Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Horror Rysunek
#1
Rysunek

– Kowalczyk, do tablicy! – wrzasnęła nauczycielka stojąc tuż przy mojej ławce. 
Podniosłem głowę, wpatrującą się przed chwilą na zeszyt i odetchnąłem z ulgą. Do tablicy szedł smukły, rudowłosy chłopaczek. Miał takie samo nazwisko co ja, przez co czasem nazywali mnie jego bratem. Jak można się domyślić, nie był to szczęśliwy zbieg okoliczności, że wylądowaliśmy razem w klasie. Za bardzo za nim nie przepadałem, zresztą jak cała klasa, więc ucieszyło mnie, że to jego pani wybrała żeby jakoś zakończył tą lekcję, najlepiej zadankiem z geometrii. 
– Masz temperówkę? – zapytałem kolegę.
– Ta, jasne. – otworzył piórnik i po chwili ciężki, srebrny kawałek metalu wylądował w mojej dłoni.
Jak już załatwiłem sprawę z czasem i temperówką, mogłem zabierać się za dokończenie mojego dzieła. 

Kiedy domalowywałem ostatni fragment, wszyscy w klasie usłyszeliśmy trzask drzwi, a zaraz potem,  głośne krzyki. Nagle w całej klasie zrobiło się cicho. Na początku czuliśmy lekki nie pokój, lecz gdy kroki zmieniły się w bieg i były coraz bliżej naszej klasy, każdy zamarł. Zanim ktokolwiek zdołał do nas przybiec, w mojej głowie w ułamku sekundy pojawiły się miliony gotowych scenariuszy. W końcu ktoś do nas dotarł. Drzwi zostały praktycznie wyrwane z zawiasów. W biegła do nas dziwna osoba, za którą mogłem przysiąc, że ją znałem. Od dołu ubrana była w dres, zrobiony przez nieznaną mi firmę. Tułów i ręce zasłonięte były lekko rozdartą kurtką. Zdziwiło mnie to, ponieważ na dworze było około dwudziestu stopni. Gdy zobaczyłem karabin AK-47 celujący w chłopaka przy tablicy, już zacząłem się domyślać, co może kryć się pod kurtką, lecz wtedy nie byłem jeszcze w stanie tego przyjąć do wiadomości. Ni stąd ni zowąd, padł strzał. Ku mojemu zdziwieniu (w tamtej sytuacji raczej przerażeniu), to nie chłopak padł na ziemię, a nauczycielka. Tak swoją drogą ,moim zdaniem to był dobry wybór. 

Terrorysta głośnym nawoływaniem połączonym z groźbami w niezrozumiałym języku, próbował wyprowadzić nas z klasy. Wszyscy wyszli na korytarz za nieznajomym oprócz jednej osoby. Wychodząc z klasy kątem oka przyuważyłem ją chowającą się pod ławką. Nie chcąc jej zdradzić, odwróciłem wzrok. Poszliśmy na stołówkę, bynajmniej nie na obiad. Po drodze widziałem też inne klasy udające się w tym samym kierunku. Kazali wszystkim nam stanąć pod ścianą. Każdy już wiedział co się święci. Strach jaki wtedy wyrażały ich twarze był nie do opisania. Z ich oczu można było wyczytać każdą chwilę, jaką kiedykolwiek przeżyli.  Było nas dużo, więc trochę to trwało zanim się ustawiliśmy w rząd. Ludzie starali się jak mogli by być na samym końcu. To dawało im największą szansę przeżycia, jeżeli w ogóle taka istniała. Na pewno rachunkiem prawdopodobieństwa, jaki w tamtym dniu omawialiśmy, bym tego nie wyliczył.

Wszyscy terroryści ustawili się w kółko naprzeciw nas, oprócz jednego. Ci w kółku, zaczęli śpiewać i nawoływać pewnie do jakiegoś bożka. Ten, którego zdążyłem już poznać, podszedł do nas bliżej. Po chwili zastanowienia, wyciągnął jego zdaniem najładniejszą dziewczynę i przywlókł do środka okręgu. Tego co zdarzyło się potem chyba nie muszę opisywać.
Po całym obrzędzie, sprawcy tego zamieszania postanowili się do nas przybliżyć. Stali teraz oddzielnie pośród nas, a w okół ich byliśmy my. Każdy z nich zdjął kurtkę i odsłonił pas zakrywający cały brzuch i wypełniony po brzegi ładunkami wybuchowymi. Tego właśnie się obawiałem. Niektórzy doświadczają niezwykłego szczęścia bycia uprowadzonymi przez przestępców mających w sobie chociaż resztkę człowieczeństwa. Na widok cierpiących ludzi są w stanie odpuść. Jednak ja takiego szczęścia nie miałem. Byłem dwa metry od szaleńca. Dwa metry od śmierci.

Pozostało nam czekać. Sekundy upływały. Jedni z nas zakrywali twarze, drudzy szlochali, trzeci chcieli uciekać a czwarci już nie żyli przygnieceni przez pozostałych. Tak wodząc wzrokiem po innych, natrafiłem na dziwny symbol który przykół moją uwagę. Był on naszyty na ramieniu kurtki, a przedstawiał krwisto-czerwony pentagram. Nagle poczułem nie odpartą chęć dotknięcia go. Tymczasem terrorysta dotychczas stojący tyłem, odwrócił się i z twarzą diabła, powiedział.
– Nigdy nie kuś losu.

Po czym odpalił ładunek. 

_____________________________________________________________________________________________

– Kowalczyk, do tablicy!
Nagle obudziłem się z letargu, chociaż wcale nie spałem. Nadal byłem na lekcji. Wszystko wydawało się być w porządku...
– Ej, co tam rysujesz? – spytał się kumpel z tyłu.
Spojrzałem na zeszyt. Widniał na nim ogromny pentagram. Taki, jaki chciałem narysować. Wziąłem szybko gumkę i starłem cały rysunek, po czym wyrwałem kartkę z zeszytu i po lekcji ją wyrzuciłem. Wychodząc z sali, kątem oka zauważyłem kogoś pod ławką.


No, trochę się napracowałem nad tym bo półtorej godziny ale chyba było warto. Moim zdaniem wyciągnąłem wnioski po wcześniejszym falstarcie. Oczywiście przy ocenie prosiłbym o szczerość. A jeśli byłyby fragmenty nie ciekawe itp. to fajnie by było gdyby ktoś po prostu napisał mi jak to powinno wyglądać. 
Zgodnie z zaleceniami dałem więcej akcji i tekstu. Starałem się wystrzegać zapychających opisów. 


Pozdrawiam
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Każdy nowy akapit ma mieć wcięcie, a nie co drugi :)
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#3
A jak sprawa wygląda kiedy nowy akapit zaczyna dialog? Właściwie to po co się robi takie wcięcia?
Proszę też o jakąś opinię bo nie wiem co mógłbym poprawić.
Odpowiedz
#4
Moim zdaniem tekst jest całkiem interesujący, dobrze się go czytało. Poprawić mógłbyś na pewno interpunkcję. Sama specem od przecinków nie jestem, ale wyłapałam kilka błędów. 
Cytat:– Kowalczyk, do tablicy. – wrzasnęła nauczycielka stojąc tuż przy mojej ławce. 
Przed myślnikiem nie ma kropki, ale przypuszczam, że chciałeś tu wstawić wykrzyknik.  :)

Czwarte zdanie: 
Cytat:Miał takie samo nazwisko co ja, przez co czasem nazywali mnie, jego bratem.
Między „mnie” i „jego” nie ma przecinka. 

Rzuciły mi się w oczy zbędne przecinki, ale nie mogę ich teraz znaleźć. I usuń spacje po otwarciu i przed zamknięciem nawiasu. 
Z mojej strony to tyle. Pisz dalej! :D
Odpowiedz
#5
Myślę, że jeśli chodzi o kwestię techniczną, pozostawię to sprawdzającym. Choć widziałam orty, błędy interpunkcyjne, a niektórych zdań kompletnie nie rozumiałam ;–;
Temat według mnie ciekawy, przedstawiający, co się dzieje w szkołach podczas napadów terrorystycznych. Jako że telewizji nie oglądam, ciężko mi powiedzieć, czy często się o tym słyszy, ale z pewnością wiele tego typu wydarzeń obiło mi się o uszy. Choć nie miałam okazji przeczytać o tym opowiadania, więc dla mnie to coś nowego.
w pierwszej chwili pomyślałam, że chodzi o imigrantów z jakiegoś kraju terrorystycznego, ale nie znam żadnego, które miałoby symbol czerwonego pentagramu (chyba że jest, ale po prostu ja nie potrafię szukać ;–;). To obala pierwszą teorię, dlatego pewnie miałeś po prostu taki zamysł lub coś Cię do tego natchnęło. Choć mam też taką teorię, że po prostu wymyśliłeś taki kraj, ale przekaz zachowałeś. Mam też teorię, że właśnie rysunek wywołał ten sen i z jakiegoś powodu był to sen o terrorystach. Może dlatego, że pentagram kojary nam się z czymś złym.
Zastanawia mnie, gdzie podziali się wszyscy nauczyciele. Wszystkich pozabijali na samym początku?
Wydaje mi się nieco dziwne, że zabili nauczycieli (jeśli dobrze wnioskuję), a potem zgwałcili dziewczynkę, a może i nawet kilka dziewczynek, by potem się wysadzić. Przecież i tak by wszyscy zginęli, więc raczej nikomu nie chodziłyby takie rzeczy po głowie. Przecież muszą wykonać robotę. Utwierdzam się po obejrzeniu filmu o World Trade Center, gdzie rzeczy typu gwałt nie chodziły im po głowie. Mam na to takie wyjaśnienie, że albo to jakaś grupa, która robiła to dla zabawy, ale tę teorię obala symbol pentagramu. Drugą teorię mam taką, że zrobili to, by się odstresować, choć nadal wydaje mi się to nieco naciągane, ale to tylko moje zdanie.
Końcówka skojarzyła mi się z "Oszukać przeznaczenie" XD
Ogólnie wrażenia mam dobre, ale widać, że mogłeś się bardziej rozpisać. Jak dla mnie niewykorzystany potencjał :C
Życzę powodzenia i dużo weny! XD
Odpowiedz
#6
Shiroi, ja sam nigdy nie widziałem ani nie słyszałem o przypadkach takich ataków terrorystycznych. Pomysł wziął się bardziej z tego, że na lekcjach błądziłem w chmurach i po prostu często sobie coś takiego wyobrażałem.
To mieli być islamiści. :) Ale nie chciało mi się szukać po necie ich znaku i nazwy. Pisałem to o 22.30 więc trochę zmęczony byłem. Kraj to też nie był. Bardziej dałem pentagram bo właśnie kojarzy się z czymś strasznym.
To nie miał być sen. Bardziej taki właśnie letarg, oderwanie się od rzeczywistości. Terroryści dlatego, że robili coś strasznego a pentagram kojarzy się z czymś strasznym. Cały przekaz miał być taki, żeby nie kusić losu i nie malować znaków szatana wszędzie i nie zgrywać bohatera. Chociaż nie do końca uważam tak jak mówi nam przekaz. Kiedyś usłyszałem to od pewnej dziewczyny i właśnie wplotłem w opowieść.
Zabili nauczycieli by wprowadzić strach pośród uczniów i żeby wyeliminować ludzi którzy mieli wiedzę potrzebną do zatrzymania obrzędu. Te kółko i gwałt miał wyglądać jak jakiś obrzęd danej grupy ludzi. Teraz sobie myślę, że można by ich nazwać wysłannikami czy armią szatana/diabła. :D
Końcówka nie miała być logiczna a właśnie wprowadzić nie pokój u czytelnika.

Ja mam taki zwyczaj odpisywania w pełni na pytania i nie zostawiania prawie niczego bez odpowiedzi więc niektóre zdania w tym poście mogą być ułożone w nielogiczną całość w raz z innymi zdaniami.

Pozdrawiam
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
No to źle zinterpretowałam tekst, wybacz :C Mam nadzieję, że z następnym Twoim opowiadaniem pójdzie mi lepiej ^^
Odpowiedz
#8
Wikipedia – Akapit: napisał(a):Akapit (od łac. a capite, dosł. od głowy, od początku) – podstawowy sposób dzielenia łamu na rozpoznawalne wzrokiem mniejsze fragmenty w celu zwiększenia czytelności tekstu.
Zasady tworzenia akapitów
Akapity buduje się poprzez:
Wcięcie akapitowe – odsunięcie pierwszego wiersza akapitu od marginesu. Typowa wielkość wcięcia akapitowego to 1 firet.
Odstęp międzyakapitowy – zwiększenie odstępu pomiędzy akapitami za pomocą stosownej opcji w programie do składu lub metodą nieprofesjonalną przez wstawienie pustego wiersza.

Na naszym forum jest możliwość robienia wcięć, więc stosujemy pierwszy sposób tworzenia akapitów podany w definicji. Czy dialogi też mają mieć wcięcie? Oczywiście! Przecież to też nowe akapity.

A teraz zajmijmy się tekstem:

(15-12-2015, 01:08)_+"The Sims"+_ napisał(a):
Rysunek

(wcięcie)– Kowalczyk, do tablicy! – wrzasnęła nauczycielka (przecinek) stojąc tuż przy mojej ławce. 
Podniosłem głowę, wpatrującą się przed chwilą na zeszyt (przecinek – skoro wprowadzasz zdanie podrzędne, to trzeba też je zakończyć) i odetchnąłem z ulgą.

Za bardzo za nim nie przepadałem, zresztą jak cała klasa, więc ucieszyło mnie, że to jego pani wybrała (przecinek) żeby jakoś zakończył (tę) lekcję, najlepiej zadankiem z geometrii. 
(wcięcie – i tak do końca)– Masz temperówkę? – zapytałem kolegę.
– Ta, jasne. – otworzył (dużą literą – wszak piszesz po kropce) piórnik i po chwili ciężki, srebrny kawałek metalu wylądował w mojej dłoni (naprawdę? – to z czego ona jest zrobiona? z ołowiu?).
Jak już załatwiłem sprawę z czasem i temperówką (naostrzył sobie zegarek? – jak można załatwić sprawę z czasem?), mogłem zabierać się za dokończenie mojego dzieła. 
(zbędna pusta linia – nie zmieniasz miejsca akcji ani czasu, wiec nalezy zachować ciągłość tekstu)
Kiedy domalowywałem ostatni fragment, wszyscy w klasie usłyszeliśmy trzask drzwi, a zaraz potem, (zbędny przecinek) głośne krzyki. Nagle w całej klasie zrobiło się cicho. Na początku czuliśmy lekki nie pokój (niepokój), lecz gdy kroki zmieniły się w bieg i były coraz bliżej naszej klasy, każdy zamarł. Zanim ktokolwiek zdołał do nas przybiec, w mojej głowie w ułamku sekundy pojawiły się miliony gotowych scenariuszy. W końcu ktoś do nas dotarł. (ten fragment jest zbędny – nic nie wnosi i razi stylem) Drzwi zostały praktycznie wyrwane z zawiasów. W biegła (Wbiegła) do nas dziwna osoba, za którą (styl – zastąpić przez 'a ja') mogłem przysiąc, że ją znałem. Od dołu ubrana była w dres, zrobiony przez nieznaną mi firmę (Czy to ma znaczenie, że gł. bohater nie zna firmy? Poza tym spodnie od dresu zawsze wkłada się od dołu – podsumowując, zły styl.). Tułów i ręce zasłonięte były lekko rozdartą kurtką (no cóż, kurtki mają to do siebie, że zakrywają tułów i ręce – po co takie dziwactwa pisać?). (Propozycja? Zastąpić te dwa zdania jednym: Ubrana była w spodnie od dresu i rozdartą w wielu miejscach kurtkę.) Zdziwiło mnie to, ponieważ na dworze było około dwudziestu stopni. Gdy zobaczyłem karabin AK-47 celujący w chłopaka przy tablicy, już zacząłem się domyślać, co może kryć się pod kurtką, lecz wtedy nie byłem jeszcze w stanie tego przyjąć do wiadomości. Ni stąd ni zowąd, padł strzał (to znaczy, że nie wiadomo, kto strzelał?). Ku mojemu zdziwieniu (w tamtej sytuacji raczej przerażeniu), to nie chłopak padł na ziemię, a nauczycielka. Tak swoją drogą ,moim zdaniem to był dobry wybór (w przypadku ataku terrorystycznego taka uwaga jest nie na miejscu)
(zbędna pusta linia)
Terrorysta głośnym nawoływaniem połączonym z groźbami w niezrozumiałym języku (to skąd wiadomo, że to były groźby?), próbował wyprowadzić nas z klasy. Wszyscy wyszli na korytarz za nieznajomym oprócz jednej osoby. Wychodząc z klasy (przecinek) kątem oka przyuważyłem ją chowającą się pod ławką. Nie chcąc jej zdradzić, odwróciłem wzrok. Poszliśmy na stołówkę, bynajmniej nie na obiad (no co ty nie powiesz... w tej sytuacji tego typu żarty są niesmaczne). Po drodze widziałem też inne klasy udające się w tym samym kierunku. Kazali (to znaczy, kto? bo jak dotąd wspominałeś o tylko jednym terroryście) wszystkim nam stanąć pod ścianą. Każdy już wiedział (przecinek) co się święci. Strach (przecinek) jaki wtedy wyrażały ich twarze (przecinek) był nie do opisania. Z ich oczu można było wyczytać każdą chwilę, jaką kiedykolwiek przeżyli (bardziej bym się spodziewał w ich oczach strachu i przerażenia, a nie wspominek). Było nas dużo, więc trochę to trwało (przecinek) zanim się ustawiliśmy w rząd. Ludzie starali się (przecinek) jak mogli (przecinek) by być na samym końcu. To dawało im największą szansę przeżycia, jeżeli w ogóle taka istniała. Na pewno rachunkiem prawdopodobieństwa, jaki w tamtym dniu omawialiśmy, bym tego nie wyliczył.

Wszyscy terroryści ustawili się w kółko naprzeciw nas, oprócz jednego. Ci w kółku, (zbędny przecinek) zaczęli śpiewać i nawoływać pewnie do jakiegoś bożka. Ten, którego zdążyłem już poznać (a co? przedstawił się?), podszedł do nas bliżej. Po chwili zastanowienia, (zbędny przecinek) wyciągnął jego zdaniem najładniejszą dziewczynę i przywlókł do środka okręgu. Tego (przecinek) co zdarzyło się potem (przecinek) chyba nie muszę opisywać.
(wcięcie) Po całym obrzędzie, (zbędny przecinek) sprawcy tego zamieszania postanowili się do nas przybliżyć. Stali teraz oddzielnie pośród nas, a w okół ich byliśmy my. (zdanie do reedycji – jest zaplątane samo w sobie) Każdy z nich zdjął kurtkę i odsłonił pas zakrywający cały brzuch i wypełniony po brzegi ładunkami wybuchowymi. Tego właśnie się obawiałem. Niektórzy doświadczają niezwykłego szczęścia bycia uprowadzonymi przez przestępców (co za niewysłowione szczęście – to ja mam pecha, bo mnie nikt nie porwał) mających w sobie chociaż resztkę człowieczeństwa. Na widok cierpiących ludzi są w stanie odpuść (odpuścić). Jednak ja takiego szczęścia nie miałem. Byłem dwa metry od szaleńca (szaleńców). Dwa metry od śmierci.

Pozostało nam czekać. Sekundy upływały. Jedni z nas zakrywali twarze, drudzy szlochali, trzeci chcieli uciekać (przecinek) a czwarci już nie żyli przygnieceni przez pozostałych. Tak wodząc wzrokiem po innych, natrafiłem na dziwny symbol (przecinek) który przykół (przykuł) moją uwagę. Był on naszyty na ramieniu kurtki, a przedstawiał krwisto-czerwony pentagram. Nagle poczułem nie odpartą (nieodpartą) chęć dotknięcia go. Tymczasem terrorysta (przecinek) dotychczas stojący tyłem, odwrócił się i z twarzą diabła, (zbędny przecinek) powiedział. (raczej dwukropek zamiast kropki)
– Nigdy nie kuś losu.
(zbędna pusta linia)
Po czym odpalił ładunek. 

____________________________________________________________________________________________
(a wiesz, że na forum wystarczy wpisać kod [hr] i powstanie pozioma linia?)

– Kowalczyk, do tablicy!
Nagle obudziłem się z letargu, chociaż wcale nie spałem. Nadal byłem na lekcji. Wszystko wydawało się być w porządku...
– Ej, co tam rysujesz? – spytał się kumpel z tyłu.
Spojrzałem na zeszyt. Widniał na nim ogromny pentagram. Taki, jaki chciałem narysować. Wziąłem szybko gumkę i starłem cały rysunek, po czym wyrwałem kartkę z zeszytu i po lekcji ją wyrzuciłem. Wychodząc z sali, kątem oka zauważyłem kogoś pod ławką.

(wcześniej dałeś poziomą linie, ale tutaj, gdzie wypadałoby oddzielić tekst od swoich uwag, zapomniałeś...)
No, trochę się napracowałem nad tym (przecinek) bo półtorej godziny (przecinek) ale chyba było warto. Moim zdaniem wyciągnąłem wnioski po wcześniejszym falstarcie. Oczywiście przy ocenie prosiłbym o szczerość. A jeśli byłyby fragmenty nie ciekawe (nieciekawe) itp. (przecinek) to fajnie by było (przecinek) gdyby ktoś po prostu napisał mi (przecinek) jak to powinno wyglądać. 
Zgodnie z zaleceniami dałem więcej akcji i tekstu. Starałem się wystrzegać zapychających opisów. 

Pozdrawiam
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#9
Oprócz kilku drobnostek wypisanych przez kolegę powyżej, całe opowiadanie czyta się lekko i przyjemnie. Ogólnie tak jak mówi @Shiroi mogłeś się trochę bardziej rozpisać i sądzę że mogłeś jednak wymyślić dużo lepsze zakończenie ;]
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości