Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Psychologiczne Sen nocy letniej.
#1
Robiło się coraz bardziej chłodno i szarówka osiadła na śniegu czyniąc go brudnym i jeszcze bardziej zimnym. Dziewczyny wróciły z nart i próbowały się rozgrzać gorącym kakao.
Niestety, w drewnianych domkach było zimno jak w psiarni. Właściciel karczmy zapowiedział że drewna na opał nie ma i musimy sobie „jakoś radzić”.
Młodsza zapowiedziała że śpi z babcią i już mruczała spod kołdry że chce więcej ciepełka. Starsza zmęczona spała już cicho pochrapując.
Ja nie mogłam zasnąć, włóczyłam się po drewnianej chatce ogarnięta jakimś dziwnym niepokojem.
Przed lustrem w łazience gapiłam się w swoje zziębnięte oblicze starając się ogrzać dłonie w strumieniu letniej wody. Co podkusiło nas by przyjechać w to odludne miejsce, polecone przez jakiś mały portal, jako „miejsce z dala od cywilizacji i ludzi”. Dzicz.” I to dosłownie”, powiedziałam na głos, patrząc jak obłoczek pary z moich ust powoli znika w odbiciu lustra.
Poruszenie za okienkiem przyciągnęło moją uwagę.
Od strony karczmy sunął cichy pochód. Już wcześniej zwróciłam uwagę na te ponure typy o nieprzyjaznych spojrzeniach. Było to co najmniej dziwne w małej wiosce żyjącej z przyjeżdżających tu turystów. Żadnych uśmiechów, zdawkowych pytań, nic co uczyniłoby to miejsce choć odrobinę mniej ponurym.
Może to dlatego rząd chałupek stał cichy i ciemny, oprócz naszej.
Wzdrygnęłam się kiedy usłyszałam mocne pukanie do drzwi.
Na ganku stało ich kilku, może kilkunastu. Wśród surowych twarzy mężczyzn, kulka kobiecych, o równie zaciętych rysach.
Nie zdążyłam krzyknąć mamie żeby nie otwierała. Już słyszałam stukot butów, chwilowy rumor, a potem trzy strzały. Żadnego krzyku, pisku tylko te strzały które zmroziły mnie w miejscu.
Zaraz pojawili się przy mnie, otoczyli kołem cisi, z wymierzonymi strzelbami.
Czemu nic nie czułam? Żadnego strachu, przerażenia? Czemu byłam tak obojętna, choć wiedziałam co stało się w pokoju obok. Przypomniał mi się mój pies umierający ze starości, kiedy pod moją dłonią jego schorowane serce przestało bić. Nic wtedy nie czułam, tak jak teraz.
Patrzyłam na tego ze strzelbą, kiedy coś się stało. Czas który się zatrzymał zamrożony chwilą, ruszył nagle. Rozległ się kolejny strzał i kolejny, gdzieś z tyłu, za mną. Obok padały postaci.
Ja poczułam tylko silne uderzenie w głowę a potem już nic.
Zapach końskiej sierści stawał się coraz bardziej intensywny a ruch obudził mnie przerzuconą przez grzbiet. Właściciel konia jakby wyczuwając że się ocknęłam cmoknął cicho i poczułam jak jestem ściągana na ziemię jak wór kartofli.
Było jasno, słońce przebijało się świetlistymi klingami między drzewami, odbijając się pomarańczowo na skrzącym śniegu.
Leżałam i nie było mi ani zimno, ani ciepło chociaż byłam jedynie w polarowym dresie.
Gardło miałam wciąż ściśnięte tak samo jak serce, które w tym uścisku powoli rozpadało się na miliony kawałków. Ból obezwładniał duszę i myśli. Skowyczał gdzieś na dnie na krótkiej smyczy świadomości.
Obojętnie patrzyłam na mężczyznę który ukląkł nade mną i zaczął rozpinać mi bluzę. Potem spodnie. Zupełnie jakby mnie tu nie było i z boku patrzyłam na niego jak gwałtownymi ruchami zagłębia się w drobną, bezwładną sylwetkę.
Ten niemal mechaniczny ruch poczułam w końcu ostrym szarpiącym bólem. Źrenice drgnęły chcąc zarejestrować rzeczywistość, w końcu dostrzegły zakapturzoną twarz, wydatne usta, mocno zarysowany podbródek z kilkudniowym zarostem tuż nad moją twarzą.
Szarpnęłam się uświadamiając sobie źródło bólu i to, co ze mną się dzieje.
Krzyknęłam, ale z gardła dobył się charkotliwy skowyt, jakbym zapomniała jak artykułuje się sprzeciw. Ręce gwałtownie wczepiły się w kurtkę tamtego, zaczęły go odpychać, bić i szarpać.
To spowodowało tylko jeszcze większą zaciekłość mężczyzny.
Łzy zaczęły lecieć po policzkach, jęk przerodził się w końcu w wycie, które zerwawszy się z krępującej go uwięzi niosło się nad drzewami frunąc z wyrzutem do nieistniejącego boga.
Nie wiem jak długo zanosiłam się histerycznym szlochem. Ból który zadał mi mężczyzna dawno minął a ja, skulona, obejmując ramionami kolana wciąż wstrząsana byłam coraz cichszym lamentem. W końcu ucichłam całkiem niemal nie widząc na oczy, tak spuchnięte miałam powieki.
Mężczyzna stał oparty o drzewo i patrzył na mnie choć nie widziałam jego oczu ukrytych w cieniu kaptura. Nie mogłam nic wyczytać z jego nieruchomych ust.
Dlaczego to zrobiłeś?– Wychrypiałam ledwo dosłyszalnym szeptem.
Po drugie po to żebyś wreszcie zaczęła płakać, a po pierwsze bo nie darzę sympatią ludzi z wioski.
I to był koniec rozmowy. Jego ton mówił sam za siebie. Nie miał zamiaru ze mną dyskutować, wyjaśniać, tłumaczyć. To było wszystko. I nie wiedzieć czemu to mi wystarczało i nie oczekiwałam więcej.
Wyczerpana tym co wydarło się z mojej duszy pozostawiając ziejącą świeżą ranę, zasnęłam zwinąwszy się w kłębek.
Nie śniłam o niczym straciwszy zupełnie poczucie czasu i przestrzeni dopóki nie obudziło mnie dotkliwe zimno. Ledwo wstałam zdrętwiała i przemarznięta, rozglądając się za nieznajomym. Nie było go.
Wzbudziło to moją złość i rozczarowanie, zupełnie jakbym miała się spodziewać czegoś innego.
Natarłam twarz śniegiem co otrzeźwiło mnie na tyle, żeby pozbierać się w sobie i nie myśleć o niczym innym, jak o odszukaniu śladów.
W świeżym śniegu, koń zostawił je tak wyraźne, że właściwie mogłam iść jak po sznurku.
I chyba tylko jakiś wewnętrzny i zupełnie niewytłumaczalny upór pozwolił mi iść nie odpoczywając, nie czując głodu ani zimna.
Kiedy doszłam do pierwszych zabudowań ściemniało się. Lekko kręciło mi się w głowie i kontury chat pływały niebezpiecznie, zapowiadając moje rychłe utonięcie.
Dlatego skoncentrowałam się na jedynym światełku, do którego parłam zacisnąwszy zęby.
A kiedy stanęłam przed drzwiami pchnęłam je mocno myśląc już tylko o cieple ognia.



– Przegrałeś zakład Bury. – Rechotliwy śmiech wypełnił karczmę, a pozostali chętnie się do niego dołączyli waląc pięścią dla podkreślenia faktu w blaty dębowych stołów.
– Do rana będzie martwa, to pewne. – Bury ściągnął kaptur z głowy i skinął na kobietę za ladą.
– Buryyy przegrałeś zakłaaad, dziewka uciekła alboś puścił ją wolnoo. – Pozostali zawtórowali pijanemu Łyce, któremu zdawało się że zna Burego.
– Z rana przyniosę truchło. – Wycedził Bury mocząc usta w spienionym piwie.
Wtedy drzwi z hukiem otworzyły się i pomieszczenie karczmy wypełniło się lodowatym chuchem zawiei.
Stała tam. Sina niemal i zgarbiona z ręką zamarłą na klamce i patrzyła na nich.
Nic nie powiedziała ani nawet tchu nie wydała, kiedy wszyscy jak jeden mąż wstali, a ona tylko zamknęła oczy.
















































Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Witam

Autorze przeczytaj nim zejdziesz niżej!

Z góry przepraszam, za niektóre słowa mojej opinii, które mogą być przez autora odebrane za dość gorzkie i brutalne, ale mają one na celu zmobilizować Ciebie, autorze do jeszcze cięższej pracy, i do zwalczania swoich słabych pkt. i niedociągnięć

Akapity robi się wpisując przed tekstem [p.] (bez kropki)

Cytat:Młodsza zapowiedziała, że śpi z babcią i już mruczała spod kołdry, że chce więcej ciepełka. Starsza, zmęczona spała już cicho pochrapując.

Przecinki.

Cytat:Przed lustrem w łazience gapiłam się w swoje zziębnięte oblicze, starając się ogrzać dłonie w strumieniu letniej wody.

Przecinek.

Cytat:Wśród surowych twarzy mężczyzn, kulka kobiecych, o równie zaciętych rysach.

Kulka? Sądzę, że wkradła się tu literówka.

Cytat:Żadnego krzyku, pisku, tylko te strzały, które zmroziły mnie w miejscu.

Przecinki podbudują trochę napięcie.

Cytat:Zapach końskiej sierści stawał się coraz bardziej intensywny, a ruch obudził mnie przerzuconą przez grzbiet.

Przecinek.

Cytat:Właściciel konia jakby wyczuwając, że się ocknęłam cmoknął cicho i poczułam jak jestem ściągana na ziemię jak wór kartofli.

Po pierwsze przecinek przed "że", a po drugie nie rozumiem tego fragmentu zdania (patrz czerwone). Możesz to jakoś wytłumaczyć, o co tu Ci chodziło?

Cytat:Dlaczego to zrobiłeś?– Wychrypiałam ledwo dosłyszalnym szeptem.
Po drugie po to żebyś wreszcie zaczęła płakać, a po pierwsze bo nie darzę sympatią ludzi z wioski.

Brak pauz przy dialogach.

Cytat:Pozostali zawtórowali pijanemu Łyce, któremu zdawało się, że zna Burego.

Przecinek.

Cóż mogę rzec... Opowiadanie nie pasuje mi do typu psychologicznego, za wyjątkiem kilku fragmentów. Popełniłeś kilka błędów, które Ci wypisałem powyżej. Co do bohaterów i fabuły, to fragment historii jest zbyt krótki bym mógł powiedzieć o nich coś więcej niż tylko wnioski o ich zachowaniu.

Pozdrawiam :peace:
[Obrazek: sygnatura_hrwnpws.jpg]

Odpowiedz
#3
Sporo błędów wyłapał już Cowboy, postaram się więc nie powtarzać. Jednak najpierw – ogólne wrażenie:
Tekst bardzo mnie poruszył. Moim zdaniem pasuje do podanej kategorii. Może też z powodzeniem być w 'miniaturach' (no chyba, że planujesz dalszą część). Tempo akcji mi odpowiadało, nie ma ani za dużo, ani za mało opisów. Twój podstawowy problem to interpunkcja.

MegandroID napisał(a):Właściciel karczmy zapowiedział (przecinek) że drewna na opał nie ma i musimy sobie „jakoś radzić”.
Cytat:Co podkusiło nas (przecinek) by przyjechać w to odludne miejsce,
Cytat:Wzdrygnęłam się (przecinek) kiedy usłyszałam mocne pukanie do drzwi.
Cytat:Nie zdążyłam krzyknąć mamie (przecinek) żeby nie otwierała.
Cytat:Czemu byłam tak obojętna, choć wiedziałam (przecinek) co stało się w pokoju obok.
Cytat:Czas (przecinek) który się zatrzymał zamrożony chwilą, ruszył nagle.
Cytat:Ja poczułam tylko silne uderzenie w głowę (przecinek) a potem już nic.
Cytat:Właściciel konia (przecinek) jakby wyczuwając (przecinek) że się ocknęłam (przecinek) cmoknął cicho i poczułam jak jestem ściągana na ziemię jak wór kartofli. (dużo tego 'jak')
Cytat:Leżałam i nie było mi ani zimno, ani ciepło (przecinek) chociaż byłam jedynie w polarowym dresie.
Cytat:Obojętnie patrzyłam na mężczyznę (przecinek) który ukląkł nade mną i zaczął rozpinać mi bluzę.
Cytat:Zupełnie (przecinek) jakby mnie tu nie było i z boku patrzyłam na niego (przecinek) jak gwałtownymi ruchami zagłębia się w drobną, bezwładną sylwetkę.
Cytat:które zerwawszy się z krępującej go uwięzi (przecinek) niosło się nad drzewami (przecinek) frunąc z wyrzutem do nieistniejącego boga.
Cytat:Ból (przecinek) który zadał mi mężczyzna dawno minął (przecinek) a ja, skulona, obejmując ramionami kolana (przecinek) wciąż wstrząsana byłam coraz cichszym lamentem.
Cytat:Mężczyzna stał oparty o drzewo i patrzył na mnie (przecinek) choć nie widziałam jego oczu ukrytych w cieniu kaptura.
Cytat:(a gdzie myślnik?) Dlaczego to zrobiłeś?(spacja)Wychrypiałam (z małej litery) ledwo dosłyszalnym szeptem.
(myślnik i spacja) Po drugie po to (przecinek) żebyś wreszcie zaczęła płakać, a po pierwsze bo nie darzę sympatią ludzi z wioski. (wyliczanie zawsze zaczynamy od pierwszego)
Cytat:Wyczerpana tym (przecinek) co wydarło się z mojej duszy (przecinek) pozostawiając ziejącą (przecinek) świeżą ranę, zasnęłam zwinąwszy się w kłębek.
Cytat:Natarłam twarz śniegiem (przecinek) co otrzeźwiło mnie na tyle, żeby pozbierać się w sobie i nie myśleć o niczym innym, jak o odszukaniu śladów.
Cytat:Kiedy doszłam do pierwszych zabudowań (przecinek) ściemniało się.
Cytat:A kiedy stanęłam przed drzwiami (przecinek) pchnęłam je mocno (przecinek) myśląc już tylko o cieple ognia.
Cytat:Rechotliwy śmiech wypełnił karczmę, a pozostali chętnie się do niego dołączyli (przecinek) waląc pięścią dla podkreślenia faktu w blaty dębowych stołów.

Pozdrawiam.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#4
(10-07-2011, 16:33)cowboy napisał(a): Witam

Autorze przeczytaj nim zejdziesz niżej!

Z góry przepraszam, za niektóre słowa mojej opinii, które mogą być przez autora odebrane za dość gorzkie i brutalne, ale mają one na celu zmobilizować Ciebie, autorze do jeszcze cięższej pracy, i do zwalczania swoich słabych pkt. i niedociągnięć

Akapity robi się wpisując przed tekstem [p.] (bez kropki)

Cytat:Młodsza zapowiedziała, że śpi z babcią i już mruczała spod kołdry, że chce więcej ciepełka. Starsza, zmęczona spała już cicho pochrapując.

Przecinki.

Cytat:Przed lustrem w łazience gapiłam się w swoje zziębnięte oblicze, starając się ogrzać dłonie w strumieniu letniej wody.

Przecinek.

Cytat:Wśród surowych twarzy mężczyzn, kulka kobiecych, o równie zaciętych rysach.

Kulka? Sądzę, że wkradła się tu literówka.

Cytat:Żadnego krzyku, pisku, tylko te strzały, które zmroziły mnie w miejscu.

Przecinki podbudują trochę napięcie.

Cytat:Zapach końskiej sierści stawał się coraz bardziej intensywny, a ruch obudził mnie przerzuconą przez grzbiet.

Przecinek.

Cytat:Właściciel konia jakby wyczuwając, że się ocknęłam cmoknął cicho i poczułam jak jestem ściągana na ziemię jak wór kartofli.

Po pierwsze przecinek przed "że", a po drugie nie rozumiem tego fragmentu zdania (patrz czerwone). Możesz to jakoś wytłumaczyć, o co tu Ci chodziło?

Cytat:Dlaczego to zrobiłeś?– Wychrypiałam ledwo dosłyszalnym szeptem.
Po drugie po to żebyś wreszcie zaczęła płakać, a po pierwsze bo nie darzę sympatią ludzi z wioski.

Brak pauz przy dialogach.

Cytat:Pozostali zawtórowali pijanemu Łyce, któremu zdawało się, że zna Burego.

Przecinek.

Cóż mogę rzec... Opowiadanie nie pasuje mi do typu psychologicznego, za wyjątkiem kilku fragmentów. Popełniłeś kilka błędów, które Ci wypisałem powyżej. Co do bohaterów i fabuły, to fragment historii jest zbyt krótki bym mógł powiedzieć o nich coś więcej niż tylko wnioski o ich zachowaniu.

Pozdrawiam :peace:

Dziękuję za wszystkie uwagi, jako że faktycznie interpunkcja jest moim największym, wciąż, problemem. Piszę teksty na gorąco i czasem, wciąż pod wpływem emocji związanych z tekstem znaki interpunkcyjne zanikają gdzieś w ferworze. Jeszcze raz dzięki, czuję się zmobilizowana do powściągnięcia w cuglach swojej niecierpliwej natury i większego skupienia na tekście.:) Co do sensu zdania o które pytasz; po "ocknęłam" powinien być przecinek, stad pewnie brak jasności. Po ocknięciu się cmoknął na konia by ten się zatrzymał, taki powinien być sens. Pozdrawiam i dziękuję za uwagi.

(12-07-2011, 19:13)StuGraMP napisał(a): Sporo błędów wyłapał już Cowboy, postaram się więc nie powtarzać. Jednak najpierw – ogólne wrażenie:
Tekst bardzo mnie poruszył. Moim zdaniem pasuje do podanej kategorii. Może też z powodzeniem być w 'miniaturach' (no chyba, że planujesz dalszą część). Tempo akcji mi odpowiadało, nie ma ani za dużo, ani za mało opisów. Twój podstawowy problem to interpunkcja.

MegandroID napisał(a):Właściciel karczmy zapowiedział (przecinek) że drewna na opał nie ma i musimy sobie „jakoś radzić”.
Cytat:Co podkusiło nas (przecinek) by przyjechać w to odludne miejsce,
Cytat:Wzdrygnęłam się (przecinek) kiedy usłyszałam mocne pukanie do drzwi.
Cytat:Nie zdążyłam krzyknąć mamie (przecinek) żeby nie otwierała.
Cytat:Czemu byłam tak obojętna, choć wiedziałam (przecinek) co stało się w pokoju obok.
Cytat:Czas (przecinek) który się zatrzymał zamrożony chwilą, ruszył nagle.
Cytat:Ja poczułam tylko silne uderzenie w głowę (przecinek) a potem już nic.
Cytat:Właściciel konia (przecinek) jakby wyczuwając (przecinek) że się ocknęłam (przecinek) cmoknął cicho i poczułam jak jestem ściągana na ziemię jak wór kartofli. (dużo tego 'jak')
Cytat:Leżałam i nie było mi ani zimno, ani ciepło (przecinek) chociaż byłam jedynie w polarowym dresie.
Cytat:Obojętnie patrzyłam na mężczyznę (przecinek) który ukląkł nade mną i zaczął rozpinać mi bluzę.
Cytat:Zupełnie (przecinek) jakby mnie tu nie było i z boku patrzyłam na niego (przecinek) jak gwałtownymi ruchami zagłębia się w drobną, bezwładną sylwetkę.
Cytat:które zerwawszy się z krępującej go uwięzi (przecinek) niosło się nad drzewami (przecinek) frunąc z wyrzutem do nieistniejącego boga.
Cytat:Ból (przecinek) który zadał mi mężczyzna dawno minął (przecinek) a ja, skulona, obejmując ramionami kolana (przecinek) wciąż wstrząsana byłam coraz cichszym lamentem.
Cytat:Mężczyzna stał oparty o drzewo i patrzył na mnie (przecinek) choć nie widziałam jego oczu ukrytych w cieniu kaptura.
Cytat:(a gdzie myślnik?) Dlaczego to zrobiłeś?(spacja)Wychrypiałam (z małej litery) ledwo dosłyszalnym szeptem.
(myślnik i spacja) Po drugie po to (przecinek) żebyś wreszcie zaczęła płakać, a po pierwsze bo nie darzę sympatią ludzi z wioski. (wyliczanie zawsze zaczynamy od pierwszego)
Cytat:Wyczerpana tym (przecinek) co wydarło się z mojej duszy (przecinek) pozostawiając ziejącą (przecinek) świeżą ranę, zasnęłam zwinąwszy się w kłębek.
Cytat:Natarłam twarz śniegiem (przecinek) co otrzeźwiło mnie na tyle, żeby pozbierać się w sobie i nie myśleć o niczym innym, jak o odszukaniu śladów.
Cytat:Kiedy doszłam do pierwszych zabudowań (przecinek) ściemniało się.
Cytat:A kiedy stanęłam przed drzwiami (przecinek) pchnęłam je mocno (przecinek) myśląc już tylko o cieple ognia.
Cytat:Rechotliwy śmiech wypełnił karczmę, a pozostali chętnie się do niego dołączyli (przecinek) waląc pięścią dla podkreślenia faktu w blaty dębowych stołów.

Pozdrawiam.

Dziękuję za miłe słowa jak i za krytykę. Faktycznie masz rację że tekst powinnam może raczej umieścić w miniaturach. Tekst jest pisany na podstawie mojego snu, więc może pozostawać pewien niedosyt co do nagłego końca czy też zbyt płytkiego rysu psychologicznego bohaterów. Ale może i jest to pomysł żeby rozwinąć to w jakiś psychodeliczny horror.;)
Pozdrawiam, Mocy niech będzie z Tobą.
Odpowiedz
#5
Ja nic nie muszę dodawać. :–) Tekst nie najgorszy, ale było mnóstwo błędów, jak widać z poprzednich komentarzy.
Ale ogółem, tekst Twój, mimo że króciutki, to bardzo mi się podobał.
Niemy krzyk, najgorszym z możliwych. Cierpienie na własne życzenie. Krzyk i błaganie o litość nie zawsze są ratunkiem. Natłok straszliwych myśli, nie do odpędzenia. Ból i uczucie, jakby cała radość i szczęście zostały wyssane, jakby zostały same najgorsze chwile.

Cierpi ciało, cierpi umysł, cierpi dusza...
Odpowiedz
#6
Miło mi że się podobał. Każde twórstwo które ma pozytywny odbiór, cieszy. Jednak, byłabym bardziej usatysfakcjonowana, gdybyś jako redaktor, oprócz tego co jak sama napisałaś że nie musisz nic dodawać co zostało wyżej powiedziane, mogłabyś mi wskazać merytorycznie te "mnóstwo błędów". Z góry dziękuję.:)
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Jasne, mogę.

Pierwsze, to akapity. Dodajemy je tu, wstawiając na początku każdego akapitu tag
Kod:
[p]

Idąc dalej – w ogóle nie poprawiłaś błędów, które wskazali Ci moi poprzednicy, więc nie ma o czym mówić, bo i po co powielać. Wystarczy, że spojrzysz na posty wyżej.

Obiecuję, że jak poprawisz, przejrzę jeszcze raz i sprawdzę. Bo tera nie mam nic do roboty, gdyż moja wypowiedź nie różniłaby się od poprzednich.
Niemy krzyk, najgorszym z możliwych. Cierpienie na własne życzenie. Krzyk i błaganie o litość nie zawsze są ratunkiem. Natłok straszliwych myśli, nie do odpędzenia. Ból i uczucie, jakby cała radość i szczęście zostały wyssane, jakby zostały same najgorsze chwile.

Cierpi ciało, cierpi umysł, cierpi dusza...
Odpowiedz
#8
Na podstawie 15-go punktu regulaminu temat przenoszę do kosza.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości