Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Pisanie z konspektem
#1
Cześć :) Pracujecie z konspektem czy piszecie na żywioł? Ja przez przelewaniem myśli na papier bardzo długo obmyślam fragmenty fabuły, świata, ogółu wydarzeń. Pomysły zaczynają się zlepiać w większą całość. Następnie z urobionej w ten sposób, bezkształtnej masy zaczynam rzeźbić konkretne wątki.

Dopiero później kiedy mam już wszystko przemyślane zaczynam wylewać ułożone myśli na papier. Tutaj często pojawia się problem. Życie na papierze przejmuje kontrolę, postacie żyją własnym życiem. Finał jest taki, że nie zawsze efekt końcowy jest taki jak zamierzałem.

Z pomocą przychodzi konspekt. Ja dziele go na dwie części:
1. Mapa myśli – łącze wszystkie postacie, wątki, przedmioty nitkami. Tak, żeby widzieć wszystkie zależności i nie pogubić się w zeznaniach.
2. Krótkie, jednozdaniowe opisy kolejnych wydarzeń.

Niestety powraca problem "natchnienia", kiedy to podczas pisania przychodzą do głowy kolejne pomysły i usprawnienia akcji.
Jak sobie z tym radzicie, trzymacie się sztywno konspektu czy idziecie na ustępstwa, kiedy poniesie Was fantazja? A może pozostać tylko przy mapie myśli, żeby nie powstawały żadne niespójności w fabule?
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Rzadko zdarza mi się pisać pod z góry założony plan na całość opowiadania i, szczerze powiedziawszy, nie przepadam za takim planowaniem. Wolę pójść na żywioł i pozwolić bohaterom opowiedzieć mi swoją historię. Zazwyczaj mam jakiś pomysł na całość albo chociaż na pojedyncze sceny, jednak najczęściej oddaję stery wyobraźni i... lecę. :) Nie ograniczam się, jednak ma to ten minus, że nie potrafię opisać na raz więcej niż jednej sceny albo wątku.
Wychodzę z założenia, że nie zawsze warto trzymać się sztywnych ram. Dla mnie najlepiej jest mieć sam szkic ogółu, wydarzeń, bohaterów etc. i dopiero w międzyczasie "wypełniać", poprawiać i malować ów zarys, który już masz. Wiesz, jeśli w czasie pisania wpadnie ci jakiś pomysł albo zacznie cię nieść wyobraźnia – poddaj się temu i zobacz, co wyjdzie. Zawsze potem możesz wrócić do "sztywnych" ram pierwotnego zamysłu. :)
Co do zakończeń – tym akurat nie ma sensu się przejmować, bo najczęściej zakończenie zmienia się w rytm pisania, podczas którego sporo może się wydarzyć. :)
W kwestii niespójności – moje opowiadanie jest strasznie niespójne fabularnie, a mimo to w jakiś sposób trzyma się kupy. xD Niespójności można usunąć w każdym momencie albo wręcz przepisać tekst od nowa. Powiem tak: na pewno nie warto trzymać się na siłę pierwotnego pomysłu. Słowo klucz to "na siłę". Warto poruszać się po z góry zaplanowanych krawędziach, jednak dobrze wziąć pod uwagę, że ów plan w międzyczasie jeszcze sto i jeden raz się zmieni, coś dojdzie, coś odejdzie, coś się zamieni z czymś i ów początkowy zamysł po prostu powinien rozwijać się w miarę pisania. A przynajmniej takie jest moje zdanie. :)
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
#3
Kiedyś to leciałem na żywioł. Siadałem i po prostu pisałem co mi ślina przyniosła na klawiaturę. Jednak im dalej toczyłem swoją akcję tym bardziej miałem problem z rozwinięciem jej. Tzn. dochodziłem do pewnego momentu i nic. Nie miałem zielonego pojęcia co dalej. Zakończyć się nie dało, no bo jak. W połowie akcji? Więc zacząłem planować, ale nie na zasadzie "Opiszę to, to, to, tamten powie to, to, to, a tamten zginie tak, tak, tak". Inaczej robię. Najpierw planuję jak historia ma się potoczyć – tak z grubsza. Na przykład – w I rozdziale bohaterowie wejdą do jaskini i coś/kogoś tam znajdą. Co dokładnie tam znajdą i jak ta wyprawa będzie wyglądać to już wyjdzie w praniu. Można by powiedzieć, że wytaczam pewien szlak, którym nie zawsze idę w 100%, ale bardzo pomaga, żeby się nie poplątać. A tworzenie światów. To już robię encyklopedyczny skrót tego co przyjdzie mi do głowy, aby nie zapomnieć, nie poplątać jakiś elementów. Chociaż do niego rzadko sięgam, ale gdy nadejdzie taka potrzeba, wtedy okazuje się być niezastąpiony.
–"We are leaves in the wind. Where will we fall? Nobody knows."
-Nadejdzie czas, kiedy zniknę stąd. Słońce zgaśnie, nadejdzie mrok. Stojąc na granicy, zrobię krok. Rozliczony zostanie, każdy mój błąd. Odejdę w wieczny byt. Czy zdążę dojść na szczyt?
Odpowiedz
#4
Zaczynanie od konspektu jest dla mnie straszliwą stratą czasu. Imo lepiej jest najpierw wykreować zarys świata, napisać pierwszy rozdział, a dopiero potem, gdy pomysł okaże się dobry, zacząć się bawić w tworzenie konspektu, żeby potem nie pluć sobie w brodę, że siedziało się kilka godzin nad słabym pomysłem, który ostatecznie wyląduje w koszu.
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
#5
Nigdy nie pisałem z konspektem. Jak dla mnie? Strata czasu. Piszę dużo i często, jakbym miał za każdym razem pisać konspekt dla pomysłów, które nie zawsze wypalają... well. Nie, po prostu nie widzę opcji. Dobrze mieć to wszystko poukładane w głowie, czasami dobrze pisać na żywioł. A jak już piszesz na żywioł, warto sobie wyznaczyć jakiś cel na horyzoncie: co mieliby bohaterowie osiągnąć w określonym punkcie. Ustawienie sobie sztywnych ram zazwyczaj bardziej szkodzi, niż pomaga. Nierzadko fajne pomysły przychodzą w czasie pisania, albo po prostu stwierdzasz, że jednak coś nie ma żadnego sensu i trzeba zmienić teraz tysiąc rzeczy.
"A więc jedyne, czym się potrafisz pochwalić, to tym, ile przeleciałeś dziewczyn? Super, to stawia cię niewiele wyżej niż małpy. Przewagę daje ci to, że potrafisz obsłużyć telewizor i spuścić wodę w kiblu."
Odpowiedz
#6
Ja na początku wiem tylko, jak ma się skończyć cała opowieść, a wszystkie perypetie, które do tego mają doprowadzić, wymyślam na bieżąco, na kilka rozdziałów do przodu. Czasem pomysły ulegają modyfikacjom albo nie zostają w ogóle urzeczywistnione.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
(07-09-2015, 18:59)StuGraMP napisał(a): Ja na początku wiem tylko, jak ma się skończyć cała opowieść, a wszystkie perypetie, które do tego mają doprowadzić, wymyślam na bieżąco, na kilka rozdziałów do przodu. Czasem pomysły ulegają modyfikacjom albo nie zostają w ogóle urzeczywistnione.

Kiedyś próbowałam zrobić konspekt, zaplanowałam od a do z. Posypało się w pierwszym rozdziale. Napisałam kilka zdań według planu, przeczytałam, po czym stwierdziłam, że to nic niewarte, nudne i sztywne jak kij od szczotki. Później zaczęłam pisać od nowa z jedynym założeniem, jak ma się to zakończyć, dokąd zmierza. To także zaczęło się rozjeżdżać. Teraz mam w głowie jakiś plan, ale inny też mam i jeszcze inny, a dokąd dojdę? W większości tekstu idę na żywioł.
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#8
Ja ogólnie pisanie powieści zaczynam w pierwszej kolejności od wykreowania głównych bohaterów. Najpierw potrzebuję silnych postaci. Potem nadaję im cele i dopiero dookoła tych założeń tworzę na żywo całą akcję, która ma zmierzać do określonego rezultatu końcowego. Jednak wszystkie założenia są u mnie luźne. Nie traktuję ich jak wiążących mnie absolutów i imo ten sposób pisania mi leży, chociaż ja niewiele mogę mówić o doprowadzaniu fabuły do końca :D
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
#9
Ja często wymyślam pierwszą scenę, jakiś taki motyw na dobry początek, opisuję go i dopiero potem stwierdzam, czy chcę poświęcić czas na opisanie czegoś, czy zupełnie nie wiem, jak to pociągnąć. Najczęściej to drugie, ale to szczegóły... xD
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
#10
Czyli większość z Was leci na żywioł :) Mam przyjaciela, który pisze powieści niemalże z marszu i wychodzi mu to bardzo dobrze, także na pewno konspekt nie jest wyznacznikiem sukcesu. Nie mniej jednak moje doświadczenie jest takie, że pomaga utrzymać główny pomysł w ryzach. Pytałem Was ponieważ sam mam wiele pomysłów, które burzą pierwotny pomysł... chociaż może to dobrze :)
Problem pojawia się wtedy kiedy masz już rozpisane kilka rozdziałów i kilka wątków, a fabuła zaczyna się rozjeżdżać :)
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Pisanie w wieku dekoncentracji Fraa 3 4,626 21-06-2013, 22:35
Ostatni post: Vakhiir
  Q & A (pisanie) Stranger 10 6,865 16-06-2013, 15:04
Ostatni post: Yami
  Pisanie – wyobraźnia czy warsztat? Jingen 7 3,896 11-10-2012, 21:45
Ostatni post: Stranger

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości