Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Alice vs. Najeźdźcy z kosmosu
#1
Witam wszystkich, jestem nowym użytkownikiem forum lecz chciałem podzielić się z wami moim opowiadaniem. W rolach głównych Alice , bohaterka z filmu oraz gier Resident Evil , Predarorzy a także obcy także myślę że takie połączenie bohaterów z gier oraz filmów może przypadnie wam do gustu, ocenę pozostawiam Wam:) O to część pierwsza oraz  pozostałe części już nie długo  A więc ruszamy ....


   Alice vs. Najeźdźcy z kosmosu

   Część Pierwsza:


 

Daleka przyszłość, Los Angeles. Ziemia została kompletnie zniszczona po wybuchu bomby nowowodorowej. Ludzie, co pozostali przy życiu skryli się w nie licznych lasach, które cudem ocalały po katastrofie. Na Ziemie przybywa statek, który przez pewien czas dryfował po naszej orbicie ziemskiej i ląduje nie opodal Los Angeles. Statek ten na pokładzie jest wypełniony po brzegi grupą krwiożerczych obcych, które żywią się żądzą zabijania i tylko czekają, aby wydostać się z statku i wyjść na żer. Po pewnym czasie właz statku otwiera się i na zewnątrz wydostają się obce formy życia, które czekały uśpione aż do teraz. Trafiają do lasu, w których ukrywają się ocaleni ludzie. Niespodziewający się niczego ziemianie wiodą codzienny żywot w świecie a raczej, co po nim zostało po wybuchu. Niszczycielska grupa obcych trafia na osadę ludzi, która żyje w głębi lasu i zaczyna polować na niczego winnych mieszkańców Ziemi. Ludzie nie mają szans w starciu z obcymi, mimo że dzielnie się bronili i giną jeden po drugim. Ocalała młoda dziewczyna, która miała na imię K- Max, schroniła się w zbudowanym przez ziemian magazynie i uciekła na obrzeża lasu. Trafia tam na siedzibę nieznajomej, która również ocalała po katastrofie. Żyła samotnie na obrzeżach lasu a miała na imię Alice. Była ona eksperymentem genetycznym nieistniejącej już wtedy korporacji, Umberlla, która rozprowadziła po całej ziemi wirus T, lecz owy wirus został kompletnie zniszczony przez naszą bohaterkę. Dzięki eksperymentom, którym została poddana zyskała nadludzką siłę, jej zmysły zostały wyostrzone do maksimum a także miała zdolność telekinezy oraz wytwarzania pola siłowego, które działało jak tarcza ochronna. Była również wyposażona w broń palną oraz sztylety, które były zrobione z metalu zwanego Anicum zdolnego to przecięcia najtwardszej stali. Spotkanie K- Max oraz Alice było niespodziewane. Alice myślała, że dziewczyna, która przybyła do niej chce ją okraść i wywiozła się po między nimi walka, z której zwycięsko wychodzi mieszkanka obrzeży lasu. Ogłusza dziewczynę, po czym związuje jej ręce i nogi. Mija trochę czasu i K-Max odzyskuje przytomność a potem opowiada Alice, że nie chciała jej okraść, lecz uciekła z obozu, który mieścił się w centrum lasu. Z obozu, który został napadnięty przez obcych, którzy zabili „wszystkich” mieszkańców a ona zdołała się ukryć w magazynie, który ocalił jej życie. Prosi tym samym Alice, aby wróciła razem z nią do obozu, w którym mieszkała, bo ma przeczucie, że jednak ktoś jeszcze ocalał z masakry, którą dokonały krwiożercze istoty z kosmosu. 
Alice początkowo nie chętnie przystaje na prośbę K- Max, ale po dłuższych namowach zgadza się i po przygotowaniu ekwipunku wyruszają, aby zdziesionować istoty, które zagnieździły się w centrum lasu oraz poszukać ludzi, który również jak K- Max mogliby cudem przeżyć. Przybywają na miejsce, baza, która kiedyś się mieściła w centrum lasu wydaję się opuszczona, lecz tylko na pozór, bo istoty kryją się w zakamarkach i tylko czekają, aby zaatakować. Udają się do centrum dowodzenia bazą, jest one zniszczone a na podłodze porozrzucane są szczątki ofiar masakry. Alice zapala flarę, aby oświetlić pomieszczenie i z pod sufitu wyskakują dwa dorosłe osobniki, które atakują ją jadem, lecz w samą porę Alice uaktywnia pole siłowe, które zadziałało jak tarcza i ochroniła się przed atakiem. W odwecie rzuca w obcych swoje sztylety, które wchodzą jak masło w ogromne ciała obcych a potem ładuję w nich wiązankę promieni plazmowych, dzięki którym stwory zostały zniszczone a ich szczątki rozprzestrzeniły się po całym pomieszczeniu. K- Max podchodzi do panelu sterowania i wpisuje kod, który aktywuje pomieszczenie, w którym ludzie gromadzili jeszcze więcej niszczycielskiej broni, która teraz może im się przydać, lecz aby się tam dostać muszą przejść przez korytarz, w którym w każdym zakamarku czai się nie jeden stwór z obcej planety. Gdy tak szły przez korytarz oświetlając sobie ciemne zakamarki flarą starały się uważnie stąpać po ziemi. Ich krok był ostrożny, bo wiedziały, że to jeszcze nie koniec niespodzianek, których na nie czyhały. Nagle z ciemni wyłoniły się trzy osobniki rasy pozaziemskiej, lecz nie atakowały ich, czekały, bowiem na ich krok. Alice włączyła pole siłowe, aby mogło je ochronić przed atakiem i przeszły obok nich aż tu nagle rzuciły się na nie i zostały porażone polem siłowym i padły na ziemie, lecz z znienacka wyskoczyły jeszcze dwa i również rzuciły się na Alice i K- Max, które już były bez ruchu. Patrzyły im prosto w oczy, które miały złowieszcze i pełne pogardy dla rasy ludzkiej. Nie znały litości, liczyła się dla nich tylko chęć zabijania. Z paszczy wyłoniły się im języki, które miały zakończone małymi, ale ostrymi zębami, lecz Alice mimo to z ledwością sięgnęła po swój sztylet i przebiła jednego aż koniec sztyletu przeszedł na wylot. A K- Max chwyciła wysunięty język potwora i z impetem wyrwała mu go a następnie sięgnęła po paralizator elektrojonowy ogłuszając przy tym bestie. Po tym ciosie padł jak długi a jego ciało dostało drgawek aż w pewnym momencie nie wytrzymało i rozprysło się okrywając szczątkami ściany korytarza. Po pewnym czasie szły nie ustanie dalej, aby dotrzeć do celu. Korytarz był ciemny, lecz blask flary oświetlał im drogę. 
Nagle usłyszały jakiś głoś wołający o pomoc i ruszyły za nim. Gdy już dotarły na miejsce, z którego ten głos dochodził ujrzały człowieka, który był ranny. K- Max ruszyła pośpiesznie w jego stronę, lecz Alice chwyciła ją za rękę i cofnęła. Przeczuwała, że to może być pułapka, którą zastawili obcy i człowiek leżący zakrwawiony może być przynętą. Ruszyły, za zatem wolnym krokiem powoli zbliżając się do nieznajomego. K- Max rozpoznała w nim komandora tej bazy a nazywał się on Sky MacNish. 
Ucieszyła się, że ktoś oprócz niej ocalał z masakry, jaką zgotowały im przybysze z obcej planety. Obie podeszły do niego i komandor powiedział im żeby się natychmiast stąd wyniosły, bo mogą nie wyjść z tego żywe oraz opowiedział Alice o ataku obcych na bazę. Że zginęło w niej dużo ludzi i to w strasznych męczarniach niemających szans z tak potężną i złowieszczą rasą. K- Max zaproponowała żeby komandor bazy poszedł razem z nimi mimo tego, że był bardzo ranny, lecz Sky odparł na to, że prawdziwy przywódca nie zostawia swojej bazy mimo wszystko, co by się działo. Alice z K- Max posłuchały komandora i ruszyły w dalszą drogę, lecz w tym samym momencie do pomieszczenie dostały się obce kreatury i rzuciły się na komandora, lecz on chwycił szybko za swoją broń i zaczął strzelać do nich wiązanką promieni dźwiękowych, lecz niestety to tylko rozwścieczyło rasę zabójców z obcej planety i przy czym raniąc je minimalnie, po czym ponowiły swój atak. Sky nie mając wyboru chwycił po granat hydrojonowy i wyciągnął zawleczkę i powiedział: nigdy mnie nie dostaniecie!!! Po chwili granat wybuchł z taką siłą, która zrównała pomieszczenie z ziemną. Widząc to K- Max krzyknęła:, nieeeee ale było już za późno i Alice chwytając dziewczynę za jej ramie nakazała jej iść w dalszą drogę. K- Max z łzami w oczach musiała posłuchać polecenia jej towarzyszki. 
W tym samym czasie gdzieś w galaktyce około ziemskiej wyruszył z planety zamieszkałej przez Predatory statek, który był wypełniony po brzegi przez pozaziemską rasę łowców. Statek kierował się na Ziemie gdzie był kierowany przez radar namierzający złowieszczą rasę obcych. Gdy już dotarli na Ziemie, do lasu, w którym znajdowała się baza za atakowana przez obcych, zaczęło się polowanie.... I już po chwili natknęli się na dwa złowieszcze osobniki, które wyczuły ich obecność, lecz nie mogły ich zobaczyć i już jeden z nich padł w wielkich męczarniach ugodzony przez Predatora swoim ostrzem na przed ramieniu, które przebiło go na wylot.








Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Cześć.
Przeczytałem tyle, ile tu zacytowałem.
"Daleka przyszłość, Los Angeles. Ziemia została kompletnie zniszczona po wybuchu bomby nowowodorowej. Ludzie, co pozostali przy życiu skryli się w nie licznych lasach, które cudem ocalały po katastrofie. Na Ziemie przybywa statek, który przez pewien czas dryfował po naszej orbicie ziemskiej i ląduje nie opodal Los Angeles."

1. "Ziemia została kompletnie zniszczona po wybuchu" – wiesz, że takie zdanie sugeruje, że coś zniszczyło Ziemię po jakimś wybuchu, a nie wskutek wybuchu?
2. nowowodorowej – w zasadzie jestem pewny, że jeśli zostanie wykryty/stworzony pierwiastek podobny do wodoru/izotop wodoru tego typu, to nie będzie mieć takiej nazwy. Każdy pierwiastek (nie śledzę tych najnowszych) ma raczej oryginalną i niepowtarzalną nazwę. A Ty po prostu zrzuciłeś swoją niewiedzę nt. pierwiastków na barki językowego nowotworu, w tym przypadku nowowodoru.
3. "Ludzie, co pozostali" – to maniera, ale daleka od poprawności. "Którzy".
4. "przy życiu skryli się" – interpunkcja.
5. "nie licznych" – sporo musiałbyś się napracować, aby obronić taki zapis.
6. "cudem ocalały po katastrofie" – urok chyba każdego kompletnego zniszczenia: jest niekompletne.
7. "Ziemie" – a ile jest planet o tej nazwie?
8. "przybywa" – to, że zmieniasz czasy, nie jest wynikiem planu i fajnym efektem. Jest przeszkadzającym niedbalstwem.
9. "nie opodal" – a tego już na pewno nie zdołasz obronić.

Nie znam fabuły. Poznają ją i być może ocenią osoby, którym nie przeszkadza tak duża ilość błędów.

Porady.
1. Nigdy, ale to nigdy nie cwaniakuj z własną niewiedzą. Jeżeli już musisz zrzucić jakąś bombę, to poczytaj o nich choćby kwadrans. "Nowowodór" prawie dla każdego będzie wynikiem tego, że nie chciało Ci się nabyć podstaw, więc wymyślałeś wszystko, w tym pierwiastki chemiczne. Krócej: poszerzaj swoją wiedzę.
2. Jeżeli Word coś Ci podkreśla, to prawdopodobnie ma rację. A jeżeli tak, to sprawdź, jak ma być i popraw to.
3. Nie kompiluj (sprawdź w Google znaczenie). Naprawdę rozumiem: to fajna bohaterka, fajne gry i filmy, fajna dupa i tak dalej. Ale tak długo, jak będzie ona zapożyczoną przez Ciebie postacią, tak długo Twoje dzieła będą na ogół mieszanką czegoś, co już ktoś wymyślił przed Tobą. W takich tekstach nie ma Ciebie, autorze. Zazwyczaj wychodzi z tego parodia (bo punkt odniesienia jest za dobrze znany i zawsze będzie porównywany z tym, co czytelnik już zna).
4. Stwórz sobie prywatny słownik ortograficzny. Prawdopodobnie trudne dla Ciebie wyrazy nie przekroczą stu, a Ty ustrzeżesz się takiej ilości błędów.
4A. Zacznij od pisowni "nie" z różnymi częściami mowy.
5. Pisz tak, aby ktoś chciał Cię przeczytać, a nie musiał. Blok długiego tekstu to sprawdzony przepis na bycie pomijanym przez czytających. Blok krótkiego tekstu ma połowę szans na taki scenariusz.
6. Myśl i kwestionuj to, co znasz i co już wymyśliłeś. A całą resztę zapisuj. To najlepsza metoda tworzenia wartościowych tekstów, jaką znam.
Odpowiedz
#3
(08-10-2016, 19:31)Marc77 napisał(a): Witam wszystkich(To my witamy Ciebie, nie Ty nas :p), jestem nowym użytkownikiem forum lecz chciałem podzielić się z wami moim opowiadaniem.

(Zbędny tag na pogrubienie tytułu – jeśli chciałeś napisać tytuł wytłuszczonym drukiem, tekst powinien być pomiędzy tagiem otwierającym i zamykającym )Alice vs. Najeźdźcy z kosmosu

   Część Pierwsza(Część pierwsza):

(Tu tak samo, też jest seria tagów, które nic nie robią. Jeśli tag składa się z dwóch części, to w środku, między pierwszą a drugą, musi być tekst)

Daleka przyszłość, Los Angeles. Ziemia została kompletnie zniszczona po wybuchu bomby nowowodorowej. [b](Z tego zdania wynikałoby, że znikła cała planeta, a nie samo życie na niej. Przydałoby się wyrazić to precyzyjniej)

Ludzie, co(którzy) pozostali przy życiu (przecinek)(To warto byłoby zmienić na przykład na: "Ocalali ludzie", bo po koniecznej zmianie "co" na "którzy" powstanie powtórzenie – którzy/które) skryli się w nie licznych(nielicznych) lasach, które cudem ocalały po katastrofie. (To potwierdza moją uwagę do rzekomo kompletnie zniszczonej Ziemi. Jak widać w tym zdaniu, Ziemia, a nawet życie na niej, wcale nie zostało zniszczone kompletnie, przetrwały lasy, a nawet ludzie)

Na Ziemie(ę) przybywa statek, który przez pewien czas dryfował po naszej(zbędne) orbicie ziemskiej i ląduje nie opodal(nieopodal) Los Angeles.

Statek ten na pokładzie (zbędne – wiadomo, że na pokładzie, gdzie indziej może być wypełniony?)jest wypełniony po brzegi grupą krwiożerczych obcych, które żywią się żądzą zabijania(Może niepotrzebnie się czepiam, ale na żądzy zabijania nie da się przetrwać, o czym nawet sam piszesz w tym samym zdaniu – stwory wychodzą na żer, żeby przeżyć. Zmieniłabym więc na "pałają żądzą zabijania") i tylko czekają, aby wydostać się z(ze) statku i wyjść na żer.

Po pewnym czasie właz statku otwiera się i na zewnątrz wydostają się obce formy życia, które czekały uśpione aż do teraz. (To czekały uśpione czy "żywiły się żądzą zabijania"? Według mnie to się wyklucza, o ile nie sprecyzujesz obu informacji)

Trafiają do lasu(lasów), w których ukrywają się ocaleni ludzie.

Niespodziewający się niczego ziemianie(Ziemianie) wiodą codzienny żywot w świecie(przecinek) a raczej (tym) , co po nim zostało po wybuchu. (Codzienny żywot? Czyli jaki? Żyją na zniszczonej planecie, napisanie, że "wiodą codzienny żywot" to w moim odczuciu potworny skrót. Równie dobrze można by usunąć to zdanie, ilość informacji pozostanie niezmieniona, a przynajmniej nie będzie widać, że problemy ludzkiej egzystencji w skrajnie zdegradowanym środowisku streściłeś w trzech słowach)

Niszczycielska grupa obcych trafia na osadę ludzi, która żyje w głębi lasu i zaczyna polować na niczego winnych mieszkańców Ziemi. (Osada ludzi nie mogła żyć w głębi lasu i polować na niczego winnych mieszkańców Ziemi)

Ludzie nie mają szans w starciu z obcymi, mimo że dzielnie się bronili(bronią – skoro zdecydowałeś się na czas teraźniejszy w narracji, to się go trzymaj) i giną jeden po drugim. (Zapisałabym to inaczej, bo obecnie "dzielnie się bronią i giną jeden po drugim" nieco absurdalnie brzmi. Lepiej jakoś tak: "Ludzie nie mają szans w starciu z obcymi. Mimo że dzielnie się bronią, giną jeden po drugim")

Ocalała młoda dziewczyna, która miała na imię K- Max, schroniła się w zbudowanym przez ziemian(Ziemian) magazynie (przecinek)i uciekła na obrzeża lasu. (I tutaj nagle zmieniasz czas narracji)

Żyła samotnie na obrzeżach lasu(przecinek) a miała na imię Alice. Była ona eksperymentem genetycznym nieistniejącej już wtedy korporacji, Umberlla, która rozprowadziła po całej ziemi wirus T, lecz owy(ów) wirus został kompletnie zniszczony przez naszą bohaterkę. (Raz, zbyt długie to drugie zdanie, stanowczo zbyt wiele w nim informacji. Dwa, nie wiem, jak inni, ale dla mnie ta bohaterka nie jest "nasza", nie znam jej)

Dzięki eksperymentom, którym została poddana(przecinek) zyskała nadludzką siłę, jej zmysły zostały wyostrzone do maksimum (przecinek)a także miała zdolność telekinezy oraz wytwarzania pola siłowego, które działało jak tarcza ochronna.

Była również wyposażona w broń palną oraz sztylety, które były zrobione z metalu zwanego Anicum zdolnego to przecięcia najtwardszej stali.

Spotkanie K- Max oraz Alice było niespodziewane. (Zastanów się dobrze, czy ta informacja jest niezbędna. Skoro ludzie zostali zdziesiątkowani, to spotkanie dwóch obcych sobie kobiet raczej nie miało szans być zaplanowane)

Alice myślała, że dziewczyna, która przybyła do niej(przecinek) chce ją okraść i wywiozła(wywiązała) się po między(pomiędzy) nimi walka, z której zwycięsko wychodzi mieszkanka obrzeży lasu.

Mija trochę czasu i K-Max odzyskuje przytomność(przecinek) a potem opowiada Alice, że nie chciała jej okraść, lecz uciekła z obozu, który mieścił się w centrum lasu. Z obozu, który został napadnięty przez obcych, którzy zabili „wszystkich” mieszkańców(przecinek) a ona zdołała się ukryć w magazynie, który ocalił jej życie. (Stanowczo za długie zdanie i stanowczo zbyt pełne powtórzeń. No i ujęcie słowa "wszystkich" w cudzysłów to chyba najgorsza możliwa opcja. Lepiej napisz "prawie wszystkich" albo "wszystkich oprócz niej")

Prosi tym samym(przy tym) Alice, aby wróciła razem z nią do obozu, w którym mieszkała, bo ma przeczucie, że jednak ktoś jeszcze ocalał z masakry, którą(której) dokonały krwiożercze istoty z kosmosu.

Alice początkowo nie chętnie(niechętnie) przystaje na prośbę K- Max, ale po dłuższych namowach zgadza się i po przygotowaniu ekwipunku wyruszają, aby zdziesionować(zdziesiątkować) istoty, które zagnieździły się w centrum lasu(przecinek) oraz poszukać ludzi, który(którzy) również(tak) jak K- Max mogliby cudem przeżyć.

Przybywają na miejsce, baza, która kiedyś się mieściła(mieściła się) w centrum lasu(przecinek) wydaję(e) się opuszczona, lecz tylko na pozór, bo istoty kryją się w zakamarkach i tylko czekają, aby zaatakować.

Udają się do centrum dowodzenia bazą(zbędne), jest one(ono) zniszczone(przecinek) a na podłodze porozrzucane są szczątki ofiar masakry.

Alice zapala flarę, aby oświetlić pomieszczenie(przecinek) i z pod(spod) sufitu wyskakują dwa dorosłe osobniki, które atakują ją jadem, lecz w samą porę Alice uaktywnia pole siłowe, które zadziałało jak tarcza i ochroniła się(ją) przed atakiem.

W odwecie rzuca w obcych swoje sztylety, które wchodzą jak masło w ogromne ciała obcych(Masło w nic nie może wchodzić, chyba że w dziurki w chlebie)(przecinek) a potem ładuję(ą) w nich wiązankę(wiązkę – wiązankę to może zrobić pani w kwiaciarni albo dresik na ulicy :p) promieni plazmowych, dzięki którym stwory zostały zniszczone a ich szczątki rozprzestrzeniły się (rozprysnęły czy coś w tym stylu będzie odpowiedniejsze)po całym pomieszczeniu.

K- Max podchodzi do panelu sterowania i wpisuje kod, który aktywuje pomieszczenie, w którym ludzie gromadzili jeszcze więcej niszczycielskiej broni, która teraz może im się przydać, lecz aby się tam dostać (przecinek)muszą przejść przez korytarz, w którym w każdym zakamarku czai się nie jeden(niejeden) stwór z obcej planety.

Gdy tak szły przez korytarz (przecinek)oświetlając sobie ciemne zakamarki flarą (przecinek)starały się uważnie stąpać po ziemi.

Ich krok był ostrożny, bo wiedziały, że to jeszcze nie koniec niespodzianek, których(które) na nie czyhały. Nagle z ciemni(ciemności – ciemnia to pomieszczenie do chemicznej obróbki zdjęć) wyłoniły się trzy osobniki rasy pozaziemskiej, lecz nie atakowały ich, czekały, (zbędny przecinek)bowiem na ich krok.

Alice włączyła pole siłowe, aby mogło je ochronić przed atakiem(przecinek) i przeszły obok nich(przecinek) aż tu nagle rzuciły się na nie i zostały porażone polem siłowym i padły na ziemie(ę), lecz z znienacka(znienacka) wyskoczyły jeszcze dwa i również rzuciły się na Alice i K- Max, które już były bez ruchu.

Patrzyły im prosto w oczy, które miały złowieszcze i pełne pogardy dla rasy ludzkiej. (Z tego zdania wynika, że oczy bohaterek miały złowieszczy wyraz)

Z paszczy wyłoniły się im języki, które miały(były) zakończone małymi, ale ostrymi zębami, lecz Alice mimo to (Mimo co? Mimo tego, że stwór wysunął jęzor, ona wbiła w niego sztylet? To nie ma sensu)z ledwością sięgnęła po swój sztylet i przebiła jednego(przecinek) aż koniec sztyletu przeszedł na wylot.(Przebiła na wylot obcego? Raz, jakim cudem w ogóle dała radę, z obcym tak łatwo raczej nie było? Dwa, sztylet musiałby mieć długość miecza, żeby przeszedł na wylot. Chyba że przebijała mu rękę, w sumie nie napisałeś, w jakie miejsce go ugodziła. Tak czy siak, wydaje mi się to naprawdę bardzo mało prawdopodobne)

A K- Max chwyciła wysunięty(wysunięty) język potwora i z impetem wyrwała mu go(przecinek) a następnie sięgnęła po paralizator elektrojonowy(przecinek) ogłuszając przy tym bestie(ę). (Zaraz, wyrwała mu zakończony zębami, jak napisałeś, język dłonią? Jakim cudem? Poza tym wyrwanie języka nawet człowiekowi nie jest czynnością, którą robi się ot, tak. Wyrwanie jęzora obcemu tym bardziej)

Po tym ciosie padł jak długi(przecinek) a jego ciało dostało drgawek (przecinek)aż w pewnym momencie nie wytrzymało i rozprysło się(przecinek) okrywając szczątkami ściany korytarza. Po pewnym czasie szły nie ustanie(nieustannie) dalej, aby dotrzeć do celu.

Nagle usłyszały jakiś głoś(głos) wołający o pomoc i ruszyły za nim. Gdy już dotarły na miejsce, z którego ten głos dochodził(przecinek) ujrzały człowieka, który był ranny.

Przeczuwała, że to może być pułapka, którą zastawili obcy(przecinek) i człowiek leżący zakrwawiony może być przynętą. Ruszyły, (zbędny przecinek)za zatem(zatem) wolnym krokiem(przecinek) powoli zbliżając się do nieznajomego. K- Max rozpoznała w nim komandora tej bazy(przecinek) a nazywał się on Sky MacNish. 

Ucieszyła się, że ktoś oprócz niej ocalał z masakry, jaką zgotowały(zgotowali) im przybysze z obcej planety.

Obie podeszły do niego i komandor powiedział im (przecinek)żeby się natychmiast stąd wyniosły, bo mogą nie wyjść z tego żywe oraz opowiedział Alice o ataku obcych na bazę.

Że zginęło w niej dużo ludzi(przecinek) i to w strasznych męczarniach(przecinek) niemających szans z tak potężną i złowieszczą rasą.

K- Max zaproponowała(przecinek) żeby komandor bazy poszedł razem z nimi mimo tego, że był bardzo ranny, lecz Sky odparł na to, że prawdziwy przywódca nie zostawia swojej bazy mimo wszystko, co by się działo. (cokolwiek by się działo)

(...)lecz on chwycił szybko za swoją broń i zaczął strzelać do nich wiązanką(wiązką/wiązkami) promieni dźwiękowych, lecz niestety to tylko rozwścieczyło rasę zabójców z obcej planety i (przecinek zamiast "i") przy czym raniąc je(ich) minimalnie, po czym ponowiły swój atak.

Sky nie mając wyboru(przecinek) chwycił po granat hydrojonowy i(przecinek zamiast "i") wyciągnął zawleczkę i powiedział: nigdy mnie nie dostaniecie!!! Po chwili granat wybuchł z taką siłą, która zrównała pomieszczenie z ziemną. (Skoro wybuch zrównał pomieszczenie z ziemią, to nie ma szans, by bohaterki wyszły z tego cało, a przynajmniej by wyszły z tego nienaruszone. Nie rozumiem więc, dlaczego zaraz po tym zdaniu jakby nigdy nic idą dalej)

Widząc to(przecinek) K- Max krzyknęła:,(zbędny przecinek) n(N)ieeeee(przecinek) ale było już za późno i Alice (przecinek)chwytając dziewczynę za jej(zbędne) ramie(ę)(przecinek) nakazała jej iść w dalszą drogę.

K- Max z(ze) łzami w oczach musiała posłuchać polecenia jej towarzyszki. (A w ogóle skąd te łzy? Z tekstu nie wynika, że z tym człowiekiem łączyły ją jakiekolwiek cieplejsze uczucia. W każdym razie na pewno nie takie, które tłumaczyłyby taką rozpacz)

W tym samym czasie gdzieś w galaktyce około ziemskiej(okołoziemskiej) wyruszył z planety zamieszkałej przez Predatory statek, który był wypełniony po brzegi (Chyba dokładnie takie samo określenie widziałam na początku tekstu) przez pozaziemską rasę łowców.

Statek kierował się na Ziemie(ę)(przecinek) gdzie był kierowany przez radar namierzający złowieszczą rasę obcych. Gdy już dotarli na Ziemie(ę), do lasu, w którym znajdowała się baza za atakowana(zaatakowana) przez obcych, zaczęło się polowanie.... I już po chwili natknęli się na dwa złowieszcze osobniki, które wyczuły ich obecność, lecz nie mogły ich zobaczyć(przecinek) i już jeden z nich padł w wielkich męczarniach ugodzony przez Predatora swoim (zbędne – to zmienia znaczenie, "swoim" oznaczałoby, że predator przebił obcego jego własnym – czyli obcego – ostrzem) ostrzem na przed ramieniu(przedramieniu), które przebiło go na wylot.(Wynika z tego, że to przedramię go przebiło)

(Zbędny odstęp)

Spoiler: Uwagi, komentarz
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości