Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
The memory
#1
Takie cuś, napisane jakiś czas temu. Ktoś mi wtedy poradził, że uzewnętrznienie się na papierze pomoże. Nie pomogło.


     Otaczający moją szyję sznur. Pętla, która ma się zaraz zacisnąć. Pogrążony w ciemności garaż. 
     Serce mocno wali mi w piersi. Jestem świadoma i pewna tego, co chcę zrobić. Chcę, czy muszę? To nie ma znaczenia. Słyszę żałosny skowyt psa, który milknie, gdy wypowiadam cicho „zamknij się”. Nie przekona mnie. Tysiąc razy przeżywałam tę chwilę w swojej głowie. Nie zrezygnuję.
     Powoli wdycham powietrze. Zapach stęchlizny jest tak znajomy, delektuję się nim. Czuję, jak powietrze przechodzi przez moje nozdrza i wędruje do płuc. Już go nie wypuszczam.
     Poruszam palcami bosych stóp. W jedną z nich wbija się drzazga ze starego drewnianego stołka. Nie przeszkadza mi to.
     Tylko ten drawniany przedmiot w tej chwili trzyma mnie przy życiu. Jest mi zbędny. Odpycham go jedną nogą, jednocześnie drugą robiąc krok naprzód. Krok ku nieznanemu.
*
     – Umie... Umieram! – rozlega się przerażony krzyk. W histerii całkiem przypadkiem trącam lampkę. Pokój zalewa światło. Rozglądam się po pomieszczeniu, nie rozpoznając przedmiotów. Wszystko jest niewyraźne, rozmazane. Całą twarz zalewają mi łzy, duszę się, nie mogę złapać oddechu. Serce bije mi tak szybko, że aż boli.
     – Umieram... – powtarzam, tym razem szeptem i już nie jestem taka pewna wypowiadanego słowa. Patrzę na moje ciało, na drżące ręce. Nie widzę dobrze ich konturów, ale są, drżą, żyją. 
     Uspokajam oddech i zamykam oczy, co okazuje się być złą decyzją. 
     Sznur, garaż, drewniany stołek.
     Znów to widzę i czuję. Słyszę skowyt psa, który po chwili milknie.
     W ciszy znowu rozlega się przeraźliwy, histeryczny krzyk.
     Odsuwam od siebie kołdrę mokrą od łez. Sięgam po tabletki nasenne i szklankę wody, które każdego wieczora, od dwóch tygodni, stawiam na szafce nocnej.
     Połykam dwie kapsułki, opieram się pokusie połknięcia wszystkich.
     Kładę się, owijam prześcieradłem i z całych sił staram się nie zamknąć oczu.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Przeczytałem i nie sprawdzałem.
Czy mi się podoba? Mimo że tekst nie jest jakiś specjalnie dobry, to jestem na Tak. Chciałabyś tego, ale nie możesz ( uczulenie na egoizm?). Nie możesz, ale wciąż o tym myślisz. Wylanie na papier, może nie sprawi, że przestaniesz o tym myśleć, ale może być to początek do niemyślenia?
Once bitten, twice shy.

Moje opowiadania:
Odcienie
Dream
Opowieści menelskie
Odpowiedz
#3
marookko, dziękuję za komentarz. 
Co rozumiesz poprzez „uczulenie na egoizm”?
Odpowiedz
#4
Uczulenie na egoizm – swój własny egoizm, którego się nie chce. Przez samobójstwo rozwiązałoby jeden (swój) problem, stwarzając bliskim masę innych. Samego samobójcę pamiętano by przez chwile, ale na rodzinie (znajomych) zostałoby piętno na całe życie.
Once bitten, twice shy.

Moje opowiadania:
Odcienie
Dream
Opowieści menelskie
Odpowiedz
#5
(18-12-2015, 18:32)Hori_ napisał(a): Chcę (przecinek) czy muszę?

:) To tyle, jeśli chodzi o błędy, czyli jest całkiem dobrze.
Z porad technicznych jeszcze mam to: na naszym forum wcięcie akapitu robimy kodem [p] na początku.
Fabuła – no cóż... tu w sumie o nią nie chodzi, tu chodzi o przekazanie uczuć, a to Ci wyszło idealnie.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#6
(19-12-2015, 00:15)marookko napisał(a): Samego samobójcę pamiętano by przez chwile, ale na rodzinie (znajomych) zostałoby piętno na całe życie.

Otóż to. Bo właśnie o to mi chodziło – o pokazanie, jak samobójstwo bliskiej osoby może wpłynąć na czyjeś myśli, na czyjeś życie. Chciałam pokazać, jak śmierć najbliższej osoby może komuś po prostu zniszczyć psychikę. Choć może tekst wskazuje bardziej na perspektywę samobójcy, to jednak jest to punkt widzenia „tej drugiej” osoby, która została przy życiu.


StuGraMP, dziękuję bardzo. Tak szczerze, to bałam się twojego komentarza, a przeczytanie twoich słów, że coś mi wyszło idealnie, jest... wow. XD Dzięki.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
(18-12-2015, 18:32)Hori_ napisał(a):     Słyszę cichy (żałosny? unikniesz powtórzenia) skowyt psa, który milknie, gdy wypowiadam cicho „zamknij się”.
 

Dobrze napisane, napięcie odczuwa się w każdym zdaniu. Rozpaczliwe wołanie o pomoc, która zdaje się nie nadchodzi. Bohaterce życzyłabym, żeby pomogło przelanie na papier, nie tabletki, one nigdy nie pomagają. Jeśli masz coś większego, pochwal się :)
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#8
Nawka, dziękuję. Bohaterka ma nadzieję, że czas pomoże, choć widocznie potrzeba go bardzo dużo. Ale teraz tylko na to może liczyć.
Coś większego mam dopiero w planach. Jeśli kiedyś uda mi się chociaż zacząć, to przybiegnę się pochwalić.  :)
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości