Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Romans Pan Asertywny
#1
Zwycięski tekst w walkach tekściarzy organizowanych na Literka.info.

Pan Asertywny
– Ruszyłbyś się. Nie wiem jak to możliwe, że wyszłam na takiego lenia – Słodki głos Kariny przerwał mój trans. Powoli otworzyłem oczy i spojrzałem na nią. Jej długie nogi odziane w czerwone rajstopy, zdobiły czarne, wysokie szpilki. Unosząc wzrok nieco wyżej, można było ujrzeć krótką spódniczkę w kratkę. Grafitowa marynarka zakrywała białą bluzeczkę, świetnie eksponującą piękne piersi w rozmiarze C. Przenosząc spojrzenie stopniowo w górę, widziałem jej promienną twarz. Ach, te łagodne rysy, wysokie kości policzkowe, które lekko przysłaniały spływające na jej czoło, kasztanowe włosy i nieziemskie, zielone oczy. Tak, była ona dziewczyną idealną. Westchnąłem cicho i zamknąłem laptop.
– Dlaczego masz mnie za lenia? – zapytałem ze spokojem, co jeszcze bardziej zirytowało moją narzeczoną.
– Bo cały dzień tylko siedzisz przed komputerem. Nie robisz nic więcej! – rzuciła z żalem.
– Dobrze wiesz, że używam go do pracy. Chcesz przez to powiedzieć, że jestem leniem, bo pracuję?
– A co ze mną? Kiedy mnie poświęcisz czas?! – Ton głosu Kariny stawał się coraz bardziej desperacki. A więc to o to chodziło. Uśmiechnąłem się, położyłem laptop na stole i wstałem, udając się do łazienki.
– Jeszcze mnie ignorujesz! Co z tobą!? – Jej wściekłość sięgała zenitu.
– Co ty na to, byśmy dzisiaj wpadli do Le Château aux mille Saveurs? – zapytałem rozbawiony. Po chwili usłyszałem stuk obcasów, towarzyszący zbliżaniu się w moim kierunku. Zza drzwi wyłoniła się zdumiona Karina.
– Przecież tam trzeba zrobić rezerwację z trzymiesięcznym wyprzedzeniem.
– Najwidoczniej ktoś chciał zrobić ci niespodziankę – uśmiechnąłem się do niej filuternie. Pisk radości zaatakował moje biedne bębenki, a następnie w ramionach spoczęło mi ukochane kobiece ciałko. Po chwili, obdarowując mnie całusem, wybiegła do garderoby w poszukiwaniu jakiejś cudownej kreacji.
Wieczorem, gdy już zasiadaliśmy do stolika, Karina promieniała ze szczęścia i podniecenia. Zamówiłem dla nas Bouillabaisse, udziec jagnięcy, duszonego homara, suflet cytrynowy, a jako napój, Cotes du Rhone. Po zupie i daniu głównym, podczas gdy czekaliśmy na podanie deseru, nawiązaliśmy rozmowę o naszych planach na przyszłość, wspólnych celach i marzeniach. W pewnym momencie Karina wypaliła ideą: „Z czasem chciałabym stałego związku”. O tak... właśnie na te słowa czekałem. Już niedługo miała się przekonać, co zaplanowałem na ten wieczór. Gdy wreszcie podano nasz suflet, kuszący słodkim zapachem cytrusów, nieśmiało zagaiłem:
– Co ty na to, żebyśmy się trochę przeszli po kolacji?
– Co cię dzisiaj napadło? – zapytała zaciekawiona. Niedobrze, mogła zacząć coś podejrzewać. Nie mogłem się zdradzić.
– Wiesz, ostatnio nie poświęcałem ci wystarczająco dużo uwagi i chciałbym ci to jakoś wynagrodzić. W końcu tak wspaniała kobieta, zasługuje na dużo więcej.
– Och, daj spokój, głupku! Zawstydzasz mnie! – odrzekła rozbawiona. Przyszedł kelner z rachunkiem, więc uregulowałem wszystkie należności i wyszliśmy na zewnątrz.
Karina oparła głowę na moim ramieniu, a nasze dłonie splotły się w uścisku. Powoli przechodziliśmy przez ruchliwe ulice, coraz bardziej oddalając się od zgiełku zatłoczonych deptaków i tętniących życiem knajpek, aż dotarliśmy do Parku. To była moja szansa — teraz, albo nigdy.
– Księżniczko, czy pamiętasz kiedy się poznaliśmy? – Od zawsze nazywałem ją księżniczką. W ten sposób dawałem do zrozumienia, jak wyjątkową jest dla mnie osobą.
– Przecież zakochani czasu nie liczą – odpowiedziała rozmarzona.
– No, niby tak – Nie wiedziałem jak zacząć. – Ale niektóre rocznice należałoby obchodzić.
Karina podniosła głowę i spojrzała na mnie zdziwiona.
– Pamiętasz datę rozpoczęcia naszej znajomości? Jesteś taki kochany! A ja myślałam, że masz skłonności do zapominalstwa.
– Tak, wiem, że wiele rzeczy wylatuje mi z głowy, że jestem leniem i niechcący irytuję cię moim zachowaniem. Zasługujesz na kogoś lepszego, jednak, gdybym cię stracił, nie wybaczyłbym sobie tego. Zanim pojawiłaś się w moim życiu, byłem zwykłym, zadufanym w sobie młokosem, kryjącym się pod grubą maską ironii i sarkazmu. Ale dzięki tobie mogłem się zmienić, stałem się lepszym człowiekiem. Wypełniasz pustkę, która niegdyś zamieszkiwała moje serce. Dlatego, po długich godzinach rozmyślania, doszedłem do wniosku, że dziś zapytam cię, o to, co planowałem już od dawna – Sięgnąłem do kieszeni marynarki i wyciągnąłem z niej pudełeczko. Klęknąłem przed moją boginią, i ukazując jej wnętrze, zapytałem: – Wyjdziesz za mnie?
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
No całkiem niełzy tekst. Nic więcej powiedziec nie mogę, nie mam się do czego przyczepić.
Niemy krzyk, najgorszym z możliwych. Cierpienie na własne życzenie. Krzyk i błaganie o litość nie zawsze są ratunkiem. Natłok straszliwych myśli, nie do odpędzenia. Ból i uczucie, jakby cała radość i szczęście zostały wyssane, jakby zostały same najgorsze chwile.

Cierpi ciało, cierpi umysł, cierpi dusza...
Odpowiedz
#3
Praca konkursowa ;). No cóż, głosowałem na nią, bo nawet mi się spodobała, ale bez rewelacji czy fajerwerków. Po prostu nawet, nawet.
Odpowiedz
#4
Napisane ładnie, czyta się płynnie i przyjemnie. Temat w sam raz na miniaturkę, ale... no właśnie, ale. Czuję się, jakbym przeczytała tkliwy do zawrotu głowy, kompletnie nierealny i nierzeczywisty, z lekka kiczowaty tekścik rodem z magazynu dla kobiet.
A potem się dziwić, że kobiety mają kompleksy i nierealne marzenia, którym mężczyźni muszą podołać, bo jak nie to rozwód, a przedtem katorga i zapłakać albo zapić się idzie.
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
#5
Czekaj, czekaj. Chyba ja ustawiałem wtedy tematy :d

Może pora na twój debiut fleta, co Nid? :D
Lubię Tytanica. Moim ulubionym bohaterem była góra lodowa.
Odpowiedz
#6
Cytat:– Ruszyłbyś się. Nie wiem jak to możliwe, że wyszłam na takiego lenia – Słodki głos Kariny przerwał mój trans.
za?

Cytat:Jej długie nogi odziane w czerwone rajstopy, zdobiły czarne, wysokie szpilki.
Ten zaznaczony przecinek jest raczej zbędny, prawda?

Cytat:W końcu tak wspaniała kobieta, zasługuje na dużo więcej.
Jak wyżej.

Cytat:doszedłem do wniosku, że dziś zapytam cię, o to, co planowałem już od dawna
I ponownie to samo.

Średnio mi się podobało, zgodzę się tu z Arabellą:
Cytat:Czuję się, jakbym przeczytała tkliwy do zawrotu głowy, kompletnie nierealny i nierzeczywisty, z lekka kiczowaty tekścik rodem z magazynu dla kobiet.
a takich ja nie lubię.

Ale za to styl masz lekki, dobrze się czyta, przyjemnie, tylko Twój pomysł nie przypadł mi do gustu.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Ludzie, wy to nie macie co robić, tylko taki kicz odkopywać ^^

Nie, Yami, flet poszedł się %$&##$ i już nie wróci :D
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
#8
Jako godny archeolog, odkopuję temat... :3
... I, szczerze powiedziawszy, nie rozumiem "fenomenu" tego tekstu.
Błędów jako takich nie ma, ale fabuła leży i kwiczy gdzieś w kącie, nie mając siły wstać.
Rażący brak opisów (zwłaszcza miejsc) daje się we znaki. To takie krótkie... coś. Ni to romans, ni to cokolwiek. Jeżeli tekst ma być dobry, nie może w nim brakować opisu bohaterów, ich osobowości, bo bez tego kiepsko. Jak tu czytać opowiadanie, w którym to, co się dzieje, jest kompletnie obojętne dla czytelnika?
Odpowiedz
#9
Nie lubię romansów, choć się przełamałem, postanowiłem zaglądnąć w ten dział i ten tekst czytałem z zapałem. Błędów nie ma, lecz jak już większość poprzedników pisało: Rewelacji nie ma.
Odpowiedz
#10
(16-06-2013, 22:59)Lyanna napisał(a): Rażący brak opisów (zwłaszcza miejsc) daje się we znaki. To takie krótkie... coś. Ni to romans, ni to cokolwiek. Jeżeli tekst ma być dobry, nie może w nim brakować opisu bohaterów, ich osobowości, bo bez tego kiepsko. Jak tu czytać opowiadanie, w którym to, co się dzieje, jest kompletnie obojętne dla czytelnika?

O ile pamiętam, był limit objętości w walkach forumowych, dlatego jest to tak obrzezane z zawartości. I jak już mówiłem, tekst jest beznadziejny. Muszę napisać coś nowego, bo mnie zgnębicie :D
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości