Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Psychologiczne Alterego
#1
Będę wdzięczna za wszystkie uwagi i komentarze. Samemu to trochę błądzi się  jak dziecko we mgle...
Wklejam mały fragment, mam tego trochę więcej, ale nie chcę spamować. Interesują mnie wewnętrzne monologi bohatera i to chyba widać w tekstach.


Ocknęła się w najciemniejszym rogu pokoju. Nie bardzo wiedziała w jaki sposób się tam znalazła. W mętnym świetle lampki nocnej spojrzała na swoje dłonie. Były podrapane. Nie czuła ich. Zdawała sobie sprawę z tego, że istotnie należą do niej, lecz wszystko w tej chwili wydawało się takie odległe. Miała poczucie, że patrzy na siebie z góry. To ją przeraziło. Myśli w jej głowie pojawiały się i znikały z prędkością światła. Cholera, co się ze mną dzieje pomyślała. Muszę coś z tym zrobić, to przecież nie pierwszy raz. Nie znalazła powodu swojego dziwacznego zachowania, jednak niemal podskórnie czuła, że coś jest na rzeczy. Rozejrzała się po pokoju. Pozornie wszystko było na swoim miejscu, jednak jej uwagę zwrócił niedopałek papierosa w słoiku pod łóżkiem. Do kogo on należy – pytała samą siebie. Przecież nigdy w życiu nawet nie spróbowałam papierosa. – Boże, a może ktoś nieproszony w jakiś sposób dostał się do mieszkania. To na pewno jakiś złodziej. Na samą myśl obcego w jej mieszkaniu dostała gęsiej skórki. No bo kto by nie dostał, każdy normalny człowiek dostał by nie tyle gęsiej skórki co zawału w obliczu włamania do swojego mieszkania. Będę musiała coś z tym zrobić. Tak, muszę zmienić zamek w drzwiach. W głowie niczym w terminarzu, już dodała ten punkt do swojej listy muszę zrobić. Spojrzała na zegarek, cholera dochodzi siódma. 
Lęk z powodu niewyjaśnionych wydarzeń minionej nocy powoli ustępował. Co się odwlecze to nie uciecze – sama sobie próbowała poprawić humor.
Siódma była godziną, która wyznaczała jej naturalny rytm dnia. Stare schematy i przyzwyczajenia sprawiły, że prędko zapomniała o nękającej podświadomości. Teraz jej umysł zajmowała już tylko jedna podstawowa rzecz. – Potrzebuję kawy – powiedziała widząc swoje odbicie w małym, kwadratowym ściennym lusterku. Jej wygląd tylko utwierdził ją w tym przekonaniu. Czerwone, podpuchnięte oczy zdawały się błagać jeszcze o odrobinę snu. Jednak na tym nieubłaganym świecie nie było za grosz litości. Trzeba było jak tysiące, ba! miliony osób w tym kraju wyjść naprzeciw światu, czyli mówiąc nieco inaczej wyjść do pracy.
Podeszła powoli do nowego ekspresu do kawy. Wyjęła z kredensu swoją ulubioną filiżankę wraz z podstawkiem, na widok której odrobinę się rozchmurzyła. Był to podarek od ukochanej babci, która poświęciła jej wiele czasu, a przede wszystkim ciepła. Już sam zapach świeżo zmielonej kawy odrobinę pobudził ją do działania. Nastawiła radio na sto cztery i cztery Fm i zaczęła powoli przygotowywać się do pracy. Jej codzienny delikatny makijaż dopełniła karminowa szminka, której używała tylko od czasu do czasu na specjalne okazje. Dziś pomimo, że żadnej specjalnej okazji nie było, postanowiła dodać sobie animuszu w typowo babski sposób. Przed wyjściem zadzwoniła jeszcze do znajomego pana Jurka, by jak najszybciej załatwić sprawę wymiany zamka. Udało jej się wyjść nieco wcześniej niż zwykle. Pogrążona w swoich myślach dotarła do pracy.
Joanna pewnym, choć udawanym krokiem weszła do biura. Jej ciemnobrązowe włosy były jak zawsze starannie związane na czubku głowy, w taki sposób że żaden włos nie miał prawa się sprzeciwić. Pośpiesznie zdjęła grafitowy płaszcz. Szef czekał już zniecierpliwiony, witał wszystkich zawsze tą samą nadąsaną miną napuszonego bufona. Praca była sensem jego życia, można by rzec, że w jego oczach odbijał się znak dolara, czy jak kto woli złotówki. Starała się przejść niezauważona obok jego pokoju. Niestety z marnym skutkiem. – Szkoda, że nie mam czapki niewidki – pomyślała.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(06-03-2016, 13:01)essence napisał(a): Ocknęła się w najciemniejszym rogu pokoju. Nie bardzo wiedziała w jaki sposób się tam znalazła. W mętnym świetle lampki nocnej spojrzała na swoje dłonie. Były podrapane. Nie czuła ich. Zdawała sobie sprawę z tego, że istotnie należą do niej, lecz wszystko w tej chwili wydawało się takie odległe. Miała poczucie, że patrzy na siebie z góry. To ją przeraziło. Myśli w jej głowie pojawiały się i znikały z prędkością światła. Cholera, co się ze mną dzieje pomyślała. Muszę coś z tym zrobić, to przecież nie pierwszy raz. 
Pierwsza myśl: Rzuć te dopalacze, za dużo kresek z jakiegoś gówna. 
Opowiadanie fajne. Jakaś tajemnica i bardzo schludne opisana narracja bohaterki. Co do błędów to jestem noga. Vetala coś o tym wie ;) (staram się jak mogę, ale ciężko mi idzie) 
Czekam na więcej ;)
"Ja nie boję się ciemności. Boję się swojej wyobraźni..."
Nieznany Autor. 

"Zombie najszybciej pozbyć się kulą pistoletu. Rozłupanie głowy toporem jest zabawniesze."
DjDanceCore. 
Odpowiedz
#3
Dziękuję za opinię :) mam pewien koncept, ale boję się że spieprzę. 
Nigdy nie pisalam czegoś dluższego i zobaczę jak to ssie potoczy :P
Odpowiedz
#4
(06-03-2016, 13:01)essence napisał(a): Nie bardzo wiedziała (przecinek) w jaki sposób się tam znalazła.

 Cholera, co się ze mną dzieje (tu wstawiłabym myślnik – można też myśli zapisać kursywą albo wziąć w cudzysłów) pomyślała. Muszę coś z tym zrobić, to przecież nie pierwszy raz.

Nie znalazła powodu swojego dziwacznego zachowania, jednak niemal podskórnie czuła, że coś jest na rzeczy. Rozejrzała się po pokoju. Pozornie wszystko było na swoim miejscu, jednak jej uwagę zwrócił niedopałek papierosa w słoiku pod łóżkiem.

(myślnik) Do kogo on należy – pytała samą siebie. (myślnik) Przecież nigdy w życiu nawet nie spróbowałam papierosa. – (bez myślnika) Boże, a może ktoś nieproszony w jakiś sposób dostał się do mieszkania. To na pewno jakiś złodziej. (jeśli bohaterka mówi do siebie, potraktuj to jako dialog czyli nowy akapit poprzedzony myślnikiem, a jeśli są to myśli, wyróżnij je tak, jak sugerowałam poprzednio)

 No bo kto by nie dostał, każdy normalny człowiek dostał by (dostałby) nie tyle gęsiej skórki (przecinek) co zawału w obliczu włamania do swojego mieszkania.

Będę musiała coś z tym zrobić. Tak, muszę zmienić zamek w drzwiach. (tu znów są myśli) 

W głowie niczym w terminarzu, (bez przecinka) już dodała ten punkt do swojej listy muszę zrobić (weź w cudzysłów, gdyż jest to nazwa tej listy).

Spojrzała na zegarek, cholera dochodzi siódma. (to także jest myśl lub monolog)

Teraz jej umysł zajmowała już tylko jedna podstawowa rzecz. (nowy akapit) – Potrzebuję kawy – powiedziała  (przecinek) widząc swoje odbicie w małym, kwadratowym ściennym lusterku. Jej (zbędne) (W)wygląd tylko utwierdził ją w tym przekonaniu.

Czerwone, podpuchnięte oczy zdawały się błagać jeszcze o (szyk – o jeszcze) odrobinę snu.

Trzeba było jak tysiące, ba! (przecinek zamiast wykrzyknika) miliony osób w tym kraju wyjść naprzeciw światu, czyli mówiąc nieco inaczej (przecinek) wyjść do pracy.
Podeszła powoli do nowego ekspresu do kawy. Wyjęła z kredensu swoją ulubioną filiżankę wraz z podstawkiem (z podstawką raczej), na widok której odrobinę się rozchmurzyła.

 Jej codzienny (przecinek) delikatny makijaż dopełniła karminowa szminka, której używała tylko od czasu do czasu na specjalne okazje.

Dziś (przecinek) pomimo, (bez przecinka) że żadnej specjalnej okazji nie było, postanowiła dodać sobie animuszu w typowo babski sposób. 
Joanna pewnym, choć udawanym (krok to krok – nie mógł być udawany, to należy zapisać inaczej 'Joanna, udając pewność siebie, weszła do biura') krokiem weszła do biura.

Jej ciemnobrązowe włosy były jak zawsze starannie związane na czubku głowy,(bez przecinka) w taki sposób (przecinek) że żaden włos nie miał prawa się sprzeciwić.

Sporo błędów interpunkcyjnych. Zrobisz jak zechcesz, ale myśli lepiej wyróżnić, wygląda to lepiej. Poza tym każdy nowy akapit, również dialog, należy poprzedzić wcięciem. Zerknij na teksty innych użytkowników. Masz dość lekkie pióro, czyta się płynnie i bez zgrzytów, ale trochę pracy przed tobą.
Jeśli chodzi o samą treść, to w początkowych zdaniach musnęłaś jakiś problem bohaterki, po czym płynnie przeszłaś do codzienności dość zwyczajnej i nudnej. Jak na prolog to za mało. Mogłaś pociągnąć ten wątek psychologii postaci albo na odwrót – zacząć od tej zwyczajności, a później przejść do problemów wieczora czy też nocy. Podkreślić je, nadać im więcej znaczenia i grozy. W tym, co zaproponowałaś nie ma ani głębi, ani tajemniczości. Pomyśl, jak to rozwinąć, żeby prologiem wciągnąć czytelnika. :)
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#5
Dzięki! Postaram się jak najszybciej poprawić błędy, ale teraz przede mną skończenie III rozdziału mgr :P
Mam wizję, żeby właśnie wplatać przeszłość głównej bohaterki, o której ona dość mało sama wie w codzienne, zwyczajne życie, które będzie się coraz bardziej reorganizować...
Odpowiedz
#6
(08-03-2016, 11:09)essence napisał(a): Mam wizję, żeby właśnie wplatać przeszłość głównej bohaterki, o której ona dość mało sama wie w codzienne, zwyczajne życie, które będzie się coraz bardziej reorganizować...

Proszę tylko bez spoilerów ;) psujesz nastrój
"Ja nie boję się ciemności. Boję się swojej wyobraźni..."
Nieznany Autor. 

"Zombie najszybciej pozbyć się kulą pistoletu. Rozłupanie głowy toporem jest zabawniesze."
DjDanceCore. 
Odpowiedz
Reklama AdSense
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości