Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Przygodowe Faraon komandoss Gabriela Dzielna
#1
Byłą to ciepła sierpniowa noc. Rogal księżyca świecił jasno, pokrywając swą bladą poświatą zabudowania wąwozu Radenclaff. Nie licząc miarowego świstu wiatru, panowała niczym niezmącona cisza. Wielkie sylwetki świerków kołysały się, okrywając głębokim cieniem drewniany domek. Była to mała góralska chatka, wsparta o niską ścianę skalną. W jednym z miniaturowych okienek płonęło spokojne, żółte światło. W bogato urządzonym pomieszczeniu siedział zbrojmistrz Kimon Bron. Pochylony nad mahoniowym stolikiem, skręcał jeden z nowych modeli berety. Właśnie z troską czyścił ściereczką lufę, kiedy głośne pukanie do drzwi zerwało go na równe nogi.
-Już otwieram – krzyknął. Zbiegł po drobnych, lśniących schodkach i otworzył zamek u drzwi. Niemalże w progu stała wysoka, piękna kobieta. Kruczo czarne, kręcone włosy opadały na szczupłe ramiona. Wąskie, mocno czerwone usta rozchyliły się by ukazać rząd bielutkich zębów.
-Witaj – powiedziała. Głos miała władczy, pewny siebie.
-Cześć Gabriela – burknął Simon- przepraszam ze musiałaś zrywać się z łóżka – Brown zajrzał w czarne źrenice kobiety – To bardzo pilna sprawa. Dzwonił do mnie generał John Jewett i kazał poinformować cię o pewnej sprawie. Proszę wejdź.
Mężczyzna odsunął się na bok, zaprosiwszy gestem dłoni Gabriele do środka. Gabriela ściągnęła z nóg adidasy i wspięła się energicznym krokiem po schodach. Znalazła się na krótkim korytarzyku. Droga uścielana była atłasowym dywanem, ściany zaś pokryte srebrna mozaiką w malutkie kwadraciki. Kobieta ruszyła przed siebie, pokonała wysoki próg z grubej belki, i znalazła się w małym, eleganckim pomieszczeniu. Na tle kremowej ściany stał mahoniowy stół, i dwa dębowe krzesła do kompletu. W dwóch kątach znajdowały się fotele, o jasno brązowych poręczach. Lekkie światło dawała lampa, ściągnięta żółtym abażurem.
-Kupiłem dom za grosze, od starego drwala i przeprowadziłem gruntowny remont – Simon wyprzedził Gabriele i odsunął przed nią krzesło – prawda, że ładnie?
Kobieta przytaknęła niedbale, i usiadła w krześle. Jej twarz przybrała kamienny wyraz.
-Mów, o co chodzi z tą sprawą.
Simon cmoknął głośno i zatopił ręce w głębokich kieszeniach dżinsów. Wyciągnął paczkę Malboro i podsunął pudełeczko pod jej nos. –Zapalisz?
-Chętnie – Gabriela wysunęła papierosa i umieściła go w kąciku ust. Przejęła zapalniczkę od Browna i zapaliła.– A pro po masz moją broń?
-Już oczywiście – Simon wstał i otworzył drzwiczki idealnie skomponowane z barwą ściany. –Mój mały spichlerz. Odgarnął ręką stertę kartonów i wyciągnął błękitne pudełko zaplombowane złotym plastrem. – Beretta 93R – poinformował.
Gabriela niemalże wyrwała mu pudełko z rąk i przecięła plombę tipsem. Ostrożnie wyjęła z wyścielanego schowka broń i dotknęła nią polika.
-Strasznie ciężka – skwitowała ważąc w ręku broń – co z nią zrobiłeś?
-Dokonałem paru drobnych poprawek. Teraz to nie zabawka, tylko masywna spluwa. Nie będę zawracał ci głowy szczegółami. Od razu powiem ci jak sprawa stoi.
Simon położył brązową teczuszkę na blacie stołu i wygrzebał z niej plik dokumentów, opatrzonych wielką, czerwoną pieczątką wojska. Podsunął jej papiery i zaciągnął się mocno. Powoli wypuścił dym, i ponowił ten ruch cztery razy w kilku sekundowych odstępach.
–Świetnie – Gabriela oderwała się od dokumentów. Przypomniała sobie o papierosie, który przez cały czas spoczywał nieruchomo w ręce.
-Teraz przejdźmy do obowiązków – powiedział Brown i rzucił kartę bankową dziewczynie – masz na niej cztery tysiące złotych. Przykro mi, ale nasze wojsko ma bardzo skromny budżet. W razie gdyby koniecznie – Simon wyraznie podkreślił te słowo – potrzebna była większa suma powiadom mnie o tym. Myślę, że tyle ci jednak starczy. Jutro o 10:00 polecisz boeingiem do Bombaju. Z stamtąd zostaniesz zawieziona prywatną taxówką maharadży Indii wprost do jego posiadłości, która znajduje się nad brzegiem morza arabskiego. W gościnie dowiesz się wszystkiego, co wie o tej sprawie. A to są bardzo ważne informacje. Przestępca, zwany faraonem, którego szukamy zabił jego brata, siostrę i żonę. Nasz maharadża po za tym grywa z nim w brydża. Sądzimy, że chce dokonać na indyjskiej rodzinie „potępienia pokrewności”. To jego ulubiona akcja. Uważaj na siebie i maharadże bo to właśnie on jest w kolejce do śmierci. Masz jeszcze jakieś pytania?
Komandorska zastanowiła się dłuższą chwilę i zapytała marszcząc brwi:
-Mahardża grywa z mordercą swojej rodziny?
-On o tym nie wie. To znaczy podejrzewa coś. Na naszą prośbę indyjska policja nie poinformowała go, kto jest prawdziwym przestępcą, nie tylko bowiem chcemy zabić faraona a odzyskać jego łupy. No i powalić jego przestępczy system. Zabić jedyną deskę ratunku, gdy można naprawić szkody i usunąć faraona później byłoby głupstwem.
-W porządku – Gabriela wstała i wsunęła pistolet pod żakiet – załatwię te sprawę. Dobry wieczór Simon.

1.Zabójcza talia.

Gabriela przejęła bagaż od młodego stewarda, i ruszyła pieszo płytą lotniska. Z uśmiechem spojrzała na mini bussa, do którego pchały się gwarne tłumy hindusów. Trzeba być skończonym kretynem – by po tak ciężkiej wycieczce, w tak upalny dzień pchać się do zatłoczonego auta. Po dwóch kwadransach wszystkich formalności związanych z przybyciem do Bombaju i zatelefonowaniu do Browna o szczęśliwej podróży znalazła się w prywatnej taxówce. Rozparła się na miękkich, skórzanych siedzeniach dobrze klimatyzowanego auta i wyjęła paczkę black devilów. Hindus, w hawajskiej koszuli siedzący za kierownicą jaguara porównał jej wygląd do malutkiego zdięcia, które wyjął z portfela i oznajmił aksamitnym głosem:
-Mamy półgodzinki drogi. Pani pierwszy raz w Indiach?
Gabriela zapaliła papierosa i zaciągnęła się mocno.
-Nie. Bywałam już kiedyś w interesach. Lata minęły i wszystko się zmieniło.
Ruszyli powoli i znaleźli się w sznurze samochodów pokonujących rondo.
-Naprawdę – kierowca wytrzeszczył niebieskie oczy na komandosske – technika idzie do przodu ale nie pomyślałbym że Indie się zmieniają.
Podróż trwała rzeczywiście nie więcej niż półgodziny. Przez ten czas Gabriela wypaliła prawie pół paczki papierosów, rozmawiając kolejno o samochodach, politykach i nowych reformach. Gdy wybiła dwudziesta znaleźli się na obrzeżach miasta w nie wielkiej miejscowości. Zabudowania stanowiły tu wille indyjskich milionerów, skryte pod rozłożystymi palmami. Po wielkich posesjach z kosiarkami snuli się murzyni bez podkoszulek, głaskając trawę tak by mieć robotę za pięć dni. Wyjechali z cienistej uliczki i znaleźli się na alei zalanej promieniami zachodzącego słońca, które tonęło w błękitnej toni – morzu arabskim. Na końcu drogi stała pokaźna brama z kredowego kruszcu. Hindus wyjął z kieszeni prosty pilot i wcisnął jeden z trzech przycisków. Brama rozchyliła się błyskawicznie.
-W tej bramie zastosowano silnik od traktoru – powiedział szofer – sam wpadłem na ten pomysł i obmyśliłem dokładnie mechanizm. Brama waży równo pięć ton.

Proszę powiedzieć w komentarzach czy nie przypomina to książki I. Flaminga "James Bond"
[size=small] Tańczący z gwiazdami
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Imperator napisał(a):Byłą (Była – literówka) to ciepła sierpniowa noc.
Cytat:(spacja)Cześć Gabriela – burknął Simon(spacja)– przepraszam (przecinek) ze (że – literówka) musiałaś zrywać się z łóżka
Cytat:Droga uścielana (albo uścielona, albo uściełana) była atłasowym dywanem, ściany zaś pokryte srebrna (srebrną – literówka) mozaiką w malutkie kwadraciki.
Cytat:Kobieta ruszyła przed siebie, pokonała wysoki próg z grubej belki, (zbędny przecinek)i znalazła się w małym, eleganckim pomieszczeniu.
Cytat:(spacja – w dalszej części pominę ten błąd)Kupiłem dom za grosze, (zbędny przecinek) od starego drwala i przeprowadziłem gruntowny remont – Simon wyprzedził Gabriele (Gabrielę – chyba, że tam były dwie Gabriele) i odsunął przed nią krzesło – prawda, że ładnie?
Kobieta przytaknęła niedbale, i usiadła w krześle (siada się na krześle, ale w fotelu).
Cytat:Przejęła zapalniczkę od Browna i zapaliła.– A pro po (pisze się – À propos – z franc.) (przecinek) masz moją broń?
Cytat:– potrzebna była większa suma (przecinek) powiadom mnie o tym.
Cytat:Z stamtąd (po co to 'Z' – Stamtąd) zostaniesz zawieziona prywatną taxówką (w j. polskim piszemy 'taksówką') maharadży Indii wprost do jego posiadłości, która znajduje się nad brzegiem morza arabskiego (Morza Arabskiego – przecież to nazwa własna – ojojoj).
Cytat:Uważaj na siebie i maharadże (maharadżę) bo to właśnie on jest w kolejce do śmierci.
Cytat:Komandorska zastanowiła się dłuższą chwilę i zapytała (przecinek) marszcząc brwi:
Cytat:Na naszą prośbę indyjska policja nie poinformowała go, kto jest prawdziwym przestępcą, nie tylko bowiem chcemy zabić faraona (Faraona – patrz też; dalsza część tekstu) (przecinek) a ('ale i' lepiej tu pasuje) odzyskać jego łupy.
Cytat:Dobry wieczór Simon (a nie 'Dobranoc'?).
Cytat:Gabriela przejęła bagaż od młodego stewarda, (zbędny przecinek) i ruszyła pieszo płytą lotniska. Z uśmiechem spojrzała na mini bussa (minibusa – łącznie i przez jedno 's') , do którego pchały się gwarne tłumy hindusów. Trzeba być skończonym kretynem – (przecinek zamiast myślnika) by po tak ciężkiej wycieczce, w tak upalny dzień pchać się do zatłoczonego auta.
Cytat:(...) skórzanych siedzeniach dobrze klimatyzowanego auta i wyjęła paczkę black devilów (Black Devilów).
Cytat:-Mamy półgodzinki (pół godzinki) drogi.
Cytat:– technika idzie do przodu (przecinek) ale nie pomyślałbym (przecinek) że Indie się zmieniają.
Cytat:Podróż trwała rzeczywiście nie więcej niż półgodziny (pół godziny – więc to nie przypadek).
Cytat:Gdy wybiła dwudziesta (przecinek) znaleźli się na obrzeżach miasta w nie wielkiej (niewielkiej) miejscowości.
Cytat:Po wielkich posesjach (przecinek) z kosiarkami (przecinek) snuli się murzyni bez podkoszulek, głaskając trawę tak (przecinek) by mieć robotę za pięć dni.
Cytat:Wyjechali z cienistej uliczki i znaleźli się na alei zalanej promieniami zachodzącego słońca, które tonęło w błękitnej toni – morzu arabskim (z dużych liter) .

Fajny tekst, interesująca fabuła, ale dużo błędów.
Czy przypomina książkę I. Flaminga "James Bond"? – w pewnej mierze... trochę...
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#3
Oho, kolega wyżej wyprzedził mnie w poprawie tekstu. ^^
Ale taka mała uwaga, która albo jest błędna, albo po prostu została pominięta. Na początku pierwszego rozdziału (?) pojawia się zdanie: "Gabriela przejęła bagaż od młodego stewarda (...)". Czy "stewarda" nie powinno zostać napisane wielką literą? Przez tą małą literkę straciłam rachubę czy to imię, czy jakieś inne znaczenie (jeśli w ogóle jest).

Nie podoba mi się to zdanie: "Ruszyli powoli i znaleźli się w sznurze samochodów (tu chyba brakujący przecinek) pokonujących rondo." Nie byłoby lepiej "Powoli ruszyli, by znaleźć się w sznurze samochodów, pokonujących rondo"?

Co do tekstu – nawet, nawet, choć rozdział pierwszy można śmiało rozwinąć. Chyba, że po prostu wstawiłeś teraz, by poznać nasze recenzje, a wszystko jest dalej tworzone. Akurat nie podoba mi się zakończenie tego pierwszego, jest takie "urwane". Nie mogę porównać z Jamesem Bondem, bo nigdy owa seria nie żywiła u mnie zainteresowania. Ani książki, ani filmy. Mało się dzieje, by na razie dokonać w pełni oceny, więc czekamy na kolejne części. :)
:* dla Cowboy'a, by się mu nie nudziło, gdy mnie nie ma na forum.
Odpowiedz
#4
Darena napisał(a):Nie podoba mi się to zdanie: "Ruszyli powoli i znaleźli się w sznurze samochodów (tu chyba brakujący przecinek) pokonujących rondo." Nie byłoby lepiej "Powoli ruszyli, by znaleźć się w sznurze samochodów, pokonujących rondo"?
Jeśli chodzi o przecinek – stawiamy go przed imiesłowami przysłówkowymi (zakończone na –ąc, -wszy, –łszy), ale tutaj mamy do czynienia z imiesłowem przymiotnikowym, a przed takim nie stawiamy przecinka.
Jeśli zaś chodzi o propozycję zdania – w twojej formie istnieje sugestia, że oni chcieli znaleźć się w sznurze samochodów i dlatego ruszyli. Chyba raczej błędne założenie. W pierwotnej formie było prawidłowo.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#5
Może to zdanie i jest poprawne, ale jakoś brzmi tak... No, brzydko. Nie, żebym była jakaś czepialska, ale po prostu mi tu ono nie pasuje.
:* dla Cowboy'a, by się mu nie nudziło, gdy mnie nie ma na forum.
Odpowiedz
#6
(11-08-2011, 21:58)Darena napisał(a): Może to zdanie i jest poprawne, ale jakoś brzmi tak... No, brzydko.

Może faktycznie trochę dziwnie. Ja bym napisał:
Ruszyli powoli i po chwili znaleźli się w sznurze samochodów pokonujących rondo.

Co ty na to?
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
(11-08-2011, 22:21)StuGraMP napisał(a): Ruszyli powoli i po chwili znaleźli się w sznurze samochodów pokonujących rondo.
Szczerze? Brzmi o wiele lepiej, niż pierwotna wersja. Byłabym nawet za zastąpieniem tego zdania Twoim, bo przy całym opowiadaniu tamto zdanie wyrwało mnie z "rytmu czytania". Wiem, wygląda to co najmniej dziwnie...
:* dla Cowboy'a, by się mu nie nudziło, gdy mnie nie ma na forum.
Odpowiedz
#8
Błędy wskazano, więc nie mam praktycznie nic do roboty.
Powiem tylko, że przeczytałam ten tekst i mam mieszane uczucia. Jakoś tak...
Ale znów najgorzej nie jest, jednak widać, że jesteś początkującym. A czy wspomnianą książkę przypomina – nie wiem, bo jej nie czytałam.
Tyle ode mnie.
Niemy krzyk, najgorszym z możliwych. Cierpienie na własne życzenie. Krzyk i błaganie o litość nie zawsze są ratunkiem. Natłok straszliwych myśli, nie do odpędzenia. Ból i uczucie, jakby cała radość i szczęście zostały wyssane, jakby zostały same najgorsze chwile.

Cierpi ciało, cierpi umysł, cierpi dusza...
Odpowiedz
#9
Na podstawie 15-go punktu regulaminu temat przenoszę do kosza.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości