Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Psychologiczne Ławeczka
#1
Na zwykłej drewnianej ławeczce. Takiej normalnej, ale jednak jedynej we wszechświecie ławce siedziało dwóch przyjaciół. Jeden z nich nazywał się Maciek. Miał 22 lata, słabą pracę i nieudane myśli samobójcze. Drugi –  Henryk, potocznie zwany Heniem miał 56 lat, rentę za wypadek w pracy i zgorzkniały, skrzywdzony charakter. Obydwaj mieli jedną wspólną cechę, pewien rodzaj magicznej więzi. Byli alkoholikami.

– No Heńku to co, strzelimy sobie kolejeczke? – zapytał młodszy.

– Pewna sprawa, polewaj.

Maciek podniósł z ziemi dwa plastikowe kubeczki i polał do nich najtańszej wódki oraz wody. Wypili.

– Jeszcze po jednym? – zapytał Maciej

– A jak

Plastikowe naczynia. Pełne. Puste. I tak w kółko. Aż do upojenia, aż do osiągnięcia tego pożądanego stanu. Po alkoholu wszystko staje się prostsze. Znikają wszelkie zmartwienia, problemy. Wszyscy są naszymi przyjaciółmi. Świat jest lepszym miejscem. My jesteśmy lepszymi ludźmi.

– Te młody, patrz Renata idzie. – powiedział Henryk.

I rzeczywiście szła. Zza pobliskiego bloku wyłoniła się postać zmęczonej życiem kobiety. Miała szare włosy, zniszczoną cerę i kaczkowaty chód. W ręku trzymała dwie nalewki wiśniowe. Kilka metrów za nią szedł pięcioletni chłopiec. Jej dziecko. Chłopiec zastanawiał się czy zawsze tak było. Czy zawsze tak będzie. Patologia w wychowaniu, niekochany przez rodziców. Nie potrafił samemu jeszcze zrozumieć wszystkiego, ale wiele spraw wyczuwał. Na przykład kiedy może zapytać się czy jest coś do jedzenia, bo od rana nic nie jadł, a kiedy zostałby za to pobity. Kiedy móc pójść pobawić się z kolegami, a kiedy rodzice mają zły humor i go i tak nie wypuszczą.

– Dzień dobry panowie, jak tam czas lecim w tym nowym roku? – przywitała się kobieta.

– Siema Renia – odpowiedział Maciak.

– A dobry, dobrze. Co przyniosłaś ciekawego? – powiedział Henio.

– A wziełam, zobaczyłam nalewkę wiśniową. Ale widzę, że u was na bogato z tą wódeczką.

– Ehh bida. Ale dobrze, że ty nalewką nas poratowałaś.

– To co panowie, napijemy się?

I znowu kubeczki poszły w ruch. W górę, w dół. Pełne, puste. I tak aż do osiągnięcia szczęścia. Aż do zgubienia się we własnym życiu, własnych słowach. Do ucieczki od samego siebie, od swoich uczuć, emocji. Do znalezienia nirwany. Czasami nagle, a czasami powoli. Czy na tym polega życie? Na reprodukcji? Na poszukiwaniu szczęścia? Czasami, zawsze. Zawsze chyba lepiej jest nie żyć. Bóg nie istnieje i to my go zabiliśmy.

A dookoła tej pięknej ławeczki biegał mały Kuba. Biegał, krzyczał, skakał. Bawił się. Nie pił alkoholu, ale też był szczęśliwy. Starał się. Wiedział jedno, że nie chce być jak oni. Kiedyś dla żartu tata dał mu spróbować wódki. Pewnie ciągle pamięta ten okropny smak i to jak później wymiotował. Do dzisiaj czasami zastanawiam się kto był szczęśliwszy. Kto teraz jest szczęśliwszy. mały Kuba czy ekipa z Ławeczki.

Wszystko to, cała ta scena rozgrywała się na ławce. Zwykłej, takiej normalnej, a jednak wyjątkowej. Podobno niektóre przedmioty mają dusze. To miejsce chyba ją miało. A może, może ma ją do dziś. Siedzieli na ławeczce w środku miasta, w zwykły dzień, tuż po południu i pili. Dzień jak codzień. Ludzie, ludzie zawsze szukają szczęścia. Niektórzy już je znaleźli.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(14-01-2016, 05:00)mvglk napisał(a): Miał 22 (słownie – dwadzieścia dwa) lata, słabą pracę i nieudane myśli samobójcze (Można mieć nieudane myśli samobójcze? Nie znam się na tym szczególnie, ale wydaje mi się, że myśli samobójcze po prostu się ma, nieudana może być co najwyżej próba samobójcza). Drugi –  Henryk, potocznie zwany Heniem(przecinek) miał 56 (słownie) lat, rentę za wypadek w pracy i zgorzkniały, skrzywdzony charakter.

– No (przecinek) Heńku(przecinek) to co, strzelimy sobie kolejeczke(ę)? – zapytał młodszy.

– Jeszcze po jednym? – zapytał Maciej(kropka)

– A jak(kropka/wykrzyknik)

– Te młody, patrz(przecinek) Renata idzie. (zbędna kropka)– powiedział Henryk.

Kilka metrów za nią szedł pięcioletni chłopiec. Jej dziecko. Chłopiec (powtórzenie) zastanawiał się(przecinek) czy zawsze tak było. Czy zawsze tak będzie. Patologia w wychowaniu, niekochany przez rodziców.

Na przykład kiedy może zapytać się (zbędne) (przecinek) czy jest coś do jedzenia, bo od rana nic nie jadł, a kiedy zostałby za to pobity. Kiedy móc(może) pójść pobawić się z kolegami, a kiedy rodzice mają zły humor i go i tak nie wypuszczą.

– Dzień dobry(przecinek) panowie, jak tam czas lecim(leci – "lecim" znaczyłoby "lecimy") w tym nowym roku? – przywitała się kobieta.

– Siema(przecinek) Renia – odpowiedział Maciak.(Maciek)

– A dobry, dobrze. Co przyniosłaś ciekawego? – powiedział Henio.

– A wziełam(wzięłam), (zbędny przecinek) zobaczyłam nalewkę wiśniową. Ale widzę, że u was na bogato z tą wódeczką.

– Ehh(Ech)(przecinek) bida. Ale dobrze, że ty nalewką nas poratowałaś.

– To co (przecinek) panowie, napijemy się?
Wiedział jedno, (dwukropek zamiast przecinka) że nie chce być jak oni. Kiedyś dla żartu tata dał mu spróbować wódki. Pewnie ciągle pamięta ten okropny smak i to(przecinek) jak później wymiotował. Do dzisiaj czasami zastanawiam się (przecinek) kto był szczęśliwszy. Kto teraz jest szczęśliwszy. m(M)ały Kuba czy ekipa z Ławeczki.

Wszystko to, cała ta scena 
(Nie brzmi mi to dobrze, zmieniłabym na "wszystko to rozgrywało się" albo "cała ta scena rozgrywała się" – znaczenie jest przecież to samo, więc po co jedno i drugie?) rozgrywała się na ławce.

Siedzieli na ławeczce w środku miasta, w zwykły dzień, tuż po południu(przecinek) i pili. Dzień jak co(spacja)dzień.


Zacznę od kwestii technicznych: przede wszystkim usuń z tekstu formatowanie, bo w tekście są odstępy (powinno być wszystko "złączone", w końcu to całość). Poza tym nie ustawiaj własnej czcionki w tekście, tylko zostaw domyślną dla naszego forum – to czcionka optymalna, która dobrze wygląda na każdym monitorze. Ta, którą ustawiłeś, na moim ekranie wygląda na naprawdę maciupką.

Druga sprawa: brakuje wcięć w tekście, akapitów. Również przed myślnikami otwierającymi dialogi. Tutaj wstawia się je tagiem [p.] bez kropki na początku linijki. Pozbądź się tych odstępów, wstaw akapity, zmień czcionkę, a tekst od razu będzie ładniej wyglądał.

Co do treści tekstu... Nie wydaje mi się jakoś szczególnie odkrywcza. Nie odczułam też jakiejś szczególnej psychologii. Wprawdzie specem od opowiadań psychologicznych nie jestem, ale od tekstów tego typu oczekuję czegoś więcej niż takich dość powierzchownych rozważań. Tutaj natomiast ani problemy tego dziecka z patologicznej rodziny, ani życie tych pijaczków nie zostały według mnie głębiej "zbadane", tylko tak "liźnięte". Wydaje mi się, że dokładnie tak większość społeczeństwa postrzega takich ludzi – nie widząc, jak ich życie tak naprawdę wygląda, nie widząc kłótni i okrutnego traktowania dzieci. Nie wiem, może właśnie taki był twój zamiar, niemniej na mnie nie wywarło to większego wrażenia.

Jakoś nie przemawiają do mnie rozważania, kto był i jest teraz szczęśliwszy w sytuacji, kiedy ukazałeś jedynie maleńki wycinek życia tych bohaterów. W moim odczuciu takie ocenianie byłoby dość powierzchowne.

Podsumowując: tekst sam w sobie jest przyzwoicie napisany, ale zdecydowanie czegoś mi w nim brakuje.
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości