Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
[AMAliza] Historia wielkiej miłości
#1
No cóż, gdy zobaczyłem ten tytuł, nie mogłem sobie darować, by nie zajrzeć. Nie zawiodłem się, a swoimi refleksjami pragnę się z wami podzielić. Główną bohaterką jest Amanda (stąd AMA).

Źródło: http://www.opowi.pl/zakochany-szef-a5629/



Rozdział I
Mój szef...

Jestem Amanda,mam 22 lat.
Tak. Czego mogłem się spodziewać, przecież brak spacji po znakach przestankowych to dziś norma. Jak widzimy, Amanda nie jest jakąś głupią nastolatką.

Dziś mój pierwszy dzień w nowej pracy.W końcu znalazłam taką pracę,która da mi satysfakcję. Odkąd pamiętam zawsze uwielbiałam robić projekty ogrodów.A teraz znalazłam pracę w renomowanej firmie,która była najbardziej rozwijającą się w tej dziedzinie.
Dobra. Podsumujmy. Amanda ma 22 lata i znalazła pracę w renomowanej firmie, która zajmuje się projektowaniem ogrodów. Może ja jestem głupi, ale pracę projektanta dostać można po jakichś studiach. Czyżby nasza bohaterka była wybitnie uzdolniona i poszła na studia od razu po gimnazjum?

Wstałam z łóżka,wstawiłam wodę na kawę i poszłam pod prysznic.Zrobiłam makijaż,włosy zostawiłam rozpuszczone,bo stwierdziłam,że tak będzie lepiej.
A tam woda już pięć razy zdążyła się zagotować.

Wypiłam kawę,zjadłam rogala,którego przyniósł mi wczoraj mój przyjaciel Alex.Teraz miałam dylemat w co się ubrać. Bo tak na marginesie to nie jestem z tych idealnych kobiet z idealnymi wymiarami. Mam 165 cm wzrostu,długie ciemne,kręcone włosy,a moja figura jest nie co zaokrąglona.
Jak patrzę na zdjęcie profilowe autorki (profil), to mam wrażenie, że opisała siebie.

Ale podobno pasuje to do mnie.
Każda tak mówi.

Wsiadłam w auto i ruszyłam do pracy.
Wsiada się "do pociągu", "do autobusu", "do auta", do samochodu"...

W recepcji siedziała wysoka,szczupła blondynka,na mój widok uśmiechnęła się i zapytała
– Dzień dobry.W czym mogę pomóc?
– Dzień dobry.Zaczynam dziś pracę i mam skierować się do pana Thomas May.Jestem Amanda Sting – uśmiechnięta odpowiedziałam.
Brawo! Nie potrafimy odmieniać imion i nazwisk?

– A tak,Thomas na panią czeka.Proszę wjechać na piąte piętro i tam panią zaprowadzą do biura.
Czaicie? Jakaś firma projektująca ogrody mieści się w wielopiętrowym budynku... Ja tego nie ogarniam.

Podziękowałam i skierowałam się do windy. Rzuciłam spojrzenie na swoje odbicie w lustrze i stwierdziłam,że dobrego dokonałam wyboru mojego ubrania.Miałam na sobie spodnie z materiału,
Nie mylić ze spodniami ze skóry z węża strażackiego.
do tego białą bluzkę z dekoltem i czarne szpilki,które uwielbiam.
Winda się otworzyła,wyszłam i doszła do mnie kobieta,która powiedziała,że pan Thomas May czeka.Poszłam za nią,zapukała i otworzyła drzwi wypuszczając mnie do środka.
Oczywiście 'wpuszczając'. O interpunkcji nawet nie ma co marzyć.

– Witam cię Amando,proszę usiąść.Jestem Thomas May,właściciel o to (oto) tej firmy.Mów mi po imieniu tak jak wszyscy moi pracownicy – wyciągnął do mnie rękę.
Ach ten skomplikowany zapis dialogów...

– Witaj Thomas,miło mi ciebie poznać i dziękuję za zatrudnienie- uśmiechnęłam się promiennie.
O matko jaki on jest słodki kiedy się uśmiecha.A witając się z nim poczułam dziwne ciepło przechodzące od dłoni aż przez całe ciało.
I już się zaczyna – miłość od pierwszego wejrzenia – jak mogło być inaczej?...

Był wysoki ,około 185 cm,czarne włosy w małym nieładzie,miał ciemną oprawę oczu ,koloru prawie czarnego.I ten jego czarujący uśmiech.
Normalnie książę z bajki.

– Amando czy coś się stało? Wcale nie odpowiadasz mi na pytanie,które ci zadałem tylko przeglądasz (przyglądasz) mi się tymi swoimi zielonymi oczami i wygląda to tak jakbyś miała zaraz się rzucić na mnie i mnie zjeść– zaczął się śmiać.
Kuźwa, ale jakie pytanie?

A ja myślałam,że zapadnę się pod ziemię,jeju jaka ja musiałam zrobić się czerwona...
O jeju, jeju... jak tu słodko – chyba się zaraz porzygam.

– Przepraszam ciebie bardzo,ale wcale nie chcę się na ciebie rzucić-chociaż czemu by nie- I nie bądź taki pewny siebie.Więc jakie było twoje pytanie? – Zapytałam,a w duchu myślałam,że ładną daje popisówe w swoim pierwszym dniu pracy,którego jeszcze tak naprawę nie zaczęłam.
Spojrzał się na mnie z łobuzerskim uśmiechem na twarzy i odezwał się.
– Widzę,że jesteś osobą trochę pyskatą,co mnie bardzo cieszy.Lubię taki typ kobiet.A co do pytania to mówiłem,że masz bardzo ciekawe pomysły projektów ogrodów i jestem pod wielkim wrażeniem twojego talentu.
Nosz kuźwa, gdzie to pytanie?!

– Dziękuję bardzo,zawsze to było moją pasją.Uwielbiam,zieleń,przyrodę i każdy kawałek przestrzeni wykorzystuje.Kocham tworzyć ogrody,to mnie satysfakcjonuje
Jak zostanę Miss Word, to nawet na Saharze będzie ogród.
Przemówienie iście z wyborów Miss, tylko numeru buta nie podała.


– Zauważyłem,zwłaszcza w tym momencie kiedy pożerałaś mnie wzrokiem.I rozumiem,że też chciałaś wykorzystać moją przestrzeń? – Uśmiechnął się bardzo szeroko,a ja znowu zrobiłam się czerwona.Cholera co on sobie myśli,to że jest przystojny i bogaty nie oznacza,że każda babka ma się na niego rzucać.
Przecież to ty, głupia babo, z nim flirtujesz.

– Nie wiem co sobie myślisz,ale nie będę wciągać się w ten temat.Jestem tu po to żeby zapoznać się z moim stanowiskiem pracy.Więc skończmy te głupie żarty i przejdźmy do konkretów.
To ona wreszcie odkryła swe karty – chce stanowiska szefa firmy. No bo przecież mówi, że przyszła tu – do gabinetu szefa – aby zapoznać się ze swoim stanowiskiem pracy.

– Czy ty pod każdym względem jesteś taka konkretna? -zapytał z tym swoim seksownym uśmiechem.
– Tak,zawsze- odpowiedziałam.
– Podoba mi się to jaka jesteś i jak podchodzisz do pracy.
W końcu dowiedziałam się jak powstała jego firma "Thomas Project Garden" .Okazało się,że miał trudność z wybiciem się na rynku,ale jak on to określił,że ciężką pracą można osiągnąć sukces,a dzięki mojej wyobraźni projektowania,która mało kiedy się zdarza zdobędziemy więcej klientów.Nie ukrywam,że zaskoczył mnie pozytywnie.Później pokazał mi moje biuro,w którym będę pracować.Okazało się bardzo przestronne i z pięknym widokiem na Nowy York.
Wiecie co? Zrobię tu przerwę, bo za dużo tych słodkości na jeden raz.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
– A teraz jak chcesz możesz iść na lunch,bo jest już 13 i na pewno jesteś głodna.
Cholera nie sądziłam,że tyle czasu minęło.Cztery godziny w towarzystwie Thomasa minęło jak godzina.
– Ok.To idę na lunch
Ach, ten amerykański system pracy.


Już wychodziłam kiedy odezwał się Thomas.
– Acha,zapomniałem ci powiedzieć,że o 14 będziesz miała swojego pierwszego klienta Amando.I jeszcze jedno pan Williams Anders jest bardzo wymagający i jak na razie nikomu z moich pracowników nie udało się zaprojektować ogrodu jaki on by chciał.Jesteś ostatnia,której projekt pan Anders może w końcu docenić.Tu masz projekt jego ogrodu i pomyśl przy lunchu jaki masz na to pomysł.
I z taką o to wiadomością wyszedł i mnie zostawił.
Nieźle. Czy wy zlecilibyście najtrudniejszy projekt nowicjuszce? Poza tym to ubogie słownictwo: „tu masz projekt i zrób projekt”.


Wyszłam z pracy i skierowałam się do swojej ulubionej kawiarenki gdzie są chyba najlepsze rogale.
Że co? Nowy Jork, jedna z najludniejszych aglomeracji na świecie, 750 km kwadratowych powierzchni, a ona dostała pracę tuż koło swojej ulubionej kawiarenki. Dziewczyna powinna zacząć grać w toto-lotka.


Zamówiłam dwa i kawę z mlekiem.Zadzwoniłam do mojego przyjaciela Alexa i opowiedziałam mu,co będzie mnie zaraz czekać.
– Amando,przecież wiesz,że dasz rade.Jesteś bardzo pomysłowa i na pewno temu gościowi się spodoba twój pomysł.
Stawiam milion złotych, że jej projekt zyska akceptacje Williamsa.


– Dzięki Alex,ty zawsze wierzysz we mnie i podtrzymujesz mnie na duchu.Dziękuję.
– Kochanie,zawsze wierzę w ciebie,bo wiesz co czuję do ciebie i ...
Cholera musiałam mu przerwać,bo nie chcę znowu wracać do tego tematu.Alex był cudownym facetem i każda laska chciałaby go mieć,ale ja go kocham i traktuje jak brata.Nigdy poza tym,że traktuję go jak rodzinę, nie odwzajemnię jego uczuć.
– Alex rozmawialiśmy już na ten temat i wiesz,że traktuję ciebie jak brata,którego nie mam.I proszę ciebie,nie wracajmy już do tego.
Nie ma to jak powtórzyć jakąś informacje dwa razy.


– Dobrze Ami,to się już nie powtórzy.Nie chcę stracić twojej przyjaźni.Trzymam kciuki za ciebie.
– Nie dziękuję,by nie zapeszyć.Będę w domu to zadzwonię. Pa.
– Ok,będę czekał.Pa Ami.
Poszłam do swojego biura .Przejrzałam jak można stworzyć cudowne miejsce zieleni panu Andersowi i wpadłam na pomysł,który wydawał się rewelacyjny.
Pan Anders punktualnie zjawił się o 14 w moim biurze. Jeju,ale to brzmi.Mam swoje biuro i wymarzoną pracę.
No i jeszcze dwa kroki do ulubionej kawiarni.


Pan Anders okazał się mężczyzną po trzydziestce,może nie był przystojny,ale coś w sobie miał co mogło przyciągać kobiety.
Powiedziałam o swoim pomyśle,jaki mam plan zaprojektowania ogrodu,razem z oczkiem wodnym nad którym będzie mostek z altanką np na posiłek lub wypicie drinka z przyjaciółmi.Odezwał się pan Anders.
– Jeśli mogę zaproponować to przejdźmy na ty,jeśli nie masz nic przeciwko.-uśmiechnął się do mnie i wyciągnął dłoń.
– Will
– Amanda
Kocham za to zachód. Chyba tylko w Polsce istnieje ten staroświecki zwyczaj zwracania się do innych 'per pan'.


– Mam nadzieję,że tydzień starczy ci,żeby opracować cały projekt i w poniedziałek mi go pokażesz.Chociaż ciekawie brzmi,ale jakoś nie widzę tego w swojej wyobraźni.
– Nie ma problemu,na poniedziałek będzie gotowy i mam nadzieję,że będziesz zadowolony z mojego projektu.
Pożegnałam się z Williamem i kiedy wychodził wszedł Thomas.
Przywitał się i zarazem pożegnał się z Andersem.
– I jak,spodobał się twój pomysł?
– Mam nadzieję,że tak,bo na poniedziałek chce zobaczyć projekt.
– O to ciekawe,bo z moich trzech pracowników tylko jeden projekt zrobił,ale niestety nie spełnił jego oczekiwań.Mam nadzieję,że tobie się uda i dodasz nam nowego klienta.
Moment! Pięciopiętrowy budynek z recepcją… Ilu zatrudnia projektantów? 3! Renomowana firma – trzech projektantów!!!


– Zrobię wszystko co w mojej mocy i pomysłach,a uwierz,że mam ich dużo.
– Ok,trzymam ciebie za słowo.A teraz możesz iść już do domu i jutro widzimy się o 8,tylko nie spóźnij się.
– Tak jest szefie- uśmiechnęłam się.
Otworzył drzwi i nagle... O cholera,potknęłam się i prawie upadłam ale Tom w ostatniej chwili mnie złapał,ale niestety obydwoje upadliśmy.Tom leżał na mnie i intensywnie mi się przyglądał.Poprawił mi włosy,które zasłaniały mi połowę twarzy.Jego usta były bardzo blisko moich.Czułam jego przyspieszony oddech i nagle...
– Pieprzyć to- powiedział i mnie pocałował.
Szybko przeszedł do konkretów. Powiedzmy sobie szczerze – gdyby gość nie był jej 'przystojnym' szefem, to dostałby w mordę. A tak… mamy to, co mamy.


O choler! cholera! cholera! On mnie całuje. Jezu!!! I co ja mam zrobić... Zresztą raz się żyję.Odwzajemniłam jego pocałunek,który stał się bardzo namiętny i cholernie gorący.Objęłam go,jego dłonie zaczęły dotykać mojego ciała... Kurwa,co ja robię! Amando przestań,to twój szef,nie rób tego,opamiętaj się…
Oto szef i jego pod-szefka.


Oderwałam niechętnie usta od niego.Otworzył oczy i spojrzał na mnie.Pomógł mi wstać,wzięłam papiery i torebkę.Thomas stał i mi się badawczo przyglądał.Szłam do drzwi,kiedy nagle poczułam jego dłoń na moim ramieniu.
– Amando,czemu nic nie mówisz o tym co przed chwilą się między nami zdarzyło?
Odwróciłam się w jego stronę i spojrzałam mu prosto w te jego czarne oczy.
– Tom,a czy coś się zdarzyło między nami? Wybacz,ale ja nie pamiętam.
„Nic się nie stało”. Napluj takiej w twarz, to powie, ze deszcz pada.


Patrzył na mnie z niedowierzaniem,jego oczy i twarz mówiły jaki jest rozczarowany.
– Amando,jak możesz powiedzieć,że nic się nie wydarzyło między nami.Przecież czułem od samego początku jak tylko weszłaś,że jesz mnie wzrokiem,a teraz kiedy się całowaliśmy i oddałaś mi namiętny pocałunek,który jeszcze czuję.A ty śmiesz mi mówić,że nic nie pamiętasz!!!
Ale jaja, ja pierdziele.Z jednego głupiego pocałunku on mi robi taki wykład...Cholera nie ukrywam,że mi się podobało,ale to mój szef i mój pierwszy dzień pracy,a tu taka wpadka.Najpierw rano i jeszcze teraz.
Zacytuję autorkę, bo lepiej tego nie można podsumować: „Ale jaja, ja pierdzielę.


– Słuchaj Tom
– Lubię kiedy tak wymawiasz moje imię,bo nikt nie mówi do mnie Tom,bo nie lubię,ale ty jak to wypowiadasz to uwielbiam.
– Thomas przestań do cholery
– Dlaczego? Nie podobało ci się jak ciebie całowałem Amando?
– Ja pierdziele,Thomas podobało mi się i to za bardzo,ale jesteś moim szefem i to jest mój pierwszy dzień pracy.Więc zrozum,że nie chcę tego pamiętać.
I znowu powtarzanie tych samych informacji dwa razy


Tom spojrzał się na mnie i podszedł bliżej.
– Amando czy z tego względu,że jestem twoim szefem przekreślasz to co się stało? Ok rozumiem,ale muszę zrobić to jeszcze raz.
Tom złapał mnie i zaczął całować.Nie chciałam tego pocałunku albo chciałam,a może pragnęłam.Nie mogłam się poddać,ale moja siła woli uległa.Oddałam mu pocałunek,na początku był bardzo nachalny,wręcz mnie połykał,ale w końcu pocałunek stał się delikatny i namiętny.Nasze języki splatały się w namiętnym tańcu. Nagle zadzwonił jego telefon.Oprzytomniałam i w jednej chwili otworzyłam drzwi i wyszłam.
W tym miejscu kończy się pierwszy rozdział – i dobrze. Czuję, że nie będziemy się nudzić.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#3
Ponieważ to nie jest tekst literacki i nie idzie do korekty, wstawiam od razu cały rozdział drugi. Na następny poczekacie z tydzień :)

Rozdział II
 
Wspomnienie...
 
Musiałam uciec , Tom mnie wołał, ale ja nie słuchałam. Nie mogłam mu spojrzeć ponownie w oczy. Co ja do cholery zrobiłam, co ja sobie w ogóle myślałam. Ja pierdzielę, ale ze mnie kretynka. I jak ja jutro mam iść do pracy? Trudno, za dużo starałam się o tą pracę. Nigdy nie przyznam się do tego, że mi się podobało, kurwa w ogóle nie powinno mi się podobać. Nie mam do tego prawa... Nie chcę następnego bolesnego wspomnienia, tego cierpienia, jakie przeżyłam w Madrycie trzy lata temu. I znowu te pieprzone wspomnienia wracają i jak zwykle z większą siłą i łzami…
Zgadnijcie, co teraz będzie… Tak, wspominki. Tu akurat autoreczka trafiła w mój gust, bo będzie o Hiszpanii.


Przez pewien czas mieszkałam w Madrycie razem z moimi rodzicami, tata dostał tam posadę zastępcy dyrektora w prestiżowej firmie zajmująca się prowadzeniem negocjacji handlowych, pozyskiwanie nowych klientów oraz utrzymanie trwałych kontaktów z partnerami biznesowymi firmy.
Czyli tak naprawdę zajmowali się niczym.
Cieszyłam się z mamą, że w końcu docenili tatę tak jak należy. Madryt jest piękny, leży w środkowej części Hiszpanii nad rzeką Manzanaraz. W końcu jest stolicą Hiszpanii.
Ta rzeka nazywa się Manzanares! Przepisywać informacje z Google z błędami – szczyt ignorancji.

Minął rok,
Od czego minął rok?
chodziłam do szkoły Colegio Villalkor i byłam w ostatniej klasie.
Jakby ałtoreczka dodała, że Amanda kończyła liceum, to by jej korona z głowy nie spadła.

I wtedy wpadłam na niego na korytarzu. Moje notatki rozwiały się w powietrzu.
– Cholera uważaj człowieku jak idziesz! Ślepy jesteś ? – krzyczałam na tyle głośno, żeby wszyscy usłyszeli, ale nikogo nie było.
:) Umieram – 'wszyscy słyszeli, ale nikogo nie było'. Co ta autorka ma w głowie?

Uderzyłam się w głowę i miałam rozcięcie nad uchem.
– Chryste, dziewczyno! to ty do cholery wpadłaś na mnie. Gapiłaś się w te swoje notatki, a ja nie zdążyłem ciebie wyminąć.
– To zamiast się gapić w ziemie, trzeba było patrzeć przed siebie ciołku. Przez ciebie mam rozcięcie nad uchem palancie.
– Kurczę sorry wielkie. Naprawdę przepraszam. Pokarz mi to rozcięcie – nakazał.
– A co ty lekarz jesteś? Sama dam sobie radę – ale kiedy zobaczyłam, że krew leci całkiem sporą strużką, w jednym momencie zrobiło mi się niedobrze i przed oczami i nic dalej nie pamiętam.
I co przed oczami? Jak pragnę zdrowia, zgłupieć można…

Ocknęłam się na leżance w pokoju pielęgniarki szkolnej. Natychmiast się zerwałam i ja pierdzielę, ale mi się w głowie zakręciło.
– Dziewczyno nie ruszaj się tylko leż, zemdlałaś dopiero co – usłyszałam i poczułam jego dłonie podtrzymujące mnie bym nie upadła.
Do cholery co ten ciołek pieprzony tu robi jeszcze. Chwilę mu się przyjrzałam i stwierdziłam, że jest bardzo przystojny, starszy ode mnie. Na moje oko miał gdzieś dwadzieścia sześć może dwadzieścia pięć lat. Opalony, umięśniony i te jego zajebiste błękitne oczy.
Starszy o sześć lat, umięśniony, opalony. I niech mi ktoś powie, że aparycja nie jest ważna.


– Co mi się tak przyglądasz? – zapytał z lekkim i nie pewnym uśmiechem.
W mordę czy ja musiałam aż tak go pożerać wzrokiem? Ale nie mogłam oderwać się od jego twarzy i tych oczu. Wyglądał jak Bóg.
W cale (Wcale) ci się nie przyglądam ciołku.
A ta Amanda nie pomyślała, co w jej szkole robi 25-letni facet? Przecież to może być jakiś nowy nauczyciel… A ona powiedziała do niego 'ciołku'? No to ma maturę z głowy.

Po prostu kręci mi się w głowie i ty tak fajnie się kręciłeś – no co niby innego miałam mu powiedzieć, że pożeram go w wzrokiem i nie mogę się powstrzymać.
– Zadzwonię do twoich rodziców, żeby przyjechali po ciebie – powiedziała pielęgniarka.
Już miałam się odezwać, kiedy ten ciołek powiedział, że wiem gdzie mieszkam i mnie odwiezie do domu. No tego jeszcze brakowało żeby on ten nieziemsko przystojny facet vel ciołek mnie odwoził.
– No dobrze tylko niech pan profesor odwiezie ją całą do domu – uśmiechnęła się do mnie szczerze.
Zaraz, zaraz jaki kurwa znowu profesor ? Kto to do cholery jest?
A nie mówiłem?

Musiał czytać w moich myślach, bo kiedy wyszliśmy od razu mi powiedział, że jest profesorem, ale nie używa tego słowa i nie lubi go. Okazało się, że jest to mój nowy nauczyciel od wuefu. No to dopiero trzeba mieć pecha, żeby wyzwać swojego nauczyciela od ciołka.
Powtórzę... A nie mówiłem?

– Bardzo przepraszam, że nazwałam pana ciołkiem. Ale byłam w szoku i ten szok się jeszcze bardziej pogłębił odkąd dowiedziałam się kim pan jest – zaczerwieniłam się jak pomidor.
_ Po pierwsze skąd mogłaś wiedzieć kto ciebie tak urządził, po drugie jestem Emiliano Harisson, a nie żaden pan, a po trzecie ten ciołek całkiem mi się spodobał – uśmiechnął się bardzo szczerze ukazując swoje piękne, równe białe zęby. I jak tu można się złościć na takiego przystojniaka i do tego mojego nauczyciela. Ale jaja ha ha. Jestem ciekawa co powiedzą dziewczyny jak go zobaczą, to się wtedy będą ślinić na jego widok. A jak im jeszcze opowiem, że Emiliano mnie podwiózł do domu to chyba padną.
Amanda jest po prostu w czepku urodzona – co chwilę wpada na przystojniaków, którzy tracą dla niej głowę.


– Bardzo mi miło poznać ciebie Emiliano, jestem Amanda Sting.
– Mnie ciebie również miło poznać Amando.

I tak to się zaczęło ...
No co ja mogłam zrobić, że nie dawał mi spokoju, ciągle mnie zagadywał, razem ze mną biegał, bo dla niego chciałam zrzucić parę kilogramów, żebym bardziej mu się spodobała. Boże co ja wtedy sobie myślałam, ale go kochałam, a później okazało się, że on też mnie kocha ...
Słodkości ciąg dalszy… A swoją drogą, czego ja się mogłem spodziewać. Przecież tytuł powieści wyjaśnia wszystko.

W końcu zaprosił mnie do siebie do domu po wspólnym bieganiu, żebym mogła sobie wody dolać do butelki, bo mnie się skończyła, przecież to było do przewidzenia od razu, że to tylko pretekst z jego strony. Przecież wiedziałam co się może wydarzyć. Zresztą sama na to liczyłam, w końcu byłam w nim bardzo zakochana. Och jakie ja sobie plany z Emilianem na życie układałam we własnych marzeniach.
Otworzył drzwi i zaprosił żebym weszła. Kiedy tylko przestąpiłam próg jego mieszkania, on od razu przycisnął mnie do ściany i zaczął gwałtownie mnie całować. Jaka ja byłam wtedy szczęśliwa. Wziął mnie na ręce i zaniósł mnie do łazienki. Okazała się być dużą i przestronną łazienką z wielką wanną. Nie puszczając mnie odkręcił wodę i mnie postawił na podłodze. Zaczął znowu mnie całować i po woli rozbierać. Ja też nie czekałam długo i też zaczęłam Emiliano rozbierać.
– Jezu dziewczyno co ty ze mną do kurwy zrobiłaś?
No tak, przecież w Hiszpanii są same kurwy (curva – zakręt).


Nie mogę przestać myśleć o tobie. Każda myśl ciągle zbiega się z tobą. Chciałem się trzymać od ciebie z daleka, ale kurwa nie mogę. Ciągle wyobrażałem sobie tą chwilę, kiedy stoisz przede mną w samej bieliźnie i patrzysz na mnie tymi swoimi zielonymi oczami – patrzyłam na niego z niedowierzaniem co on właśnie do mnie powiedział. Czułam się kimś wyjątkowym i pięknym.
– Emiliano, ja też ciągle o tobie myślę, gdzie nie spojrzę to widzę ciebie. Kładę się, to myślę o tobie, kiedy śpię, ty jesteś w moich snach, budzę się, wyobrażam sobie ciebie śpiącego obok mnie. Ja wiem, że takiej relacji uczeń – nauczyciel nie może się wydarzyć, ale Emiliano .... – przerwałam na chwilę i spojrzałam w te jego błękitne oczy i ...
– Wiem Amando, że mnie kochasz, widzę to po tobie, jak patrzysz na mnie, jak rozmawiasz i teraz widzę wszystko co ukrywałaś przede mną – nie wiedziałam co mam powiedzieć, więc znów zrobiłam się czerwona.
– Amando kochanie, uwielbiam kiedy się tak czerwienisz – pocałował mnie w czubek nos i powiedział...
– Zakochałem się w tobie w tym momencie, kiedy nazwałaś mnie ciołkiem.
Dziewczyny, oto recepta: jak zdobyć faceta? – nazwać go ciołkiem.

Jak ja wtedy chciałem ciebie wziąć w ramiona, ale moje myśli zostały przerwane kiedy zaczynałaś mdleć. Wtedy zdobyłaś moje serce, mój umysł, duszę, po prostu całego mnie. Amando kocham cię i chcę być z tobą – to co usłyszałam, było jak ukojenie na moją duszę, najwspanialszy moment w moim wtedy szczęśliwym , ale teraz przeklętym życiu.
– Emiliano, my nie możemy być razem i dobrze wiesz o tym, bo nie mamy do tego prawa. Jesteś moim nauczycielem, a ja ....
– Tak wiem , moją uczennicą – spojrzał na mnie ,ale uśmiechnął się do mnie – Ale ja zrobię dla ciebie wszystko, rozumiesz?! Kocham cię jak nigdy nikogo. Przemyślałem wszystko i wiem co zrobię. Czekałem tylko na twoje wyznanie. Odchodzę ze szkoły i zakładam swoją firmę. Co za dojrzała decyzja.
Tylko muszę lecieć do Nowego Yorku do rodziców i powiedzieć im o tym, że w końcu zakładam swoją firmę, No przecież ktoś go będzie musiał zasponsorować.
do której namawiali mnie od dawna . Już to widzę:
Załóż własną firmę!
Nie, pojadę do Hiszpanii i zostanę nauczycielem!

Muszę im powiedzieć , że jestem najszczęśliwszym facetem na tej ziemi – wziął mnie znów na ręce i wstawił do wanny. Emiliano wszedł zaraz za mną. Całowaliśmy się, dotykaliśmy, myliśmy się na wzajem. Później zaniósł mnie do swojej sypialni i kochaliśmy się delikatnie, bo Emiliano mój ukochany wiedział, że to jest mój pierwszy raz...

Po sześciu miesiącach naszego związku Emiliano mi się oświadczył. I tak jak wspominał, wyjechał do rodziców. Chciał, żebym pojechała z nim, ale nie mogłam, bo miałam koniec szkoły. Poleciał sam. Moi rodzice uwielbiali mojego mężczyznę, traktowali go jak członka rodziny...
Tak bardzo żałowałam, że nie poleciałam razem z nim. Kiedy tylko wysiadł z samolotu zaraz do mnie zadzwonił. Miałam dla nie go wiadomość, ale powiedziałam, że mu powiem jak już wróci do mnie, ale Emiliano powiedział...
– Kochanie, wiem co to za wiadomość. Czekałem kiedy mi sama powiesz skarbie mój. Tak wiem, moja przyszła żono, że jesteś w ciąży i nawet nie wiesz jaki jestem szczęśliwy. Dzięki tobie mam wszystko, kobietę którą kocham, a ona kocha mnie, szczęście i teraz będziemy mieć dziecko. Amando jak ja ciebie kocham, jesteś dla mnie wszystkim, pamiętaj zawsze o tym, że póki będę żył, będę kochał ciebie i naszego syna, Czy on łyknął amfę? Bo nawija jak nakręcony.
– tu się uśmiechnął A ona zobaczyła to przez telefon.
– tak, to będzie syn, zrodzony z naszej wielkiej miłości – łzy mi poleciały jak groch. Jezu jak ja go kochałam, dla niego zrobiłabym wszystko. Trochę się bałam, że nie będzie zadowolony z tego, że będziemy mieć dziecko.
– Emiliano, czy ty wiesz jak ja bardzo ciebie kocham, jak szaleje na twoim punkcie? Jesteś wszystkim czego pragnę, jesteś moim życiem, moją miłością, wszystkim... Kocham cię tak bardzo "ciołku" – mój mężczyzna zaśmiał się się radośnie.
– Kocham cię mój skarbie... Zadzwonię, jak będę już u rodziców. I Amando dbaj o siebie tak jak do tej pory. Nasz syn musi być zdrowy i silny jak jego rodzice. Za dwie godziny zadzwonię. Pozdrów rodziców i poczekaj z obwieszczeniem naszej nowiny na mnie. Kocham cię... – i się rozłączył. Też ciebie kocham Emiliano…
Ja cię kocham – Nie, to ja cię kocham – Ale ja cie kocham bardziej – Wiem, że mnie kochasz. Jesteś kochany, że mnie kochasz – I właśnie za to cie kocham
Normalnie porzygałem się, zjadłem to i porzygałem się drugi raz...

Siedziałam i czekałam jak mój mężczyzna zadzwoni, ale minęły już cztery godziny i nic. Zaczęłam się martwić czemu nie dzwoni...
Minęły dwa dni odkąd nie dzwoni, ani nie odbiera moich telefonów.
Boże , co się do cholery dzieje.
Zadzwonił telefon, patrze na wyświetlacz i widzę, że to mój ukochany
– Skarbie, kochanie czemu tyle czasu nie dzwoniłeś, wiesz jak ja się martwiłam? nawet nasze dziecko się martwiło o ....
– Dobry wieczór Amando, tu mama Emiliano... – usłyszałam płacz jego mamy. Co się kurwa dzieje, czemu Emiliano nie dzwoni tylko jego mama i czemu płacze ?
– Dobry wieczór pani Harisson , co się stało, czemu pani dzwoni, a nie Emiliano, czemu pani płacze?
– Amando, Emiliano już do ciebie nie zadzwoni – co do cholery, jak nie zadzwoni.
– Jak nie zadzwoni? co się dzieje ? proszę mi powiedzieć.
– Boję się o ciebie i o wasze dziecko, ale musisz wiedzieć... Emiliano nie żyje – zaczęła płakać, a ja .... zapadłam w ciemność ...
W tym miejscu rozdział się kończy. O tym, w jaki sposób zginął Emiliano, dowiemy się z następnego.
Nidrax napisał 16-09-2015, 01:20:
Usunąłem formatowanie i rozmiar czcionki, bo cały post był zapisany Arialem o średniej wielkości i by kolidował z opcją włączenia czcionki szeryfowej oraz ustawianiem powiększenia w postach, którą mamy zamiar w niedalekiej przyszłości wprowadzić.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#4
Stu, te Twoje komentarze mnie miażdżą xD
–"We are leaves in the wind. Where will we fall? Nobody knows."
-Nadejdzie czas, kiedy zniknę stąd. Słońce zgaśnie, nadejdzie mrok. Stojąc na granicy, zrobię krok. Rozliczony zostanie, każdy mój błąd. Odejdę w wieczny byt. Czy zdążę dojść na szczyt?
Odpowiedz
#5
Stu, genialnie ci to wychodzi. :D

"ale minęły już cztery godziny i nic. Zaczęłam się martwić czemu nie dzwoni..." –-–> Albo ja jestem jakaś dziwna, albo to blogaski są wszystkie takie same, ale gdy tylko to przeczytałam, od razu wiedziałam, że nie żyje. xD

Cóż za zbiegi okoliczności: ulubiona kawiarenka tuż obok firmy, seksowny nauczyciel wuefu i jeszcze bardziej seksowny szef, oboje na poziomie intelektualnym bohaterki... :D Miodzio.
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#6
Ooo... Pierwsze komentarze...
A już myślałem, że to nietrafiony pomysł, i nosiłem się z zamiarem porzucenia tego projektu :)
Tamta analiza utknęła z powodu braku kolejnych rozdziałów. Tu mi materiału nie zabraknie, bo jedna seria ma (o ile dobrze pamiętam) 18 rozdziałów, a druga ponad 20.
Zatem do następnego :P
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Rozdział III – Pech

Ocknęłam się na szpitalnym łóżku, podłączona pod jakieś rurki.
Sorry, ale od razu skojarzyło mi się to z Matrixem, gdzie Neo (jako bateryjka) jest odłączany od systemu i się budzi :)

Spojrzałam w bok i zobaczyłam, że to kroplówka.
To ile ta jedna kroplówka ma rurek?

Do pokoju weszła moja mama.
W szpitalu leży się na sali, a nie w pokoju.

– Jak się czujesz kochanie?
– Gdzie jest Emiliano i co ja tu robię? – mama spojrzała na mnie ze łzami w oczach...
– Skarbie, nic nie pamiętasz? – I wtedy mi się przypomniały słowa pani Harisson... Zaczęłam krzyczeć, płakać...
– Amando uspokój się , kochanie proszę.
– Mamo, dlaczego mój Emiliano!!! Czy to prawda?! Powiedz mi – mama spojrzała na mnie zapłakanymi oczami i powiedziała.
– Amando, to prawda. Emiliano nie żyję.
– Mamo dlaczego, dlaczego on – płakałam i krzyczałam – jak to się stało... chcę znać prawdę.
– Skarbie Pani Harisson mówiła, że Emiliano był tak szczęśliwy, że ma ciebie, i że będziecie mieć dziecko. Wyszedł z domu by odwiedzić kolegę i wtedy to się stało. Rozpędzony samochód wpadł w poślizg i wjechał wprost na niego ... – Zawiesiła głos, opuściła głowę i dokończyła – zginął na miejscu.
A już myślałem, że wpadł w stos kartonów.

W tym momencie chciałam umrzeć, ale pomyślałam o dziecku...
– Mamo, a co z naszym dzieckiem, dlaczego mnie tam wszystko boli?
– Kochanie, nie wiem jak ci to powiedzieć... – Spojrzałam na nią z przerażeniem – kiedy zemdlałaś przeżywając szok, w drodze do szpitala zaczęłaś krwawić... Emiliana i dziecka nie ma. Tak mi przykro kochanie...
Obudziłam się kiedy zadzwonił budzik. Głowa mi pękała, oczy szczypały, musiałam wstać... Cholera jak ja pójdę do pracy, po tym co się wczoraj zdarzyło...
Specjalnie zostawiam to tak, jak było, byście zobaczyli, jak się przechodzi z wydarzeń sprzed trzech lat do współczesności – nijak, daje się po prostu nowy akapit; tak ni z gruszki ni z pietruszki... Jakby brakowało fragmentu tekstu. Pozostaje tylko pytanie: Co się wczoraj wydarzyło?

Wzięłam telefon do ręki i widzę nową wiadomość. Okazało się, że to od Thomasa.
 
Wracam w piątek i kiedy wrócę musimy porozmawiać czy to się tobie Amando podoba czy też nie...
 
Super, cztery dni bez tego napaleńca.
Napaleńca? Ot, znalazła się święta Teresa z Kalkuty.

Weszłam do swojego biura i wzięłam się za opracowywanie projektu...
Czas szybko zleciał. Zadzwoniłam do swojej przyjaciółki Emmy, z którą znałam się od dziecka.
– Cześć maleńka... Czy nasze (nasz) piątkowy wypad nadal aktualny?
– Cześć wielgachna – zaśmiałyśmy się – Oczywiście, że aktualne, ale wiesz że Alex idzie z jakąś tajemniczą dziewczyną? – A to mnie teraz zaskoczyła. Nie wierzę, że Alex mi nic nie powiedział, że spotyka się z kimś.
Dziewczyny... i dziwicie się później, skąd my mamy o was te stereotypy.

– A to niespodzianka, to jest małpa... Nic mi nie powiedział. Oberwie mu się za to, że nie pisnął słówka.
– Ami, nie tak jest moim zdaniem... Wydaje mi się, że chce żebyś poczuła się zazdrosna.
– Emma, co ty za głupoty gadasz... Będę szczęśliwa, że Alex znajdzie w końcu swoją miłość...
Amanda przebiera w chłopakach, jak w biustonoszach na straganie.

Pożegnałyśmy się, a ja poszłam na zakupy.
Był piątek, Co? Już piątek? Poszła na zakupy i wpadła w wir czasowy? pogoda za oknem była piękna i słoneczna.Projekt dla Andersa był prawie gotowy, ale miałam jeszcze trzy godziny do wyjścia, więc spokojnie zdążę.
Kiedy miałam wychodzić, do mojego biura wszedł Thomas. Wyglądał na zmęczonego.
– Cześć Thomas... Wyglądasz ... na zmęczonego...
Jakbym oglądał „Dlaczego ja”. Po co to powtarzać?

Stało się coś ? – Patrzył na mnie przez chwilę i się przywitał.
Witaj Amando.
Znacie moje podejście do witania, więc zacisnę zęby i przemilczę to.

Nic się nie stało, ale miło, że się martwisz... Jak projekt, skończony?
– Oczywiście szefie, jak chcesz to zobacz i powiedz czy ci się podoba.
Podszedł i w jego oczach zobaczyłam podziw i zaskoczenie. Byłam ciekawa jego zdania.
– Kobieto to jest genialne. Sam bym na to nie wpadł. Skąd ty bierzesz takie pomysły?
– Jak to skąd, z głowy. Mówiłam ci, że uwielbiam robić to co kocham. A teraz wybacz, ale muszę już wyjść. Chyba nie masz nic przeciwko? W końcu mój czas pracy minął.
Wyjątkowość Amandy jest porażająca.

Thomas przyglądał mi się uważnie.
– A co ci się tak śpieszy?
– Jestem umówiona, czy to przestępstwo?
– Z kim jesteś umówiona? Z tego co pamiętam nie umawialiśmy się jeszcze.
– Cholera Thomas nie muszę ci się tłumaczyć. To moja sprawa, a tobie nic do tego – powiedziałam wściekła. Co za gnojek pieprzony. Ruszyłam do drzwi.
– Amando, jeszcze nie skończyłem z tobą – powiedział groźnie.
– Czego chcesz ode mnie? Mów szybko, bo nie mam czasu.
Jak ona się odzywa do szefa... To się w pale nie mieści...

– Musimy porozmawiać o tym co się wydarzyło w poniedziałek – podszedł bliżej, na tyle blisko, by poczuć jego zapach.
– Wybacz, ale nie mam zamiaru z tobą o tym rozmawiać. Jak możesz to nigdy więcej nie poruszaj tego tematu. – Podszedł jeszcze bliżej, wyciągnął dłoń w kierunku mojej twarzy by mnie dotknąć – Thomas nie próbuj się zbliżać , a tym bardziej dotykać, nigdy więcej, rozumiesz!? – warkłam na niego.
Warkłam” :D – Rechotałem z tego dobrą minutę.

Opuścił rękę i przyglądał mi się, prześwietlając tymi swoimi czarnymi oczami. Twarz miał rozczarowaną i wściekłą.
– Kurwa !!! – Przeklną dość głośno.
– Nic więcej nie mów. Do zobaczenia w poniedziałek – powiedziałam i wyszłam.
Co za nachalny dupek... Co on sobie myśli? Że ja to jestem z tych kobiet do których przywykł? Niech spada...
Wpadłam szybko do domu.
Miałam godzinę żeby się wykąpać i przebrać.
Moi przyjaciele ustalili, że wypad do klubu dobrze mi zrobi. Ja nigdy nie lubiłam przebywać w takich miejscach... Ale czego się nie robi dla swoich jedynych przyjaciół.
No to ci przyjaciele się znają... Amanda nie lubi klubów, ale oni stwierdzili, że to jej dobrze zrobi. Na dodatek ten Alex chce się tylko popisać swoją nową dziewczyną (albo wzbudzić zazdrość). Nie ma to jak 'prawdziwi przyjaciele'.

Zamówiłam taksówkę i punktualnie o dziewiętnastej byłam na miejscu. Emma z Alexem i jego nową dziewczyną już czekali.
– Hej kochani – przywitałam się – mam nadzieję, że nie czekaliście długo ?
– Cześć Ami – przywitał się Alex zbliżając się do mnie – jak zwykle piękna i urocza – szepnął mi do ucha – poznajcie się. To jest Diana, Diano a to jest moja najlepsza przyjaciółka Amanda – spojrzał na Emmę i z przepraszającym uśmiechem dodał – oczywiście, tak samo ważna jest Emma.
– No ja myślę ty małpo, że tak samo – szturchła go ramieniem śmiejąc się w głos – Cześć Ami.
Warkłam”, „szturchła” – ale wiocha.

– Miło mi ciebie poznać Amando, wiele o tobie słyszałam. Oczywiście same dobre rzeczy – jej uśmiech był bardzo szczery.
– Mnie ciebie również miło poznać, ale niestety mój dupowaty przyjaciel nic o tobie nie wspomniał i chętnie go za to uduszę – rzuciłam Alexowi swój wredny uśmiech – ale mam nadzieję, że poznamy się bliżej.
– Dobra kochani, koniec tego gadania, pora na zabawę – powiedziała uradowana Emma.
Weszliśmy do środka, muzyka była bardzo głośna, że własnych myśli nie słyszałam.
– Dziewczyny co chcecie do picia?
Wszystkie trzy równo odpowiedziałyśmy...
– Piwo !!!
Zwróciłyśmy się do siebie i wybuchłyśmy śmiechem.
Wybuchły, ale nie wybuchły, bo to był niewypał. 'Wybuchły' to bomby, a one 'wybuchnęły śmiechem'.

Ja i Emma poszłyśmy tańczyć,a Diana została i czekała na Alexa.
Po godzinie tanecznego szału podeszłam do baru, by zamówić sobie coś mocniejszego.
– Co podać?
– Poproszę wódkę z colą.
Najbardziej ohydna kombinacja. Mam wątpliwości, czy coś takiego jest podawane w USA w klubach http://www.topnaj.pl/najlepsze-drinki/ .

– Już się robi
Usiadłam na krześle barowym i przyglądałam się na zabawę przyjaciół.
– Proszę, wódka z colą.
– Dzięki – wyjęłam pieniądze by zapłacić...
– Już za płacone, przez o to tego pana.
Spojrzałam w danym kierunku. Po mojej lewej stronie siedział radośnie uśmiechnięty Thomas, który wstał i podążał w moim kierunku... To się nazywa pech...
Śledził ją, a nie żaden pech. Trafić do odpowiedniego lokalu w Nowym Jorku to jak trafić szóstkę w totka. Nie ma bata, to nie przypadek ani pech.
No cóż, koniec rozdziału.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#8
(16-09-2015, 00:31)– Dziękuję bardzo,zawsze to było moją pasją.Uwielbiam,zieleń,przyrodę i każdy kawałek przestrzeni wykorzystuje.Kocham tworzyć ogrody,to mnie satysfakcjonuje. napisał(a): I kocham dzieci, te biedne z Afryki, oraz misie panda, którym grozi wyginięcie, a w ogóle to peace dla całego świata.

Wiecie co? Zrobię tu przerwę, bo za dużo tych słodkości na jeden raz. 

Może łyczek wody, Stu? 

– Pieprzyć to- powiedział i mnie pocałował.

No mógłby delikatniej, a nie od razu przechodzi do „pieprzenia”.

Pokarz mi to rozcięcie – nakazał. 

Tak to się nazywa, nie wiedziałam. A może miał na myśli, żeby go pokarała tym rozcięciem? Taki zboczek.

w jednym momencie zrobiło mi się niedobrze i przed oczami i nic dalej nie pamiętam.

I co przed oczami? Jak pragnę zdrowia, zgłupieć można…

Stu, po prostu zrobiło się jej niedobrze przed oczami.

 żebym mogła sobie wody dolać do butelki, bo mnie się skończył 

Brzmi tajemniczo – kto się skończył?

Chciałem się trzymać od ciebie z daleka, ale kurwa nie mogę.

I ja ją teraz rozumiem, taka k... a miłość, że k... a nie mogę. 

Jak ja wtedy chciałem ciebie wziąć w ramiona, ale moje myśli zostały przerwane kiedy zaczynałaś mdleć. 

To on nie wiedział, że jak ktoś zaczyna mdleć, to wszystkim wokół przerywają się myśli?


Chyba zatęskniłam za T :D . Stu, uważaj na siebie, ciężko to przeżyć.
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#9
Cytat:W szpitalu leży się na sali, a nie w pokoju.
Stu, przecież to takie proste: to jest główna bohaterka, ona jest zbyt wyjątkowa, by traktowano ją na równi z innymi pacjentami i kazano leżeć na jakiejś sali, a fe. :D

Cytat:W końcu mój czas pracy minął.
"Haha, nie, dzisiaj robisz nadgodziny, lol".

Cytat:Co za nachalny dupek... Co on sobie myśli? Że ja to jestem z tych kobiet do których przywykł? Niech spada...
"Przecież ja tylko go całowałam i pozwoliłam mu się zmacać, jak on sobie mógł myśleć, że mi się to podoba?" No nie mogę z tego po prostu... xDDD

Cytat:Na dodatek ten Alex chce się tylko popisać swoją nową dziewczyną (albo wzbudzić zazdrość).
Jak dla mnie to jest akurat spoko, przynajmniej w nim odezwały się resztki rozsądku i może postanowił wyrwać się z roli niewolnika bohaterki (no dobra, na co ja liczę – przecież ostatecznie wszystko i tak pójdzie po jej myśli :/)

O, kurczę, co zdanie się zastanawiam, czy bardziej mnie to śmieszy, czy załamuje. :D Świetna robota, Stu.
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#10
Nie wierzę, że aŁtorka tego cuda ma więcej niż dwanaście lat. XD Dobra robota, Stu, płakałam że śmiechu. :D
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości