Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Kryminał Dorothy
#1
"Dorothy"
 
 
 
 
Kolejna sprawa, która wymagała szczegółowych wyjaśnień. Właśnie dlatego Benie postanowił poświęcić więcej czasu na odnalezienie i schwytanie sprawcy. Morderstwo było szczególnie okrutne, nie było wątpliwości, iż sprawca czerpał radość ze swych zbrodni.
– Kurwa. To musi być psychol! – Spojrzał na zdjęcia dostarczone przez policyjnego fotografa.
Ciało było rozczłonkowane, musiał uważnie przyjrzeć się niewyraźnym konturom otoczenia, gdyż do pomieszczenia na zdjęciu wpadało zbyt mało światła, aby rozróżniać szczegóły. Poczuł dreszcz zimna, jakby przeszył go lodowaty wiatr, chociaż znajdował się w ciepłym biurze. Widać było wiele nacięć na torsie.
Ofiara była najprawdopodobniej torturowana przed śmiercią. Policja niewiele zrobiła, więc zwrócono się do niego.
 – Ten ktoś musi być chory! – Na ścianach pomieszczenia znajdowała się krew, podłoga gniła... Dowody? Jakaś durna lalka.
– Lalka? – Ta lalka coś mu przypominała... Wrócił wspomnieniem do czasów dzieciństwa, widział teraz dzieci i tę lalkę. Szmacianą lakę, Dorothy. Dorothy z włosami, rudymi włosami, które na policyjnym zdjęciu były wyrwane.
– Dlaczego Dorothy nie ma włosów?
 
Kolejna zagadka, kolejne pytanie. Lalka, kto miał lalkę? Widział dom dziecka, patrząc na zakrwawioną, pozbawioną włosów Dorothy. Skąd to imię? Kto ją nazwał? Zadawał sobie pytania, chcą sobie przypomnieć za wszelką cenę. Skąd wiedział, że to Dorothy? Takich lalek są miliony, ale ta była jedyna w swoim rodzaju, była szmacianą kukłą z niebieskimi oczkami wydzierganymi na szydełku.
Z przerażeniem otworzył oczy, patrząc na zdjęcie ściany pustego pomieszczenia, rozpoznał je, bo patrzył na nie codziennie przez prawie dwanaście lat. To był sierociniec, w którym się wychował. Musiał tam być, musiał tam pojechać, by zbadać dokładnie to miejsce. Policja mogła coś przeoczyć.
 
Powrót do tego miejsca wydawał się być torturą. Spędził tu dobrych parę lat, nim został adoptowany. A teraz? Teraz to jedna wielka ruina, ani żywej duszy, cisza. Ta cisza była tak przenikliwa, że aż dźwięczało mu w uszach. Udał się schodami do pomieszczenia, w którym dokonano tego haniebnego czynu i przykucnął, patrząc się w ścianę. Rozglądał się uważnie, przypominając sobie, gdzie leżała lalka czy ciało mężczyzny, które teraz marzło w lodówce w prosektorium. Długo rozglądał się, mając nadzieję że dostrzeże jeszcze jakieś dowody, niestety nie dopatrzył się niczego, co mogło by za takowy posłużyć. Jednak przypomniał sobie o Dorothy, tak, nie miała włosów. W takim razie postanowił poszukać nożyczek.
             Pierwsza na myśl przyszła mu łazienka, bo gdzie się w końcu trzyma nożyczki jak nie w łazience? Tak zresztą było za czasów świetności tegoż miejsca. Przejrzał szafki, rozejrzał się, gdy dostrzegł w odpływie umywalki kosmyk. Najprawdopodobniej ktoś chciał się go pozbyć, był zakrwawiony.
Kosmyk nie należał do lalki, więc najprawdopodobniej był to kosmyk należący do mordercy.
            Ponieważ budynek od wieków stał pusty i nikt tu nie zaglądał, w takim razie to jedyna opcja, kobieta lub mężczyzna o rudych włosach. Starał się sobie przypomnieć, kto z jego rówieśników miał rude włosy. Jednak twarze były zamazane, a jedyną osobą o rudych włosach, którą znał, była jego obecna żona Mandy, jak i on sam.
            Włożył pukiel mokrych, zlepionych włosów do plastikowej torebki, wpierw wygrzebując go pęsetą z odpływu. Schował torebkę, rozglądając się jeszcze w poszukiwaniu innych śladów, niestety nic nie znalazł. Jednak dzięki odkryciu tych włosów, będzie mógł określić chociaż wiek mordercy. Technologia nigdy nie zawodzi. Wrócił na komisariat, odwiedzając laboratorium, w którym miano zbadać lalkę. 
– Co tam, Charles. Jakieś nowe poszlaki? – zapytał, wyciągając z butonierki plastikową torebkę z nowym tropem w środku. 
– Na lalce nic nie ma prócz krwi ofiary. Jak to możliwe, że nie ma odcisków? – Spojrzał na torebkę, biorąc ją do ręki i zakładając rękawiczki. Otworzył ją, wyciągając klaki ze środka. 
– Rękawiczki – odpowiedział bez namysłu.  – Znalazłem w łazience te włosy, muszą należeć do sprawcy – zauważył, patrząc na laboranta lśniącymi oczkami. Tym razem uda się złapać i zamknąć sprawcę. I skazać na śmierć.
– Usmażę drania na krześle – dodał i spojrzał jeszcze na włosy. Ile zajmie Charlesowi identyfikacja? – Chcę znać pleć tego gnojka i wiedzieć, ile ma lat.
– Benie, poczekaj – zatrzymał go, łapiąc za ramię.
– Wiesz coś więcej o sprawie? – Zaciekawiło go to, jaką wagę przywiązywał do śledztwa.
– Wyniki będą góra za pięć dni. 
– Tak, wiem – odpowiedział krótko – ta lalka należała do kogoś, kogo znałem. To było szesnaście lat temu. – Spojrzał na niego, uśmiechając się i klepiąc po ramieniu.
– Staram się sobie przypomnieć. – Wyszedł, zostawiając Charlesa samego, a on ponownie udał się do domu dziecka, jednak nie wszedł do środka. 
Stanął przed budynkiem, obserwując z zewnątrz ruiny, które kiedyś były jego domem.

***
Martin był ostrożny, dlatego nie złapali go jeszcze. I tak miało pozostać. Gdy wytarł włosy ręcznikiem, wyszedł z mieszkania, wcześniej pozbywając się wszystkich śladów, jakie po sobie zostawił. Wytarł dokładnie każdą rzecz, której używał.
Pozbył się śmieci i ręcznika paląc je za domem za pomocą zapalniczki, którą zawsze ze sobą nosił. Należała do Beniamina, tylko to mu po nim zostało, gdy zostawił go tam samego.       Wrócił, by zamknąć drzwi. Wyjął klucz z kieszeni i włożył do zamka przekręcając go. Wyjął chusteczkę i wytarł nią dokładnie klamkę klucz chowając pod wycieraczką. Kiedy gliny dotrą w końcu do mieszkania ofiary, i będą chciały je przeszukać, nie znają nic. Absolutnie nic! Dokładnie wiedział, kto i dlaczego zajmuje się sprawą (policja była zbyt słaba, by powiązać ze sobą morderstwa) śledził akcję, gdy tylko pojawiły się pierwsze wzmianki w prasie.
– Ciekawe, czy mój drogi Benie jest już na miejscu – dumał, idąc spokojnie ulicą. Przyjrzał się swemu odbiciu w szybie pierwszego mijanego sklepu. Wyglądał normalnie, a świeżo umyte włosy były całkowicie czarne. 
– Takie jak zawsze chciałeś, Benie – mruknął i poszedł dalej. Musiał obmyślić plan jak by tu wymusić na panu detektywie spotkanie...  Wiedział, przeczuwał, jego intuicja (która nigdy nie pozwoliła mu się mylić) mówiła mu, że Beniamin pojawi się tutaj ponownie.

***
To było.. Niespodziewane. Tak, to dobre określenie, niespodziewane. Kiedy poczuł, jak coś na niego spada był przekonany, że zaraz umrze przysypany gruzem, jednak tak się nie stało. Benie próbował odepchnąć napastnika, niestety skuteczność i siła zawiodły. Chwilę potem poczuł ukłucie, od razu zarejestrował strzykawkę w dłoni. W tym momencie jego oczy rozszerzyły się w niedowierzaniu, gdy z kieszeni napastnika wypadła torebka z brakującymi włosami lalki. Więc to był morderca, którego miał wytropić! Oczy zamknęły się, a świadomość odpłynęła w dal. 
Czuł się, jakby zapadł w sen ciężki i bolesny sen. Czuł wszystko, co się dzieje, przynajmniej tak mu się zdawało. Po godzinie zaczął się budzić, miejsce, w którym się znajdował było mu znajome. Dom, zadawał się w domu! Ale... Jego ręce były związane, a głowa wisiała w powietrzu kilka centymetrów nad podłogą. Był związany i przywiązany do sufitu. Zwisał niczym robak nadziany na haczyk.
– Co do... – Zanim zdążył dokończyć, zauważył jak ktoś na kanapie się poruszył, po czym podszedł do niego i złapał za włosy unosząc jego głowę
– Witaj...
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Uporządkuj tekst i wywal wszelkie formatowanie.
Przeczytaj opowiadanie jeszcze raz i usuń literówki!
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#3
(31-12-2015, 11:59)Ilka napisał(a): Właśnie dlatego Benji postanowił zagłębić się (Zagłębić się w co? Jak dla mnie w tym kontekście ma to takie samo znaczenie jak "poświęcić więcej czasu", więc nie rozumiem, jaką pełni to tutaj funkcję) i poświęcić więcej czasu na odnalezienie i schwytanie sprawcy. Morderstwo było szczególnie okrutne, kto przy zdrowych zmysłach jak(tak) postępuje? (No nie wiem, jak dla mnie mało kto o zdrowych zmysłach w ogóle decyduje się na morderstwo. To zdanie jest zwodzące, jak widać)

  (akapit)    –(spacja)Kurwa. To musi być psychol! – Spojrzał na zdjęcia dostarczone przez policyjnego fotografa. Ciało był(było) rozczłonkowane, a miejsce zbrodni zimne i mroczne. Widać było wiele śladów na ciele. (Moment, coś mi tu nie gra. Na rozczłonkowanym ciele widać było wiele śladów? Nie jestem specjalistką, ale jak dla mnie jedno przeczy drugiemu po prostu z braku sensu.) Ofiara była najprawdopodobniej torturowana przed śmiercią. Policja nie wiele(niewiele) zrobiła, więc zwrócono się do niego.
      – Ten ktoś musi być chory. – Na ścianach pomieszczenia znajdowała się krew, podłoga gniła..(wielokropek ma trzy kropki, ni mniej, ni więcej) Dowody? Jakaś durna lalka. (Moment, czy to ja czegoś nie ogarniam, czy to ciągle mówi ten sam bohater? Jeśli tak, to dlaczego każda jego wypowiedź jest zapisana od nowego akapitu, tak jak zapisuje się rozmowy kilku bohaterów? To wprowadza zamęt.)
      – Lalka? – Ta lalka coś mu przypominała..(Jak wyżej – trzy kropki. Tylko trzy.)Wrócił wspomnieniem do czasów dzieciństwa, widział teraz dzieci i tą(TĘ) lalkę. Szmacianą lakę, Dorothy. Dorothy z wlosami(włosami), rudymi włosami (przecinek) które na policyjnym zdjęciu były wyrwane.
    
k(K)olejna zagadka, kolejne pytanie. Lalka, kto miał lalkę? Widział dom dziecka (przecinek)patrząc na zakrwawioną (przecinek)pozbawioną włosów Dorothy. Skąd to imię? Kto ją nazwał? Zadawał sobie pytania (przecinek)chcą sonie(chcąc sobie) przypomnieć za wszelką cenę.

Z przerażeniem otworzył oczy(przecinek) patrząc na zdjęcie ściany pustego pomieszczenia, rozpoznał je, bo patrzył na nie codziennie przez prawie dwanaście lat. To był sierociniec, w którym się wychował. Musiał tam być, musiał tam pojecxhać(Wybacz, ale WTF? Dzieląc się tekstem z innymi, powinnaś zadbać o to, by nie było w nim tak odstręczających literówek) (przecinek)by zbadać dokładnie to miejsce.

 Udał się schodami do pomieszczenia, gdzie(Lepiej "w którym") dokonano tego haniebnego czynu(przecinek) i przykucną(przykucnął – jak wyżej)(przecinek) patrząc się w ścianę. Rozglądał się uważnie, przypominając sobie(przecinek) gdzie leżała lalka czy ciało mężczyzny, które teraz marzło w lodówce w prosektorium. Założył rękawiczki, chcąc zebrać jakieś dowody, niestety nie dopatrzył się niczego(przecinek) co mogło by za takowy posłużyć. (To w takim razie po czorta zakładał te rękawiczki? Nie mógł wcześniej stwierdzić, że nie ma tam nic, co mogłoby być dowodem? Logika w tekście jest ważna, nawet takie drobnostki.) Jednak przypomniał sobie o Dorothy, tak (przecinek)nie miała włosów! A jeśli ich nie miała, to ktoś musiał je obciąć. (Łaaał, no brawo, Sherlocku! Wybacz po raz kolejny, ale tak banalnymi stwierdzeniami nie dodasz swojemu bohaterowi błyskotliwości, wręcz przeciwnie)

W takim razie postanowił poszukać nożyczek, postanowił więc się rozejrzeć(kropka) p(P)ierwsza na myśl przyszła (mu) łazienka, bo gdzie się w końcu trzyma nożyczki jak nie w łazience? (Hm, no nie wiem, ja na przykład trzymam jedną parę nożyczek u siebie w pokoju, w piórniku, drugą w szafce w kuchni, trzecią w kosmetyczce. Ale żadnej w łazience.)

 Przejrzał szafki, rozejrzał się(przecinek)gdy dostrzegł w odpływie umywalki kosmyk(zbędny przecinek),. Najprawdopodobniej ktoś chciał się go pozbyć, był zakrwawiony.
Ponieważ budynek od wieków stoi(stał – czas narracji musi być ten sam) pusty i nikt tu nie zagląda(nie zaglądał), w takim razie to jedyna bocja(Pokażę ci bocję, o, proszę: http://rybyakwariowe.eu/galeria/ryby_boc...ocje-5.jpg Ładna rybka, prawda?), kobieta lub mężczyzna o rudych włosach.

Starał (się) sobie przypomnieć, kto z jego rówieśników miał rude włosy?(kropka, nie znak zapytania – nie ma tutaj zdania pytającego) Jednak twarze były zamazane, a jedyną osobą o rudych włosach, która znal(którą znał) (przecinek)była jego obecna żona Mandy(przecinek) jak i on sam. 

Włożył pukiel mokrych, zlepionych włosów do plastikowej torebki(przecinek) ówcześnie(A o jakich czas tutaj mowa? Odsyłam do definicji słowa "ówcześnie". Tutaj zupełnie to słowo nie pasuje, można je spokojnie usunąć) wygrzebując go pęsetą z odpływu.

Schował torebkę(przecinek) rozglądając się jeszcze w poszukiwaniu śladów, niestety(Co niestety? No niestety, służba nie drużba, trzeba pracować. A tak na serio: to nie ma sensu, jeśli nie dopiszesz, że nic nie znalazł, bo jeśli się domyślam, tego właśnie to "niestety" dotyczy). Jednak dzięki odkryciu tych włosów (przecinek)będzie mógł określić chociaż pleć mordercy, (zbędny przecinek)czy też wiek..(kropki brakuje) Technologia nigdy nie zawodzi. Wrócił na komisariat(przecinek) odwiedzając laboratorium, w którym miano zbadać lalkę. 

        – Co tam, Charles. Jakieś nowe poszlaki? – Z(z)apytał (przecinek)wyciągając z butonierki plastikową torebkę z nowym tropem w środku. 
        – Na lalce nic nie ma, (zbędny przecinek)prócz krwi ofiary. Jak to możliwe, że nie ma odcisków? – Spojrzał na torebkę (przecinek)biorąc ją do ręki i zakładając rękawiczki. Otworzył ją(przecinek) wyciągając klaki ze środka. 
        – Rękawiczki.(zbędna kropka) – O(o)dpowiedział bez namysłu.
        – Znalazłem w łazience te włosy(przecinek) muszą należeć do sprawcy. (zbędna kropka)– Z(z)auważył (przecinek)patrząc na laboranta lśniącymi oczkami.
        – Usmażę drania na krześle. (zbędna kropka) – D(d)odał i spojrzał jeszcze na włosy. Ile zajmie Charlesowi identyfikacja? – Chcę znać pleć i wiedzieć(przecinek) ile ma lat. (A to płeć może mieć wiek? Bo taki właśnie jest sens tego zdania – kontekst kontekstem, ale ja mówiąc takie zdanie, z pewnością powiedziałabym "płeć sprawcy/sukinsyna" czy cokolwiek)
        – Benji, poczekaj.(myślnik) Zatrzymał go (przecinek)łapiąc za ramie(ę).
         – Wiesz coś więcej o sprawie? – Zaciekawiło go to (przecinek)jaką wagę przywiązywał do śledztwa. – Wyniki będą góra za pięc(pięć) dni.  
          – Tak, wiem. (zbędna kropka) – O(o)dpowiedział krótko. – Ta lalka należała do kogoś, kogo znałem. To było 16(słownie – szesnaście)lat temu. – Spojrzał na niego(przecinek) uśmiechając się i klepiąc po ramieniu.
       – Staram (się – "starać się" i już, nie można tego "się" sobie wyrzucać wedle upodobania) sobie przypomnieć. – Wyszedł (przecinek)zostawiając Charlesa samego, a on ponownie udał się do domu dziecka, jednak nie wszedł do środka. 
Stanął przed budynkiem (przecinek)obserwując z zewnątrz ruiny, które kiedyś były jego domem.

Gdy wytarł włosy ręcznikiem, wyszedł z mieszkania(przecinek) zamykając je na klucz, który zaraz schował pod wycieraczką. Ach, ludzie byli tacy przewidywalni. Zresztą,(zbędny przecinek) kto będzie szukał odcisków palców w mieszkaniu ofiary, gdy nie tam została popełniona zbrodnia?
       – Takie,(zbędny przecinek) jak zawsze chciałeś, Bennie – mruknął i poszedł dalej. Musiał obmyślić plan jak by tu wymusić na panu detektywie spotkanie... Wiedzial, przeczuwal(wiedział, przeczuwał), jego intuicja (która nigdy nie pozwoliła mu się mylić) mówiła mu, że Benjiamin(Mam wrażenie, że to imię zupełnie nie tak się pisze) pojawi się tutaj ponownie. 

     Kiedy poczuł (przecinek)jak coś na niego spada był przekonany, że zaraz umrze przysypany gruzem, jednak tak się (niestety) nie stało. Benji próbował odepchnąć napastnika, niestety skuteczność i siła zawiodły. Chwile(ę) potem poczuł ukłucie, od razu zarejestrował strzykawkę w dłoni, była potężna i umięśniona. (Potężna i umięśniona strzykawka, ciekawe, ciekawe :D)

Jego dedukcja wywnioskowała (A jego indukcja się z tym nie zgodziła. To też mnie dosyć ubawiło – wywnioskować może człowiek, dedukcja i indukcja to tylko droga, jaką dochodzi się do wniosków), że musiała ona należeć do mężczyzny.

W tym momencie jego oczy rozszerzyły się w niedowierzaniu, gdy z jego kieszeni wypadła torebka z brakującymi włosami lalk(lalki).

Czuł się (przecinek)jakby zapadł w sen okryty puchową kołderką. Czuł wszystko, co się dzieje, przynajmniej tak mu się zdawało. Zaczął się budzić, miejsce (przecinek)w którym się znajdował(przecinek) było mu znajome. Dom, był w domu! Ale... Jego ręce były związane, jego głowa wisiała w powietrzu kilka centymetrów nad podłogą. Był związany i przywiązany do sufitu niczym gąsienica w kokonie. 
       – Co do... – Zanim zdążył dokończyć (przecinek)zauważył Mandy i Annie (przecinek)również nieprzytomne, które również zwisały jak gąsienice w kokonie. (Doradzałabym zróżnicowanie określeń)

No cóż, nie będę ukrywać, że nieźle się ubawiłam podczas czytania. Szkoda, że tylko pod koniec, bo z początku naprawdę męczył mnie rodzaj błędów, jakie popełniłaś.

Przede wszystkim czcionka – na forum dlatego jest czcionka domyślna, że jest uniwersalna; to, że na twoim ekranie pomniejszony tekst wygląda dobrze nie świadczy o tym, że na innym jest tak samo. Na przykład u mnie tekst jest stanowczo za mały, żeby wygodnie się go czytało na komputerze.

Druga sprawa: brakuje akapitów. Na forum stawia się je tagiem [p.] bez kropki na początku linijki, również przed dialogami. Wówczas tekst jest bardziej przejrzysty.

Trzecia sprawa: literówki. Rozumiem interpunkcję (do pewnego stopnia, rzecz jasna), rozumiem nawet ortografię (choć w stopniu znacznie mniejszym, bo akurat to edytory tekstu poprawiają dobrze), ale nie rozumiem literówek (no, może jedną, dwie w całym tekście tak, ale ich większą ilość już nie). Jak dla mnie to totalne lenistwo, a wręcz brak szacunku wobec czytającego. To najprostsze błędy do wyeliminowania samemu – wystarczy siąść i przeczytać fragment przed wrzuceniem go na forum. I popatrzeć, co podkreśla nasz edytor tekstu. To chyba najbanalniejsza rzecz w całym pisaniu.

Kolejna sprawa to wielokropki z za małą ilością kropek. Wielokropek to trzy kropki i koniec, nie ma tu miejsca na żadne wariacje. Popracuj również nad zapisem dialogów, widzę, że coś tam ci dzwoni, ale jeszcze nie w tym kościele, co trzeba – polecam forumowy poradnik: http://podziemieopowiadan.pl/forum/threa...logow.html.

A teraz kwestia "wnętrza" tekstu.
Ogólnie z przykrością stwierdzam, że mi się nie podoba. Pierwszy fragment nie zaoferował mi bowiem nic ciekawego, według mnie jest bowiem dość oklepany. Główny bohater o dziwnym imieniu to sierota z trudnym dzieciństwem, a czarny charakter jest genialnym, nieuchwytnym zabójcą, którego tenże główny bohater-detektyw wziął sobie na celownik. Morderstwo ze szczególnym okrucieństwem, zero śladów, tylko jedna tajemnicza poszlaka. Gdzieś to już widziałam... Polubienie się z tym tekstem utrudniała mi również średnio poprowadzona narracja – mało w niej opisów pozwalających wczuć się w klimat, akcje bohatera (momentami dość mało sensowne, jak to wyszczególniłam) są opisywane bardzo zwięźle, przez co wszystko dzieje się bardzo szybko, zbyt szybko jak na mój gust. No i kiedy pojawił się trzeci bohater, ten Charles, wkradł się w moim odczuciu chaos, przez który totalnie nie ogarnęłam, kto jest kim.

To tyle ode mnie. Nie zrażaj się, jeśli moje uwagi wydały ci się uszczypliwe, czasem tak bywa. :p
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#4
Za literówki przepraszam, no zdarza mi się x Z formatowaniem tekstu na forum mam problem. Ciężko. Ale ogarne to za ktorymś razem :P Dzięki za poprawe tekstu i wskazanie. Poprawię ;–)
Odpowiedz
#5
Pierwsza sprawa: na naszym forum wcięcia akapitów robimy za pomocą kodu [p] na początku akapitu – każdego, dialogi to też akapity. Zatem pousuwaj te rzędy spacji i zrób standardowe wcięcia.

(31-12-2015, 11:59)Ilka napisał(a): Na ścianach pomieszczenia znajdowała się krew, podłoga gniła...(spacja)Dowody? Jakaś durna lalka.

Widział dom dziecka (przecinek) patrząc na zakrwawioną, pozbawioną włosów Dorothy. Skąd to imię? Kto ją nazwał? Zadawał sobie pytania, chcą (chcąc) sobie przypomnieć za wszelką cenę.

Z przerażeniem otworzył oczy (przecinek) patrząc na zdjęcie ściany pustego pomieszczenia, rozpoznał je, bo patrzył na nie codziennie przez prawie dwanaście lat.

Udał się schodami do pomieszczenia, w którym dokonano tego haniebnego czynu (przecinek) i przykucnął (przecinek) patrząc się w (na – żeby uniknąć powtarzającego się 'się') ścianę.

Założył rękawiczki, chcąc zebrać jakieś dowody, niestety nie dopatrzył się niczego, co mogło by (mogłoby) za takowy posłużyć.

W takim razie postanowił poszukać nożyczek, postanowił (powtórzenie) więc się rozejrzeć.

Ponieważ budynek od wieków stał pusty i nikt tu nie zaglądał, w takim razie to jedyna ocja (opcja), kobieta lub mężczyzna o rudych włosach.

Włożył pukiel mokrych, zlepionych włosów do plastikowej torebki (przecinek) wpierw wygrzebując go pęsetą z odpływu. Schował torebkę, rozglądając się jeszcze w poszukiwaniu innych śladów, niestety niv (nic) nie znalazł. Jednak dzięki odkryciu tych włosów, będzie mógł określić chociaż pleć (płeć) mordercy czy też wiek.. (to nie jest wielokropek) Technologia nigdy nie zawodzi. Wrócił na komisariat (przecinek) odwiedzając laboratorium, w którym miano zbadać lalkę.

– Co tam (przecinek) Charles. Jakieś nowe poszlaki? – zapytał (przecinek) wyciągając z butonierki plastikową torebkę z nowym tropem w środku. 

Otworzył ją, wyciągając klaki (kłaki) ze środka. 

– Znalazłem w łazience, muszą należeć do sprawcy – zauważył (przecinek) patrząc na laboranta lśniącymi oczkami.

– Benji, poczekaj – zatrzymał go (przecinek) łapiąc za ramię.
– Wiesz coś więcej o sprawie? – Zaciekawiło go, to (w złym miejscu przecinek – uwaga Vet) jaką wagę przywiązywał do śledztwa.

To było szesnaście lat temu (kto Ci kazał usuwać tę kropkę i pisać małą literą po myślniku?) – spojrzał na niego (ale jak tutaj Vet poleciła wstawić przecinek, to jakoś przeszło bez echa) uśmiechając się i klepiąc po ramieniu.

– Staram się sobie przypomnieć (tu też – gdzie się podziała kropka?!) – wyszedł, zostawiając Charlesa samego, a on ponownie udał się do domu dziecka, jednak nie wszedł do środka. 

Musiał obmyślić plan (przecinek) jak by tu wymusić na panu detektywie spotkanie...

To było.. (wielokropek) Niespodziewane (raczej mała literą, bo to dokończenie zdania).

Kiedy poczuł, jak coś na niego spada (przecinek) był przekonany, że zaraz umrze przysypany gruzem, jednak tak się nie stało.

Zaczął się budzić, miejsce (przecinek) w którym się znajdował (przecinek) było mu znajome. Dom, zadawał (znajdował) się w domu!

Trudno mi nazwać sytuację, w której ktoś dostaje gotową listę poprawek, ale wprowadza je nieuważnie. Do tego zmienia coś, co było dobrze... Dlaczego?
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#6
(04-01-2016, 22:43)StuGraMP napisał(a): Pierwsza sprawa: na naszym forum wcięcia akapitów robimy za pomocą kodu na początku akapitu – każdego, dialogi to tez akapity. Zatem pousuwaj te rzędy spacji i zrób standardowe wcięcia.

(31-12-2015, 11:59)Ilka napisał(a): Na ścianach pomieszczenia znajdowała się krew, podłoga gniła...(spacja)Dowody? Jakaś durna lalka.

Widział dom dziecka (przecinek) patrząc na zakrwawioną, pozbawioną włosów Dorothy. Skąd to imię? Kto ją nazwał? Zadawał sobie pytania, chcą (chcąc) sobie przypomnieć za wszelką cenę.

Z przerażeniem otworzył oczy (przecinek) patrząc na zdjęcie ściany pustego pomieszczenia, rozpoznał je, bo patrzył na nie codziennie przez prawie dwanaście lat.

Udał się schodami do pomieszczenia, w którym dokonano tego haniebnego czynu (przecinek) i przykucnął (przecinek) patrząc się w (na – żeby uniknąć powtarzającego się 'się') ścianę.

Założył rękawiczki, chcąc zebrać jakieś dowody, niestety nie dopatrzył się niczego, co mogło by (mogłoby) za takowy posłużyć.

W takim razie postanowił poszukać nożyczek, postanowił (powtórzenie) więc się rozejrzeć.

Ponieważ budynek od wieków stał pusty i nikt tu nie zaglądał, w takim razie to jedyna ocja (opcja), kobieta lub mężczyzna o rudych włosach.

Włożył pukiel mokrych, zlepionych włosów do plastikowej torebki (przecinek) wpierw wygrzebując go pęsetą z odpływu. Schował torebkę, rozglądając się jeszcze w poszukiwaniu innych śladów, niestety niv (nic) nie znalazł. Jednak dzięki odkryciu tych włosów, będzie mógł określić chociaż pleć (płeć) mordercy czy też wiek.. (to nie jest wielokropek) Technologia nigdy nie zawodzi. Wrócił na komisariat (przecinek) odwiedzając laboratorium, w którym miano zbadać lalkę.

– Co tam (przecinek) Charles. Jakieś nowe poszlaki? – zapytał (przecinek) wyciągając z butonierki plastikową torebkę z nowym tropem w środku. 

Otworzył ją, wyciągając klaki (kłaki) ze środka. 

– Znalazłem w łazience, muszą należeć do sprawcy – zauważył (przecinek) patrząc na laboranta lśniącymi oczkami.

– Benji, poczekaj – zatrzymał go (przecinek) łapiąc za ramię.
– Wiesz coś więcej o sprawie? – Zaciekawiło go, to (w złym miejscu przecinek – uwaga Vet) jaką wagę przywiązywał do śledztwa.

To było szesnaście lat temu (kto Ci kazał usuwać tę kropkę i pisać małą literą po myślniku?) – spojrzał na niego (ale jak tutaj Vet poleciła wstawić przecinek, to jakoś przeszło bez echa) uśmiechając się i klepiąc po ramieniu.

– Staram się sobie przypomnieć (tu też – gdzie się podziała kropka?!) – wyszedł, zostawiając Charlesa samego, a on ponownie udał się do domu dziecka, jednak nie wszedł do środka. 

Musiał obmyślić plan (przecinek) jak by tu wymusić na panu detektywie spotkanie...

To było.. (wielokropek) Niespodziewane (raczej mała literą, bo to dokończenie zdania).

Kiedy poczuł, jak coś na niego spada (przecinek) był przekonany, że zaraz umrze przysypany gruzem, jednak tak się nie stało.

Zaczął się budzić, miejsce (przecinek) w którym się znajdował (przecinek) było mu znajome. Dom, zadawał (znajdował) się w domu!

Trudno mi nazwać sytuację, w której ktoś dostaje gotową listę poprawek, ale wprowadza je nieuważnie. Do tego zmienia coś, co było dobrze... Dlaczego?

Nie.. Poprawiłam tylko te błędy, które były wskazane. Coś uciekło?
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Nie lubię, gdy ktoś robi ze mnie wariata. Po pierwsze, poprawiłaś może jakieś 50% wskazanych błędów, po drugie, pozmieniałaś to, co było dobrze. Żeby nie być gołosłownym, poniżej zamieszczam wykaz porównawczy niektórych takich przypadków.





Vetala
Na ścianach pomieszczenia znajdowała się krew, podłoga gniła..(wielokropek ma trzy kropki, ni mniej, ni więcej) Dowody?
StuGraMP
Na ścianach pomieszczenia znajdowała się krew, podłoga gniła...(spacja)Dowody?
Dodałaś brakującą kropkę kosztem spacji.


Vetala
Zadawał sobie pytania (przecinek) chcą sonie (chcąc sobie) przypomnieć za wszelką cenę.
StuGraMP
Zadawał sobie pytania, chcą (chcąc) sobie przypomnieć za wszelką cenę.
Przecinek wstawiony (ok), słowo 'sonie' poprawione (ok), a słowo 'chcą'? Nieuważne wprowadzanie zmian – ale to się zdarza.


Vetala
(...), w takim razie to jedyna bocja (Pokażę ci bocję, o, proszę: [link] Ładna rybka, prawda?), kobieta lub mężczyzna o rudych włosach.
StuGraMP
(...), w takim razie to jedyna ocja (opcja), kobieta lub mężczyzna o rudych włosach.
Zmieniłaś bocję na ocję – cóż mogę dodać...


Vetala
Schował torebkę (przecinek) rozglądając się jeszcze w poszukiwaniu śladów, niestety (Co niestety?).
StuGraMP
Schował torebkę, rozglądając się jeszcze w poszukiwaniu innych śladów, niestety niv (nic) nie znalazł.
Dodałaś uzupełnienie zdania, ale z błędem – więcej uwagi, mniej pośpiechu!


Vetala
– Co tam, Charles. Jakieś nowe poszlaki? – Z(z)apytał (przecinek) wyciągając z butonierki plastikową torebkę z nowym tropem w środku.
StuGraMP
– Co tam (przecinek) Charles. Jakieś nowe poszlaki? – zapytał (przecinek) wyciągając z butonierki plastikową torebkę z nowym tropem w środku.
'Zapytał' napisałaś małą literą – ok – ale już o przecinku zapomniałaś. Jednak ciekawsze jest to, dlaczego usunęłaś przecinek w zdaniu „Co tam, Charles”. Gdy Vet sprawdzała tekst, przecinek był, a gdy ja później się tym zajmowałem, przecinek znikł. Sam sobie gdzieś poszedł?


Vetala
– Wiesz coś więcej o sprawie? – Zaciekawiło go to (przecinek) jaką wagę przywiązywał do śledztwa.
StuGraMP
– Wiesz coś więcej o sprawie? – Zaciekawiło go, to (w złym miejscu przecinek) jaką wagę przywiązywał do śledztwa.
Chyba nie muszę tego komentować…


Vetala
To było 16(słownie – szesnaście)lat temu. – Spojrzał na niego (przecinek) uśmiechając się i klepiąc po ramieniu.
StuGraMP
To było szesnaście lat temu (kto Ci kazał usuwać tę kropkę i pisać małą literą po myślniku?)spojrzał na niego (ale jak tutaj Vet poleciła wstawić przecinek, to jakoś przeszło bez echa) uśmiechając się i klepiąc po ramieniu.
Nie mam więcej nic do dodania w tej kwestii.


Vetala
– Staram (się – "starać się" i już, nie można tego "się" sobie wyrzucać wedle upodobania) sobie przypomnieć. – Wyszedł (przecinek) zostawiając Charlesa samego, a on ponownie udał się do domu dziecka, jednak nie wszedł do środka.
StuGraMP
– Staram się sobie przypomnieć (tu też – gdzie się podziała kropka?!) – wyszedł, zostawiając Charlesa samego, a on ponownie udał się do domu dziecka, jednak nie wszedł do środka.
I znowu pytanie: kto Ci kazał usuwać tę kropkę i pisać po myślniku małą literą?





W takich sytuacjach ręce opadają – aż się już nic nie chce. Czas, jaki poświęciła Vet i ja, jest stracony. Staramy się, podajemy gotowe poprawki... i po co?
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#8
Zmieniałam Dorothy w programie i zapominałam na forum wkleić, na prawde sorki ;/
Odpowiedz
#9
(11-01-2016, 16:53)Ilka napisał(a): Zmieniałam Dorothy w programie i zapominałam na forum wkleić, na prawde sorki ;/
Skopiuj poprawki Vet i Stu do worda albo innego programu, ustaw obok edytowanego tekstu i zdanie po zdaniu sprawdzaj. Zrób tę przyjemność błękitnym, postaraj się, a następnym razem pójdzie łatwiej :)
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#10
Nadal brak wcięć we wszystkich akapitach!
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości