Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Niechciane Brzemię – Prolog
#1
PROLOG

Jak co dzień wracał ze szkoły wraz ze swoją młodszą siostrą. Oboje z uśmiechem na twarzach szli w stronę swojego domu, gdzie czekali na nich rodzice. Chłopak był pełen radości, ponieważ był to dzień jego urodzin.
– Bracie? – zapytała nieśmiałym głosem dziewczynka. – Czego sobie zażyczysz przy zdmuchiwaniu świeczek?
– Hmm… zastanówmy się. – Chłopak chwilę pogłówkował. – Myślę, że zażyczę sobie, aby nasza rodzina na zawsze pozostała razem i żyła szczęśliwie – powiedział z uśmiechem na twarzy.
Dziewczynka cicho się zaśmiała.
– Cieszę się, że mam takiego troskliwego brata – rzekła, po czym przytuliła się do jego ramienia.
Chłopak westchnął, po czym podrapał się po tyle głowy i spojrzał w niebo. Szare chmury zaczęły zakrywać przejrzysty nieboskłon, a pogoda szybko zmieniła się ze słonecznej na deszczową. Nie minęła nawet chwila, a krople spadające na dachy budynków, wylewały się już strumieniami przez rynny.
– Schowajmy się tam! – powiedział biegnąc i wskazując palcem na nie duży daszek, który wystawał z ceglanego budynku. Było pod nim na tyle miejsca, że oboje bez problemów zmieścili i osłonili się przed niespodziewaną ulewą.
Czas mijał nieubłaganie, a deszcz nadal nie ustępował.
– Nie można wierzyć tym głupim prognozom pogodowym – powiedział oburzony chłopak, po chwili dodając – Zaczekaj tu chwile,  do najbliższego sklepu kupić parasolkę.
– Zmokniesz jeszcze bardziej – rzekła dziewczynka.
– I tak jestem już całkiem przemoczony – chłopak wskazał na swój ubiór, po czym wybiegł spod osłony w stronę sklepu oddalonego o kilkadziesiąt metrów. Biegł jak najszybciej, by jego młodsza siostra nie musiała zbyt długo na niego czekać, bowiem wiedział, że jest niecierpliwą osobą, która nie znosi spędzać czasu w jednym miejscu. Po dwóch minutach sprintu, był już u celu. Zadyszany wszedł do sklepu przez automatyczne drzwi i przywitał się ze sprzedawcą. Szybko sięgnął po parasolkę i podszedł do kasy.
– 200 Jenów – powiedział sklepikarz z uśmiechem na twarzy.
Chłopak szybkim ruchem wyłożył na blat daną kwotę, po czym wybiegł ze sklepu, uprzejmie się przy tym żegnając. Powrót zajął mu już nieco dłużej.
– Co tak długo braciszku? – szepnęła pod nosem.
– Wybacz – odrzekł chłopak, po czym wykonał ręką gest, który mówił, aby dziewczynka weszła pod parasol. Ta od razu pod niego wskoczyła i chwyciła chłopaka za rękę. Ten już zbytnio nie przejmując się jej wybrykami, ruszył naprzód w stronę domu. Nie minęło kilka minut, a  cel ich wędrówki ukazał się przed ich oczami. Był to nieduży, dwupiętrowy domek rodzinny z małym ogródkiem po obu stronach, w którym rosła nieduża jabłoń. Murek otaczały z zewnętrznej strony zielonkawe krzewy, na których rosły przepiękne białe kwiaty. Chłopak nagle się zatrzymał. Jego uwagę przykuły lekko uchylone frontowe drzwi. [/font]Ciekawe dlaczego są otwarte w taką pogodę? – zapytał siebie w myślach.
– Coś nie tak braciszku? – spytała zmartwionym głosem.
– Nic, a nic – odpowiedział z uśmiechem na twarzy, po chwili ruszając dalej.
Otworzył furtkę i przeszedł na teren domostwa. Wolnymi krokami zbliżał się do uchylonych drzwi, gdy niespodziewanie usłyszał dźwięk tłuczącego się szkła. Hałas dobiegał z wnętrza domu. Chłopak natychmiast ruszył przed siebie. Kiedy miał już złapać za klamkę, ponownie usłyszał dźwięk, lecz tym razem brzmiał, jak wystrzał z pistoletu.
– Braciszku boję się – powiedziała przerażona dziewczynka.
– Nie martw się. Obronię Cię – odrzekł poważniejszym, niż do tej pory, głosem.
Przełknął ślinę i powoli otworzył drzwi. Widok jakiego doświadczył, był najgorszym ze scenariuszy spisanych przez Boga. Kilkanaście metrów przed nim, na posadzce pełnej szkła i czerwonej mazi, która niewątpliwie była krwią, leżała jego matka z postrzeloną klatką piersiową.
– Przyszliśmy by spłacić swój dług.
Nieznany głos dobiegał z kuchni, gdzie leżała martwa kobieta. Nagle zza ściany został pchnięty mężczyzna, który uderzył o blat znajdujący się koło martwego ciała. Był to jego ojciec, któremu nóż został wbity w ramię. Gdy zdał sobie sprawę, że jego dzieci stoją w drzwiach, wykrztusił z siebie ostatnie słowa i krzyknął na tyle ile mógł by uciekali, mając przy tym przerażoną twarz.
– Braciszku? Co się dzieje?! – zapytała dziewczynka
Lecz chłopak stał wryty, jak w mur.
– Braciszku? – zapytała ponownie, wyglądając przy tym z za jego boku. Gdy ujrzała rodziców leżących na ziemi, od razu ruszyła ku nim.
– Mamo! Tato! – krzyknęła, a łzy spływały po jej policzkach.
Gdy chłopak się ocknął, jedyne co zobaczył to siostrę biegnącą ku śmierci.
– Mi... – chciał wykrzyczeć jej imię, ale coś odebrało mu głos. Wyciągnął rękę, lecz jedyne co zdołał zrobić, to musnąć jej chude palce. Chłopak upuścił parasol i upadł na kolana. Jego siostra już była przy rodzicach.
– Skąd ona się tu wzięła? – anonimowy głos znów się odezwał – Z resztą nieważne. Jej też się pozbądź.
Zza ściany wyłonił się wysoki mężczyzna ubrany w kominiarkę, czarny płaszcz i buty, oraz ciemne spodnie. W dłoni trzymał pistolet wycelowany w dziewczynkę, która jedynie płakała i przytulała się do ciał zmarłych rodziców.
– Strzelaj! – krzyknął – Nie mamy zbyt wiele czasu.
Po tych słowach chłopak zamknął oczy, a jedyne co usłyszał, to huk wystrzału. Gdy po chwili je otworzył i zobaczył krew wypływającą z ciała jego siostry, coś pękło w jego sercu. Szybko wstał i cofnął się o kilka kroków. Gdy wyszedł poza posesje, zaczął uciekać przed siebie. Biegł tak szybko, jak tylko potrafił, wylewając przy tym łzy, które mieszały się z nieustającymi kroplami deszczu.

Miasto pozostało miastem, deszcz pozostał wspomnieniem. Moje serce pokryły blizny, a moja osoba stała się nikłym cieniem”



Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Zanim powiem coś o tekście. Kilka spraw.
1. Czemu dodajesz tylko nowe opowiadania/wątki zamiast kontynuować choć jedno/jeden? Byłoby chyba wszystkim wygodniej. Ocenia się nieco lepiej, bo po nowym fragmencie widać czy są jakieś postępy. Poza tym do znanych bohaterów lepiej się wraca, a tu ciągle coś nowego i jest przesyt.
2. Może spójrz i oceń inne opowiadania (jak odpowiesz, że nie masz do tego predyspozycji, to ja Ci powiem, że to lenistwo ;) ) A tak to wychodzisz na osobę, która tylko wymaga, a nic nie daje od siebie. Nawet jak nie chce Ci się czytać dłuższych teksów, to jest kilka fajnych miniaturek, które śmiało, można ocenić.
3. Wesołych Świąt;p
Teraz przejdę do tekstu:
– Choć wiedzę, że dodałeś akapity, to jakoś w tekście ich nie widać.
– Wybacz, trochę to toporne i suche. Nie chce wskazywać zdań, które mi się nie podobają — z jednego powodu — nie chce Ci narzucać stylu. Najpewniej sam się tego nauczysz i najpewniej sam zauważysz.
– Cieszy mnie, że bawisz się opisami — tego mi brakowało ostatnim razem. Trochę jeszcze bym nad tym popracował — ale zdecydowanie na plus.
– Nawet się wciągnąłem . Mimo że krótki kawałek tekstu, to udało Ci się stworzyć jakiś klimacik.
– Fabuła ogólnie rzecz biorąc znana i trochę jedzie odgrzewanym kotletem. Potem on zmieni się w superzabójce albo znajdzie u siebie jakieś nadprzyrodzone umiejętności i ogólnie zacznie się mścić, albo ich szukać, żeby im wybaczyć. Jednak mam nadzieje, że mnie zaskoczysz ;)
Once bitten, twice shy.

Moje opowiadania:
Odcienie
Dream
Opowieści menelskie
Odpowiedz
#3
(20-12-2018, 22:38)marookko napisał(a): Zanim powiem coś o tekście. Kilka spraw.
1. Czemu dodajesz tylko nowe opowiadania/wątki zamiast kontynuować choć jedno/jeden? Byłoby chyba wszystkim wygodniej. Ocenia się nieco lepiej, bo po nowym fragmencie widać czy są jakieś postępy. Poza tym do znanych bohaterów lepiej się wraca, a tu ciągle coś nowego i jest przesyt.
2. Może spójrz i oceń inne opowiadania (jak odpowiesz, że nie masz do tego predyspozycji, to ja Ci powiem, że to lenistwo ;) ) A tak to wychodzisz na osobę, która tylko wymaga, a nic nie daje od siebie. Nawet jak nie chce Ci się czytać dłuższych teksów, to jest kilka fajnych miniaturek, które śmiało, można ocenić.
3. Wesołych Świąt;p
Teraz przejdę do tekstu:
– Choć wiedzę, że dodałeś akapity, to jakoś w tekście ich nie widać.
– Wybacz, trochę to toporne i suche. Nie chce wskazywać zdań, które mi się nie podobają — z jednego powodu — nie chce Ci narzucać stylu. Najpewniej sam się tego nauczysz i najpewniej sam zauważysz.
– Cieszy mnie, że bawisz się opisami — tego mi brakowało ostatnim razem. Trochę jeszcze bym nad tym popracował — ale zdecydowanie na plus.
– Nawet się wciągnąłem . Mimo że krótki kawałek tekstu, to udało Ci się stworzyć jakiś klimacik.
– Fabuła ogólnie rzecz biorąc znana i trochę jedzie odgrzewanym kotletem. Potem on zmieni się w superzabójce albo znajdzie u siebie jakieś nadprzyrodzone umiejętności i ogólnie zacznie się mścić, albo ich szukać, żeby im wybaczyć. Jednak mam nadzieje, że mnie zaskoczysz ;)

1. Również życzę Wesołych Świąt :)
2. Wiem, że po części masz racje, ale... dodałem jak na razie dwa inne opowiadania, ponieważ chciałem coś sprawdzić ( i w sumie niczego innego nie będę już zaczynał). 
3. Tekst, który jest powyżej jest prologiem do wcześniej wstawionego fragmentu "Niechciane Brzemię", także nie napisałem niczego nowego, a dodałem początek tego wszystkiego.
4. Odnosząc się do punktu drugiego, to masz rację. Powinienem przynajmniej spróbować ocenić pracę kogoś innego i nawet jeśli napisałeś, że odpowiadając "Nie mam do tego predyspozycji" będzie to po prostu czystym lenistwem, to nie do końca będzie to 100% prawdą, ponieważ nie każdy człowiek jest dobry w tego typu rzeczach, ale tak jak powiedziałem wcześniej – powinno się przynajmniej spróbować. Dodatkowo czasem występuje w tym wszystkim takie uczucie, że nawet jeśli napiszesz coś o czyjejś pracy, to dla kogoś bardziej obeznanego, twoje wywody mogą być całkowicie bezsensu i powie Ci, że wypisujesz bzdury –  chociaż mogą to być tylko moje niesłuszne obawy.  :p
Odpowiedz
#4
Cytat:1. Również życzę Wesołych Świąt :)
2. Wiem, że po części masz racje, ale... dodałem jak na razie dwa inne opowiadania, ponieważ chciałem coś sprawdzić ( i w sumie niczego innego nie będę już zaczynał). 
3. Tekst, który jest powyżej jest prologiem do wcześniej wstawionego fragmentu "Niechciane Brzemię", także nie napisałem niczego nowego, a dodałem początek tego wszystkiego.
4. Odnosząc się do punktu drugiego, to masz rację. Powinienem przynajmniej spróbować ocenić pracę kogoś innego i nawet jeśli napisałeś, że odpowiadając "Nie mam do tego predyspozycji" będzie to po prostu czystym lenistwem, to nie do końca będzie to 100% prawdą, ponieważ nie każdy człowiek jest dobry w tego typu rzeczach, ale tak jak powiedziałem wcześniej – powinno się przynajmniej spróbować. Dodatkowo czasem występuje w tym wszystkim takie uczucie, że nawet jeśli napiszesz coś o czyjejś pracy, to dla kogoś bardziej obeznanego, twoje wywody mogą być całkowicie bezsensu i powie Ci, że wypisujesz bzdury –  chociaż mogą to być tylko moje niesłuszne obawy.  :p

Wzracam honor, choć i tak uważam, że nie powinneś tworzyć do tego nowego wątku. Dodawaj następene framgmenty w postach poniżej. Tu, albo w poprzendnim opowiadaniu. ;)
Co do punktu czwartego się nie zgodzę. Opowiadnia, książki pisane są dla ludzi – nie dla osób, które się znają.
Tak więc dla każego autora, wypowiedź ewentualnego czytalnika jest czymś pozytywnym lub jest ewentualną wskazówką ;)
Once bitten, twice shy.

Moje opowiadania:
Odcienie
Dream
Opowieści menelskie
Odpowiedz
#5
(19-12-2018, 23:30)HiImMitsuya napisał(a): Oboje z uśmiechem na twarzy(twarzach – jednej na dwoje raczej nie mieli) szli w stronę swojego domu, gdzie czekali na nich rodzice. Chłopak był pełen radości, ponieważ był to dzień jego urodzin.

– Bracie? – zapytała nieśmiałym głosem dziewczynka(kropka) – Czego sobie zażyczysz,(zbędny przecinek) przy zdmuchiwaniu świeczek?

– Hmm… zastanówmy się. – c(C )hłopak chwilę pogłówkował (kropka) – Myślę, że zażyczę sobie, aby nasza rodzina na zawsze pozostała razem i żyła szczęśliwie.(zbędna kropka) – powiedział z uśmiechem na twarzy.

Nie minęła nawet chwila, a krople spadające na dachy budynków,(zbędny przecinek) wylewały się już strumieniami przez rynny.

– Schowajmy się tam! – powiedział (przecinek) biegnąc i wskazując palcem na nie duży(nieduży) daszek, który wystawał z ceglanego budynku.

Czas mijał nieubłaganie(Co ma na celu to określenie? Z tekstu nie wynika, żeby dokądkolwiek im się śpieszyło, a "nieubłaganie" sugerowałoby, że mieli naprawdę solidny powód do pośpiechu. Usunęłabym to, bo brzmi kuriozalnie w tej sytuacji), a deszcz nadal nie ustępował.

– Nie można wierzyć tym głupim prognozom pogodowym – powiedział oburzony chłopak, po chwili dodając(dwukropek) – Zaczekaj tu chwile(ę), pójdę
do najbliższego sklepu kupić parasolkę.

Po dwóch minutach sprintu,(zbędny przecinek) był już u celu.

– 200 J(j)enów – powiedział sklepikarz z uśmiechem na twarzy.

– Co tak długo(przecinek) braciszku? – szepnęła pod nosem.

Ten już zbytnio nie przejmując się jej wybrykami(Jakimi wybrykami? Wybryk to <<postępek odbiegający od przyjętych norm zachowania się>>, nic takiego nie miało tutaj miejsca, chyba że chwycenie brata za rękę to jakaś obraza moralności. Zdecydowanie wybrałabym inne określenie albo w ogóle usunęła ten kawałek o niezwracaniu uwagi), ruszył naprzód w stronę domu.

Ciekawe(przecinek) dlaczego są otwarte w taką pogodę? – zapytał siebie w myślach.

– Coś nie tak(przecinek)braciszku? – spytała zmartwionym głosem.

– Nic,(zbędny przecinek) a nic – odpowiedział z uśmiechem na twarzy, po chwili ruszając dalej.

Wolnymi krokami(Wolnym krokiem) zbliżał się do uchylonych drzwi, gdy niespodziewanie usłyszał dźwięk tłuczącego się szkła. Hałas dobiegał z wnętrza domu. Chłopak natychmiast ruszył przed siebie. Kiedy miał już złapać za klamkę, ponownie usłyszał dźwięk, lecz tym razem brzmiał,(zbędny przecinek) jak wystrzał z pistoletu.

– Braciszku(przecinek) boję się – powiedziała przerażona dziewczynka.

– Nie martw się. Obronię Cię(cię – to nie list) – odrzekł poważniejszym, (zbędny przecinek) niż do tej pory,(zbędny przecinek) głosem.

Widok (przecinek) jakiego doświadczył, był najgorszym ze scenariuszy spisanych przez Boga.

– Przyszliśmy (przecinek) by spłacić swój dług.

Gdy zdał sobie sprawę, że jego dzieci stoją w drzwiach, wykrztusił z siebie ostatnie słowa i krzyknął na tyle(przecinek) ile mógł(przecinek) by uciekali, mając przy tym przerażoną twarz.(Lepiej zamiast takiej frazy brzmiałby jeden konkretny przymiotnik określający jego wygląd i zachowanie)

– Braciszku? Co się dzieje?! – zapytała dziewczynka(kropka)

Lecz chłopak stał wryty,(zbędny przecinek) jak w mur.(Nie robi się czegoś takiego z utartymi frazami. "Stał jak wryty"/"stał jak słup soli" – takie są frazy na zamarcie w miejscu i nie powinno się ich modyfikować)

– Braciszku? – zapytała ponownie, wyglądając przy tym z za(zza) jego boku.

Gdy chłopak się ocknął, jedyne(przecinek) co zobaczył to siostrę biegnącą ku śmierci.
– Mi... – chciał wykrzyczeć jej imię, ale coś odebrało mu głos. Wyciągnął rękę, lecz jedyne (przecinek) co zdołał zrobić, to musnąć jej chude palce.

– Skąd ona się tu wzięła? – anonimowy głos znów się odezwał (kropka) – Z resztą(Zresztą) nieważne. Jej też się pozbądź

Zza ściany wyłonił się wysoki mężczyzna ubrany w kominiarkę, czarny płaszcz i buty,(zbędny przecinek) oraz ciemne spodnie.

– Strzelaj! – krzyknął(kropka)(Kto krzyknął? Wypadałoby to zaznaczyć, bo wypowiedzi oddziela od siebie opis) – Nie mamy zbyt wiele czasu.
Po tych słowach chłopak zamknął oczy, a jedyne(przecinek) co usłyszał, to huk wystrzału.(Za często używasz tego "jedyne co". Naprawdę mamy jeszcze w polskim na przykład "tylko", "jedynie" i "wyłącznie" oraz inne konstrukcje)

Gdy po chwili je otworzył i zobaczył krew wypływającą z ciała jego siostry, coś pękło w jego sercu. Szybko wstał i cofnął się o kilka kroków. Gdy wyszedł poza posesje(ę), zaczął uciekać przed siebie.

Znowu są tagi na zmianę czcionki, no oskalpuję...

Nie mam wiele do dodania poza poprawkami do kwestii technicznych – piszesz nieźle i nie robisz dużo błędów. Jeśli chodzi o odbiór, to bez fajerwerków: przeczytałam po prostu kawałek poprawnego tekstu, nie czuję się poruszona w żadną stronę, że tak to ujmę.

Wzięłam moje wynurzenia w spoiler, bo się rozpisałam.

Spoiler: Komentarz
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#6
(23-12-2018, 20:10)Vetala napisał(a):
(19-12-2018, 23:30)HiImMitsuya napisał(a): Oboje z uśmiechem na twarzy(twarzach – jednej na dwoje raczej nie mieli) szli w stronę swojego domu, gdzie czekali na nich rodzice. Chłopak był pełen radości, ponieważ był to dzień jego urodzin.

– Bracie? – zapytała nieśmiałym głosem dziewczynka(kropka) – Czego sobie zażyczysz,(zbędny przecinek) przy zdmuchiwaniu świeczek?

– Hmm… zastanówmy się. – c(C )hłopak chwilę pogłówkował (kropka) – Myślę, że zażyczę sobie, aby nasza rodzina na zawsze pozostała razem i żyła szczęśliwie.(zbędna kropka) – powiedział z uśmiechem na twarzy.

Nie minęła nawet chwila, a krople spadające na dachy budynków,(zbędny przecinek) wylewały się już strumieniami przez rynny.

– Schowajmy się tam! – powiedział (przecinek) biegnąc i wskazując palcem na nie duży(nieduży) daszek, który wystawał z ceglanego budynku.

Czas mijał nieubłaganie(Co ma na celu to określenie? Z tekstu nie wynika, żeby dokądkolwiek im się śpieszyło, a "nieubłaganie" sugerowałoby, że mieli naprawdę solidny powód do pośpiechu. Usunęłabym to, bo brzmi kuriozalnie w tej sytuacji), a deszcz nadal nie ustępował.

– Nie można wierzyć tym głupim prognozom pogodowym – powiedział oburzony chłopak, po chwili dodając(dwukropek) – Zaczekaj tu chwile(ę), pójdę
do najbliższego sklepu kupić parasolkę.

Po dwóch minutach sprintu,(zbędny przecinek) był już u celu.

– 200 J(j)enów – powiedział sklepikarz z uśmiechem na twarzy.

– Co tak długo(przecinek) braciszku? – szepnęła pod nosem.

Ten już zbytnio nie przejmując się jej wybrykami(Jakimi wybrykami? Wybryk to <<postępek odbiegający od przyjętych norm zachowania się>>, nic takiego nie miało tutaj miejsca, chyba że chwycenie brata za rękę to jakaś obraza moralności. Zdecydowanie wybrałabym inne określenie albo w ogóle usunęła ten kawałek o niezwracaniu uwagi), ruszył naprzód w stronę domu.

Ciekawe(przecinek) dlaczego są otwarte w taką pogodę? – zapytał siebie w myślach.

– Coś nie tak(przecinek)braciszku? – spytała zmartwionym głosem.

– Nic,(zbędny przecinek) a nic – odpowiedział z uśmiechem na twarzy, po chwili ruszając dalej.

Wolnymi krokami(Wolnym krokiem) zbliżał się do uchylonych drzwi, gdy niespodziewanie usłyszał dźwięk tłuczącego się szkła. Hałas dobiegał z wnętrza domu. Chłopak natychmiast ruszył przed siebie. Kiedy miał już złapać za klamkę, ponownie usłyszał dźwięk, lecz tym razem brzmiał,(zbędny przecinek) jak wystrzał z pistoletu.

– Braciszku(przecinek) boję się – powiedziała przerażona dziewczynka.

– Nie martw się. Obronię Cię(cię – to nie list) – odrzekł poważniejszym, (zbędny przecinek) niż do tej pory,(zbędny przecinek) głosem.

Widok (przecinek) jakiego doświadczył, był najgorszym ze scenariuszy spisanych przez Boga.

– Przyszliśmy (przecinek) by spłacić swój dług.

Gdy zdał sobie sprawę, że jego dzieci stoją w drzwiach, wykrztusił z siebie ostatnie słowa i krzyknął na tyle(przecinek) ile mógł(przecinek) by uciekali, mając przy tym przerażoną twarz.(Lepiej zamiast takiej frazy brzmiałby jeden konkretny przymiotnik określający jego wygląd i zachowanie)

– Braciszku? Co się dzieje?! – zapytała dziewczynka(kropka)

Lecz chłopak stał wryty,(zbędny przecinek) jak w mur.(Nie robi się czegoś takiego z utartymi frazami. "Stał jak wryty"/"stał jak słup soli" – takie są frazy na zamarcie w miejscu i nie powinno się ich modyfikować)

– Braciszku? – zapytała ponownie, wyglądając przy tym z za(zza) jego boku.

Gdy chłopak się ocknął, jedyne(przecinek) co zobaczył to siostrę biegnącą ku śmierci.
– Mi... – chciał wykrzyczeć jej imię, ale coś odebrało mu głos. Wyciągnął rękę, lecz jedyne (przecinek) co zdołał zrobić, to musnąć jej chude palce.

– Skąd ona się tu wzięła? – anonimowy głos znów się odezwał (kropka) – Z resztą(Zresztą) nieważne. Jej też się pozbądź

Zza ściany wyłonił się wysoki mężczyzna ubrany w kominiarkę, czarny płaszcz i buty,(zbędny przecinek) oraz ciemne spodnie.

– Strzelaj! – krzyknął(kropka)(Kto krzyknął? Wypadałoby to zaznaczyć, bo wypowiedzi oddziela od siebie opis) – Nie mamy zbyt wiele czasu.
Po tych słowach chłopak zamknął oczy, a jedyne(przecinek) co usłyszał, to huk wystrzału.(Za często używasz tego "jedyne co". Naprawdę mamy jeszcze w polskim na przykład "tylko", "jedynie" i "wyłącznie" oraz inne konstrukcje)

Gdy po chwili je otworzył i zobaczył krew wypływającą z ciała jego siostry, coś pękło w jego sercu. Szybko wstał i cofnął się o kilka kroków. Gdy wyszedł poza posesje(ę), zaczął uciekać przed siebie.

Znowu są tagi na zmianę czcionki, no oskalpuję...

Nie mam wiele do dodania poza poprawkami do kwestii technicznych – piszesz nieźle i nie robisz dużo błędów. Jeśli chodzi o odbiór, to bez fajerwerków: przeczytałam po prostu kawałek poprawnego tekstu, nie czuję się poruszona w żadną stronę, że tak to ujmę.

Wzięłam moje wynurzenia w spoiler, bo się rozpisałam.

Spoiler: Komentarz

 Co tu by napisać... Dzięki za tak bardzo rozbudowaną wypowiedź i również życzę Wesołych Świąt. Na pewno wezmę do siebie Twoje uwagi ( aż zachciało mi się napisać całkiem inny prolog xD), jak i rady, aby w przyszłości nie popełniać tych samych błędów.  :D
Odpowiedz
Reklama AdSense
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Niechciane Brzemię HiImMitsuya 5 485 18-12-2018, 00:27
Ostatni post: HiImMitsuya
  ~*~ Prolog ~*~ RudawWróżka 2 572 26-10-2017, 18:17
Ostatni post: Vetala

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości