Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Horror Czarne Audi
#1
– Jerry! – słychać gdzieś w oddali. – Halo, Jerry!
Siedział właśnie w ciemnym pokoju. Przed sobą widział starszego mężczyznę odzianego w długą czarną szatę z założonym kapturem. Twarz zasłaniał mu mrok który poczuć można było w całym pomieszczeniu. Zdawało się jakby rozchodząca się ciemna mgła naprawdę żyła. Jerry chociaż chciał, nie mógł się ruszyć. Jego ciało ogarniał przeraźliwy strach. Nagle ściany zaczęły się do niego zbliżać. Wielokrotnie zmieniały kształt aż w końcu uformowały się w kulistą, ciemną, spowitą mrokiem, mgłę, która coraz wytrwalej i chętniej biegła wprost na Jerry'ego, razem z nieznajomym. Czuł narastające napięcie, lecz nie mógł nic zrobić. Bezradny, mógł tylko czekać na śmierć. Po krótkiej chwili, Pan mroku był już wprost przed nim. Wyciągnął ręce ponad głowę Jerry'ego i z zamkniętymi oczami wymawiał niesłyszalne dla ludzkiego ucha, zaklęcie. Jedyne co chłopak mógł w tej chwili zrobić to wpatrywać się w powieki nieznajomego. Gdy tak patrzył, nagle, oczy Pana mroku, otworzyły się.
                                                                                           *                                                                                              
Jerry obudził się gwałtownie i z szybko bijącym sercem. Piżama się do niego lepiła a włosy miał dosłownie sklejone przez pot. Z półprzymkniętych oczu zobaczył mamę, która krzątała się po jego pokoju.
– Wstawaj! Już siódma, a ty za chwilę wychodzisz do szkoły. -powiedziała
Najchętniej poszedł by znowu spać, tak jak czasem gdy rodziców nie było w domu, lecz tym razem, prawdopodobieństwo, że przyśni mu się coś, po czym serce wyskoczy mu z piersi, było jak dla niego zbyt duże i wygrywało z perspektywą spędzenia w szkole ośmiu godzin.                                    
Wstał z łóżka, rozciągnął ręce, jak to robią w znanej reklamie płatków śniadaniowych i zaczął się ubierać. Najpierw sięgnął po jeansy porzucone poprzedniego dnia na podłodze. Wystawała z nich komórka, wyciągnął ją i sprawdził skrzynkę odbiorczą. Ku jego zdziwieniu, była tam jedna, nie przeczytana wiadomość. Jej treść bardzo Jerry'ego ucieszyła. Podszedł do mamy i powiedział.
– Dzisiaj sobota, mam wolne. 
– Niemożliwe. – odpowiedziała.
Nie dowierzając i myśląc, że to kolejna wymówka od szkoły, podeszła do kalendarza wiszącego na ścianie. Przezroczysty pasek z otworem o czerwonej ramce wskazywał Piątek. Było to o tyle dziwne, że od kiedy zginął jego ojciec, mama zawsze wieczorem przesuwała pasek tak, aby pokazywał jutrzejszą datę. W ich domu nie było innych czasomierzów oprócz jednego zegarka, kalendarza, no i telefonu Jerry'ego. Po śmierci swojego męża całkowicie się załamała, na tyle, że popadła w depresję i pewnego dnia wyrzuciła wszelką elektronikę na śmietnik. Obwiniała wszystkie komputery i sprzęt z możliwością ustawienia daty i godziny, za śmierć swojego małżonka. Bo po części właśnie tak zginął. Zmyliła go błędna data w komputerze i pojechał na spotkanie biznesowe które było zaplanowane na inny dzień i miał wypadek. Jerry zdawał sobie sprawę, że mogła być to jakaś choroba psychiczna, ale to przecież była jego mama, do psychiatryka by jej nie wysłał.
– Wczoraj na pewno zmieniłam datę, masz iść do szkoły. – dodała już z większą pewnością. 
– Spójrz. – podał mamie telefon. – Jest sobota. 
– Wiesz, że nie ufam elektronice. 
– To zaufaj mojemu koledze, mieliśmy się dzisiaj spotkać, wejdź w sms'y. – poradził
Po długiej namowie i przekonywaniu, w końcu pozwoliła mu zostać w domu.
                                                                                            *                                                                                            
W samo południe, Jerry wyszedł spotkać się z kolegą w parku. Umówili się na huśtawce, mieli do obgadania masę rzeczy. Już z daleka zobaczył Tommy'ego, chociaż nie było to proste, bo w samym parku było masę dzieci. Podszedł do niego i zaczęła się rozmowa. Z początku wszystko było okej, lecz już po 30 minutach hałas i błagania dzieci aby zeszli z huśtawek stały się nieznośne. Zdecydowali się poszukać cichszego miejsca. Zmierzając do wyjścia, Jerry zauważył swoją mamę. Stała przy drzewie wpatrzona w piaskownicę i trzymała obiema rękami wózek z dzieckiem. Nie spodziewając się tak nagłej wizyty, zdziwiony, podszedł do niej.  Maszerując, dostrzegł kogoś za drzewem. W tej samej chwili zorientował się, że nie ma już przy nim kolegi.  
– Mamo ! Co ty tu robisz? – spytał.
Nie dostał odpowiedzi, podszedł bliżej. Postać skrywająca się w cieniu drzewa zdążyła już się pokazać. Był to młody mężczyzna z krótko przyciętymi włosami. Miał na sobie T-shirt i jeansy. Razem z jego mamą spoglądał w stronę piaskownicy, w pewnym momencie, objął ją ramieniem.
– Halo ! Mamo, co ty tu robisz i kim jest ten facet. – powiedział zdezorientowany Jerry.
Podszedł jeszcze bliżej. Tym razem aby zostać usłyszanym, krzyknął tak, że większość dzieci bawiąca się w piaskownicy zwróciła się ku niemu. W gąszczu malutkich ciał,zauważył starszego pana,siedzącego na stołku zwróconym do nich. Był ubrany w ciemną szatę z kapturem, skądś go znał. Serce szybciej mu zabiło. Odwrócił się do mamy i stanął jak wryty. Oboje patrzyli się na niego swoimi hipnotyzującymi oczami. Zaniemówił. Cała sytuacja wydawała się jednocześnie bardzo realistyczna jak i nie prawdopodobna. Obejrzał się ponownie na staruszka. Trzymał swoją kościstą dłoń ukrytą pod długim rękawem w górze. Wyciągnięty palec wskazywał prosto w ich stronę. Znowu spojrzał na mamę i nieznajomego. Oni natomiast patrzyli na coś w oddali. Powiódł za nimi wzrokiem i zatrzymał się na czarnym aucie marki Audi. Stał na światłach. Po chwili podświetlił się zielony znak i kierowca ruszył. Uwagę Jerry'ego przykuł jednak samochód jadący około 80 km/h i pędzący prosto na skrzyżowanie. Wystarczyło kilka sekund i już oba auta wystrzeliły do góry wzniecając ogromny pożar jak i przerażenie wśród przechodniów. Kierowca Audi trzymany przez pasy został w aucie i spłoną żywcem, drugi natomiast przebił się przez szybę i wylądował kilkanaście metrów dalej. Był cały poobijany a jego ubrania pomazane krwią. Jednak to nie przeszkodziło Jerry'emu w rozpoznaniu, że miał on na sobie koszulę z krawatem i spodnie od garnituru. 

Witam. Nie wiem od czego zacząć więc... po 1 to nie wiem jak powinienem wstawiać akapity. Czy każdy dialog ma mieć akapit, czy tylko 1 który zaczyna rozmowę, czy zdanie pod nim też musi mieć akapit i czy jeśli przykładowo najpierw opisywałem coś a potem chcę powiedzieć co się teraz dzieje to zaczynam od nowej linijki i wstawiam akapit tak? Bo to nowa myśl?
W tym opowiadaniu nie wykorzystałem wielu wątków i w ogóle skończyłem je tak a nie inaczej bo nie miałem jakiegoś planu według którego bym się trzymał i jakoś tak napisałem koniec historii kiedy jeszcze środek został a potem nie wiedziałem jak tam wrzucić coś co by rozwiązało jakieś inne wątki. :/ Jakieś rady dotyczące planowania fabuły mile widziane. xD A no i jeszcze chcę wiedzieć czy te gwiazdki są w ogóle potrzebne czy mogłem napisać po prostu od nowego akapitu.
PS. Liczby zapisywać słownie czy po prostu pisać cyfry?
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(27-02-2016, 16:56)_+"The Sims"+_ napisał(a): Przed sobą widział starszego mężczyznę odzianego w długą czarną szatę z założonym (zbędne) kapturem. Twarz zasłaniał mu mrok (przecinek) który poczuć można było w całym pomieszczeniu. Zdawało się(przecinek) jakby rozchodząca się ciemna mgła naprawdę żyła. Jerry (przecinek)chociaż chciał, nie mógł się ruszyć.

Wielokrotnie zmieniały kształt(przecinek)aż w końcu uformowały się w kulistą, ciemną, spowitą mrokiem,(zbędny przecinek) mgłę, która coraz wytrwalej i chętniej biegła wprost na Jerry'ego, (zbędny przecinek)razem z nieznajomym.

Po krótkiej chwili, (zbędny przecinek)Pan(Albo "pan", z małej litery, albo "Pan Mroku") mroku był już wprost przed nim.

Wyciągnął ręce ponad głowę Jerry'ego i z zamkniętymi oczami wymawiał niesłyszalne dla ludzkiego ucha, (zbędny przecinek)zaklęcie.

Gdy tak patrzył, nagle,(zbędny przecinek) oczy Pana mroku(Jak wyżej), (zbędny przecinek) otworzyły się(się otworzyły – "się" na końcu zdania jest be).
                                                                                                                                                                                       
Piżama się do niego lepiła(przecinek) a włosy miał dosłownie sklejone przez pot. Z (Spod) półprzymkniętych oczu zobaczył mamę, która krzątała się po jego pokoju.

– Wstawaj! Już siódma, a ty za chwilę wychodzisz do szkoły. (zbędna kropka)(spacja)powiedziała(kropka)

Najchętniej poszedł by(poszedłby) znowu spać, tak jak czasem(przecinek) gdy rodziców nie było w domu, lecz tym razem, (zbędny przecinek) prawdopodobieństwo, że przyśni mu się coś, po czym serce wyskoczy mu z piersi, było jak dla niego zbyt duże i wygrywało z perspektywą spędzenia w szkole ośmiu godzin.

Wstał z łóżka, rozciągnął ręce, jak to robią w znanej reklamie płatków śniadaniowych(przecinek) i zaczął się ubierać.

Ku jego zdziwieniu,(zbędny przecinek) była tam jedna,(zbędny przecinek) nie przeczytana(nieprzeczytana – przymiotniki z "nie" łącznie) wiadomość. Jej treść bardzo Jerry'ego ucieszyła. Podszedł do mamy i powiedział.(dwukropek zamiast kropki)

– Niemożliwe.(zbędna kropka) – odpowiedziała.

Przezroczysty pasek z otworem o(w) czerwonej ramce wskazywał Piątek(piątek – od kiedy dni tygodnia zapisuje się wielką literą?). (Napisałabym normalnie: przezroczysty pasek z czerwoną ramką – każdy wie przecież, jak wygląda kalendarz, nie trzeba szczególnych opisów)

W ich domu nie było innych czasomierzów oprócz jednego zegarka, kalendarza, no i telefonu Jerry'ego. (Czyli jak dla mnie domowy standard – jakie jeszcze inne czasomierze można mieć w domu oprócz takich? Chyba jedynie kalendarz w komputerze. Nie jest to jak dla mnie nic niezwykłego.)

Obwiniała wszystkie komputery i sprzęt z możliwością ustawienia daty i godziny,(zbędny przecinek) za(o) śmierć swojego małżonka.

Zmyliła go błędna data w komputerze i pojechał na spotkanie biznesowe(przecinek) które było zaplanowane na inny dzień(przecinek) i miał wypadek. (Tak swoją drogą, to nigdy nie zdarzyło mi się, by data w komputerze była błędna – to znaczy dobra, dwa razy po jakiejś aktualizacji mi ją cofnęło do roku 2000, ale nie da się czegoś takiego nie zauważyć. Ale kalendarz już nie raz albo nie został "przesunięty", albo został niepotrzebnie – jak dla mnie więc to komputer jest wiarygodniejszym czasomierzem niż papierowy kalendarz. Nienawiść do kalendarzy z papieru byłaby według mnie bardziej wiarygodna.) Jerry zdawał sobie sprawę(Tutaj napisałabym co to jest to "to", np. "objawy u jego matki" czy coś, bo w poprzednim zdaniu mowa o czymś innym) , że mogła być to jakaś choroba psychiczna, ale to przecież była jego mama, do psychiatryka by jej nie wysłał. (Jak dla mnie trochę to bez sensu. Nie jestem wprawdzie specem od chorób psychicznych, ale nie sądzę, by kogokolwiek z podobnymi objawami od razu zamknięto w zakładzie psychiatrycznym, to raczej ostateczne rozwiązanie. Najpierw zapewne spróbowano by terapii. Podejście syna wydaje mi się zatem mocno przesadzone.)

– Wczoraj na pewno zmieniłam datę, masz iść do szkoły. (zbędna kropka)– dodała("Dodała" mi tutaj nie pasuje, bo poprzednia wypowiedź była zbyt dawno temu) już z większą pewnością. 
– Spójrz. – p(P)odał mamie telefon. – Jest sobota. 

– To zaufaj mojemu koledze, mieliśmy się dzisiaj spotkać, wejdź w sms'y.(zbędna kropka) – poradził(kropka)
Po długiej namowie i przekonywaniu, (przecinek)w końcu pozwoliła mu zostać w domu.
                                                                                                                                                      
W samo południe, (zbędny przecinek)Jerry wyszedł spotkać się z kolegą w parku. Umówili się na huśtawce, mieli do obgadania masę rzeczy. Już z daleka zobaczył Tommy'ego, chociaż nie było to proste, bo w samym parku było masę (bardzo dużo/wiele) dzieci.

Podszedł do niego i zaczęła się rozmowa. Z początku wszystko było okej, lecz już po 30(słownie) minutach hałas i błagania dzieci (przecinek)aby zeszli z huśtawek stały się nieznośne.

– Mamo (zbędna spacja)! Co ty tu robisz? – spytał.

Razem z jego mamą spoglądał w stronę piaskownicy, w pewnym momencie,(zbędny przecinek) objął ją ramieniem.

– Halo(zbędna spacja) ! Mamo, co ty tu robisz i kim jest ten facet.(znak zapytania zamiast kropki) – powiedział(spytał/zawołał) zdezorientowany Jerry.

Tym razem (przecinek)aby zostać usłyszanym, krzyknął tak, że większość dzieci bawiąca się w piaskownicy zwróciła się ku niemu.

W gąszczu malutkich ciał,(zbędny przecinek)zauważył starszego pana,(zbędny przecinek)siedzącego na stołku zwróconym do nich.

Oboje patrzyli się (zbędne) na niego swoimi hipnotyzującymi oczami. Zaniemówił. Cała sytuacja wydawała się jednocześnie bardzo realistyczna(przecinek) jak i nie prawdopodobna.

 Uwagę Jerry'ego przykuł jednak samochód jadący około 80 km/h(słownie) i pędzący prosto na skrzyżowanie. Wystarczyło kilka sekund i już oba auta wystrzeliły do góry (przecinek)wzniecając ogromny pożar(przecinek) jak i przerażenie wśród przechodniów.(Scena trochę jak z GTA, jakoś średnio mi się widzi to wybuchanie) Kierowca Audi(audi) trzymany przez pasy został w aucie i spłoną(spłonął) żywcem, drugi natomiast przebił się przez szybę i wylądował kilkanaście metrów dalej. Był cały poobijany(przecinek) a jego ubrania pomazane krwią.

Hej. :) Przede wszystkim nie "witam", bo to nie ty tutaj jesteś od witania, tylko my. Formą odpowiednią dla nowego użytkownika forum jest "witajcie". A teraz cała reszta:

Akapity wstawia się wszędzie tam, gdzie zaczynasz nową myśl, czyli tak naprawdę przy każdym przejściu do nowej linijki. I tak, każdy dialog ma się zaczynać akapitem i tak, zdanie pod dialogiem też ma otwierać akapit. Wystarczy zerknąć do pierwszej lepszej książki z dialogami, żeby to załapać. :p

Mogłeś zapisać bez gwiazdek, ale odstęp między tymi częściami powinien pozostać – w końcu między tymi "częściami" jest przeskok czasowy, więc mogłoby to zmylić czytającego.

Co do rad odnośnie fabuły: przede wszystkim trzeba mieć według mnie jakiś plan opowiadania, w jakiejkolwiek formie, ale byle gdzieś go mieć. Na dłuższą metę polecam zapisanie sobie wydarzeń z tekstu po kolei w jakimś zeszycie lub osobnym pliku na komputerze – ja mam w osobnym zeszycie rodzaj streszczenia swojego tekstu i wszelkie inne rzeczy, które trzeba w nim zawrzeć, łącznie z poprawkami na przyszłość. Tylko mój tekst jest dość pokaźny, do krótszego tekstu to może nie mieć większego sensu. Dla opowiadań polecałabym zrobić sobie po prostu plan, w punktach czy jak ci wygodniej – ja sama czasem też tak robię, kiedy piszę bardziej skomplikowaną scenę: wówczas pod tekstem mam wypunktowane kolejne wydarzenia. Chyba jeszcze nigdy nie spotkałam osoby, która efektywnie pisałaby totalnie na żywioł, wymyślając wszystko w trakcie – a zatem zapisywanie fabuły to najlepsze według mnie rozwiązanie.

Liczby zapisujemy słownie.

A teraz fragment. Jest dość krótki, więc w sumie nie mam wiele do powiedzenia. Fabuły na razie nie ma prawie w ogóle, a jako że jestem wybredna, to ten kawałek wydaje mi się na razie taki sobie. Niemniej dalszy ciąg może znacząco zmienić moją opinię, na co liczę. Uważam, że opisy mogłyby być trochę lepsze, bardziej wyraziste, może trochę pełniejsze emocji. Na razie postacie są trochę płaskie, a na płaskich postaciach nie da się moim zdaniem zbudować dobrego tekstu, nieco zabrakło mi tutaj oddania ich wrażeń. W zlikwidowaniu tego wrażenia mogłoby pomóc na przykład choćby krótkie przytoczenie rozmowy bohatera z kolegą, a nie tylko opis, że się spotkali. To wielka różnica – opisać coś a napisać, że to było.

Dobra, to tyle ode mnie. Zobaczymy, co tam jeszcze wytworzysz. :D A tak z innej beczki, to czarne audi kojarzy mi się z czarną wołgą. :P
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości