Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Romans Toksycznie
#1
Toksycznie.


|Prolog|

Zastanawialiście się kiedyś, jak beznadziejne jest wasze życie, czy zawsze oszukujecie siebie samych, że wszystko jest w porządku? Otóż widzicie, nie należę do ludzi zakłamanych. Dlatego też śmiało przyznaję się, że wielokrotnie spieprzyłam sprawę.



Dobrym przykładem są nasze spotkania, wiesz? Zawsze wtedy zachowujesz się tak obojętnie w stosunku do mnie, a ja czuję, że to moja wina. Odnoszę wrażenie, że gdzieś popełniłam tak cholernie ogromny błąd, że aż nie chcę o tym myśleć. Zwyczajnie staram się to zaakceptować. Dziwne, prawda? Dla mnie to normalne, bo przecież wszystko odbywa się według schematu. Wchodzisz do wynajętego pokoju hotelowego. Nigdy nie proponujesz spotkania w innym miejscu, bo boisz się, że zobaczą nas twoi znajomi. Mnie to odpowiada, gdyż sama mam podobne obawy. W ogóle coraz częściej zastanawiam się, czy istniejemy jako MY, skoro nikt do tej pory o nas nie słyszał. Chwilę po tobie pojawiam się ja. Pukam trzy razy, ciągle słyszysz ten sam rytm. Nie czekam na zaproszenie, tylko wchodzę do środka. Stoisz przy oknie, dopalając papierosa, zaś dym zapełnia całe pomieszczenie. Nie znoszę tego, wiesz? Okropnie przeszkadza mi, gdy palisz przy mnie. Doskonale zdajesz sobie z tego sprawę, ale robisz mi na złość. Jak zawsze zresztą. Odchrząkam głośno, by zaznaczyć swoją obecność. Udajesz, że mnie nie widzisz, ale słabo ci to wychodzi. Odkąd weszłam, nie odczuwam żadnej przyjemności ze spotkania z tobą. Dawno temu ją straciłam, gdy do naszego niby związku wtargnęła rutyna.
– Witaj. – Staram się urozmaicić jakoś ciszę, która zapanowała. Podchodzę do ciebie tak, że nawet nie zauważasz mnie stojącej tuż za tobą. Dłońmi oplatam twoją idealnie wyrzeźbioną sylwetkę, po której w zasadzie nie zostało ani śladu. Przeszkadza ci to. Uwielbiam ciebie irytować, wiesz? Wtedy tak okropnie marszczysz czoło. Od razu przypominam sobie różnicę wiekową, która dzieli nas niczym przepaść. To dziwne, że tyle nas różni, a jednak bez ciebie nie potrafię normalnie funkcjonować. Jesteś jak tlen – dzięki tobie oddycham, ale bez ciebie się duszę, umieram. Łaskoczę cię, bo wiem, że tego nie lubisz.
– Nie wygłupiaj się – odpowiadasz na moje przywitanie z wyczuwalną niechęcią, skierowaną we mnie. To zabawne jak szybko można wyprowadzić cię z równowagi. Z drugiej zaś strony zaczynasz mnie drażnić. Te twoje ciągłe fochy są żałosne.
– Też się cieszę, że cię widzę – odpowiadam z przekąsem. Chciałabym móc powiedzieć ci, żebyś sobie poszedł, ale uświadamiam sobie, że to przecież ty płacisz za ten obskurny pokój. Zrezygnowana siadam na łóżku, rękoma gładzę pościel tuż obok mnie. Zerkasz nagle – zapewne myślisz, że tego nie dostrzegam, ale mylisz się – jak zawsze. Zbliżasz się w moim kierunku. Wiem, że chcesz przejść do ostatniej fazy naszego spotkania.
– Kochajmy się – nie proponujesz, bo twój ton wskazuje na pewnego rodzaju rozkaz. Czemu miałabym tego nie zrobić? Przecież zawsze tak kończymy – w łóżku. Jakby nie patrzeć, tylko tam okazujesz mi swą miłość. Następnego zaś dnia, każde z nas osobno wychodzi z hotelu, każde z nas wsiada do osobnego pojazdu – w moim przypadku jest to autobus miejski, w twoim natomiast samochód. Niby czemu mielibyśmy robić to razem? Wiesz, po każdym naszym spotkaniu czuję się jak zwykła dziwka lub pracownica biura obsługi klienta jak kto woli – a przecież tak bardzo cię kocham.


******


Nazywam się Elizabeth, przez wszystkich kojarzona jako Lizz. Ludzie myślą, że jestem zamkniętą w sobie dziewiętnastolatką, która nie ma pojęcia o życiu i otaczającym ją świecie. W rzeczywistości guzik o mnie wiedzą. Jestem cicha, bo mówię tylko to, co chcę i wtedy, kiedy mam na to ochotę, a nie na czyjeś życzenie. Rodzina jest dla mnie czymś tak odległym, że w zasadzie nie wiem, czy rozumiem co to słowo znaczy. Posiadam mamę i dwie starsze siostry, z którymi w istocie nie mam żadnego kontaktu. Jedyną osobą jaką darzę bezgraniczną miłością jest tzw. szanowny pan B. Problem w tym, że nasz związek zdaniem innych, a po części i naszym, nie powinien w ogóle istnieć. Tymczasem on nadal trwa i dusi mnie od środka.
Szanowny pan B. jest zbyt ważną osobistością, by mógł pozwolić sobie na wstyd, który niewątpliwie ja bym mu przyniosła, gdyby cały świat się o nas dowiedział. Jest starszy ode mnie o 11 lat i uważa, że wie wszystko. Tak naprawdę nawet ja nie wiem do końca jaki jest i chyba wcale nie ma zamiaru mi tego pokazywać. Obecny stan rzeczy teoretycznie mu odpowiada. Jestem jego małą, słodko-gorzką tajemnicą.
|1.|

Ludzie myślą, że status nie ma znaczenia w miłości. Otóż to ich kolejny błąd – jeden z wielu, jakie popełniają. Widzisz, ty jesteś zbyt publiczną osobą, byś mógł pozwolić sobie na romans z małolatą, prawda? Mimo wszystko ten pieprzony status przeszkadza! Czuję się, jak ptaszek zamknięty w klatce. Tyle chciałabym z tobą przeżyć, zobaczyć, ale ty trzymasz mnie na uwięzi. Boisz się odrzucenia ze strony swoich rówieśników i tych karcących spojrzeń, gdy będziesz szedł ze mną pod rękę. Też czułabym się nieswojo w tej sytuacji. Zupełnie tak, jak wtedy, gdy zobaczyliśmy się pierwszy raz.

Pamiętasz, jak napisałeś do mnie niebywale długą wiadomość na tym cholernym portalu internetowym? Byłeś taki samotny i zrozpaczony. Szukałeś miłości i wtedy pojawiam się ja. Każdego dnia czekałam na odpowiedź od ciebie, godzinami wlepiając wzrok w monitor. Gdy wreszcie upragniony moment nadszedł, bardzo długo zastanawiałam się, co ci odpisać. Nie chciałam wyjść na gówniarę bez odrobiny mózgu. Wolałam pokazać ci się z tej lepszej strony. W końcu zaproponowałeś spotkanie, którego do dziś nie jestem w stanie wymazać ze swojej pamięci.
Budzę się rano z rozmarzeniem wypisanym na twarzy. Śniłeś mi się, chociaż wcale nie wiedziałam jak wyglądasz. Dziwne, prawda? Tak bardzo pragnęłam, żeby ten tajemniczy, dobrze zbudowany mężczyzna z mojego snu był tobą. Zarzucam na siebie stary, wypłowiały już szlafrok i podążam do łazienki. Przemierzam długi korytarz w poszukiwaniu owego pomieszczenia po ciemku, bo nie chcę budzić pozostałych domowników. W końcu trafiam do celu. Zamykam drzwi, by chwilę później zapalić światło. Kurczę! Znowu przepaliła się żarówka. Schylam się do szafki pod zlewem, bo doskonale wiem, że matka zawsze je tam chowa. Po raz kolejny zapominam jak ciasno jest w mojej łazience i prostując się uderzam w coś twardego. Szybko masuję obolałe miejsce w nadziei, że olbrzymi, fioletowy siniak jednak nie powstanie. W końcu wykręcam zużytą żarówkę, by zastąpić ją nową. W łazience nareszcie się rozjaśnia. Spoglądam w lustro przez krótką chwilę. Uświadamiam sobie, że mam coraz więcej piegów i nawet dołeczki w policzkach, które posiadam, nie są w stanie tego przyćmić. Rozgoryczona, chwytam za szczoteczkę do zębów i wyciskam na nią pastę. Po wszystkim myję dokładnie twarz i wychodzę z łazienki, ostatni raz spoglądając w to przeklęte lustro. Zerkam na zegarek i z obawy, że się spóźnię na spotkanie z tobą, przyspieszam. Parę minut później jestem już ubrana i umalowana. Pojawia się kolejny problem. Nie mogę nigdzie znaleźć kluczy. Całe szczęście przypominam sobie, że wczoraj wieczorem schowałam je do szuflady. W pośpiechu gnam do biurka i wyciągam swoją zgubę. Nic nie stoi na przeszkodzie, bym mogła udać się na nasze pierwsze spotkanie. Opuszczam dom i podążam w stronę przystanku autobusowego. Sprzed nosa ucieka mi autobus miejski, którym miałam dojechać bezpośrednio pod hotel, więc wsiadam w inny. Spóźniam się, ale ostatecznie docieram na spotkanie. Czekasz na mnie przy barze hotelowym, dokładnie tak, jak się umówiliśmy. Przyglądam się tobie z uwagą. Widzę, że jesteś starszy, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Podchodzę do ciebie i nieśmiało szturcham. Odwracasz twarz w moją stronę i wlepiasz we mnie swoje oczęta. Ich bursztynowy kolor sprawia, że odpływam na moment. Szybko sprowadzasz mnie na ziemię.
– Chodźmy. Zarezerwowałem pokój. – Rozpoznajesz mnie od razu, bo w przeciwieństwie do ciebie, wysłałam tobie swoje zdjęcie. Bez sprzeciwów podążam za tobą, cały czas obawiając się, że cię rozczaruję. Z chwilą zatrzaśnięcia się drzwi od pokoju, cała moja pewność siebie powraca. Staję na środku owego pomieszczenia i czekam aż ty podejdziesz do mnie. Kuszę cię, lecz udajesz, że tego nie widzisz.
– Napijesz się czegoś? Zamówiłem szampana – oznajmiasz. Podchodzisz do mini baru, by wyciągnąć musujące wino. Stawiasz butelkę na stoliku, a obok niej dwa kieliszki. Podoba mi się, że nasze pierwsze spotkanie spędzimy tylko we dwoje, w dodatku przy romantycznej kolacji, którą wcześniej przygotowałeś. Siadam na krześle, a ty zajmujesz miejsce naprzeciwko mnie. Jest cudownie. Uświadamiam sobie, że spotykanie się ze starszym, dojrzalszym mężczyzną ma wiele zalet. Czuję, że może połączyć nas niesamowita więź. Nie rozmawiamy jak na wieczorku zapoznawczym, bo wszystko już sobie napisaliśmy wcześniej.
– Więc, gdzie planujesz nasze kolejny spotkanie? – Nie mogę doczekać się aż usłyszę jakąkolwiek propozycję z twoich ust, więc wychodzę z inicjatywą.
– Szybko przywiązuję się do miejsc. Myślę, że ten pokój jest idealny – odpowiadasz. Nie podoba mi się to.
Wtedy zaskoczyłeś mnie po raz pierwszy, ale wszystko sobie wytłumaczyłam. Mam taką tendencję, że co byś złego nie zrobił, jakbyś nie postąpił, ja i tak cię usprawiedliwiam.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Naprawdę radziłbym poprawić wygląd. MAKSYMALNIE trzy kolory (czarny + 2 dodatkowe). Poprawić wielkość liter (tytuł powinien być chyba większy, bądź równy tytułom rozdziałów, nie?). Także bardziej ogólne uwagi, zarys fabuły według mnie jest zbędny, a dział "Od autorki" powinien być na samym końcu. Nie wiem też jaki cel ma zmiana koloru, lub grubości kilku poszczególnych słów w tekście. Zrób wszystko bardziej systematycznym.

EDIT: No ale przynajmniej dzięki tobie mamy nowy punkt regulaminu:
"11) Zabrania się nadużywania kolorów w tekstach. Zaleca się korzystanie z maksymalnie jednego koloru do oznaczenia tytułu i ewentualnie jeszcze jednego ciemnego koloru do oddzielania często opisywanych wydarzeń, dziejących się w miejscu/czasie innym niż główna fabuła (Przykład: Never Ending Story).
11.a) Korzystanie z kolorowej czcionki jest dozwolone podczas poprawiania tekstu, jednak prosi się o ograniczenie ilości i jaskrawości kolorów do minimum.
11.b) Nadmierne formatowanie tekstu (kursywa, odrębny krój czcionki...) jest również zabronione."
Odpowiedz
#3
przy okazji, wcięcia w tekście robi się za pomocą tagu:
Kod:
[p]Tekst
a nie podłogi (podkreślnika).
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
#4
Witaj ;)
Może zacznę od tego, dlaczego użyłam tylu kolorów. Otóż, to opowiadanie dodaję również na innym forum, gdzie ich się nie ogranicza, a wręcz są one wskazane. Skoro tu jest inaczej – zmieniłam wygląd tekstu." Od autorki " w istocie dopisałam na końcu , lecz dodałam drugi post z rozdziałem i dlatego tak to wyglądało. Jak już wspomniałam jestem TU nowa, więc jeszcze do końca nie rozgryzłam zasad jakie tu panują. Stąd np, tzw. podłogi w miejscach akapitów – na innym forum nie ma takiej opcji, więc to kwestia przyzwyczajenia. Zmiana grubości, koloru itd. poszczególnych słów miała swoje przeznaczenie, lecz skoro to również razi czytelników postanowiłam zmienić troszkę swoją koncepcję tworzenia.
Cóż mogę rzec? Jedynie chyba tylko to, że dostosuję się jakoś – mam nadzieję.
Dziękuję za uwagi, zawsze są mile widziane. ;)
Może następnym razem ktoś bardziej zainteresuje się treścią niż formą, aczkolwiek każda uwaga się liczy.
Pozdrawiam cieplutko! ;*
Odpowiedz
#5
Na wstępie przyłączam się do wypowiedzi kolegi wyżej – nie stosuj kolorów w tekście. Bardziej to przypomina wpis do pamiętnika niż powieść.

Cytat:których główną przyczyną jest On –(brak spacji)mężczyzna, (po przecinku dużą literą?) Szanowny pan B. jednego dnia znaczy dla niej tyle co zeszłoroczny śnieg, zaś następnego wszystko.
Cytat:Od pewnego momentu wszystko co ją otacza (coś mi się wydaje, że tu powinien być przecinek) wydaje się być toksyczne.
Cytat:(..) że wszystko jest w porządku? (tu są dwie spacje) Otóż widzicie, nie należę do ludzi zakłamanych.
Cytat:Nigdy nie proponujesz spotkania w innym miejscu (przecinek) bo boisz się, że zobaczą nas Twoi znajomi.
Cytat:W ogóle coraz częściej zastanawiam się (przecinek) czy istniejemy jako MY, skoro nikt do tej pory o nas nie słyszał.
Cytat:Nie czekam na zaproszenie (przecinek) tylko wchodzę do środka.
Cytat:Odkąd weszłam (przecinek) nie odczuwam, (zbędny przecinek) żadnej przyjemności ze spotkania z tobą.
Cytat:(brak spacji)Witaj.(brak spacji)– Staram się urozmaicić jakoś ciszę, która zapanowała.
Cytat:(brak spacji)Nie wygłupiaj się
Cytat:(notoryczny brak spacji)Też się cieszę, że Cię widzę.(brak spacji i zbędna kropka)– odpowiadam z przekąsem.
Cytat:Jakby nie patrzeć (przecinek – tak na 90%) tylko tam okazujesz mi swą miłość.
Cytat:(...) przez wszystkich kojarzona jako Lizz/Lizza.(a to co? – niepotrzebne skreślić?)(brak spacji)Ludzie myślą (...)
Cytat:W rzeczywistości guzki (guzik – literówka) o mnie wiedzą. Jestem cicha, bo mówię tylko to (przecinek) co chcę i wtedy (przecinek) kiedy mam na to ochotę, a nie na czyjeś życzenie. Rodzina jest dla mnie czymś tak odległym, że w zasadzie nie wiem (przecinek) czy rozumiem co to słowo znaczy.
Cytat:Szanowny pan B. jest zbyt ważną osobistością (przecinek) by mógł pozwolić sobie na wstyd, który (...)
Cytat:że wie wszystko. (tu są dwie spacje) Tak naprawdę nawet ja nie wiem (...)
Cytat:Pamiętasz (przecinek) jak napisałeś do mnie niebywale długą wiadomość (...)
Cytat:Gdy wreszcie upragniony moment nadszedł, bardzo długo zastanawiałam się (przecinek) co Ci odpisać.
Cytat:Kuszę Cię, lecz udajesz, (tu są dwie spacje) że tego nie widzisz.
(brak spacji)Napijesz się czegoś? Zamówiłem szampana(brak spacji)– oznajmiasz.

Mam mieszane odczucia w temacie fabuły – może to jest dobre dla nastolatek. :)
Pozdrawiam.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#6
To tego... Byczki i inne tego rodzaju sprawy.
Cytat: Zawsze wtedy zachowujesz się tak obojętnie w stosunku do mnie, a ja czuję, że to moja wina. Odnoszę wtedy wrażenie, że gdzieś popełniłam tak cholernie ogromny błąd, że aż nie chcę o tym myśleć.
Dobry dzień! Powtórzenie.
Cytat: Nigdy nie proponujesz spotkania w innym miejscu bo boisz się, że zobaczą nas Twoi znajomi.
Przecinek przed bo. To nie jest żaden list (przynajmniej sugeruję po reszcie zwrotów), więc "Twoi" powinno być pisane małą literą.
Cytat: Pukam trzy raz, ciągle słyszysz ten sam rytm.
Zjedzona literka. "trzy razy"
Cytat: Nie czekam na zaproszenie tylko wchodzę do środka.
Przecinek przed tylko.
Cytat: Jak zawsze z resztą.
Zresztą piszemy łącznie.
Cytat: Okropnie przeszkadza mi, gdy palisz w mojej obecności. Doskonale zdajesz sobie z tego sprawę, ale robisz mi na złość. Jak zawsze z resztą. Odchrząkam głośno, by zaznaczyć swoją obecność.
Po przeczytaniu tego fragmentu miałam wrażenie, że pogrubiony wyraz czytam drugi raz. Zastąp to jakoś.
Cytat: Udajesz, że mnie nie widzisz, ale słabo Ci to wychodzi.
ci* To nie jest przecież list.
Cytat: Odkąd weszłam nie odczuwam, żadnej przyjemności ze spotkania z tobą.
Przecinek po weszłam, zbędny przecinek przed żadnej.
Cytat: Przeszkadza Ci to. Uwielbiam Ciebie irytować, wiesz?
ci* ciebie*
Cytat: To dziwne, że tyle nas różni, a jednak bez Ciebie nie potrafię normalnie funkcjonować. Jesteś jak tlen – dzięki tobie oddycham, ale bez Ciebie się duszę, umieram. Łaskoczę Cię, bo wiem, że tego nie lubisz.
ciebie* ciebie* cię*
Cytat: odpowiadasz na moje przywitanie z wyczuwalną niechęcią skierowaną we mnie.
Dałabym przecinek po niechęcią.
Cytat: To zabawne jak szybko można wyprowadzić Cię z równowagi.
cię*
Cytat: Też się cieszę, że Cię widzę.
cię* I zbędna kropka na końcu.
Cytat: Chciałabym móc powiedzieć Ci, żebyś sobie poszedł, ale uświadamiam sobie, że to przecież Ty płacisz za ten obskurny pokój.
Wrrr... ci* ty*
Cytat: Jakby nie patrzeć tylko tam okazujesz mi swą miłość.
Dałabym przecinek przed tylko.
Cytat: -Kochajmy się.– nie proponujesz, lecz twój ton wskazuje na pewnego rodzaju rozkaz.
Zbędna kropka po się. Nie podoba mi się całe zdanie, które jest po myślniku. Musiałam przeczytać je kilka razy, by zrozumieć sens. Może... "nie proponujesz, bo twój ton wskazuje na pewnego rodzaju rozkaz."?
Cytat: w Twoim natomiast samochód.
twoim*
Cytat: Wiesz, po każdym naszym spotkaniu czuje się jak zwykła dziwka lub pracownica biura obsługi klienta jak kto woli – a przecież tak bardzo Cię kocham.
Hm, powinno być czuję się. Postawiłabym przecinek przed drugim jak. No, i cię.
Cytat: Nazywam się [Elizabeth, przez wszystkich kojarzona jako Lizz/Lizza.Ludzie myślą, że jestem zamkniętą w sobie dziewiętnastolatką, która nie ma pojęcia o życiu i otaczającym ją świecie. W rzeczywistości guzki o mnie wiedzą.
Coś Ci się wkradło przed Elizabeth. Spacja po kropce. I guzik o mnie wiedzą.
Cytat: Jestem cicha, bo mówię tylko to co chcę i wtedy kiedy mam na to ochotę, a nie na czyjeś życzenie.
Przecinek przed co i kiedy.
Cytat: Szanowny pan B
Szanownego dałabym małą literą. Wielką piszemy, gdy zwracamy się grzecznościowo, przykładowo w listach.
Cytat: Szanowny pan B. jest zbyt ważną osobistością by mógł pozwolić sobie na wstyd, który niewątpliwie ja bym mu przyniosła, gdyby cały świat się o nas dowiedział.
Przecinek przed by. Ogólnie trochę za długie to zdanie.

Na dzisiaj wystarczy. Nie lubię romansideł, więc nie będę oceniać pod względem pomysłu. Zrobię to później, gdy będę miała przyjemność poczytać więcej tekstu. Resztę błędów wskażę jutro, choć pewnie uprzedzi mnie Stu. ;)
:* dla Cowboy'a, by się mu nie nudziło, gdy mnie nie ma na forum.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
A wiecie może jak usunąć post? Chodzi mi o ten główny?
Odpowiedz
#8
Nie da się usunąć. Można co najwyżej edytować. Kiedyś była opcja usuwania posta przez użytkownika, ale została usunięta.
:* dla Cowboy'a, by się mu nie nudziło, gdy mnie nie ma na forum.
Odpowiedz
#9
Dzięki za informację. Widzę, że nie powinnam się dalej pogrążać.
Odpowiedz
#10
Ja mogę, ale raczej przenieść do kosza. Ale po co?
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości