Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Fantasy Królestwo Hendegala: Droga do Araweldu
#1
Rozdział Pierwszy
„Spotkanie po latach”
Przed czterema wiekami Hendegal rozpoczął poszukiwania towarzyszy w swej dalekiej podróży. Zaczął od swoich starych kompanów, Ratiwiga i Tuwermana. Spotkali się, przy kuflu świeżo uwarzonego piwa, w zamku Gram.
-Po co nas wezwałeś po tylu latach Hendegalu?-rzekł umęczony życiem Tuwerman.
-Planuję coś, czego nie robiliśmy razem od wielu pokoleń stary druhu.-odpowiedział przychrypniętym głosem.
-Hrrrr… Czyżbyś chciał nas znowu karcić bitwą z tymi wrednymi Nurdami? He he…-dodał popalając swoją fajkę z nurdyckiego rogu, Ratwig.
-Nie. Chcę zabrać was w podróż, do całkowicie nowego świata. – Powiedział Hendegal. Wstał i zaczął chodzić zadumany po komnacie. W powietrzu unosił się dym z fajki. Powietrze było ciężkie. Hendegal wciągał je głęboko, jakby każdy wdech miał być jego ostatnim tchnieniem. Podszedł do krzesła Ratwiga, oparł się o jego barki i rzekł.
-Chcę zabrać was do miejsca, o którym mówiły tylko stare Werdyckie księgi. Przybył ponoć kiedyś stamtąd Król Krem.
-Przecież to są tylko zwykłe wieśniackie legendy. Krem był jednym z na...-szybko powiedział Tuwerman.
-Nie!-przerwał mu Hendegal-to nie są legendy. Kiedy byliśmy na jednej z bitew z Nurdami, Krel zabrał mnie na bok. Byłem wtedy jeszcze młody. Myślałem jedynie o hulankach i wiejskich pannach, nie rozumiałem jak ważne mogą być jego słowa, ale on powiedział mi, że kiedyś nadejdzie czas, że poznam nowy świat. Świat, do którego należę. Mówił to tak, jakby wspominał swój dom. Mówił też, że kiedyś nadejdzie odpowiednia pora, że zrozumiem, o jakim świecie on mówi.
-Brednie. Nie ma innego świata, nie ma do niego drogi. Przecież przed laty grupa śmiałków ruszyła w jego poszukiwaniu. Nie pamiętasz o twoim bracie, Hendegalu?
-Pamiętam-powiedział-ale on był zbyt odważny.
-Odwaga to zanikająca cecha w naszych czasach-dodał Ratig pociamkując swoją fajkę.
-Prawda. Ale Harel zbyt szybko chciał zdobyć sławę. Chciał swoją odwagą pokonać całe armie. Gdyby teraz był z nami…
-Gdyby był teraz z nami, to by ci wybił te bujdy z głowy.-szybko dopowiedział Tuwerman.
–Żadne bujdy. Kiedyś dostałem od Krela stary zniszczony miecz. Kazał mi go zachować. Mówił, że nawet stare rzeczy, mogą z czasem wskazać drogę, do nowych odkryć. Niedawno zrozumiałem jego słowa. Porządkowałem swoją zbrojownię, gdy wypadł mi z jednej z pochew miecz. Nie pamiętałem o jego istnieniu, ale gdy go ujrzałem, przypomniałem sobie słowa Krela.-w tym momencie Hendegal sięgnął swojego boku i wyciągnął z pochwy stary prosty kostur. Położył go na stole. Tuwerman i Ratig wstali i podeszli go obejrzeć.
-Ale… to niemożliwe…-wyrzucił z siebie stłumionym głosem Tuwerman.
-Tak przyjacielu. To jest właśnie mapa do Arawaldu. Przez lata, gdy miecz leżał przykryty kurzem, jego ostrze pokryło się rdzą, a z jego trzpnia obszedł już cały rzemień…
-A my tłukliśmy śmierdzące końskim łajnem Nurdy…-dodał Ratig
-Heh…-wypuścił z siebie Hendegal-a my tłukliśmy śmierdzące końskim łajnem Nurdy, na ostrzu tworzyła się mapa. Wcześniej nie było widać tych żłobień, ale teraz, dzięki tej rdzy, są doskonale widoczne…
-To niesamowite. Ale skąd wiesz, że to mapa do Arawaldu?-zapytał Tuwerman.
-Obróć miecz-odpowiedział Hendegal
Tuwerman odwrócił miecz, z drugiej strony ukazał mu się napis, a ten zaczął go czytać na głos.
-Drogi Hendegalu. Minęło za pewne wiele lat od mojej śmierci. Mam nadzieję, że trzymasz się godnie, a przy tobie nadal stoją Tuwerman, Ratig i twój umiłowany brat, Harel. Podarowałem Ci ten miecz, mając nadzieję, że odnajdziesz drogę do mojego domu, do mojej ojczyzny, Araweldu. Czy pamiętasz jeszcze bajki o cudownym świecie, pełnym pokoju i miłości? To był właśnie Araweld. Przyszedł jednak czas wojny. Diabelskie plemiona zalewały nasz kraj. Ludzi pochłaniała otchłań, zmieniali się oni w demoniczne postacie, żądne krwi i śmierci. Istniała jednak przepowiednia mówiąca, o królu z czystego pokolenia, z czystego świata, który da odkupienie. Wierzę w to, że jesteś gotów, aby stać się królem, który da mojemu światu nowe życie. Na odwrocie miecza widnieje mapa. Wykorzystaj ją. Musisz jednak wiedzieć, że droga do Araweldu jest pełna niebezpieczeństw i nie obejdzie się bez pomocy Twoich przyjaciół, Tuwermana, postrachu magów, Ratiga mocnego i Harela odważnego. Powodzenia. Bywaj zdrów i pełen wigoru. Krel.
-Hrrr…-wydobył z siebie Ratig. Nie zauważył nawet, że wypalił się cały tytoń , a on pociąga pustą fajkę.
-A więc jednak Araweld istnieje? To niemożliwe.-powiedział Tuwerman.
-Czy sądzisz, że Krel by nas okłamał?-rzekł Hendegal
-Nie, ale przecież wiesz, że to była tylko legenda dla dzieci.-odpowiedział
-A jednak to nie tylko legenda…-dodał Hendegal- Krel jasno wyjaśnił, że Araweld istnieje.
-I powiedział, że Harel musi iść z nami.-wtrącił Ratig.
-Harela tu nie ma i nie będzie, dawno wyruszył w swoją drogę.-odpowiedział nieco zdenerwowany Hendegal.
-Tak, nie ma go. Ale Ratig ma rację. Według słów Krela, o ile są one prawdą, będziemy potrzebowali Twojego brata.-powiedział Tuwerman.
-I to mnie właśnie najbardziej martwi przyjaciele…-odpowiedział nieco strapiony Hendegal.


Witam, 
ten post to mój debiut na tym forum. Jestem bardzo zainteresowany Waszą opinią na temat tego, co tutaj wrzuciłem. To tylko fragment tego co już mam. Docelowo myślę o książce, ale jak sądzicie, czy to ma jakiś potencjał? Czy lepiej już teraz dać sobie spokój? Poza tym Zamierzam pisać to wspólnie z czytelnikami. Zapytacie: w jaki sposób? Przez bloga i fan page na facebooku. Po więcej informacji zapraszam na wspomnianego bloga napiszmytorazem.blogspot.com. 
Co sądzicie o takim pomyśle?
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(07-04-2016, 16:22)JaTyOn napisał(a): Rozdział Pierwszy
„Spotkanie po latach”

Spotkali się,(zbędny przecinek)przy kuflu świeżo uwarzonego piwa,(zbędny przecinek) w zamku Gram.

-Po co nas wezwałeś po tylu latach(przecinek) Hendegalu?-rzekł(spytał/zapytał) umęczony życiem Tuwerman.

-Planuję coś, czego nie robiliśmy razem od wielu pokoleń(lat – musieliby być niezwykle starzy, żeby nie robić czegoś razem od pokoleń xD) (przecinek)stary druhu.(zbędna kropka)-odpowiedział przychrypniętym(zachrypniętym/ochrypłym) głosem.

-Hrrrr…(Um, nie wiem, co ma znaczyć coś takiego, przydałby się tutaj komentarz narratora) Czyżbyś chciał nas znowu karcić bitwą z tymi wrednymi Nurdami? He he…-dodał (przecinek)popalając swoją fajkę z nurdyckiego rogu, Ratwig.(dodał Ratwig, popalając(...))

-Nie. Chcę zabrać was w podróż,(zbędny przecinek) do całkowicie nowego świata. – (zbędna kropka przed myślnikiem i "powiedział")Powiedział Hendegal.

Podszedł do krzesła Ratwiga, oparł się o jego barki i rzekł.(dwukropek)

-Chcę zabrać was do miejsca, o którym mówiły tylko stare W(w – to jest przymiotnik)erdyckie księgi.

-Nie!-przerwał mu Hendegal(kropka)-t(T)o nie są legendy. (...) Myślałem jedynie o hulankach i wiejskich pannach, nie rozumiałem (przecinek)jak ważne mogą być jego słowa, ale on powiedział mi, że kiedyś nadejdzie czas, że poznam nowy świat.

-Odwaga to zanikająca cecha w naszych czasach-dodał Ratig(przecinek) pociamkując(Nie ma takiego słowa. "Ssąc" albo coś byłoby lepsze) swoją fajkę.

(...) Mówił, że nawet stare rzeczy,(zbędny przecinek) mogą z czasem wskazać drogę,(zbędny przecinek) do nowych odkryć. Niedawno zrozumiałem jego słowa. Porządkowałem swoją zbrojownię, gdy wypadł mi z jednej z pochew miecz. Nie pamiętałem o jego istnieniu, ale gdy go ujrzałem, przypomniałem sobie słowa Krela.-w(W) tym momencie Hendegal sięgnął swojego boku i wyciągnął z pochwy stary prosty kostur.

-Tak(przecinek) przyjacielu. To jest właśnie mapa do Arawaldu. Przez lata, gdy miecz leżał przykryty kurzem, jego ostrze pokryło się rdzą, a z jego trzpnia(trzpienia) obszedł już cały rzemień… (Raczej z rękojeści bądź trzonu – "trzpień" nie jest częścią miecza, na której spoczywa dłoń, zerknij choćby tutaj: http://mieczesredniowieczne.pl/wp-conten...miecza.jpg lub tutaj: http://www.platnerz.com/platnerz-com/scr...ra_rys.jpg)

-A my tłukliśmy śmierdzące końskim łajnem Nurdy…-dodał Ratig(kropka)

-Obróć miecz-odpowiedział Hendegal(kropka)

Tuwerman odwrócił miecz, z drugiej strony ukazał mu się napis, a ten zaczął go czytać na głos.(Kiepsko brzmi to zdanie, lepiej będzie napisać "który mężczyzna zaczął czytać na głos")

-Drogi Hendegalu. Minęło za pewne(zapewne) wiele lat od mojej śmierci. Mam nadzieję, że trzymasz się godnie, a przy tobie nadal stoją Tuwerman, Ratig i twój umiłowany brat, Harel. Podarowałem Ci(zaimki z małej litery – choć tutaj mogę uznać, że to cytat, choć cudzysłowu brak :p) ten miecz, mając nadzieję, że odnajdziesz drogę do mojego domu, do mojej ojczyzny, Araweldu. Czy pamiętasz jeszcze bajki o cudownym świecie,(zbędny przecinek) pełnym pokoju i miłości? To był właśnie Araweld. Przyszedł jednak czas wojny. Diabelskie plemiona zalewały nasz kraj. Ludzi pochłaniała otchłań, zmieniali się oni w demoniczne postacie,(zbędny przecinek) żądne krwi i śmierci.

(...)droga do Araweldu jest pełna niebezpieczeństw i nie obejdzie się bez pomocy Twoich przyjaciół, Tuwermana,(zbędny przecinek) postrachu magów(Postrachu Magów – to przecież chyba przydomek), Ratiga mocnego(Mocnego) i Harela odważnego(Odważnego). (Wiem, że to fantasy i w ogóle, ale to wszystko było na mieczu, serio? Nie podoba mi się to)

-Hrrr…(Znów nie wiem, jaką emocję ma to oznaczać – brzmi jak chrapanie)-wydobył z siebie Ratig. Nie zauważył nawet, że wypalił się cały tytoń(zbędna spacja), a on pociąga pustą fajkę.

-Czy sądzisz, że Krel by nas okłamał?-rzekł Hendegal(kropka)
-Nie, ale przecież wiesz, że to była tylko legenda dla dzieci.(zbędna kropka)-odpowiedział(kropka)
-A jednak to nie tylko legenda…-dodał Hendegal(kropka)– Krel jasno wyjaśnił, że Araweld istnieje.

(...) Według słów Krela, o ile są one prawdą, będziemy potrzebowali Twojego(zaimki z małej – to nie list) brata.-powiedział Tuwerman.
-I to mnie właśnie najbardziej martwi (przecinek)przyjaciele…-odpowiedział nieco strapiony Hendegal.


Witam, (Lepiej prędko oducz się pisania "witam", będąc gościem – tutaj dostaje się za to po łapach. :p To my witamy ciebie, a nie ty nas. Używaj więc formy "witajcie")
ten post to mój debiut na tym forum(...)

Ujęłam komentarz w spoiler, żeby nie zajmował dużo miejsca. :)
Spoiler: Komentarz
A co do twoich pytań:
Cytat:Docelowo myślę o książce, ale jak sądzicie, czy to ma jakiś potencjał? Czy lepiej już teraz dać sobie spokój?
Jeśli całkowicie dasz sobie spokój, to nie zrobisz postępów. Pisanie, jak zresztą zasadnicza większość zajęć, wymaga czasu i ćwiczenia, żeby coś z tego było. Trzeba po prostu siąść, pisać, a potem poprawiać, poprawiać, poprawiać, pisać znowu, znowu poprawiać... Ja po tym fragmencie powiedziałabym, że jednak wciąż przydałoby ci się więcej wprawy, żeby brać się za książkę. Przede wszystkim popracuj, i to solidnie, nad opisywaniem, bo bez tego, przykro mi, ale dobrej powieści nie napiszesz.

Cytat:Poza tym Zamierzam pisać to wspólnie z czytelnikami. Zapytacie: w jaki sposób? Przez bloga i fan page na facebooku.(...)Co sądzicie o takim pomyśle?
Niezbyt wiem, jak miałoby to wyglądać, ale jakoś niezbyt mi się to widzi. Czytelnicy mieliby mówić ci, co ma wydarzyć się dalej? Sami dopisywaliby dalszą część? Nie, nie podobają mi się obie opcje. Ja jestem jednak zdania, że jeden tekst to jeden autor. Dla zabawy pisałam kiedyś tekst w duecie i wprawdzie nie wyszło najgorzej, ale nie jest to coś, co z chęcią bym powtórzyła, a z większą ilością osób to już w ogóle. Znacznie więcej daje mi pisanie samemu, tylko ja i mój tekst.

To tyle ode mnie. :)
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#3
Dzięki za odpowiedź i poprawki. Twoje wskazówki są dla mnie bardzo cenne. Co do kilku spraw, trzpień miecza został użyty celowo, ponieważ pokryty rzemieniem trzpień, to rękojeść. Tak jak to rozumiem. Jeżeli chodzi o długość listu na mieczu to nie mogę się zgodzić, taki miecz mógł mieć nawet około 1,2 m długości, spokojnie można to zmieścić.
Pisanie w oparciu o wstawianie wątków mogę wyjaśnić przykładem, co mogłoby być takim pomysłem czytelnika, który ja miałbym wdrożyć. Ja to widzę tak, że ktoś ma propozycję: Niech Hendegal spotka jakiegoś przyjaciela z dzieciństwa.
Ja wtedy muszę tak zbudować treść książki, nie odchodząc zanadto od głównego nurtu, żeby pojawiła się epizodycznie lub na dłużej postać przyjaciela. Ja przy takiej propozycji pewnie zrobiłbym z niego karczmarza, który przenocowałby całą wyprawę i ich nakarmił albo zagubionego wojownika, może nieco zbzikowanego, który dołączyłby do wyprawy i w którymś momencie okazał się przydatny. Prędzej czy później padnie pewnie propozycja uśmiercenia kogoś, wtedy taka niszowa postać może okazać się przydatna.
Mam nadzieję, że wyjaśniłem teraz jak ja to widzę. :)
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Sci-Fi Leśna Droga Mezaara 14 3,864 05-02-2015, 06:47
Ostatni post: Krigeranethoth
  Sci-Fi Droga ku zatraceniu : Szkoła dla naiwnych jaroslaw.juszkiewicz 4 2,536 20-05-2012, 20:36
Ostatni post: Marša

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości