Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Romans Lekcje u pani Sukkub
#1
Lekcje u pani Sukkub

Czas wlókł się niczym ślimak pozostawiony na kartce papieru. Ciężkie krople potu spływały po moim czole, co nie miało najmniejszego związku z panującym w pomieszczeniu skwarem. Przywykłam do wysokich temperatur. Nadmierna potliwość spowodowana była niepokojem ogarniającym moje ciało na samą myśl o tym, co miało się za chwilę wydarzyć. Ogromna, stalowa brama otworzyła się z donośnym zgrzytem, po czym zostałam zaproszona do środka. Po przestąpieniu przez próg moim oczom ukazało się wnętrze ogromnej sali. Sufit był zawieszony tak wysoko, że jedynie mnogość strzelistych kolumn świadczyła o jego istnieniu. Pod stopami rozpościerał się długi dywan, na którego końcu dało się ujrzeć ogromny tron, kształtem przypominający szpony. W samym jego środku siedziała ONA — Władczyni wszystkich uwodzicielek — Lilith. Za moimi plecami dało się słyszeć huk zatrzaskujących się wrót.
– Vilaena! Jak to miło, że tak szybko stawiłaś się na wezwanie. Oszczędziłaś mi cennego czasu, który bym straciła, czekając, aż strażnicy cię tu przyciągną – Nuta sarkazmu w jej głosie nie wróżyła nic dobrego. Musiałam brać pod uwagę najgorsze z możliwych scenariuszy. Jednakowoż, domyślałam się powodu, dla którego zostałam przywołana przed oblicze królowej sukkubów. Klęknęłam przed nią i odrzekłam, podnosząc głowę:
– Przed twoim majestatem nie sposób się skryć, zatem uciekanie nie mało żadnego sensu.
Na twarzy Lilith pojawił się sadystyczny uśmiech, po czym odchrząknęła i rzuciła surowym tonem:
– Zdajesz sobie sprawę, że nie uwiodłaś żadnego mężczyzny przez ostatnie 333 dni? Osobiście bym się tym nie przejęła, ale Lucek zarzuca mi, że zastępy sukkubów się rozleniwiły, więc musiałam podejść w sposób bardziej radykalny do pełnienia obowiązków. W twoim wypadku byłam zmuszona przedsięwziąć odpowiednie kroki – przerwała na chwilę, po czym wyrzekła zdanie, które, pomimo tego, że znajdowałyśmy się w piekle, zmroziło krew w moich żyłach. – Zdecydowałam, że zostaniesz zesłana karnie na Ziemię, gdzie w ciągu jednej doby będziesz musiała kogoś uwieść, albo na zawsze pozostaniesz ludzką kobietą.
Mój okrzyk zdumienia zanikł w syku czerwonych płomieni i donośnym śmiechu Lilith, który poniósł się echem po całej sali.

Obudziłam się na miękkim, puszystym dywanie. Długie, płomiennorude włosy okrywały piersi, które były dosyć pokaźnego rozmiaru. Powoli wstałam z podłogi, stwierdzając, że jestem naga. Podeszłam do znajdującego się nieopodal lustra i przejrzałam się w nim. Ludzkie ciało, ohydne, ludzkie ciało... To właśnie w nim ujrzałam. Do tej pory nie mogłam uwierzyć, że upadłam aż tak nisko. Wściekła uderzyłam pięścią w lustro, które pokryło się mnóstwem drobnych pęknięć. Z ręki pociekła krew. Przerażona przypomniałam sobie, że wraz z demoniczną naturą utraciłam nieśmiertelność. Po przemyciu rany i zatrzymaniu krwawienia, postanowiłam się ubrać. Otworzyłam szafę i włożyłam na siebie jakieś luźne, ponętne ciuszki. Zaczęłam zastanawiać się jaką pracę wykonuje kobieta w której ciele zostałam uwięziona. Bezzwłocznie otworzyłam moją, a raczej jej torebkę i po chwili grzebania wyciągnęłam z niej kartę magnetyczną, na której widniał napis „Pokój Nauczycielski”, oraz nazwa jakiegoś liceum. Więc dostała mi się nauczycielka. Westchnęłam cicho i postanowiłam ruszyć do roboty z nadzieją, że GPS doprowadzi mnie do celu.
Już od samego początku dnia, cała reszta belfrów jakoś dziwnie się na mnie gapiła. Czyżbym wybrała nieodpowiednie ubranie? Starając się to zignorować udałam się na pierwszą lekcję. Przywitałam się z gronem niedorozwiniętych, kłótliwych nastolatków, zwanym 'klasą' i przystąpiłam do upatrzenia sobie ofiary. Hmm... Drugi rząd – ławka pod ścianą. Blondasek w okularach wyglądający na niewinnego. Nie powinno mi zająć wiele czasu uwiedzenie go. Tacy jak on często mają jakieś wątpliwości dotyczące tematu, więc wystarczy dogłębnie zbadać jego problem. Nie minęło zbyt wiele czasu, kiedy rzeczywiście jego ręka powędrowała w górę i spytał: „Czy mogłaby mi pani szerzej wytłumaczyć wpływ tetrahydrokannabinolu na ludzką psychikę?”. Zadowolona podeszłam do ławki i nachyliłam się nad nim, umieszczając mój dekolt na wprost jego oczu. Następnie, miłym, ściszonym głosikiem wpajałam mu wiedzę do makówki, wysyłając w tym samym czasie różne przekazy podprogowe, mające na celu podniecenie młodzieńca. Słyszałam jego głośnie przełknięcia śliny i widziałam pot spływający po jego czole. Młodzi mężczyźni są pod tym względem słabi, niczym małpa, która wsadza rękę do specjalnej pułapki z intencją wyciągnięcia banana i pozostaje uwięziona, pomimo że gdyby go wypuściła, mogłaby swobodnie uciec. Dzwonek obwieścił koniec lekcji. O nie! A on jeszcze nie był gotów! No trudno, zaczynanie z kolejnym uczniem byłoby bezcelowe, więc postanowiłam wykorzystać okazję i zaproponowałam: „Jeśli nadal masz problem z tym zagadnieniem, może spotkamy się dziś wieczorem i dokładniej ci to objaśnię?”. Blondasek długo się wahał, jednak po chwili zgodził się na moją propozycję. Ustaliliśmy, że spotkamy się wieczorem u niego. Niechętnie się pogodziłam z tym faktem, gdyż było bardzo prawdopodobne, że nie będziemy sami. Jednakże, zawsze da się coś na to zaradzić. Pożegnałam chłopaka, a gdy ten już wyszedł, sprawdziłam dokładnie jego dane w dzienniku. Dominic Kastner, lat siedemnaście. Powinno pójść gładko.
Wieczorem okazało się, że rodzina blondaska wyszła i że byliśmy u niego sami. Świetnie. Sprawę pozbycia się jego rodziny miałam z głowy. Przeszliśmy do tak zwanej nauki, wyjaśniłam mu dokładnie działanie różnych substancji odurzających, a gdy on najmniej się tego spodziewał, spytałam: – Czy ja ci w jakiś sposób przeszkadzam? – Zdziwiony chłopak spojrzał na mnie, zupełnie wybity z tematu. – No wiesz – kontynuowałam. – zachowujesz się tak, jakbyś czuł się skrępowany – stwierdziłam, delikatnie wodząc palcem po jego klatce piersiowej.
– Nie – bąknął. – To nie dla tego. Po prostu działa pani na mnie... podniecająco... jak nigdy dotąd. Muszę przyznać, że aż do tego stopnia, że zaczynam mieć o pani brudne myśli.
– Więc na co czekasz? – syknęłam. – Weź mnie!
Chłopak zaskoczony, odskoczył do tyłu. Spojrzałam w jego cudowne, błękitne oczy w których malowało się przerażenie. To lubię, przerażone ofiary, które poddają się mojemu urokowi. Jednakże, w tym bezkresnym błękicie było coś jeszcze, coś co nie pozwalało mi pójść dalej. Po prostu nie mogłam. Westchnęłam.
– Nie, no. Przecież nie jesteś pełnoletni. Miałabym kłopoty, gdyby do czegoś doszło.
Młodzieniec uspokoił się i zakończyliśmy korepetycje. Gdy już opuściłam jego mieszkanie i szłam w kierunku parku, rzuciłam wściekłe spojrzenie w kierunku zamkniętych drzwi i warknęłam: – Bądź przeklęty, Dominicu Kastnerze. Sukkub przybył na Ziemię w celu zniewolenia cię, a ty sprawiłeś, że się w tobie zakochał do tego stopnia, że nie mógł wykonać swego zadania.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Taa, lekcje u pani ponętnej... Piersi pokaźnego rozmiaru? Od razu do głowy przychodzą mi obrazy z jakiegoś ecchi, czy jak to się tam pisze. :P
Ale ogólnie podobało mi się. Jakoś pierwszy raz spotkałam się z motywem nauczycielki sukkuba, ale miałam wrażenie, że za dużo seksapilu tutaj wtrąciłeś. Oczywiście mam świadomość, że tak miało być, ale jak szaleć, to szaleć. Tego tutaj było za mało, albo za dużo. xD
[Obrazek: R33wB.gif]

Sorry, I'm allegic to BULLSHIT.
Odpowiedz
#3
(01-01-2011, 04:58)Nidrax napisał(a): Obudziłam się na miękkim, puszystym dywanie. Długie, płomiennorude włosy okrywały piersi, które były dosyć pokaźnego rozmiaru.[/p]

"piersi, dość pokaźnego rozmiaru" – sugestia.

(01-01-2011, 04:58)Nidrax napisał(a): Niechętnie się pogodziłam z tym faktem, gdyż było bardzo prawdopodobne, że nie będziemy sami.

"Niechętnie się zgodziłam", sugestia. Ew. "Niechętnie pogodziłam się"

(01-01-2011, 04:58)Nidrax napisał(a): – Nie – bąknął. – To nie dla tego. Po prostu działa pani na mnie... podniecająco... jak nigdy dotąd. Muszę przyznać, że aż do tego stopnia, że zaczynam mieć o pani brudne myśli.

Serio... Serio 17-latek byłby w stanie powiedzieć coś takiego? Niewinny blondyn? Jakoś sobie nie wyobrażam kolesia, który przez samo patrzenie i słuchanie prawie dostaje orgazmu [a tak mi wyszło z tekstu], mówiącego w TEN sposób do nauczycielki.



E? Zakochała się? E? Sukkub? Po jednym spotkaniu? Przez OCZY? Ej... Niee... Bu. Nie podoba mi się to zakończenie. Kompletnie. Jest takie... przegadane. Nie. Całość była dobra, dopóki nie dotarłam do tego zakończenia. Warsztatowo jest dobrze. Pomysł też. No kurde! Tylko nie ta miłość!

Take my mind and take my pain
And heal




Odpowiedz
#4
Sukkub się nie zakochuje. On po prostu je.
Lubię Tytanica. Moim ulubionym bohaterem była góra lodowa.
Odpowiedz
#5
I chyba tu ma być właśnie odskocznia od kanonu.
Sukkub się zakochał, co w sumie jest niemożliwe, a jeśli takie jest to może będzie ciekawie, więc może spodoba się dziewczynom, ale tylko takim w okolicach lat 15, bo te po 20 [załóżmy] zaczną się śmiać, bo to tak jak współpraca wilkołaka z Sookie, która była dziewczyną wampira w True Blood, albo tak jak w 4 części sagi S. Meyer – wampir oddał dziecko na wychowanie wilkołakowi, który potem się w owym dziecku zakochuje, ble, ble, ble.

P.S. Konstrukcja zdania wykonana umyślnie.
Take my mind and take my pain
And heal




Odpowiedz
#6
(01-01-2011, 04:58)Nidrax napisał(a): Sukkub przybył na Ziemię w celu zniewolenia cię, a ty sprawiłeś, że się w tobie zakochał do tego stopnia, że nie mógł wykonać swego zadania.

Sukkuby to łowcy, nie skrytobójcy. Oczywiście ze słowa "zadanie" wnioskuję, że ktoś zlecił jej zabicie chłopca. Jeśli się mylę, przepraszam bardzo, to na serio można było tak odebrać.

@Duśka
Naginajmy kanon, ale go nie łammy. Chyba, że chcemy tworzyć Zmierzchy, niby poważne historie o romantycznych wampirach i wilkołakach, które uwielbiają, gdy drapie się je po futerku. Wtedy proszę bardzo.
Lubię Tytanica. Moim ulubionym bohaterem była góra lodowa.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Ależ ja się z Tobą zgadzam!

Take my mind and take my pain
And heal




Odpowiedz
#8
Spoiler:

~~~~~~~~~~~~~~
calkiem sympatyczny tekst. Brakuje mi oczywiscie sceny lozkowej!! (oj, jak brakuje), ktora dodalaby odpowiedniej pikanterii :D zakonczenie mi nie pasuje. Bardziej wolalabym przeczytac, ze go bzyknela i dopiero po tym cos w niej drgnelo i zostala na ziemi :D

Dżon Rambo z cyckami
Odpowiedz
#9
Pomysł fajny. Solidna podstawa do stworzenia czegoś ciekawego. Zauważyłam, że sporo było tu narzekania na to, że sukkub się zakochał. Ja nie mam jakiś większych zastrzeżeń do tego faktu, różne rzeczy się zdażają ;) . Nie podoba mi się jednak to, że stało się to tak szybko. Nawet w bajkach Disney'a trwa to dłużej ;) To powoduje, że cały ten wątek wydaje się naciągany i sztuczny. Coś takiego aż się prosi, o kilka rozdziałów wstępu, a tu wszystko stało się tak szybko.
Pomarańcze za pensa, krzyczą dzwony Klemensa,
Skradł cytryn pół tuzina, dudnią dzwony Marcina,
Zaraz złapię złodzieja, ryczą dzwony Baileya,
Inni liczą, ty też licz, radzą dzwony Shoreditch.
Oto ciastko – możesz zjeść połowę, a to topór, który zetnie ci głowę .
Odpowiedz
#10
Takie krótkie, bo pisane na walki tekściarzy, gdzie limit był chyba dwóch czy trzech stron w Wordzie.

A opowiadanie jest słabe i tyle (ale i tak walkę przeciwko Gonzowi wygrałem) ; D
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości