Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Kryminał Bezimienni
#1
Chciałam podzielić się czymś co ostatnio wyszło z mojej głowy na papier. Część części w ogólnym skrócie, bo innego określenia znaleźć nie mogę, ale będzie tego pewnie więcej. 

Papieros przygasał w popielniczce, która została stworzona z brudnego talerzyka. Innej nie miała. 
– Kiedyś była... Taak, pamiętam ją – powiedziała na głos. – Nawet ładna, ceramiczna, z wizerunkiem koziołka. Stłukła się… – zmarszczyła delikatnie brwi. – Chyba... To musiało się stać podczas jego ostatnich urodzin. Ale kiedy to było? 
 Przysunęła się do okna. Krople deszczu kończyły wyścig na brudnej szybie, a liście tańczyły razem z wiatrem. Słońce zebrało resztki swojego blasku i przeniosło się w inne części świata. Jesień przyszła szybciej niż się spodziewała. 
Była starsza o jedną porę roku,bogatsza o nowe doświadczenia życiowe, miała w sobie więcej marzeń, bólu, trosk i zmartwień. Na jesień zawsze do niej przychodzi jej wredna, młodsza siostra depresja. Przygotowała już dla niej miejsce, pewnie w tym roku zostanie na dłużej. 
Od szyby oderwał ją dźwięk gotowanej wody, czajnik był zepsuty, więc trzeba było samemu wyłączyć bulgoczący wywar, żeby wszystko nie wyparowało. Zalała herbatę, resztę wlała do miski z chińską zupką błyskawiczną. Ostatni rzut oka na liście, które właśnie zmieniły walca na tango i opuściła kuchnię, kierując się do pokoju. 
Okna były zasłonięte, jedyne oświetlenie dawał monitor. Przymknęła drzwi, chociaż w mieszkaniu nie było nikogo poza nią. Robiła to już automatycznie, zawsze gdy szła pracować. Kubek zajął swoje honorowe miejsce na wypalonym już od gorąca okręgu po lewej stronie klawiatury. Usiadła i wyciągnęła ręce. 
-Stosik papierów i teczek po prawej ... Stosik pudełek i plastikowych talerzyków po lewej…
– Wszystko w idealnej równowadze – dodała po chwili uśmiechając się.
"Brawo, Lea, brawo"– pomyślała.– "Dalej starasz się być śmieszna". 
– Kiedyś mi wyjdzie. – Uśmiechnęła się i otworzyła maila. 

"Lea, 
wiem,że ostatnio było Ci ciężko, ale najwyższy czas wrócić do pracy. Nie musisz na razie, jeśli chcesz oczywiście, przychodzić do biura. Pracuj w domu. Jak wolisz? 
Raporty, które miałaś zrobić nie są aż tak ważne. Przydzielam Ci nową sprawę. Temat nie jest łatwy, ale mam nadzieję, że sobie z tym świetnie poradzisz. Zastanów się i daj mi znać.
Lepiej, żebyś zaczęła jak najszybciej. 
I pamiętaj, Lea, zawsze jesteśmy z Tobą. 
– On… I tak jego przyjaźń. "Jestem z Tobą ... Ale jak najszybciej przyprowadź ten swój tłusty tyłek  do biura, bo mam taki kaprys".
"Bierę to!"
– Dobra by była ze mnie pisarka… – powiedziała – ''Nie, Lea nie jesteś śmieszna." – pomyślała i po chwili dodała na głos –  Co mam mu napisać? Że się zgadzam? Tak, to oczywiste. "Zwracać uwagę na to, że chce mnie pocieszać?" Nieee. – Machnęła ręką – Oleję to. 

"Szefie,
zgadzam się na wszystko. Masz rację, czas wziąć się za siebie. Przyjdę jutro do biura po dokumenty i szczegóły co do sprawy. Resztę roboty wykonam w domu. Lepiej się tu czuję. 
Niczego się nie boję, więc i z tym pewnie sobie poradzę. 
Do zobaczenia jutro!” 
– Wyślij i ... Jesteśmy ustawieni. Ciekawe tylko na ile. 
Wzięła łyk herbaty, która nadal była gorąca, chociaż w pokoju panowała niska temperatura. Zgarnęła sweter z oparcia krzesła i wyszła z pokoju. Zupka dalej stała tam, gdzie ją zostawiła. 
 -Czyli nie mam o co się bać, ona nie żyje. – Uśmiechnęła się delikatnie. – Wrócę po ciebie za chwilę. 
Zabrała z blatu zapalniczkę i skierowała się w stronę salonu, zahaczyła o pierwszą szufladę w komodzie i wyszła na balkon. Powiew nieświeżego powietrza odurzył ją na chwilę.
"Dawno nie otwierałam okien"– pomyślała. –"Trzeba by przewietrzyć mieszkanie".
Odpaliła papierosa, obłok dymu pofrunął razem z wiatrem i rozpłynął się gdzieś między jabłonią a wierzbą. Wsparta o poręcz balkonu  obserwowała ludzi zakrywających szyje przed wiatrem, zakładających kaptury na głowy, biegnących szybko do domów.
Była przepełniona radością, wracały obrazy momentów, kiedy to ona należała też do tych, co się gdzieś wiecznie spieszą albo uciekają przed deszczem w pochmurne dni. Drobiazgi, a przywracały uśmiech pomimo jesiennego nastroju.   
       Stała na balkonie jeszcze chwilę po wypaleniu papierosa. Myślała, analizowała, wspominała.  Lea dopiero teraz zaczęła być świadoma swoich czynów. Wzięła głęboki wdech i wyprostowała się. 
 – Zrobię to – powiedziała i wrzuciła kolejnego peta do słoiczka. 
"A potem umyje te cholerne okna". – Obiecała sobie zamykając drzwi na balkon.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
"Papieros przygasał na popielniczce, w prawdzie"
Papieros przygasał na popielniczce, wprawdzie

"nie nazwałaby nigdy popielniczką brudnego od sadzy talerzyka ale"
nie nazwałaby nigdy popielniczką brudnego od sadzy talerzyka[,] ale

"pamiętam ją– powiedziała na głos- Nawet ładna"
pamiętam ją[ ]– powiedziała na głos[ ]– Nawet ładna

"Chyba...To musiało się stać"
Chyba...[ ]To musiało się stać

"Krople deszczu kończyły wyścig na brudnej szybie a liście tańczyły razem z wiatrem."
Krople deszczu kończyły wyścig na brudnej szybie[,] a liście tańczyły razem z wiatrem.

"Była starsza o tą jedną jesień, bardziej pełna jeśli chodzi o"
Była starsza o  jedną jesień, bardziej pełna, jeśli chodzi o

"czajnik był zepsuty więc trzeba było samemu wyłączyć bulgoczący wywar"
czajnik był zepsuty[,] więc trzeba było samemu wyłączyć bulgoczący wywar

"opuściła kuchnię kierując się do pokoju"
opuściła kuchnię[,] kierując się do pokoju

"po prawej...Stosik"
po prawej[ ]...[ ]Stosik

"Wiem że ostatnio"
Wiem[,] że ostatnio

"Raporty które miałaś zrobić"
Raporty[,] które miałaś zrobić

"Temat nie jest łatwy ale mam nadzieje że sobie"
Temat nie jest łatwy[,] ale mam nadzieję[,] że sobie

"Lepiej żebyś zaczęła"
Lepiej[,] żebyś zaczęła

"Tobą...Ale"
Tobą[ ]...[ ]Ale

"Że sie zgadzam?"
Że si[ę] zgadzam?

"Zwracać uwagę na to że chce mnie pocieszać?"
Zwracać uwagę na to[,] że chce mnie pocieszać?

"Nieee- machnęła ręką–"
Nieee[ ]– machnęła ręką[ ]

"iiiii...Jesteśmy"
iiiii[ ]...[ ]Jesteśmy

"Ciekawe tylko na ile."
Może "jak bardzo" byłoby lepsze?

"nadal była gorąca chociaż"
nadal była gorąca[,] chociaż

"Uśmiechała się, wracały obrazy momentów kiedy to ona należała też do tych co się gdzieś"
Uśmiechała się, wracały obrazy momentów[,] kiedy to ona należała do tych[,] co się gdzieś

"Kilka chwil a przywracał uśmiech"
Kilka chwil[,] a przywracały uśmiech

"rzuciła w myślach zamykając drzwi od balkonu."
rzuciła w myślach[,] zamykając drzwi od balkonu.

„Na jesień zawsze do niej przychodzi, depresja”
Jeszcze nie jest tak najgorzej. Niektórzy mają depresję cały rok. ;)
 
„czajnik był zepsuty więc trzeba było samemu wyłączyć bulgoczący wywar, żeby wszystko nie wyparowało.”
Znam to. ^^
 
„Wiem że ostatnio było Ci ciężko, ale najwyższy czas wrócić do pracy. Nie musisz na razie, jeśli chcesz oczywiście, przychodzić do biura. Pracuj w domu. Jak wolisz?”
Normalnie lepiej niż za PRL’u. :D Mój opiekun naukowy to złoty człowiek, ale nawet on nie pisałby do mnie w takiej sprawie. A ten tutaj jest szefem.

Ciekawy tekst Sunshine. Czekam na drugą część.  :p
Odpowiedz
#3
(27-09-2015, 22:39)Sunshine napisał(a): Chciałam podzielić się czymś co ostatnio wyszło z mojej głowy na papier. Część części w ogólnym skrócie, bo innego określenia znaleźć nie mogę, ale będzie tego pewnie więcej. 

Papieros przygasał na (w popielniczce) popielniczce, wprawdzie nie nazwałaby nigdy popielniczką brudnego od sadzy talerzyka, ale tak już się utarło w tym mieszkaniu, że spodek to popielniczka a popielniczki prawdziwej nie ma.  (o matko, jakie to skomplikowane. Może: papieros przygasał na brudnym talerzyku szumnie nazywanym popielniczką. 
– Kiedyś była...(spacja)Taak, pamiętam ją – powiedziała na głos(kropka) – Nawet ładna, ceramiczna, z wizerunkiem koziołka. Stłukła się…(spacja)(spacja)zmarszczyła delikatnie brwi (kropka)(spacja)– Chyba... To musiało się stać podczas jego ostatnich urodzin. Ale kiedy to było? 
(akapit) Przysunęła się do okna. Krople deszczu kończyły wyścig na brudnej szybie, a liście tańczyły razem z wiatrem. Słońce zebrało resztki swojego blasku i przeniosło się w inne części świata. Jesień przyszła szybciej niż się spodziewała. 
Była starsza o tę jedną jesień, bardziej pełna jeśli chodzi o doświadczenie życiowe (bogatsza o nowe doświadczenie życiowe), miała w sobie więcej marzeń, bólu, trosk i zmartwień. Na jesień zawsze do niej przychodzi, [b](bez przecinka)[/b]depresja, (bez przecinka) (proponuję przerzucić "depresja na koniec zdania, po "jej wredna młodsza siostra")jej wredna (przecinek) młodsza siostra. Przygotowała już dla niej miejsce, pewnie w tym roku zostanie na dłużej. 
Od szyby oderwał ją dźwięk gotowanej wody, czajnik był zepsuty, więc trzeba było samemu wyłączyć bulgoczący wywar, żeby wszystko nie wyparowało. Zalała herbatę, resztę wlała do miski z chińską zupką błyskawiczną. Ostatni rzut oka na liście, które właśnie zmieniły walca na tango i opuściła kuchnię, kierując się do pokoju. 
Okna były zasłonięte, jedyne oświetlenie dawał monitor. Przymknęła drzwi, chociaż w mieszkaniu nie było nikogo poza nią. Robiła to już automatycznie, zawsze gdy szła pracować. Kubek zajął swoje honorowe miejsce, (bez przecinka) na wypalonym już od gorąca okręgu, (bez przecinka) po lewej stronie klawiatury. Usiadła i wyciągnęła ręce. 
(spacja) Stosik papierów i teczek po prawej (bez spacji)... Stosik pudełek i plastikowych talerzyków po lewej…
– Wszystko w idealnej równowadze – dodała po chwili (przecinek) uśmiechając się.
 “Brawo (przecinek) Lea, brawo”– pomyślała.– “Dalej starasz się być śmieszna.” (uwaga do obu części wypowiedzi: co to za dziwny cudzysłów?) (kropka po cudzysłowie, nie w środku)
– Kiedyś mi wyjdzie(spacja)(kropka)(U)uśmiechnęła się i otworzyła maila. 

“Lea, 
(w)Wiem (przecinek) że ostatnio było Ci ciężko, ale najwyższy czas wrócić do pracy. Nie musisz na razie, jeśli (nie) chcesz oczywiście, przychodzić do biura. Pracuj w domu. Jak wolisz? 
Raporty, które miałaś zrobić, (bez przecinka) nie są aż tak ważne. Przydzielam Ci nową sprawę. Temat nie jest łatwy, ale mam nadzieję (przecinek) że sobie z tym świetnie poradzisz. Zastanów się i daj mi odpowiedź. (daj mi znać lub odpowiedz)
Lepiej (przecinek) żebyś zaczęła jak najszybciej. 
I pamiętaj (przecinek) Lea, zawsze jesteśmy z Tobą.” (czo ten cudzysłów, czo? ><) (kropka po cudzysłowie)
– On… I tak (ta) jego przyjaźń. “Jestem z Tobą (bez spacji)... Ale przyprowadź ten swój tłusty tyłek jak najszybciej do biura (ale jak najszybciej przyprowadź ten swój tłusty...), bo mam taki kaprys” (to samo, co wyżej) (kropka)
“Biere(ę) to!” 
– Dobra by była ze mnie pisarka… (myślnik i zaznacz, jaką czynność wykonuje. Np. pomyślała) ”Nie, Lea nie jesteś śmieszna.”  (ta sama kwestia, co wyżej) Co mam mu napisać? Że się zgadzam? Tak, to oczywiste. “Zwracać uwagę na to, że chce mnie pocieszać?” Nieee(kropka) – (M)machnęła ręką(kropka) – Oleje(ę) to. (Em, okej, taka kwestia: rozgranicz jakoś wypowiedzi bohaterki od jej myśli, bo nie rozumiem, kiedy ona myśli, kiedy mówi i co tu się właściwie dzieje. Np. Dobra by była ze mnie pisarka – pomyślała, ale zaraz się poprawiła... –> aczkolwiek jeśli to wszystko to jej myśli, nie rozgraniczaj na te w cudzysłowie i te "na wolności", bo wychodzi straszny miszmasz. Albo piszesz wszystko w cudzysłowie, albo piszesz wszystko "luzem")

“Szefie,
(z)Zgadzam się na wszystko. Masz rację, czasu już (już czas albo wywal w ogóle "już") wziąć się za siebie. Przyjdę do biura jutro (przyjdę jutro do biura) po dokumenty i szczegóły co do sprawy. Resztę roboty wykonam w domu. Lepiej się tu czuję. 
Niczego się nie boję, więc i z tym pewnie sobie poradzę. 
Do zobaczenia jutro!” 
– Wyślij iiiii (bez spacji. Nie zapisujemy "iiiiii", wystarczy, że napiszesz "i...")... Jesteśmy ustawieni. Ciekawe tylko na ile. 
Wzięła łyk herbaty, (która)nadal była gorąca, chociaż w pokoju panowała niska temperatura. Zgarnęła sweter  (zbędna spacja) z oparcia krzesła i wyszła z pokoju. Zupka dalej stała tam(przecinek) gdzie ją zostawiła. 
 –(spacja)Czyli nie mam o co się bać, ona nie żyje(spacja)(kropka)(Uśmiechnęła się delikatnie) delikatny uśmiech(spacja, kropka)– Wrócę po ciebie za chwilę. 
Zabrała z blatu zapalniczkę i skierowała się w stronę salonu, zahaczając (zahaczyła) o pierwszą szufladę w komodzie, ("i" w miejsce przecinka) wyszła na balkon. Powiew powietrza, które swoją świeżość miało już dawno za sobą, odurzył ją na chwilę. (powiew nieświeżego powietrza odurzył ją na chwilę)

“Dawno nie otwierałam okien”– pomyślała. –“Trzeba by wywietrzyć (przewietrzyć) mieszkanie.” (cudzysłów + kropki)

Odpaliła papierosa, obłok dymu pofrunął razem z wiatrem i rozpłynął się gdzieś między jabłonią a wierzbą. Wsparta o poręcz balkonu, (bez przecinka) z palącym się papierosem w dłoni, obserwowała ludzi zakrywających szyje przed wiatrem, zakładających kaptury na głowy, biegnących szybko do domów.
Uśmiechała się, wracały obrazy momentów, kiedy to ona należała też (zbędne) do tych, co się gdzieś wiecznie spieszyli  (spieszą) albo uciekała (uciekają) przed deszczem w pochmurne dni. Kilka chwil (drobiazgi?), a przywracały uśmiech,(bez przecinka) pomimo jesiennego nastroju.   
       Stała na balkonie jeszcze chwilę po wypaleniu papierosa.  (zbędna spacja) Myślała, analizowała, wspominała.  (zbędna spacja) Lea dopiero teraz zaczęła być świadoma swoich czynów. Wzięła głęboki wdech i wyprostowała się. 
 – Zrobię to(spacja)(spacja)powiedziała i wrzuciła kolejnego peta do słoiczka. 
"A potem umyje te cholerne okna" (cudzysłowie)rzuciła w myślach (średnio mi to gra. Pomyślała, obiecała sobie?), zamykając drzwi od balkonu (balkonowe, na balkon).
Hum, powiem ci, że jak na początek to całkiem solidny kawałek tekstu. Gdyby skupić się na stronie fabularnej, jest... nieźle. Są jakieś tam braki, aczkolwiek w ogólnym rozrachunku wypadło całkiem całkiem. Jak na taki a la prolog poczułam się zachęcona i chętnie zobaczę, co wymyślisz dalej, bo zapowiada się przyjemnie. Gorzej ze stroną warsztatową – przede wszystkim zajrzyj do poradnika nt. zapisu dialogów i interpunkcji, które są dostępne w odpowiednim dziale na forum. Drugim problemem są zdania – momentami budujesz zawiłe, rozbudowane i strasznie skomplikowane wypowiedzenia. Podrzuciłam ci kilka propozycji uproszczenia ich. Jeszcze rada na koniec: zanim wrzucisz fragment, odstaw go po napisaniu na tydzień, nie zaglądaj do niego w tym czasie i dopiero później sprawdź jeszcze raz. To dobra metoda uczenia się wyłapywania własnych błędów. ::) To ten... do zobaczenia, bo mam nadzieję, że nie zawiedziesz mnie i dasz ciąg dalszy. :3
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
#4
Tekst jest nieco dziwnie "poukładany". Trzeba dobrze się wczytać, by się nie pogubić. Sama treść, jest według mnie bardzo przyjemna i ciekawa. Ten niewielki fragment, a zwłaszcza jego koniec naprawdę wzbudza nutę ciekawości.

Życzę weny :)
Pierwszy, który porównał oczy do gwiazd był poetą-geniuszem, każdy następny – grafomanem. ~ J. Kaczmarski
Odpowiedz
#5
(27-09-2015, 22:39)Sunshine napisał(a): – Nawet ładna, ceramiczna, z wizerunkiem koziołka. Stłukła się... – zmarszczyła (dużą literą) delikatnie brwi.

Jesień przyszła szybciej (przecinek) niż się spodziewała.

Była starsza o jedną porę roku,(spacja)bogatsza o nowe doświadczenia życiowe, miała w sobie więcej marzeń, bólu, trosk i zmartwień.

Od szyby oderwał ją dźwięk gotowanej wody, czajnik był zepsuty, więc trzeba było samemu wyłączyć bulgoczący wywar ("Wywar – płyn otrzymany przez gotowanie w wodzie składników pochodzenia roślinnego lub zwierzęcego". Robiła wywar w czajniku?), żeby wszystko nie wyparowało. Zalała herbatę (tym wywarem? no to smacznego), resztę wlała do miski z chińską zupką błyskawiczną. Ostatni rzut oka na liście, które właśnie zmieniły walca na tango (przecinek) i opuściła kuchnię, kierując się do pokoju.

Kubek zajął swoje honorowe miejsce na wypalonym (że co? chciałbym zobaczyć, jak kubek z herbatą wypala ślad? zawsze myślałem, że to odbarwienia) już od gorąca okręgu po lewej stronie klawiatury.

(spacja)Stosik papierów i teczek po prawej (zbędna spacja) ... Stosik pudełek i plastikowych talerzyków po lewej…
– Wszystko w idealnej równowadze – dodała po chwili (przecinek) uśmiechając się.
"Brawo, Lea, brawo"(spacja)– pomyślała.(spacja)– "Dalej starasz się być śmieszna". 

"Lea, (dlaczego dalej od nowej linii?)
wiem,że ostatnio było Ci ciężko, ale najwyższy czas wrócić do pracy.

Raporty, które miałaś zrobić (przecinek) nie są aż tak ważne.

I pamiętaj, Lea, zawsze jesteśmy z Tobą. (a gdzie cudzysłów zamykający?)

"Jestem z Tobą (zbędna spacja) ... Ale jak najszybciej przyprowadź ten swój tłusty tyłek  do biura, bo mam taki kaprys".
"Bierę to!"
– Dobra by była ze mnie pisarka… – powiedziała – '' (a to co?) Nie, Lea (przecinek) nie jesteś śmieszna.(zbędna kropka)" – pomyślała i po chwili dodała na głos (dwukropek) –  Co mam mu napisać? Że się zgadzam? Tak, to oczywiste. "Zwracać uwagę na to, że chce mnie pocieszać?" Nieee. – Machnęła ręką (kropka) – Oleję to. 

"Szefie, (i znowu od nowej linii?)
zgadzam się na wszystko.

– Wyślij i (zbędna spacja) ... Jesteśmy ustawieni.

(spacja)Czyli nie mam o co się bać, ona nie żyje.

"Dawno nie otwierałam okien"(spacja)– pomyślała. –(spacja)"Trzeba by przewietrzyć mieszkanie".
(wcięcie) Odpaliła papierosa, obłok dymu pofrunął razem z wiatrem i rozpłynął się gdzieś między jabłonią a wierzbą. Wsparta o poręcz balkonu  obserwowała ludzi zakrywających szyje przed wiatrem (powtórzenie), zakładających kaptury na głowy, biegnących szybko do domów.
(wcięcie) Była przepełniona radością, wracały obrazy momentów, kiedy to ona należała też do tych, co się gdzieś wiecznie spieszą albo uciekają przed deszczem w pochmurne dni.

(wcięcie, a nie spacje) Stała na balkonie jeszcze chwilę po wypaleniu papierosa.

"A potem umyje (umyję) te cholerne okna". – Obiecała sobie (przecinek) zamykając drzwi na balkon.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości