Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Maraton pisarski
#11
Widziałeś kiedyś Pilipiuka na oczy? Serio wierzysz, że ten facet:
[Obrazek: Pilipiuk.jpg]
Zna podstawy NLP?
Lubię Tytanica. Moim ulubionym bohaterem była góra lodowa.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#12
OK, rozumiem, że zdarzają się gorsze dni. Ale ostatnio na literce widziałem tekst z zeszłego roku i gość zamieszczając już zaznaczył, że nie ma pomysłów na drugi (!) rozdział. Po jaką cholerę zaczynał? Ja pisząc Drogę do domu już od początku miałem wypunktowane główne przygody głównego bohatera, najważniejsze wydarzenia. Później tylko 'rozwijałem' myśli. A teraz z Hibernatusem mam właśnie problem, bo to miała być miniatura. Po namowach napisałem drugi rozdział i stoję. Nie mam zamiaru wykręcać się brakiem weny. Czekam, aż pomysł sam się pojawi – już powoli dojrzewa :)
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#13
(26-07-2012, 22:47)Yami napisał(a): Widziałeś kiedyś Pilipiuka na oczy? Serio wierzysz, że ten facet:
***
Zna podstawy NLP?

Yami, dlaczego odwracasz kota ogonem? Ja po prostu mówię, że usprawiedliwianie się brakiem weny jest słabe. Nie mówię tutaj, że od razu mamy się rzucić na pisanie jakiejś epopei. Ważne jest, żeby codziennie skrobnąć kilka zdań o czymkolwiek, by wyrobić sobie nawyk pisania, a jeśli zdarzy nam się lepszy dzień, to nie nołaljfować na jakimś czacie, gg czy YouTubie, tylko wykorzystać go na naskrobanie kolejnych części naszego oficjalnego tekstu.
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
#14
Hmm... To ćwiczenie wydaje się być ciekawe ^___^
Odpowiedz
#15
(26-07-2012, 22:49)StuGraMP napisał(a): OK, rozumiem, że zdarzają się gorsze dni. Ale ostatnio na literce widziałem tekst z zeszłego roku i gość zamieszczając już zaznaczył, że nie ma pomysłów na drugi (!) rozdział. Po jaką cholerę zaczynał? Ja pisząc Drogę do domu już od początku miałem wypunktowane główne przygody głównego bohatera, najważniejsze wydarzenia. Później tylko 'rozwijałem' myśli. A teraz z Hibernatusem mam właśnie problem, bo to miała być miniatura. Po namowach napisałem drugi rozdział i stoję. Nie mam zamiaru wykręcać się brakiem weny. Czekam, aż pomysł sam się pojawi – już powoli dojrzewa :)

Stu, zawsze może się zdarzyć, że masz pomysł i zarys całości, ale napiszesz fragment, a potem spojrzysz na swoje punkty i okazują się beznadziejne, oklepane i puste. Pal licho, jeśli ogólnie sam początek też Ci się nie podoba. Wtedy kasujesz i już. Ja mam tak z opowiadaniem o jednej takiej wiedźmie... Tylko, że ją polubiłam i nie chce kasować, dlatego tkwię w jednym miejscu od dłuższego czasu.

I zgadzam się z Nidem, że powinno się coś pisać codziennie. Nawet jeśli na drugi dzień się na to patrzy z odruchem wymiotnym. To wyrabia nawyk pisania i po jakimś czasie podobno rzeczywiście jest się w stanie "włączać" wenę na zawołanie. Wielu pisarzy tak robi. Np King :) Staram się to wprowadzać w życie. Niestety często mam lenia i wpadają w to przerwy, a po nich ciężej się zebrać, nawet z weną ;)
"Pisanie to czary, woda życia, jak każdy akt twórczy. Woda nic nie kosztuje. Pijcie zatem. Pijcie i nasyćcie pragnienie. "
Stephen King
Odpowiedz
#16
Ja rozumiem chwilową niemoc. Osiem miesięcy to jednak przesada. Ja nie zastanawiałem się ciągiem nad swoim Hibernatusem dwa tygodnie. Zajmowałem się innymi tekstami, a czasem zastanawiałem się tylko, jak wybrnąć z mojej sytuacji. W końcu decyzja – stara wersja do kosza, piszę nową w oparciu o fragmenty poprzedniej. Na taką decyzję nie można czekać pół roku. Przyczyną nie jest więc brak weny, tylko brak czasu – to duża różnica.
Ćwiczenie, o którym mówimy, nie pobudza weny tylko samodyscyplinę.
A że jestem ciekawskim człowiekiem, dla własnego doświadczenia spróbuję takiego maratonu.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#17
Sądzę, że to bardzo ciekawy pomysł i dobre ćwiczenie. Słabe teksty zawsze można poprawić. Gorzej jeśli nie ma nic chociażby do poprawiania.
Odpowiedz
#18
Trochę odkopię wątek, ale ostatnio zacząłem swój maraton – co prawda nie piszę powieści od zera, ale opowiadania, a moim celem jest minimum 750 słów dziennie. Pozwoli mi to w ciągu miesiąca napisać 22 500 słów, ale wiadomo – czasem napiszę tych słów 751 a czasem 1700, wszystko zależy od tego, czy dobrze będzie mi się pisało.

Spokojnie mogę powiedzieć, że planuję zrobić sobie trzy takie cykle i w każdym z nich napisać dwa-trzy opowiadania. Będą to więc moje najpłodniejsze miesiące, gdyż Trzy warunki są moim pierwszym po dwuletniej przerwie opowiadaniem, które ciągle kontynuuję i mam zamiar skończyć.

Maraton powieściowy zostawię sobie na później, gdy faktycznie będę miał pomysł na jakąś powieść. Bo pisanie tylko po to, aby pisać i potem to usunąć to według mnie nie jest dobry sposób na samodyscyplinę.
[url]http://sciencefantasia.blogspot.com[/url]
Opowiadania SF i Fantasy
O mnie
Opowiadania na forum:
Trzy warunki, Cztery godziny
Odpowiedz
#19
No, zasłużę na złotą łopatę, ale myślę, że wątek jest zacny i warto go wykopać z tego cmentarza. Jak łatwo się domyślić, podjąłem się wyzwania. Tego postu poużywam sobie do chwalenia się ile to napisałem, natomiast tutaj widoczne będą efekty tej pisaniny. Zobaczymy jak długo wytrzymam, przyznam, że strasznie ciekaw jestem :D

Założenia: 30 dni, minimum 10k znaków każdego dnia. Koniec końców powinno to doprowadzić do minimum 300k znaków, ale zapewne będzie więcej. Nawet dużo więcej. Ba, boje się, że wyczerpię temat zanim skończy mi się wyzwanie!

No i ładna tabelka:
Dzień Ilość słów Ilość znaków
1 1800 11953
2 1606 10636
Niby to wszystko banalne lecz długo się uczyłem cieszyć z prostych rzeczy.
Całe dnie szare przyćmione żalem i narzekaniem gdy teraz na to patrzę ciężko mi uwierzyć.
Zawsze gdy wstaje czeka tu na mnie jakieś wyzwanie bo nieustannie mamy coś tu do odkrycia.
Nawet przegrane coś dają nam a więc idę odważnie i to, co dane mi biorę od życia.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości