Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
SZYBKI KONIEC
#1
Ostatnimi czasy coś zaczęło mnie dręczyć. Myśli owinęły mi się wokół jednego wątku. Co bym zrobił gdyby z góry miał wydzielony czas mojego życia, ale nie tylko ja wszyscy. 
Przypuśćmy chociaż na chwilę to że każdy od swojego stworzenia miałby 61389 Godzin, 59 Minut i jesteś tego w pełni świadomy. Przez te parę lat bawisz się super, jesteś kochany, znajdujesz ukochaną osobę i tak leci ci ten czas dobrze z rodziną, przyjaciółmi i (jeśli będzie) dziewczyną/chłopakiem lub mężem/żoną. I ten twój czas tak mija tik.. tak.. tik... tak..
I wreszcie przychodzi do ciebie wiadomość że zostaje ci jeden, dwa lub trzy tygodnie. Co chciałbyś zrobić, załamałbyś się, chciałbyś spędzić ten czas samemu? Jak o tym myślę to przechodzą mnie ciarki, załamałbym się chyba psychicznie, sam nie wiem.
A wy co byście zrobili? Jak byście cię czuli? Proszę każdy kto to przeczyta niech się wypowie :)
Arigatō gozaimasu za uwagę :p

"Bo są Ludzie i są Taborety"
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(12-07-2017, 20:43)GrazzDoss napisał(a):
Ostatnimi czasy coś zaczęło mnie dręczyć. Myśli owinęły mi się wokół jednego wątku. Co bym zrobił gdyby z góry miał wydzielony czas mojego życia, ale nie tylko ja wszyscy. 
Przypuśćmy chociaż na chwilę to że każdy od swojego stworzenia miałby 61389 Godzin, 59 Minut i jesteś tego w pełni świadomy. Przez te parę lat bawisz się super, jesteś kochany, znajdujesz ukochaną osobę i tak leci ci ten czas dobrze z rodziną, przyjaciółmi i (jeśli będzie) dziewczyną/chłopakiem lub mężem/żoną. I ten twój czas tak mija tik.. tak.. tik... tak..
I wreszcie przychodzi do ciebie wiadomość że zostaje ci jeden, dwa lub trzy tygodnie. Co chciałbyś zrobić, załamałbyś się, chciałbyś spędzić ten czas samemu? Jak o tym myślę to przechodzą mnie ciarki, załamałbym się chyba psychicznie, sam nie wiem.
A wy co byście zrobili? Jak byście cię czuli? Proszę każdy kto to przeczyta niech się wypowie :)

Wiesz co? Nie jesteś pierwszy i na pewno nie jesteś ostatni, który się nad tym zastanawia. ;)
Prawdą jest to, że świadomość jest najgorsza. Jednak jakoś wiesz, że kiedyś umrzesz i jakoś przesuwasz się do przodu. Pracujesz jak wszyscy, masz rodzinę jak wszyscy, masz ambicje jak wszyscy. Mógłbyś stwierdzić, po co ja to wszystko robię, jak i tak umrę? Zamknąć się w domu i narzekać na los. Po co biegam za pieniędzmi, po co mi rodzina? Po co mi to wszystko?
Ja zawsze mówię, że sens życia może być czymś prostym. Nie musi to być zbudowanie domu, spłodzenie syna i zasadzenie drzewa. Taką samą radość sprawi Ci taniec – kiedy kochasz tańczyć, taką samą radość sprawi Ci zbieranie znaczków – kiedy zbierać je lubisz. Super byłoby robić te proste rzeczy przynoszące radość tuż przed śmiercią. Radować się i śmiać śmierci w twarz. Jednak gdybym dostał taką wiadomość, to najpewniej działałoby to etapami. Spróbuje to zobrazować na przykładzie psychologicznych aspektów wiadomości o nowotworze. Ogólnie rzecz biorąc, każdy przeżywa to w bardzo podobnym schemacie, który w zależności od człowieka trwa dłużej lub krócej. Myślę, że ze mną byłoby tak samo, jak z innymi. Kwestią jest raczej pytanie, na której fazie śmierć by mnie złapała. :)
Polecam przeczytać "Psychologiczne fazy umierania Kubler-Ross" gdzie będziesz miał/a więcej informacji na ten temat i jak masz czas i chęci to również "Człowiek w poszukiwaniu sensu".
Once bitten, twice shy.

Moje opowiadania:
Odcienie
Dream
Opowieści menelskie
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości