Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Fantasy Niszczyciel
#1
Witam wszystkich jest to mój pierwszy projekt wrzucony na to forum chociaż nie jest to pierwszy z moich tekstów (Mniej bądź nieco trochę bardziej udanych). Będąc zafascynowanym RPG, Fantastyk, mangami i anime (tak, fantasy najbardziej chociaż innymi też nie pogardzę, jeśli ciekawe ^^) i niedawno odkrywając light novel pokusiłem się o stworzenie własnego uniwersum opartym na podobnych zasadach jak wyżej wymieniona źródła. Wiele z wyżej wymienionych źródeł posiadało różne elementy mniej lub bardziej przypadające mi do gustu, więc postanowiłem je zlepić w jeden konstrukt, oczywiście nie samą fabułę, a raczej zasady panujące w tych światach, a zwłaszcza system RPG tzn. lvl i inne temu podobne. Początkowo pokusiłem się o napisanie chwilowo wyłącznie prologu chcąc poznać wasz stosunek do mojego stylu. Chociaż wiem, trudno jest się odnieść do krótkiego raczej tekstu to mimo wszystko chciałbym się dowiedzieć czy to ma jakąkolwiek przyszłość i jest w stanie kogoś zaciekawić. Daję link do doca na googla jako moim zdanie bardziej czytelna formę udostępniania. (Jeśli trzeba mogę wrzucić tutaj chociaż jestem bardziej przyzwyczajony do takiego udzielania pracy jako bardziej praktyczne i przejrzyste niż robienie nowego posta, który miesza się z komentarzami)

Pozdrawiam Gromisek.  :)


Prolog
Autor: Gromisek
Korekta i prereading: Moon Dust
Ogarnęło go wszechobecne światło, które początkowo oślepiło jego oczy mimo przymkniętych powiek. Po krótkim oszołomieniu i przyzwyczajenia się do światła otworzył oczy. Leżał na bliżej nieokreślonej białej powierzchni, spiął mięśnie i zmusił się do wstania. Odruchowo otrzepał się i z pewną dozą bliżej nieokreślonej ciekawości stwierdził, że jest całkiem nagi. Podniósł głowę i rozejrzał się wokoło.

(Co to za miejsce? Gdzie jestem? Kim jestem?)

Znajdował się… Pośrodku niczego… Przy powierzchni unosiły się opary białego dymu, niczym mgła wznosiły nad ziemią na wysokości kolan, ale nie zdawało się, źeby wznosiły się wyżej, nieboskłon był czystą bielą i cały ten dziwny świat zdawał się pustką i tylko ów tajemnicza mgła tworzyła coś na wzór podłoża, po którym można stąpać.

-HALO! CZY JEST TU KTO? KTOKOLWIEK?

Obracał głowę we wszystkich kierunkach, wypatrując kogokolwiek lub nawet czegokolwiek. Zaczął iść powoli przed siebie nie przestając nawoływać i rozglądając się wokół.

-HALOOO! JEST TU KTOŚ?!?!

Idąc tak dłuższą chwilę zaczął popadać w coraz większą panikę, z wolna zaczął biec truchtem aż ten przerodził się w szaleńczy sprint.

-KTOKOLWIEK!!! POMOCY!!!!!!!

Biegnąc ile sił w nogach potykał się o swoje własne nogi, kiedy to upadł boleśnie na twarz, chwilę tak leżąc z wolna zaczął podnosić się i pomagając sobie rękoma, udało mu się wstać na kolana. Chcąc znów powstać, zmusił się do dźwignąć się z kolan, ale nogi się pod nim ugięły i ostatecznie skończył w pozycji siedzącej. Dysząc cały czas ze zmęczenia po długim biegu, rzucił się do tyłu w rezultacie kończąc w pozycji leżącej. Zamknął oczy i starał się wyrównać oddech.
(Co to za cholerne piekło?!)

Po chwili odpoczynku otworzył oczy i dalej leżąc na ziemi. Wyciągnął dłoń w górę chcąc uchwycić coś, co znajdowało się poza horyzontem-mgnienie, które przeszło przez jego zmęczony umysł. Mimowolnie przechylił głowę odrobinę do tyłu i zauważył jakiś ciemny kształt. Dźwignął się z ziemi w mgnieniu oka, pomimo sprzeciwu wszystkich mięśni, nogi znów się pod nim ugięły, lecz tym razem udało mu się zachować równowagę.

-Co to do cholery jest?!?

Przed nim stały ogromne wrota wykonane z jakiegoś ciemnego kamienia przypominającego granit. Sama brama była przeogromnym prostokątem i na obu skrzydłach były wyrzeźbione symetrycznie, i równolegle misterne zdobienia przypominające pnącza, i pędy jakiejś bujnej rośliny. W centralnej części znajdował się okrąg z wybitymi wzdłuż jego linii dziwnymi runami, bądź innymi to znakami.

-Co to tu kurwa robi, jeśli przed chwilą nic tu nie było?! Absolutnie kurwa nic! I nagle pojawia się to…

Zaczął iść w kierunku dziwnego fenomenu, który pojawił się pośrodku niczego, jego osobistego piekła, w którym może przebywał ledwie kwadrans? Może pół godziny, godzinę? A może całą wieczność? Wraz ze zbliżaniem się do konstrukcji powietrze wokół niego zdawało się być coraz cięższe, a nawet duszące niczym w tropikalnej puszczy. Będąc już o rzut kamieniem od bramy przystanął.

-Co to do diabła jest? A może sam diabeł? Ahaha chyba mi odbija…

Stojąc tak i dumając nad przeklęta bramą, i walcząc o każdy oddech nagle coś się stało. Rozległ się głuchy trzask a brama sama z siebie zaczęła się otwierać! Oba skrzydła sunęły na boki, teraz już połówki okręgu znajdującego się na bramie jarzyły się szkarłatnym, diabolicznym blaskiem. Z przestrzeni za bramą dobywało się jasne i oślepiające światło. Powietrze zaczęło gnać w stronę bramy jakby była wielkim odkurzaczem, który wszystko zasysa.

-CO TO ZNOWU JEST?!

Coraz trudniej było mu ustać na nogach i zaczął instynktownie stawiać kroki w przeciwnym kierunku niż stała brama, by uciec od niej i nie zostać wessanym. Najpierw powoli, potem coraz szybciej, aż zaczął biec.
(CHOLERA, CHOLERA, CHOLERA JEST KURWA JESZCZE GORZEJ!!!)

Powiewy stawiały coraz większy opór aż w końcu z trudem utrzymywał się przy ziemi, podmuchy zaczęły być tak silne, że nie był już w stanie biec, ledwie stawiał krok za krokiem. W końcu siła żywiołu uniosła go w powietrze. Zdołał obrócić się w powietrzu, będąc zassanym przez wielkie wrota.

-DLACZEGO TO MNIE TO SPOTYKAAA??

Zdołał wykrzyczeć, zanim całkiem otwarta brama zdążyła wessać go do wewnątrz, kiedy już zniknął w odmętach oślepiającego światła, a samo światło nabrało na natężeniu i jeszcze bardziej rozjarzyło biały Widmowy Świat. Brama zamknęła się z wielkim hukiem i w jednej chwili okrąg wyryty na wrotach przestał świecić. W Widmowym Świecie znów zapanowała całkowita cisza. Przez obłoki białego dymu przemknął z wielką prędkością jakiś cień, a może smuga? Zniknęła tak szybkom, jak się pojawiła, również tajemnicza brama zniknęła i znów wszystko było tak jak zawsze....
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Witaj, jestem nowy tak samo jak Ty, ale wypadałoby się najpierw przedstawić w odpowiednim miejscu na forum.
Poza tym lepiej umieszczaj teksty w postach. Jest to wygodniejsze (ja czytam na komórce i przechodzenie między stronami mnie męczy) i lepiej odbierane.
Moje zdanie dotyczące prologu jest mieszane. Fajny pomysł ale wykonanie kiepskie. Brakuje przecinków, ostatnich liter w co poniektórych słowach, ale najbardziej raziło mnie w oczy: HALOOOOOOOOOOOOOOOOOO, SPOTYKAAAAAAAAAAAAA itp. Nie spotkałem się jeszcze z takim przeciąganiem słowa w opowiadaniu. Poza tym: powtórzenia; zbyt długie zdania; itp.
Odpowiedz
#3
(29-07-2016, 23:37)Gromisek napisał(a): [quote='MadMadox' pid='38602' dateline='1469826781']
Witaj, jestem nowy tak samo jak Ty, ale wypadałoby się najpierw przedstawić w odpowiednim miejscu na forum.
Poza tym lepiej umieszczaj teksty w postach. Jest to wygodniejsze (ja czytam na komórce i przechodzenie między stronami mnie męczy) i lepiej odbierane.
Moje zdanie dotyczące prologu jest mieszane. Fajny pomysł ale wykonanie kiepskie. Brakuje przecinków, ostatnich liter w co poniektórych słowach, ale najbardziej raziło mnie w oczy: HALOOOOOOOOOOOOOOOOOO, SPOTYKAAAAAAAAAAAAA itp. Nie spotkałem się jeszcze z takim przeciąganiem słowa w opowiadaniu.  Poza tym: powtórzenia; zbyt długie zdania; itp.

Co do przecinków, racja za bardzo skupiając się na tekście nie dopatrzyłem tego i teraz w miarę swoich skromnych możliwości poprawiłem, ilość liter została została zmniejszona (cóż za bardzo chciałem być dramatyczny :d), a co do ostatnich liter, to tu mnie zaskoczyłeś, bo po ponownym przejrzeniu tekstu tylko w jednym miejscu znalazłem zjedzona literkę :\

Pozdrawiam Gromisek.

Edit. Już wiem w czym tkwią błędy huh... Po poprawianiu wyrazów po kilkakroć rodzą się ów dziwne błędy. Będę się tego wystrzegać w przyszłości (cenne doświadczenie zdobyte, level idzie w górę :D)
Odpowiedz
#4
(29-07-2016, 22:45)Gromisek napisał(a):
Prolog
 Po krótkim oszołomieniu i przyzwyczajenia(przyzwyczajeniu) się do światła otworzył oczy. Leżał na bliżej nieokreślonej białej powierzchni, spiął mięśnie i zmusił się do wstania. Odruchowo otrzepał się i z pewną dozą bliżej nieokreślonej ciekawości stwierdził, że jest całkiem nagi.

(Co to za miejsce? Gdzie jestem? Kim jestem?) (Skąd ten zapis myśli w nawiasach? Bardzo dziwnie to wygląda, lepiej zapisać kursywą albo w cudzysłowie, względnie bez żadnego oznaczenia, choć osobiście za tym nie przepadam)

  Znajdował się… P(p)ośrodku niczego… (Nie leży mi ten drugi wielokropek, nie widzę dla niego zastosowania) Przy powierzchni unosiły się opary białego dymu, niczym mgła wznosiły nad ziemią na wysokości kolan, ale nie zdawało się, źeby(żeby)  wznosiły się wyżej, nieboskłon był czystą bielą i cały ten dziwny świat zdawał się  pustką i tylko ów(OWA – to się odmienia) tajemnicza mgła tworzyła coś na wzór podłoża, po którym można stąpać.

Zaczął iść powoli przed siebie(przecinek) nie przestając nawoływać i rozglądając się wokół.

  Idąc tak dłuższą chwilę(przecinek) zaczął popadać w coraz większą panikę, z wolna zaczął biec truchtem (przecinek)aż ten przerodził się w szaleńczy sprint.

-KTOKOLWIEK!!! POMOCY!!!!!!!(Ech. Tu jest siedem wykrzykników. SIEDEM. Albo jeden wykrzyknik, albo trzy, więcej wygląda okropnie, zwłaszcza w zestawieniu z dużymi literami. Za to dostaniesz po łapkach jeszcze w komentarzu pod spodem :p)

  Biegnąc ile sił w nogach (przecinek)potykał się o swoje własne nogi, kiedy to upadł boleśnie na twarz, chwilę tak leżąc (przecinek)z wolna zaczął podnosić się i pomagając sobie rękoma, udało mu się wstać na kolana. (Podzieliłabym to na dwa zdania albo zapisała nieco inaczej, bo najpierw jest zdanie, które mówi o tym, co działo się przez pewien czas, a potem o tym, co stało się tylko raz. Dziwnie to wygląda dla mnie w obecnej formie)

Chcąc znów powstać, zmusił się do dźwignąć(dźwignięcia) się z kolan, ale nogi się pod nim ugięły i ostatecznie skończył w pozycji siedzącej. Dysząc cały czas ze zmęczenia po długim biegu, rzucił się do tyłu(przecinek) w rezultacie kończąc w pozycji leżącej.

  Po chwili odpoczynku otworzył oczy i(przecinek zamiast "i") dalej leżąc na ziemi. Wyciągnął dłoń w górę(przecinek) chcąc uchwycić coś, co znajdowało się poza horyzontem-(To jest dywiz, nie myślnik, powinny być spacje przed i po nim) mgnienie, które przeszło przez jego zmęczony umysł.

-Co to do cholery jest?!?(Zbędny ten drugi znak zapytania)

Sama brama była przeogromnym prostokątem(Prostopadłościanem, tak gwoli ścisłości :P)i na obu skrzydłach były wyrzeźbione symetrycznie,(zbędny przecinek) i równolegle ("Równolegle" zbędne, "symetrycznie" załatwia sprawę) misterne zdobienia przypominające pnącza,(zbędny przecinek) i pędy jakiejś bujnej rośliny. W centralnej części znajdował się okrąg z wybitymi wzdłuż jego linii dziwnymi runami,(zbędny przecinek) bądź innymi to(zbędne) znakami.

Będąc już o rzut kamieniem od bramy(przecinek) przystanął.

Ahaha(przecinek) chyba mi odbija…

Stojąc tak i dumając nad przeklęta bramą,(zbędny przecinek) i walcząc o każdy oddech(przecinek) nagle coś się stało. Rozległ się głuchy trzask (przecinek)a brama sama z siebie zaczęła się otwierać!(Kropka, zbędny wykrzyknik, to narracja, narrator trzecioosobowy raczej nie odczuwa emocji, tylko chłodno relacjonuje)

Powietrze zaczęło gnać w stronę bramy(przecinek) jakby była wielkim odkurzaczem, który wszystko zasysa.

Coraz trudniej było mu ustać na nogach i zaczął instynktownie stawiać kroki w przeciwnym kierunku(przecinek) niż stała  brama, by uciec od niej i nie zostać wessanym. Najpierw powoli, potem coraz szybciej, aż zaczął biec.
(CHOLERA, CHOLERA, CHOLERA(przecinek) JEST KURWA JESZCZE GORZEJ!!!)

  Powiewy stawiały coraz większy opór(przecinek) aż w końcu z trudem utrzymywał się przy ziemi, podmuchy zaczęły być tak silne, że nie był już w stanie biec, ledwie stawiał krok za krokiem.

-DLACZEGO TO MNIE TO SPOTYKAAA??(Jeden znak zapytania jest wystarczający. A powtarzanie liter sprawia, że wypowiedź wygląda groteskowo)

(...) a samo światło nabrało na natężeniu i jeszcze bardziej rozjarzyło biały Widmowy Świat(widmowy świat – nie widzę na razie powodu, by była to nazwa własna). Brama zamknęła się z wielkim hukiem(Lepiej "ogłuszającym" czy coś – "wielki" sugeruje rozmiar, a dźwięk nie może go mieć) i w jednej chwili okrąg wyryty na wrotach przestał świecić.

Zniknęła tak szybkom(szybko), jak się pojawiła, również tajemnicza brama zniknęła i znów wszystko było tak jak zawsze....(Wielokropek to trzy kropki)

Komentarz ujmę w spoiler, bo lubię się rozpisywać. :)
Spoiler:
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości