Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Pod butem [wulgaryzmy] [bardzo krótko]
#1
Strach przejmuje moje ciało... Jest ich siedmiu. Tak, siedmiu – i ta dziewczyna, też chyba tu jest. Tak, jest, widziałem ją przed chwilą. Strach z tyłu głowy podszeptuje mi, że na nią też powinienem uważać.
Pieprzyć to. Chcę uciec, ale stąd nie da się wydostać! Jest ich siedmiu – i ona, i ja. I ściany, których oni nie widzą, granice, które ich nie obejmują.
Oddycham coraz szybciej. Chcę uciec. Nie mogę na to patrzeć, nie mogę tego czuć. Coraz szybciej. Zupełnie jakbym płonął – zewsząd czuję ten dziwny ból, sztywność mięśni po ścięciu się białka. Ból mówi mi, że powoli przestaję być człowiekiem. I kolejny cios, szybszy. Silniejszy niż ostatnio. Coraz szybciej, coraz mocniej. I kolejny cios. I kolejny. Chcę uciec... krzyczeć... Z moich ust wypływa pieśń pisków i wrzasków, i błagań. Pieśń człowieka, który przegrał.
Wrzeszczę więc, żeby przestali.
Wrzeszczę, a ich ciała ulegają totalnej destrukcji. Widzę to jak film puszczany w kameralnym kinie mojego umysłu. Tylko ja i mój gniew. Horror. Krew. Błagania (wcale nie moje), płacz. Jest ich siedmiu i ona, ale zwycięzca będzie jeden – ja. Prawie jak film... Nie oponuję, jestem tylko świadkiem tej rzezi.
Błagam, żeby pożyli jeszcze trochę, nie odbierali mi zabawy. Żeby uciekali, żeby było śmieszniej. Tak, chcę się śmiać. Ale oni nie uciekną – nie mogą, nie potrafią. Ich ciała to tylko luźno powiązane strzępki martwego mięsa. A przecież mówili, że to oni mnie zabiją. Okłamali mnie... Mówili, mówili, że „jesteś już martwy”. I byłem, ale teraz, gdy wyją, właśnie jestem żywy. Życie jest proste – pożyw się śmiercią innych lub zgiń. Dlaczego tego nie widzą?
Bezsens. Wyłupiłem żyjącym oczy, nie zobaczą mojej sztuki. Jestem bowiem malarzem, płótnem moim pięści, a farbą ich krew.
To takie zabawne.
Już nie krzyczą, nie mówią, nie szepczą, nie oddychają. Zastygli na ziemi jako dowody mojego geniuszu. A teraz ona. To będzie moje magnum opus. Zbliżam się.
I odchodzę. Niosę śmierć, aby żyć. Żywię się nią. A ona – ona umrze tysiące razy. Patrząc na to. Pamiętając. Powoli, powolutku umrze. I będziemy martwi, oboje, czekając na kolejny seans śmierci.
Było ich siedmiu i była ona, i przez krótką chwilę i ja też byłem – ja, ten prawdziwy.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(09-11-2015, 09:51)Hellbringer napisał(a): Strach przejmuje moje ciało... Jest ich siedmiu. Tak, siedmiu – i ta dziewczyna,(tu nie dawałbym przecinka) też chyba tu jest. Tak, jest, widziałem ją przed chwilą. Strach z tyłu głowy podszeptuje mi, że na nią też powinienem uważać.

(B)ból mówi mi, że powoli przestaję być człowiekiem.

Błagania (wcale nie moje), płacz. (nie pasuje mi ten nawias – Błagania i płacz – nie mój. – może tak?)

Okłamali mnie... Mówili, mówili, że (pociągnęłabym wielokropki 'Mówili... mówili... jesteś już martwy') „jesteś już martwy”. 

Jestem bowiem malarzem, płótnem moim pięści, a farbą ich krew. (płótnem powinny być raczej ciała, pędzlem pięści, a farbą krew)

I będziemy martwi, (wiem, jaki jest sens tego przecinka, ale jednak bym go nie dała) oboje, czekając na kolejny seans śmierci.

Było ich siedmiu i była ona, i przez krótką chwilę i (zbędne to 'i')ja też byłem – ja, ten prawdziwy.

Krótki tekst o zabijaniu, z rodzaju tych przytłaczających. Ostatnio wolę lżejsze tematy, ale to z powodów osobistych. Nie mam się do czego przyczepić, jest ostro, płynnie, z dobrym tempem i napięciem. Porównanie do malarza typowe dla psychopatycznych zabójców – jestem twórcą, jestem bogiem, jestem mścicielem. Szkoda że nie pokusisz się o jakieś dłuższe opowiadanie. Wszelkie uwagi techniczne znajdziesz w tekście :)
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#3
Pokuszę. Dziękuję i wniosę poprawki wieczorem lub jutro po głębszym zapoznaniu.

Ok, zajrzałem. Z żadną z poprawek się... nie zgadzam (poza tą o wielkiej literze). Większość dotyczy stylistyki, a to, co zostało tu napisane, nie musi być zmieniane. Dla mnie jest ok :] Nie będę się kłócił o aspekty poprawnościowe, ale jeśli chodzi o styl, taki tu użyty jest mój i nieodwołalnie pozostanie w niezmienionej formie. Ale dziękuję i doceniam wszelkie sugestie.

Może jeszcze o tym, dlaczego nic nie zmienię – bo ja tak mówię i jest to zapis tego, jak ja bym to opowiedział. Wierz lub nie, ale kartka papieru i długopis przestały mi po prostu wystarczać. Teraz jest zabawniej!

Dziękuję raz jeszcze. A co do innych opowiadań, póki co pracuję nad metodologią nowego stylu pisania, którą chcę sobie wypracować. Nie jestem pewien, czy coś z tego wyjdzie, ale, powiedzmy, mam
pewne szkice do nowego, nazwijmy to – pilotażowego opowiadania...
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Miało być krótko. tamlin1125 15 6,265 28-11-2014, 21:01
Ostatni post: Xpensive420

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości