Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Koniec Szkoły – Początek Wakacji
#1
Słowa wstępu: Nie jest to opowiadanie z konkretną fabułą. Jest to typowa nawalanka poprzedzona, krótkim wstępem. Po prostu miałem ochotę coś takiego napisać, aby się odstresować no i pomyślałem, że wrzucę opowiadanie na ten portal. Zapraszam do czytania i przede wszystkim wytknięcia mi moich błędów. Pozdrawiam Necro.

Piękny, słoneczny dzień. Błękitne niebo. Dzieciaki, ganiające  się z plastikowymi mieczami i pistoletami na wodę, krzyczące w niebo głosy i śmiejące się urokliwie. Zapach pysznych, grillowanych potraw, unoszący się w powietrzu. Dorośli, rozmawiający o wszystkim i o niczym przy okazji ugaszający pragnienie zimnym piwem w ten jakże upalny dzień. Można by rzec: dzień idealny.
Grupka przyjaciół, siedząca w cieniu potężnego dębu, właśnie wznosiła toast za koniec roku i początek wakacji:
– Chciałbym wam wszystkim podziękować za wspaniały rok szkolny z wami – powiedział uroczyście Jim. Był on niewysokim chłopcem o piegowatej buzi i brązowych włosach. Jak każdy z owej  paczki miał szesnaście lat.
– O, taaak – rozmarzyła się Vilian – ten rok był naprawdę cudowny – dodała tuląc się do swojej siostry Jilian, a ta dała jej buziaka w policzek. Może i były bliźniaczkami, ale nie przeszkadzało im to kochać się nie tylko siostrzaną miłością. Mimo to nie były dyskryminowane. Większość znajomych akceptowała ich odmienność. Prawdopodobnie był to powód ich urody. Obie, blondwłose piękności, o szmaragdowych oczach i pięknym, promiennym uśmiechu. Chociaż większość ludzi, głównie mężczyzn patrzyło raczej na bardzo urodziwe piersi, ale cóż taka ich natura.
– Czy, ja wiem – mruknął Argus – był normalny… jak zwykle. 
– Oj nie bądź takim ponurakiem – ofuknęła przyjaciela Jilian.
– Zdrowie! – krzyknął  z uśmiechem Jim i przychylił kubek do ust. Reszta poszła za jego przykładem. Napój bogów, który pili był specjalnością mamy Jima. Słodki smak pomarańczy idealnie komponował się z kwaśnym posmakiem cytryny. 
Przez chwilę pili w milczeniu. Po chwili grupka dziewczyn przeszła obok nich. Jedna  z nich popatrzyła się na Argusa i uśmiechnęła się do niego. Chłopak odesłał jej uśmiech. Bliźniaczki popatrzyły na przyjaciela i powiedziały równocześnie:
– Podobasz jej się.
– Bez przesady –  odparł Argus.
– Mówimy serio – powiedziała Vilian.
– Brzydki nie jesteś, także się nie dziw – dodała Jilian.
– Przestańcie – mruknął chłopak, rumieniąc się. Jilian miała rację. Argus był obiektem westchnień wielu, dziewcząt. Wysoki, dobrze zbudowany, schludny. W jego piwnych oczach zawsze tkwiła pewność siebie. Nie był człowiekiem gwałtownym, raczej cichym i spokojnym. Mimo tych cech, nie dawał sobie w kasze dmuchać. Jeśli chodzi o wrogów był bezlitosny.
– Dobra przystojniaczku – powiedział żartobliwie Jim – lepiej idź do fryzjera bo zarośniesz i żadna nie będzie cię chciała.
– Nie wiem o co ci chodzi. Są jeszcze krótkie – powiedział Argus, marszcząc brwi.
Nagle podszedł do nich mężczyzna w towarzystwie dwóch osób. Panowie z tyłu byli zamaskowani, ale koleś przed nimi nie ukrywał twarzy. Miał mocne rysy, szare oczy i krótkie czarne włosy. Miał potężną sylwetkę. Wyglądał trochę jakby pozamieniał się na ciała z niedźwiedziem, jednak na jego ciele było widać dużo więcej mięśni no i nie  było ono  tak owłosione. Tajemniczy mężczyzna spojrzał się groźnym wzrokiem na grupkę przyjaciół i wychrypiał:
– Wreszcie cię znalazłem Argusie.
– Co jest Argus? – zapytał Jim – znasz tego typa?
– Czego chcesz? – zapytał chłopak, ignorując pytanie przyjaciela.
– Ciebie – wysyczał, wskazując go palcem.
Argus wstał i rzekł:
– Przenieś nas w inne miejsce. Nie chcę narażać tych ludzi.
Mężczyzna prychnął i pstryknął palcami. Znaleźli się na jakimś pustkowiu. Nie było tu żadnych drzew ani skał. Ziemia – czarna i twarda, spalona miliony lat temu przez kataklizm, nie rodziła żadnych roślin. Przerażona Vilian krzyknęła:
– Argus co się dzieje?!
– Czemu ich przeniosłeś Karen?! – warknął Argus.
– Od kiedy przejmujesz się życiem innych ludzi? – zapytał ironicznie – nie pamiętasz już jak wyciąłeś w pień nasz klan?! – ryknął.
Argus zacisnął usta. Tak, pamiętał. Bardzo dokładnie. Pamiętał każdego kogo zamordował. Twarze jego już martwej rodziny widział każdej nocy. Jednak nie miał wyboru. Musiał to zrobić. Spojrzał na swoich przyjaciół.  Patrzyli na niego, jakby zobaczyli ducha. Jak taki  z natury łagodny i poukładany człowiek jak on mógł zabić dziesiątki ludzi. Nie, setki, poprawił się w myślach.  
– To prawda Argus? – zapytał Jim.
– Ukryjcie się – powiedział cicho i odwrócił się do Karena.
– Widocznie muszę dokończyć to co zacząłem  – powiedział zimno do dawnego przyjaciela Argus.
– Brać go – syknął do swoich ochroniarzy Karen. 
Obaj mężczyźni skoczyli na niego i….padli martwi w ciągu sekundy. Krew, lejąca się z rozharatanych gardeł przesiąkała glebę. Nad nimi stał Argus, ściskając w ręku czarną katanę.
Popatrzył się martwo na Karena, w którego rękach pojawił się potężny oburęczny miecz z wygrawerowanymi runami na ostrzu. 
– Zabiję cię! – wrzasnął i rzucił się na Argusa. Wymieniali ciosy przez krótką chwilę. Chociaż trafniejszym określeniem byłoby powiedzenie, że Argus odbijał ciosy Karena stojąc w miejscu, gdzie ten skakał we wszystkich kierunkach, próbując zranić przeciwnika. Argusowi chyba się znudziła, gdyż  odbił cios Karena i posłał w jego kierunku pocisk energii, który odrzucił go kilka metrów do tyłu.
– Niczego się nie nauczyłeś – powiedział Argus.
– Zaraz się przekonamy! – warknął Karen i wycelował miecz w Argusa. Z końcówki ostrza wystrzelił promień. Jednak zamiast w Argusa poleciał w stronę jego przyjaciół. Chłopak, orientując się w sytuacji, użył Techniki Szybkich Kroków, aby zagrodzić drogę promieniowi, przyjmując tym samym na siebie. Z jego ust popłynęła krew. Argus upadł na kolano i podparł się kataną. Karen podbiegł do niego i uderzył go kolanem w twarz. Argus poleciał do tyłu dławiąc się krwią, która buchnęła mu z nosa. Unikając przebicia mieczem, błyskawicznie wstał i odepchnął go falą uderzeniową.
– Nieźle – powiedział, ocierając krew – teraz ja. 
Po tych słowach w mgnieniu oka stanął przed Karenem i zaczął wyprowadzać ciosy z taką szybkością, że jego przeciwnik ledwo nadążał z odparowywaniem ich. Argus zamarkował pchnięcie, a następnie znalazł się za przeciwnikiem i ciął go w nogę. Karen syknął i odskoczył od Argusa. Ledwo go drasnął jednak rana piekła jak diabli.
– Pokaż mi swój najpotężniejszy atak – rzekł nagle Argus – Pokażę ci na jak odmiennych poziomach stoi nasza moc.
Karen dając się sprowokować zebrał  potężną ilość energii. Jego miecz zalśnił zielonym blaskiem. Zamachnął się i uwolnił energię. Z jego ostrza wydostał się potężny atak , który zostawił na swojej drodze, rozoraną ziemię. Kiedy uderzył w Argusa, nastąpił wielki wybuch. Kiedy kurz opadł Karen nie dowierzał  własnym oczom. Argus nie miał nawet zadraśnięcia. Szedł w jego stronę. Strój chłopaka zaczął się zmieniać. Czerwoną koszulkę przykryła czarna szata,  a na jego twarzy widniała maska rogatego demona. Włosy stały się dłuższe i wydawały się płonąć, czarnym płomieniem.
– Teraz zobaczysz jak bardzo moja moc odbiega poziomem od twojej – powiedział cicho Argus. Nie wiedzieć kiedy znalazł się za Karenem. Ostatnie co zobaczył jego przeciwnik, było czarne ostrze przebijające na wskroś miejsce, w którym było serce.
"Nie ma dobrej śmierci. Może być ona zła lub dużo gorsza." – Mordimer Madderdin

– Chcesz poznać moją wersję szaleństwa? – Necro Qumetit 

– Dlaczego walczysz Necro?
– Ponieważ kocham rywalizację.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
O rety. To akuratnie podsumowuje moją reakcję po przeczytaniu całości. Muszę przyznać, że dawno się tak dobrze nie bawiłam przy czytaniu :D Uprzedziłeś, że to opowiadanie dla odprężenia i dlatego nie mam się do czegokolwiek przyczepić. Jak dla mnie to majstersztyk. Jednak jeśli chciałeś przy okazji poćwiczyć opisy walki, to słabo, bo oczekiwałam choć odrobinę realizmu np."obaj mężczyźni skoczyli na niego... i padli martwi w ciągu sekundy". Ale innymi drogi...

Cytat:O, taaak – rozmarzyła się Vilian – ten rok był naprawdę cudowny – dodała tuląc się do swojej siostry Jilian, a ta dała jej buziaka w policzek. Może i były bliźniaczkami, ale nie przeszkadzało im to kochać się nie tylko siostrzaną miłością. Mimo to nie były dyskryminowane.
czo

Cytat:Argus był obiektem westchnień wielu, dziewcząt. Wysoki, dobrze zbudowany, schludny. W jego piwnych oczach zawsze tkwiła pewność siebie. Nie był człowiekiem gwałtownym, raczej cichym i spokojnym. Mimo tych cech, nie dawał sobie w kasze dmuchać. Jeśli chodzi o wrogów był bezlitosny.
xDD

Cytat:Argus zacisnął usta. Tak, pamiętał. Bardzo dokładnie. Pamiętał każdego kogo zamordował. Twarze jego już martwej rodziny widział każdej nocy.
that escalated quickly. Najpierw szesnastolatek pije piwko z przyjaciółmi z okazji początku wakacji, a potem ten plot twist xD

Cytat:...a na jego twarzy widniała maska rogatego demona
o shiet

Uwielbiam.
– Światło porusza się szybciej od światła.
– Bezwzględnie, pułkowniku Pickering?
– Absolutnie, generale Bingam.
Odpowiedz
#3
(20-01-2017, 21:22)Triceraton napisał(a): O rety. To akuratnie podsumowuje moją reakcję po przeczytaniu całości. Muszę przyznać, że dawno się tak dobrze nie bawiłam przy czytaniu :D Uprzedziłeś, że to opowiadanie dla odprężenia i dlatego nie mam się do czegokolwiek przyczepić. Jak dla mnie to majstersztyk. Jednak jeśli chciałeś przy okazji poćwiczyć opisy walki, to słabo, bo oczekiwałam choć odrobinę realizmu np."obaj mężczyźni skoczyli na niego... i padli martwi w ciągu sekundy". Ale innymi drogi...

Cytat:O, taaak – rozmarzyła się Vilian – ten rok był naprawdę cudowny – dodała tuląc się do swojej siostry Jilian, a ta dała jej buziaka w policzek. Może i były bliźniaczkami, ale nie przeszkadzało im to kochać się nie tylko siostrzaną miłością. Mimo to nie były dyskryminowane.
czo

Cytat:Argus był obiektem westchnień wielu, dziewcząt. Wysoki, dobrze zbudowany, schludny. W jego piwnych oczach zawsze tkwiła pewność siebie. Nie był człowiekiem gwałtownym, raczej cichym i spokojnym. Mimo tych cech, nie dawał sobie w kasze dmuchać. Jeśli chodzi o wrogów był bezlitosny.
xDD

Cytat:Argus zacisnął usta. Tak, pamiętał. Bardzo dokładnie. Pamiętał każdego kogo zamordował. Twarze jego już martwej rodziny widział każdej nocy.
that escalated quickly. Najpierw szesnastolatek pije piwko z przyjaciółmi z okazji początku wakacji, a potem ten plot twist xD

Cytat:...a na jego twarzy widniała maska rogatego demona
o shiet

Uwielbiam.

Szczerze nie mam pojęcia czy, był to komplement czy, nie, ale dzięki za fajną wypowiedź  :P I nie pił on piwa tylko lemoniadę pomarańczowo – cytrynową :p. Pozdrawiam Necro.^^
"Nie ma dobrej śmierci. Może być ona zła lub dużo gorsza." – Mordimer Madderdin

– Chcesz poznać moją wersję szaleństwa? – Necro Qumetit 

– Dlaczego walczysz Necro?
– Ponieważ kocham rywalizację.
Odpowiedz
#4
Komplement, jeśli to nie było na poważnie. Jeśli tak, to niestety długa droga przed tobą, ale wszelkie błędy powinni ci za jakiś czas wyłuszczyć Sprawdzający, bo trochę ich jest – i mówię tu bardziej o logicznych. Mimo że kocham absurd, to tu trochę jest jego przesyt :V
– Światło porusza się szybciej od światła.
– Bezwzględnie, pułkowniku Pickering?
– Absolutnie, generale Bingam.
Odpowiedz
#5
(21-01-2017, 13:20)Triceraton napisał(a): Komplement, jeśli to nie było na poważnie. Jeśli tak, to  niestety długa droga  przed tobą, ale wszelkie błędy powinni ci za jakiś czas wyłuszczyć Sprawdzający,  bo trochę ich jest – i mówię tu bardziej o logicznych.  Mimo że  kocham absurd, to tu trochę jest jego przesyt :V

Rozumiem hihi.
"Nie ma dobrej śmierci. Może być ona zła lub dużo gorsza." – Mordimer Madderdin

– Chcesz poznać moją wersję szaleństwa? – Necro Qumetit 

– Dlaczego walczysz Necro?
– Ponieważ kocham rywalizację.
Odpowiedz
#6
(20-01-2017, 20:31)Necro Qumetit napisał(a): Pozdrawiam Necro.(Właśnie pozdrowiłeś sam siebie – interpunkcja robi różnicę :p)

Dzieciaki,(zbędny przecinek) ganiające  się z plastikowymi mieczami i pistoletami na wodę, krzyczące w niebo głosy(wniebogłosy) i śmiejące się urokliwie.

Dorośli, (zbędny przecinek)rozmawiający o wszystkim i o niczym (przecinek)przy okazji ugaszający pragnienie zimnym piwem w ten jakże upalny dzień.

– O, taaak – rozmarzyła się Vilian(kropka) – t(T)en rok był naprawdę cudowny – dodała(przecinek) tuląc się do swojej siostry Jilian, a ta dała jej buziaka w policzek.

Większość znajomych akceptowała ich odmienność. Prawdopodobnie był to powód ich urody.(Powodem czyjejkolwiek urody są w pierwszej kolejności geny. Bycie akceptowanym przez społeczeństwo nie sprawia, że zyskuje się urodę) Obie,(zbędny przecinek) blondwłose piękności,(zbędny przecinek) o szmaragdowych oczach i pięknym, promiennym uśmiechu. Chociaż większość ludzi, głównie mężczyzn(przecinek) patrzyło raczej na bardzo urodziwe piersi, ale cóż(przecinek) taka ich natura.

– Czy,(zbędny przecinek) ja wiem – mruknął Argus – był normalny… jak zwykle. 
– Oj(przecinek) nie bądź takim ponurakiem – ofuknęła przyjaciela Jilian.

– Zdrowie! – krzyknął  z uśmiechem Jim i przychylił(przybliżył/przysunął/przytknął) kubek do ust. Reszta poszła za jego przykładem. Napój bogów, który pili(przecinek) był specjalnością mamy Jima.

(akapit)Przez chwilę pili w milczeniu. Po chwili grupka dziewczyn przeszła obok nich. Jedna  z nich popatrzyła się(zbędne) na Argusa i uśmiechnęła się do niego. Chłopak odesłał jej uśmiech. Bliźniaczki popatrzyły na przyjaciela i powiedziały równocześnie:

Argus był obiektem westchnień wielu,(zbędny przecinek – jeśli kiedyś najdzie cię chęć postawienia przecinka w takim dziwnym miejscu, to się dwa razy zastanów, czy ma to jakikolwiek sens :p) dziewcząt.

Mimo tych cech, (zbędny przecinek)nie dawał sobie w kasze(ę) dmuchać. Jeśli chodzi o wrogów (przecinek)był bezlitosny.

– Dobra(przecinek) przystojniaczku – powiedział żartobliwie Jim – lepiej idź do fryzjera(przecinek) bo zarośniesz i żadna nie będzie cię chciała.

– Nie wiem(przecinek) o co ci chodzi. Są jeszcze krótkie – powiedział Argus, marszcząc brwi.

Nagle podszedł do nich mężczyzna w towarzystwie dwóch osób. Panowie z tyłu byli zamaskowani, ale koleś przed nimi nie ukrywał twarzy. (A nie lepiej od razu napisać "Nagle podeszło do nich trzech mężczyzn"? Skoro cała trójka była mężczyznami, to po co te zabawy w "towarzystwo dwóch osób"?)

Miał mocne rysy, szare oczy i krótkie czarne włosy. Miał potężną sylwetkę. Wyglądał trochę jakby pozamieniał się na ciała z niedźwiedziem, jednak na jego ciele było widać dużo więcej mięśni(przecinek) no i nie  było ono  tak owłosione.

– Wreszcie cię znalazłem (przecinek)Argusie.
– Co jest(przecinek) Argus? – zapytał Jim – znasz tego typa?

Ziemia – czarna i twarda, spalona miliony lat temu przez kataklizm,(myślnik – skoro otwarłeś wtrącenie myślnikiem, to tak je zamknij) nie rodziła żadnych roślin.

– Argus (przecinek)co się dzieje?!
– Czemu ich przeniosłeś(przecinek) Karen?! – warknął Argus.

– Od kiedy przejmujesz się życiem innych ludzi? – zapytał ironicznie(kropka) – n(N)ie pamiętasz już(przecinek) jak wyciąłeś w pień nasz klan?! – ryknął.

Pamiętał każdego(przecinek) kogo zamordował.
Jak taki  z natury łagodny i poukładany człowiek jak on mógł zabić dziesiątki ludzi.(Znak zapytania zamiast kropki) Nie, setki, poprawił się w myślach.  

– To prawda(przecinek) Argus? – zapytał Jim.

– Widocznie muszę dokończyć to(przecinek) co zacząłem  – powiedział zimno do dawnego przyjaciela Argus.

Obaj mężczyźni skoczyli na niego i….(zbędna kropka, brakuje spacji)padli martwi w ciągu sekundy. Krew, lejąca się z rozharatanych gardeł(przecinek) przesiąkała glebę.

Popatrzył się(zbędne) martwo na Karena, w którego rękach pojawił się potężny oburęczny miecz z wygrawerowanymi runami na ostrzu. 

Wymieniali ciosy przez krótką chwilę. Chociaż trafniejszym określeniem byłoby powiedzenie, że Argus odbijał ciosy Karena(zprzecinek) stojąc w miejscu, gdzie ten skakał we wszystkich kierunkach, próbując zranić przeciwnika. Argusowi chyba się znudziła(znudziło), gdyż  odbił cios Karena i posłał w jego kierunku pocisk energii, który odrzucił go kilka metrów do tyłu.

Chłopak, orientując się w sytuacji, użył Techniki Szybkich Kroków(Jak dla mnie przydałoby się napisać pokrótce, na czym ona polegała, bo dla mnie obecnie mógłbyś równie dobrze napisać "pobiegł" :D), aby zagrodzić drogę promieniowi, przyjmując (go) tym samym na siebie.

Argus poleciał do tyłu(zbędny przecinek) dławiąc się krwią, która buchnęła mu z nosa.

Ledwo go drasnął(przecinek) jednak rana piekła jak diabli.

– Pokaż mi swój najpotężniejszy atak – rzekł nagle Argus(kropka) – Pokażę ci(przecinek) na jak odmiennych poziomach stoi nasza moc.

Karen(przecinek) dając się sprowokować(przecinek) zebrał  potężną ilość energii. Jego miecz zalśnił zielonym blaskiem. Zamachnął się i uwolnił energię. Z jego ostrza wydostał się potężny atak (zbędna spacja), który zostawił na swojej drodze,(zbędny przecinek) rozoraną ziemię. (Atak to jest coś, co się wyprowadza. Sam atak się znikąd nie wydobywa. Wydostać/wydobyć się mogła, ja wiem, fala energii czy co tam sobie wymyślisz. Ale nie atak)

Kiedy uderzył w Argusa, nastąpił wielki wybuch. Kiedy kurz opadł(przecinek) Karen nie dowierzał  własnym oczom. Argus nie miał nawet zadraśnięcia. Szedł w jego stronę. Strój chłopaka zaczął się zmieniać. Czerwoną koszulkę przykryła czarna szata, (zbędna spacja) a na jego twarzy widniała maska rogatego demona. Włosy stały się dłuższe i wydawały się płonąć,(zbędny przecinek) czarnym płomieniem.

– Teraz zobaczysz (przecinek)jak bardzo moja moc odbiega poziomem od twojej – powiedział cicho Argus. Nie wiedzieć kiedy znalazł się za Karenem. Ostatnie(Ostatnim)(przecinek) co zobaczył jego przeciwnik, było czarne ostrze przebijające na wskroś (zbędne – albo przebiło, albo nie) miejsce, w którym było serce.

Średnio mi się to podobało. Ale przynajmniej nie spodziewałam się wiele po tym, co napisałeś przed tekstem. I w zasadzie dokładnie to dostałam: nawalankę z krótkim wstępem.
I to w sumie tyle, ile ode mnie usłyszysz. Bohaterowie występują w ilości śladowej, niezbędnej do tego, żeby ta nawalanka trzymała się kupy, więc nie może być mowy o jakimś związaniu się z nimi. Nawalanka moim zdaniem taka sobie – opisana w nieszczególnie emocjonujący sposób, wyglądająca jak walka postaci z gry MMO. Po prostu przeczytałam i tyle. Nie lubię tego typu tekstów, nudzę się, kiedy je czytam. :p
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
Reklama AdSense
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości