Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Romans Parada uczuć
#1
Parada uczuć
 
PROLOG


Asłan stał w salonie, spoglądał na swoją żonę. Nie mógł uwierzyć w to co usłyszał. Jego syn spoglądał co chwilę na niego, ze zmartwioną miną.
– Tato? – usłyszał – wszystko w porządku?
– Tak, oczywiście. – spojrzał na niego – w jak największym. – Ruszył do drzwi.
– Dokąd idziesz?! – spojrzał na mówiącą z niechęcią.
– Nie muszę Ci się spowiadać – założył płaszcz – Nie jesteśmy już parą. Jak mogła byś, to łaskawie opuść mieszkanie mojej siostry wraz ze swoim… – spojrzał na jej towarzysza. – nowym partnerem – powiedział, choć miał ochotę powiedzieć to inaczej. Wyszedł zamieszkania nie wiedział dokąd pojedzie. Wiedział że im dalej tym lepiej. Minęła dobra godzina, a on nadal jeździł po mieście. Naglę wpadł w poślizg. Samochód zjechał prosto wielką zaspę. Przeklął w duchu. Próbował wyjechać ale nie dawał rady. Wysiadł z ekskluzywnego Nissana, trzasną jego drzwiami.
– cholera – spojrzał na koła – akurat dziś musiało mnie to spotkać. – próbował pchnąć samochód. Ale zagipsowana klatka piersiowa utrudniała mu ruchy. – Niech to szlak!
– Przepraszam. – usłyszał naglę, spojrzał przed siebie. Przed maską jego samochodu, stała młoda kobieta. – Może pomogę panu – Spojrzał na nią, na obcasach i w spódnicy dużo zdziałać nie mogła. Nie zdążył nic powiedzieć kobieta stanęła obok niego. Spróbowali razem, po ciężkich próbach udało im się wypchać samochód z zaspy. Kiedy wydawało mu się że już jest wszystko w porządku, naglę kobieta potknęła się upadła na ziemię. Podbiegł do niej.
– Nic pani nie jest? – patrzył na nią z troską – nie zrobiła pani sobie nic?
– Kostka mnie strasznie boli – spojrzała na nogę. – aż mi nie dobrze.
– Zawiozę panią do szpitala dobrze? – kobieta kiwnęła głową. Pomógł jej wstać i zaprowadził do samochodu.

ROZDZIAŁ 1

– Mogę skorzystać z pana telefonu? – spojrzał na kobietę. Wyją komórkę z kieszeni płaszcza.
– Proszę.
– To nie potrwa długo, muszę zadzwonić do mojej mamy żeby ją poproś aby mój syn Roberto mógł u niej przenocować. – nie mógł uwierzyć że ta młoda kobieta ma już dziecko. Była bardzo pociągającą kobietą.
– Nie ma sprawy. Niech pani rozmawia ile trzeba, a ja pójdę po coś dopicia. Może pani też przynieść?
– Tak bardzo bym prosiła, dziękuje. – posłał jej ciepły uśmiech. Szedł długim korytarzem wszyscy na niego patrzyli. Kupił dwie kawy z automatu. Szedł z nimi z powrotem.
– Pan ma gips, dobrze pan się czuję? – powiedziała jedna z pielęgniarek. Wysoka blondynka o atrakcyjnej twarzy.
– Tak oczywiście – spoglądał na nią, nie wiedział że przy rozpiętym płaszczu jego gips jest aż tak widoczny. Pielęgniarka kokietowała go spojrzeniem. Spojrzał przed siebie. Stała tam kobieta z dzieckiem. Bardzo podobna do jego żony – nie długo byłej. I najmłodszej z jego dzieci Shantin. Odstawił kawy na stolik i zaczął biec do nich. Kobieta z dziewczynką również zaczęły biec. Przyspieszyły, on również. Za zakrętem zatrzymał się. Spojrzał na nie, to nie była jego córeczka. Miała inną twarz, nawet włosy były jaśniejsze od jej.
– Co z moim mężem?! – kobieta błagała o jakieś informację. Jej mąż miał być za chwile operowany. Gdy tylko lekarz to powiedział, na salę operacyjną wjechał wózek z mężczyzną w krytycznym stanie. Asłan nie mógł na to patrzeć. Dziewczynkę odesłano na korytarz, ponieważ to był dla niej za drastyczny widok. Odwrócił od niej wzrok. Ostatnie dni były dla niego ciężkie. W ogóle od dnia w którym jego żona oznajmiła mu dzień przed wigilią że się wyprowadza bo ma innego, nie mógł się na niczym skoncentrować. Tylko jego dzieci Amir, Shantina i Asenata, dawały mu radość z życia. Tak bardzo ich kochał. A teraz to co mu powiedziała Manuela, to go przerastało. Wszedł z napojami na salę w której leżała kobieta z kręconą kostką.
– Proszę, Pani picie – podał kobiecie kawę.
– Dziękuję, Pański telefon.
– I co pani mama zajmie się Roberto?
– Tak, odkąd się rozwiodłam z mężem często się nim zajmowała – kobieta zawiesiła wzrok na podłodze. Rozumiał ją, on jeszcze się nie rozwiódł i bardzo go to bolało. Mówiła do niego coś jeszcze, o swoim życiu. O tym jak jej ciężko, jak przeżywa rozstanie z mężem. Dalej nie słuchał, zastanawiał się nad tym czemu tak zareagował na widok tej kobiety z dziewczynką. Co się z nim dzieję?
– Przepraszam, wiedzie że pana nudzę. Dziękuję za pomoc jak pan chce może już pan iść.
– Nie zastane, z panią jeszcze trochę. – spojrzał na nią, na jej piękną opaloną twarz. Miała bajeczne piwne oczy. Była szatynką, jej faliste włosy spływały na ramiona. – Przepraszam że pani nie słuchałem. Mam pewne, problemy rodzinne.
– Ach nie ma pan za co przepraszać.
– Rozwodzie się właśnie z żoną. I chyba mi trochę odbija bo wszędzie ją widzę z moją najmłodszą córeczką.
– Rozumiem przez co pan musi przechodzić.
– Dziś… powiedziała mi że Shantin nie jest moją córką – szepną, spoglądał na kobietę ze smutkiem, nie wiedział czemu jej to mówi. – I że mi ją odbierze.
– Podła kobieta – spojrzała na niego. Nie mogła oderwać wzroku od jego twarzy. – Mój mąż też próbował mi odebrać synka. Ale na szczęście wiele osób potwierdziło że nie był wzorowym ojcem. – Asłan kiwną głową, jego żona też nie była wzorcem dla ich dzieci. Już jak mieszkali w Egipcie dzieci więcej widziały jego niż ją. Choć to on miał nawał roboty, Manuela nigdy nie musiała pracować.
– Ale gapa zemnie nie przedstawiłam się, jestem Klara. – Spojrzał na nią z uśmiechem.
– Asłan – podał jej rękę. – Jak kostka?
– Lepiej. Dziękuję za pomoc. – Patrzyli przez chwilę na siebie.
– Klara! – Asłan odwrócił się w drzwiach stał wysoki mężczyzna. – Co się stało.
– Skręciłam kostkę, ale na szczęście spotkałam Asłana. – Mężczyzna zmierzył go nie przyjemnym wzrokiem.
– Pójdę już… – ruszył do wyjścia. – Do zobaczenia.
– Do zobaczenia.

Wszedł do domu, pies jego siostry latał po salonie i merdał wesoło ogonem. Spojrzał na zegarek. Było grubo po północy. Asłan wszedł po schodach na górę. Ominą pokój starszej córki, gdy zobaczył że pali się w nim jeszcze światło zawrócił.
– Nie śpisz jeszcze? – Zapytał siedzącej na łóżku dziewczyny.
– Nie… nie mogłam usnąć. Gdzie byłeś?
– To długa i męcząca historia… jutro Ci wszystko opowiem a teraz się połóż spać. Jest już późno… kochanie.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(16-05-2011, 15:52)Lunka napisał(a): Asłan stał w salonie, spoglądał na swoją żonę. Nie mógł uwierzyć w to (przecinek) co usłyszał. Jego syn spoglądał co chwilę na niego,(tu przecinek zbędny) ze zmartwioną miną.
– Tato? – usłyszał – wszystko w porządku?
– Tak, oczywiście. – spojrzał na niego (jeśli była kropka, to zdanie rozpoczynamy dużą literą)– w jak największym. – Ruszył do drzwi.
– Dokąd idziesz?! – spojrzał na mówiącą z niechęcią. (spojrzał z niechęcią na mówiącą – w przeciwnym wypadku wychodzi, że to ona mówiła z niechęcią)
– Nie muszę Ci ('ci' nie jest tu zwrotem grzecznościowym, więc z małej litery) się spowiadać – założył płaszcz – Nie jesteśmy już parą. Jak mogła byś(1. jeśli już to 'mogłabyś' łącznie, 2. lepiej brzmi w tym zdaniu 'Jeśli możesz'), to łaskawie opuść mieszkanie mojej siostry wraz ze swoim… – spojrzał na jej towarzysza. – nowym partnerem – powiedział, choć miał ochotę powiedzieć (powtórzenie) to inaczej. Wyszedł zamieszkania (z mieszkania,) nie wiedział dokąd pojedzie. Wiedział (przecinek) że im dalej (przecinek) tym lepiej. Minęła dobra godzina, a on nadal jeździł po mieście. Naglę wpadł w poślizg. Samochód zjechał (wjechał) prosto (w) wielką zaspę. Przeklął w duchu. Próbował wyjechać (przecinek) ale nie dawał rady. Wysiadł z ekskluzywnego Nissana, trzasną jego drzwiami.
– cholera (z dużej) – spojrzał na koła – akurat dziś musiało mnie to spotkać. – próbował (z dużej) pchnąć samochód. Ale zagipsowana klatka piersiowa (tu mam duży problem – co to się stało, że gość ma zagipsowaną klatkę piersiową; przy złamaniu żeber stosuje się bandaż elastyczny) utrudniała mu ruchy. – Niech to szlak! (szlag – jeśli już)
– Przepraszam. (bez kropki) – usłyszał naglę, spojrzał przed siebie. Przed maską jego samochodu, (a tu zbędny przecinek) stała młoda kobieta. – Może pomogę panu (kropka) – Spojrzał na nią, (kropka i dalej z dużej litery) na obcasach i w spódnicy dużo zdziałać nie mogła. Nie zdążył nic powiedzieć, a kobieta stanęła obok niego. Spróbowali razem,(zamiast przecinka daj spójnik 'i') po ciężkich próbach udało im się wypchać samochód z zaspy. Kiedy wydawało mu się (przecinek) że już jest wszystko w porządku, naglę ('nagle' zbędne albo daj na początku zdania) kobieta potknęła się i upadła na ziemię. Podbiegł do niej.
– Nic pani nie jest? – patrzył na nią z troską – nie zrobiła pani sobie nic?(nic sobie pani nie zrobiła? – szyk)
– Kostka mnie strasznie boli – spojrzała na nogę. (zbędna kropka) – aż mi nie dobrze (niedobrze).
– Zawiozę panią do szpitala (przecinek) dobrze? – kobieta kiwnęła głową. Pomógł jej wstać i zaprowadził do samochodu.

ROZDZIAŁ 1

– Mogę skorzystać z pana telefonu? – spojrzał (z dużej litery) na kobietę. Wyją (Wyjął) komórkę z kieszeni płaszcza.
– Proszę.
– To nie potrwa długo, muszę zadzwonić do mojej mamy (przecinek) żeby ją poproś (przecinek) aby mój syn Roberto mógł u niej przenocować. – nie (z dużej litery) mógł uwierzyć (przecinek) że ta młoda kobieta ma już dziecko. Była bardzo pociągającą kobietą (powtórzenie).
– Nie ma sprawy. Niech pani rozmawia ile trzeba, a ja pójdę po coś do (spacja) picia. Może pani też przynieść?
– Tak (przecinek) bardzo bym prosiła, dziękuje. – posłał (z dużej litery) jej ciepły uśmiech. Szedł długim korytarzem (przecinek) wszyscy na niego patrzyli. Kupił dwie kawy z automatu. Szedł z nimi z powrotem.
– Pan ma gips, dobrze pan się czuję? – powiedziała jedna z pielęgniarek. (przecinek albo średnik) Wysoka blondynka o atrakcyjnej twarzy.
– Tak (przecinek) oczywiście – spoglądał na nią, nie wiedział (przecinek) że przy rozpiętym płaszczu jego gips jest aż tak widoczny. Pielęgniarka kokietowała go spojrzeniem. Spojrzał (powtórzenie) przed siebie. Stała tam kobieta z dzieckiem. Bardzo podobna do jego żony – nie długo byłej (a dziecko – jak rozumiem – do jego najmłodszej córki, Shantin.) i najmłodszej z jego dzieci Shantin. Odstawił kawy na stolik i zaczął biec do nich. Kobieta z dziewczynką również zaczęły biec. Przyspieszyły, on również. Za zakrętem zatrzymał się (to on je widział przez zakręt?). Spojrzał na nie, to nie była jego córeczka. Miała inną twarz, nawet włosy były jaśniejsze od jej. (dopiero w tym miejscu połapałem się, że one nie biegły w jego stronę, tylko przed nim uciekały – musisz to sprostować)
– Co z moim mężem?! – kobieta błagała o jakieś informację (napisz kogo, bo wychodzi, że Asłana). Jej mąż miał być za chwile operowany. Gdy tylko lekarz to powiedział, na salę operacyjną wjechał wózek z mężczyzną w krytycznym stanie. Asłan nie mógł na to patrzeć. Dziewczynkę odesłano na korytarz, ponieważ to był dla niej za drastyczny widok (to zdanie do reedycji). Odwrócił od niej wzrok. Ostatnie dni były dla niego ciężkie. W ogóle od dnia (przecinek) w którym jego żona oznajmiła mu dzień przed wigilią (przecinek) że się wyprowadza bo ma innego, nie mógł się na niczym skoncentrować. Tylko jego dzieci (przecinek) Amir, Shantina i Asenata, dawały mu radość z życia. Tak bardzo ich kochał. A teraz to (przecinek) co mu powiedziała Manuela,(tu raczej bym dał wielokropek '...') to go przerastało. Wszedł z napojami na salę (przecinek) w której leżała kobieta z kręconą (ze skręconą) kostką.
– Proszę, Pani picie – podał kobiecie kawę.
– Dziękuję, Pański telefon.
– I co (przecinek) pani mama zajmie się Roberto?
– Tak, odkąd się rozwiodłam z mężem (przecinek) często się nim zajmowała – kobieta zawiesiła wzrok na podłodze (rewelacja). Rozumiał ją, on jeszcze się nie rozwiódł i bardzo go to bolało (sory, ale co on rozumiał skoro nie był po rozwodzie i co go bolało – to, że jeszcze się nie rozwiódł?). Mówiła do niego coś jeszcze, (zbędny przecinek) o swoim życiu. O tym jak jej ciężko, jak przeżywa rozstanie z mężem. Dalej nie słuchał, zastanawiał się nad tym (przecinek) czemu tak zareagował na widok tej kobiety z dziewczynką. Co się z nim dzieję?
– Przepraszam, wiedzie ('widzę' i przecinek) że pana nudzę. Dziękuję za pomoc (kropka i dalej z dużej litery) jak pan chce (przecinek) może już pan iść.
– Nie zastane, z panią jeszcze trochę (chyba miało być – Nie, zostanę z panią jeszcze trochę) – spojrzał na nią, na jej piękną opaloną twarz. Miała bajeczne (przecinek) piwne oczy. Była szatynką, jej faliste włosy spływały na ramiona. – Przepraszam (przecinek) że pani nie słuchałem. Mam pewne (zamiast przecinka daj wielokropek – jeśli już) problemy rodzinne.
– Ach (przecinek) nie ma pan za co przepraszać.
– Rozwodzie (Rozwodzę) się właśnie z żoną (de facto jeszcze się nie rozwodzi, bo do tego trzeba założyć sprawę rozwodową w sądzie). I (czemu kropka skoro spójnik 'i') chyba mi trochę odbija (przecinek) bo wszędzie ją widzę z moją najmłodszą córeczką.
– Rozumiem przez co pan musi przechodzić.
– Dziś… powiedziała mi (przecinek) że Shantin nie jest moją córką (wielokropek) – szepną (szepnął i kropka, a dalej z dużej litery), spoglądał na kobietę ze smutkiem, nie wiedział czemu jej to mówi. – I że mi ją odbierze.
– Podła kobieta – spojrzała na niego. Nie mogła oderwać wzroku od jego twarzy. – Mój mąż też próbował mi odebrać synka. Ale na szczęście wiele osób potwierdziło (przecinek) że nie był wzorowym ojcem. – Asłan kiwną głową, jego żona też nie była wzorcem dla ich dzieci. Już jak mieszkali w Egipcie dzieci więcej widziały jego niż ją (zdanie do reedycji). Choć to on miał nawał roboty, Manuela nigdy nie musiała pracować (zdanie do reedycji).
– Ale gapa ze (spacja) mnie (kropka) Nie przedstawiłam się, jestem Klara. – Spojrzał na nią z uśmiechem.
– Asłan – podał jej rękę. – Jak kostka?
– Lepiej. Dziękuję za pomoc. – Patrzyli przez chwilę na siebie.
– Klara! – Asłan odwrócił się (zdanie do reedycji) w drzwiach stał wysoki mężczyzna. – Co się stało.
– Skręciłam kostkę, ale na szczęście spotkałam Asłana. – Mężczyzna zmierzył go nie przyjemnym (nieprzyjemnym) wzrokiem.
– Pójdę już… – ruszył do wyjścia. – Do zobaczenia.
– Do zobaczenia.

Wszedł do domu, pies jego siostry latał po salonie (to był pies czy samolot?) i merdał wesoło ogonem. Spojrzał na zegarek. Było grubo po północy. Asłan wszedł po schodach na górę. Ominą (Ominął) pokój starszej córki (tu kropka, a nie przecinek) Gdy zobaczył (przecinek) że pali się w nim jeszcze światło (przecinek) zawrócił.
– Nie śpisz jeszcze? – Zapytał (zapytał – z małej litery) siedzącej na łóżku dziewczyny (siedzącą na łóżku dziewczynę).
– Nie… nie mogłam usnąć. Gdzie byłeś?
– To długa i męcząca historia… jutro Ci (Jutro ci) wszystko opowiem (przecinek) a teraz się połóż spać. Jest już późno… kochanie.

Wprowadź szybko poprawki, żeby inni nie skupiali się na tych samych błędach.
Na razie nic ciekawego w tej historii się nie dzieje.
Chociaż mam wrodzoną awersję do opisów, tutaj mi stanowczo ich brakuje – mężczyzna ma gips bez powodu, zaspa śniegu bez wzmianki o zimie itp.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#3
Na podstawie 15-go punktu regulaminu temat przenoszę do kosza.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości