Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wątek zamknięty 
Tryby wyświetlania wątku
Marihuana – co o niej sądzicie!
#1
Siemano, chciałem Was zapytać co sądzicie o paleniu Marihuany.

[Obrazek: k,NjIwNzY2ODMsNDUxNzcxODQ=,f,marihuana_d.jpg]

Według WikiPedii:
Cytat:Marihuana (slang gańdźa, gandzia, gandża[1] (z hindi गांजा trl. gāndźā), gras, maryśka, stuff, trawa, THC, zielsko[2]) – wysuszone kwiatostany (niejednokrotnie z niewielką domieszką liści) żeńskich roślin konopi (Cannabis indica) zawierające substancje psychoaktywne z grupy kannabinoli.

Marihuana (z języka hiszpańskiego) to suszone i czasem sfermentowane kwiatostany konopi – głównie roślin żeńskich. Zawiera szereg substancji działających przez agonizm receptorów kanabinoidowych, podobnie jak anandamid – ludzki endogenny kannabinoid. Za działanie psychotropowe marihuany odpowiada głównie tetrahydrokannabinol (THC) i inne kannabinoidy. Substancja ta znajduje się również w haszyszu, który jest zestaloną żywicą konopi.
Krzew konopi indyjskich

Ma ona w zależności od warunków działanie: uspokajające, lekko euforyzujące i przeciwbólowe, pobudzające apetyt, rozkurczające mięśnie, zmniejszające ciśnienie śródgałkowe i rozszerzające oskrzela.

Mnie osobiście wciągnęło jak byłem u kumpla i zaczeliśmy bakać, złapałem swoje pierwsze wiadro w życiu i już dalej było z górki, w tle leciała muzyka reggae a ja sobie kozacko leżałem na fotelu i dumałem to był zajebisty stan którego nie zapomnę, bombka trwała ok 2h a potem już luz.

Co sądzicie o Marihuanie, czy według Was powinna zostać zalegalizowana, czy też nie, każdą odpowiedź staraj się poprzeć argumentami!
Reklama AdSense
#2
Jestem za legalizacją, choć nie palę i palić nie zamierzam.
Dlaczego? Bo marihuana byłaby w stanie polepszyć status gospodarczy. Gdyby była legalna, jej cena byłaby o wiele niższa, niż obecnie, na dodatek byłaby opodatkowana, więc pieniądze wpływałyby do kasy państwa.
Dodatkowo, z marihuany można produkować biopaliwo, a plantacja do tego przeznaczona przetwarzałaby tę samą ilość CO[sub]2[/sub], która byłaby uwalniana do atmosfery przy jej spalaniu, a praca przy zbiorach zapewniłaby wiele stanowisk pracy. Oczywiście marysia ma jeszcze wiele innych zalet, ale za długo, by je wszystkie wymieniać.
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
#3
Heh w sumie ja jestem obojętny w stosunku do legalizacji... Jarać nie jaram i również nie mam zamiaru... Co do argumentacji Nida odnośnie zysku z legalizacji i podatków za jej sprzedaż – popieram, ale nie zapomnijmy, że ma ona także konsekwencje negatywne, które są głównym powodem, dla którego jeszcze takowa ustawa w życie nie weszła i chyba nie prędko wejdzie... zwłaszcza w Polsce.
[Obrazek: sygnatura_hrwnpws.jpg]

#4
(25-07-2011, 22:31)cowboy napisał(a): ale nie zapomnijmy, że ma ona także konsekwencje negatywne, które są głównym powodem, dla którego jeszcze takowa ustawa w życie nie weszła i chyba nie prędko wejdzie... zwłaszcza w Polsce.
Nie ma ich. Aby przedawkować, musiałbyś wyjarać równowartość połowy twojej wagi w niespełna minutę. Marysia nie powoduje raka płuc jak tytoń, ani nie zawiera smoły, czy uzależniającej nikotyny.

A teraz spójrzmy na przypadki śmiertelne od różnycych substancji:
1) Tytoń – 430 000 zmarłych rocznie (otrzymuje dotacje rządowe, a do jego uprawy wykorzystuje się radioaktywne nawozy)
2) Alkohol – 85 000 zmarłych rocznie
3) Kofeina – od 1 000 do 10 000 zmarłych rocznie
4) Aspiryna – 7 500 zmarłych rocznie
∞) Marihuana – 0! Nie ma śmierci od używania marihuany. Nigdzie. Nie możesz znaleźć ani jednej! W przeciągu 10 tys. lat historii używania marihuany nie zanotowano ani jednego przypadku śmiertelnego przypisanego jej użyciu.

Polecam obejrzeć film 'The Union' (http://video.google.com/videoplay?docid=...5820665259), aby uzupełnić swoją wiedzę na ten temat. Ten dokument dokładnie tłumaczy dlaczego tak NAPRAWDĘ marihuana jest nielegalna.

Między innymi głównym powodem prohibicji są zyski koncernów farmaceutycznych, które by drastycznie spadły, gdyby marihuana, która leczy mnogość schorzeń czy bólów, byłaby ogólnie dostępna. Do tych zysków aktualnie zalicza się też produkcja Marinolu – syntetycznego THC, co do którego działania nie ma pewności.
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
#5
Ja też daję "neutrala". I nie zgadzam się, ze nie ma żadnych, ale to żadnych złych wpływów. Wszystko ma. Pierwsze, co do śmierci. Jeżeli ma działanie rozluźniające, a przecież o to chodzi ze ma, to jednak czuję, ze ktoś tam wpadł pod koła, albo miał wypadek pod wpływem. Dowodów nie mam, ale przeczucie i spostrzeżenia co do ludzkiej natury tak. Dwa, jeżeli coś nas rozluźnia, odciąga problemy, usuwa ból, to wyrabia w ten sposób przeświadczenie, że przed problemami da się uciec. Zaczyna się uzależnienie. I tak wiem, że żaden składnik chemiczny nie uzależnia, ale mimo to nietrudno wyobrazić sobie zdanie "Ale dzisiaj był dzień, muszę zajarać", "Ale mam chandrę, zajaram sobie" "Zajram sobie bo X, Y, Z i dalej". Oczywiście w terapii przeciwbólowej bardzo dobry lek, no ale tam jest legalny. trzy, ludzie często piszą o osobach z otoczenia które biorąc ten nieszkodliwy środek, mówiąc potocznie "wypaliło sobie mózg". Trudności z koncentracją, wysławianiem się, senność itp. No i na koniec, jak już się przyzwyczaiło do przyjmowania czegoś dla odrobiny luzu, zrzucenia ciężaru życia, to czemu nie sięgnąć po coś silniejszego? Zagrożenie oczywiste.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, ze jako osoba nie biorąca, mogę tu prawić niezłe herezje. Piszę tu tylko to co myślę. Zalety Nid już przedstawił. Tyle.
#6
Powiedzmy tak, z uzależnieniem od marihuany, jest jak z uzależnieniem od masturbacji. Robisz, bo chcesz, ale nie istnieje coś takiego jak syndrom odrzucenia, lub nerwowość, gdy przestaniemy korzystać z używki.

Co do ludzi, którzy włażą pod koła etc., jest to raczej kwestia wyobraźni i inteligencji. Człowiek mądry nie siada za kierownicą po alkoholu, ale idiota ginie na drodze, zabijając przy tym innych, więc tutaj w grę wchodzi raczej czynnik ludzki, niż samo działanie. Nie zaprzeczę, że THC zwiększa ogólnie odczucia, ale same ekstremalne odchyłki leżą bardziej w psychice, niż używce.
Co do marihuany, jako bramki do silniejszych narkotyków. Tutaj główną winę ponosi prohibicja. Dlaczego? No bo kto aktualnie rozprowadza marysię? Dealerzy. Jeśli kupujesz u takiego już od dłuższego czasu jest wręcz pewne, że zaproponuje ci coś silniejszego. A gdyby marihuana była zalegalizowana, ludzie nie mieliby tak łatwego dostępu, a raczej zachęty do innych środków.
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Reklama AdSense
#7
Cytat:∞) Marihuana – 0! Nie ma śmierci od używania marihuany. Nigdzie. Nie możesz znaleźć ani jednej! W przeciągu 10 tys. lat historii używania marihuany nie zanotowano ani jednego przypadku śmiertelnego przypisanego jej użyciu.

Wszystko spoko, loko, ale doczytałeś się do tego, że często zgony, które są następstwem samobójstwa wśród młodych ludzi są "popychane" marihuaną? Nie mam na myśli tego, że joint czy lufa jest "sprawcą". To fakt, tak jak napisałeś później – wszystko jest kwestią psychiki. Problematycznym jest, że masz 3 możliwości po spaleniu trawy – upalić się na wesoło, nie upalić i na smuta. Z tym ostatnim jest cholerny problem, bo człowieka łapią takie myśli, że do końca bani winien siedzieć pod ostrą opieką, najlepiej kogoś kompletnie niezbakanego. Tak więc marihuana w gruncie rzeczy jest jednym z czynników sprawczych w wielu przypadkach. Jeśli chodzi o samobójstwo – pogłębia stan depresyjny w momencie upalenia, co niejako dodaje odwagi do popełnienia zamachu na własne życie.


(25-07-2011, 23:57)naxster napisał(a): Jeżeli ma działanie rozluźniające, a przecież o to chodzi ze ma, to jednak czuję, ze ktoś tam wpadł pod koła, albo miał wypadek pod wpływem. Dowodów nie mam, ale przeczucie i spostrzeżenia co do ludzkiej natury tak.

Tu to jest trochę błąd. Rzadko ludzie, którzy palą wsiadają za kółko. To jest raczej jakiś odsetek, choć i takich znam.


Nax napisał(a):Dwa, jeżeli coś nas rozluźnia, odciąga problemy, usuwa ból, to wyrabia w ten sposób przeświadczenie, że przed problemami da się uciec.

Jak już mówiłam – palenie na smutnego pogarsza sytuację, więc to w dużej mierze nie jest kwestia zapomnienia o problemach tylko dobrej zabawy. Nie mówię, że ludzie palący wiodą sielankowe życie – wręcz przeciwnie. Ale zazwyczaj są tego świadomi i nawet nie starają się zapomnieć. Żaden ze znanych mi palaczy (uwierzcie, znam ich wielu) nie zapali, kiedy ma depresję (mówię o palaczach, nie osóbkach, które raz na jakiś czas palą marychę). To, co teraz napisałam może być niejako zaprzeczeniem pierwszej wypowiedzi. W końcu jeśli zaawansowani palacze nie sięgają po trawę, skąd wieści o samobójstwach, których motorem była marihuana? To proste. Każdy porządny palacz wie, jak działa, co może się stać, ile zapalić, żeby było dobrze. Taka sobie świeżynka nie zdaje sobie sprawy nawet z połowy możliwych sytuacji. Zapali raz, drugi, trzeci, dziesiąty, myśli, że jest zajebista. Jeśli nie ma takiego, nazwijmy to może nieco zbyt dużym słowem, "mentora" może dojść do głupich sytuacji (nie każdy ma to szczęście palić z osobą doświadczoną i dostawać wykład na tacy).

Nax napisał(a):Zaczyna się uzależnienie. I tak wiem, że żaden składnik chemiczny nie uzależnia, ale mimo to nietrudno wyobrazić sobie zdanie "Ale dzisiaj był dzień, muszę zajarać", "Ale mam chandrę, zajaram sobie" "Zajram sobie bo X, Y, Z i dalej".

Jak wyżej.

Nax napisał(a):trzy, ludzie często piszą o osobach z otoczenia które biorąc ten nieszkodliwy środek, mówiąc potocznie "wypaliło sobie mózg". Trudności z koncentracją, wysławianiem się, senność itp.

A wiesz po ilu latach palenia to może wystąpić? Dasz wiarę, że palę około 5 lat? Nie jestem senna (wręcz przeciwnie), nie mam problemu z koncentracją (w sumie zawsze miałam, ale to kwestia tego, że nie umiem w jednym momencie pracować nad tylko jedną rzeczą, muszę robić kilka na raz), a tym bardziej nie przejawiam problemów z wysławianiem się. Jedyne, co odczuwam (ale tylko w niektórych momentach) to nieumiejętność zapamiętania czegoś.

Nax napisał(a):No i na koniec, jak już się przyzwyczaiło do przyjmowania czegoś dla odrobiny luzu, zrzucenia ciężaru życia, to czemu nie sięgnąć po coś silniejszego? Zagrożenie oczywiste.

Nom. Uwielbiam seks, dlaczego nie zacząć nagrywać pornosów?
Uwielbiam dzieci, uwielbiam seks, może pedofilia?
Uwielbiam ciastka, może by tak zacząć odżywiać się tylko tym?


Marihuana nie ciągnie dalej. Dalej jest ciekawość i, jak powiedział Nid, dobra praca dilera.


Take my mind and take my pain
And heal




#8
(26-07-2011, 01:00)Duśka napisał(a):
Nax napisał(a):trzy, ludzie często piszą o osobach z otoczenia które biorąc ten nieszkodliwy środek, mówiąc potocznie "wypaliło sobie mózg". Trudności z koncentracją, wysławianiem się, senność itp.
Pozwolę sobie dodać, bo tej kwestii nie poruszyłem wcześniej, że nie udowodniono naukowo, że marihuana powoduje jakieś zniszczenia w ludzkim mózgu. Ba, istnieją również teorię, że wspomaga regenerację neuronów.

Zatem skąd wziął się mit o zniszczeniach neuronalnych spowodowanych przez marihuanę?

Odpowiedź również można znaleźć w The Union, naukowiec, który był odpowiedzialny za rządowe badania nad marihuaną, twierdził, że podawanie małpom 90 jointów miesięcznie spowodowało u nich uszkodzenia mózgu, prowadząc do śmierci. Ale, jak sam przyznał po sześciu latach dociekliwych pytań, w rzeczywistości tłoczyli do płuc małp dym z około 60 jointów dziennie za pomocą maski, bez żadnego innego źródła tlenu. Te małpy więc się po prostu udusiły z braku powietrza, a gdy w organizmie jest niewystarczająca ilość tlenu, pierwszą rzeczą, która ulega uszkodzeniu jest mózg. Skąd właśnie powstała ta obiegowa opinia dotycząca, mówiąc potocznie 'wypalania sobie mózgu'.
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
#9
Cytat: Nax napisał(a):No i na koniec, jak już się przyzwyczaiło do przyjmowania czegoś dla odrobiny luzu, zrzucenia ciężaru życia, to czemu nie sięgnąć po coś silniejszego? Zagrożenie oczywiste.


Nom. Uwielbiam seks, dlaczego nie zacząć nagrywać pornosów?
Uwielbiam dzieci, uwielbiam seks, może pedofilia?
Uwielbiam ciastka, może by tak zacząć odżywiać się tylko tym?

Raczej chodzi o to, że działanie słabnie, i zapragnęłoby się czegoś mocniejszego. I tak naprawdę, co do twoich pytań
1. A czy po kilku latach razem u niektórych nie pojawia się "znudzenie" partnerem, i wtedy pojawiają się zdrady?
2. Nie widzę połączenia. czemu miałoby się łączyć zainteresowania?
3. To nie zmieni siły bodźca. Ale po mniej słodkim, spokojnie można sięgnąć po coś jeszcze słodszego, które to wcześniej by odrzuciło, nie?

Co do wypalenia mózgu, to biorę to z posta innego gościa, który tak opisywał swoich kumpli. Ze robią się z nich zombie. Nie wiem, co może być powodem, wiem, ze coś takiego zauważył.
#10
Apropos prowadzenia samochodu po zielsku... COZ WY PIERNICZYCIE? Moj facet ma prawko 6 lat, jara od 15stu, mnostwo razy jezdzilismy autem zjarani, zarowno w dzien, jak i w nocy, na trasach bezpiecznych jak i tych niezbyt, w roznorakich warunkach atmosferycznych. NIGDY MU SIE NAWET PALUSZEK NIE OMCNAL NA KIEROWNICY. Marihuana sama w sobie nie uzaleznia. Uzaleznic moze "bania", ale tzw. "banioholizm" nastepuje wtedy, gdy chodzi tylko i wylacznie o stan nietrzezwosci. Zeby przedawkowac marihuane trzeba by jej zjarac od ch**a, a reasumujac tzw. "za**bać" można się jedną fifką bądź skromnym, małym jointem, nawet slimem. Ziolo jest dobre dla zdrowia, ja np. przy przeziebieniu/grypie wystrzegam sie antybiotykow, wystarczy mi gripex i troche zielska, by czuc sie jak mloda bogini. Ponadto nieraz przy kontuzjach zamiast srodkow przeciwbolowych ratowalam sie sensi. Apropos tego oslabionego umyslu... No rzeczywiście, niektórzy mają z tym problem, ja np zauwazylam to u siebie w jakims tam stopniu, ale moj Konrad, ktory wyjaral w zyciu tyle stafu, ze nie jestem w stanie przeliczyc tego na zlotowki, nie ma zadnego tego typu "urazu" na mozgu, co wiecej, po maryni jest jeszcze bardziej rezolutny i kompatybilny :P I wiecie co wam powiem? Samobojstwo po zielsku? O_o z kimkolwiek nie rozmawiam na ten temat, TO KAZDY, powtarzam KAZDY jest tego samego zdania... Zjaraj sie, a ni uja nie popelnisz samobojstwa.

ps. Nax... zadam Ci pytanie...
Jarales ziolo? Jesli tak, to ile lat badz ile razy?
Byles kiedys kilka lat w zwiazku?
Dżon Rambo z cyckami
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
Wątek zamknięty 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości