Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Napisane… i co dalej?
#1
Otrzymałem zgodę na skopiowanie poniższego tekstu od autorki Pani Hanny Greń.
Pozwalam sobie wkleić go tutaj.

Chociaż wielu z tych, którzy stają w pisarskie szranki, zapiera się, że pisze wyłącznie dla własnej satysfakcji, w każdym z nich kołacze się nieśmiała nadzieja, że ich dzieło zostanie opublikowane.
Tak było i ze mną. Ponieważ dostałam się do tej grupy szczęśliwców, których marzenie zostało spełnione, podzielę się swoim doświadczeniem, w nadziei, że może choć odrobinę ułatwi to innym przetarcie trudnych ścieżek do wydania swojego dzieła.
Po pierwsze i najważniejsze – nie pozwól, by euforia przyćmiła zdrowy osąd. Wiem, że to trudne, bo radość z przysłowiowego postawienia kropki nad „i” jest zawsze ogromna i całkowicie zrozumiała. Ale nie daj się jej ogłupić. Odłóż tekst na kilka dni, a potem przeczytaj, starając się spojrzeć nań chłodnym okiem. Popraw błędy, których na pewno jest wiele, bo nic tak nie zraża do czytania jak niechlujnie napisany tekst. Poprawiłeś? To działamy dalej.
Daj swoje dzieło do przeczytania osobom, co do których masz pewność, że nie będą ci słodzić, lecz ocenią bezstronnie, i bez skrupułów wytkną wszelkie niedociągnięcia. Słuchanie o własnych błędach nie jest miłe, ale trzeba to wziąć na klatę. Lepiej, że skrytykuje cię beta reader, niżby miał to zrobić recenzent w wydawnictwie, po kilku stronach lektury wrzucając tekst do kosza.
Jednakże nie przyjmuj uwag „przedczytaczy” całkiem bezkrytycznie, wszak wiadomo, że ilu ludzi, tyle gustów. Jeżeli masz głębokie przeświadczenie, że skrytykowany fragment jest dobry, zostaw go! Moja maksyma „pisarz nie ku*wa, nie musi wszystkich zadowolić”, mimo swojej brutalności sprawdza się doskonale.
Masz już poprawiony, niemal gotowy do wysyłki tekst. Niemal, bo jeszcze musisz sprawdzić, czy jest prawidłowo sformatowany. To ważne, gdyż większość wydawnictw tekstów źle sformatowanych nie przyjmuje do recenzji.
Przyjęło się, że prawidłowy format to strona z marginesami 2,50 cm, czcionką Times New Roman rozmiar 12 i interlinią 1,5-wierszową. Akapity powinny mieć wielkość 1 cm. Należy też uaktywnić dzielenie wyrazów i wyrównanie tekstu do lewej i prawej strony.
„Ogarnąłeś” tekst? To przechodzimy do „po drugie”.
Po drugie, niezbędne jest przygotowanie dobrego konspektu, bez którego nie ma praktycznie szans na zainteresowanie wydawnictwa swoim dziełem.
Dobry konspekt winien zawierać:
1. NAGŁÓWEK zawierający tytuł dzieła oraz imię i nazwisko autora.
2. KONTAKT: tutaj podajemy adres e-mail, numer telefonu i ewentualnie adres strony internetowej, na której publikujemy własną twórczość.
3. O AUTORZE – tu piszemy krótką, kilkuzdaniową notkę biograficzną.
4. DOROBEK LITERACKI – podajemy wszystkie dzieła, które były gdzieś opublikowane.
5. INFORMACJE O POWIEŚCI
Grupa docelowa: na przykład 18+ (głównie kobiety), czytelnicy romansów
Gatunek: romans/obyczajowa
Liczba znaków ze spacjami: 728855
6. FABUŁA
a. CHARAKTERYSTYKA GŁÓWNYCH POSTACI czyli króciutki opis maksymalnie pięciu bohaterów.
b. ZARYS FABUŁY – tutaj wstawiamy w miarę dokładne streszczenie powieści. Warto przy tym skonstruować je w taki sposób, żeby nie zdradzić rozwiązań głównych wątków. Opis powinien zaciekawić, zachęcić do przeczytania całości. Jeśli zdradzimy w nim zbyt wiele, wystrzelamy w ten sposób całą amunicję zanim jeszcze dojdzie do walki.
Nie wolno zapomnieć o dołączeniu do wiadomości pliku z konspektem i tekstem. Wspominam o tym, bo choć wydaje się to oczywiste, dużo autorów zapomina o tym „drobnym” detalu.
Teoretycznie dobrnęliśmy do końca, reszta bowiem spoczywa w rękach potencjalnego wydawcy i od tej chwili nie mamy już wpływu na losy naszego dzieła. Można jedynie spróbować zakląć los poprzez modlitwy, czary czy inne sposoby wpływania na rzeczywistość.
Czas oczekiwania zawsze dłuży się niemiłosiernie, zwłaszcza gdy ma się świadomość, że od większości wydawnictw odpowiedź nigdy nie nadejdzie. Na to nie mam niestety żadnej rady. Ja staram się zabić ten czas cyzelowaniem tekstu, doprowadzając go do perfekcji, jeśli bowiem zostanie przyjęty, wydawnictwo zażyczy sobie wersji ostatecznej, która może i nawet powinna różnić się od wersji zaakceptowanej. Powinna być doskonalsza.
Na koniec jeszcze jedna uwaga. Nie dajcie się namówić na wydanie ze współfinansowaniem, bo to wielki błąd. Nie dość, że taka książka nie ma żadnej siły przebicia, gdyż wydawnictwo swoje pieniądze już zarobiło (zapłacił je autor) i nie zamierza generować kosztów na reklamę, to w dodatku można sobie skutecznie „spalić” nazwisko. Większość wydawnictw działających w systemie tradycyjnym nie chce potem przyjąć do recenzji tekstu takiego autora, zakładając, że jest nic nie wart, skoro jedynym sposobem zaistnienia twórcy na rynku wydawniczym było wydanie za własne pieniądze.
To tyle mojego przynudzania. Mam nadzieję, że choć odrobinę komuś tym postem pomogę. Życzę wszystkim wielu sukcesów.

Mój króciutki komentarz.
Zgadzam się prawie w 100% z autorką. Chciałbym szczególnie podkreślić, jako niezmiernie ważne to:
Cytat:Po drugie, niezbędne jest przygotowanie dobrego konspektu, bez którego nie ma praktycznie szans na zainteresowanie wydawnictwa swoim dziełem.

Bez tego nic się nie osiągnie.
pozdrawiam
i dziękuję Pani Hannie Greń.
ludzi poznawaj według paraboli, nie hiperboli
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
O ile pierwszy raz słyszę o tej pani, szybkie wklepanie "Hanna Greń" w Google podpowiada całkiem sporo. No, ale zazwyczaj nie interesuję się (niestety) samymi autorami, a raczej samym tekstem. Mam nadzieję, że nikt nie będzie miał mi to za złe.
Fajnie, że udało ci się sięgnąć po zgodę autorki. Z pewnością powinno pomóc osobom, które planują w przyszłości popchnąć swój tekst dalej. Dobrze nakreślone realia – sam nie wiedziałem, że potrzebny jest jakiś konspekt, a na pewno nie wiedziałbym, jak coś takiego skonstruować we własnym zakresie.
"A więc jedyne, czym się potrafisz pochwalić, to tym, ile przeleciałeś dziewczyn? Super, to stawia cię niewiele wyżej niż małpy. Przewagę daje ci to, że potrafisz obsłużyć telewizor i spuścić wodę w kiblu."
Odpowiedz
#3
Tym razem bez zgody HG, ale na pewno się nie obrazi.

"No to się pochwalę!
Dostałam dzisiaj mejla z Repliki umową na ponowne wydanie Cienia Sprzedawcy Snów. Oczywiście tekst został poprawiony i nieco zmieniony.
Bardzo udanie zapowiada się najbliższy rok:
1. Polowanie na Pliszkę. Jak kamień w wodę – premiera po 10 kwietnia
2. Polowanie na Pliszkę. Światełko w tunelu – premiera koniec sierpnia-na 99%
3. Cień Sprzedawcy Snów (będzie zmieniony tytuł) – premiera po 15 października- na 99%
4. Co minutę jeden – czwarta część cyklu (będzie zmieniony tytuł) – premiera styczeń 2018 – na 99%
Jak się pewnie domyślacie, skaczę z radości tak, że obawiam się o całość sufitu [Obrazek: trans5.gif]"

To tyle w kwestii wyjaśnienia.
Pani HG Cień Sprzedawcy Snów wydała w Novae Res, czyli self-publishing.
Wynika z tego, że wie o czym napisała.
Poprosiłem o zgodę, bo powyższy tekst może wielu pomóc.
Wydawnictwa unikają jak ognia pracy. Gdy nadesłane teksty nie odpowiadają ich zaleceniom, odrzucają bez czytania.
Pewne wydawnictwo informowało, że udziela odpowiedzi każdemu po trzech miesiącach. A jeżeli nie otrzymasz tej odpowiedzi to interweniuj.
Skorzystałem z tego i otrzymałem odpowiedź. Odrzuciliśmy tekst, gdyż nasi recenzenci ocenili tekst na 3 x NIE. Oczywiście wysłali odpowiedź. Trudno się mówi. Po pewnym czasie umieścili na swojej stronie wszystkie oceny i napisali w ten sposób. TAK 3 pkt, NIE WIEM 1 pkt, NIE 0 pkt.
Sprawdziłem i widzę, że mam 4 pkt. Nie ma innej szansy jak 1 TAK, 1 NIE WIEM, 1 NIE.
Czyli remis.
Przekonałem się, że nawet nie raczył sprawdzić szanowny pan redaktor.
Teraz wiem, że w tym wydawnictwie nie ma żadnych szans tekst kontrowersyjny. Przejdzie taki "po linii i na bazie".
O innych przygodach w innym czasie.
pozdrawiam
ludzi poznawaj według paraboli, nie hiperboli
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości