Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wątek zamknięty 
Tryby wyświetlania wątku
Forumowe Opowiadanie
#11
Odkopane :)

Komentarze, błędy, skargi i inne tutaj: Dyskusja


Stu wypytał jeszcze agenta o kilka potrzebnych informacji, wypił herbatkę, przegryzł piernikiem, pożegnał się i udał do domu. Dopiero na zewnątrz, widząc zalany chodnik i drogę, zorientował się, że niedawno musiał padać deszcz, teraz już tylko lekko kropiło. Jakiś samochód przejechał tuż obok niego, ochlapując nowe wyjściowe buty. Zaklnął pod nosem, założył kaptur i ruszył przed siebie. Jednak zanim wrócił do domu, skręcił w stronę osiedlowego sklepu i znajdującej się tuż obok całodobowej apteki, chcąc uzupełnić zapasy żywność i spraya do nosa. Na miejscu spotkał popularnego osiedlowego bywalca, występującego pod pseudonimem Crax.
Na oko dwudziestoletni mężczyzna z kwadratowymi okularami na nosie, i czarnym zarostem na zmęczonej twarzy. Ubrany był jak co dzień: w brudnoszarą rozciągniętą bluzę z czerwonym napisem na plecach. Stał wpatrzony w swoje trampeczki przed sklepem i czekał na kogoś znajomego, kto byłby gotów poratować go kilkoma groszami.
Zaznajomiony z tym widokiem Stu podszedł i odruchowo wrzucił mu do zgniecionej puszki po piwie kilka miedziaków. Młodzieniec przyjrzał mu się uważnie, uśmiechnął lekko, a jego twarz wydała się mniej zmęczona niż zwykle.
– Powtórz alfabet od tyłu – szepnął tamten, upuścił swoją skarbonkę, odwrócił się i zaczął uciekać. Stu bez zastanowienia ruszył za nim, mijając kolejne nieznane mu uliczki i miejsca. Odległość między nimi bardzo szybko wzrosła. Stu, zmęczony biegiem, musiał się w końcu zatrzymać. Odpoczął chwilę, poprawił kaptur i zły z powodu porażki, szybkim krokiem wrócił do domu.
Kiedy tylko przekroczył próg domostwa, przypomniał sobie, że miał kupić mleko. Było już za późno, by wrócić do sklepu. Czuł w kościach zbliżającą się awanturę. Gorączkowo myślał nad rozwiązaniem i kiedy jego żona wyszła z kuchni z wałkiem w ręce, zdecydował się na najbardziej ryzykowne rozwiązanie.
– Nid gdzieś przepadł, nie mam bladego pojęcia, co się z nim dzieje, pożyczył pieniądze i zniknął skłamał — Tylko w ten sposób mógł uzyskać więcej czasu na wymyślenie czegoś lepszego.
– Jestem zmęczony, wybacz, ale pójdę się położyć, dobranoc – zostawił zamyśloną i zaskoczoną żonę i uciekł do swojego pokoju, zastanowić się nad tym, czego dowiedział się dzisiaj.



– Mogło być lepiej, chłopcze –skomentowała relację ucznia ubrana w czarny płaszcz z czerwoną literą „L” na plecach postać. – Twoje nowe zadanie będzie polegało na rozliczeniu się z naszym starym przyjacielem – Hellem. Spraw, aby to była długa i makabryczna śmierć. Twój awans zależy od wielkości nagłówków w jutrzejszej gazecie, postaraj się mnie choć raz zaskoczyć – Postać obróciła się na pięcie, i zniknęła w następnym pomieszczeniu. Dopiero wtedy Crax podniósł się z kolan i podszedł do niewielkiego stolika w rogu, na którym stała porcelanowa miska z sałatką śledziową, obok niej leżały talerze i sztućce. Nałożył sobie trochę, przeszedł do sąsiedniej sali i siadł przy niewielkim, metalowym stole na środku pomieszczenia. Zjadł, w spokoju rozmyślając nad czymś w ciszy. Odłożył naczynia, odczekał chwilę, upewnił się, że nikt mu nie przeszkodzi, wstał i wrócił do pokoju, gdzie wcześniej otrzymał rozkazy.
Było to niewielkie pomieszczenie służące jako zaplecze gastronomiczne i laboratorium jednocześnie. Ściany pomalowane były czarną, matową farbą, przez co panował tu niesamowity mrok. Wzdłuż sufitu biegły czerwone paski Led, rozświetlając trochę wnętrze i nadając mu złowieszczy klimat. Naprzeciwko wejścia stał jeszcze jeden dębowy stół zastawiony butelkami różnych rozmiarów o okrągłych dnach wypełnionymi kolorowymi, parującymi substancjami, błyszczącymi proszkami w posortowanych grubościami ziarenek i kolorami woreczkach i pustymi probówkami. Na rogu stołu stały dwie świece – jedna większa, podzielona czarnymi liniami, służąca do odmierzania czasu, drugą czasami wykorzystywano jako dodatkowy palnik przy produkcji bardziej złożonych substancji. Z sufitu zwisały ususzone zioła i części niektórych roślin. Młodzieniec zastanowił się chwilę, podrapał po głowie, po czym podszedł do stołu i zaczął przygotowywać truciznę o podobnym działaniu do tej, jaką podał synowi Stu kilka dni temu, tyle że o nieco słabszym efekcie. Przygotował potrzebne narzędzia – wagę, moździerz, porcelanową miseczkę. Wyczyścił wszystko dokładnie i zaczął kolejno odmierzać, ucierać i mieszać składniki. Kiedy skończył, ocenił efekt swojej pracy, odłożył narzędzia, po czym położył się na łóżku obok stolika i wtarł przygotowaną substancję w dziąsła, uśmiechając się niczym narkoman, myśląc o kolejnych odpałach.

Już po chwili leżał goły na plaży, śmiejąc się bez powodu i popijając drinka.
– Ciekawą Nid ma fantazję, skoro tak sobie wyobraża człowieka, który go otruł. – Pomyślał, popijając drinka. Podniósł się, otrzepał z piasku i ruszył przed siebie w dzicz.
Crax, do poprawek marsz! ~ Nawka
Reklama AdSense
#12
Nastał zmrok. Duśka leżała oparta o jedną z palm, dosyć głośno przy tym pochrapując. Nasi bohaterowie przepełnieni strachem siedzieli na szczycie dwóch sąsiadujących drzew – jedynych na tej niewielkiej wyspie, na której się znaleźli.
– Ej, stary! – szepnął Nidrax. – Ona chyba w końcu zasnęła.
– Dzięki za informację, Kapitanie Obwisły – rzucił sarkastycznie Yami. – Co nam po tym, skoro pewnie i tak się obudzi, gdy spróbujemy stąd spierdolić? Ja jebię, nawet Sin Nixon nie zniósłby tej presji.
– Kto taki?
– Dowiesz się w swoim czasie. Póki co jesteś niegodny tej wiedzy.
Nidrax wyraził swoje niezadowolenie wymownym grymasem.
– Można chociażby odlecieć – odpowiedział na wcześniej zadane mu pytanie, wzbijając się jakieś dwa metry w powietrze.

– Nie, kurwa! Pierdolę to! Opuszczam to jebane opowiadanie.
– O co ci tym razem chodzi?
– Stary, co to ma być? Za każdym razem, gdy się dorwiesz do pisania kolejnego fragmentu, to robisz z siebie jakiegoś superkoksa odpierdalającego rzeczy, przy których zjazd po dachu kościoła wydaje się spacerem po parku. Nie możesz wytrzymać pięciu minut bez pozowania na kogoś fajniejszego od innych?
– Yyy... Chcę ci przypomnieć, że według fabuły obaj znajdujemy się wewnątrz cholernego snu, w którym TY TEŻ możesz latać...
– A, no tak, faktycznie. Sorki. Nie było tematu. Kontynuuj...
– Ja jebię... A potem się dziwią, że nic nie piszę...


– Czekaj... – Yami zmrużył oczy, a żyła na skroni zaczęła mu gwałtownie pulsować. – Chcesz mi powiedzieć, że siedzimy od kilku godzin na tych palmach jak jakieś głupki, skoro mogliśmy stąd po prostu, kurwa, odlecieć? Czemu wcześniej tego nie zaproponowałeś?
– Z tego samego powodu, dla którego ty również na to nie wpadłeś. Spanikowałem na widok Duśki – odparł Nidrax, krzyżując ręce na piersiach.
Chłopak westchnął i również uniósł się w powietrze, po czym obaj zaczęli szybować nad wodą. Gdy znaleźli się wystarczająco daleko, pod nimi pojawił się twardy grunt. Ku niezadowoleniu Nida, był to niestety znowu las, jednak z braku ciekawszych opcji śniący postanowili wylądować na polanie. Po wstępnej ocenie sytuacji zdecydowali się spędzić tam noc, więc rozbili prowizoryczny szałas z gałęzi i niespełnionych marzeń Nida o zostaniu dobrym pisarzem.
– Tak w ogóle – zagaił nasz bohater. – To nie miałem okazji cię o to wcześniej spytać... Co tutaj robisz? Nie wydajesz się wytworem mojej fantazji jak poprzednie osoby, które miałem okazję spotkać.
Leżący metr dalej Yami odparł, nie odrywając wzroku od dachu lepianki: – Eponowi udało się podłączyć do twojego snu. Przybyłem z odsieczą, by pomóc ci się obudzić, czego nie udało nam się do tej pory osiągnąć innymi metodami. Podejrzewamy, że ktoś z Literki cię otruł. Leżysz w śpiączce już od kilku dni.
Nidrax westchnął cicho i podrapał się po brodzie.
– Więc w końcu udało im się zemścić – odrzekł smutno.
– Wiem, że może to nie pora na odkopywanie przeszłości, ale co ty do cholery takiego zrobiłeś po moim odejściu, że chcą cię przez to sprzątnąć? – Chłopak podparł się na łokciu, spoglądając na rozmówcę.
– Ano, Sindbadowi odbiło po tej akcji z Sobą, po której Cię wyjebali. Dodatkowo szpiedzy już zdążyli mu donieść o tym, że tworzę podziemie. Stał się nieufny i pozbawił mnie władzy oraz zagarnął moje mienie, więc w odwecie urządziłem mu czas pogardy i wywaliłem z jego własnego pałacu, drzwi zaryglowałem, a sam zbiegłem. Mimo że Literką nie rządzi już nikt z dawnej ekipy pamiętającej te wydarzenia, to jednak niechęć do mnie pozostała.
– Ech – zaśmiał się Yami. – Ty to jednak masz talent do wbijania noży w plecy.
– Bardzo śmieszne, kurwo. Starczy tych wspominek. Rano pomyślimy, jak się stąd wydostać. W normalnych warunkach życzyłbym ci dobrej nocy, ale to nie jest jakaś pieprzona Incepcja, więc raczej nie uda nam się zasnąć wewnątrz snu, tak więc po prostu do zobaczenia o brzasku. – Nid odwrócił się na drugi bok.

***

Stu siedział nad stosem papierów. Było już późno, jednak on nadal opracowywał plan zdobycia antidotum dla swego syna. Podejmował duże ryzyko, decydując się na wejście do paszczy lwa, więc musiał być przygotowany na każdą ewentualność, gdyż z doświadczenia wiedział, że pertraktacje z mieczem świetlnym też potrafią się nie udać. Nie miał wyboru. Jedynym rozsądnym wyjściem wydawało się użycie fałszywej tożsamości, upozorowanie zdrady wobec podziemia i wkupienie się w łaski Literkowiczan pod pretekstem prośby o azyl, aby uśpić ich czujność. Odłożył ołówek i ostatni raz zerknął na sporządzone przez siebie notatki, po czym wyjął z kieszeni telefon i wybrał kontakt z książki.
– Śpisz już? – spytał.
– Nie, siedzę jeszcze w mojej jaskini i programuję sprzęt – usłyszał w głośniku głos Epona. – A o co chodzi?
– Mam już gotowy plan akcji, jednak jest jeden problem. Niektórzy z nich wiedzą, kim jestem, dlatego potrzebuję kogoś, kto wykona mi porządną biomaskę, abym mógł stać się kimś innym. Znalazłbyś jakiegoś specjalistę w tej dziedzinie w swoich kręgach?
– Owszem. Znam pewnego szalonego naukowca, który wisi mi przysługę. Przyjdź do mnie jutro rano, to się z nim spotkamy.
– Dzięki – odparł Stu i się rozłączył. Proszę, wytrzymaj, dopóki ni uda mi się zdobyć tej odtrutki, pomyślał, zaciskając dłoń na telefonie.
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
Wątek zamknięty 


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Forumowe Opowiadanie – Temat techniczny [Dyskusja/Błędy] Naxster 52 20,666 09-06-2015, 18:51
Ostatni post: Nidrax
  Forumowe Opowiadanie – temat techniczny StuGraMP 1 1,983 07-06-2015, 23:49
Ostatni post: StuGraMP

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości