Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Czy księża nie przesadzają?
#1
Naszła mnie ostatnio pewna refleksja. Postanowiłem aż napisać swój pierwszy felieton. Ciekawy jestem czy mi wyszedł...


Idziesz sobie po trzech miesiącach do spowiedzi i mówisz, że nie w każdą niedzielę byłeś w kościele. Ksiądz zdruzgotany pyta: A ile dokładnie razy? Chciałbyś rzec, iż nie pamiętasz, co robiłeś przedwczoraj a dopiero miesiące wstecz. Jednak poddańczo milczysz. Oto owca została złapana. Kapłan nie usłyszawszy odpowiedzi, mówi: Rachunek sumienia na tym polega, żeby dokładnie wiedzieć. Tam u Góry wszystko będzie policzone i będą decydować czy trafisz do czyśćca, czy do piekła. – Czyli opuszczenie niedzielnej mszy sprawi, że już nie mam szans na niebo? – Módl się o nawrócenie i chodź do kościoła, a następnym razem przygotuj się lepiej do spowiedzi, bo wszystko jest nam policzone nawet włosy na głowie. – Po kazaniu daje mi do odbębnienia litanie. Serio? Tak bardzo zgrzeszyłem, że aż litanie dostałem?
Człowiek stara się być dobrym. Nie kradnie, nie poniża, a nawet innym pomaga. Co wieczór przed snem odmawia paciorek, bo inaczej trudno mu zasnąć. Jednak nie ma szans na niebo, ponieważ w niedziele na mszę nie poszedł. Do kościoła przepełnionego pozerami.
Pochodzę z niewielkiej miejscowości, gdzie każdy każdego kojarzy. Nie pójdziesz na nabożeństwo, to od razu jesteś obgadywany przez kółko plotkarskie, które zawsze najgłośniej śpiewa w kościele. A innym razem widzisz człowieka, który zbił majątek na innych, nie płacąc im za prace wykonywaną na czarno. Zawsze spóźniony siadający w pierwszej ławce i gorliwie się modlący. Ustrojony w bogaty płaszcz wyciąga najdalej rękę podczas składki tak, żeby wszyscy zobaczyli jego hojność. Kolejnym ciekawym obrazkiem jest to, że dzieci siedzą w ławkach, gdy starsi ślęczą na stojąco. Kościół to wspólnota grzeszników, próbujących stać się lepszymi ludźmi. W takim razie, dlaczego by nie zacząć od szacunku dla innych w tym świętym dla nich miejscu?
Nie mówię, w kościele jest dużo osób, które przychodzą tam z potrzeby ducha. Jednak one nie rzucają się w oczy, ponieważ są tam dla siebie nie dla innych. Nie chodzą wystawnie ubrane, nie śpiewają najgłośniej, zawsze niepytane ustąpią miejsca starszemu, schorowanemu człowiekowi.
Jednak dla niektórych księży, to bez różnicy. Ważne, że na mszy był. Kogo by obchodziło, jak oni to przeżywają? Czy kapłan nie powinien zachęcać do nieba, a nie do kościoła?
Od zawsze zastawiałem się, gdzie jest więcej Boga? W świątyni przepełnionej przepychem zbudowanej często za pieniądze najbiedniejszych? Czy wśród drzew, wiatru i śpiewu ptaków, które stworzył Bóg? Osobiście wolę przestrzeń i panujący tam spokój. Jednak studiując w wielkim mieście, znalezienie takiego miejsca jest trudne. Jedyny taki punkt znajduje się właśnie w kościele. Lubię tę ciszę, gdy w katedrze nie ma dużo ludzi, nikt nie pozuje, nikt nie odgrywa żadnej roli, dziewczęta w krótkich kieckach nie odwracają uwagi. Gdy można pobyć sam ze sobą i przemyśleć swoje postępowanie. Przeprosić, podziękować i poprosić. Jednak co z tego skoro i tak muszę modlić się o nawrócenie za to, że nie chodzę tam w niedziele.
Once bitten, twice shy.

Moje opowiadania:
Odcienie
Dream
Opowieści menelskie
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Ja już nie pamiętam kiedy ostatni raz się modliłem lub poszedłem do kościoła. Dla mnie te katedry i budynki z krzyżem to tylko miejsce, gdzie możesz wyłuskać się z kasy i pokazać, jaki to wierny nie jesteś. Nie jestem wierzący, wiarę odrzuciłem lata temu. Ale czy z tego powodu mam trafić do piekła? Pomagam ludziom jak mogę, czasem przez to chodzę głodny kilka dni, nie zrobiłem nikomu krzywdy, żałuję kiedy sprawię komuś przykrość, nawet nieumyślnie, nic nie ukradłem (tylko w dzieciństwie raz na jakiś czas batonik ze sklepu zwędziłem, czego później strasznie żałowałem). Po co mam chodzić do kościoła i się z tego spowiadać, skoro bardzo tego żałuję? Czy te kilka powtórzonych paciorków sprawią, że ten występek zniknie? Dla mnie kościoły to jest tylko miejsce, gdzie księża starają się wyciągnąć kasę. Czy wiarę mamy liczyć w bogactwie? Jeśli tak to jaka jest jej cena? I czy warto w coś takiego wierzyć? Wiem, że ja po śmierci będę smażyć się w piekle i żaden pusty "Ojcze nasz" tego nie zmieni. Nie pójść raz do kościoła to nie powinno być brane pod uwagę jako grzech, bo jeśli tak, to do piekła powinno trafić miliony dobrych ludzi, którzy żyli jak ludzie. Nie robili nic złego, tylko do kościoła nie mogli chodzić.
Dla mnie Bóg, jeśli gdzieś tam jest, istnieje w świecie stworzonym przez siebie, a nie w budynkach wzniesionych przez ludzi. Ale co ja tam wiem. Jestem tylko kolejną liczbą w boskim rozrachunku.
–"We are leaves in the wind. Where will we fall? Nobody knows."
-Nadejdzie czas, kiedy zniknę stąd. Słońce zgaśnie, nadejdzie mrok. Stojąc na granicy, zrobię krok. Rozliczony zostanie, każdy mój błąd. Odejdę w wieczny byt. Czy zdążę dojść na szczyt?
Odpowiedz
#3
Nie chciałem wcześniej zabierać głosu w tej sprawie, by nie zostać posądzony o jakieś uprzedzenia ze względu na przekonania religijne. Ale co tam, dlaczego mam milczeć, skoro mam coś do powiedzenia :)
Wilku, dostrzegłem brak konsekwencji w twojej wypowiedzi. Najpierw czytamy bowiem coś takiego:
(15-05-2016, 01:25)Samotny wilk ze wschodu napisał(a): Nie jestem wierzący, wiarę odrzuciłem lata temu.
A już w następnym zdaniu mamy:
(15-05-2016, 01:25)Samotny wilk ze wschodu napisał(a): Ale czy z tego powodu mam trafić do piekła?
Zatem nie wierzysz w Boga, ale boisz się piekła? Oj, chyba nawet nie tak, bo przecież napisałeś też:
(15-05-2016, 01:25)Samotny wilk ze wschodu napisał(a): Dla mnie Bóg, jeśli gdzieś tam jest, istnieje w świecie stworzonym przez siebie, a nie w budynkach wzniesionych przez ludzi.
No to istnieje Bóg czy nie? Wierzysz w Boga czy nie?
Ale chyba rozumiem, skąd te sprzeczności. Wiele osób utożsamia Boga z religią katolicką. Myślą więc: "Nie jestem Katolikiem, więc nie jestem wierzący". Błąd! Kościół Katolicki nie reprezentuje Boga. Jeśli jako wyznacznik prawdy o Bogu przyjmujemy to, co zostało spisane w Biblii, to Kościół Katolicki należy uznać za odstępczą sektę.
W tym miejscu mam dla was pocieszające informacje:
1. Nie musisz chodzić do kościoła, żeby zostać zbawiony.
2. Spowiedź nie ma nic wspólnego z odkupieniem grzechów.
3. Nie istnieje ogniste piekło.
4. Nie ma czegoś takiego jak 'czyściec'.
I jak? Czy nie jest wam lżej na duszy? Bóg nie potrzebuje, byśmy służyli mu ze strachu, byśmy bali się wiecznych mąk w piekle. Bóg pragnie, byśmy go kochali i służyli Mu z miłości do Niego. Spowiedź wymyślił Kościół Katolicki. Powołuje się tu na słowa Jezusa zanotowane w ewangelii według Jana: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (Jana 20: 21-23, BT). Ale jak to rozumieli apostołowie, do których skierowane były te słowa? W Biblii nie ma ani jednej wzmianki, żeby któryś apostoł wysłuchał na osobności czyjejś spowiedzi i udzielił rozgrzeszenia. Znajdziemy natomiast wymagania, które trzeba spełnić, by uzyskać przebaczenie od Boga. Apostołowie, właśnie dzięki kierownictwu ducha świętego, potrafili rozeznać, czy ktoś spełnia te wymagania, i na tej podstawie orzec, czy Bóg mu przebaczył. Wystarczy przeczytać kilka takich fragmentów – Dzieje 5:1-11, 1 Koryntian 5:1-5 oraz 2 Koryntian 2:6-8.
Skąd się zatem wzięła spowiedź? W New Catholic Encyclopedia czytamy: „Wielu współczesnych historyków, zarówno katolickich, jak i protestanckich, doszukuje się początków spowiedzi, stanowiącej przyjętą praktykę, w kościołach Irlandii, Walii i Brytanii, gdzie sakramentów, łącznie z sakramentem pokuty, na ogół udzielali opat klasztoru oraz podlegający mu duchowni zakonni. Klasztorny zwyczaj spowiadania się i korzystania z publicznego i prywatnego kierownictwa duchowego najwidoczniej stał się wzorem, na podstawie którego wprowadzono dla laików powtarzalną spowiedź i spowiedź dewocyjną. (...) Niemniej dopiero w XI wieku zaczęto w czasie spowiedzi, przed odprawieniem pokuty, odpuszczać skryte grzechy”.
Może tyle wystarczy na początek. Zatem jeśli chcecie poznać Boga, to nie szukajcie Go w kościele, lecz w Biblii.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#4
"Wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów. Ciągnęła do niego cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając /przy tym/ swe grzechy. (Mk 1, 4-5)"
"Jeżeli więc kto popełni jedno z tych przestępstw, to niech wyzna, że przez to zgrzeszył. Wtedy przyniesie jako ofiarę zadośćuczynienia dla Pana za swój grzech – samicę spośród małego bydła, owcę lub kozę, na ofiarę przebłagalną. A kapłan dokona przebłagania za jego grzech. […]  W ten sposób kapłan dokona przebłagania za grzech, który tamten popełnił, i będzie mu odpuszczony.  (Kpł 5, 5-6, 10b)"
W biblii występuje spowiedź jako taka, chciałbym też powiedzieć, że kościół Katolicki nie ogranicza odpuszczenia grzechów jedynie do spowiedzi, jest to jedyny pewny sposób (wedle wiary katolickiej) ale nie jedyny.
Co do twierdzenia "piekło nie istnieje, czyściec nie istnieje" według mnie jest wręcz niebezpieczne. Rozleniwia ludzi w pracy nad sobą i podważa wręcz prawdę wiary Katolickiej że Jezus Zmartwychwstał, bo skoro to wszystko nie istnieje to po co to było?
Dziwi mnie też to jak dużo osób używa argumentu "Kasa" czy naprawdę idąc do Kościoła jesteś zobowiązany oddawać swoje pieniądze, czy nawet jeśli je oddajesz, nie oddajesz ich na jakieś cele?
Odnosząc się do posta autora tematu. Bardzo skupiasz się na ludziach w kościele (sam nieraz tak robię,wiec nie jest to jakiś zarzut z mojej strony ani nic takiego), ale jednak czy nie wierzysz (skoro tam idziesz) ze spotykasz się z Bogiem, że to dla Niego tam idziesz?
Odpowiedz
#5
Dziękuje wszystkim za opinie. Ciesze się, że tekst wywołał dyskusję ;)
(18-05-2016, 22:57)leko121 napisał(a): Odnosząc się do posta autora tematu. Bardzo skupiasz się na ludziach w kościele (sam nieraz tak robię,wiec nie jest to jakiś zarzut z mojej strony ani nic takiego), ale jednak czy nie wierzysz (skoro tam idziesz) ze spotykasz się z Bogiem, że to dla Niego tam idziesz?[/i][/font][/size][/color]
Ja tam idę przede wszystkim dla siebie. Dla Boga nie muszę iść, z nim mogę porozmawiać wszędzie (bo on jest wszędzie). Jednak idę dla siebie, żeby odnaleźć spokój i odnaleźć siebie dla Boga. Spokój i cisza wzmaga we mnie refleksje, a to chyba, o to w tym wszystkim chodzi. Jednak gdy kościół jest pełen, trudno skupić się na swoim wnętrzu. Kto wie może jestem zbyt słaby?
Once bitten, twice shy.

Moje opowiadania:
Odcienie
Dream
Opowieści menelskie
Odpowiedz
#6
Jak przypuszczałem, mój komentarz nie przejdzie bez echa. Leko121 – podałeś dwa wersety, które mają dowodzić, że Biblia zaleca spowiedź. Zauważmy jednak, że werset z ewangelii Marka odnosi się do Jana Chrzciciela, który nie był przecież uczniem Jezusa, nie był jednym z jego apostołów. Był synem kapłana, nauczał lud i nawoływał do okazania skruchy i chrztu. Chrzcił wyłącznie Żydom i nawróconym na judaizm prozelitom. Wersety z księgi Kapłańskiej również dotyczą prawa nadanego Izraelitom. Końcem tego prawa był Chrystus. Ale żeby nie było, że jest coś złego w wyznawaniu grzechów – absolutnie nie. Wręcz przeciwnie – wyznanie grzechu i skrucha jest nieodzowna, by uzyskać przebaczenie. Chodzi jednak o formę tego wyznania. Nie ma, podkreślam, nie ma w Biblii informacji, aby apostołowie przyjmowali spowiedź. Jak zresztą przyznaje sam Kościół Katolicki, spowiedź indywidualna jest praktykowana od IV wieku. O jakim zatem wyznaniu grzechów mowa w Biblii? Najprostszym z możliwych – zgrzeszyłeś przeciwko swemu bratu, idź do niego i wyznaj mu swój grzech.
Pozwolę sobie teraz na cytat:
"W biblii występuje spowiedź jako taka, chciałbym też powiedzieć, że kościół Katolicki nie ogranicza odpuszczenia grzechów jedynie do spowiedzi, jest to jedyny pewny sposób (wedle wiary katolickiej) ale nie jedyny."
Jako sprawdzający nie mogę przejść obojętnie obok błędów. Słowa Biblia i Kościół Katolicki piszemy dużą literą – są to nazwy własne. Słowo kościół pisane mała literą odnosi się do budynku, np.: "Idę do kościoła". Druga sprawa (i drugi błąd) to logika wypowiedzi. "(...) jest to jedyny pewny sposób (wedle wiary katolickiej) ale nie jedyny" – czyli "jedyny, ale nie jedyny". Błąd wynika ze składni.
Nie wiem, jaki związek według Ciebie ma zmartwychwstanie Chrystusa z istnieniem ognistego piekła. Zgodnie z wiarą katolicką piekło jest ostatecznym miejscem dla grzeszników. Jest to wieczne odcięcie od Boga. Ale w wyznaniu wiary katolickiej jest też: "Wstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał". Rodzi się zatem pytanie: "Po co Jezus wstąpił do piekła?". Proszę o udzielenie odpowiedzi na to pytanie, a ja w rewanżu obiecuje, że napisze więcej o piekle, czyśćcu i niebie.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Cytat:Po kazaniu daje mi do odbębnienia litanie. Serio? Tak bardzo zgrzeszyłem, że aż litanie dostałem?
Człowiek stara się być dobrym. Nie kradnie, nie poniża, a nawet innym pomaga. Co wieczór przed snem odmawia paciorek, bo inaczej trudno mu zasnąć. Jednak nie ma szans na niebo, ponieważ w niedziele na mszę nie poszedł. Do kościoła przepełnionego pozerami.

Polecam przypowieść o faryzeuszu i celniku. Jeśli Twoja postawa to "Wymordowałem milion ludzi, czuję się z tym podle, mam nadzieję, że Bóg mi wybaczy", zostaniesz zbawiony. Jeśli "Nie poszedłem raz do kościoła i co z tego? Jestem dobrym człowiekiem, nie mam nic sobie do zarzucenia, zero poczucia winy", nie zostaniesz. Wyjściowe założenie chrześcijaństwa jest takie – każdy jest grzesznikiem. To nie jest tak, że ksiądz w czasie spowiedzi ma Cię poniżyć wykazując, że jesteś grzesznikiem, bo że jesteś grzesznikiem, to wie jeszcze zanim zacząłeś mówić. I on też jest grzesznikiem. I papież jest grzesznikiem. I wszyscy święci byli grzesznikami. Jak mówił Jezus "nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, co się źle mają". Kościół to nie jest klub cnotliwych ludzi, którzy będą się nawzajem poklepywać i zachowywać tym, jacy są dobrzy. Kościół jest dla złych ludzi, którzy chcą stać się lepsi. Jeśli uważasz, że nie masz sobie nic do zarzucenia i zasługujesz na niebo, to do czego jest Ci potrzebny Jezus i religia?


Piszesz o tym, że Ty jesteś dobry, nawet jeśli nie pójdziesz na mszę, a ktoś tam jest zły, nawet jeśli pójdzie. Tyle, że z punktu widzenia chrześcijaństwa, "pamiętaj, abyś dzień święty święcił", to takie samo przykazanie, jak dajmy na to "nie kradnij". Tamten zachowuje to przykazanie, a łamie inne, Ty odwrotnie. Obaj jesteście grzesznikami.


Cytat:Od zawsze zastawiałem się, gdzie jest więcej Boga? W świątyni przepełnionej przepychem zbudowanej często za pieniądze najbiedniejszych? Czy wśród drzew, wiatru i śpiewu ptaków, które stworzył Bóg? Osobiście wolę przestrzeń i panujący tam spokój. Jednak studiując w wielkim mieście, znalezienie takiego miejsca jest trudne. Jedyny taki punkt znajduje się właśnie w kościele. Lubię tę ciszę, gdy w katedrze nie ma dużo ludzi, nikt nie pozuje, nikt nie odgrywa żadnej roli, dziewczęta w krótkich kieckach nie odwracają uwagi. Gdy można pobyć sam ze sobą i przemyśleć swoje postępowanie. Przeprosić, podziękować i poprosić. Jednak co z tego skoro i tak muszę modlić się o nawrócenie za to, że nie chodzę tam w niedziele.

Tyle, że sam Bóg chce, aby go czcić we wspólnocie. Jezus mówił, że gdziekolwiek dwóch albo trzech modli się w jego imię, tam On jest pomiędzy nimi. W czasie Ostatniej Wieczerzy kazał "to czyńcie na Moją pamiątkę". Duchowość osobista też jest ważna, ale odrzucanie wspólnoty jest skrajnie antychrześcijańskie. Chrześcijanin ma kochać nie tylko Boga, ale i bliźniego. Czy Twoja postawa nie jest w pewnym stopniu przejawem pogardy wobec braci i sióstr w wierze? Bo to jest właśnie postawa faryzejska "ja jestem spoko i chcę obcować z Bogiem osobiście, bez tego grzesznego motłochu".  Jezus zadawał się z nierządnicami, ale Ty nie możesz się wspólnie modlić z dziewczynami w za krótkich sukienkach? Poza tym, co to w ogóle za podejście? Że na mszy są źli ludzie, więc nie będę tam chodził? Piszesz o plotkarzach, którzy obsmarowują kogoś za to, że nie pójdzie do kościoła, a sam z miejsca skreślasz całą wspólnotę, bo są w niej złe osoby? To chyba  powinieneś się zrzec obywatelstwa, bo mnóstwo Polaków to dranie. Albo i człowieczeństwa ;) Szczerze mówiąc, to uważam, że w czasie następnej spowiedzi w pierwszej kolejności powinieneś się wyspowiadać z pychy i pogardy.
No i w ogóle ten punkt wyjścia – NO LITANIĘ MI DAŁ, JAK ON MÓGŁ. Serio? To takie straszne? Modlitwa zajmująca 10 minut, jak nie mniej, a tu żal, jakby Ci kazał samodzielnie Jerozolimę odbijać.  Na mszę szkoda Ci czasu (a przecież niedzielna msza to nie jakiś superwyczyn, to jest minimum religijne, żeby móc się nazywać katolikiem), litania to strasznie ciężka pokuta, ale uważasz się za superchrześcijanina. Nie, nie chodzi mi o to, że pobożność mierzy się liczbą odklepanych rytuałów, ale jeśli tak bardzo żal Ci poświęcić dla Boga tej godziny tygodniowo, czy dziesięciu minut raz na trzy miesiące, to trąci to zwykłym lenistwem.

Owszem, ktoś tu przesadza, ale niekoniecznie ksiądz ;).

Cytat:Ja tam idę przede wszystkim dla siebie. Dla Boga nie muszę iść, z nim mogę porozmawiać wszędzie (bo on jest wszędzie).

Ależ właśnie dla Boga. Bo to Bóg pragnie, aby oddawać mu cześć we wspólnocie. Razem z biznesmenem-wyzyskiwaczem i dziewczynami w za krótkich sukienkach, właśnie z nimi.
Odpowiedz
#8
Cześć Adeptus Gedeon ;)
Mówisz mi o pogardzie, a sam ją stosujesz. Skreślając mnie.
Gdzie napisałem, że bliźnich nie kocham? I gdzie powiedziałem, że nie jestem grzesznikiem?(Po co więc poszedłem do spowiedzi? Zastanawiające prawa?)
Jeśli chodzi o słowa z litanią, to była ironia. Dobrze zdaję sobie sprawy, jakie pokuty kiedyś istniały i dalej istnieją. Widocznie wyjście z pozycji atakowania wszystkiego co się napisało, choćby nawet znalezienie innej interpretacji jest w Polsce normalne, wystarczy spojrzeć na Polską politykę.
Najlepsze jest, to że przyjąłeś jako chrześcijanin pozycje atakującą i za cel obrałeś sobie skreślenie mnie jako człowieka i mnie jako chrześcijanina. Wyzwałeś od faryzeuszów, przedstawiasz jako człowieka bez człowieczeństwa i egoistę, który jest jedynym wśród tak wielu.
Nie wiem jaki miałeś cel w osobistym atakowaniu mnie i obrażaniu. Dam Ci jednak radę, jeśli chcesz kogoś zachęcić do wiary i ją zakrzewić, nie atakuj i nie skreślaj kogoś wątpiącego. Tym bardziej, jak sam powiedziałeś – każdy jest grzesznikiem. Najwidoczniej niektórzy mają problem z zaakceptowaniem własnych słów.

Dziękuje za opinie, choć nie mogę powiedzieć, że się z nią zgadzam. Formę wypowiedzi mógłbym raczej nazwać przeciwną od zamierzonej – nie zachęcającą, a pogłębiającą zwątpienie ;)
Once bitten, twice shy.

Moje opowiadania:
Odcienie
Dream
Opowieści menelskie
Odpowiedz
#9
@ Marokko

Strasznie lubisz to słowo "skreślasz". Gdzie napisałem, że Cię skreślam? To Ty skreślasz innych współwiernych – tego przedsiębiorcę na przykłąd – i to tak dalece, że sam jesteś gotów się wykreślić ze wspólnoty wiernych, byleby nie być w niej razem z nim.

"Najlepsze jest, to że przyjąłeś jako chrześcijanin pozycje atakującą"
.... Eeeee, a Ty jaką postawę przyjąłeś w swoim tekście?

"Wyzwałeś od faryzeuszów, przedstawiasz jako człowieka bez człowieczeństwa i egoistę, który jest jedynym wśród tak wielu".
Nigdzie nie napisałem, że jesteś "pozbawiony człowieczeństwa", ani, że jesteś "jedynym wśród wielu". Napisałem, że każdy jest grzesznikiem. Akurat Twoim grzechem jest pycha i pogarda. Nie, nie twierdzę, że jesteś jedynym, który grzeszy właśnie w ten sposób.

"Dam Ci jednak radę, jeśli chcesz kogoś zachęcić do wiary i ją zakrzewić, nie atakuj i nie skreślaj kogoś wątpiącego. Tym bardziej, jak sam powiedziałeś – każdy jest grzesznikiem. Najwidoczniej niektórzy mają problem z zaakceptowaniem własnych słów.

Dziękuje za opinie, choć nie mogę powiedzieć, że się z nią zgadzam. Formę wypowiedzi mógłbym raczej nazwać przeciwną od zamierzonej – nie zachęcającą, a pogłębiającą zwątpienie ;) "

Nie ma na świecie cechy, która bardziej by zasługiwała na krytykę, niż brak umiejętności przyjmowania krytyki ;) A to właśnie Ciebie charakteryzuje. Jest wiele takich osób, które każdą krytykę traktują jako atak, czy obrażanie i Ty niestety, najwyraźniej do nich należysz. Swoją postawą potwierdzasz słuszność tego, co napisałem.

"Jeśli chodzi o słowa z litanią, to była ironia. Dobrze zdaję sobie sprawy, jakie pokuty kiedyś istniały i dalej istnieją"
Tytułujesz tekst "Czy księża nie przesadzają?", w treści piszesz, że ksiądz kazał Ci odmówić litanię za nie chodzenie do kościoła, a Ty nie czujesz, żebyś zasługiwał na taką pokutę. Więc, jeśli to wszystko to jest ironia, to w jakim celu właściwie napisałeś ten tekst i o co Ci chodzi?

"Widocznie wyjście z pozycji atakowania wszystkiego co się napisało, choćby nawet znalezienie innej interpretacji jest w Polsce normalne, wystarczy spojrzeć na Polską politykę".
Czy ja atakuję "wszystko"? Odnoszę się do Twojej konkretnej wypowiedzi. To ty chyba próbujesz przeforsować panującą obecnie (także w polityce) modę "politycznej poprawności", która zakłada histeryczne reagowanie na jakąkolwiek próbę krytyki. Tak zareagowałeś na krytykę ze strony księdza, tak zareagowałeś na krytykę z mojej strony.

@ Samotny wilk ze wschodu
Z punktu widzenia religii chrześcijaństwa twierdzenie "nie kradnę, nie jestem złym czlowiekiem, więc czemu mam trafić do piekła za to, że nie chodze do kościoła" ma tyle samo sensu, co twierdzenie "chodzę do kościoła, nie jestem złym człowiekiem, więc czemu mam trafić do piekła za to, że kradnę". Przykazanie "pamiętaj, abyś dzień święty święcił" to takie samo przykazanie, jak "nie kradnij", czy "nie zabijaj".

@ StuGraMP
"Może tyle wystarczy na początek. Zatem jeśli chcecie poznać Boga, to nie szukajcie Go w kościele, lecz w Biblii"
Szkoda, że najwyraźniej Ty nie szukasz Go, ani tu, ani tu, tylko w ulotkach Świadków Jehowy, co widać wyraźnie – sposób nazywania ksiąg biblijnych, jeden z ich dyżurnych cytatów, który pojawia się w co drugiej "Strażnicy", no i ten popularny wśród nich mit, jakoby Biblia nie nauczała o istnieniu piekła. Co do spowiedzi, czy czyśćca, to przyznaję, sprawa nie jest już tak jasna i rozumiem obiekcje protestantów w tym względzie, ale Jehowickie twierdzenia, że w Biblii nie ma piekła, czy nieśmiertelnej duszy, to oczywiste absurdy. Tzn ktoś może nie wierzyć w piekło, jego prawo, mamy wolność wyznania, ale jeśli ktoś twierdzi, że nie wierzy w piekło, "bo tak uczy Biblia", to mocno bez sensu. Ale ciężko doszukiwać się logiki wśród "znawców Biblii", którzy księgę napisaną po aramejsku nazywają jednym z "Pism Greckich", tylko dlatego, żeby na siłę się odróżnić od chrześcijan używających nazwy "Nowy Testament".
Odpowiedz
#10
Adeptus Gedeon tworzymy czasem wojenki, bo lubimy się bić (ludzie tak mają, to normalne). Przyjmijmy zatem, że masz rację całkowitą, a moja jest tylko pochodną nieprawdy(Wybacz, że nie chce w niej uczestniczyć).
Jeśli uraziłem Cię słowem "Dziękuje", to Przepraszam. Różnica pomiędzy przyjęciem krytyki, a jej akceptacją jest ogromna i czasami powinniśmy to zauważać. Tym bardziej czy nie można krytykować – krytyki (tylko od razu ją przymować?) Czyżby skrytykowana – krytyka, była gorsza od krytyki pierwszej wywodzącej się z przódów i tej nie można już przymować? (podpowiem, że to bardzo metaforyczna wypowiedż)
Nie chce wychodzić na ignoranta, raczej chce zażegnać spór, który się stworzył. Obie strony konfliktu zazwyczaj nie mają racji, choć niektórzy twierdzą, że ich racja jest racją mojszą od twojszej (kolejna metafora – piszę, to dlatego, żeby nie było niedomówień, jak wcześniej).
Tak więc Dziękuję i kończę dyskusję, która raczej prowadzi do podziału ;) A jeśli masz coś jeszcze do powiedzenia to wypowiedź się, bo może masz rację ;) ( A jeśli utwierdzi Cię ta wypowiedź w przekonaniu, że Twoje wcześniejsze argumenty były trafne – to pewnie masz rację).
Dodam tylko na koniec pewną metaforę. Czasami ludzie wierzą w palec, a nie w to co on pokazuje. – Niech to będzie koniec mojej wypowiedzi i mam nadzieje dyskusjii.
Dziękuje i miłego dnia ;)
Once bitten, twice shy.

Moje opowiadania:
Odcienie
Dream
Opowieści menelskie
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości