Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Niechciane Brzemię
#1
Budząc się, poczuł letni, wiosenny wietrzyk, smagający delikatnie, jego ciut przydługie, ciemnobrązowe włosy. Powoli podniósł powieki, lecz natychmiastowo oślepiły go promienie popołudniowego słońca. Kiedy uniósł rękę, by po części osłonić się przed strumieniem światła, poczuł, że opiera się o coś twardego, a zarazem chropowatego, co w żadnym wypadku nie przypominało mu siedzenia, jakie znajdowało się w metrze. Chłopak wstał, a gdy po krótkiej chwili słońce schowało się za jedną z chmur, rozejrzał się wokół siebie. Ku jego zdziwieniu to, co zobaczył bardzo go zaniepokoiło. Rzeczą, o którą się wcześniej opierał, było drzewo, a okolica, w jakiej się znajdował, była ogromną polaną, pokrytą zielonkawą trawą, bujającą się wraz z powiewami ciepłego wiatru. Był tak zdezorientowany całą sytuacją, że nie zwrócił nawet uwagi, kiedy koło niego przebiegło kilka spłoszonych dzików. Dopiero głośny ryk niewiadomego pochodzenia, otrząsnął go z zamyślenia. Gdy spojrzał za siebie, ujrzał powoli walące się drzewa na krańcu lasu, a po chwili wychodzącą z niego wielką na kilka metrów, muskularną bestie, przypominającą z wyglądu mitycznego Minotaura. Nie mógł uwierzyć w to, co widzi, ale gdy zobaczył, że kreatura zaczyna zmierzać w jego kierunku z coraz większą prędkością, instynktownie cofnął się i zaczął biec w przeciwną stronę ile sił w nogach. Kątem oka udało mu się dostrzec kilka postaci w lśniących zbrojach, wyłaniających się z lasu, z którego przed chwilą wyszła bestia. Siedzieli na galopujących koniach, które z dużą prędkością śledziły poczynania potwora. Był on coraz bliżej chłopaka, który ledwo wypełniając swoje płuca powietrzem, nie miał już siły dłużej biec – jego oddech stawał się coraz cięższy, a krople potu spływały po jego całej twarzy – mimo to chęć przetrwania dodawała mu resztek sił. Jednak nawet jego ciągły bieg, nie mógł się równać z kilkukrotnie szybciej pędzącą w jego kierunku bestią, której tupot stóp można było usłyszeć już z bardzo bliska. Jej czerwone, mrożące krew w żyłach, ślepia skierowane były prosto w niego, przepełnione rządzą mordu, grozy i nienawiści. W końcu potwór dogonił swoją zdobycz, jaką był chłopak. Zbliżył się do niego na co najmniej cztery metry, biorąc głęboki zamach swoją łapą i z całej siły ciskając ją w stronę biegnącej ofiary. W jego głowie nastała cisza, a czas drastycznie zwolnił. Tylko odgłos bicia serca, które walczyło o przeżycie z całych sił i oddechu, który był już tak nikły, można było usłyszeć głośno i wyraźnie. Jednak chwila ta nie trwała wiecznie. Siła z jaką został uderzony, spowodowała, że został odrzucony na kilkadziesiąt metrów. Upadając jego ciało poturlało się po ziemi kilka razy i zatrzymało po środku polany. Lewą rękę miał całkowicie zmiażdżoną, a poruszanie ciałem, nie wchodziło w grę.  Czarna bluza z kapturem i niedawno zakupione jeansy były całe poszarpane i pokryte szkarłatem. Potwór zbliżał się wolnymi krokami, rycząc przy tym tak głośno, jakby chciał przekazać wszystkim wokół, że dopadł swoją ofiarę i zamierza ją dobić. Jeżeli to sen... Niech skończy się jak najszybciej – pomyślał zrezygnowany chłopak, gdy nagle poczuł mocne pieczenie w prawej dłoni. Z bólem odwrócił głowę w jej stronę, a jedynym co przykuło jego uwagę, to nie zadane rany, a dziwne znaki, które zaczęły promieniować zielonym kolorem. Linie tej samej barwy zaczęły wychodzić z nowo poznanego symbolu, pokrywając jego dłoń aż do nadgarstka. Mimo poniesionych ran i złamań, poczuł, jak przeszywa go energia, która nakazuje mu walczyć i nie poddawać się, mimo że jest w sytuacji bez wyjścia. Ból, który był nie do zniesienia, przestał być odczuwany, a ręka, która była zmiażdżona, zregenerowała się na tyle, by móc nią choć trochę poruszać. Skoro i tak mam umrzeć, a to wszystko jest tylko głupim snem, to nie zaszkodzi spróbować – pomyślał, po czym powoli wstał i nie myśląc za dużo, o co w tym wszystkim chodzi, skupił się na utrzymaniu równowagi w nogach. W tym samym czasie bestia przyśpieszyła kroku, wyciągając przy tym swoją prawą rękę, złożoną w pięść, na co młodzieniec odpowiedział tym samym. Biegł w jej stronę na tyle, ile mógł, aż po kilku sekundach ich pięści się spotkały, powodując przy tym małą falę uderzeniową, która zatrzymała pędzące w ich stronę konie. Kiedy bestia zaczęła odpierać atak chłopaka, ten zaczął krzyczeć z całych sił. Tym razem zielone linie pokryły także całe jego przedramię, a energia, która go w tym czasie przeszyła, zaczęła wypływać z jego prawej ręki w formie zielonej aury, przypominającej płomienie. Jego siła wzrosła na tyle, by ten mógł odeprzeć stwora, bez jakichkolwiek przeszkód. Chłopak bez zastanowienia pchnął swoją rękę do przodu, tym samym odrzucając bestię z olbrzymią prędkością, na kilkanaście metrów w stronę ogromnej skały, która po kontakcie ze stworem całkowicie się roztrzaskała. Po tym incydencie potwór już więcej się nie podniósł, a przejrzyste niebo, jakie do tej pory można było zobaczyć, niespodziewanie, stało się skupiskiem szarych chmur, z których natychmiast zaczął padać wiosenny deszcz. Konie, które wcześniej zostały zatrzymane przez porywistą falę uderzeniową, dotarły w końcu do chłopca. Jeden z jeźdźców zszedł ze swojego wierzchowca, by sprawdzić, czy nic mu się nie stało, lecz ten stojąc wpatrzony w niebo, nagle runął na ziemię. Rycerz natychmiast do niego podbiegł, wykrzykując:
– Hej!? Nic ci nie jest!?
Jednak chłopak nic nie odpowiadał. Jedynie jego ledwo otwarte oczy powoli się zamykały, tak jakby jego życie zaczynało gasnąć. W końcu ten sen dobiegnie końca – pomyślał, po czym zamknął oczy.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(15-12-2018, 20:19)HiImMitsuya napisał(a): Jedynym, czego sobie życzyłem (przecinek) to,(zbędny przecinek) aby już nigdy więcej nie stracić tego, co jest dla mnie ważne”

Budząc się, poczuł letni, wiosenny wietrzyk, smagający delikatnie, (zbędny przecinek)jego ciut przydługie, ciemnobrązowe włosy.

(...) a zarazem chropowatego, co w żadnym wypadku nie przypomina(nie przypominało – czas narracji utrzymuje się ten sam) mu siedzenia, jakie znajduje(znajdowało) się w metrze.

Ku jego zdziwieniu,(zbędny przecinek) to(przecinek) co zobaczył bardzo go zaniepokoiło. Rzeczą, o którą się wcześniej opierał, było drzewo, a okolica, w jakiej(której) się znajdował, była ogromną polaną. Był tak zdezorientowany całą sytuacją, że nie zwrócił nawet uwagi, kiedy koło niego przebiegło kilka spłoszonych dzików.

Dopiero głośny ryk niewiadomego pochodzenia,(zbędny przecinek) otrząsnął go z zamyślenia. Gdy spojrzał za siebie, ujrzał powoli walące się drzewa na krańcu lasu, a po chwili wychodzącą z niego wielką na kilka metrów bestie(ę),(zbędny przecinek) przypominającą z wyglądu mitycznego Minotaura.

Nie mógł uwierzyć w to, co widzi(widział), ale gdy zobaczył, że Minotauro podobna(minotauropodobna) kreatura zaczyna(zaczęła) zmierzać w jego kierunku z coraz większą prędkością, odwrócił się w przeciwną stronę i zaczął biec ile sił nogach.

Kątem oka udało mu się dostrzec kilka postaci w lśniących zbrojach,(zbędny przecinek) wyłaniających się z lasu, z którego przed chwilą wyszła bestia.

Siedzieli na galopujących koniach, które z dużą prędkością śledziły poczynania potwora. ("Śledzić czyjeś poczynania" brzmi jak obserwowanie tych poczynań, a nie ściganie bestii, co jak zakładam robili jeźdźcy)

Siła (przecinek)z jaką został uderzony, spowodowała, że został odrzucony na kilkadziesiąt metrów.

Upadając(przecinek) jego ciało poturlało się po ziemi kilka razy i zatrzymało po środku polany. (Nie pasuje tu to użycie imiesłowu, lepiej "podczas upadku", "gdy/kiedy upadł". I może lepiej nie "jego ciało", tylko po prostu "poturlał się" – o ciele mówi się, gdy ktoś już nie żyje)

Lewą rękę miał całkowicie zmiażdżoną, a poruszanie ciałem,(zbędny przecinek) nie wchodziło w grę.  

Potwór zbliżał się wolnymi krokami(wolnym krokiem), rycząc przy tym tak głośno, jakby chciał przekazać wszystkim wokół, że dopadł swoją ofiarę i zamierza ją dobić.

Z bólem odwrócił głowę w jej stronę, a jedynym(jedyne) (przecinek)co przykuło jego uwagę, to nie zadane rany, a dziwne znaki, które zaczęły promieniować zielonym kolorem. Linie tej samej barwy zaczęły wychodzić z nowo poznanego symbolu, pokrywając jego dłoń aż do nadgarstka. Mimo poniesionych ran i złamań, (zbędny przecinek)poczuł, jak przeszywa go energia, która nakazuje(nakazywała) mu walczyć i nie poddawać się, mimo że jest w sytuacji bez wyjścia. Ból, który był nie do zniesienia, przestał być odczuwany, a ręka, która była zmiażdżona, zregenerowała się na tyle, by móc nią choć trochę poruszać.

W tym samym czasie bestia przyśpieszyła kroku, wyciągając przy tym swoją prawą rękę,(zbędny przecinek) złożoną w pięść, na co młodzieniec odpowiedział tym samym.

Kiedy bestia zaczęła odpierać atak chłopaka, ten zaczął krzyczeć z całych sił. Tym razem zielone linie pokryły także całe jego przedramię, a energia, która go w tym czasie przeszyła, zaczęła wypływać z jego prawej ręki w formie zielonej aury,(zbędny przecinek) przypominającej płomienie. Jego siła wzrosła na tyle, by ten(zbędne) mógł odeprzeć stwora, (zbędny przecinek)bez jakichkolwiek przeszkód.

Chłopak bez zastanowienia pchnął swoją rękę do przodu, tym samym odrzucając bestię z olbrzymią prędkością,(zbędny przecinek) na kilkanaście metrów w stronę ogromnej skały, która po kontakcie ze stworem całkowicie się roztrzaskała. Po tym incydencie potwór już więcej się nie podniósł, a przejrzyste niebo, jakie do tej pory można było zobaczyć, niespodziewanie,(zbędny przecinek) stało się skupiskiem szarych chmur, z których natychmiast zaczął padać wiosenny deszcz. Konie, które wcześniej zostały zatrzymane przez porywistą falę uderzeniową, dotarły w końcu do chłopca. Jeden z jeźdźców zszedł ze swojego wierzchowca, by sprawdzić, czy nic mu się nie stało, lecz ten (przecinek)stojąc wpatrzony w niebo, nagle runął na ziemię.

– Hej!?(?! – taka jest kolejność) Nic ci nie jest!?(?!)

Jedynie jego ledwo otwarte oczy powoli się zamykały, tak jakby jego życie zaczynało gasnąć.

Wspominałam już przy twoim ostatnim tekście o zmienianiu czcionki – to niepotrzebne, bo najlepsza dla użytkowników jest czcionka domyślna, a mnie tagi na zmianę czcionki tylko dodają roboty. Pousuwaj te wszystkie tagi "color" i "font". Wspomniałam też o wcięciach akapitowych tagiem [.p] bez kropki: tłumaczyłam to pod twoim wcześniejszym opowiadaniem, a wcięcia akapitowe zdecydowanie dodają tekstowi przejrzystości.

Bardziej mi się podoba ten tekst niż twój wczorajszy – to całkiem niezły początek. Dobrze radzisz sobie z opisywaniem, pracuj tylko nad unikaniem powtarzania form "który/która", bo to kiepska maniera. O samej zawartości niewiele mam do powiedzenia, bo w sumie nie wiadomo na tym etapie, o co chodzi.

Jedyna kwestia, która trochę pogorszyła mój odbiór tekstu, to coś, co nazywam "suchością" opisów. Tam, gdzie był idealny moment na zbudowanie napięcia (czyli początek tekstu, gdzie następuje atak bestii i pogoń za chłopcem), opis jest niezwykle oględny i taki, jakbyś opisywał prozaiczną scenę, a nie sytuację pełną grozy. Zdecydowanie brakło mi tam dynamiki, zabiegów, które dałyby wrażenie, że coś się czai na bohatera, pozwoliłyby poczuć, że ta bestia jest wielka, śmiertelnie groźna, że pędzi na chłopca i zamierza go rozkwasić. Dopiero potem, kiedy bohater odpowiedział atakiem na atak, trochę lepiej to wypada, ale wypadłoby jeszcze lepiej, gdyby początek tekstu właściwie nabudował napięcie. Wówczas ten kontratak chłopca byłby bardzo dobrym zwrotem akcji – obecnie, z tym "tak po prostu" początkiem, blado to wypadło w moich oczach.

Tyle ode mnie. :)
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#3
(15-12-2018, 21:56)Vetala napisał(a):
(15-12-2018, 20:19)HiImMitsuya napisał(a): Jedynym, czego sobie życzyłem (przecinek) to,(zbędny przecinek) aby już nigdy więcej nie stracić tego, co jest dla mnie ważne”

Budząc się, poczuł letni, wiosenny wietrzyk, smagający delikatnie, (zbędny przecinek)jego ciut przydługie, ciemnobrązowe włosy.

(...) a zarazem chropowatego, co w żadnym wypadku nie przypomina(nie przypominało – czas narracji utrzymuje się ten sam) mu siedzenia, jakie znajduje(znajdowało) się w metrze.

Ku jego zdziwieniu,(zbędny przecinek) to(przecinek) co zobaczył bardzo go zaniepokoiło. Rzeczą, o którą się wcześniej opierał, było drzewo, a okolica, w jakiej(której) się znajdował, była ogromną polaną. Był tak zdezorientowany całą sytuacją, że nie zwrócił nawet uwagi, kiedy koło niego przebiegło kilka spłoszonych dzików.

Dopiero głośny ryk niewiadomego pochodzenia,(zbędny przecinek) otrząsnął go z zamyślenia. Gdy spojrzał za siebie, ujrzał powoli walące się drzewa na krańcu lasu, a po chwili wychodzącą z niego wielką na kilka metrów bestie(ę),(zbędny przecinek) przypominającą z wyglądu mitycznego Minotaura.

Nie mógł uwierzyć w to, co widzi(widział), ale gdy zobaczył, że Minotauro podobna(minotauropodobna) kreatura zaczyna(zaczęła) zmierzać w jego kierunku z coraz większą prędkością, odwrócił się w przeciwną stronę i zaczął biec ile sił nogach.

Kątem oka udało mu się dostrzec kilka postaci w lśniących zbrojach,(zbędny przecinek) wyłaniających się z lasu, z którego przed chwilą wyszła bestia.

Siedzieli na galopujących koniach, które z dużą prędkością śledziły poczynania potwora. ("Śledzić czyjeś poczynania" brzmi jak obserwowanie tych poczynań, a nie ściganie bestii, co jak zakładam robili jeźdźcy)

Siła (przecinek)z jaką został uderzony, spowodowała, że został odrzucony na kilkadziesiąt metrów.

Upadając(przecinek) jego ciało poturlało się po ziemi kilka razy i zatrzymało po środku polany. (Nie pasuje tu to użycie imiesłowu, lepiej "podczas upadku", "gdy/kiedy upadł". I może lepiej nie "jego ciało", tylko po prostu "poturlał się" – o ciele mówi się, gdy ktoś już nie żyje)

Lewą rękę miał całkowicie zmiażdżoną, a poruszanie ciałem,(zbędny przecinek) nie wchodziło w grę.  

Potwór zbliżał się wolnymi krokami(wolnym krokiem), rycząc przy tym tak głośno, jakby chciał przekazać wszystkim wokół, że dopadł swoją ofiarę i zamierza ją dobić.

Z bólem odwrócił głowę w jej stronę, a jedynym(jedyne) (przecinek)co przykuło jego uwagę, to nie zadane rany, a dziwne znaki, które zaczęły promieniować zielonym kolorem. Linie tej samej barwy zaczęły wychodzić z nowo poznanego symbolu, pokrywając jego dłoń aż do nadgarstka. Mimo poniesionych ran i złamań, (zbędny przecinek)poczuł, jak przeszywa go energia, która nakazuje(nakazywała) mu walczyć i nie poddawać się, mimo że jest w sytuacji bez wyjścia. Ból, który był nie do zniesienia, przestał być odczuwany, a ręka, która była zmiażdżona, zregenerowała się na tyle, by móc nią choć trochę poruszać.

W tym samym czasie bestia przyśpieszyła kroku, wyciągając przy tym swoją prawą rękę,(zbędny przecinek) złożoną w pięść, na co młodzieniec odpowiedział tym samym.

Kiedy bestia zaczęła odpierać atak chłopaka, ten zaczął krzyczeć z całych sił. Tym razem zielone linie pokryły także całe jego przedramię, a energia, która go w tym czasie przeszyła, zaczęła wypływać z jego prawej ręki w formie zielonej aury,(zbędny przecinek) przypominającej płomienie. Jego siła wzrosła na tyle, by ten(zbędne) mógł odeprzeć stwora, (zbędny przecinek)bez jakichkolwiek przeszkód.

Chłopak bez zastanowienia pchnął swoją rękę do przodu, tym samym odrzucając bestię z olbrzymią prędkością,(zbędny przecinek) na kilkanaście metrów w stronę ogromnej skały, która po kontakcie ze stworem całkowicie się roztrzaskała. Po tym incydencie potwór już więcej się nie podniósł, a przejrzyste niebo, jakie do tej pory można było zobaczyć, niespodziewanie,(zbędny przecinek) stało się skupiskiem szarych chmur, z których natychmiast zaczął padać wiosenny deszcz. Konie, które wcześniej zostały zatrzymane przez porywistą falę uderzeniową, dotarły w końcu do chłopca. Jeden z jeźdźców zszedł ze swojego wierzchowca, by sprawdzić, czy nic mu się nie stało, lecz ten (przecinek)stojąc wpatrzony w niebo, nagle runął na ziemię.

– Hej!?(?! – taka jest kolejność) Nic ci nie jest!?(?!)

Jedynie jego ledwo otwarte oczy powoli się zamykały, tak jakby jego życie zaczynało gasnąć.

Wspominałam już przy twoim ostatnim tekście o zmienianiu czcionki – to niepotrzebne, bo najlepsza dla użytkowników jest czcionka domyślna, a mnie tagi na zmianę czcionki tylko dodają roboty. Pousuwaj te wszystkie tagi "color" i "font". Wspomniałam też o wcięciach akapitowych tagiem [.p] bez kropki: tłumaczyłam to pod twoim wcześniejszym opowiadaniem, a wcięcia akapitowe zdecydowanie dodają tekstowi przejrzystości.

Bardziej mi się podoba ten tekst niż twój wczorajszy – to całkiem niezły początek. Dobrze radzisz sobie z opisywaniem, pracuj tylko nad unikaniem powtarzania form "który/która", bo to kiepska maniera. O samej zawartości niewiele mam do powiedzenia, bo w sumie nie wiadomo na tym etapie, o co chodzi.

Jedyna kwestia, która trochę pogorszyła mój odbiór tekstu, to coś, co nazywam "suchością" opisów. Tam, gdzie był idealny moment na zbudowanie napięcia (czyli początek tekstu, gdzie następuje atak bestii i pogoń za chłopcem), opis jest niezwykle oględny i taki, jakbyś opisywał prozaiczną scenę, a nie sytuację pełną grozy. Zdecydowanie brakło mi tam dynamiki, zabiegów, które dałyby wrażenie, że coś się czai na bohatera, pozwoliłyby poczuć, że ta bestia jest wielka, śmiertelnie groźna, że pędzi na chłopca i zamierza go rozkwasić. Dopiero potem, kiedy bohater odpowiedział atakiem na atak, trochę lepiej to wypada, ale wypadłoby jeszcze lepiej, gdyby początek tekstu właściwie nabudował napięcie. Wówczas ten kontratak chłopca byłby bardzo dobrym zwrotem akcji – obecnie, z tym "tak po prostu" początkiem, blado to wypadło w moich oczach.

Tyle ode mnie. :)

Dzięki za wypowiedź. Z tą czcionką, to zmieniłem ją, bo ta standardowa, wydawała mi się strasznie malutka. Nie wiem, czy to ma tak wyglądać, czy mi się źle ukazuje :/
Odpowiedz
#4
(15-12-2018, 22:12)HiImMitsuya napisał(a): Dzięki za wypowiedź. Z tą czcionką, to zmieniłem ją, bo ta standardowa, wydawała mi się strasznie malutka. Nie wiem, czy to ma tak wyglądać, czy mi się źle ukazuje :/

To zależy od urządzenia, na którym się pracuje, z tego co wiem. Tak naprawdę jakąkolwiek dasz, będzie wyglądała inaczej u każdego. Ta domyślna jest najbardziej optymalna.
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#5
(16-12-2018, 09:14)Vetala napisał(a):
(15-12-2018, 22:12)HiImMitsuya napisał(a): Dzięki za wypowiedź. Z tą czcionką, to zmieniłem ją, bo ta standardowa, wydawała mi się strasznie malutka. Nie wiem, czy to ma tak wyglądać, czy mi się źle ukazuje :/

To zależy od urządzenia, na którym się pracuje, z tego co wiem. Tak naprawdę jakąkolwiek dasz, będzie wyglądała inaczej u każdego. Ta domyślna jest najbardziej optymalna.
Ogólnie, to usunąłem wszystkie tagi, jednak czcionka u mnie pozostała taka sama. Ale z tego co mówiłaś, u każdego wygląda to inaczej, także mam nadzieję, że innym się zmieniła :)
Odpowiedz
#6
Usunięto
Odpowiedz
Reklama AdSense
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Niechciane Brzemię – Prolog HiImMitsuya 5 412 23-12-2018, 21:31
Ostatni post: HiImMitsuya

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości