Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Zbrodnia
#1
ZBRODNIA

Jej skóra – zimna i delikatna jak płatek śniegu – błyska raz za razem i fragment po fragmencie w słabym świetle latarni. Do miejsca, w którym się ukryła, docierają jedynie strzępki światła, a cienie tańczą po jej twarzy – to właśnie tu wszystko się wyjaśni.
Nie schowała się zbyt dobrze, ale czy to będzie miało jakiekolwiek znaczenie? Czuje jego obecność całą sobą i wie, że niedługo będzie tędy przechodził. Pijany, rozbawiony, kompletnie nieświadomy tego, co się wkrótce stanie. Wie, że nie musi znikać zupełnie z pola widzenia, by nie dopatrzyły jej te świńskie, opuchnięte oczka. Wie, że i tak nikt inny jej nie zauważy.
Na chwilę jej świadomość się rozmywa. Wszystko, czym jest obecnie, zorganizowane jest wokół jednego wspomnienia. Ostatniego wspomnienia z jej pamięci, które właśnie próbuje uciec w zapomnienie wraz z nią.
Chwyta je resztkami woli.
Jest zbyt ważne, by tak po prostu dać mu odejść. Tylko ono popycha ją do jakiegokolwiek działania – wbrew naturalnemu porządkowi rzeczywistości. Drżącą z wycieńczenia ręką sięga ku twarzy. Odnajduje jedynie gładką, lodowatą powierzchnię.
Nic już nie jest – nie będzie – jak powinno. Nie ma oczu, a jednak widzi, jak chwiejnym krokiem zbliża się ku niej. Nie ma uszu, a jednak słyszy jego pijackie sapanie. Nie ma nosa, a czuje wokół niego alkoholowe opary. Niemal czuje rytmiczne ruchy jego ciepłego serca – ale już niedługo.
Przeklął. Zebrał rozproszone gorzałką myśli w pytanie – „skąd ten mróz w lecie?!”. Kątem oka dostrzegł jakiś bliżej nieokreślony ruch, gwałtownie szarpnął głową ku niemu – tylko po to, by zauważyć pusty zaułek z boku drogi.
Już jej tam nie ma.
Ponownie – po drugiej stronie pola widzenia – coś przykuwa jego uwagę. Blada smuga przemyka przez krańce jego pola widzenia. Odwraca głowę.
Tym razem jest już za jego plecami.
Słaby, ale wyraźny, podmuch zimnego powietrza muska go po karku. Delikatnie, niemal zalotnie. Odwraca się gwałtownie, przez całe ciało od podstaw kręgosłupa przechodzi go lodowaty dreszcz przerażenia. Za jego plecami migocze tylko uliczna latarnia. Grunt zatrząsł mu się pod nogami. Upadł. Zanim jego twarz uderzyła w bruk, zdołał podeprzeć się rękami. Zdarł skórę z kolan. Przeklął raz jeszcze. Chciał krzyczeć po pomoc, zapytać, co się dzieje, błagać o litość, przeklinać, wrzeszczeć, powiedzieć cokolwiek... ale głos uwiązł mu w zaciśniętym jej martwą dłonią gardle.
Nie mógł oddychać, zaczął się szarpać, wyrywać, walczyć o swoje życie w zgodzie ze wszystkimi pierwotnymi instynktami. Spróbował ją uderzyć, odepchnąć, kopnąć, nawet ugryźć – wszystko na marne, by tylko mącić pustkę. Zupełnie jakby jej nie było.
Co częściowo zresztą jest prawdą.
Puściła go. Upadł na ziemię. Przetrzeźwiał w ciągu tej chwili i zebrał się do ucieczki. Całkiem rozsądnie. Ona zaśmiała się tylko, a jej delikatny, ciepły głos rozszedł się wokół jak za życia. Dopadł ją, gdy ona próbowała uciec. Wspomnienie ostatnich chwil jej życia wybuchło w jej głowie. To nie ma prawa skończyć się inaczej, niż jego śmiercią.
Zemsta.
Zemsta, zemsta, zemsta. Już czas.
Wyrzuciła go w powietrze jak dziecięcą lalkę, jakby nic nie ważył. Uderzył o ścianę pobliskiego budynku. Upadł. Życie coraz szybciej z niego uciekało, jakby nie chciało mieć z nim nic wspólnego. Miotała nim jeszcze chwilę po bruku, jakby sprzątała ulicę zwykłą szmatą. Mokrą od krwi szmatą. Dyszał ciężko. Odniesione rany, gdyby udzielono mu rzetelnej pomocy, nie byłyby śmiertelne. Ale nikt mu nie pomoże, jak jej wtedy. Będzie sam. Sam, sam.
Nachyliła się. Delikatnym, niemal pieszczotliwym ruchem, jakby go uwodziła, starła kroplę krwi z jego policzka. Uniosła jego głowę za podbródek.
— Pamiętasz moją twarz? — zapytała.
Nie odpowiedział. Wyrwała jego serce, zmiażdżyła je o ścianę kamienicy. Krew rozbryzgnęła wszędzie wokół.
Zbrodnia nie ma twarzy. Zemsta nie ma litości.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Jejku jeden z lepszych tekstów jakie czytałam.
Mimo, że jest tylko miniaturką to mogłabym nazwać to małą historią xd.
Aż się prosi, aby zrobić z tego jakąś opowieść, a przynajmniej ja tak sądzę.
Tak, czy inaczej – tekst jest godny podziwu.
Aż chwyta za serce.
Odpowiedz
#3
Dziękuję! Bardzo mi miło, że poświęciłaś swój czas na przeczytanie tego krótkiego tekstu i że ci się spodobał. Niestety przyjąłem, że napiszę coś jak najkrótszego, więc żadnych dłuższych takich opowieści :)

Twoje słowa są bardzo pokrzepiające, dziękuję raz jeszcze!
Odpowiedz
#4
(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): Nie schowała się zbyt dobrze, ale czy to będzie miało jakiekolwiek znaczenie?

Nie lubię takich zabiegów. Wtrąceń w narrację, które zabierają w jakiś sposób element zaskoczenia. Błędu nie ma. To moje odczucie po prostu.

(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): Czuje jego obecność całą sobą i wie, że niedługo będzie tędy przechodził. Pijany, rozbawiony, kompletnie nieświadomy tego, co się wkrótce stanie. Wie, że nie musi znikać zupełnie z pola widzenia, by nie dopatrzyły jej te świńskie, opuchnięte oczka. Wie, że i tak nikt inny jej nie zauważy.

Za dużo przeskakiwania między bohaterami. Myślałam na początku, że to ów pijany knur nie musi znikać z pola widzenia. W końcu to o jego odczuciach było poprzednie zdanie.

(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): Na chwilę jej

"jej" pojawiło się trzykrotnie w ostatnich zdaniach. Zaimkofilia to moja słabość, sama mam z tym problem.

(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): świadomość się rozmywa. Wszystko, czym jest obecnie, zorganizowane jest wokół jednego wspomnienia. Ostatniego wspomnienia z jej pamięci, które właśnie próbuje uciec w zapomnienie wraz z nią.

Ponownie "jej". Może nieco oddalone, ale wyczuwalne po raz kolejny. I powtórzenie "jest". Może spróbuj przeredagować to zdanie.

(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): wokół niego alkoholowe opary.

Użyłabym jakiegoś mocniejszego określenia smrodu alkoholu (ale znowu jest to subiektywne stwierdzenie).

(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): Niemal czuje rytmiczne ruchy jego ciepłego serca – ale już niedługo.

Jestem jakoś w połowie. Jeśli nie zaskoczy mnie zakończenie (póki co sugerujesz, że bohaterka go zabije) – zawiodę się.

(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): Przeklął. Zebrał rozproszone gorzałką myśli w pytanie – „skąd ten mróz w lecie?!”.

"Gorzałka" mi nie pasuje. Psuje klimat.

(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): Ponownie – po drugiej stronie pola widzenia – coś przykuwa jego uwagę. Blada smuga przemyka przez krańce jego pola widzenia. Odwraca głowę.

Wydaje mi się (ale tutaj mogę się mylić), że pole widzenia jest jedno. Jeśli "kątem oka" coś dostrzeżemy, zmieniamy pole widzenia – przesuwamy wzrok w tamtą stronę. Jest to jednak nadal to samo pole widzenia, tylko inny krajobraz. Nie wiem, czy rozumiesz, co mam na myśli xD

(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): przez całe ciało od podstaw kręgosłupa

What? W nogach nie mamy kręgosłupa, co oznacza, że nie przez całe ciało.

(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): przechodzi go lodowaty dreszcz przerażenia. Za jego plecami migocze tylko uliczna latarnia. Grunt zatrząsł mu się pod nogami. Upadł. Zanim jego twarz uderzyła w bruk, zdołał podeprzeć się rękami.

Znów zaimki.

(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): Chciał krzyczeć po pomoc

o pomoc.

(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): – wszystko na marne, by tylko mącić pustkę.

Zmieniłabym szyk – "by tylko mącić pustkę – wszystko na marne", bo zaburza odbiór.

(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): Co częściowo zresztą jest prawdą.

Bezsensowne zdanie, nie pasuje w ogóle.

(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): Przetrzeźwiał

Kolokwializm nie pasuje do klimatu. Otrzeźwiał.

(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): w ciągu tej chwili i zebrał się do ucieczki. Całkiem rozsądnie. Ona zaśmiała się tylko, a jej delikatny, ciepły głos rozszedł się wokół jak za życia. Dopadł , gdy ona próbowała uciec. Wspomnienie ostatnich chwil jej życia wybuchło w jej głowie. To nie ma prawa skończyć się inaczej, niż jego śmiercią.

Zaimki i powtórzenia.

(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): Zbrodnia nie ma twarzy. Zemsta nie ma litości.

Ładny morał. Ładny. Ale zakończenie mnie nie zaskoczyło. Wiedziałam od początku, że nie jest osobą. A przynajmniej nie do końca. Za dużo ujawniasz wcześniej. Za mało tajemniczo. Są dwie miniaturowe drogi – albo od początku do końca jest wyśmienita, albo zakończenie musi wbić w fotel. Nie nastąpiło ani jedno, ani drugie. Przynajmniej moim zdaniem. Mam jednak wrażenie, że piszesz coraz lepiej ;)
Take my mind and take my pain
And heal




Odpowiedz
#5
Tak jak Duska po części pisała, miniatury są specyficznym dziełem literackim. Wymagają one tego "czegoś" – to może być jakieś przesłanie, jakiś szok, ostry zwrot akcji.
Miniatury są zbyt krótkie żeby zachwycić swoją fabułą, stylem czy postaciami. Owszem, można napisać po prostu krótki tekst (na myśl przychodzi mi jeden z moich pierwszych tekstów tutaj, będący po prostu krótkim opisem sceny batalistycznej), ale Twoje opowiadanie zdecydowanie wydawało się celować w coś wyżej. Jest ono jak najbardziej solidnie napisane, ale brakuje w nim albo jakiegoś zaskoczenia albo ciekawszej fabuły. Po prostu brakuje mi w tym tekście jego duszy.
Najbardziej spodobał mi się ostatni akapit, który na swój sposób miał najwięcej klimatu z całości tekstu.
Niby to wszystko banalne lecz długo się uczyłem cieszyć z prostych rzeczy.
Całe dnie szare przyćmione żalem i narzekaniem gdy teraz na to patrzę ciężko mi uwierzyć.
Zawsze gdy wstaje czeka tu na mnie jakieś wyzwanie bo nieustannie mamy coś tu do odkrycia.
Nawet przegrane coś dają nam a więc idę odważnie i to, co dane mi biorę od życia.
Odpowiedz
#6
[Lekki offtop]

(14-05-2018, 21:50)Elas napisał(a): Tak jak Duska po części pisała, miniatury są specyficznym dziełem literackim. Wymagają one tego "czegoś" – to może być jakieś przesłanie, jakiś szok, ostry zwrot akcji.
Miniatury są zbyt krótkie żeby zachwycić swoją fabułą, stylem czy postaciami. Owszem, można napisać po prostu krótki tekst (na myśl przychodzi mi jeden z moich pierwszych tekstów tutaj, będący po prostu krótkim opisem sceny batalistycznej), ale Twoje opowiadanie zdecydowanie wydawało się celować w coś wyżej. Jest ono jak najbardziej solidnie napisane, ale brakuje w nim albo jakiegoś zaskoczenia albo ciekawszej fabuły. Po prostu brakuje mi w tym tekście jego duszy.
Najbardziej spodobał mi się ostatni akapit, który na swój sposób miał najwięcej klimatu z całości tekstu.

Troszkę się nie zgodzę. Styl, sposób ujmowania rzeczywistości i jej późniejsze opisywanie mogą zachwycić w miniaturach. To samo tyczy się fabuły :P
Take my mind and take my pain
And heal




Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
(15-04-2018, 10:45)Duś napisał(a):
(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): Czuje jego obecność całą sobą i wie, że niedługo będzie tędy przechodził. Pijany, rozbawiony, kompletnie nieświadomy tego, co się wkrótce stanie. Wie, że nie musi znikać zupełnie z pola widzenia, by nie dopatrzyły jej te świńskie, opuchnięte oczka. Wie, że i tak nikt inny jej nie zauważy.

Za dużo przeskakiwania między bohaterami. Myślałam na początku, że to ów pijany knur nie musi znikać z pola widzenia. W końcu to o jego odczuciach było poprzednie zdanie.

Mogło mi to nie wyjść, ale chciałem efektu lekkiej dezorientacji. Stąd przeskoki i urywanie
(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): wokół niego alkoholowe opary.

Użyłabym jakiegoś mocniejszego określenia smrodu alkoholu (ale znowu jest to subiektywne stwierdzenie).

Chciałem czasami skontrastować język bardziej kwiecisty z potocznym. Dla dezorientacji, znowu.

(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): Niemal czuje rytmiczne ruchy jego ciepłego serca – ale już niedługo.

Jestem jakoś w połowie. Jeśli nie zaskoczy mnie zakończenie (póki co sugerujesz, że bohaterka go zabije) – zawiodę się.

Nie chciałem nikogo zaskoczyć, stąd tytuł.

(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): Przeklął. Zebrał rozproszone gorzałką myśli w pytanie – „skąd ten mróz w lecie?!”.

"Gorzałka" mi nie pasuje. Psuje klimat.

Jako że mnie znasz, pozwolę sobie na aroganckie – psuje, bo ma psuć :)

(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): Ponownie – po drugiej stronie pola widzenia – coś przykuwa jego uwagę. Blada smuga przemyka przez krańce jego pola widzenia. Odwraca głowę.

Wydaje mi się (ale tutaj mogę się mylić), że pole widzenia jest jedno. Jeśli "kątem oka" coś dostrzeżemy, zmieniamy pole widzenia – przesuwamy wzrok w tamtą stronę. Jest to jednak nadal to samo pole widzenia, tylko inny krajobraz. Nie wiem, czy rozumiesz, co mam na myśli xD

Brzydko tu mi akurat wyszło niemożebnie. Chyba rozumiem, o co chodzi, ale pole widzenia z punktu widzenia (xD) bardziej naukowego, co mi kładli do głowy parę lat, to nie jest taka rzecz niepodzielna i jednorodna. Nam się wydaje, że wszystko widzimy w kolorze choćby, a to nie jest prawda. Generalnie nie wchodząc w szczegóły, pole widzenia z mojej perspektywy nie jest jednolite, więc można dzielić do woli xD

(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): przez całe ciało od podstaw kręgosłupa

What? W nogach nie mamy kręgosłupa, co oznacza, że nie przez całe ciało.

Raczej chodziło o efekt rozejścia się od podstaw kręgosłupa do nóg, do rąk, do głowy. Centrum jest w podstawie kręgosłupa, efekty symultanicznie pojawiają się na peryferyjnych ciała obrzeżach.

(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): przechodzi go lodowaty dreszcz przerażenia. Za jego plecami migocze tylko uliczna latarnia. Grunt zatrząsł mu się pod nogami. Upadł. Zanim jego twarz uderzyła w bruk, zdołał podeprzeć się rękami.

Znów zaimki.

(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): Chciał krzyczeć po pomoc

o pomoc.

Regionalizm? Mam takie wrażenie, że u mnie się tak mówiło w rodzinnych stronach. Spróbuję zweryfikować, jeśli kiedyś tam trafię (aktualnie częstotliwość 2-3 razy rocznie). Na razie zostawiam, bo myślę, że to mój taki regionalizm.

(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): – wszystko na marne, by tylko mącić pustkę.

Zmieniłabym szyk – "by tylko mącić pustkę – wszystko na marne", bo zaburza odbiór.

Nie w moim odczuciu.

(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): Co częściowo zresztą jest prawdą.

Bezsensowne zdanie, nie pasuje w ogóle.

(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): Przetrzeźwiał

Kolokwializm nie pasuje do klimatu. Otrzeźwiał.

Chciałem lekko kontrastować. Chciałem, żeby pewne rzeczy nie pasowały do klimatu. To może być mocno nietrafiony zabieg, ale było to tak pomyślane. Jeśli nie wyszło, to nie wyszło całościowo. Zostawiam to tu z tego właśnie względu.


(04-01-2018, 14:28)Hellbringer napisał(a): Zbrodnia nie ma twarzy. Zemsta nie ma litości.

Ładny morał. Ładny. Ale zakończenie mnie nie zaskoczyło. Wiedziałam od początku, że nie jest osobą. A przynajmniej nie do końca. Za dużo ujawniasz wcześniej. Za mało tajemniczo. Są dwie miniaturowe drogi – albo od początku do końca jest wyśmienita, albo zakończenie musi wbić w fotel. Nie nastąpiło ani jedno, ani drugie. Przynajmniej moim zdaniem. Mam jednak wrażenie, że piszesz coraz lepiej ;)


Cóż, mogę jedynie powiedzieć, że było to zamierzone. Nie chciałem nikogo zachwycić, a raczej zatrzymać na chwilę i dać lekki pretekst do myślenia. Wyrzuciłem to z siebie jako pomysł na spędzenie zmiany w pracy, gdzie nic się nie działo. Cel był taki, żeby to napisać w pracy, zredagować w pracy i ewentualnie opublikować. I nie cisnąć się z tym, bo się cisnę z pisaniem jak szalony a efektów od lat nie ma.

I nie, nie piszę lepiej. Nie utwierdzaj się w tym wrażeniu. Nie piszę w c a l e. Taka jest prawda. I ja bardzo bym nie chciał, żeby pierwsza osoba, która skomentowała moje „dzieło” w historii mojej wątpliwej kariery niezasadnie zakładała, że coś jest lepiej. Może kiedyś.


Dziękuję za opinię i uwagi. Przyjmuję je do serduszka.

PS

Wybacz, że w tej formie, ale naprawdę nie mam siły i czasu redagować. Nie odbierz tego jako znaku braku szacunku. Po prostu... to nie mój czas przez jakieś ostatnie parę lat.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości