Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
[AMAliza] Historia wielkiej miłości
#11
Może na wstępie kilka słów prywaty :)
Ponieważ ta powieść ma trochę rozdziałów, jest więc wiele okazji, bym przeprowadzał analizę poszczególnych części z różnymi osobami z forum. Chętne osoby do takiej analizy niech piszą do mnie na PW.

A teraz lecimy z tekstem:


Rozdział IV – Propozycja

Kiedy Thomas ruszył w moją stronę, wstałam szybko i ruszyłam przed siebie. Chciałam zniknąć w tłumie, ale niestety mój szef złapał mnie za rękę i pociągnął mnie tak bym odwróciła się w jego stronę. Wbiłam w niego w swój rozwścieczony wzrok. Wpatrywał się we mnie tymi swoim czarnymi oczyskami przyglądając mi się uważnie. Chciałam wyrwać mu się z uścisku,ale nie udało mi się. Za to jeszcze bardziej mnie przyciągnął do siebie, przez co straciłam równowagę i wpadłam wprost na niego. Moja złość się nasilała, byłam wściekła. Kiedy miałam mu powiedzieć co o tym myślę, stało się to czego nie mogłam przewidzieć. Thomas zbliżył swoje usta do moich i mnie zaczął całować. Puścił moją rękę, by mnie objąć, i w tym momencie moja złość nie miała granic. Oderwałam się od niego i wymierzyłam mu solidny policzek. Ludzie stojący blisko nas zaczęli wiwatować i gwizdać.
Sytuacja na poziomie gimbazy. Szef stawia jej drinka, a ona zamiast powiedzieć wprost, co o tym sądzi, woli uciec. Gdy ten ją zatrzymuje, ona jest wściekła – za co?
Facet ją pocałował... w klubie... na siłę... Musiał być nieźle nawalony.


– Co ty sobie myślisz? Kto ci dał prawo do całowania i dotykania mnie? Za kogo ty się masz? – Krzykłam w jego stronę bardzo sfrustrowana.
Ja pierniczę. Z jakiej wiochy pochodzi autorka? Z wiocha.pl ?

Jak on śmiał mnie całować. Myślałam wtedy,że strzele go w tą gębę jeszcze raz...
– Jezu, kobieto oszalałaś!!! – warknął na mnie tak, jakbym to ja zawiniła.
– Ja zwariowała, ja !? To ty myślisz, że możesz mnie całować i dotykać kiedy masz na to ochotę!!! Już ci mówiłam,że nie masz prawa mnie dotykać – jego oczy nabrały intensywnego wyrazu.
Że co? Jaki to jest 'intensywny wyraz oczu'? Dla mnie to stwierdzenie jest równie abstrakcyjne, co "jego oczy nabrały wody w usta".

– Amando, myślałem że tego chcesz, ten twój błysk w oczach mówił mi żebym ciebie pocałował, wiec tak zrobiłem.
– Thomas ty jesteś niepoważny? Jak tak dalej ma być, to ja rezygnuje z pracy u ciebie – cholera co ja gadam, przecież ja potrzebuję tej pracy, inaczej zwariuje...
Stał i widziałam jak szczęka ze zdziwienia mu opadła.
– Co ty Amando mówisz?! Czy ty myślisz, że pozwolę ci odejść? – No nie wierze, on na mnie krzyczy,on! Ja pierdziele, to ja powinnam drzeć się na niego – czy ty słyszysz, co ja do ciebie mówię? Czy znowu pożerasz mnie wzrokiem? – stałam i słuchałam tego co on mówi do mnie.
Nie mam bladego pojęcia, co kto mówi! Czy poza tym ja czegoś wcześniej nie zauważyłem? Czy gdzieś wcześniej było napisane, że Amanda ma jakieś problemy finansowe? Bo dlaczego ona 'potrzebuje tej pracy'? A szef też niezły idiota – ok. całowali się wcześniej, może i ona wtedy tego chciała... Ale po tym jednym razie on mówi, że nie pozwoli jej odejść? Z czego? Z pracy, życia? Facet, który ma renomowaną firmę w Nowym Jorku, pieprzy takie farmazony?

– Słuchaj mnie teraz bardzo wyraźnie...
Cha, cha... Jak się 'słucha wyraźnie'? Bo chyba niewyraźnie słuchałem w szkole :D

Jeżeli jeszcze raz do cholery mnie dotkniesz,a tym bardziej pocałujesz to naprawdę odejdę z pracy. Zrozumiałeś? Mam nadzieję, że tak – powiedziałam szybko.
– Przepraszam ciebie Amando, obiecuję że więcej tego nie zrobię. Nie mam zamiaru stracić dobrego pracownika – jego oczy i wyraz twarzy przemawiał szczerze – czy możemy o tym zapomnieć i więcej do tego nie wracać? – uśmiechnął się lekko speszony.
Jak podkulił ogon... Ja pierniczę...

– Ok, zgoda – wyciągłam (wiocha) do niego rękę na zgodę. Oczywiście podał mi swoją. I tak zakończyłam imprezę...
Tak jest – wygoniła wszystkich z klubu :)

Był poniedziałek, czekałam w biurze na Williama. Nie ukrywam, że się denerwowałam na to spotkanie. Miałam nadzieję, że mój projekt się spodoba i będę mogła cieszyć się swoim małym sukcesem.
Punktualnie o czternastej zjawił się William.
– Witaj Amando, mam nadzieję, że projekt jest już gotowy?
– Cześć Will. Tak oczywiście gotowy. Proszę usiądź, a ja już ci pokazuję jaki mam na to pomysł.
Wstałam i wzięłam projekt i rozłożyłam na stole.
Pokazywałam i mówiła co w danym miejscu będzie. Kiedy skończyłam, czekałam na jego reakcje czy mu się podoba czy też nie. Patrzyłam na niego z wielką niecierpliwością. W końcu się odezwał nie patrząc na mnie.
(błąd ortograficzny)

– Na pewno czekasz na moją odpowiedź. I na pewno Thomas ci powiedział, że jestem bardzo wybredny – w końcu spojrzał na mnie i się uśmiechnął – Amando jesteś pierwszą osobą, która zaskoczyła mnie swoim pomysłem. Ja sam nie sądziłem, że można aż tyle cudownych rzeczy zaprojektować w moim ogrodzie. To jest genialne dziewczyno – podszedł do mnie i uścisnął mi dłoń. Byłam w tym momencie bardzo dumna i zadowolona z siebie.
No i wygrałem zakład... Gdzie mój milion złotych?

– Tak bardzo się cieszę, że ci się spodobał projekt i chcesz żebym zrobiła to co zaplanowałam. Dziękuję Will.
– To ja dziękuję tobie Amando i mam nadzieję, że będzie ci się dobrze u mnie pracowało.
– Z pewnością bardzo dobrze.
Później omówiliśmy dalsze działania pracy, kiedy mam zacząć i w jakim terminie mam się zmieścić. Okazało się, że pracę u niego zacznę za trzy miesiące, ponieważ teraz wyjeżdża w interesach. Po godzinie pożegnaliśmy się. Uradowana wpadłam do biura Thomasa by powiedzieć mu o moim małym sukcesie. Kiedy weszłam, Thomas rozmawiał przez telefon, był wściekły. Kazał mi wyjść i powiedział, że zaraz przyjdzie.
Weszłaś do gabinetu szefa bez pukania? Nie poczekałaś na "proszę"? Więc teraz ja proszę – puknij się w głowę!

Poszłam więc do swojego biura. Zrobiłam sobie kawe i usiadłam. Nadal nie wierzyłam w to, że będę robiła swój pierwszy poważny projekt.
Moje rozmyślenia przerwał Thomas.
– I jak? Opowiadaj – usiadł na przeciwko mnie wyciągając nogi.

– Niestety Thomas, nie spodobał się Williamowi mój projekt
– Słucham? Jak się nie spodobał? – ale był wkurzony, jeszcze takiego go nie widziałam, oprócz tej rozmowy telefonicznej gdzie wtedy mógłby zabijać wzrokiem.
– No nie spodobał się, Thomas on był po prostu zachwycony – zaczęłam się śmiać z jego zaskoczonej miny.
– Ty cholero! Ale mnie nabrałaś, myślałem że rzeczywiście temu dupkowi się nie spodobał. Ale nie dziwię się, że był zachwycony, bo ja też byłem.
– Obawiałam się, że jednak nie podołałam zadaniu, bo przez dłuższą chwilę trzymał mnie w niepewności.
Bla, bla, bla... Te rozmowy są tak płytkie, jak poidełko dla komara.

– Bierz torbę i idziemy świętować twój pierwszy sukces – uśmiechnięty Thomas zobaczył, że się ociągam i sam chwycił moją torbę ruszył do drzwi i je otworzył – no chyba mi Amando nie odmowisz – patrzylam na niego zastanawiając się czy pójść z nim, ale przecież wyjaśniliśmy sobie wszystko to nie powinno być już żadnych chorych sytuacji. Wstałam i ruszyłam do wyjścia.
Poszliśmy do knajpki nie daleko biura. Mimo, że była dopiero siedemnasta, to jak na taką godzinę było dużo ludzi.
Przecież to Nowy Jork. Czego się można spodziewać?

Usadowiliśmy się na wysokich, barowych krzesłach i zastanawialiśmy się nad tym jakiego drinka zamówić. Ja oprócz wódki z colą nie przepadałam za innym rodzajem drinków.
– Ja piję wódkę z colą, a ty Tom?
– Jeśli ty to i ja to samo zamawiam.
Barman przy szykował nam nasze drinki i postawił przed nami.
– To pijemy za twój sukces i oby było ich jeszcze więcej.
– Też sobie tego życzę – odpowiedziałam i stuknęliśmy się szklaneczkami.
Wieczór upływał naprawdę sympatycznie w towarzystwie Toma. Nie sądziłam, że jest tak wesołym i dowcipnym mężczyzną. Dowiedziałam się, że oprócz firmy projektowej ma jeszcze dwie firmy, które zajmują się inwestowaniem i przynoszą mu całkiem dobre pieniądze. Wiem również, że ma młodszą siostrę Olivie i brata starszego Marka. Olivia jeszcze się uczy w liceum, a Mark ma swój salon samochodowy i podobno śliczną żonę, która za dwa miesiące urodzi synka. O rodzicach nic nie mówił, a ja nie pytałam.
Aha... A kilka rozdziałów dalej pewnie dowiemy się, że jego rodzice są cholernie kasiaści...

– Powiedz Amando tak szczerze, czemu taka bystra, młoda i piękna kobieta jest sama?
– A skąd pomysł, że jestem sama?
– Gdyby ktoś był w twoim życiu, to nie wydarzyło by się wtedy to co zaszło między nami.
– Tom prosiłam ciebie, żebyś do tego nie wracał – spojrzał na mnie przepraszająco i przeprosił.
[Obrazek: picgifs-sorry-5158967.gif]

Nie wiem dlaczego, ale poczułam, że powinnam powiedzieć mu kawałek prawdy.
– Mam narzeczonego, a raczej miałam – opuściłam głowę i dodałam ściszonym głosem – Emiliano nie żyję... Od tego czasu nie chce nikogo poznać, a tym bardziej się wiązać
Ach, te ogonki – Amanda nie żyje, a Emiliano nie chce się wiązać...

Thomas patrzył na mnie ze smutkiem w oczach, dotknął mojej dłoni i powiedział.
– Bardzo mi przykro, że w tak młodym wieku straciłaś tak bardzo bliską sobie osobę. Musiałaś go bardzo kochać.
– Tak, kochałam go bardzo mocno i chociaż od dwóch lat go nie ma, to nadal kocham – z moich oczu wypłynęła pojedyncza łza. Thomas chciał ją wytrzeć, ale się odsunęłam. Opuścił rękę i podał mi chusteczkę. Wzięłam ją i wytarłam łzę.
– Przepraszam cię, nie chciałem wprowadzić ciebie w stan wspomnień
"wprowadzić ciebie w stan wspomnień"?? Co to za język??

– spojrzałam na niego i zobaczyłam w jego oczach współczucie i zakłopotanie.
– Spokojnie Tom, nic się nie stało. Skąd mogłeś wiedzieć – złapałam go za rękę i pociągnęłam go – chodź, zatańczymy.
Aaaa... :D Poszli tańczyć w knajpie. Pewnie barman im zagrał na akordeonie.

Tom patrzył na mnie w szoku, ale wstał i poszedł ze mną tańczyć. Thomas okazał się dobrym, a nawet doskonałym tancerzem. Czułam się tak wspaniale, że zapomniałam iż można się tak czuć.
Było już po północy, kiedy Thomas odwiózł mnie taksówką do domu. Wysiadłam i skierowałam się do Toma
– Bardzo dziękuję ci za tak udany wieczór. Nawet nie wiesz jak było mi to potrzebne. Jeszcze raz dziękuję – pocałowałam go w policzek i ruszyłam do domu.
No pewnie... Jak on cię całuje to źle, ale jak ty jego, to nie ma sprawy.

Minęły trzy dni od wieczoru spędzonego z Thomasem. Nie sądziłam, że tak będziemy się dobrze dogadywać i rozumieć. Od dwóch dni Thomas chodził jakiś zdenerwowany. Kiedy się go pytałam co się dzieję, on zawsze odpowiadał, że powie mi później. Nagle drzwi się otworzyły i wparował Thomas. Normalnie się przestraszyłam.
– Amando, musisz mi pomóc. Nigdy bym ciebie o to nie prosił ... – przerwałam mu, bo nie wiedziałam w czym mam mu pomóc. Ciągle tylko powtarzał, że muszę mu pomóc.
– Tom, w czym ci mam pomóc?
Ja wam pomogę – :daje słownik wyrazów bliskoznacznych:

Thomas spojrzał na mnie. Stał i nie odpowiadał, tylko się gapił.
– Thomas, do cholery, co się stało?! Mów!!! – w końcu kiedy krzykłam (wiocha) odpowiedział.
– Amando, proszę cię żebyś udawała moją narzeczoną i wyjechała ze mną na dwa miesiące do Los Angeles – nie wierzyłam w to co słyszę. Jak mam udawać jego narzeczoną i co oznacza ten cały wyjazd... Thomas spoglądał na mnie.
– Zaraz, moment. Thomas czemu mnie o to prosisz? Nie możesz komuś innemu tego zaproponować? Chce znać prawdę – spojrzał na mnie i powiedział.
– Dobrze, powiem ci prawdę. Więc chodzi o to, że wziąłem się za projektowanie ogromnego ogrodu facetowi, który okazał się być synem szefa mafii, a on tylko toleruje ludzi biznesu, którzy mają rodzinę lub są na dobrej drodze do tego, więc proszę ciebie Amando, żebyś zgodziła się być moją narzeczoną, bo nie chciałbym stracić takiego przedsięwzięcia.
:D Gość przyznaje, że pracuje dla mafii, i chce w to wciągnąć Amandę. I co dalej? Za miesiąc ma mu pomóc kogoś sprzątnąć?

To są ogromne pieniądze, a do tego ty też mogłabyś mi pomóc w zagospodarowaniu tak olbrzymiego terenu i zarobić na tym niezłą sumkę – patrzył nadal na mnie i dokończył– nie chcę proponować tego komuś innemu, bo tylko do ciebie mam zaufanie – ja pierdziele, nie wierzę, że Thomas coś takiego mi proponuje. Nie podobało mi się to wcale, bo myślał tylko o kasie, ale była to też szansa dla mnie by się wykazać i zarobić trochę więcej pieniędzy.
Dla kasy wszystko. Całować się z szefem? – zbrodnia. Pracować dla mafii? – nie ma sprawy.

– Dobrze, zgadzam się być twoją narzeczoną, ale nie myśl, żeby wykorzystać daną sytuację do swoich niecnych planów jak niedawno.
– Amando, dziękuję ci bardzo. Ratujesz moją skórę. Możesz być spokojna, nic ci nie grozi z mojej strony. Ale musisz wiedzieć, że od czasu do czasu będę musiał ciebie pocałować lub dotknąć żeby wyglądało to prawdziwie. Mówię ci to od razu, żebyś później nie lała mnie po twarzy – uśmiechnął się do mnie szczerze.
– Dobrze, tylko nie za często te całusy i to cholerne dotykanie.
No proszę, teraz może całować. Wszystko zależy od ceny, prawda?

I pamiętaj, żebyś lepiej pomyślał trzy razy zanim dotkniesz mnie w nieodpowiednie miejsce – wysłałam mu groźne spojrzenie.
– Możesz być spokojna i masz moje słowo, a w nagrodę jeśli skończymy zrobić taki ogród jaki on chce i będzie zadowolony to zostaniesz moim wspólnikiem o to tej firmy. I co ty na to Amando?
Żeby otrzymać stanowisko przez łóżko, to słyszałem, ale przez 'udawane łóżko', to już przesada.

Stałam i gapiłam się na niego. W głowie analizowałam to co do mnie powiedział. Byłam w cholernym szoku. Ale mnie zatkało. Ale po paru minutach wróciłam ze swojego przemyślenia.
– Czy ty poważnie to mówisz? – zapytałam.
– Tak, bardzo poważnie. To jak, umowa stoi?
– Stoi – odpowiedziałam – a kiedy wyjeżdżamy?
– Jutro rano. Możesz iść do domu się pakować. O siódmej rano jestem u ciebie. Więc do jutra – wyszedł i zostawił mnie samą.
I tak o to zaczęła się nowa historia w moim cholernym życiu. A koniec tej historii nigdy by mi nawet nie przyszedł do głowy...
Mi też się to w głowie nie mieści. Dobrze, że to już koniec rozdziału, bo czaszka mi paruje.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#12
"– Spokojnie Tom, nic się nie stało. Skąd mogłeś wiedzieć – złapałam go za rękę i pociągnęłam go – chodź, zatańczymy.
Aaaa... :D Poszli tańczyć w knajpie. Pewnie barman im zagrał na akordeonie."

I zatańczył krakowiaka ;p. Rozwalił mnie ten komentarz xD.
– Let the stars guide you. We will meet in the night skies ^^.
(Seasons, they will change
Life will make you grow
Dreams will make you cry, cry, cry...
...
I know that
Ooh, birds fly in different direction
Ooh, I hope to see you again)

Niech wasz opierzone słowa mkną wysoko w niebo! Do gwiazd! Jak niczym ograniczone ptaki, niech niosą waszą historię, niech każdy usłyszy wasz głos!
Odpowiedz
#13
:) dzięki.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#14
Cytat:Więc teraz ja proszę – puknij się w głowę!
O, tak, najlepiej młotkiem :D

Cytat:Ja oprócz wódki z colą nie przepadałam za innym rodzajem drinków.
Zastanawiam się, czy słusznie mam wrażenie, że to jedyny lubiany drink także "ałtorki"... xD


Cytat:Ach, te ogonki – Amanda nie żyje, a Emiliano nie chce się wiązać...
Hahaha, good one :D

Cytat:z moich oczu wypłynęła pojedyncza łza
Czy ktoś wie, jak można płakać POJEDYNCZĄ łzą? Może i mnie przyda się ta umiejętność? :D

O, matko, nie sądziłam, że to się może stać jeszcze bardziej absurdalne, ale ten fragment dobitnie pokazuje, że jednak tak. xD Czego jak czego, ale pracy dla mafii to nie oczekiwałam. :D Obstawiam, że bohatereczce tak spodoba się bycie narzeczoną Thomasa, że zostanie nią na stałe. :P
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#15
(18-09-2015, 07:21)Vetala napisał(a):
Cytat:Ja oprócz wódki z colą nie przepadałam za innym rodzajem drinków.
Zastanawiam się, czy słusznie mam wrażenie, że to jedyny lubiany drink także "ałtorki"... xD

Też się nad tym zastanawiałem :)

Dzięki za komentarz.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#16
Czułem się, jakbym czytał niezatapialną armadę. Dobra robota, czekam na więcej rewelacji :D

@Vetala
Cytat:Czy ktoś wie, jak można płakać POJEDYNCZĄ łzą? Może i mnie przyda się ta umiejętność? :D
Łza musi być jeszcze kryształowa. Koniecznie!
[url]http://sciencefantasia.blogspot.com[/url]
Opowiadania SF i Fantasy
O mnie
Opowiadania na forum:
Trzy warunki, Cztery godziny
Odpowiedz
Reklama AdSense
#17
Dzięki za komentarz :)

Przy okazji – naszła mnie pewna refleksja. Otóż w pierwszym rozdziale czytamy:
Cytat:Bo tak na marginesie to nie jestem z tych idealnych kobiet z idealnymi wymiarami. Mam 165 cm wzrostu, długie ciemne, kręcone włosy, a moja figura jest nieco zaokrąglona.
Natomiast w IV rozdziale:
Cytat:– Powiedz Amando tak szczerze, czemu taka bystra, młoda i piękna kobieta jest sama?
Powtórzę za Osłem ze Shreka:
"No i całe piękno diabli wzięli"
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#18
Zgłosiło się kilka osób do analizowania w duecie :) Zatem kolejny rozdział będzie już wynikiem współpracy. 
Od razu zaznacza, że kolejność osób nie wynika z sympatii, lecz będzie realizowana w kolejności zgłoszeń :)
A teraz zapraszam na solowy rozdział piąty:

  

Rozdział V – Narzeczona

Nadal nie wierzę w to, że przystałam na propozycje Thomasa. Czy ja mądra jestem? Sama stwierdziłam, że Thomasowi tylko na pieniądzach zależy, a ja jak tylko usłyszałam, że mogę na tym zarobić i do tego zostać jego wspólnikiem, od razu się zgodziłam. Czyli mądra nie jestem.
Pierwsza rzecz, z która się zgadzam.

 I do tego dobrowolnie przystałam na jego dotyk i całowanie... Przecież ja tego nie chcę. Czuję się wtedy, jakbym zdradzała Emiliano. 
Kobieto, ogarnij się! Przecież on od co najmniej dwóch lat nie żyje. Chcesz do końca życia pozostać w celibacie?

Nie mogę pozwolić, żeby Tom się za bardzo do mnie zbliżył...
Z moich myśli wyrwało mnie pukanie do drzwi. No tak jest siódma. Otworzyłam drzwi i wszedł do środka Tom.
– Gotowa do wyjazdu?
– Gotowa. Pójdę po walizkę tylko.
– Amando, poczekaj – odwróciłam się w jego stronę. Tom szukał czegoś w kieszeni swojej marynarki, w końcu wyjął małe, czerwone pudełeczko i powiedział – proszę, to twój pierścionek zaręczynowy – spojrzałam na nie go oniemiała.
– Po co mi pierścionek?
– Jak po co? Przecież zgodziłaś się być moją narzeczoną, a narzeczony daje swojej kobiecie pierścionek – uśmiechnął się do mnie i wyciągnął do mnie rękę – czy mogę tobie go włożyć na palec? – czekał na moją dłoń, ale nie mogłam się ruszyć – Amando, musimy ich przekonać o tym co nas łączy. To tylko czasowe.
Bierz! Oddasz do lombardu, a Tomkowi powiesz, że zgubiłaś.

Stałam nadal jak słup. Thomas podszedł do mnie, ujął mnie za rękę i włożył mi pierścionek. Był wspaniały, diament jak dla mnie był ogromny. Złoto oplatało białe złoto, a po środku diament. Musiał sporo kosztować.
– Nie mogę tego nosić, jest za bardzo drogi.
– Moja kobieta zasługuje na wszystko co drogie – znów się uśmiechnął i puścił mi oczko.
– A nie masz czegoś tańszego w zanadrzu? – miałam nadzieję, że powie tak.
Tak, kółko od breloczka.

– Moja droga, twoje poczucie humoru jest cudowne – śmiał się teraz bardzo głośno – zapomniałaś, że Steven Wood jest najbogatszym człowiekiem w L.A i do tego jego ojciec jest gangsterem, i że przywiązuje kurewską uwagę do rodziny partnerów biznesowych? – szczerze, to zapomniałam i przytaknęłam kiwnięciem głowy – Skoro już sobie wszystko wyjaśnialiśmy, to pora ruszyć w drogę.
Lot samolotem upłynął nam na temacie naszego " narzeczeństwa". Ustaliliśmy historię naszego poznania. Nie sądziłam, że wyjdzie z tego aż taka zabawa.
Nie będzie ci do śmiechu, jak się pomylisz przed Stevenem – oboje wylądujecie w betonowych butach na dnie kanału.

Po wylądowaniu, skierowaliśmy się po odbiór bagaży. Zadzwoniła komórka Thomasa i okazało się, że przed wyjściem czeka na nas szofer z tabliczką. Ruszyliśmy do wyjścia, a moim oczom ukazała się czarna, błyszczące limuzyna. Szofer odebrał od nas nasze bagaże, otworzył drzwi i ruszyliśmy do domu Stevena.
Jazda była dość długa, do tego stres mnie pochłaniał. Nie sądziłam, że tak będę się denerwować. Widocznie moje zdenerwowanie zauważył " mój narzeczony" , bo przesunął się bliżej i powiedział mi do ucha.
– Wiem, że się denerwujesz, ale spróbuj się rozluźnić.
– Spróbuje. Tylko zmęczenie też robi swoje.
Nie dziwię się – z Nowego Jorku do Los Angeles jest niezły kawałek. A swoją drogą, jak on znalazł takiego partnera biznesowego na drugim końcu Ameryki?

Limuzyna się zatrzymała i szofer otworzył drzwi. Podał mi rękę, bym mogła wysiąść. Kiedy spojrzałam w stronę domu, dech zaparło mi w piersiach. To nie był dom, to był pałac. Piękna, zabytkowa architektura, na moje oko około XVIII wiek. Okna piękne i duże rozciągały się po całej szerokości pięter. Byłam zachwycona tym co widziałam.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że najstarsze zabytki architektury w Kalifornii to kościoły – o ile mi wiadomo.

– Tom, nie wspominałeś mi nic, że tu jest tak pięknie – moją wypowiedź przerwał mi wysoki mężczyzna, bardzo postawny, o wyraźnych rysach twarzy.
– Och jak miło mi ciebie widzieć Thomas – podał dłoń i przywitał się – jeśli się nie mylę, to ta oto piękna kobieta to twoja narzeczona? – podszedł do mnie – Jestem Steven Wood – podałam mu rękę, a on ja wziął i pocałował.
Zwyczaj całowania kobiety w rękę jest wręcz źle przyjmowany w USA. Ałtoreczka przenosi więc bezkarnie polskie zwyczaje do innego kraju.

– Miło mi ciebie poznać. Jestem Amanda Sting.
– Słyszałem, że jesteś zachwycona moim domem?
– Tak, to prawda. Dom jest piękny, można się w nim zakochać.
– To poczekaj jak zobaczysz swój pokój – uśmiechnął się do mnie – wybrałem dla ciebie najładniejszy ze wszystkich czterdziestu pokoi – zwrócił się do Toma – nie wspominałeś, że masz tak piękną i uroczą kobietę? – Tom podszedł do mnie i mnie objął w pasie.
– To fakt, Amanda jest cudowną kobietą. Jestem szczęściarzem, mając taką kobietę u swego boku – Spojrzałam na nie go i się uśmiechnęłam, a Tom złożył na moim czole pocałunek.
– Jak miło patrzeć na ludzi, którzy się kochają. Ale dość gadania o miłości – uśmiechnął się promiennie – na pewno jesteście zmęczeni i chcecie się odświeżyć przed obiadem. Lokaj zaprowadzi was do swoich pokoi.
Ten dialog jest jakiś taki archaiczny. Gdzie oni trafili? Na dwór królowej Anglii? 

Ucieszyłam się, że z Thomasem będziemy mieć osobne pokoje. Nasze jak się okazało " apartamenty" mieściły się na drugim piętrze. Thomasa pokój był po przeciwnej stronie. Lokaj wniósł mój bagaż i wyszedł. Wybrany " apartament" przez Stevena był zjawiskowy, w kolorze jasnego różu. Meble były jasne, szafa okazała się bardzo duża, łóżko mieściło się po środku pokoju z biało różową satynową pościelą. 
Pokój był wyściełany biało-różową pościelą?

Okna kierowały się na ogród. 
No i sobie poszły.

Widać jednak, że trzeba włożyć w niego wiele pracy, by mógł cieszyć oko mieszkańców.
Właśnie wczoraj zastrzelili jednego ogrodnika, więc jest wolny etat.

Wpakowałam swoje rzeczy i zabrałam ciuchy na przebranie. Weszłam do łazienki i znów przeżyłam zachwyt. 
Całe szczęście, bo jakby umarła z zachwytu, to by nie przeżyła.

Jeszcze nigdy nie byłam w takiej łazience. Po prawo mieścił się prysznic, a po lewo cudownie duża wanna z hydromasażem. Po środku na ścianie wisiało duże lustro. W rogach wisiały kwiaty, które dodawały temu miejscu cieplejszy urok.
Opis normalnej łazienki. Amanda nigdy nie była w takiej łazience? To co ona ma w swoim mieszkaniu? Toy-toya?

Puściłam wodę do wanny i zatopiłam się w ciepłej wodzie.
Ubrałam się, w sukienkę na cienkie ramiączka, do tego sandałki na obcasie. Trochę się pod malowałam, żeby dodać sobie więcej urody. Włosy spięłam w luźny kok. Jeszcze ostatnie spojrzenie w lustro i byłam gotowa kiedy ktoś zapukał do moich drzwi. Wyszłam z łazienki i otworzyłam. Stała przed nimi młoda kobieta w stroju pokojówki.
– Pan Woods prosi na obiad – ukłoniła się i odeszła.
Kiedy wychodziłam, Thomas już czekał na mnie przy schodach. Wyglądał bardzo przystojnie. Miał na sobie dżinsy, białą polówkę opinającą jego umięśnione ciało. Wyglądał naprawdę seksownie. Podał mi dłoń i zeszliśmy na dół. Na dole było dość głośno i stwierdziłam, ze na obiedzie nie będziemy tylko ze Stevenem. Kierowaliśmy się w stronę głosów. Thomas nadal trzymał moją dłoń. Weszliśmy do środka.

A teraz najbardziej popieprzony fragment rozdziału – nie wiadomo kto do kogo się zwraca.
– Kochani jak miło, ze już jesteście – prawdopodobnie Woods mówi do Amandy i Toma – Poznajcie moich partnerów biznesowych – prawdopodobnie Woods, ale nie wiadomo do kogo – którzy nie zapowiedzianie mnie odwiedzili – Jak to niezapowiedzianie? Przelecieli 4000 km w ciemno? A jakby go nie zastali? – Przedstawię wam – to ile tam jest osób? – to jest piękna Amanda Sting, a to jej narzeczony Thomas May – prawie Luwr, a wiochą zaleciało; najpierw przedstawia się wspólnika, a potem jego żonę/narzeczoną/kochankę (niepotrzebne skreślić lub zastrzelić) – przywitałam się szerokim uśmiechem. I wtedy kiedy Steven przedstawiał mi swojego zastępcę dyrektora – Co to za stanowisko "zastępca dyrektor"? – przeżyłam szok – Amando – tu znowu zwraca się do Amandy? – poznaj mojego najlepszego pracownika Dominica Ridicka – uśmiechnął się do mnie bardzo blado i wyciągnął rękę – kto? Woods? – A ja tylko pamiętam, że krzyknęłam
– Emiliano, ty żyjesz !!!
I film mi się urwał ...
Nosz kuźwa – Atak Klonów.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#19
"Jeszcze nigdy nie byłam w takiej łazience. Po prawo mieścił się prysznic, a po lewo cudownie duża wanna z hydromasażem. Po środku na ścianie wisiało duże lustro. W rogach wisiały kwiaty, które dodawały temu miejscu cieplejszy urok."

"Opis normalnej łazienki. Amanda nigdy nie była w takiej łazience? To co ona ma w swoim mieszkaniu? Toy-toya?"

Wali z muru przez dziurę jak w średniowieczu. Przynajmniej wody nie musi spuszczać :V

Końcówka mnie rozwaliła ;o
– Let the stars guide you. We will meet in the night skies ^^.
(Seasons, they will change
Life will make you grow
Dreams will make you cry, cry, cry...
...
I know that
Ooh, birds fly in different direction
Ooh, I hope to see you again)

Niech wasz opierzone słowa mkną wysoko w niebo! Do gwiazd! Jak niczym ograniczone ptaki, niech niosą waszą historię, niech każdy usłyszy wasz głos!
Odpowiedz
#20
Cytat:Nie mogę pozwolić, żeby Tom się za bardzo do mnie zbliżył...
O, to świetnie jej idzie xD

Cytat:Tak, kółko od breloczka.
:D

Cytat:Zwyczaj całowania kobiety w rękę jest wręcz źle przyjmowany w USA. Ałtoreczka przenosi więc bezkarnie polskie zwyczaje do innego kraju.
Oj, tam, po co komu sprawdzenie, czy nie robi błędów tego typu, skoro opisuje tak wspaniałą miłość. :D

Cytat:No i sobie poszły.
I dobrze! :D

Cytat:Ubrałam się, w sukienkę na cienkie ramiączka
WTF? Sukienkę na cienkie ramiączka? Czy tylko mnie ten zwrot wydaje się potworny, czy ludzie bardziej zaznajomieni z mogą serio go używają? o.O

To zakończenie... Ciekawa jestem, jak ałtoreczka poradzi sobie z wyjaśnieniem takiego wskrzeszenia – gość na dwa lata wkręcił obie rodziny, że nie żyje, a teraz nagle bach! Pojawia się specjalnie po to, żeby bohaterka mogła wybierać między nim a Thomasem. No nie mogę, naprawdę. xD
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości