Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Ucieczka tajemnic.
#1
SPIS TREŚCI:
WSTĘP – str. 1
TAJEMNICE – str. 2
WSTĘP
Opowiem wam historię, która zmieniła moje dotychczasowe życie, które było kłamstwem.
Mieszkam w małej mieścinie leżącej w Wielkiej Brytanii nosi nazwę Irvine,
Nie pamiętam nic z mojego dzieciństwa choć mam dość dobrą pamięć nic nie mogę sobie przypomnieć co było przed moimi dziesiątymi urodzinami, jakbym w ogóle nie istniał przez te lata. Uczyłem się w szkole blisko mojego miasta, w tej samej placówce pracowali moi rodzice mama była dyrektorką, a ojciec moim wychowawcą.
Odkąd pamiętam nie miałem chwili wytchnienia od nauki, rodzice ganiali mnie ciągle do niej, nawet w wakacje nie miałem chwili wytchnienia. Nie mogłem mieć średniej poniżej 5.30 Jeśli w którymś roku zawaliłem i nie wyrobiłem się z tą średnią to w domu przechodziłem koszmar. Rodzice stosowali mi straszne kary, np. ojciec  przywiązywał mnie do rury od kaloryfera i nie dostawałem kolacji, matka zaś rozbierała mnie do rosołu i robiła mi dziwne rzeczy. Byłem mały i wychudzony,bezbronny jak ślimak. Nie miałem  znikąd pomocy, gdyż rodzice odcinali mnie od świata. Na dodatek jakbym miał za mało problemów to od szóstej aż do ósmej klasy byłem dręczony przez szkolnych chuliganów, żądali ode mnie pieniędzy. W dni kiedy nie miałem nic do oddania zaczynali się mną “bawić” (wrzucali mnie do śmietnika, wpychali do gęby kupki trawy i błota). Kiedy podszedłem do ojca żeby mi pomógł z tym problemem to odpowiedział że mam sobie sam radzić, i że wstydzi się mieć takiego ciapciaka za syna. Byłem tylko cieniem niczym więcej, zero poszanowania, zero czułości rodziny, zero pomocy.Miałem także “dar od Boga”, który nie pozwalał mi niczego zapomnieć pamiętam wyraźnie każdą karę, jak mnie to bolało, pamiętam dokładnie co robili mi moi prześladowcy, ale czemu nie mogę przypomnieć sobie niczego z dzieciństwa?!
Ta pamięć nie wyszła mi na dobre mój mózg działał jak jakaś nagrywarka mogłem powtórzyć całą rozmowę prowadzoną przez rodziców lub w telewizji, rejestracje samochodów zapamiętywałem od tak (znałem już wszystkie rejestracje aut w moim mieście). Matka widząc jaką mam pamięć zaczęła szukać konkursów pamięciowych z nagrodą pieniężną  do których mnie wysyłała bez mojej zgody – wszystkie te olimpiady i konkursy wygrywałem bez problemu – miałem już tego serdecznie dość. Gdy raz spróbowałem zwiać z jednej olimpiady i wrócić na własną rękę do domu, nie skończyło się to dla mnie dobrze.
Postanowiłem więc uciec na dobre. Poczekałem do moich 16 urodzin. Już przez pewien okres czasu chodziłem sobie dorabiać (pracowałem na zmywaku, sprzątałem park miejski z psich odchodów oraz robiłem za żywą maskotkę w lunaparkach). Nadszedł dzień ucieczki. Zabrałem najpotrzebniejsze rzeczy i moje zaoszczędzone pieniądze. Przeczekałem do momentu gdy rodzice zasną.
Wyszedłem po cichu przez okno, ześlizgując się po rynnie. Wziąłem rower i pojechał nim do metra. Jadąc miałem nadzieję, że do rana rodzice się nie zorientują o mojej ucieczce.
Gdy już byłem na miejscu zakupiłem bilety do miasta, które pamiętałem jako jedyne z dzieciństwa było to Cannes, miasto leżące we Francji. Chciałem chociaż raz jak tam będę położyć się na piasku Lazurowego Wybrzeża.
Po piętnastu minutach czekania z megafonu ogłoszono że nadjeżdża mój pociąg.Pociąg podjechał. Podszedłem do drzwi. Gdy drzwi zaczęły się otwierać, widziałem już siebie leżącego na Lazurowym wybrzeżu. Kiedy miałem już wejść, coś mnie zatrzymało. Były to potężne łapska trzymające mnie za ramiona, nie wiedziałem, co się do diaska działo.
Chciałem zacząć krzyczeć, lecz ledwo otworzyłem usta, świat przed oczami mi się zamglił.
Ostatnie co mój mózg zdołał zarejestrować to słowa: wreszcie go mamy!
***
Obudziłem się... nie wiem, co się stało, ile czasu już tu jestem? Gdzie ja jestem?
Leżałem na czymś twardym. Nie mogłem się poruszyć, byłem przywiązany. Jedyną częścią ciała, którą mogłem ruszać, była moja głowa. Rozejrzałem się dookoła, byłem w ciemnym pomieszczeniu, jedynym źródłem światła były dziesiątki włączonych monitorów komputerowych. Zauważyłem i w tej samej chwili się przeraziłem podłączonych do mnie wielu kabli. Co jest?!
Usłyszałem równomierne kroki... Szły w moim kierunku trzy osoby, rozmawiały o czymś, nie mogłem niestety usłyszeć o czym. Podeszły, a jedna z  nich zwróciła się do mnie:
 – Wreszcie nasz mały dysk pamięci się obudził. Witam cię, nazywam się Aaron Fierce. Jestem naukowcem, badaczem. Pewnie zastanawiasz się, dlaczego tu jesteś. Na razie mogę powiedzieć tylko tyle że, jesteś kluczem do naszych badań.
Czego oni ode mnie chcą? Jestem tylko zwykłym dzieciakiem, nie mam nic specjalnego. Tak wtedy myślałem, prawda, którą później poznałem była straszna.
Arigatō gozaimasu za uwagę :p

"Bo są Ludzie i są Taborety"
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(30-06-2017, 16:48)GrazzDoss napisał(a): PROLOG
Za dziecka(Kiedy/Gdy byłem dzieckiem/W dzieciństwie/Jako dziecko – "za dziecka" jest wyrażeniem potocznym) słyszałem od rodziców same pouczenia, heh... (Heh. Co to ma być? To jest narracja, pierwszoosobowa wprawdzie, ale nadal narracja i jak dla mnie takie "zabiegi" sprawiają, że wypowiedzi narratora brzmią infantylnie) żadnych pochwał.

Rówieśnicy dokuczali mi na każdym kroku, gdy chciałem się z nimi dogadać(przecinek) za każdym razem śmiali się ze mnie, a gdy przestawali(przecinek) zaczynali znowu swoje wstrętne zabawy ze mną (wrzucali mnie do śmietnika, wpychali mi do gęby trawę i błoto). Nic nie mogłem zrobić(przecinek) gdyż byłem o wiele mniejszy od nich, dużo słabszy(przecinek) można by powiedzieć(przecinek) że byłem cieniem... (To już samo bycie mniejszym sprawia, że nic nie można zrobić w sytuacji bycia prześladowanym? O ile akcja dzieje się w czasach współczesnych, kiedy w szkole zainteresowanie losem uczniów jest znacznie większe niż wcześniej, można takie prześladowanie nagłośnić – wychowawca, dyrekcja. Chyba że na potrzeby opowiadania wszyscy w otoczeniu głównego bohatera zostali dupkami :p)

c(C )ieniem człowieka(przecinek) który miał narodzić się na nowo, ale o tym później.

To(przecinek) co mi nie pozwala zapomnieć o tych zdarzeniach jest mój mózg(to mój mózg)](Łał. Odkrywcze. Takie wydarzenia się pamięta. Każdy je pamięta, nie tylko osoba z pamięcią fotograficzną. Pamięć tak po prostu działa)

Zostałem przeklęty przez ten cholerny los niesamowitą pamięcią, potrafiłem zapamiętać wszystko, od rejestracji samochodu (którego(który) widziałem przez ułamek sekundy) do dowolnego tekstu (wystarczyło mi tylko jedno przeczytanie(przecinek) żeby wyrecytować całą książkę). Rodzice i nauczyciele(przecinek) zauważając(nie ten imiesłów – zauważywszy) to po paru latach (przecinek) zaczęli mnie wysyłać na różnego rodzaju olimpiady związane z pamięcią – każdą po kolei wygrywałem – nie mogłem już tego więcej znieść(Rodzice zauważyli to "po paru latach"? Przecież są rodzicami przez cały czas, powinni od dawna wiedzieć, że ich syn ma fotograficzną pamięć, coś takiego raczej trudno zataić przed domownikami)


Toczyło się to do moich 16-stych(Słownie – szesnastych) urodzin(przecinek) w ten dzień(tego dnia) uciekłem z domu. (Aha, czyli jak wynika z tekstu, ucieczka z domu byłą jedynym rozwiązaniem sytuacji, jakie przyszło bohaterowi do głowy? Nie próbował, bo ja wiem, wytłumaczyć rodzicom, porozmawiać z nimi? A, nie, to koniecznie muszą być źli rodzice. :p Ale nie próbował nawet powiedzieć nauczycielom, że nie chce iść na konkursy? Przecież nikt w szkole nie zmusi ucznia do pójścia na jakikolwiek konkurs. Nawet jeśli wpiszą go na listę, to może po prostu na niego nie przyjść. Co za problem?)

Zabrałem moje oszczędności z 5(Liczebniki słownie – pięciu) lat, spakowałem najważniejsze dla mnie rzeczy. Przeczekałem do czasu(przecinek) kiedy moi rodzice poszli spać. Powoli i po cichu wymknąłem się z domu niezauważony, wziąłem rower i pojechałem na stację metra do pobliskiego miasta. Kupiłem bilet na najbliższy kurs do miasta moich marzeń... Francji.(A czy Francja nie jest przypadkiem państwem?)

Gdy drzwi się zaczęły(zaczęły się) otwierać(przecinek) widziałem już siebie leżącego na Lazurowym w(W – nazwa własna)ybrzeżu. Kiedy miałem już wejść(przecinek) coś mnie zatrzymało. Były to potężne łapska trzymające mnie za ramiona, nie wiedziałem(przecinek) co się do diaska działo.

Chciałem zacząć krzyczeć(przecinek) lecz gdy (zbędne) ledwo otworzyłem usta(przecinek) świat przed oczami mi się zamglił

Obudziłem się... nie wiem(przecinek) co się stało, ile czasu już tu jestem? Gdzie ja jestem? (Dlaczego część tego zdania jest kursywą? Jeśli chcesz zapisywać myśli bohatera kursywą, to zapisuj je tak, żeby nie były częścią zdania narracji. Inna sprawa, że w narracji pierwszoosobowej jakoś mi nie leży dodawanie myśli bohatera. Czytający i tak ma wgląd do jego głowy)

Jedyna rzecz(Jedyną rzeczą – ale lepiej "częścią ciała"), którą mogłem ruszać(przecinek) była moja głowa. Rozejrzałem się dookoła, byłem w ciemnym pomieszczeniu(przecinek) jedynym źródłem światła były dziesiątki włączonych monitorów komputerowych(JEDYNYM źródłem światła były DZIESIĄTKI monitorów? To brzmi paradoksalnie. :p)

Co jest?!! (Wystarczy jeden wykrzyknik)

Szły w moim kierunku 3(trzy) osoby, rozmawiały o czymś, nie mogłem niestety usłyszeć o czym.

(spacja – bez tej spacji zamiast myślnika jest dywiz, krótka kreska) Wreszcie nasz mały dysk pamięci się obudził. Witam cię(przecinek) nazywam się Aaron Fierce. Jestem naukowcem, badaczem. Pewnie zastanawiasz się(przecinek) dlaczego tu jesteś. Na razie mogę powiedzieć tylko tyle że(przecinek) jesteś kluczem do naszych badań. (Czyli jeden z bardziej sztampowych tekstów badaczy :p)

Co (Czego) oni ode mnie chcą. (Znak zapytania – to jest zdanie pytające) Jestem tylko zwykłym dzieciakiem(przecinek) nie mam nic specjalnego. Tak wtedy myślałem(przecinek) prawda, którą później poznałem(przecinek) była straszna.
Spoiler: Komentarz
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#3
Dziękuję bardzo za wszystkie pouczenia, jestem za nie bardzo wdzięczny. Ten tekst napisałem bo coś mi wpadło do głowy,
nie wiedziałem jak zacząć. Nie wiedziałem w ogóle jak mam się za to pisanie zabrać. Jeśli chodzi o tytuł nie wiedziałem jak to nazwać, postanowiłem przeczekać jak napiszę gdzieś z 20 stron i wtedy bym może wpadł na jakiś pomysł.
Jeśli chodzi o rodziców, chciałem praktycznie następne parę stron poświęcić im, gdyż są oni takim smaczkiem do tej historii, a zwłaszcza jego ojciec.
Chciałbym się zapytać jeszcze czy taka forma, że narrator pierwszoosobowy będzie się zmieniał w następnym rozdziale, rozchodzi mi się o to, żeby inna osoba ze swojej perspektywy o tym opowiedział czy to jest stosowane w opowiadaniach?
Jeszcze raz dziękuje za wszystkie uwagi.
Arigatō gozaimasu za uwagę :p

"Bo są Ludzie i są Taborety"
Odpowiedz
#4
(04-07-2017, 07:57)GrazzDoss napisał(a): Jeśli chodzi o rodziców, chciałem praktycznie następne parę stron poświęcić im, gdyż są oni takim smaczkiem do tej historii, a zwłaszcza jego ojciec.
Moim zdaniem to stanowczo za późno. W tekstach nie działa sposób "Na razie nic o tym nie powiedziałem i nie tu za wiele sensu, ale potem o tym dużo powiem". Nie. Pierwszy fragment już zrobił pierwsze wrażenie – w tym przypadku raczej kiepskie. Nie "zamaskujesz" ani nie naprawisz tego późniejszym dodawaniem informacji, żeby pokazać, że to, co wymyśliłeś, jednak ma ręce i nogi. To, co czytający przeczyta jako pierwsze, ma olbrzymie znaczenie. Owszem, trzeba dawkować informacje. Ale dawkować, a nie o najważniejszej sprawie w tekście napisać dwa zdania. Moim zdaniem to późniejsze poświęcenie paru stron rodzicom wypadłoby dobrze, gdyby pierwszy fragment wyraźnie sugerował, że ich relacje z synem są bardzo złe, i że ten temat jeszcze będzie poruszany. Przy czym mówiąc "sugerował", mam na myśli coś znacznie więcej niż jedno zdanie o tym, że dawali same pouczenia, a drugie, że zmuszali go do udziału w konkursach. :p

GrazzDoss napisał(a):Chciałbym się zapytać jeszcze czy taka forma, że narrator pierwszoosobowy będzie się zmieniał w następnym rozdziale, rozchodzi mi się o to, żeby inna osoba ze swojej perspektywy o tym opowiedział czy to jest stosowane w opowiadaniach?
W sensie że tutaj "opowiada" ten chłopak, a na przykład kolejny fragment to będzie, dajmy na to, jego matka? Zacznę może od tego, że nie jestem fanką narracji pierwszoosobowej w ogóle, po prostu za nią nie przepadam.
Widziałam już zmianę perspektywy narracji (w sensie że raz było o jednym bohaterze, potem drugim, potem następnym, ogólnie było ich wielu), ALE narracja była ciągle trzecioosobowa. Wątpię, żebym zniosła "zaglądanie do głów" tylu bohaterów. Moim zdaniem narracja pierwszoosobowa działa najlepiej wtedy, gdy czytający ogląda wydarzenia z perspektywy jednego bohatera, stopniowo poznaje, jak działa jego psychika, jakim jest człowiekiem i w ogóle. Zmiana perspektyw prowadzona w narracji pierwszoosobowej może być moim zdaniem grubą przesadą. Skupiłabym się raczej na dobrym prowadzeniu narracji pierwszoosobowej z perspektywy głównego bohatera, bo to samo w sobie już nie jest łatwe.
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#5
Dobrze zastosuję się do tych rad. Napiszę jeszcze raz wstęp, dokładnie i starannie. Zastosuję się do twoich rad.
Jeszcze raz dziękuje za twoją pomoc. Dobrze że są jeszcze tacy ludzie którzy jak zobaczą tekst do bani to nie skalują ludzi i nie mówią żeby przestał pisać bo i tak nic z tego nie będzie,a zwracają uwagę na błędy. Dziękuje za poświęcenie mi pani/pana cennego czasu.  :)
Arigatō gozaimasu za uwagę :p

"Bo są Ludzie i są Taborety"
Odpowiedz
#6
(04-07-2017, 11:43)GrazzDoss napisał(a): Dobrze zastosuję się do tych rad. Napiszę jeszcze raz wstęp, dokładnie i starannie. Zastosuję się do twoich rad.
Jeszcze raz dziękuje za twoją pomoc. Dobrze że są jeszcze tacy ludzie którzy jak zobaczą tekst do bani to nie skalują ludzi i nie mówią żeby przestał pisać bo i tak nic z tego nie będzie,a zwracają uwagę na błędy. Dziękuje za poświęcenie mi pani/pana cennego czasu.  :)

Bardzo mi miło. :) Mnie z kolei cieszy takie podejście do krytyki – niejeden już by się obraził za takie słowa. :D

Ale proszę, nie "paniuj" mi, mnie dopiero co stuknęła dwudziestka xD
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Pani Vetalo, a jak nie paniować, to jak się zwracać...?

Cóż, ode mnie tyle: przeczytałam i na wstępie już jest duży minus. Vet się namęczyła, nasprawdzała... A Ty nawet nie wprowadzieś tych poprawek. Zero szacunku do jej katorżniczej czasem pracy, zero szacunku do każdego kolejnego czytelnika... Bo po co ułatwiać odbiór dzieła, nawet jeśli poprawki podane są na talerzu, prawda?

Co do samego tekstu – lul, wiedziałam, że w Polsce jest miasto Tajwan, ale żeby do tego było miasto Francja? No to nie powiem, nie popisują się te Polaki co do nazywania swoich miast... :v
A tak na serio, co do samego tekstu – jest dosłownie wszystko i nic. Wszystko sztampowe (może poza pamięcią niesamowitą), a nic wciągającego.
Kolejne opowiadanie o biednym, zahukanym, sterroryzowanym nastolatku ratującym świat. Jest biedny tak pokrzywdzony przez los, że nawet rodzice są kukiełkowymi schwartzcharakterami Disneyowimi. Są, bo są źli i pasują do imidżu. Soł tró, soł daaaark... Mhhhhrooook.

Bohater smętny, bez kręgosłupa moralnego. Użalająca się nad sobą mameja... Narracja pierwszoosobowa w takim wypadku naprawdę sporo odbiera, bo kto by chciał siedzieć w jego głowie? Ja dziękuję, wolę już pogadać z Werterem...

No i, przede wszystkim, umieściłeś to w kategorii "Miniatura". Miniaturą zdecydowanie to nie jest – ani puenty, ani przedstawionego problemu i rozwiązania, ani nakłonienia do refleksji...
Tym bardziej, że jeżeli to ma być opowiadanie – takie składające się z rozdziałów – to nie oszukujmy się... Miniaturą to one nie są.
Jestem człowiekiem zawiedzionym, a pewien potencjał tutaj można dostrzec...

Jeżeli rodzice mają być źli, to popracuj nad tym. Niech to nie będzie sztampowe, papierowe zło. Jeśli bohater jest ofiarą prześladowań, czy cokolwiek, niech wyhoduje chociaż odrobinę kręgosłupa. To nie zaboli.
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
#8
Nie żebym się trochę zirytował to odpowiedzią droga panno Ginger ale chcę tu coś wyjaśnić. Byłem przez ten okres bardzo zapracowany. Przez cały rok odkładałem pieniądze na wakacje i gdy chciałem jechać nastała ta "cudowna polska pogoda" i cały urlop poszedł do du**, na dodatek naszły na to problemy rodzinne. Chcąc nie chcąc musiałem wspomóc rodzinne w trudnych chwilach i nie miałem czasu zajmowaniem się pisaniem. Jeśli chodzi o poprawkę to jest ona praktycznie skończona muszę jeszcze parę spraw dopisać wyjaśniających tak jak mi doradziła szanowana prze ze mnie Vatela. Poprawkę zamierzam wrzucić razem z pierwszym rozdziałem czyli pod koniec wakacji niestety czas nagli z innymi obowiązkami nie żyję samym pisaniem nie dostanę za to pieniędzy traktuję to jako hobby żeby się odstresować. Dziennie mam wolne dopiero od 20 a chce jeszcze z godzinę, dwie spędzić z rodziną mało czasu zostaje na to pracochłonne hobby. Dziękuje za uwagę
Arigatō gozaimasu za uwagę :p

"Bo są Ludzie i są Taborety"
Odpowiedz
#9
Grass, mój komentarz to moja subiektywna opinia. Nie odnoszę się w żaden sposób do Twojej osoby czy życia prywatnego – odnoszę się wyłącznie do zamieszczonego tekstu.
Widzę, że tekst jest wstawiony jakiś czas temu, że Vet sprawdzała, że wdałeś się z nią w polemikę – a tekst jak wisiał, tak wisi, a niektóre błędy naprawdę bolą.
Publikując tekst musisz się liczyć z krytyką – zarówno tą pozytywną, jak i negatywną.
Może i Gin nie jest wybitnie miła, ale też starała się hamować w swoim osądzie :v
I nie pannuj, infantylnie się z tym czuję. Jak w szkole...
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
#10
Dobrze, dobrze ja wszystko rozumiem. I wiedziałem że będzie krytyka. Chciałem tylko wyjaśnić dlaczego to ciągle tutaj wisi bez poprawki. A chciałem jeszcze odnieść się do poprzedniej twojej wypowiedzi. Napisałaś tam, że wrzuciłem to do miniatur a to w ogóle nie jest nią. Chcę tu wyjaśnić że mój laptop przechodził formatowanie więc wrzuciłem to do miniatur bo: nie była to poezja, felieton, ukończona opowieść i co jeszcze jest na tej stronie nie pamiętam, a nie chciałem tego stracić i miejsca na przenośnym dysku mi zabrakło. Jeśli można się spytać gdzie takie rzeczy mogę zamieszczać niedokończone na przyszłość będę wiedział i nie popełnię tego błędu.
Arigatō gozaimasu za uwagę :p

"Bo są Ludzie i są Taborety"
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości