Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
[AMAliza] Historia wielkiej miłości
#21
Dzięki za komentarze.
Z tą sukienką też miałem zagwozdkę, ale wolałem się nie odzywać :)
Co do tekstu – już wiem, skąd się biorą scenariusze "Dlaczego ja", "Pamiętniki z wakacji" itp.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#22
(21-09-2015, 22:34)StuGraMP napisał(a): Rozdział V – Narzeczona

 a ja jak tylko usłyszałam, że mogę na tym zarobić i do tego zostać jego wspólnikiem, od razu się zgodziłam. Czyli mądra nie jestem.
Pierwsza rzecz, z która się zgadzam.
No nie jest mądra. Zgodzić się na pieniądze, stanowisko – toż to straszne, ohydne.

 I do tego dobrowolnie przystałam na jego dotyk i całowanie... Przecież ja tego nie chcę. Czuję się wtedy, jakbym zdradzała Emiliano. 
Kobieto, ogarnij się! Przecież on od co najmniej dwóch lat nie żyje. Chcesz do końca życia pozostać w celibacie?
A może znów stanie się dziewicą? U chirurga plastycznego to słono kosztuje.

– Po co mi pierścionek?
– Jak po co? Przecież zgodziłaś się być moją narzeczoną, a narzeczony daje swojej kobiecie pierścionek – uśmiechnął się do mnie i wyciągnął do mnie rękę – czy mogę tobie go włożyć na palec? – czekał na moją dłoń, ale nie mogłam się ruszyć – Amando, musimy ich przekonać o tym co nas łączy. To tylko czasowe.
Bierz! Oddasz do lombardu, a Tomkowi powiesz, że zgubiłaś.
To takie buty, czasowa narzeczona. Pierścionek trza brać, nie ma to tamto. Za taką perfidię, chociaż złoto zostanie.

 Złoto oplatało białe złoto, a po środku diament. Musiał sporo kosztować.
Tak, kółko od breloczka.
Złoto, złoto, złoto... ach i ten diament.

– Moja droga, twoje poczucie humoru jest cudowne – śmiał się teraz bardzo głośno – zapomniałaś, że Steven Wood jest najbogatszym człowiekiem w L.A i do tego jego ojciec jest gangsterem, i że przywiązuje kurewską uwagę do rodziny partnerów biznesowych? 
Nie będzie ci do śmiechu, jak się pomylisz przed Stevenem – oboje wylądujecie w betonowych butach na dnie kanału.
No  :(

Po wylądowaniu, skierowaliśmy się po odbiór bagaży. Zadzwoniła komórka Thomasa i okazało się, że przed wyjściem czeka na nas szofer z tabliczką

A nie z samochodem? To przykre.

 Piękna, zabytkowa architektura, na moje oko około XVIII wiek. Okna piękne i duże rozciągały się po całej szerokości pięter. Byłam zachwycona tym co widziałam.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że najstarsze zabytki architektury w Kalifornii to kościoły – o ile mi wiadomo. E tam, my nie widzieliśmy, a bohaterka widziała, to wie.

 – Jestem Steven Wood – podałam mu rękę, a on ja wziął i pocałował.
Zwyczaj całowania kobiety w rękę jest wręcz źle przyjmowany w USA. Ałtoreczka przenosi więc bezkarnie polskie zwyczaje do innego kraju. W tym wypadku było inaczej, on sobie wziął tę rękę.

– To poczekaj jak zobaczysz swój pokój – uśmiechnął się do mnie – wybrałem dla ciebie najładniejszy ze wszystkich czterdziestu pokoi
Ten dialog jest jakiś taki archaiczny. Gdzie oni trafili? Na dwór królowej Anglii? 
Ojej, a jeśli ona się tam zgubi?

 Meble były jasne, szafa okazała się bardzo duża, łóżko mieściło się po środku pokoju z biało różową satynową pościelą. 
Pokój był wyściełany biało-różową pościelą? A czemu nie? W pałacu zabytkowym jak najbardziej pasuje.

Wpakowałam swoje rzeczy i zabrałam ciuchy na przebranie. Weszłam do łazienki i znów przeżyłam zachwyt. 
Całe szczęście, bo jakby umarła z zachwytu, to by nie przeżyła.
Normalnie, bałam się o nią.


 Trochę się pod malowałam, żeby dodać sobie więcej urody.
Uwaga, dziewczyny:
Pod malować – wykonać skromny makijaż.
Nad malować – zrobić makijaż mocny, wyzywający.


 Kierowaliśmy się w stronę głosów. 
A nie w stronę światła? Szkoda :(

A teraz najbardziej popieprzony fragment rozdziału – nie wiadomo kto do kogo się zwraca.
– Kochani jak miło, ze już jesteście – prawdopodobnie Woods mówi do Amandy i Toma – Poznajcie moich partnerów biznesowych – prawdopodobnie Woods, ale nie wiadomo do kogo – którzy nie zapowiedzianie mnie odwiedzili – Jak to niezapowiedzianie? Przelecieli 4000 km w ciemno? A jakby go nie zastali? – Przedstawię wam – to ile tam jest osób? – to jest piękna Amanda Sting, a to jej narzeczony Thomas May – prawie Luwr, a wiochą zaleciało; najpierw przedstawia się wspólnika, a potem jego żonę/narzeczoną/kochankę (niepotrzebne skreślić lub zastrzelić) – przywitałam się szerokim uśmiechem. I wtedy kiedy Steven przedstawiał mi swojego zastępcę dyrektora – Co to za stanowisko "zastępca dyrektor"? – przeżyłam szok – Amando – tu znowu zwraca się do Amandy? – poznaj mojego najlepszego pracownika Dominica Ridicka – uśmiechnął się do mnie bardzo blado i wyciągnął rękę – kto? Woods? – A ja tylko pamiętam, że krzyknęłam
– Emiliano, ty żyjesz !!!
I film mi się urwał ...
Nosz kuźwa – Atak Klonów.
Gorzej, bo teraz będzie dwóch narzeczonych, aż się boję.
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#23
Zgodnie z zapowiedzią dzisiejszy rozdział został przeanalizowany w duecie :)
Jako pierwszy do tego zadania zgłosił się Samotny wilk ze wschodu. Zatem przystąpmy do rzeczy.

Komentują dla was:
StuGraMP
Samotny wilk ze wschodu

Rozdział VI – Szok
 
Ocknęłam się w łóżku, w swoim pokoju. Przy mnie siedział Thomas i trzymał mnie za rękę. Zobaczył, że się obudziłam i usiadł koło mnie na łóżku.
Gdzie on siedział? Na podłodze?
No chyba. "Przy mnie siedział", ale gdzie?... Może na łóżku.
Albo pod łóżkiem.
Może być, że pod łóżkiem.

– Jak się czujesz? – patrzył na mnie z troską
– Chyba dobrze. Ale co się stało?
– Zemdlałaś kochanie. Ale przed tym krzykłaś
Jak mnie dobijają takie słowa – zamiast 'krzyknęłaś' jest 'krzykłaś'. Jak ta kobieta pisze...

Twoje słowa na wszystkich wywarły zdziwienie.
Na mnie też wywarły.

Patrzyłam na Toma i pomału przypominałam sobie, co takiego się zdarzyło.
– Gdzie jest Emiliano! muszę natychmiast z nim rozmawiać
Jaki terror.
No, jaka szybka... Od razu!

– Amando tu nie ma żadnego Emiliano – nie wierzyłam w to co do mnie mówił – wykrzaczyłaś 
:D O Boże!...
te słowa o Emiliano, ale to nie on. Kochanie, on nie żyje.
'wykrzaczyłaś' zamiast 'wykrzyczałaś'.
Ona naprawdę się wykrzaczyła.

– Thomas, wyjdź stąd natychmiast – siedział i nie ruszał się – spieprzaj stąd Thomas!
Ja pierdzielę... Co on jej takiego zrobił?
Za bardzo się na nią patrzył.

Wstał, chciał coś powiedzieć, ale pokazałam mu ręką żeby się wynosił.
Wziął siebie za kark i się wyniósł.
Tak jest… Zapakował się w walizkę.
Zostałam sama i nie wiedziałam czy to wszystko jest prawdą czy kłamstwem. A może ten facet, jak dobrze pamiętam Dominic, jest łudząco podobny do Emiliano. Ale nie, ja wiem, że to on. Widziałam jego ból i strach w oczach. To musi być Emiliano.
Jaki z niej detektyw.
Ból w oczach zobaczyła.

Miłość jak się narodziła między nami była prawdziwa, ale dlaczego tak mnie oszukał, tak bardzo mnie skrzywdził. Tyle straciłam, jego i dziecko, a teraz stanął przede mną żywy. Czemu się nic nie odezwał, tylko zostawił mnie w cierpieniu i bólu? Muszę się tego wszystkiego dowiedzieć i to jak najszybciej.
Od razu mi się przypomina, jak nasz były prezydent napisał „w bulu”.
Mi też się to skojarzyło.
Ale tu na szczęście jest dobrze napisane.

Wstałam z łózka i poszłam do łazienki,żeby się odświeżyć i przebrać. Trochę mi się kręciło w głowie, ale ja to miałam gdzieś. Musiałam jak najszybciej zejść na dół, żeby z " Dominiciem" porozmawiać.
Czemu to jest w cudzysłowie? Nie mam pojęcia.
Pewnie to jest coś takiego, że ona wie, że to jest Emiliano, a przedstawił się jako Dominic... chciała to pokazać – taki zabieg.
Taki zabieg… chirurgiczny.

Za oknem już się ściemniało, nawet nie wiedziałam, która jest godzina,
Kurde, tam nigdzie zegarków nie było? 40 pokoi i zegarków nigdzie nie ma.
Powinien stać lokaj i mówić.
Tak... przy każdym pokoju.
Ale to było teraz mało ważne.
Kiedy byłam już gotowa, zeszłam na dół. W jadalni nie było nikogo, więc poszłam do pokoju, w którym były otwarte drzwi. Zajrzałam do środka. Na kanapie siedział Tom, a na fotelu Steven. Kiedy mnie zobaczyli obydwoje zerwali się na równe nogi. Thomas doleciał do mnie i złapał mnie pod ramie, prowadząc do kanapy.
Czy ona tak źle wyglądała, że trzeba ją było prowadzić?
Nie. Prowadził ją, żeby nie uciekła.

Usiadłam i z bladym uśmiechem zwróciłam się do Stevena.
– Przepraszam za swoje zachowanie, ale twój pracownik kogoś mi bardzo przypomina – Steven wstał i podszedł do mnie.
– Amando, nie musisz przepraszać. Thomas mi wszystko powiedział i bardzo mi przykro z tego powodu – dotknął mojej dłoni i ją poklepał – Rozmawiałem z Dominiciem i powiedział, że widzi ciebie pierwszy raz w życiu. Po prosił mnie, żebym przeprosił ciebie w jego imieniu, że przez nie go wróciłaś do bolesnych wspomnień.
Przez takie błędy ciężko się czyta.

Jutro przyjedzie i chciałby z tobą porozmawiać i przeprosić osobiście.
– Oczywiście, że nie mam nic przeciwko porozmawiania z nim 
Ciężki jest język polski.
– wiedziałam, że nie przyzna się do tego, że mnie zna. To było do przewidzenia, ale jak jutro się zjawi to będzie musiał mi wszystko wyśpiewać. Nie dam się tak łatwo zbyć.
Ciekawe, jak go zmusi. Co, serum prawdy mu poda?

– Mogę ci zadać pytanie? – skierowałam się do Stevena
– Oczywiście, że możesz i pytaj śmiało – posłał mi swój ciepły uśmiech.
– Wiem, że to nie moja sprawa, ale powiedź mi ile czasu znasz Dominica – spojrzałam na nie go, wyczekując odpowiedzi – jeśli nie chcesz to nie odpowiadaj.
– Amando, myślałem dokładnie kiedy się poznałem z Dominiciem. Jak mnie moja pamięć nie zawodzi, to ponad dwa lata się znamy. Dominic to mój najlepszy pracownik – na tą myśl sam się uśmiechnął pod nosem – kiedy go poznałem, nie miał nic. 
Jak to nic nie miał, chyba ściemniał .
Szkoda mi się go zrobiło i wziąłem Dominica pod swoje skrzydła. Nie żałuje, bo okazał się lojalnym przyjacielem i pracownikiem.
– Dziękuje za odpowiedź 
Co to za sztuczne teksty – "Dziękuję za odpowiedź"
"Przepraszam".
– posłałam mu swój uroczy uśmiech – w tych czasach teraz trudno o lojalnych pracowników, a przede wszystkim przyjaciół – Tom patrzył na mnie uważnie. Chwycił mnie za rękę i zapytał.
– Kochanie. na pewno jesteś głodna.
– Tak, jestem głodna.
"Tak, jestem głodna".
Normalnie rozmowa z robotem:
– Idź do kąta!
– Tak, idę do kąta.


– Jeśli Steven nie masz nic przeciwko, to zaprowadzę Amandę do kuchni by coś zjadła.
Ja pierniczę... Jeszcze niech sobie sama ukroi chleb. Czemu ma iść do kuchni?
Bo tam jest miejsce kobiety.
– Oczywiście, w końcu niech zbiera siły na jutrzejszą pracę, bo od rana zaczynamy – uśmiechnął się i usiadł na fotelu.
Jak jest zmęczona, to niech idzie spać.
Steven ma w domu 40 pokoi, ale żaden nie jest jego. Nie ma gdzie się położyć – wszystko dla gości.
 
Nie chciałam już dzisiaj wracać do tematu Dominica, Thomas musiał to wyczuć i o nic mnie nie pytał.
Zeszliśmy do kuchni, nikogo w niej nie było, więc Tom zajął się szykowaniem jedzenia dla mnie. Thomas był cudownym przyjacielem i dobrym człowiekiem. Źle się czułam z tym, że tak go u siebie w pokoju potraktowałam.
– Słuchaj Tom, chciałam ciebie bardzo przeprosić za swoje zachowanie. Zachowałam się jak podła świnia. Przepraszam cię bardzo – Tom odłożył warzywa i podszedł do mnie. Uniósł mój podbródek do góry, 
Ciekawe, czy przypadkiem w lewej ręce nie miał noża.
tak żebym spojrzała na nie go. Nasz wzrok się spotkał, Thomas zbliżył swoje usta do moich i mnie pocałował.
Chwileczkę. Ona się zgodziła na pocałunki, ale w obecności tamtego gościa, a nie tak o...
Wykorzystał sytuację.
– Przepraszam, że przeszkadzam, ale chciałem porozmawiać z twoją narzeczoną – Dominic stanął przed nami, a mnie mowę odjęło 
Kiedy on przyjechał? Przecież to miało być następnego dnia. Tak?
Mnie też to dziwi.
To mi się chyba film urwał.
– chyba nie masz nic przeciwko Thomas ? – gdyby wzrok mógł zabijać to Tom by już nie żył.
– Oczywiście, że możecie porozmawiać – spojrzał na mnie zdenerwowany. 
Ale kto? Chyba Tomas.
Podszedł i mnie pocałował w policzek.
Kiedy wyszedł (tu powinien być przecinek) Dominic się odezwał rozkazującym tonem.
Bez przecinka wychodzi, że to Dominic wyszedł.
Może oboje wyszli.
Tak, wszyscy wyszli, a Dominic został sam.
– Chodź ze mną.
Tak jak chciał poszłam za nim. Prowadził mnie do małej altanki w ogrodzie.
– A teraz usiądź i mnie posłuchaj, bo drugi raz nie będę powtarzał – stałam i wpatrywałam się w nie go otępiała. Jak on może odzywać się do mnie takim tonem. Co się z nim stało? Nie poznaje go.
– Hola, hola. 
W tym momencie to "hola, hola" trochę mnie dziwi, bo skoro oboje byli kiedyś w Hiszpanii, to powinni wiedzieć że 'hola' po hiszpańsku to 'cześć'.
Więc ona z nim się przywitała.
Nie jestem pieskiem tresowanym, żeby mi rozkazywać – nie dokończyłam swojej wypowiedzi, bo przerwał mi Emiliano vel Dominic.
– Mam ci tylko jedno do powiedzenia Amando i radzę ci żebyś mnie posłuchała. Musisz wyjechać do Nowego Yorku, do domu. Tam jest twoje miejsce, a nie tu. Steven jest bardzo niebezpieczny, a ja nie chcę żeby coś ci się stało – on ma mi czelność mówić co ja mam robić? Nie doczekanie.
– Słuchaj mnie, nie wiem jak ci tam na imię czy Emiliano czy Dominic. Nie masz prawa rządzić mną i nakazywać mi co mam robić, a czego nie. Jak śmiesz tak do mnie mówić, po tym wszystkim co mi zrobiłeś, jak mnie zraniłeś.
– Słuchaj mnie mała, 
"mała"...
No... 20 lat i mała.
nie wiem co ty sobie wbiłaś do tej swojej pięknej główki, ale mylisz mnie z kimś.
– A teraz ty mnie posłuchaj, bo nie będę powtarzać. Przez twoją sfingowaną śmierć, straciłam dziecko – podszedł do mnie bliżej i złapał mnie za ramiona i wrzasnął.
Coś go zabolało? Nie wiem...
– Jak straciłaś dziecko?! Ja pierdolę, nigdy sobie tego nie wybaczę. Tak bardzo ciebie przepraszam Ami... – urwał i usiadł na ławce. Rękami zakrył sobie twarz i zaczął płakać. 
Dobrze, że jej twarzy nie zakrył.
Coś gadał pod nosem, że nie wybaczy sobie, że to wszystko przez ten pieprzony wypadek, że on nie chciał, że nie wiedział...
– Emiliano, przestań płakać i wytłumacz mi do cholery dlaczego to zrobiłeś – stanęłam na przeciwko nie go i złapałam za dłonie. Podniósł głowę i spojrzał na mnie. Jego twarz była cała zapłakana, oczy zaczerwienione. Złapał mnie mocniej za ręce i zaczął mówić
– Emi nie mogę ci powiedzieć, 
Nie 'Emi' tylko 'Ami' – jeśli już, bo to jest Amanda.
nie chcę żeby coś ci się stało – przerwał na chwilę, wstał i mnie przytulił – Amando, 
O... A teraz jest 'Amando'. Autorka chyba sama nie wie, kto mówi w danym momencie.
Może to 'Emi' powiedział do siebie...
Ale rozmowa z samym sobą, to już jakaś psychoza.
nigdy bym nie przypuszczał, że ciebie, w tym cholernym miejscu spotkam. Proszę cię wyjedź stąd. Boję się o ciebie – patrzył na mnie z tęsknotą w oczach, łzy się na nowo nasiliły. 
Jak łzy mogą się nasilić?
[b]Nie wiem. Przedtem płakał słabo, teraz mocniej.[/b]
Objął mnie znowu i tym razem zaczął całować. Chciałam go odepchnąć, ale nie mogłam. Tak bardzo za nim tęskniłam i tak bardzo kochałam. Nagle on sam się oderwał ode mnie.
– Kurwa ! Amando ty masz narzeczonego... – miał na twarzy przygnębiający smutek i złość – szybko się pocieszyłaś 
Dwa lata to nie tak szybko.
Żałoba powinna trwać 10 lat.
– no i nie wytrzymałam. Doszłam i strzeliłam go w ten bezczelny pysk. 
Ona doszła – trochę dwuznacznie to brzmi, ale nic...
No właśnie – ona doszła i strzeliła :D
Jak on może tak mówić.
– Ty mnie śmiesz pouczać? ty, który tak bardzo mnie oszukał. Ja w przeciwieństwie do ciebie żyję 
A on co... Jest martwy?
A on zombi jest.
– odwróciłam się i chciałam odejść, ale wróciłam i powiedziałam do nie go – Przy tobie zawsze czułam się bezpiecznie, zawsze mogłam się do ciebie przytulić i powiedzieć, że cię tak bardzo
kocham – do moich oczu napłynęły łzy – Ty zawsze mi odpowiadałeś, że bezemnie 
Tutaj znowu łącznie... 'Niego' rozdzielnie napisze, a 'beze mnie' łącznie.
Ale on jej odpowiadał, bo zawsze spotykała ludzi, którzy jej nie odpowiadali.
Chyba tak. Ona do nich mówiła, a oni jej nie odpowiadali.
Trudne miała życie.
nie możesz żyć, że jestem dla ciebie wszystkim co najcenniejsze... – spojrzałam na nie go przez łzy i dodałam – Odszedłeś... teraz wiem, że nie mam takiej osoby już na świecie 
Niech mi to ktoś przetłumaczy na polski, bo nie rozumiem.
– odwróciłam się i ruszyłam w stronę domu. Rozpłakałam się już całkowicie.
– Ami, proszę cię, poczekaj. Pozwól mi sobie wszystko wyjaśnić. Błagam cię.
To po co on tracił czas na głupie gadanie, zamiast wyjaśniać.
– Sądzisz, że mamy jeszcze o czym rozmawiać?
– Tak mamy, ale nie tu. Spotkajmy się jutro tu o północy, kiedy będą już wszyscy spać.
'Nie tu', ale 'spotkajmy się jutro tu'.
:D A ja nie rozumiem, dlaczego 'jutro'. Wyszła z kuchni, zjadła kolację, więc już dzisiaj chyba wszyscy śpią.
 Ja tu i tak jutro zostaje na noc.
– Zgoda, w końcu należą mi się wyjaśnienia – odwróciłam się i ruszyłam do drzwi i gdy wchodziłam do domu usłyszałam.
– Amando, zawsze ciebie kochałem i kochać będę zawsze. Nie było dnia bym o tobie nie myślał. Chciałem to wszystko rzucić, ale nie mogę 
Rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady.
– kiedy wydawało mi się, że skończył, co było mylne, zaraz dodał – tylko błagam cię na wszystko, nie wychodź za Thomasa... 
Przecież w ciągu jednego dnia nie wyjdzie za Tomasa. Co on, jest nienormalny?
Chyba że Steven ma uprawnienia do udzielania ślubów.
– nie odpowiedziałam nic tylko weszłam do domu...
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#24
Cytat:Rozmawiałem z Dominiciem
Gdy widzę tak odmienione imię, od razu mi się wydaje, że w mianowniku brzmi ono "Dominić" xD

Niektóre zdania w tym fragmencie są tak źle ułożone, że nawet domyślić się nie można, o co w nich chodzi. :/ Ale fajnie, że pojawiła się pierwsza analiza w duecie. ^^
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#25
Jest tak, jak myślałem – analiza w duecie daje podwójna frajdę :)
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#26
Ogólnie śmiechu było co nie miara :D. Ogólnie jak Stu czytał to z takim trudem jakby miał do przeczytania Koran w języki arabskim xd.
– Let the stars guide you. We will meet in the night skies ^^.
(Seasons, they will change
Life will make you grow
Dreams will make you cry, cry, cry...
...
I know that
Ooh, birds fly in different direction
Ooh, I hope to see you again)

Niech wasz opierzone słowa mkną wysoko w niebo! Do gwiazd! Jak niczym ograniczone ptaki, niech niosą waszą historię, niech każdy usłyszy wasz głos!
Odpowiedz
Reklama AdSense
#27
Łał, gratulacje ;D Mimo dosyć mizernego pod wieczór humoru, udało wam się rozśmieszyć, chociaż w szczególności Stu, który poprzednie części przygotował samotnie. A później z Samotnym ;) Gratulacje, panowie, miło, że zebraliście się w duet ;) Czekam na jakieś kolejne części:D
"A więc jedyne, czym się potrafisz pochwalić, to tym, ile przeleciałeś dziewczyn? Super, to stawia cię niewiele wyżej niż małpy. Przewagę daje ci to, że potrafisz obsłużyć telewizor i spuścić wodę w kiblu."
Odpowiedz
#28
Uff... Kolejny rozdział przeszedł "gruntowną" analizę. Tym razem przeprowadzili ją:
StuGraMP
Vetala

Rozdział 7 – Sms

Szybkim krokiem ruszyłam w stronę swojego pokoju, chciałam być sama i pomyśleć co ja mam teraz zrobić. Nigdy by mi przez myśl nie przeszło, że człowiek, którego tak bardzo kochałam, potrafił tak mnie skrzywdzić.
Przecież on jej teraz nic nie zrobił. On z nią tylko pogadał… No i udał, że nie żyje.
Może w końcu się wyjaśni, dlaczego to zrobił.
To jest jedyna ciekawa rzecz w tym opowiadaniu.
Pewnie się okaże, że jest agentem jak James Bond.
Nie wiem, co ja takiego zrobiłam, że zadał mi takie cierpienie. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk SMSa. Biorę telefon i widzę numer, którego nie znam.
Oo… Narracja się nagle zmieniła.
Rzeczywiście. Mamy czas teraźniejszy. Ciekawe. Dalej też tak jest.
Otwieram wiadomość i to co czytam robi mi kolejny mętlik w głowie…
Można mieć kilka mętlików w głowie, tak w ogóle?
Nie wiem. Albo ma się mętlik w głowie, albo nie. Ale żeby mieć kilka?…
Widziałem, że poznałaś prawdę. On nigdy nie wróci do ciebie... Dla twojego i jego bezpieczeństwa wyjedź, bo inaczej twoje życie zamieni się w najgorszy koszmar...
PRZYJACIEL.
Holender jasny... Kto to w końcu pisze?
Obstawiam, że to Tomas, tylko że sam się zfriendzonował automatycznie podpisując się „Przyjaciel”.
No właśnie, tylko czemu nagle Tomas by pisał, że grozi jej niebezpieczeństwo?
A może to ten mafiozo pisze...
Usiadłam i nie wiedziałam co mam myśleć. O co tu do cholery chodzi... Jedyne co stwierdziłam w tym momencie, to dowiedzieć się prawdy i kim jest ten tajemniczy "przyjaciel"
Jakie to zdanie jest bez sensu: „stwierdziłam w tym momencie, to dowiedzieć się prawdy”. To jest taki skrót myślowy, że po prostu...
Stwierdziła, że musi się dowiedzieć – czyli nic nie stwierdziła, tak na dobrą sprawę.
Najgorsze było to, że nie mogłam z nikim o tym porozmawiać, jedynie tylko z Emiliano...
Obudziło mnie pukanie do drzwi. Wstałam, nałożyłam szlafrok i ruszyłam otworzyć.
Jaki przeskok czasowy: przeczytała esemesa i nagle się obudziła – przegapiła moment, w którym zasnęła. Nie oddzieliła tych części ani dodatkową interlinią, ani kropkami...
Powinna to jakoś wprowadzić, a nie, że czyta esemesa i nagle się obudziła. A może to jej się śniło, że czyta esemesa?...
– Widzę kochanie, że dobrze ci się spało, ale za pół godziny zaczynamy pracę – stał przede mną Tom.
– Nie tak dobrze, jak to sobie wyobrażasz – odparłam zaspana – za piętnaście minut będę na dole – Tom kiwnął głową i odszedł, a ja skierowałam się w stronę szafy po ubrania. Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam makijaż, włosy zawiązałam w koński ogon i ruszyłam na dół.
Rozumiem, że gołą, bo nie jest napisane, że się ubrała.
W jadalni siedział Tom, Steven i ... " Dominic " . Przywitałam się i nie wiem czemu, ale podeszłam do Thomasa i złożyłam całusa na jego policzku i powiedziałam...
– Dzień dobry kochanie – rzuciłam ukradkowe spojrzenie w stronę " Dominica " .
Jego spojrzenie było pełne złości, smutku i bólu.
To ma bardzo bogate spojrzenie. Jak można rozróżnić trzy emocje w jednym spojrzeniu?
Ona jest po prostu zdolna i wyczytała z niego wszystko.
Musiałam jakoś go ukarać, niech chociaż przez chwilę trochę po cierpi i w małym procencie czuję się skrzywdzony.
– Witaj skarbie – Thomas wstał, odsunął mi krzesło i też mnie pocałował.
– Miło patrzeć na zakochanych ludzi – rzekł Steven – którzy nie udają, że się kochają – uśmiechnął się do nas – jesteś cholernym szczęściarzem May, Amanda jest piękną, i cudowną kobietą.
Czemu tu jest przecinek przed „i”?... Tam, gdzie powinien być przecinek, to nie postawi, a tu jest.
Stwierdziła, że brakowało wcześniej, to teraz postawi.
Ach tak, nadrabia.
Gratuluję wam takiej miłości, bo nie każdy ma to szczęście – spojrzałam w stronę " Dominica " i to co zobaczyłam na jego twarzy zaczęło mnie ranić.
Wow.
Co ona takiego zobaczyła na jego twarzy? Jakieś pryszcze mu tam wyrosły?
Jego oczy przygasły, nie miały żadnego wyrazu. Twarz była wykrzywiona w bólu. Tak bardzo chciałam podejść do nie go i powiedzieć, że to nie tak, że ja Thomasa nie kocham, że to tylko na niby, ale nie mogłam. Tak bardzo mnie to bolało, wspomnienia na nowo wróciły. Ten cholerny ból i ten pieprzony sms, to wszystko mnie na nowo zaczęło przerastać.
Co ma do tego esemes?
Esemes był tak trudny do zniesienia, że zaczął ją przerastać.
Czułam jak do moich oczu napływają łzy.
Czy ona zaczęła tak nagle, z dupy, płakać? Kurde, nie wiem, czy to jest jakaś choroba psychiczna?
Ciekawe, co pomyśleli w tym momencie wszyscy tam obecni. Ona zaczęła płakać... Nie wiadomo z czego. Ze szczęścia? Steven mówi: o fajnie, że się kochacie, super... A ona zaczyna płakać.
Nie wiem, może to jakiś zespół napięcia przedmiesiączkowego i ona nie wyrabia ze swoimi emocjami.
– Przepraszam – powiedziałam i odeszłam od stołu, nawet nic nie jedząc. Kiedy wyszłam po biegłam do pokoju, rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać...
Pamiętam słowa Emiliano w ostatniej naszej rozmowie, że bardzo mnie kocha i jest najszczęśliwszym człowiekiem na świecie... Dlaczego on mnie tak okropnie okłamał. I nagle przyszła mi myśl, żeby zadzwonić do Emmy, żeby wszystko jej odpowiedzieć i wyrzucić to z siebie.
Tak, świetny pomysł. Jest w domu mafioza i dzwoni do przyjaciółki poskarżyć się, że jest jej ciężko.
I niby co jej powie? Że jest u mafioza?
W ogóle nie wiadomo, czy jej powiedziała, dokąd wyjeżdża. Więc jakby się teraz spytała, gdzie teraz jest... „A, mieszkam u mafioza, nic się nie dzieje”.
Spokój, tylko spotkałam swojego byłego.
Który nie żył od dwóch lat i nagle magicznie się pojawił.
Kiedy miałam wybrać numer mojej przyjaciółki, nagle drzwi się otworzyły. Przestraszyłam się i podskoczyłam na łóżku. Myślałam, że to Tom, ale kiedy sie odwróciłam, zobaczyłam Emiliano. Zerwałam się na równe nogi.
– Co ty tu do cholery robisz ? – mój głos wydał się bardziej podniesiony niż bym chciała.Szybko otarłam łzy z twarzy.
– Amando, muszę znać odpowiedź od ciebie.
Jakie te dialogi są drętwe. Już drętwiej nie dało się chyba tego napisać.
Czy ty go naprawdę kochasz? – stał i patrzył na mnie z tym martwym wzrokiem – odpowiedz mi!
„Patrzył na mnie z tym martwym wzrokiem”. To wzrok stał obok?
Tak i oboje na nią patrzyli :D
– Co ja mam ci powiedzieć! – w głowie szukałam odpowiednich słów, ale nie zdążyłam. Emiliano podszedł do mnie, dłońmi złapał mnie za twarz, przyciągnął do siebie i zaczął mnie całować.
Wiedziałam, że tak się stanie.
Wszyscy ją całują – normalnie masakra. Biorą za twarz i całują.
Bóg jedyny tylko wie, jak bardzo tęskniłam za jego dotykiem, za jego cudownymi ustami. Kiedy dowiedziałam się, że nie żyje, mój świat się zawalił, a teraz on stoi przede mną i mnie całuje.
To trochę brzmi, jakby świat stał przed nią i ją całował.
Chciałam się oprzeć, ale tęsknota zwyciężyła. Przylgnęłam do nie go całym ciałem i oddałam mu pocałunek. Ale on wtedy mnie puścił i odsunął się. Byłam bardzo rozczarowana, że się ode mnie odsunął.
– Ja pierdolę Ami, czemu mi to robisz? – chciałam coś powiedzieć, ale mi przerwał – wysłuchaj mnie i nie przerywaj – kiwnałam głową, że rozumiem, a on dalej mówił – Kurwa – przeklną i zaczął chodzić nerwowo po pokoju – wiem, że to co ci zrobiłem jest nie do wybaczenia, ale nie mogłem inaczej postąpić. Oni by ci zrobili krzywdę – zamilkł i stanął twarzą do mnie. Bił się ze swoimi myślami, a ja patrzyłam na nie go i chciałam dojść bliżej i go dotknąć, ale nie mogłam się ruszyć – musiałem skrzywdzić wszystkich swoją śmiercią... ale to było najlepszym wyjściem dla rodziców, a przede wszystkim dla ciebie
Czyli jego rodzice też nie wiedzą, że on żyje? To przepraszam bardzo, kto stwierdził w ogóle jego zgon? Jak się odbył pogrzeb?
Z tamtego opisu wynikało, że wszyscy byli przekonani, że on jest martwy. Tylko jakim cudem? Jak on wkręcił całe swoje otoczenie w to, że jest martwy?
Jak w ogóle zrobili gościowi pogrzeb? Co, pustą trumnę ponieśli?
Może miał brata bliźniaka.
No właśnie o to chodzi. Jak mu się udało wszystkich oszukać?
– spuścił wzrok i mówił dalej – Amando, moja przeszłość mnie dopadła i zniszczyła mnie, ale najbardziej ucierpiałaś ty
On był nauczycielem, więc jaka przeszłość? Złe oceny komuś powpisywał?
Może ten mafiozo chodził do niego do szkoły i ten mu postawił dwóję...
– ruszył w moją stronę, złapał mnie pod brodę, żebym spojrzał na nie go
Zmieniła płeć.
Normalnie gender.
– tak bardzo ciebie kochałem i kocham nadal. Jesteś wszystkim co dla mnie najcenniejsze. Jesteś moim życiem, moim światem, powietrzem bez, którego życie nie istnieje. Kiedy ciebie zobaczyłem w tym domu, to był cud, cud którego nigdy bym się nie spodziewał – pocałował mnie bardzo namiętnie, tak jak kiedyś. Czułam jego miłość i to cholerne cierpienie. Chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie.
Żeby to cierpienie trwało wiecznie?
Pragnęłam być znów z nim, mieć go blisko siebie. Znów oderwał się ode mnie i zobaczyłam w jego oczach łzy, które zaczęły po woli spływać po jego policzkach, dłonią otarłam jego łzy – Amando, musisz stąd wyjechać, bo oni się w końcu dowiedzą, że tu jesteś i mogą zrobić ci krzywdę.
Jacy oni? Kosmici? Ta mafia?
Tyle czasu ciebie chroniłem i teraz też na to nie pozwolę, by coś ci się stało, za bardzo ciebie kocham – słuchałam Emiliano i nie mogłam zrozumieć, dlaczego miałby mnie ktoś skrzywdzić i za co.
– Emiliano posłuchaj mnie – podniosłam rękę w geście by mi nie przerywał – nie wiem kto i za co miałby mnie skrzywdzić. Na razie to ty najbardziej mnie skrzywdziłeś i ten ból ciągle jest we mnie – wskazałam ręką na serce – Dla twojej świadomości ja tu jestem w pracy razem z Thomasem – na dźwięk jego imienia odszedł ode mnie o parę kroków.
– Powiedz mi, czy ty go kochasz? Błagam odpowiedz.
– To nie jest tak jak myślisz,
:) „To nie jest tak, jak myślisz” – to chyba najgorsza odpowiedź jakiej można udzielić na to pytanie.
ja z nim pracuję, a to całe narzeczeństwo to blef dla Stevena. Nie, nie kocham Thomasa, bo ... – zamilkłam na chwilę, by powstrzymać łzy napływające do oczu, ale nie mogłam, więc znów się rozpadłam i dokończyłam wypowiedź – bo kocham ciebie, nigdy się nie pogodziłam z twoją śmiercią. A teraz ty stoisz przede mną żywy i mówisz, że mam wyjechać i znowu ciebie stracić? – zrobiłam małą przerwę – nie wyjadę bez ciebię, będę walczyć o ciebie jak lwica o swoje małe – podeszłam bliżej Emiliano, złapałam go za rękę i powiedziałam przez łzy – za bardzo ciebie kocham, by pozwolić ci kolejny raz odejść ode mnie. Rozumiesz !!! Nigdy!!!
Więcej wykrzykników nie dało się zrobić? Jak ta wypowiedź musiała brzmieć... Wcześniej wszystko spokojnie, bez żadnego wykrzyknika, a tu nagle trzy. Czyli musiała mówić w miarę cicho i nagle się wydarła.
Jakby spadała z urwiska.
– złapałam go za szyję i przyciągnęłam w swoją stronę. Spojrzałam kolejny raz w jego oczy – jesteś moim życiem, powietrzem, moim cholernym " ciołkiem " – i pocałowałam go.
Kiedy oderwałam się od nie go, ruszyłam do drzwi i odwróciłam się – a co do skrzywdzenia mnie, to nie ma takiej możliwości.
Czemu to jest po myślniku? Czy ona to mówi?
To jest tak bardzo uporządkowane – wszystkie akapity i myśli.
Nawet ten sms, który dostałam wczoraj mnie nie odstraszy – po jego twarzy przeszedł szok i chciał coś powiedzieć, ale mu nie pozwoliłam – nic nie mów, bo żaden cholerny " przyjaciel " mnie nie wystraszy – tymi słowami zakończyłam swoją wypowiedź i wyszłam.
A pewnie to nie on wysyła.
Ale ten przyjaciel nie miał jej wystraszyć, tylko ostrzec, więc nie ogarniam sensu tej wypowiedzi.
Zeszłam na dół i przeprosiłam Toma i Stevena za swoje zachowanie przy śniadaniu. Obydwoje się uśmiechnęli i skierowaliśmy się w stronę ogrodu.
Dzień był bardzo gorący, a ja ciągle myślałam o tym przeklętym smsie. Muszę rozszyfrować kim jest ten fiut, który próbuje mnie wystraszyć i odsunąć od Emiliano. Nie uda mu się, bo on należy do mnie i nie oddam go bez walki.
Praca w ogrodzie trochę mnie odprężyła,
To ona tam poszła pracować?
Co?
Chyba skopała mu ogródek. Tak to brzmi.
Poszła pracować do ogrodu, będąc gościem u mafioza. A może ona mu ten ogród projektuje...
W sumie tak, ale w takim razie powinna 'pracować nad ogrodem'.
ale czułam już pomału zmęczenie, po nie przespanej nocy. Kiedy kończyłam pracę , przyszedł na mój telefon sms.
Zobacz. Te esemesy są jakieś nawiedzone, bo zmieniają narrację. Do tego momentu czas przeszły, przychodzi esemes i mamy czas teraźniejszy.
Wyjmuje komórkę i czytam, a przed moimi oczami robi się czarna plama.
Wyświetlacz się zepsuł.
Biorę głęboki oddech i siadam na trawie. Czytam jeszcze raz słowa z SMSa.
Pisałam ci,
Kobieta.
To jakaś kobieta do niej pisała?...
Ale w tamtym esemesie jest „Widziałem, że poznałaś prawdę”, a teraz jest nagle zmiana płci.
Teraz pytanie: czy to jest literówka, czy piszą do niej dwie różne osoby.
Nie mam pojęcia. Amanda przecież też już zmieniała tu płeć.
że masz stąd wyjechać... Nie słuchasz, więc teraz zabawimy się w moją grę, w której nie ma reguł. Pamiętaj, ja za wszelką cenę wygrywam ha ha...
Zaczynam się pomału bać, ale nie pozwolę sobie na strach, na pewno nie teraz, kiedy Emiliano jest.
Jest – co?
Że istnieje?
Niestety łzy mi zaczynają spływać po mojej twarzy. Ocieram je ręką i wtedy dostaję kolejnego smsa.
Nawet ładnie wyglądasz, kiedy płaczesz i siedzisz na trawie.
Jakiś stalker, ja nie mogę...
Już wiem co z tobą zrobię, kiedy do jutra nie wyjedziesz.
Twój przyjaciel... XxX
Wstaje zszokowana i rozglądam się na około, ale oprócz Toma nie widzę nikogo. Nerwy wzbierają coraz mocniej i nie myśląc odpisuje.
Słuchaj ty chory skurwysynu! Nie boję się ciebie. Nigdzie nie wyjadę, żeby to było jasne. Radzę ci, żebyś to ty się zaczął bać mnie. To ty wypierdalaj debilu...
Twój wróg A.S
„Sam spadaj, debilu. Jesteś u pani”.
Co ona mu grozi, skoro nawet nie wie, kto to jest.
To w ogóle jest dziwne, bo z jednej strony ta osoba oferuje jej pomoc, a z drugiej strony ją stalkuje.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#29
Cytat:Widziałem, że poznałaś prawdę. On nigdy nie wróci do ciebie... Dla twojego i jego bezpieczeństwa wyjedź, bo inaczej twoje życie zamieni się w najgorszy koszmar...

PRZYJACIEL.

Nie ma co, dobry przyjaciel xd. "Wypad, albo zniszczę twoje życie xd"

W ogóle, musiałbym wkleić tu cały fragment bo to jest jeden wielki bezsens xd. Przestałem ogarniać xD.
– Let the stars guide you. We will meet in the night skies ^^.
(Seasons, they will change
Life will make you grow
Dreams will make you cry, cry, cry...
...
I know that
Ooh, birds fly in different direction
Ooh, I hope to see you again)

Niech wasz opierzone słowa mkną wysoko w niebo! Do gwiazd! Jak niczym ograniczone ptaki, niech niosą waszą historię, niech każdy usłyszy wasz głos!
Odpowiedz
#30
Ponieważ kolejny rozdział zawiera scenę erotyczną, nie mógł się tu znaleźć w całości. Również z tego powodu nie trafił do wspólnej analizy :) Drugim powodem, że ten fragment przeanalizowałem sam, wiąże się z brakiem czasu – jeden z moich współpracowników jest na zwolnieniu i cały grafik poszedł się rypać.
Krótkie streszczenia: Rozdział zaczyna się od rozmowy telefonicznej Amandy i Emmy, jej przyjaciółki. Amanda nie wyjawia, że spotkała Emiliano, mówi tylko, że poznała fajnego faceta o imieniu Dominic. Następnie Amanda udaje się na umówione spotkanie z Emiliano. Sex sprawił, że wszystko mu wybaczyła.
Przedstawiam zatem najistotniejszy fragment ze względu na fabułę.

Rozdział VIII – Obawa
(...)
– Emiliano, nie chcę psuć tej chwili, ale musisz mi powiedzieć co się stało – spojrzał na mnie i wstał. Zaczął się ubierać, podał mi sweter.
A nie można było tego zapisać prościej? Np. coś takiego: „spojrzał na mnie, wstał i zaczął się ubierać. Podał mi sweter, mówiąc:”
– Masz, załóż go, bo jest chłodno – wstałam i się ubrałam.
– Skarbie musisz mi powiedzieć, bo jak inaczej mam ci pomóc z tego wyjść – doszłam do nie go i objęłam. Przytulił się do mnie i powiedział.
– Kochanie, mnie nie można pomóc. Los Angeles to miasto mafii. Każdy tu walczy o swoje tereny i biznesy. Chcą być jak najsilniejsi, policja nawet bez potrzeby nie wkracza. A ja nie mogę się z tego wydostać, póki nie znajdę najcenniejszej listy przewoźników narkotykowych, dzięki którym Stevena ojciec stał się najpotężniejszym mafiozom w L.A – przerwał i podszedł do stołu by nalać kawy, którą po chwili mi podał i zaczął mówić dalej – Cztery lata temu uczyłem tu w gimnazjum.
Przypominam, że z Amandą spotkał się w Madrycie trzy lata temu.
Brakowało mi pieniędzy, bo byłem hazardzistą. Zadłużyłem się u jednego bandziora. Byłem mu winny bardzo dużo kasy. Udało mi się uciec stąd i wyjechałem do Nowego Jorku.
– Czemu mi nie powiedziałeś, przecież razem byśmy jakoś te pieniądze oddali.
Tak... Miał powiedzieć swojej nieletniej uczennicy, że ma długi hazardowe. I z czego ona chciałaby wtedy oddać – przecież nie zarabiała, bo była uczennicą liceum.
– Amando, nie bądź śmieszna. Takiej sumy nie da się oddać w ciągu sześciu miesięcy.
– To ile ty pieniędzy pożyczyłeś? – byłam bardzo zaskoczona jego wyznaniem. Jak mógł mi nie powiedzieć.
– Uzbierało się tego 70.000 tysięcy, ale dolicz sobie odsetki. Nie dałem rady. I wtedy ty pojawiłaś się w moim życiu.
Uciekł do Nowego Jorku i spotkał Amandę – duży skrót myślowy. A do Madrytu się teleportował.
Myślałem, że mnie nie znajdą, że w końcu szczęście się do mnie uśmiechnęło – zbliżył się do mnie i przytulił – ale ten skurwysyn mnie znalazł i groził, że jeśli nie zdobędę tej listy w zamian za dług, to on zabije ciebie i moich rodziców. Dlatego się zgodziłem, ale kazali mi upozorować swoją śmierć, by nikt mnie ni szukał – spojrzał na mnie i dokończył – A resztę już znasz.
Nie, kuźwa... Nie znam. Właśnie domagam się więcej szczegółów. Jak upozorował śmierć? Jak oszukał swoich rodziców?
– Gdzie jest ta lista? Mogę się rozejrzeć i może ją znajdę. A wtedy wyjedziemy stąd.
– O to chodzi, że ona jest w sejfie u Steven, ale nie mogę zdobyć do nie go szyfru.
No ja myślę... Przecież nie podejdzie do Stevena (tak, do cholery, to się odmienia przez przypadki) i  nie spyta go o kod do sejfu (kod, a nie szyfr, bo to co innego).
– Ja ci pomogę kochanie, może mnie się uda.
Co... Uwiedziesz Stevena? Zaciągniesz do łóżka i wtedy ci zdradzi kod?
Podeszłam bliżej i go pocałowałam. Tak bardzo kochałam Emiliano, że żadna siła mnie nie powstrzyma, by mu pomóc.
– Skarbie, nie mogę na to pozwolić. On wie, że tu jesteś i chce ciebie skrzywdzić. Mam dwa tygodnie na doręczenie mu tej pieprzonej listy. A ty Amando musisz wyjechać.
– Powiedziałam ci, że nie zostawię ciebie. Za bardzo ciebie kocham i nie chcę ciebie kolejny raz stracić. Rozumiesz?
– Rozumiem, ale to niebezpieczne.
– Będę uważać na siebie – pocałowałam go. – A teraz uciekam do siebie. Kocham cię.
– Ja ciebie mocniej.
 
Przebiegłam przez ogród i poszłam do pokoju. Wzięłam szybki prysznic i położyłam się. Od długiego czasu zasnęłam ledwo przykładając głowę do poduszki.
No... To ostatnie zdanie powala swoją polszczyzną i składnią.
Podsumujmy: Cztery lata temu Emiliano popadł w długi, uciekł z Los Angeles do Nowego Jorku, jakimś cudem znalazł się w Madrycie, gdzie trzy lata temu poznał Amandę. Po pół roku zaręczył się i poleciał do rodziców w USA, gdzie zniknął w ciągu dwóch dni. Kiedy namierzył go wierzyciel? Jakim cudem w ciągu dwóch dni Emiliano upozorował swoją śmierć? Gdzie w ogóle mieszkają jego rodzice? I kto w końcu pisał do Amandy te esemesy?
Autora esemesów poznacie w kolejnym rozdziale – oj, będzie się działo.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości