Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Obyczajowe inne życie
#1
Inne życie

Ja, żona i syn wybraliśmy się w odwiedziny do rodziców Beaty. Synek marudził od kilku dni, chciał odwiedzić babcię i dziadka. Mali tam psa, bernardyna, zwał się Cujo. Syn pokochał psiaka od pierwszego wejrzenia. Pierwszy raz zobaczył go w wieku pięciu lat, teraz miał dziesięć. Gdy dojechaliśmy na miejsce, syn podbiegł do zwierzaka, wyciągając ręce, by poczochrać go po łbie. Cujo zaś wysunął język, chcąc polizać chłopca.
-Cujo, Cujo! Chodź tu, Cujoooo! – zawołał i zaczął się śmiać, gdy tylko ślina bernardyna zetknęła się z jego twarzą.
– Ostrożnie, Bartusiu! Uważaj, żeby ten pies cię nie przewrócił.  Beata zawsze bała się tego psa, chociaż nigdy nikogo nie ugryzł i był na łańcuchu. Pies skakał, a Bartek klaskał w dłonie.
Żona weszła do domu, witając się z rodzicami, a ja zostałem na zewnątrz pilnując synka. Zamknąłem samochód i podszedłem do Bartka, by go uściskać.
– Wiesz... zastanawialiśmy się z mamą, czy nie przydałby się nam pies...
– Chcecie kupić psa?
Skinąłem głową i uśmiechnąłem się, widząc jego rozpromienioną twarz. Kochałem synka, o, Boże jak go kochałem. Kto by pomyślał, że to nasze ostatnie chwile razem? Naszą beztroską pogawędkę przerwała Beata, która zawołała nas na ciastka czekoladowe. Dla Bartka przygotowała ciepłe mleko, a my wypiliśmy kilka kieliszków wina gronowego domowej roboty. Zanim zdążyłem wziąć kieliszek do ust, odezwał się Ignacy.
– Może zostalibyście w te wakacje na wsi? Bartek mógłby bawić się z Cujo, ty odpocząłbyś od tej niewolniczej pracy, a Besta odciążyłaby Aniele w codziennych obowiązkach.
– Obawiam się, tato, że to raczej niemożliwe. Potrzebuje części do warsztatu, więc wyjeżdżam na tydzień zaopatrzyć się w narzędzia. Beata planuje jechać z Bartkiem na kilka dni do Krynicy.
Drobne kłamstwo nie jest złe, Beata na prawdę miała jechać do Krynicy z chłopcem odwiedzić swoją siostrę. Jednak ja miałem w planie spędzić czas w fotelu z piwem w ręce.
– Tak, to prawda, może po powrocie wpadniemy do was na dwa dni. Niestety bez Adama.
– Może to i lepiej… –  odezwała się teściowa upijając drinka. Uznała, że to nie dotarło do moich uszu, jednak wyraźnie słyszałem jej słowa, Beata również. Skrzywiła się i wstała odkładając szklankę.
– Wybaczcie, ale nie będę słuchać, jak bardzo przeszkadza wam to, iż nie wyszłam za mąż za kogoś lepszego. Dziękuję ci, mamo za wsparcie. – Powiedziała i wstała wściekła. Poszła do pokoju ciągnąc za sobą Bartka.
Prawda była prosta. Nie tylko pan, ale i pani  Chowmanowa od pierwszego spotkania czuli do mnie niechęć. Pierwszą kłodą dla nich było to, że pochodzę ze wsi, drugą zaś to, że jestem mechanikiem. A w ich mniemaniu taki ktoś jak ja nie jest w stanie zapewnić rodzinie utrzymania.
– Ja również mam tego dość. Czemu nie możecie uwierzyć, że zarówno ja, Beata i Bartek jesteśmy razem szczęśliwi? Wasz wnuk ma wszystko, czego potrzebuje.
Odłożyłem kieliszek i wstałem równie wściekły. Teściowie zamilkli, a ja wyszedłem z domu, by zapalić. Po chwili z domu wyszła Beata, podeszła do mnie chcąc trochę załagodzić sprawę.
– Zawsze będą mnie mieli za nieudacznika – westchnąłem wypuszczając dym.
– W końcu zaakceptują to, że jesteśmy razem. Muszą, bo ja nie mam zamiaru się z tobą rozwodzić.
– Też tego nie chcę. Nie wiem jak wytrzymam te dwa dni.
– Zrób to dla Bartka. On tak lubi tego psa. Kiedy kupimy własnego nie będziemy już tu przyjeżdżać.
Uspokoiła mnie tymi słowami. Czułem przez moment, że mogę znieść kąśliwe uwagi. W końcu dwa dni to nie miesiąc. Jednak rano wydarzyło się coś, co sprawiło, że decyzja nad którą rozważałem od chwili przyjazdu zapadła. O ósmej trzydzieści pięć tego wtorkowego poranka do sypialni wpadł Bartek, trzymając w ręce nową zabawkę – czarny cadillac fleetwood rocznik '95, wersja limitowana.
– Mamo, tato! Dziadek kupił mi samochód, taki kolekcjonerki! Powiedział też, że moglibyśmy zamieszkać na wsi! Mógłbym codziennie przychodzić i bawić się z Cujo!
Tego już było za dużo. Powiedziałem Beacie, by pakowała walizki,. Ona jednak chciała zostać, Bartek też. Postawiłem więc ultimatum, albo jadą ze mną, albo jadę sam.
– Powiedz im, że w warsztacie nagle pękła rura, musiałem uporać się z natrętnym klientem, czy coś takiego. Wymyślisz jakąś wymówkę...
– Na prawdę nie wytrzymasz ani dnia dłużej? Przemowie im do rozumu, zagrożę... Albo cię zaakceptują, albo zapomną, że mają córkę.
– Nie, nie chcę byś się z nimi kłóciła. Są jacy są, muszę się z tym pogodzić. Jeśli ich zaszantażujesz, kiedyś będziesz tego żałowała.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Wybacz, że musiałaś tak długo czekać na poprawki, już nadrabiam. :)

(12-06-2016, 22:27)Ilka napisał(a):
Inne życie

Mali(Mieli) tam psa, bernardyna, zwał się Cujo.

(spacja)Cujo, Cujo! Chodź tu, Cujoooo! – zawołał i zaczął się śmiać, gdy tylko ślina bernardyna zetknęła się z jego twarzą.

– Ostrożnie, Bartusiu! Uważaj, żeby ten pies cię nie przewrócił. (od nowego akapitu) Beata zawsze bała się tego psa, chociaż nigdy nikogo nie ugryzł i był na łańcuchu.

Żona weszła do domu, witając się z rodzicami, a ja zostałem na zewnątrz(przecinek) pilnując synka.

Zanim zdążyłem wziąć kieliszek do ust, odezwał się Ignacy.(dwukropek zamiast kropki)
– Może zostalibyście w te wakacje na wsi? Bartek mógłby bawić się z Cujo, ty odpocząłbyś od tej niewolniczej pracy, a Besta odciążyłaby Aniele(ę) w codziennych obowiązkach.

– Obawiam się, tato, że to raczej niemożliwe. Potrzebuje(ę) części do warsztatu, więc wyjeżdżam na tydzień zaopatrzyć się w narzędzia.

Drobne kłamstwo nie jest złe, Beata na prawdę(naprawdę) miała jechać do Krynicy z chłopcem odwiedzić swoją siostrę.

– Może to i lepiej… –  odezwała się teściowa (przecinek)upijając drinka.

Skrzywiła się i wstała (przecinek)odkładając szklankę.

Dziękuję ci, mamo(przecinek) za wsparcie.(zbędna kropka) – P(p)owiedziała i wstała wściekła. Poszła do pokoju (przecinek)ciągnąc za sobą Bartka.

Po chwili z domu wyszła Beata, podeszła do mnie(przecinek) chcąc trochę załagodzić sprawę.

– Zawsze będą mnie mieli za nieudacznika – westchnąłem (przecinek)wypuszczając dym.

– Też tego nie chcę. Nie wiem (przecinek)jak wytrzymam te dwa dni.

Kiedy kupimy własnego(przecinek) nie będziemy już tu przyjeżdżać.

Jednak rano wydarzyło się coś, co sprawiło, że decyzja (przecinek)nad którą rozważałem od chwili przyjazdu(przecinek) zapadła.

Powiedziałem Beacie, by pakowała walizki,(zbędny przecinek). Ona jednak chciała zostać, Bartek też.

– Powiedz im, że w warsztacie nagle pękła rura, musiałem uporać się z natrętnym klientem,(zbędny przecinek) czy coś takiego.

– Na prawdę(Naprawdę) nie wytrzymasz ani dnia dłużej? Przemowie(Przemówię) im do rozumu, zagrożę...

– Nie, nie chcę(przecinek) byś się z nimi kłóciła.

Z uwag technicznych: brakuje wcięć przy myślnikach otwierających wypowiedzi.

Niewiele mogę powiedzieć o tym tekście poza tym, że jest napisany poprawnie. Fabuły tutaj nie ma, bohaterów znamy niemal tylko z imienia. Czytało się szybko, ale raczej nudno.
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#3
Tekst został napisany w formie scenariusza, więc dalszych części nie będe tu wstawiać. Dziękuje.
Imię pieska zmienniłam na cezar, gdyby ktoś chciał wiedzieć ;–)
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Psychologiczne Walka o życie BloodBerry 4 2,581 14-12-2012, 23:49
Ostatni post: Jafer
  Miniatura Życie – najlepsza dziwka Gleam of hope 12 6,203 27-09-2012, 23:21
Ostatni post: StuGraMP

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości