Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Dobre opowiadanie
#1
Cześć.

Każda opinia i krytyka są tu bardzo mile widziane i przyjmowane z wdzięcznością. Naprawdę. Przyjmę każdą i każdą rozważę, o ile będzie choć w minimalnym stopniu zrozumiała i będzie dotyczyć tego tekstu.

Wiem, że do zapisu dialogów używa się innych znaków, niestety Word/Libre Office tego nie wiedzą.






Magowie podnieśli jednocześnie przed siebie jedną rękę. Wszyscy zaczęli wymawiać słowa potężnego zaklęcia Tarczy, które osłoni ich i wojska króla Władaryka.
Nagle wystrzeliła w ich stronę chmura strzał i bełtów. Po chwili wszyscy z zapartym tchem obserwowali, jak wypuszczone pociski spalały się jeden po drugim na magicznej barierze.
Wojska przeciwnika nie czekały jednak ani chwili. Oddział Czerwonych Magów wypuścił dziesiątki, setki płonących kul z nadzieją, że elita Błękitnokrwistych – najwierniejszy i najdzielniejszy z zastępów magów króla Władaryka – nie zdąży zbudować właściwego kontrzaklęcia.
Ale jednak się przeliczyli. Fireballe, chociaż było ich tak wiele, nie zdołały przebić magicznej bariery. Niczym gwiazdy zderzyły się z niewidzialną sferą i rozjarzyły na niej do białości. Wtem jeden z Czerwonych dostrzegł, że z lewej strony bariera uległa częściowej dezintegracji – widocznie w tym miejscu stali słabsi ze sług królewskich. Nie czekając, wszyscy skierowali w tamtą stronę najpotężniejszą wersję zaklęcia Kula Akraxerosa. Magiczna tarcza zaświeciła jeszcze mocniej, po czym pęknięcie w niej rozeszło się od prawej do lewej. Wszystko wskazywało na to, że walka jest przesądzona...”

– Wiesz, co? To jest… mmm… dość dobre opowiadanie.
– „Dość dobre”? Czyli jest do luftu?
– Nie. Nie zaraz „do luftu”. Tak naprawdę nie wiem, co to znaczy „do luftu”, ale nie jest do luftu. Po prostu… wymaga ono… delikatnego szlifu.
– No, dobra. Ty tu jesteś nauczycielem. To co niby trzeba poprawić?
– Ech. Czemu zaraz „poprawić”? Po prostu… leciutko…, ale naprawdę delikatnie…
– Marcin, wysłałem to już do trzech znajomych z Kręgu Literackiego i wszyscy mówili, że jest zarypiste. A ty teraz mi mówisz, że jest do kitu.
– Krzychu, słuchaj. Jestem tylko skromnym polonistą. Tak więc moje uwagi będą w zasadzie tylko moimi uwagami, okej? Mam jedną czy dwie sugestie, ale po prostu je przemyśl, dobra?
– No to mów, posłucham.
– Tylko spokojnie, dobra? Bez gniewu. Po prostu chcę…
– No dobra! Jestem spokojny! Mów już.

Marcin, nauczyciel języka polskiego w klasie Krzyśka, zagryzł górną wargę i zrobił strapioną minę.

– Piszesz, że „magowie podnieśli jednocześnie jedną rękę”. A jak to się stało?
– No, normalnie. Podnieśli rękę. O tak.
– Ale jak to się stało, że ileś tam magów podniosło tę samą rękę jednocześnie? W jednej chwili.
– No, po prostu podniósł jeden, a potem drugi.
– Ale takie coś trwałoby chyba z dziesięć sekund. Wiesz, ile wynosi reakcja kierowcy? Może inaczej. Wiesz, ile czasu potrzebuje kierowca, żeby zahamować, kiedy widzi coś na drodze? Ponad sekundę. Jeżeli miałbyś… Ilu było tych Niebieskich Magów?
– Jakieś pięćdziesiąt.
– Czyli mamy coś koło pięćdziesięciu sekund, od kiedy jeden zacznie, a ostatni skończy. To prawie minuta.
– Hmm...
– A ty piszesz, że zrobili to jednocześnie.
– Bo użyli czaru komunikacji.
– A ten czar działa tak, że wysyła wiadomość do wszystkich jednocześnie? Na przykład: „teraz wszyscy podnosimy prawą rękę i rzucamy magiczną tarczę”. Tak?
– Dokładnie.
– A do kogo ten czar trafia?
– Do magów.
– Czyli do magów, a do ludzi nie.
– No.
– A czemu trafia tylko do tych Niebieskich?
– Bo to jeden z nich wymyślił tę wersję czaru i tylko oni potrafią z nich skorzystać.
– Okej. I wszyscy znali słowa zaklęcia Tarczy, tak?
– No tak.
– W porządku. Potem piszesz, że „nagle wystrzeliła w ich stronę chmura strzał i bełtów”. Łucznicy i bełciarze nie są magami, prawda?
– Nie „bełciarze”, tylko „kusznicy”. I nie są.
– Więc jak im się udało wystrzelić jednocześnie taką chmurę?
– A widziałeś na filmach, że przejeżdża chorąży i w ten sposób daje znać do strzału?
– Widziałem. I rozpoczyna się wtedy strzelanie, które trwa i trwa. Leci taka fala strzał, bo jeden wystrzelił prędzej, a drugi po trzech sekundach. Ale dobra. A te bełty… – czemu tam leciały bełty w tej chmurze?
– Nie rozumiem.
– Wiesz przecież, że kusza ma bardzo krótki zasięg. Nigdy nie używano jej na polach bitwy, bo trzeba ją dość długo przeładowywać no i ma bliski zasięg. Dlatego na murach stali kusznicy, ale w polu stali łucznicy.
– No dobra, kuszników wywalę.
– „Po chwili wszyscy obserwowali, jak...” i tak dalej. „Wszyscy”, czyli kto?
– No, wszyscy na polu bitwy.
– Czyli zarówno armia króla Władaryka, jak i tego drugiego, tak?
– Tak.
Okej.
– „Pociski spalały się jeden po drugim...” – naprawdę da się zaobserwować, jak sto metrów dalej leci chmura strzał, pewnie będzie ich z tysiąc, a potem ktoś widzi, jak spalają się pojedyncze strzały? Bo ja sądzę, że w jednej sekundzie z barierą zetknęło się jakieś czterysta strzał. A więc to był jeden rozbłysk, a nie „spalanie się jedna po drugiej”.
– No, może i tak.

Entuzjazm chłopaka opadał, choć robił wiele, aby nie dać tego po sobie poznać.

– A potem: „wojska przeciwnika nie czekały ani chwili”. Chwila, czegoś nie kumam. Skoro wszyscy obserwowali, jak lecą pociski, a potem się spalają, to czekali czy nie czekali?
– No, chwilkę odczekali, a potem zaatakowali.
– Czyli czekali, aż strzały zaczną się spalać?
– Tak.
– Czyli wojska przeciwnika jednak odczekały kilka ładnych sekund, a nie „ani chwili”.
– No, dobra, kurde. Czepiasz się szczegółów.
– Wyobraź sobie, że jesteś takim magiem. Podnosisz rękę, mamroczesz zaklęcia, rzucasz tarcze, jakieś pociski się spalają nad twoją głową… Uważasz, że twój wróg, który chce cię zabić, będzie czekał kilka sekund na to? Sądzisz, że to szczegół, czy poczeka kilka sekund, czy nie? Myślisz, że on będzie wiedział, że bierze udział w czyimś opowiadaniu, więc wypada z wdziękiem odczekać, aż puścisz mu „fajerbola”? To są najważniejsze na świecie szczegóły i każdy, kto recenzuje książki, powinien się ich czepiać.

Urwał, widząc, że krytyka była ostra, może za ostra. Ale trafiła we właściwe miejsce.

– Grałeś kiedyś w jakiegoś „erpega”? – zapytał po chwili nauczyciel.
– No jasne, że tak! We wszystkie.
– Jaki zasięg ma Magiczna Kula?
– Jakieś… czterdzieści, pięćdziesiąt metrów.
– Czyli Czerwoni Magowie stali nie dalej niż pięćdziesiąt metrów od Niebieskich.
– No tak, to do kitu. Przemyślę to.
– Koniecznie. A skąd Czerwoni wiedzieli, że ta tarcza Niebieskich nie przetrwa ataku ognistymi kulami? Czemu to nie była uniwersalna tarcza?
– Wiedzieli, bo się na tym znają. Umią odczytać architekturę zaklęcia. A Niebiescy nie rzucili od razu mocniejszej tarczy, bo utrzymywanie takiego czaru kosztuje dużo many.
– Dobra, racja. Ale mówi się „umieją”, a nie „umią”. I nie pisze się „ale jednak”. „Ale” i „jednak” oznaczają dokładnie to samo. Nie pisz tak.
– Kumam.
– I te „fireballe”… Gdybym nie znał angielskiego albo nie grał w „erpegi”, to nie wiedziałbym, co to te „fireballe”.
– No…, okej.
– Czyli jednak Niebiescy rzucili jakąś super tarczę, skoro te ogniste kule się o nią rozbiły.
– Niespodzianka! W końcu to elita królewska.
– Ale i niepotrzebny wydatek energetyczny.
– Ale Czerwoni wypuścili na darmo „fajerbole” i też stracili manę.
– Czyli nie ma w tym finezji ani wiedzy, tylko wytracanie many.
– Ech...
– Jeden z Czerwonych zobaczył, że z jednej strony bariera pękła.
– No.
– A potem wszyscy walnęli w tamtą stronę kulą Aaa…
– Akraxerosa. No tak. To chyba logiczne.
– Ale skąd wszyscy wiedzieli, że tam pękła bariera?
– No przecież Czerwoni to zobaczyli!
– Tak? „Wtem jeden z Czerwonych dostrzegł, że z lewej strony...” i tak dalej. To kto dostrzegł? Wszyscy? Czy jeden?
– Ja pierdzielę. No jeden, a potem wszyscy.
– Wszyscy dostrzegli pęknięcie? Wszyscy naraz? I to w chwili, kiedy bariera cała świeciła od poprzedniego ataku?
– Ech, nie rozumiesz…
– A przy okazji: kto rzucił te kule tego na A?
– No jak to, kto. Czerwoni.
– A skąd to wiadomo?
– No z tekstu! Czytałeś!?
– To przeczytam jeszcze raz. „Wtem jeden z Czerwonych dostrzegł, że z lewej strony bariera uległa częściowej dezintegracji – widocznie w tym miejscu stali słabsi ze sług królewskich. Nie czekając, wszyscy skierowali w tamtą stronę najpotężniejszą wersję zaklęcia Kula Akraxerosa.” Czyli jeden z Czerwonych zobaczył, że z lewej walnęła ta bariera. „Ktoś” nie czekał i jacyś „wszyscy” skierowali tam najpotężniejszą wersję kuli. A może ta kula to czar łatający wyrwę? A jeśli tak, to mogli go rzucić Niebiescy.
– Daj mi to przeczytać…

Po dłuższej chwili marszczenia brwi:

– I co?
– Ale wiesz, co? Każdy by zrozumiał, co co chodzi. Tylko nie ty!
– Czyli sądzisz, że każdy recenzent na świecie zna tę kulę tego na A i każdy grał w erpegi?

Krzysiek bardzo, bardzo ciężko westchnął. Powstrzymywał się przed rzuceniem co najmniej trzeciolewelowego bluzgu.

– Gdzie pękła tarcza?
– Z boku.
– Ale z którego boku?
– Pękła z lewej.
– To czemu „pęknięcie w niej rozeszło się od prawej do lewej”?
– No nie…, nie mogę…
– I dlaczego walka była przesądzona? Nie wiadomo, ilu było magów Czerwonych, a ilu Niebieskich. Napisałeś wcześniej, że wojsk było tyle samo. Ale to na razie magowie walczyli. Ale czy tylko magowie walczą? To po co są wojska? Dla ozdoby? I dlaczego walkę miałoby przesądzić to, że pękł jeden czar? Przecież można zaraz rzucić drugi, prawda? No chyba elita Niebieskich nie takie rzeczy już robiła…
– Dobra, rozumiem! To jest do dupy! To wszystko jest do dupy! Mam to gdzieś! Już nie będę pisał. Zadowolony?!

Po tym, jak wykrzyczał swoją frustrację, Krzysiek wstał, jednym ruchem ręki zrzucił kartki wydruku na podłogę, po czym wybiegł z sali szkolnej.
Marcin podrapał się mocniej po klatce piersiowej, jakby go coś mocno zabolało. Ale nie było to serce.
Wyjął ze swojej czarnej, belferskiej torby komórkę, która wyglądała jak matka wszystkich komórek, i napisał krótką wiadomość na dziwny, 16-cyfrowy numer: „Sukces. Adam”. A potem oparł się na krześle i powiedział pod nosem:
– To było naprawdę złe opowiadanie.
Wstał, schylił się i zaczął zbierać rozsypane kartki. Robiąc to, dodał w myślach: „ale za trzy albo pięć lat wyjąłbyś je z szuflady i poprawił. A wtedy byłoby już naprawdę bardzo złym opowiadaniem”. Wyobraził sobie zniszczoną planetę, zniszczoną technologię. Wszystko przez magię i w imieniu magii. W niektórych jej częściach ci, którzy ocaleli, zaczęli być nazywani magami i podzielili się na frakcje. Bez wyraźnego powodu rozpętała się wojna na magię, taką najbardziej ordynarną i spektakularną. A inni nałożyli korony i stali się królami. Inni stali się tymi, którym się rozkazuje. Świat przybrał barwy czerwone i niebieskie, zapłonął kolorami tarcz magicznych i spalających się o nie kul utkanych z energii i materii.
To niezbyt oryginalna wizja przyszłości i standardowo apokaliptyczna. Przyzwyczaił się już. Schował kartki do swojej torby, wyszeptał zaklęcie, które ją zamknęło, i wyszedł z sali. Już nigdy potem nie pojawił się w tym mieście i w tym kraju.

Organizacja od wieków dbała o wszystkie detale swoich procedur i stale je aktualizowała i udoskonalała. Zmieniały się czasy, obyczaje, mijały wieki, dlatego zawsze istniała konieczność dostosowania się do nowych zagrożeń. Nie zmieniło się nigdy to, że Organizacja wciąż była czwórkowa. Prawie wszystko było czwórką albo jej wielokrotnością. Nawet nigdzie nie rejestrowane numery telefonów i liczba liter w imionach każdego członka. Tych prawdziwych imionach. W końcu „Teratra” oznaczało dawniej coś w rodzaju „Czterech”.

Mniej więcej raz na rok rodził się gdzieś ktoś, kto zdradzał zalążki daru używania Teratry. Oczywiście tylko kilku Słów, ale i kilka wystarczyłoby, aby doprowadzić do zagłady świata. Niestety dziwnym zbiegiem okoliczności każdy tknięty tą spaczoną cząstką dawnych bogów skłaniał się w końcu ku złu; prawie zawsze swój nadprzyrodzony talent do Słowa obracał w zagładę, wojnę, totalitaryzm, holokaust. A „prawie każdy” to wystarczająco często, aby zwalczać pradawną iskrę już w zarodku.

Oczywiście, że można było po prostu zabić Krzycha i wszystkich przed nim. Ale iskra Słowa odradza się w takich sytuacjach szybciej. I robi to w dowolnym miejscu na świecie. A czasami jej poszukiwania trwają kilkanaście lat – szkoda zachodu. Lepiej i łatwiej jest zniechęcić do pisania, do przemawiania. Jest prawie pewne – kilka ostatnich wieków to potwierdza – że taki boski pomiot porzuci chęć dzielenia się Słowem i nigdy nie odkryje żadnego z Nich. A wystarczy jedno, aby wypowiedzenie go zmieniło się z dźwięku w byt – właśnie tak Pradawni tworzyli kosmos: wypowiadali „Gwiazda” i stawała się gwiazda, mówili „Meteoryt” i ginęły dinozaury. Było ich Czterech. Czterech uczyniło wszystko, co widać i czego nie widać. Ich pomiot, czy raczej miot, bardziej nieudolnie i ze skłonnością do destrukcji może zrobić dziś to samo.

Dlatego istnieje Organizacja. Dlatego każdy, kto do niej należy, ma na piersi tatuaż jako dowód życia tylko po to, aby zwalczać Słowo, aby zabijać nasiono talentu w tych Nadtalentach.
– Istnieję po to, aby ocalać świat – pomyślał Adam. I uśmiechnął się uświadomiwszy sobie, jak patetycznie to zabrzmiało. – Gorzej niż armia magów.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
<Bierze lupę i przystawia ją do ekranu> Dobra, może coś zobaczę.

(04-10-2016, 12:29)Mrok napisał(a): Naprawdę. Przyjmę każdą i każdą rozważę, o ile będzie choć w minimalnym stopniu zrozumiała i będzie dotyczyć tego tekstu. (No popatrz, a już chciałam zacząć pisać o tym, jak bardzo lubię placki. No cóż, w takim wypadku muszę jednak sprawdzić i skomentować ten tekst)

Wiem, że do zapisu dialogów używa się innych znaków, niestety Word/Libre Office tego nie wiedzą. (Chyba nie mówisz tutaj, że te programy nie znają myślników? Żadne inne znaki używane do zapisu dialogów nie przychodzą mi do głowy. No, chyba że masz na myśli kropki i przecinki)


„Magowie podnieśli jednocześnie przed siebie jedną rękę. ("Magowie jednocześnie podnieśli przed siebie", taki powinien być szyk. A teraz co do tych rąk: dla mnie to zdanie brzmi tak, jakby wszyscy magowie podnieśli tylko jedną rękę, na przykład leżącą sobie wcześniej na ziemi. Dlatego zmieniłabym na coś w stylu: "podnieśli przed siebie prawe/lewe dłonie/ręce" – wtedy jasno wynika z tego, że gest wykonał każdy mag)

Fireballe(Kule ogniste/kule ognia. Tekst jest po polsku i tego się trzymajmy, mamy w nim odpowiednik tego zaklęcia. A bohaterowie dalej stosują polskie nazwy zaklęć, więc tym bardziej nie wiem, po co akurat to jedno jest po angielsku), chociaż było ich tak wiele, nie zdołały przebić magicznej bariery.

Niczym gwiazdy zderzyły się z niewidzialną sferą i rozjarzyły na niej do białości.(A jak to się ma do gwiazd? W jaką niewidzialną sferę uderzają gwiazdy? Porównania muszą być sensowne i zrozumiałe, inaczej ich zastosowanie mija się z celem)

– Wiesz, (zbędny przecinek) co? To jest… mmm… dość dobre opowiadanie.

– Ech. Czemu zaraz „poprawić”? Po prostu… leciutko…,(zbędny przecinek) ale naprawdę delikatnie…

– Marcin, wysłałem to już do trzech znajomych z Kręgu Literackiego i wszyscy mówili, że jest zarypiste.(W życiu nie spotkałam się z takim określeniem. Jest używane w twoich okolicach? U mnie większość powiedziałaby "zajebiste" i w wypowiedzi jest to określenie jak najbardziej dopuszczalne, jeśli masz wątpliwości, czy to przystoi.)

– Ale jak to się stało, że ileś(iluś) tam magów podniosło tę samą rękę jednocześnie? W jednej chwili.(znak zapytania zamiast kropki)

– Bo to jeden z nich wymyślił tę wersję czaru i tylko oni potrafią z nich(niej – wersji – albo niego – czaru)skorzystać.

– A widziałeś na filmach, że przejeżdża chorąży i w ten sposób daje znać do strzału?(Chorąży raczej był od noszenia chorągwi, nie wydawania rozkazów do strzału)

– (...)Nigdy nie używano jej na polach bitwy, bo trzeba ją dość długo przeładowywać(przecinek) no i ma bliski zasięg.(Nieprawda. Typów kusz było wiele, niektórych używano nawet z konia. I czas przeładowania też można było ograniczyć, na przykład jeśli robiło się to przy użyciu haka. Poza tym dla ochrony naciągającego cięciwę kusznika wymyślono coś takiego jak pawęże)

– „Pociski spalały się jeden po drugim...” –(zbędny myślnik) n(N)aprawdę da się zaobserwować, jak sto metrów dalej leci chmura strzał, pewnie będzie ich z tysiąc(A skąd niby to założenie?), a potem ktoś widzi, jak spalają się pojedyncze strzały?

Bo ja sądzę, że w jednej sekundzie z barierą zetknęło się jakieś czterysta strzał. (Spróbuję zadać pytania w stylu tego polonisty: A skąd on to wie? Przewidział, pod jakim kątem strzelali łucznicy, wyliczył, ile dokładnie strzał wypuścili, dodał do tego opór powietrza i kierunek wiatru, a potem tak po prostu podał bohaterowi, że akurat jakieś czterysta strzał zerknęło się z barierą? Nie mówiąc już o tym, że nie wie, ilu było łuczników. Po prostu założył sobie, że tysiąc)

(...)Uważasz, że twój wróg, który chce cię zabić, będzie czekał kilka sekund na to(czekał na to)?

– No jasne, że tak! We wszystkie.(O, ja, ale "hardkor"! Ale nie, przykro mi, jak dla mnie to niemożliwe, by ktokolwiek zagrał we wszystkie)

– No…,(zbędny przecinek) okej.

– No jak to,(zbędny przecinek) kto. Czerwoni.

– Ale wiesz, (zbędny przecinek)co? Każdy by zrozumiał, co co chodzi. Tylko nie ty!
– Czyli sądzisz, że każdy recenzent na świecie zna tę kulę tego na A i każdy grał w erpegi(A dlaczego tym razem nie ma cudzysłowu?)?

Krzysiek bardzo, bardzo ciężko westchnął. Powstrzymywał się przed rzuceniem co najmniej trzeciolewelowego bluzgu.(Tylko trzeciolewelowego? To nie ma się czym chwalić. Noob)

– No nie…, (zbędny przecinek)nie mogę…

Wyjął ze swojej czarnej, belferskiej torby komórkę, która wyglądała jak matka wszystkich komórek, i napisał krótką wiadomość na dziwny, 16-cyfrowy(słownie – szesnastocyfrowy) numer: „Sukces. Adam”.

„a(A)le za trzy albo pięć lat wyjąłbyś je z szuflady i poprawił.

Nawet nigdzie nie rejestrowane(nierejestrowane) numery telefonów i liczba liter w imionach każdego członka.

I uśmiechnął się(przecinek) uświadomiwszy sobie, jak patetycznie to zabrzmiało.

Spoiler: Komentarz
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#3
Dziękuję! :–)
Na takiej właśnie korekcie mi zależało. Bardzo Ci dziękuję.
Wymiana poglądów?

1. Naprawdę. Przyjmę każdą i każdą rozważę, o ile będzie choć w minimalnym stopniu zrozumiała i będzie dotyczyć tego tekstu. (No popatrz, a już chciałam zacząć pisać o tym, jak bardzo lubię placki. No cóż, w takim wypadku muszę jednak sprawdzić i skomentować ten tekst)
Nie przepadam za takimi komentarzami, stąd tylko tym razem się do niego odniosę. Na każdym forum, na tym zapewne również, notorycznie ocenia się autora. Po prostu młodszym czytelnikom puszczają słabo ukształtowane hamulce emocjonalne i zaczynają ubliżać autorowi. Ja jeszcze nikomu tu za skórę nie zalazłem. Jednak mało kto akceptuje mój sposób wyrażania opinii, więc zaczyna się na mnie gniewać. A to siłą rzeczy sprawia, że usiłuje obrazić mnie czy kogoś innego. To naprawdę nagminne. Moja uwaga dotyczyła właśnie tego (rozumiem, że uwagi do mnie będą; ja po prostu nie będę się do nich odnosił).

2. Wiem, że do zapisu dialogów używa się innych znaków, niestety Word/Libre Office tego nie wiedzą. (Chyba nie mówisz tutaj, że te programy nie znają myślników? Żadne inne znaki używane do zapisu dialogów nie przychodzą mi do głowy. No, chyba że masz na myśli kropki i przecinki)
Już wyjaśniam. Wklej ten link w przeglądarkę: https://www.google.pl/?gws_rd=ssl#q=jaki...99+dialogi, a następnie wybierz coś wartościowego. Albo od razu wklej np. ten: http://www.artefakty.pl/abc-pisania-polp...uza-dywiz/.
Oczywiście ja również nie mam obowiązku zgadzania się z jakimś tekstem tylko dlatego, że ktoś go umieścił w Internecie. Jednak z pewnymi się zgadzam. Z tym się zgadzam (wyłącznie dlatego, że według moich dociekań jest zgodny z prawdą).

3. „Magowie podnieśli jednocześnie przed siebie jedną rękę. ("Magowie jednocześnie podnieśli przed siebie", taki powinien być szyk. A teraz co do tych rąk: dla mnie to zdanie brzmi tak, jakby wszyscy magowie podnieśli tylko jedną rękę, na przykład leżącą sobie wcześniej na ziemi. Dlatego zmieniłabym na coś w stylu: "podnieśli przed siebie prawe/lewe dłonie/ręce" – wtedy jasno wynika z tego, że gest wykonał każdy mag)
Zgadzam się, że możliwości interpretacji jest kilka. Niemniej taka, że każdy z magów uniósł swoją własną jedną rękę i zatrzymał ją na pewnej wysokości, jest tak samo dobra i tak samo możliwa, jak Twoja. Urok języka.
W dodatku pamiętaj, że jest to jedno ze zdań opowiadania, które potem jest częściowo poprawiane przez "polonistę". Pewne błędy (w razie potrzeby mogę je wymienić) są tutaj celowo. Po prostu mniej więcej tak pisze w liceum nieco lepszy humanista.

4. Fireballe(Kule ogniste/kule ognia. Tekst jest po polsku i tego się trzymajmy, mamy w nim odpowiednik tego zaklęcia. A bohaterowie dalej stosują polskie nazwy zaklęć, więc tym bardziej nie wiem, po co akurat to jedno jest po angielsku), chociaż było ich tak wiele, nie zdołały przebić magicznej bariery.
Mamy w dalszym ciągu tekst opowiadania nastolatka, prawda? Prawda. Sądzę, że to jest rozwiązanie tej kwestii (fani gier fabularnych namiętnie używają "fireballi/fajerboli" zarówno w wypowiedziach, jak i tekstach).
Sam nigdy nie używam amerykanizmów, które ktoś próbuje polonizować przez dodanie polskiej końcówki fleksyjnej (o ile jest to moja wypowiedź, a nie cytat), więc niepoprawność tego jest dla mnie jasna. Dla mojego bohatera nie.

5. Niczym gwiazdy zderzyły się z niewidzialną sferą i rozjarzyły na niej do białości.(A jak to się ma do gwiazd? W jaką niewidzialną sferę uderzają gwiazdy? Porównania muszą być sensowne i zrozumiałe, inaczej ich zastosowanie mija się z celem)
To po prostu jego frazeologizm. Strzały, które wpadając na barierę, rozjarzały się na niej przez chwilę, skojarzyły mu się z gwiazdami na zakrzywionym nieboskłonie.
Masz rację, pisząc o porównaniach.

6. – Wiesz, (zbędny przecinek) co? To jest… mmm… dość dobre opowiadanie.
Masz rację. Przyswajam tę dość nową zasadę.

7. – Ech. Czemu zaraz „poprawić”? Po prostu… leciutko…,(zbędny przecinek) ale naprawdę delikatnie…
Spotykam coraz częściej taką interpretację, jak Twoja, ale wygląda na to, że jeszcze nie popełniłem błędu: http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/przecin...11937.html

8. – Marcin, wysłałem to już do trzech znajomych z Kręgu Literackiego i wszyscy mówili, że jest zarypiste.(W życiu nie spotkałam się z takim określeniem. Jest używane w twoich okolicach? U mnie większość powiedziałaby "zajebiste" i w wypowiedzi jest to określenie jak najbardziej dopuszczalne, jeśli masz wątpliwości, czy to przystoi.)
Możliwe, że dzieli nas jakieś pół pokolenia. Dla osób urodzonych około 1980. roku "zarypiste" było standardem. Jakieś 15, może 10 lat temu telewizja zaczęła dopuszczać nie zagłuszanie słowa "zajebiste", które – o czym mogę Cię zapewnić – dla nastolatków żyjących w latach 90. było po prostu wulgaryzmem.
Mój bohater w założeniu miał być dość poukładany (wątpię, czy łatwo znaleźć dziś licealistę, który zdoła wysiedzieć tak długo, gdy jego światowe arcydzieło jest krytykowane).
Masz jednak rację, że powinienem uniknąć frazy, która dziś może nie być zrozumiała. Tylko jak to ustalić?

9. – Ale jak to się stało, że ileś(iluś) tam magów podniosło tę samą rękę jednocześnie? W jednej chwili.(znak zapytania zamiast kropki)
Pierwsza uwaga – masz rację. Druga uwaga – przeczytaj na głos i spróbuj nie wypowiadać tego jak pytanie. Oboje mamy rację: to może być pytaniem, ale wcale nie musi. Tutaj mój bohater dopowiada, że mówi o wydarzeniu, które miało miejsce w tej samej chwili. Dopowiada coś, co mogło być częścią poprzedniego, czyli pytania. Ale poza nim spokojnie funkcjonuje to jako stwierdzenie.

10. – Bo to jeden z nich wymyślił tę wersję czaru i tylko oni potrafią z nich(niej – wersji – albo niego – czaru)skorzystać.
Masz rację. Skrót myślowy mojego bohatera. "Nich" dotyczyło ogółu wymyślonych czarów.

11. – A widziałeś na filmach, że przejeżdża chorąży i w ten sposób daje znać do strzału?(Chorąży raczej był od noszenia chorągwi, nie wydawania rozkazów do strzału)
Daleki jestem i byłem od sugestii, że chorąży wydaje rozkazy. A bliski temu, że obwieszcza te rozkazy (skoro gardło rozkazującego jest jedno, a wykonawców jego woli wielu).
Nie znam się na historycznych aspektach wojskowości. Po prostu nie raz i nie dwa widziałem, jak człowiek z chorągwią przejeżdża konno przed jakimś oddziałem i właśnie ta wizualna informacja była sygnałem dla tego oddziału, że nadszedł czas na wykonanie tego, po co tu przyszli.

12. – (...)Nigdy nie używano jej na polach bitwy, bo trzeba ją dość długo przeładowywać(przecinek) no i ma bliski zasięg.(Nieprawda. Typów kusz było wiele, niektórych używano nawet z konia. I czas przeładowania też można było ograniczyć, na przykład jeśli robiło się to przy użyciu haka. Poza tym dla ochrony naciągającego cięciwę kusznika wymyślono coś takiego jak pawęże)
Prawdopodobnie masz rację. Ale Twoja uwaga nie wiąże się z uwagą "polonisty". Ten prawi o krótkim zasięgu tej broni.

13. – „Pociski spalały się jeden po drugim...” –(zbędny myślnik) n(N)aprawdę da się zaobserwować, jak sto metrów dalej leci chmura strzał, pewnie będzie ich z tysiąc(A skąd niby to założenie?), a potem ktoś widzi, jak spalają się pojedyncze strzały?
Pierwsza uwaga: wcale nie. Równie dobrze mógłbym użyć dwukropku, ale w tym zdaniu oba spełniłyby dokładnie tę samą funkcję.
Druga: wielka litera? W wersji z myślnikiem "polonista" nie zakończył zdania. Więc bez wielkiej litery.
Użycie myślnika sprawia też, że nie słychać kończenia zdania po cudzysłowie.
Trzecia: założenie dobre jak każde inne. Na polu walki jest co najmniej jeden król. W rozmowie obaj przyznają, że chodzi o "armię" lub "armie". Tysiąc strzał nie jest więc przesadą, choć przykładem równie dobrym, jak pięć tysięcy strzał. Powiedzenie, że strzał było tysiąc albo cztery tysiące sześćset osiem jest równie wyraziste: i tak każdy wyobrazi sobie to na swój sposób.

14. Bo ja sądzę, że w jednej sekundzie z barierą zetknęło się jakieś czterysta strzał. (Spróbuję zadać pytania w stylu tego polonisty: A skąd on to wie? Przewidział, pod jakim kątem strzelali łucznicy, wyliczył, ile dokładnie strzał wypuścili, dodał do tego opór powietrza i kierunek wiatru, a potem tak po prostu podał bohaterowi, że akurat jakieś czterysta strzał zerknęło się z barierą? Nie mówiąc już o tym, że nie wie, ilu było łuczników. Po prostu założył sobie, że tysiąc)
Nie musiał niczego takiego brać pod uwagę. Wciąż mówią o opowiadaniu fantasy. W takich opowiadaniach celne strzały albo zabijają głównego bohatera, albo są parowane/odbijane/ścierane przez magię. Tylko te niecelne strzały warto rozpatrywać pod kątem "rzutu krytycznego".
Skoro już założył, że wyleciało tysiąc strzał (co – wbrew Twojej opinii – nie jest tożsame z ilością łuczników), a nikt tego nie oprotestował, to uznał (zgodnie z moją teorią zadawania obrażeń w światach fantasy), że znakomita większość poleciała tam, gdzie miała polecieć. Choć wyleciały w różnym tempie i w różnym dotarły do bariery.
To są założenia, ale w pełni zgodne z tym, co widać na scenach batalistycznych: wielu łuczników = wiele strzał w tej samej chwili w bliskim sąsiedztwie. Tak zwana "chmura" albo "nawałnica" strzał.

15. (...)Uważasz, że twój wróg, który chce cię zabić, będzie czekał kilka sekund na to(czekał na to)?
Przeczytaj jeszcze raz to zdanie. Ze zdanie wynika chyba jednoznacznie, na co będzie czekać. Podpowiedź: wtrącenie.

16. – No jasne, że tak! We wszystkie.(O, ja, ale "hardkor"! Ale nie, przykro mi, jak dla mnie to niemożliwe, by ktokolwiek zagrał we wszystkie)
Dlaczego Ci przykro? Wiem dobrze, że obecnie istnieje kilka tysięcy systemów RPG i ogrom jakichś hybryd. Ja to wiem, ale to nie moja kwestia, tylko "erpegracza".

17. – No…,(zbędny przecinek) okej.
Jak wyżej. Kwestia dyskusyjna (ale naprawdę nie zamierzam o niej dyskutować, bo chodzi o Twoje uwagi dla mnie, za które jestem Ci wdzięczny, a nie moje dla Ciebie).

18. – No jak to,(zbędny przecinek) kto. Czerwoni.
Masz rację.

19. – Ale wiesz, (zbędny przecinek)co? Każdy by zrozumiał, co co chodzi. Tylko nie ty!
Również masz rację.

20. – Czyli sądzisz, że każdy recenzent na świecie zna tę kulę tego na A i każdy grał w erpegi(A dlaczego tym razem nie ma cudzysłowu?)?
Ponieważ jest to słowo, które zostało już wcześniej użyte, zdefiniowane przez obu uczestników i zrozumiałe dla obu. Gdyby wymyślili sobie wcześniej, że "fąflisko" będzie oznaczać pole walki, to przy następnym użyciu fąfliska nie będzie ono już zapisane w cudzysłowach.

21. Krzysiek bardzo, bardzo ciężko westchnął. Powstrzymywał się przed rzuceniem co najmniej trzeciolewelowego bluzgu.(Tylko trzeciolewelowego? To nie ma się czym chwalić. Noob)
Jestem częściowo produktem Warhammera (WFRP, pierwsze wydanie). Tam najwyższy czar był czwartopoziomowy. Więc nie jest tak źle.

22. – No nie…, (zbędny przecinek)nie mogę…
Jak wyżej. Pewnie za kilka lat będzie to błędem.

23. Wyjął ze swojej czarnej, belferskiej torby komórkę, która wyglądała jak matka wszystkich komórek, i napisał krótką wiadomość na dziwny, 16-cyfrowy(słownie – szesnastocyfrowy) numer: „Sukces. Adam”.
Choćby ze względu na mój brak konsekwencji w zapisie liczb. Masz rację.

24. „a(A)le za trzy albo pięć lat wyjąłbyś je z szuflady i poprawił.
Racja. Znów odezwało się przyzwyczajenie do zasad językowych sprzed lat.

25. Nawet nigdzie nie rejestrowane(nierejestrowane) numery telefonów i liczba liter w imionach każdego członka.
Wygląda na to, że masz rację. Ta zasada zmienia się szybciej niż oczekiwałem. Gdy chodziłem do szkoły podstawowej, to wyjątkiem był zapis łączny.
Potem można było tak lub siak (w zależności od kontekstu). Dziś chyba wyjątkiem jest zapis rozłączny.

26. I uśmiechnął się(przecinek) uświadomiwszy sobie, jak patetycznie to zabrzmiało.
Ach, i ta absurdalna (moim zdaniem) zasada dotycząca imiesłowów (nie istniejąca w ubiegłym wieku): http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/przecin...;8895.html
Niemniej masz rację.

Technikalia: co to takiego? OK, wyobrażam sobie.
Jaka czcionka jest standardowa dla tego forum? Można wybrać jedynie wielkość, a nie opis.
Nie stosuję wcięć akapitowych. Nie ma ich i nie miało być. Używałem tego w podstawówce, w liceum już nie. Nie wiem, czy są poprawne, czy nie, ale z pewnością nie czynią tekstu atrakcyjnym wizualnie.
To całe opowiadanie. Zamknięta postać. Nigdy nie miała być rozwijana.
Czy początek czegoś dłuższego? Mam nadzieję, że co najmniej współpracy: Twojej wiedzy i wnikliwości oraz tego, co czasami napiszę.

Gdybym przeczytał to opowiadanie i nie pamiętał, że to ja je napisałem, to miałbym gorszą o nim opinię niż Twoja.
To bardzo słaby tekst. Nastawiony byłem na dwie rzeczy.
1. Na czepialskiego belfra i jego skuteczność do zniechęcania (sam jestem czepialski, więc zrobiłem sobie symulację siebie i mojej niczego winnej ofiary).
2. Na proste wyjaśnienie prostych pobudek: nie zabijamy, bo to i tamto. Jesteśmy tajni i fajni, bo to i tamto. Strzeżemy magii, tajemnicy, Teratry i czegoś tam jeszcze, ale nie robimy tego spektakularnie.
Więc pokazanie sobie (a przy okazji zainteresowanemu czytelnikowi), że da się w miarę sensownie, bardzo prosto i bez ostentacji. Oczywiście do etapu zadawania kolejnych pytań.
Myślę, że to się udało.

Fakt, że to w większości dialog i absolutnie nie mający znaczenia dla tej czy jakiejkolwiek innej fabuły, wywoływał we mnie to samo. Ale fakt istnienia jakiegoś sensu na końcu sprawił, że dokończyłem tę tajną organizację, która się ani tym nie chwali, ani nie epatuje, ani nie nazywa absurdalnie, ani nie wita się słowem "heil" na początku.

Bardzo Ci dziękuję za poświęcony czas. Wskazałaś słabości tego słabego tekstu bardzo trafnie i czytelnie. Dzięki temu mogę ponownie zbadać to, co już wiem i nabyć to, czego nie wiem. A to dla mnie przydatne.

Aby nie tworzyć odrębnego działu: warto unikać pytajnika tam, gdzie nie ma pytań.
"Chyba nie mówisz tutaj, że te programy nie znają myślników?"
Odpowiedz
#4
(05-10-2016, 10:37)Mrok napisał(a): Wymiana poglądów? (A proszę bardzo :p)

Nie przepadam za takimi komentarzami, stąd tylko tym razem się do niego odniosę. Na każdym forum, na tym zapewne również, notorycznie ocenia się autora. Po prostu młodszym czytelnikom puszczają słabo ukształtowane hamulce emocjonalne i zaczynają ubliżać autorowi. Ja jeszcze nikomu tu za skórę nie zalazłem. Jednak mało kto akceptuje mój sposób wyrażania opinii, więc zaczyna się na mnie gniewać. A to siłą rzeczy sprawia, że usiłuje obrazić mnie czy kogoś innego. To naprawdę nagminne. Moja uwaga dotyczyła właśnie tego (rozumiem, że uwagi do mnie będą; ja po prostu nie będę się do nich odnosił).
(Cóż, nie wiem jak inni, ale ja nie jestem w stanie oceniać tekstu bez jakiejś opinii o autorze – czy słusznej, czy nie, zależy, zwykłam jednak zmieniać zdanie, jeśli ktoś daje mi do tego powód. Oceniać jest rzeczą ludzką. Z ubliżaniem się tutaj na pewno nie spotkasz, z mojej strony mogą się jednak zdarzać uszczypliwości. Tak już mam. Przy czym moje opinie "na piśmie" i tak są zdecydowanie łagodniejsze niż te, które wyrażam "na żywo" lub pod nosem :D)

W dodatku pamiętaj, że jest to jedno ze zdań opowiadania, które potem jest częściowo poprawiane przez "polonistę". Pewne błędy (w razie potrzeby mogę je wymienić) są tutaj celowo. Po prostu mniej więcej tak pisze w liceum nieco lepszy humanista.

Sam nigdy nie używam amerykanizmów, które ktoś próbuje polonizować przez dodanie polskiej końcówki fleksyjnej (o ile jest to moja wypowiedź, a nie cytat), więc niepoprawność tego jest dla mnie jasna. Dla mojego bohatera nie. (Do obu powyższych spraw mam tylko jedno na swoje wytłumaczenie: w podobnych przypadkach zawsze pamiętam, że bohater jest jaki jest i nie może mówić z pełną poprawnością, niemniej dla spokoju ducha i tak zaznaczam takie rzeczy. Byłoby mi niewygodnie, że tak powiem, gdybym tego nie zrobiła. :p)

Masz jednak rację, że powinienem uniknąć frazy, która dziś może nie być zrozumiała. Tylko jak to ustalić? (Trudno to ustalić, zwłaszcza jeśli jest się dorosłym, który nie ma styczności z młodzieżą, a o niej właśnie pisze. Zawsze można spytać :))

 – Ale jak to się stało, że ileś(iluś) tam magów podniosło tę samą rękę jednocześnie? W jednej chwili.(znak zapytania zamiast kropki)
Pierwsza uwaga – masz rację. Druga uwaga – przeczytaj na głos i spróbuj nie wypowiadać tego jak pytanie. Oboje mamy rację: to może być pytaniem, ale wcale nie musi. Tutaj mój bohater dopowiada, że mówi o wydarzeniu, które miało miejsce w tej samej chwili. Dopowiada coś, co mogło być częścią poprzedniego, czyli pytania. Ale poza nim spokojnie funkcjonuje to jako stwierdzenie. (Niech będzie. Dla mnie tak czy siak, czy mówię to na głos, czy nie, drugie zdanie jest pytaniem. Takim dodatkowym pytaniem dopełniającym poprzednie. Niemniej twoi bohaterowie i ich wypowiedzi)

– (...)Nigdy nie używano jej na polach bitwy, bo trzeba ją dość długo przeładowywać(przecinek) no i ma bliski zasięg.(Nieprawda. Typów kusz było wiele, niektórych używano nawet z konia. I czas przeładowania też można było ograniczyć, na przykład jeśli robiło się to przy użyciu haka. Poza tym dla ochrony naciągającego cięciwę kusznika wymyślono coś takiego jak pawęże)
Prawdopodobnie masz rację. Ale Twoja uwaga nie wiąże się z uwagą "polonisty". Ten prawi o krótkim zasięgu tej broni. (Pośrednio się wiąże – powiedział, że "nigdy nie używano", a używano. Dalszej części mogłam nie pisać, bo faktycznie większego związku nie ma, ale nie lubię ograniczać się do samych suchych uwag, jeśli jakiś temat jest mi bliski)

Druga: wielka litera? W wersji z myślnikiem "polonista" nie zakończył zdania. Więc bez wielkiej litery. (A, prawda, źle przeczytałam i w pierwszej chwili podświadomie wzięłam ten myślnik za koniec wypowiedzi i przejście do jej opisu. Wybacz)

Tysiąc strzał nie jest więc przesadą, choć przykładem równie dobrym, jak pięć tysięcy strzał. Powiedzenie, że strzał było tysiąc albo cztery tysiące sześćset osiem jest równie wyraziste: i tak każdy wyobrazi sobie to na swój sposób. (Dla mnie tysiąc strzał w żadnym razie nie jest przesadą, wręcz przeciwnie. Na takich magów posłałabym znacznie więcej, gdybym miała coś do gadania :p)

 (...)Uważasz, że twój wróg, który chce cię zabić, będzie czekał kilka sekund na to(czekał na to)?
Przeczytaj jeszcze raz to zdanie. Ze zdanie wynika chyba jednoznacznie, na co będzie czekać. Podpowiedź: wtrącenie. (Bardzo przepraszam, ale ja dobrze wiem, co wynika z tego zdania. Przeczytaj jeszcze raz moją uwagę :p. To szyk jest niezgrabny. Powinno być "Uważasz, że twój wróg, który chce cię zabić, będzie czekał na to kilka sekund?" Być może powinnam bardziej rozwinąć swoją uwagę, żeby nie było wątpliwości, gdzie ma być to "kilka sekund")

Jak wyżej. Kwestia dyskusyjna (ale naprawdę nie zamierzam o niej dyskutować, bo chodzi o Twoje uwagi dla mnie, za które jestem Ci wdzięczny, a nie moje dla Ciebie). (Żeby zamknąć rozdział uwag do przecinków po wielokropkach – mnie się świat nie zawali, jeśli je tam zostawisz)

Jestem częściowo produktem Warhammera (WFRP, pierwsze wydanie). Tam najwyższy czar był czwartopoziomowy. Więc nie jest tak źle. (Ach, no chyba że tak :D)

Jaka czcionka jest standardowa dla tego forum? (Jeśli nie użyjesz żadnych tagów na zmianę rozmiaru czcionki, to jest standardowa. Z tych do wyboru chyba jest to rozmiar 4, ale głowy nie dam – ja się w zmienianie czcionek na forum nie bawię :p)

Nie stosuję wcięć akapitowych. Nie ma ich i nie miało być. Używałem tego w podstawówce, w liceum już nie. (Nawet jeśli z jakiegokolwiek powodu obraziłeś się na wcięcia akapitowe, lepiej pogódź się z nimi przynajmniej na forum. Po to mamy na nie tag, żeby go stosować. A po co to poniżej)

Nie wiem, czy są poprawne, czy nie, ale z pewnością nie czynią tekstu atrakcyjnym wizualnie. (Przykro mi, ale twoje zdanie nie ma tu większego znaczenia, bo nie ty to czytasz. Tutaj, na forum, wychodzi się z założenia, że wcięcia poprawiają czytelność i schludność tekstu. Jeśli kiedyś zobaczysz blok tekstu bez odstępów i bez żadnego akapitu, chyba zrozumiesz, o co w tym chodzi. O potencjalnych czytelników wypada dbać :p)

Czy początek czegoś dłuższego? Mam nadzieję, że co najmniej współpracy: Twojej wiedzy i wnikliwości oraz tego, co czasami napiszę. (Och, jak mi miło :D. Jeśli czymś jeszcze się podzielisz, chętnie zerknę)

Bardzo Ci dziękuję za poświęcony czas. Wskazałaś słabości tego słabego tekstu bardzo trafnie i czytelnie. Dzięki temu mogę ponownie zbadać to, co już wiem i nabyć to, czego nie wiem. A to dla mnie przydatne. (Cieszę się. Miło widzieć takie podejście)

Aby nie tworzyć odrębnego działu: warto unikać pytajnika tam, gdzie nie ma pytań.
"Chyba nie mówisz tutaj, że te programy nie znają myślników?" (Dlaczego mam unikać znaku zapytania w zdaniu, które świadomie uczyniłam pytaniem? Gdybym rozmawiała z tobą "na żywo", z uniesioną brwią zadałabym ci właśnie takie pytanie – pytanie o to, czy dobrze zrozumiałam to, co mówisz, sugestię, że chciałabym doprecyzowania)
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#5
[Obrazek: 5d68925e7c.png]
zwęszyłem tutaj sensację.

(05-10-2016, 10:37)Mrok napisał(a): 2. Wiem, że do zapisu dialogów używa się innych znaków, niestety Word/Libre Office tego nie wiedzą. (Chyba nie mówisz tutaj, że te programy nie znają myślników? Żadne inne znaki używane do zapisu dialogów nie przychodzą mi do głowy. No, chyba że masz na myśli kropki i przecinki)
Już wyjaśniam. Wklej ten link w przeglądarkę: https://www.google.pl/?gws_rd=ssl#q=jaki...99+dialogi, a następnie wybierz coś wartościowego. Albo od razu wklej np. ten: http://www.artefakty.pl/abc-pisania-polp...uza-dywiz/.

Nie wiem, do czego dążyłeś w tej wypowiedzi. Różnica między dywizem, pauzą i półpauzą jest nam dobrze znana. Nie bez powodu wspominamy o tym w trzech różnych poradnikach na naszym forum :p

Wracając do edytorów tekstu – no patrz, jakimś cudem mój LibO jednak nie jest tak głupi, jak go opisujesz i jakoś wie, że ma oddzielać dialogi półpauzą: http://puu.sh/ryPy7/85aad5b4ae.png :3

Kwestia wstawiania pauzy/półpauzy zamiast dywizu jest kwestią umiejętności użytkownika, a nie możliwości programu, bo sposobów na umieszczenie półpauzy jest multum, poczynając od napisania po sobie dwóch dywizów -- i naciśnięcia spacji w edytorze, po wklepanie z łapy kombinacji Alt + 0150, na użyciu opracowanego przeze mnie układu klawiatury z kombinacją AltGr + - kończąc. Także twoja wymówka jest tylko wymówką [Obrazek: animated-smileys-rolleyes-08.gif]

Zresztą, nasze forum jest na tyle inteligentne, że samo przy wyświetlaniu tekstu zamienia dywizy na półpauzy, jeśli się je oddzieli spacją.
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
#6
Być może się czepiam, ale odniosę się do niektórych punktów:

Ad. 7. – Ech. Czemu zaraz „poprawić”? Po prostu… leciutko…,(zbędny przecinek) ale naprawdę delikatnie…
Vet ma rację – przecinek w tym przypadku jest zbędne. W poradniku PWN omawiano inny przykład:
"Z gryzmoleniem tak jak z trunkiem: zakosztujesz — wstrząśnie tobą albo i zemdli; pociągniesz drugi raz — miło…, trzeci raz — błogo…, czwarty — bardzo miło…, piąty — jeszcze milej!… i aniś się spostrzegł, jak ni stąd, ni zowąd nałogowym zostałeś pijakiem."
Prof. Mirosław Bańko w komentarzu wyraźnie zaznaczył, że mamy tu do czynienia z dłuższymi fragmentami:
"jeśli urwane składniki równorzędne są dłuższe (jak w przykładzie z WSO), to użycie przecinka między nimi podnosi czytelność zdania".
Natomiast w Twoim opowiadaniu mamy do czynienia z krótkimi składnikami (jednowyrazowymi), zatem przecinek jest zbędny.

Z uwagi na późną porę inne punkty poruszę w dogodniejszym czasie :)
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Cześć.
Dzięki!
Z przyjemnością czekam na dalsze uwagi.
I oczywiście odnoszę się do tego, co napisałeś i wypowiedzi profesora: "w tego typu strukturach przecinka może nie być, np. „Szeptała tylko: dziś... jutro... pojutrze..."
Właśnie dlatego nie mogę się zgodzić z tym, że to błąd.
Ja naprawdę nie mam żadnych problemów z pisaniem i mówieniem "masz rację", "przepraszam" i tak dalej. Bo czasami nie mam racji. Ale czasami ją mam. Tu chyba nie ma z czym wojować.

Nidrax, dzięki.
W zasadzie sobie samemu za to, że dałem Ci okazję do dowodzenia czegoś tam, ale w niczym mi to nie zaszkodziło.
W wolnej chwili na spokojnie obaj możemy przemyśleć to, co następuje.
1. Dążyłem do wyjaśnienia tego, o czym wzmiankowałem wcześniej: użyłem niewłaściwych znaków do zapisu dialogów. Vetala nie dopatrzyła się tej niedoskonałości mojego tekstu (powody mogą być różne, nie wykluczam tego, że ta witryna zmienia wygląd myślników/pauz/dywizów itp. Nie wiem tego (nie porównuję teraz znaków i tego, jak się wyświetlają i jaką mają długość)).
2. A "Wy" to jakaś wieloświadomościowa jednostka? Zwróciłem uwagę na to, co miałem na myśli, a Ty piszesz, że inna osoba "dobrze zna" różnicę między dywizem, pauzą i półpauzą. Dziwaczne. No ale jeśli "Wy" ją znacie, to w jaki sposób powstał ten wątek? Coś tu nie gra, prawda?
3. Twój LibreOffice nie jest moim. Tu chyba się zgodzimy. Nie wiem, jaką Ty masz wersję, a ja już nie zapamiętuję moich wersji. Nadto moje ustawienia (od zawsze domyślne) nie są Twoimi. W moich dywiz na początku wypowiedzi pozostaje dywizem. Nie opisuję Twojego edytora, tylko działanie mojego.
4. Wkleiłem tu mój tekst, a nie popis tego, jak umiem używać edytora tekstu. Także moja informacja jest tylko informacją.
5. To trochę tak, jakby mówić po fakcie "wiedziałem, że tak się stanie". Inteligencja Waszego forum nie zakłada jednak tego, że ja wiem, co ono potrafi, zanim go użyję. Więc używam (np. wklejam tekst), a dopiero potem widzę efekt. Myślę, że to jest typowe dla chyba 100% populacji.

Oczywiście jeżeli nadal "Wy" macie ochotę wnikać w niuanse, które – moim zdaniem – nie mają ani sensu, ani znaczenia dla zagadnienia, to bardzo proszę.
Niemniej off-topic wciąż nim pozostaje. Pod tekstem lepsze są opinie niż wpisy nie mające nic wspólnego ani z opinią, ani z krytyką tekstu.
Zawsze jestem szczerze wdzięczny za konkret, w tym wypadku za opinię na temat dowolnego aspektu tego tekstu. Dlatego będę lekceważył kolejne próby czegoś, co uważam za dowartościowywanie się (dawniej też tak robiłem, dziś robi tak połowa użytkowników portali, które obserwuję, stąd rozumiem te pobudki). To zwykłe odejście od tematu, a ja naprawdę nie muszę nikomu niczego udowadniać i mieć ostatniego zdania.

W razie potrzeby można przecież utworzyć wątek w innym miejscu lub pociągnąć być może podobny, a istniejący już temat.
Odpowiedz
#8
Ach, ten profesor Bańko. Po co on tam wstawił to nieszczęsne "może"? Zwróćmy jednak uwagę, że cała sprawa dotyczy zasad podanych w Słowniku PWN, a ten podaje:
92.4. W przypadku zbiegu znaków postępujemy następująco:
a) Jeżeli wielokropek zbiega się z przecinkiem, średnikiem lub kropką – znaki te opuszczamy, np.
On sam wydawał się bardzo przyjemny, ot, wrażliwy, inteligentny, kulturalny… ale jego wielkość?
(W. Gombrowicz)

Zasada zatem nie wprowadza wyboru, że można pominąć, ale niekoniecznie... Nic takiego! Zgodnie z zasadą, gdy przecinek zbiega się z wielokropkiem, przecinek opuszczamy. Natomiast M. Bańko wyjaśniał wyjątek od tej zasady. Twój tekst nie spełnia warunków wyjątku, zatem obowiązuje zapis zgodny z zasadą.
Tak ja to widzę i rozumiem. Miarodajne są dla mnie zasady podane w słowniku, a inne wyjaśnienia są drugorzędne.
A skoro tak wielką wagę przykładasz do pojedynczych słów, to pragnę przypomnieć, że we wstępie do opowiadania napisałeś:
"Wiem, że do zapisu dialogów używa się innych znaków, niestety Word/Libre Office tego nie wiedzą."
A tu nagle do Nidraxa piszesz, że chodzi o Twój LibreOffice. Jednak wcześniej użyłeś uogólnienia, sugerując, że wszystkie Wordy i LibreOffice'y tak działają. Dlaczego więc Cię dziwi, że ktoś zrobił Ci wykład z działania Office'a? Dlaczego próbujesz udowadniać, że to Ty masz rację?

Co do komentowania samego tekstu – póki nie pojawią się naniesione poprawki, nie zamierzam się brać za jego czytanie, bo nie chcę się potykać o błędy, które już zostały wskazane.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#9
I jeszcze kilka wtrąceń:
Ad. 8. – Zarypisty występuje w słowniku slangu i mowy potocznej – http://www.miejski.pl/slowo-zarypisty
Nie ma więc potrzeby tego zmieniać. Tu muszę przyznać, że ja znałem to w innej (i chyba nie do końca poprawnej) formie – zarypiasty.
Ad. 12. – Co do zasięgu, nie masz racji. Zasięg jednych i drugich uznaje się za porównywalny – jakieś 600 metrów. Jednak na specyfikę lotu bełtu, nie stosowano go do ostrzału dalekiego. Przy dużych odległościach stosowano łuki i ostrzał lawinowy. Gdy bowiem leci cała chmara strzał, trudno się przed nią uchronić – nie istotna jest wtedy celność strzału. Opadająca strzała nie ma jednak zbyt dużej energii, więc i rany nie były aż tak śmiertelne. Kusze pod tym względem wypadają od nich lepiej. Nie nadają się do ostrzału dalekiego, ale są idealne do celnego strzelania. Bełt wystrzeliwany jest z dużo większą prędkością i do tego prostotorowo, co umożliwia dokładniejsze celowanie i, jak podaje Wikipedia, przebijają KAŻDĄ zbroję na odległość 150 metrów.
Zatem ostrzał daleki z łuku – tu masz rację; zasięg jest jednak porównywalny – i tu się mylisz, pisząc, że łuki mają większy.
Ad. 13. – Można użyć dwukropka, a nie dwukropku. I nie, nie mógłbyś go tam użyć, a uwaga Vetali jest zrozumiała, bo myślnik w kwestiach dialogowych ma przypisaną jedną funkcję, a nadawanie mu nagle innej powoduje właśnie takie zamieszanie u czytelnika.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#10
Jeszcze jedna uwaga odnośnie kuszników w uzupełnieniu tego co Stu napisał:
Nieprawdą jest, jakoby nigdy nie brali udziału w bitwach. Jak najbardziej brali. Poszukaj sobie choćby o kusznikach genueńskich i ich udziale pod Crecy (akurat w tym wypadku dość niefortunnym).
Przeładowanie może i było trudniejsze, ale wprowadzano pewne ułatwienia. Dla ochrony podczas przeładowywania kusznicy z reguły mieli na wyposażeniu pawęż, za którą mogli się niejako schować. Poszukaj po necie rysunków, bo ja w tłumaczeniu nie jestem chyba zbyt obrazowy :)

Podobnie jak Stu nie znam słowa "Zarypiste", choć najwyraźniej jest w słowniku slangowym. Mimo że jestem z rocznika 1980, do którego się potem w komentarzu odnosisz, nigdy nie słyszałem wśród znajomych formy "zarypiste". "Zarypiaste", owszem. Przede wszystkim "zarąbiste". Ale zarypiste u nas nie występowało.
Pozdrawiam!
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości