Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Chłopiec ze Świata... Kogo ? Cz I
#1
Vern obudził się o świcie, przetarł zmęczone powieki, spod których powoli odsłaniał stalowo-szare oczy, przeczesał dłonią czarne, lśniące włosy i wstał z łóżka miejskiej noclegowni .
 Rozejrzał się po pomieszczeniu, widząc śpiących jeszcze ludzi i ostrożnie, po cichu wymknął się na zewnątrz.
Słońce uderzyło chłopca po oczach, a łagodne rysy jego twarzy przecięły teraz zmarszczki przymrużonych powiek.
 Chłopiec podszedł do beczki z wodą i zobaczył w niej swoje odbicie : Czarne, krótko ścięte z lewej strony włosy opadające na prawo, dwudniowy zarost jako zwiastun odwiedzin u lokalnego golibrody i lekko podbite oko po przypadkowym ciosie pijaczka, mającego już niemały problem z celnością.
   "Niech żyją awanturnicy ! " – pomyślał chłopak.
 Kawałek prosto szeroką drogą, skręcić w zacienioną, wąską uliczkę i wybrać trzeci budynek od lewej... To tu.
 – Dzień dobry, panie Swans !
 – Witaj... Vern, chłopcze, co ci się stało ?!
 – Bójka pijaczków, akurat ja stałem w pobliżu i ... Jakoś tak dostałem w łeb.
 Pan Swans, miły człowiek w średnim wieku z cienkim wąsikiem i w wytwornym żupanie na chudym ciele, wziął pędzel z końskiego włosia, namoczył go i przeciągnął kilka razy po mydle, by następnie nałożyć je dokładnie na twarz chłopaka.
 – Nie wie pan może, czy gdzieś potrzebni są pracownicy albo najemnicy ?
 – Chłopcze, wiesz, że zawsze możesz zgłosić się do mnie po pieniądze...
 – Jak szczur, który wszystko co ma przy sobie, to darowizny albo kradzione rzeczy... ? Nie, proszę pana, nie chcę być nikomu nic winien.
 Golibroda podsunął chłopcu lusterko, na co ten lekko się uśmiechnął, ukazując białe, równe zęby skrywane dotąd pod wąskimi wargami.
 Vern, nie czekając już na polecenie, zbliżył twarz do miski z wodą, wytarł ją w rękaw koszuli i zwilżył dłoń w drugiej.
Alkohol szczypał przez moment na całej twarzy.
 Po chwili milczenia mężczyzna odezwał się.
 – John Creman szuka czeladnika do pracy w kuźni, ale uważaj, to krasnolud, bardzo poważnie traktuje pracę w kuźni i mało płaci... Jeśli w ogóle.
 – Dam radę...
 – Mały Joe, zanim Creman połamał mu rękę, mówił to samo.
 – Ale Joe nie umie się bronić, bo i nigdy nie musiał, a ja chcę zdobyć jakieś pieniądze.
 – Jesteś uparty...
 – Ulica uczy i wychowuje...
Powiedział ironicznie.
 Vern wstał, uścisnął Swansowi dłoń i  wyszedł na zewnątrz.
 Szedł przed siebie, jak zwykle rozglądając się po mieście, aż do jego uszu dobiegł pisk dziewczyny. Przyspieszył i udał się w kierunku tego właśnie, jednego z nielicznych jeszcze dźwięków.
 -Nie rzucaj się, mała suko, no dalej, wujek czeka na zabawę !
 Krzyczał ktoś, drąc suknię dziewczyny.
 Vern zaszedł " mężczyznę" od tyłu, na wszelki wypadek unieruchamiając jego nadgarstki i wciskając brodę w swoją klatkę piersiową.
Dobrze zrobił. Niemal natychmiast głowa faceta wystrzeliła do tyłu, pewnie z zamiarem trafienia w nos lub zęby.
Nic z tego, za to Vern podstawił mu nogę, puścił go i pchnął na bruk.
 Niedoszły gwałciciel dziewczyny wstał, uniósł pięści i ruszył na chłopaka.
 Vern wykonał kilka szybkich uderzeń w twarz, a następnie bardzo mocno uderzył w przeponę.
Niewiele myśląc złapał dziewczynę za rękę i pobiegli w kierunku bramy do wyjścia z miasta.
 Zatrzymali się daleko za miastem, na nieuczęszczanym trakcie, a bose stopy dziewczyny z każdym krokiem chlastały o co większe, wbite w drogę kamienie.
 -Pokaleczysz sobie stopy, daj mi wziąć cię na ręce.
 W milczeniu oplotła szyję chłopaka i dała unieść się nad ziemię.
 -Powiesz mi, jak się nazywasz ?... Ja mam na imię Vern.
 – Alessia.
 – Wybacz ciekawość, ale nie jesteś przypadkiem półelfką ?
 Chyba była, sugerowały to bardzo smukłe palce dłoni i stóp, zgrabniejsze nogi i dziwnie jasne włosy.
 – Tak, a ty chyba też nie jesteś czystej krwi człowiekiem, co ?
Istotnie, nie był.
 – Zgadłaś, mój dziadek był w dość długim związku z sukkubem.
 – Wykluczając bardzo czarne włosy i pociągające ciało nie widać byś nie był czystym rasowo człowiekiem.
 -Fakt, na szczęście nie mam rogów, kopyt a ogon chyba...
Spojrzał w dół a Alessia rozchichotała się.
 -Zabawny jesteś, sukkubie Vern, i przystojny...
 Pocałowała go w usta... Długo.
Nie protestował.
 – Pół-sukkubie...
 Zdołał wydusić między pocałunkami.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(02-12-2018, 15:20)Svantewid napisał(a): Vern obudził się o świcie, przetarł zmęczone powieki, spod których powoli odsłaniał stalowo-szare(stalowoszare) oczy(powoli odsłaniając...), przeczesał dłonią czarne, lśniące włosy i wstał z łóżka miejskiej noclegowni (zbędna spacja).

 Rozejrzał się po pomieszczeniu, widząc śpiących jeszcze ludzi(przecinek) i ostrożnie, po cichu wymknął się na zewnątrz.

Słońce uderzyło chłopca po oczach, a łagodne rysy jego twarzy przecięły teraz zmarszczki przymrużonych powiek. (To źle brzmi, jakby te zmarszczki wokół oczu były na całej twarzy. Zdecydowanie uprościłabym opis)

 Chłopiec podszedł do beczki z wodą i zobaczył w niej swoje odbicie (zbędna spacja): Czarne(czarne), krótko ścięte z lewej strony włosy opadające na prawo, dwudniowy zarost jako zwiastun odwiedzin u lokalnego golibrody i lekko podbite oko po przypadkowym ciosie pijaczka,(zbędny przecinek) mającego już niemały problem z celnością.

   "Niech żyją awanturnicy (zbędna spacja)!(zbędna spacja) "(To nie są polskie cudzysłowy, otwierający powinien być na dole) – pomyślał chłopak.

 Kawałek prosto szeroką drogą, skręcić w zacienioną, wąską uliczkę i wybrać trzeci budynek od lewej... To tu. (Okej, co się tu stało? Zdanie wcześniej jest opis wyglądu chłopaka i jego patrzenie się na śliwkę pod okiem, a tu nagle mamy ni z gruszki, ni z pietruszki przejście do zupełnie innej sceny, napisane bezokolicznikami. Zanim nie doczytałam, że to mowa o drodze do golibrody, nie miałam pojęcia, co się dzieje w tekście)

 – Jak szczur, który wszystko(przecinek) co ma przy sobie, to darowizny albo kradzione rzeczy... ?

 Po chwili milczenia mężczyzna odezwał się.(dwukropek zamiast kropki)

 –(spacja)Nie rzucaj się, mała suko, no dalej, wujek czeka na zabawę !

 Vern zaszedł " mężczyznę"(Po co cudzysłów? Ten niedoszły gwałciciel był mężczyzną, to, że próbował dokonać gwałtu, tego nie zmienia. Jeśli już chcesz wyrazić w narracji trzecioosobowej krytykę takich męskich zachowań, to lepiej zrobić to jakimś określeniem moim zdaniem, a nie średnio mającym sens zastosowaniem cudzysłowu) od tyłu, na wszelki wypadek unieruchamiając jego nadgarstki i wciskając brodę w swoją klatkę piersiową. (Bardzo krótki i bezpłciowy opis całej akcji)



Niewiele myśląc (przecinek)złapał dziewczynę za rękę i pobiegli w kierunku bramy do wyjścia z miasta.

 Zatrzymali się daleko za miastem, na nieuczęszczanym trakcie, a bose stopy dziewczyny z każdym krokiem chlastały o co większe,(zbędny przecinek) wbite w drogę kamienie.
 –(spacja)Pokaleczysz sobie stopy, daj mi wziąć cię na ręce. (Dopiero teraz? Boso nie biegłaby za szybko i już by miała poranione stopy. Ale z niego dżentelmen xD)

 W milczeniu oplotła (rękami – trzeba dopisać, czym oplotła) szyję chłopaka i dała unieść się nad ziemię.
 –(spacja)Powiesz mi, jak się nazywasz ?... Ja mam na imię Vern.
 
 Chyba była, sugerowały to bardzo smukłe palce dłoni i stóp, zgrabniejsze nogi i dziwnie jasne włosy. (To chyba trochę średnie wyznaczniki, nie lepiej jakieś trochę spiczaste uszy albo specyficzne elfie rysy twarzy?)

 – Wykluczając bardzo czarne włosy i pociągające ciało nie widać(przecinek) byś nie był czystym rasowo człowiekiem.(Czysty rasowo człowiek dość słabo brzmi – lepiej moim zdaniem coś w stylu "w pełni człowiekiem", "zwykłym człowiekiem", "po prostu człowiekiem")

 –(spacja)Fakt, na szczęście nie mam rogów, kopyt (przecinek) a ogon chyba...
Spojrzał w dół(przecinek) a Alessia rozchichotała się.
 –(spacja)Zabawny jesteś, sukkubie Vern, i przystojny...

Zacznę od technicznych kwestii – nie ma akapitów w całym tekście. Powstawiaj je samemu tam gdzie trzeba. Pousuwaj też spacje przed znakami przestankowymi – stawia się je tylko po nich.

Jeszcze uwaga odnośnie do tytułu – mówi się "czyjego", jeśli chodzi o przynależność, nie "kogo". Więc tytuł powinien brzmieć "Chłopiec ze świata... czyjego?", nie "kogo".

A teraz o samym tekście. Zasadniczy problem – za szybko. Miałam wrażenie przez cały tekst, że gnasz z akcją na łeb na szyję, byle tylko dotrzeć do całowanek z dziewczyną. Bez obrazy, ale nie ma tutaj tego, co powinno być w każdym opowiadaniu, czyli budowania akcji i napięcia, jakiegoś punktu kulminacyjnego (tu byłaby nim walka z niedoszłym gwałcicielem, którą potraktowałeś zupełnie po macoszemu, w zasadzie jej nie ma) i rozwiązania akcji (to akurat jest w porównaniu do reszty dość rozbudowane, stąd moje wrażenia). Średnio mi się to czytało z tych powodów, bo po prostu się nudziłam tym sprintem przez wydarzenia. W dodatku nie przepadam za takimi początkami. Bohatera w ogóle nie znam, więc nie zaczęły mnie obchodzić jego poczynania, a tym bardziej jego schadzki z uratowanymi przed gwałtem paniami. (Swoją drogą trochę to słabe moim zdaniem, że dziewczyna, która chwilę wcześniej prawie została zgwałcona, zaraz potem bez oporu rzuca się w ramiona obcego gościa. Jest masa innych sposób na zrobienie schadzki bohatera). Ogólnie wszystko to przyjęłabym zupełnie inaczej pod jednym warunkiem – gdyby zostało należycie opisane. A niestety nie zostało.

Tyle ode mnie. :)
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Chłopiec z piwnicy Emejpi 4 830 11-07-2017, 21:18
Ostatni post: Emejpi

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości