Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Fantasy [Faerûn] Samosąd, czyli jak zaprowadzić smoka na szafot
#1
SAMOSĄD
Czyli jak zaprowadzić smoka na szafot

Mijał już dwudziesty siódmy dzień mojej podróży, którą rozpocząłem od odległych ziem mojego rodzinnego Mulhorand. Byłem już prawie w połowie drogi do Thesk, dokąd zmierzałem w celu zakupienia różnych dóbr. Przemierzałem wówczas suche, piaszczyste tereny Thay, a dookoła mnie widoczne były jedynie różne pagórki i wydmy. Mój koń zaczynał powoli odczuwać zmęczenie po wielogodzinnym stępie. Na szczęście zbliżaliśmy się do miasta, co oznaczało długo wyczekiwany postój. Po pięciu minutach przekroczyłem bramę metropolii, która powitała mnie swoimi malutkimi sklepikami z drogocennymi kamieniami, dziełami sztuki, rzeźbami i orgomnym targiem niewolników. Szedłem powoli w poszukiwaniu jakiejś gospody, prowadząc mego konia za wodze. Wtem moją uwagę przykuła ubrana w karmazynową szatę kobieta przemawiająca do tłumu. Bez dłuższej chwili namysłu stwierdziłem, że to Dmitra Flass, jedna z Zulkirów – czerwonych magów, którzy trzymają Thay w swych garściach tak mocno, niczym kurtyzana* chwytająca za czyjeś klejnoty. Przystanąłem na chwilę, aby wysłuchać jej przemówienia.
— Drodzy mieszkańcy Eltabbar! Nie muszę chyba wspominać o nieszczęściu, które trapi nasz kraj. Oślizgłe bestie, gady z piekła rodem – Smoki od lat nękają nasz lud, niszcząc miasta i zabijając ludzi oraz zwierzęta. Nie możemy na to dłużej pozwalać! Powołałam specjalny oddział tropicieli, aby znaleźli i zgładzili grasującą tutaj bestię – Bagrasha, ogromnego Mosiężnego Smoka. Zapewniam was wszystkich, że już wkrótce pokój i porządek powrócą do naszego miasta.
Ech, widocznie szykowała się kolejna krwawa rzeź. Westchnąłem cicho i postanowiłem na to machnąć ręką, wznawiając marsz. Po jakimś czasie znalazłem wreszcie jakąś dosyć tanią gospodę, gdzie postanowiłem spędzić noc. Leżąc na łóżku, rozmyślałem nad słowami czerwonej wiedźmy. Im dłużej się nad nimi zastanawiałem, tym mniej sensowne się wydawały. Dmitra Flass wspomniała, że w okolicy grasuje Mosiężny Smok. Jednak twierdzenie o niszczeniu miast i zabijaniu ludzi wydawały się kompletną bzdurą, biorąc pod uwagę fakt, że smoki metaliczne były przyjazne wobec ludzi. Coś mi tutaj śmierdziało i pomimo tego, że zmierzałem do konkretnego miejsca, postanowiłem zboczyć z kursu, aby zaspokoić mój głód przygody. Przewróciłem się na bok i pogrążyłem we śnie, przygotowując się mentalnie do jutrzejszych poszukiwań.

***

Następnego dnia wstałem wcześnie rano, osiodłałem konia i opuściłem miasto. Straż przy bramie głównej dokładnie zbadała moje sakwy, jako że nie było rzeczą normalną, aby ktoś wychodził z grodu o tak wczesnej porze. Po kilkuminutowej odprawie, wreszcie znalazłem się na otwartym terenie. Miałem nadzieję, że odnajdę smoka przed najemnikami tej wiedźmy, jednakże fakt, że słabo znałem te okolice, nie ułatwiał mi zadania. Z tego, co wiedziałem, Smoki Mosiężne kopią swoje legowiska w szczytach pustynnych, których wejścia są najczęściej skierowane na wschód, więc najrozsądniej było szukać właśnie takich miejsc. Nie myśląc zbyt wiele, pokierowałem swego konia w kierunku najbliższych wzniesień.
Mijała godzina, za godziną, jednakże nie było ani śladu obecności jaszczura. Powoli zaczynałem tracić nadzieję, że uda mi się cokolwiek znaleźć. Zmęczony i spragniony postanowiłem wreszcie przystanąć i odpocząć chwilę w cieniu pagórka. Przymknąłem oczy i westchnąłem z rezygnacją.
— Wygląda na to, że nie udało Ci się odszukać tego, czego chciałeś — usłyszałem głos.
— A czego można było się spodziewać? Ni znam tutejszych okolic, więc nie takie łatwe będzie odnalezienie smoka — odparłem w stronę konia z nadal zamkniętymi oczami.
Dopiero po chwili zastanowienia zdałem sobie sprawę, że mój koń nie potrafi mówić. Poderwałem się do góry, niczym pijak, który wpadł w kaktusy. Otworzyłem powieki i ujrzałem stojącego przede mną smoka.
— Czy to normalne, aby człowiek tak wysoko skakał? — zapytał gad. Przez dobry moment zastanawiałem się nad sensem tego pytania, drżąc jak osika.
— Naprawdę, nigdy wcześniej nie widziałem czegoś takiego. To było naprawdę niesamowite, jak na tak ograniczoną formę życia. Ale co ty – masz zamiar tak stać i się telepać, czy jednak może się przedstawisz?
Słyszałem już wcześniej o gadatliwości Mosiężnych Smoków, ale nie przypuszczałem, że ta wzmianka jest aż do tego stopnia prawdziwa. Otrząsłem się szybko i odchrząknąłem.
— Witaj, o wielki Bagrashu. Zwą mnie Ranulphem z Raven i to Ciebie szukałem.
— Ciekawie. A czemuż to człowiek miałby podążać w poszukiwaniu Wyrmy? I skąd znasz moje imię? — Mój rozmówca zmarszczył filuternie coś, co można by określić mianem brwi i zatoczył dookoła mnie krąg, po czym przysiadł, a raczej położył się na ziemi.
— Cóż, mimo, że to może nie jest moja sprawa, ale wczoraj usłyszałem od Dmitry Flass, czerwonej wiedźmy, że niszczysz lokalne miasta i zabijasz ludzi.
Bagrash wydał z siebie serię chrząknięć i warknięć, które zapewne były przekleństwami w języku drakońskim, po czym powrócił do wspólnego narzecza.
— To kompletna bzdura. Jesteśmy najłagodniejszym i najsłabszym spośród wszystkich gatunków Smoków Metalicznych. Nie przepadamy za walką, a naszego ognia używamy tylko w ostateczności.
— Właśnie dlatego chciałem się z tobą spotkać, zanim zrobią to wysłannicy tej czarownicy — odpowiedziałem, nie kryjąc podniecenia w mym głosie. — Przeczuwam, że Dmitra ma jakieś inne plany związane z twą śmiercią. Tylko jakie?
— Odpowiedź wydaje się być prosta — odparł smok. — Mosiądz z naszych łusek odbija światło i odpowiednio drobno sproszkowany może wyć wykorzystywany do tworzenia metalicznej mgły, dzięki której można stać się na kilka minut niewidzialnym dzięki iluzji optycznej.
— W takim razie na co czekasz? Musisz stąd czym prędzej uciekać!
— I miałbym przegapić tak interesującą rozm... — Bagrash zamilkł w pół słowa, gdy rzucona w górę lina oplotła nagle jego pysk. Chwilę potem dołączyły do niej następne, krępując smoka. Odwróciłem się, aby ujrzeć najeźdźców – ubranych w skórzane zbroje przepasane karmazynem tropicieli.
— Chciał, nie chciał, musimy Ci podziękować Ranulphie z Raven. Gdybyś nie zajął tej bestii swoją paplaniną, prawdopodobnie nie udałoby nam się go podejść — odparł młodzieniec z czerwonym proporcem przymocowanym do jego prawego naramiennika – najprawdopodobniej dowódca.
— Ależ nie ma za co — odpowiedziałem, przechadzając się pomiędzy żołnierzami. — W końcu można na mnie liczyć, jeśli chodzi o obronę niewinnych!
Z połaci mojej szaty wyciągnąłem krótki sztylet, którym ugodziłem w serce jednego z łowców, który z jękiem puścił linę krępującą skrzydła Bagrasha. Smok natychmiast rozwinął ogromne płaty skóry naciągnięte systemem kostnym i wzbił się w powietrze, wyrywając pozostałym łowcom rzemienie z rąk. Ja natomiast błyskawicznie rzuciłem się do ucieczki, niestety otrzymałem błyskawiczne uderzenie w tył głowy, które powaliło mnie na ziemię.
— Myślałeś, że uda Ci się zwiać, sukinsynu? Zabicie rycerza jej wysokości i uwolnienie więźnia to poważne przestępstwo. Sądzę, że nawet nie ma co się z tobą pierdolić.
Poczułem ból zaciskającej się liny na moich nadgarstkach, po czym wsadzono mi kawał szmaty do ust i przewiązano.

***

Moje ciało wlekło się po pustynnym piasku, gdy oddział tropicieli zaciągał mnie do miasta. Po kilku minutach już znajdowaliśmy się na placu głównym, na którym znajdował się szafot – drewniane rusztowanie, na którym dokonywano aktów egzekucji. Cóż, nie można zaprzeczyć, że rycerze działali szybko. W końcu w napadzie wściekłości, niewielu nie uciekło by się do samosądu. Na moją szyję założono pętlę, po czym wcześniej wspomniany dowódca wykrzyknął: — Ranulpie z Raven! Zdaniem oddziału królewskich tropicieli i zgodnie z wolą tutaj zgromadzonych, zostaniesz ukarany poprzez powieszenie za ten niecny występek przeciw woli jej wiecznie nam panującej.
— Phy, ta gnida umrze szybciej niż mucha, żywiąca się końskim łajnem — Ledwo zdążyłem dokończyć zdanie, a otrzymałem wymierzony policzek. Młodzian spojrzał na mnie z odrazą, po czym wydał rozkaz — Możecie ciągnąć. Pętla na mojej szyi zaczęła się zaciskać, a po chwili uniosłem się powietrzu. Z każdą sekundą zaczynało mi brakować powietrza i nieubłaganie zbliżał się mój kres, gdy nagle nad miastem rozległ się potężny ryk. Wielki słup ognia pomknął przez szafot przypalając ręce podnoszącego mnie rycerza. Napięcie wokół mojej szyi zmalało i runąłem na deski. Błyskawicznie złapałem za linę, aby ją poluźnić, po czym wziąłem głęboki oddech i rozejrzałem się dookoła. To Bagrash zaatakował osadę, rozgramiając oddział tropicieli. Ogromne stworzenie wylądowało tuż przede mną i wykrzyknęło: — Na co czekasz? Wskakuj!
Nie tracąc chwili na zastanowienie, wgramoliłem się na grzbiet smoka, który natychmiastowo poderwał się z ziemi.
— Kurczę, gdybym tam nie wrócił, niewiele by z Ciebie zostało — rzucił jaszczur.
— Tak, dzięki.
— Nie no, co ty. Nie mogłem Cię tak zostawić, po tym, jak uratowałeś mi życie. W sumie chciałeś mnie uchronić od szafotu, ale sytuacja i tak mnie tam zaprowadziła — zachichotał smok. — To gdzie teraz lecimy, Sir Ranulphie?
— Mulhorand. Jeśli jest ktoś, kto może nas uchronić od ręki Zulkirów, to jedynie nasz władca – Horustep III.
Bagrash powoli przechylił się na lewo i obrócił się na południowy-wschód w kierunku moich ojczystych ziem. W dole nadał mogłem ujrzeć tłumy miotających się ludzi i szafot – niedoszłe miejsce mojej śmierci.

________________
*Kurtyzana – nierządnica, dziwka
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Fajnie napisane, zgrabne opowiadanie. Fabuła ciekawa, a błędów nie wyłapałam. Ale to nie znaczy, że ich nie ma xD
Podobał mi się moment, w którym smok ratuje tyłek człowiekowi. I Końcówka też ładna. Ale nie podobały mi się imiona. Były takie udziwnione, nienaturalne. Niby wymyślone, tak jak w fantastyce, no ale...

Ogółem tekst ładnie się prezentuje, fajnie się go czyta. Za to wieeeelki plus. ;)
Niemy krzyk, najgorszym z możliwych. Cierpienie na własne życzenie. Krzyk i błaganie o litość nie zawsze są ratunkiem. Natłok straszliwych myśli, nie do odpędzenia. Ból i uczucie, jakby cała radość i szczęście zostały wyssane, jakby zostały same najgorsze chwile.

Cierpi ciało, cierpi umysł, cierpi dusza...
Odpowiedz
#3
Weź pod uwagę, że miałem z góry narzucony świat, więc poza Ranulphem i Bagrashem, cała reszta nazw pochodzi ze świata Faerunu.
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
#4
Nidrax napisał(a):(...) rzeźbami i orgomnym (ogromnym – literówka) targiem niewolników.
Cytat:Ni znam (Nie znam – literówka) tutejszych okolic, więc nie takie łatwe będzie odnalezienie smoka
Cytat:Mosiądz z naszych łusek odbija światło i odpowiednio drobno sproszkowany może wyć (być – literówka) wykorzystywany do tworzenia metalicznej mgły,
Cytat:Po kilku minutach już znajdowaliśmy się na placu głównym, na którym znajdował się szafot (znajdował się – powtórzenie)
Cytat:Pętla na mojej szyi zaczęła się zaciskać, a po chwili uniosłem się (w) powietrzu.

Fabuła świetna. Dowcipnie i z zacięciem. :)
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#5
Dzięki za wyłapanie błędów. Potem je poprawię.
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
#6
Bardzo zgrabnie. Nieco naciągane, ale jednak pisane na konkurs, z wieloma ograniczeniami. Dobrze się czyta, nawet zabawne. Fajnie potraktowany temat, całkiem na opak ;p
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Podziękował za opinię.
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
#8
Czytając ten tekst w pewnym momencie chciałam napisać koleżance, której podsyłałam cozabawniejsze cytaty z tego co na tym forku czytałam, że chyba trafiłam na coś, co jest naprawdę przyzwoite i wynajdowanie takich zabawnych cytatów w tym wymaga większej dozy czepiactwa niż wykorzystuje na co dzień. I w tym momencie opowiadanie postanowiło mi udowodnić, że chciałam chwalić dzień przed zachodem słońca.

Cytat:Z tego, co wiedziałem, Smoki Mosiężne kopią swoje legowiska w szczytach pustynnych,
co to są pustynne szczyty. Co to są górskie szczyty to wiem, a pustynne?
Cytat:Poderwałem się do góry
poderwij się na dół...

i do tego momentu miałam bardzo pozytywną opinię o tekście, a potem zdarzyło się to:

Cytat:Z połaci mojej szaty wyciągnąłem krótki sztylet,
nie chodziło ci przypadkiem o połę?
i to:
Cytat:Smok natychmiast rozwinął ogromne płaty skóry naciągnięte systemem kostnym
koszmarnie to brzmi
Cytat:Ja natomiast błyskawicznie rzuciłem się do ucieczki, niestety otrzymałem błyskawiczne uderzenie w tył głowy, które powaliło mnie na ziemię.
Nie za dużo tej błyskawiczności?
Cytat:Po kilku minutach już znajdowaliśmy się na placu głównym, na którym znajdował się szafot – drewniane rusztowanie, na którym dokonywano aktów egzekucji.
wybiegnę w przyszłość, ale ty tu gościa chcesz wieszać. Do wieszania była szubienica, a na szafocie ścinano głowy.
Cytat:Zdaniem oddziału królewskich tropicieli i zgodnie z wolą tutaj zgromadzonych, zostaniesz ukarany poprzez powieszenie za ten niecny występek przeciw woli jej wiecznie nam panującej.
A moim zdaniem "wyrokiem" pasowałby tu bardziej.
Cytat:Możecie ciągnąć. Pętla na mojej szyi zaczęła się zaciskać, a po chwili uniosłem się powietrzu.
Jakaś ruska ta szubienica, jak nie ma taborecika czy zapadni, tylko ktoś musi podciągać skazańca.
Cytat:Wielki słup ognia pomknął przez szafot przypalając ręce podnoszącego mnie rycerza.
Zagadką pozostanie jak wielki był szafot\szubienica, że się toto nie zajęło ogniem od wielkiego słupa [poziomego chyba] ognia.
Cytat:To Bagrash zaatakował osadę, rozgramiając oddział tropicieli.
W całym opowiadaniu nazywasz miejsce akcji miastem, metropolią, grodem i osadą, mógłbyś się zdecydować jak to duże było.

No i zaimki osobowe pisane dużą literą...


I na koniec już nie wiem co o tym sądzić. Trochę mi trąci "ostatnim smokiem", ale to akurat nie wadzi. Pomysł jest sympatyczny. Bohater jest i tyle, mało da sie o nim powiedzieć. Początek był niezły, ale im dalej w las przyjemność czytania odbierały mi te różne cytowane szczegóły. Koniec końców wrażenia po tekście mam bliżej nieokreślone. Ani mnie on ziębi, ani grzeje.
Odpowiedz
#9
W większości masz rację, opowiadanie to było denne, bo pisane bez większej staranności (jedyne opowiadanie, które IMO dobrze mi wyszło to W pogoni za zrozumieniem). Nie zgodzę się jednak co do:
Cytat:Wybiegnę w przyszłość, ale ty tu gościa chcesz wieszać. Do wieszania była szubienica, a na szafocie ścinano głowy.

Ty chyba nie wiesz, co to jest szafot.
Cytat:Szafot (st. fr. chafoud – rusztowanie) – rodzaj estrady, podium, na którym wykonywano zwykle przez ścięcie, publiczne egzekucje.
Współcześnie na szafocie wykonana została egzekucja (przez powieszenie) irackiego dyktatora Saddama Husajna.
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
#10
A słownik języka polskiego PWN na to: http://sjp.pwn.pl/szukaj/szafot :)
Nie żebym uważała PWN za nieomylne, ale jakoś jakoś ufam mu w tej kwestii bardziej niż Wikipedii, na której sama nie raz edytowałam hasła z błędami :)
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Fantasy Wisielec, czyli gniew zapomnianych epoN 23 5,942 27-01-2014, 21:58
Ostatni post: epoN
  Fantasy Wojna i Furia, czyli dary rette epoN 24 7,302 08-07-2013, 23:05
Ostatni post: epoN
  Fantasy Wisielec, czyli ofiara magii i maszyn epoN 51 14,985 27-06-2013, 23:58
Ostatni post: Nidrax

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości