Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Ucieczka tajemnic.
#11
Takie teksty zamieszczasz w odpowiedniej kategorii normalnych opowiadań – kontynuujesz je w tym samym wątku. Zależy, czym wg Ciebie tekst jest – sci-fi? Fantastyka?

Z czasem dodajesz kolejne części w tym samym wątku, w kolejnych postach. Jeżeli długo, długo w wątku nic się nie dzieje, to porządkowi przenoszą do "niekontynuowanych", a jeśli zaczynasz nagle kontynuować, to można poprosić o powrót do kategorii właściwej.
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#12
ROZDZIAŁ 1 Tajemnice
Już 3 dni mnie tu trzymają, parę godzin po moim przebudzeniu przenieśli mnie do ciasnego jeszcze ciemniejszego pomieszczenia jedynym plusem było wygodne łóżko. Przez te dni ciągle zabierali mnie na badania psychologiczne oraz 2 razy dziennie podłączali mnie do komputera wszczepiali różne kabelki tak jak to widziałem po przebudzeniu. Dostawałem posiłki jednak to były jakieś dziwne mazie, po każdym badaniu dostawałem także pigułki. To wszystko było dziwne, zacząłem tęsknić za moim domem tak jak przez te lata go nienawidziłem to teraz dałbym wszystko by znaleźć się w nim.
Ośrodek badawczy, w którym jestem jest ogromny ma tak wiele pomieszczeń, lecz w żadnym z nich nie ma okien, wygląd jest surowy ściany są białe nie czuć tu życia. Absolutna cisza, raz na jakiś czas można usłyszeć rozmowy.
Na korytarzu nie raz spotkałem uzbrojonych facetów, którzy zmieniali (tak sądzę) wartę, stali tylko przy jednych drzwiach nigdy koło nich nie przechodziliśmy. Jestem ciekawy co za nimi jest ważnego, że tak tego strzegą?
Po budynku przewijało się pełno profesorków w nieskazitelnie białych ubraniach. Każda chwila spędzona tutaj jest jak wieczność, nie wiem co ode mnie chcą. Całe życie wywróciło mi się do góry nogami.
Usłyszałem przekręcanie zamka, a chwilę później drzwi się otworzyły. Odwiedził mnie jak zwykle ten tajemniczy doktorek Aaron Fierce zawsze podczas tych obchodów musiał dowalić jakimś chorym żarcikiem. Zawsze przychodził sam, dzisiaj było inaczej przyszedł z jakąś kobietą była od niego o głowę wyższa, miała smukłe ciało, długie kręcone włosy, nie mogłem dostrzec więcej szczegółów gdyż było ciemno.
– Jak nasz junior się dziś czuje?
– Tak jak zawsze doktorku. Ty to powinieneś wiedzieć najlepiej skoro robicie mi tyle badań. Mogę się wreszcie dowiedzieć czemu tu jestem?! – Nie mogę już wytrzymać tych tajemnic.
– Spokojnie, spokojnie. Po to tutaj dzisiaj jesteśmy, przyszedłem z moją starą koleżanką z uniwersytetu, poznaj doktor Susan Terrell ona ci wyjaśni wszystko na temat naszych badań i przekaże ci informacje o tobie, których zapewne sam nie wiesz.
– Co jak co ale o sobie to chyba wiem wszystko.
Wtedy wtrąciła się ta nowa.
– Obserwowaliśmy cię i twojego ojca przed waszym wypadkiem i możemy mieć informacje, które nie zostały, ci przekazane lub prawda została sfałszowana.
– Jaki wypadek? Nie miałem, żadnego wypadku, nigdzie z moimi rodzicami nigdy nie jeździłem. Trzymali mnie tylko dla pieniędzy.
– Widzę że sytuacja jest gorsza niż przypuszczaliśmy Susan. Zostawiam go tobie, wyjaśnij mu wszystko na spokojnie.
– W tej samej chwili doktorek ulotnił się jak zjawa.
– Twoi opiekunowie których znasz jako swoich rodziców nie są nimi. Twoja matka zginęła w wypadku samochodowym kiedy jechaliście na wakacje całą rodziną. Żywego znaleziono tylko ciebie, po tygodniu poszukiwań w domu twoich obecnych opiekunów. Z informacji jakie mamy pokazali oni dowód na to że zostali twoimi prawnymi opiekunami, na wszystko były papiery. Ciała twojego ojca nie znaleziono. Jednakże dostaliśmy zdjęcia z monitoringu jak on niesie cię na rękach i wsiada do taksówki. Mamy także...
– DOŚĆ!!! Nie chcę słuchać tych kłamstw! Jaki wy macie tupet! Pierw mnie porywacie, nie wyjaśniacie po co mnie uprowadziliście, poddajecie bezprawnie badaniom, a teraz jeszcze podważacie moje wspomnienia! Co wy chcecie ze mną zrobić?!! I więc jeśli wasza historia jest prawdziwa to po co śledziliście moją rodzinę?!!
– Uspokój się, proszę. Wiem, że całe te zajście, wyszło dziwnie ale my to robimy dla dobra twojego i setek tysięcy. Nie. Milionów istnień. Twój ojciec pracował przez jakiś czas, w tym instytucie i pomagał w ważnym projekcie, który miał pomóc wielu istnieniom. Pracowaliśmy nad lekiem mogącym wspomóc pracę mózgu, co ja mówię całego organizmu. Na taki poziom by leczył ADHD, fobie każdego rodzaju, raka, goił głębokie rany w bardzo szybkim tempie oraz wiele innych chorób. Dostaliśmy się nawet na taki szczebel gdzie zregenerowaliśmy organy zwierząt po wypadkach.
– Ale co to ma wspólnego ze mną to mój ojciec brał w tym udział, nie ja.
– Przyznajesz że ten człowiek o którym ci opowiadam był twoim ojcem? Niedawno zaprzeczałeś.
– Gdy zaczęłaś tak o nim opowiadać zaczęło mi się coś przypominać, pewna osoba, która była mi bliska i… Aaa! Boli!
– Co się dzieje?! Uderzyłeś się? Młody, patrz na mnie, nie zamykaj oczu!
Co… jest? Nie mogę się ruszyć… Oczy… Czemu nie chcą się otworzyć? To sen?
Nie.
***
Hę? Pokój? Co to ma być?
– Halo! Jest tu ktoś...?! Wow! Schody, ale z kąd?
Nagle jakby znikąd, przede mną pojawiły się schody. Wejść czy nie wejść?
Postawiłem krok, a potem następny, czułem się lekki jak piórko. Wchodziłem na górę powoli z lekkim lękiem. Stając na ostatnim stopniu, oniemiałem. Znajdowałem się w przepięknym ogrodzie, był zadbany, jakaś aura ciągnęła mnie by się do niego zagłębił. Ktoś mnie wołał.
Chodź.Chodź, nie bój się. Chodź. Chodź, a poznasz prawdę.
Postąpiłem krok do przodu i wtedy spadłem w otchłań.
***
– Wreszcie! Jest z nami. Chłopaku, jak ty mnie wystraszyłeś, już myślałam, że odszedłeś na tamten świat z wyczerpania, od tych wszystkich badań. Od dziś ja będę miała na ciebie oko i nie pozwolę na taką ilość “przeglądów”.
Co to właściwie było? Ten głos… Już kiedyś go słyszałem. Może to tylko moja wyobraźnia? To coś chciało mi coś powiedzieć. Powiedzieć…prawdę? To się stało tak nagle. Może ja zaczynam świrować przez to wszystko.
Arigatō gozaimasu za uwagę :p

"Bo są Ludzie i są Taborety"
Odpowiedz
#13
(04-08-2017, 19:54)GrazzDoss napisał(a): ROZDZIAŁ 1 Tajemnice

Już 3 (liczebniki słowni – trzy) dni mnie tu trzymają, parę godzin po moim przebudzeniu (Po którym przebudzeniu? Były już chyba przynajmniej dwa przebudzenia, więc nie wiadomo, o który dzień ci chodzi) przenieśli(przeniesiono – nie wiadomo, kto dokładnie "przenieśli") mnie do ciasnego(przecinek) jeszcze ciemniejszego pomieszczenia(przecinek) jedynym plusem było wygodne łóżko. (To zdanie jest moim zdaniem za długie, a przede wszystkim za dużo w nim informacji. Streściłeś w jednym zdaniu zbyt wiele wydarzeń. Spokojnie można to opowiedzieć ciekawiej)

Przez te dni ciągle zabierali(zabierano) mnie na badania psychologiczne oraz 2(dwa) razy dziennie podłączali(podłączano) mnie do komputera(przecinek) wszczepiali(wszczepiano) różne kabelki tak jak to widziałem po przebudzeniu.

Dostawałem posiłki(przecinek) jednak to były jakieś dziwne mazie, po każdym badaniu dostawałem także pigułki.

To wszystko było dziwne, zacząłem tęsknić za moim domem(przecinek) tak jak przez te lata go nienawidziłem(przecinek) to teraz dałbym wszystko(przecinek) by znaleźć się w nim.(się w nim znaleźć/do niego powrócić) (Jak dla mnie bohater już zaraz po porwaniu zatęskniłby za domem, a nie po takim czasie – nawet ten nielubiany dom byłby dla bohatera o wiele lepszy niż bycie porwanym :p)

Ośrodek badawczy, w którym jestem(przecinek) jest ogromny(przecinek) ma tak wiele pomieszczeń, lecz w żadnym z nich nie ma okien, wygląd jest surowy(przecinek) ściany są białe(przecinek) nie czuć tu życia.

(Akapit)Na korytarzu nie raz spotkałem uzbrojonych facetów, którzy zmieniali (tak sądzę) wartę, stali tylko przy jednych drzwiach(przecinek) nigdy koło nich nie przechodziliśmy. Jestem ciekawy(przecinek) co za nimi jest ważnego, że tak tego strzegą?(Kropka zamiast znaku zapytania – to nie jest zdanie pytające)

Po budynku przewijało się pełno profesorków w nieskazitelnie białych ubraniach. Każda chwila spędzona tutaj jest jak wieczność, nie wiem(przecinek) co ode mnie chcą. (To jaki w końcu jest czas narracji? Przeszły czy teraźniejszy? Zdecyduj się na jeden, zmienianie czasu narracji ze zdania na zdanie nie może mieć miejsca)

Usłyszałem(Kiedy usłyszał? Którego dnia?) przekręcanie zamka, a chwilę później drzwi się otworzyły. Odwiedził mnie jak zwykle ten tajemniczy doktorek Aaron Fierce(przecinek) zawsze podczas tych obchodów musiał dowalić jakimś chorym żarcikiem. Zawsze przychodził sam, dzisiaj było inaczej(przecinek) przyszedł z jakąś kobietą(przecinek) była od niego o głowę wyższa, miała smukłe ciało, długie kręcone włosy, nie mogłem dostrzec więcej szczegółów(przecinek) gdyż było ciemno.(To zdanie od "Zawsze" znów zawiera za wiele informacji. Przeszedłeś w nim od zachowania doktorka do opisu kobiety i tego, że było ciemno. Za dużo tego)

(Akapit – powinien być przed każdym myślnikiem otwierającym dialog, wstaw je)– Tak jak zawsze(przecinek) doktorku. Ty to powinieneś wiedzieć najlepiej(przecinek) skoro robicie mi tyle badań. Mogę się wreszcie dowiedzieć(przecinek) czemu tu jestem?!

 – Spokojnie, spokojnie. Po to tutaj dzisiaj jesteśmy, przyszedłem z moją starą koleżanką z uniwersytetu, poznaj doktor Susan Terrell(przecinek) ona ci wyjaśni wszystko na temat naszych badań i przekaże ci informacje o tobie, których zapewne sam nie wiesz.
– Co jak co(przecinek) ale o sobie to chyba wiem wszystko.

– Obserwowaliśmy cię(ciebie) i twojego ojca przed waszym wypadkiem i możemy mieć informacje, które nie zostały,(zbędny przecinek) ci przekazane lub prawda została sfałszowana.

– Jaki wypadek? Nie miałem,(zbędny przecinek – skąd przecinek w takim miejscu, no błagam) żadnego wypadku, nigdzie z moimi rodzicami nigdy nie jeździłem. Trzymali mnie tylko dla pieniędzy. (Aha, super xD Zwróciły im się pieniądze wyłożone na szkoły i podręczniki? :D)

–  Widzę(przecinek) że sytuacja jest gorsza(przecinek) niż przypuszczaliśmy(przecinek) Susan.

W tej samej chwili doktorek ulotnił się jak zjawa.(Wychodzenie drzwiami to nie jest znikanie jak zjawa. Chyba że facet po prostu wyparował)

– Twoi opiekunowie(przecinek) których znasz jako swoich rodziców(przecinek) nie są nimi. Twoja matka zginęła w wypadku samochodowym(przecinek) kiedy jechaliście na wakacje całą rodziną. Żywego znaleziono tylko ciebie, po tygodniu poszukiwań w domu twoich obecnych opiekunów. Z informacji (przecinek) jakie mamy(przecinek) pokazali oni (wiemy, że pokazali/wynika, że pokazali) dowód na to(przecinek) że zostali twoimi prawnymi opiekunami, na wszystko były papiery. Ciała twojego ojca nie znaleziono. Jednakże dostaliśmy zdjęcia z monitoringu(przecinek) jak on niesie cię na rękach i wsiada do taksówki. Mamy także... (Tak długie, nieprzerwane żadnym opisem sposobu mówienia czy czynności dialogi brzmią jak monologi w dramacie, tyle że bez żadnych didaskaliów)

– DOŚĆ!!!(Zostałabym przy jednym wykrzykniku. Trzy wykrzykniki i Caps Lock groteskowo wyglądają) Nie chcę słuchać tych kłamstw! Jaki wy macie tupet! Pierw(Lepiej: Najpierw) mnie porywacie, nie wyjaśniacie(przecinek) po co mnie uprowadziliście, poddajecie bezprawnie badaniom, a teraz jeszcze podważacie moje wspomnienia! Co wy chcecie ze mną zrobić?!! I więc (zbędne) jeśli wasza historia jest prawdziwa(przecinek) to po co śledziliście moją rodzinę?!!(Ograniczyłabym ilość wykrzykników do jednego. Wiesz, czym lepiej wyraża się, że bohater krzyczy? Opisami jego reakcji. Tutaj tak jak poprzednio jest goła kwestia dialogowa)

–  Uspokój się, proszę. Wiem, że całe te zajście,(zbędny przecinek) wyszło dziwnie(przecinek) ale my to robimy dla dobra twojego i setek tysięcy. Nie. Milionów istnień. Twój ojciec pracował przez jakiś czas,(zbędny przecinek) w tym instytucie i pomagał w ważnym projekcie, który miał pomóc wielu istnieniom. (Tak, to już wiemy, powiedziała o tym zdanie wcześniej) Pracowaliśmy nad lekiem mogącym wspomóc pracę mózgu, co ja mówię(przecinek) całego organizmu. Na taki poziom(przecinek) by leczył ADHD, fobie każdego rodzaju, raka, goił głębokie rany w bardzo szybkim tempie oraz wiele innych chorób. Dostaliśmy się nawet na taki szczebel(przecinek) gdzie zregenerowaliśmy organy zwierząt po wypadkach. (Okej, to jest czysta abstrakcja. To taka abstrakcja, że niemal się zaśmiałam. Może ten lek miałby leczyć jeszcze głód i braki wody na świecie?)

– Ale co to ma wspólnego ze mną(przecinek) to mój ojciec brał w tym udział, nie ja.
– Przyznajesz(przecinek) że ten człowiek(przecinek) o którym ci opowiadam (przecinek) był twoim ojcem? Niedawno zaprzeczałeś.
– Gdy zaczęłaś tak o nim opowiadać(przecinek) zaczęło mi się coś przypominać, pewna osoba, która była mi bliska i… Aaa! Boli!(I znów goły dialog)

(Akapit)Co… jest? Nie mogę się ruszyć… Oczy… Czemu nie chcą się otworzyć? To sen?

(...) Schody, ale z kąd(skąd)? (Skąd schody? Z wyższego piętra? To pytanie nie ma sensu)

Nagle jakby znikąd,(zbędny przecinek) przede mną pojawiły się schody.

Wchodziłem na górę powoli(przecinek) z lekkim lękiem. Stając(Stanąwszy – zły imiesłów) na ostatnim stopniu, oniemiałem. Znajdowałem się w przepięknym ogrodzie, był zadbany, jakaś aura ciągnęła mnie(przecinek) by(bym) się do(w) niego zagłębił.

– Wreszcie! Jest z nami. Chłopaku(Lepiej "chłopcze", bo "chłopaku" brzmi trochę jak z reklamy dla dzieci czy coś), jak ty mnie wystraszyłeś, już myślałam, że odszedłeś na tamten świat z wyczerpania,(zbędny przecinek) od tych wszystkich badań. Od dziś ja będę miała na ciebie oko i nie pozwolę na taką ilość “przeglądów”(To nie jest polski cudzysłów).
(akapit)Co to właściwie było? (...) Powiedzieć…(spacja)prawdę?
Komentarz w spoilerze, bo podejrzewam, że się rozpiszę.

Spoiler: Komentarz
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#14
O błędach nie będę się rozpisywać – zrobiła to Vet, a ja też nie mam zamiaru słuchać wywodów, że nie mam prawa, bo życie osobiste...

Generalnie jeżeli chodzi o styl, to bardzo trudno się czyta. Galopująca narracja, skaczące w tę i nazad czasy, długie zdania o tysiącu podmiotów, gdy nie wiadomo o co chodzi, interpunkcja która leży na Hawajach... Pomogę tak: https://podziemieopowiadan.pl/forum/dzia...dniki.html . Powodzenia, nie boli, a może pomóc. To nie poezja, gdzie można wszystko wyrzucić do kosza.

Jeżeli chodzi o sam tekst jako treść... Jest wszystko i nic. Lecisz na łeb na szyję ze wszystkim, jakbyś się spieszył do jakiegoś punktu, gdzieś na zasadzie "mam dobry pomysł, jest super ekstra hiper zarąbisty, więc ogarnijcie temat tak raz dwa, ale nie musicie tego wiedzieć, ja chcę napisać TĘ JEDNĄ SCENĘ, A TERAZ MACIE SZYBKO CAŁĄ RESZTĘ".
Z żadnym bohaterem nie jestem zaznajomiona – ot, papierowe pacynki, co do jednego. Zero jakichkolwiek emocji przedstawionych, zero dylematów, zero napięcia... Niestety, tekst nie wciąga. Nie w tej formie na pewno...
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości