Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
W wirze zmysłów
#1
Natarczywie rozbijająca się o powierzchnię okna kropla zagłuszyła otaczającą mnie ciszę, a jej bladoniebieski odgłos wypełnił cały pokój, wyrywając mą osobę z trzeźwego snu. Wstałem z łóżka, które odpowiedziało nieprzyjemnie brązowym skrzypnięciem.
Stawiając powoli kroki na zadziwiająco cierpkiej podłodze, podszedłem do szyby i spojrzałem na ulicę.
Ludzie na zewnątrz mijali się w pośpiechu, zlewając w różne plamy, zarówno te szeleszczące, jak i słonawe, a ja przyglądając się im, rozmyślałem nad tym, jak by to było, gdybym mógł dołączyć do tej gawiedzi — poczuć przyjemnie zielony wiatr, muskający moją twarz, zasmakować hipnotyzującej słodyczy ptasich treli i usłyszeć chłodny zgiełk miasta.
Jesienny liść spadł z drzewa, rozbłyskując tysiącami melodii. Sol zatańczył walca z bemolem, by po chwili zniknąć, pozostawiając za sobą duszną pustkę. Wydałem z siebie rude mruknięcie i wróciłem do kontemplowania ulicy. Małe dziewczynki biegały wesoło po basowych chodnikach, ścigając się razem z wiatrem.
Zbliżała się wreszcie długo oczekiwana chwila — właśnie o tej porze zwykła wracać do domu. Poczułem nieprzyjemnie żółty smak w ustach, przełknąłem powoli ślinę, kiedy ją ujrzałem — rytmicznowłosą piękność, rozglądającą się dookoła goryczkowatym wzrokiem. Jej zwiewne, harmoniczne ciało zdawało się płynąć po kostce brukowej.
Chciałbym choć raz móc się spotkać i opowiedzieć o moim świszczącym uczuciu, którym ją obdarzyłem, o gładkiej muzyce, która rozbrzmiewa w mojej głowie za każdym razem, gdy pojawia się w zasięgu wzroku.
Moje serce wypełniła czerwień, która chwilę potem ustąpiła zgrzytającej zębami rzeczywistości. Niestety, było to jedynie marzenie strawionego kalafiora, gdyż pozostawała niemożliwą ewentualność opuszczenia mojego domu. Westchnąłem sino i powróciłem na łóżko, starając się dostrzec ulotną melodię padającego deszczu. Wtem rozległ się szczęk zamka. Matka przyszła z pracy. Powitałem ją, po czym spytałem jak minął dzień.
– Całkiem przyjemnie, chociaż na dworze jest dziś okropnie zimno – usłyszałem w odpowiedzi.
Uśmiechnąłem się i opadłem na poduszkę, zastanawiając się, o co mogło jej chodzić.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Synestezja zmysłowa, czy ćpun? : D

Wiesz co ja uważam? Bywały lepsze opowiadania w twoim wydaniu, ot co.
Odpowiedz
#3
Niby kiedy?
;o
Odpowiedz
#4
No nie mów, że uważasz to za swoje magnum opus.

Choćby "Uwięziona" było lepsze. ^^
Odpowiedz
#5
"Nie pierdol, chodź się dymać", czy jakoś tak?
Odpowiedz
#6
"Nie pierdol, zdejmuj gacie" ;x
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Tak, własnie to. Co ja wtedy piłem? xD
Odpowiedz
#8
Ja myślę, że to zielone było, a nie picie.

Wstaw jakąś graficzną emotke [cenzura] z czerwonym napisem, a nie ??? :)
Odpowiedz
#9
Nie chce mi się takowej narazie robić ;p
Odpowiedz
#10
Krótkie... bardziej podobało mi się to z angielskim tytułem. Zgadzam się z Nekkarem, bywały lepsze prace w twoim wykonaniu, co nie zmienia faktu, że mi się podoba. :D
Niemy krzyk, najgorszym z możliwych. Cierpienie na własne życzenie. Krzyk i błaganie o litość nie zawsze są ratunkiem. Natłok straszliwych myśli, nie do odpędzenia. Ból i uczucie, jakby cała radość i szczęście zostały wyssane, jakby zostały same najgorsze chwile.

Cierpi ciało, cierpi umysł, cierpi dusza...
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości