Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Psychologiczne Rozum (tyt. roboczy)
#1
Cześć! Bardzo długo nic nie dodawałem, przez wakacje nawet nic nie napisałem, ale jak poczułem natchnienie, to zacząłem pisać. Będzie to opowiadanie typu psychologiczne, z nutką grozy. Postaram się zbudować pewien klimat, który niezupełnie mi wyszedł w poprzednim opowiadaniu :) Miłej lektury!

Prolog  


I

 Wieczorami zazwyczaj chodzę na spacery. Mam swoją trasę, jedną, którą dobrze znam. Podążam nią od bardzo dawna i zdawać by się mogło, że znam ją jak własną kieszeń. I w rzeczywistości tak było, bo gdybym robił za przewodnika, to mógłbym opowiadać o niej godzinami. Ale niczego nie można być pewnym.
 

II


Tego wieczora wyszedłem jak co dzień z domu, skręciłem w lewo do lasu i poszedłem ścieżką. Ściółka była na tyle sucha, że dźwięk trzaskającego igliwia pod stopami po prostu mnie irytował. Tego lata było nadzwyczaj gorąco, a do tego przez cały lipiec nie spadła ani kropla deszczu. Wokół mnie rozciągał się las, a poza nim nie było nic niezwykłego. Nie był gęsty, więc z łatwością ujrzałem, że zaraz go opuszczę i znajdę się na zielonej polanie równie suchej jak on. Jak wszystko. Niekiedy myślałem o zmianie trasy na bardziej interesującą. Po prostu na taką, która odbiegałaby od mojej codziennej rutyny – drzew. Ale zawsze gdy pojawiała się taka myśl, odganiałem ją argumentami, których sam nie rozumiałem. Powtarzałem sobie, że jeśli pójdę w drugą stronę, to już nie wrócę do domu, że coś się stanie albo po prostu się zgubię. Ale przecież żadna trasa nie jest pewna i na każdej może się coś stać.

III


Rano jak zawsze zadzwoniłem do matki tylko po to, aby dowiedzieć się, czy żyje. Od dawna nie utrzymywałem z nią bliższych kontaktów. Czułem, że nie jest mi to potrzebne. Może wydawać się to dziwne, ale nie było żadnych tragedii, które mogły do tego doprowadzić. Po prostu, wszystko działo się z czasem, który dla nikogo się jeszcze nie zatrzymał. Ja nie byłem wyjątkiem. Przywitałem się z nią, spytałem, co tam u niej słychać, czy wszystko dobrze. I w gruncie rzeczy to wszystko. Pożegnałem się i tyle. Nie ukrywam, że jeśli usłyszałbym od niej słowa typu: "Tomek, mogłabym do ciebie przyjechać?", to bym się ucieszył, lecz chyba nie miałem na co liczyć. Podobnie chyba było w drugą stronę. Po prostu się bałem.
 

IV


Niekiedy godziny biegną u mnie bardzo wolno. A to dlatego, że się nudzę, co zaprzecza wielu teoriom, bo podobno człowiek inteligentny nigdy się nie nudzi i zawsze znajdzie coś, o każdej porze dnia, co go zainteresuje. Oczywiście istnieje wiele teorii na ten temat, ale jak dla mnie to wszystkie są durne, jeśli sam ich na sobie nie przetestuję albo jeśli ktoś ich na mnie nie wypróbuje. Na moje oko inteligencja wynika w pewnym stopniu z tego, jak postrzegamy świat i jak go interpretujemy. Bo na przykład jeśli idę na spacer i spoglądam w niebo, to myślę sobie, jak to wszystko zostało stworzone. Może to natura, może to wielki wybuch. A może to jakaś siła wyższa. Tylko jaka. Uwielbiam filozofować, snuć teorię na różne tematy, ale czasami zadaję sobie pytanie: po co? Przecież jest tyle pięknych rzeczy, można cieszyć się życiem, więc po jaką cholerę mam myśleć o tym, czego nie mogę dostrzec, nie mogę ich dotknąć. Ba! Nawet nie wiadomo, czy istnieją. I jak dla mnie to właśnie to jest złoty środek. Po to, aby je odkryć.
Nidrax napisał 02-10-2015, 16:31:
Przy pisaniu masz posta nt. formatowania tekstu, a i tak dałeś go Timesem... Od następnej części oczekuję normalnych wrzutek.
"Trudno. Nie jestem już wiedźminem. Przestałem być wiedźminem. Na Thanedd, w Wieży Mewy. W Brokilonie. Na moście nad Jarugą. W jaskini pod Gorgoną. I tutaj, w lesie Myrkvid. Nie, ja już nie jestem wiedźminem. Będę się więc musiał nauczyć obywać bez wiedźmińskiego medalionu." – Wiedźmin, "Wieża Jaskółki", chyba najbardziej wzruszający moment w całej sadze, no, oprócz odejścia Ciri w "Pani Jeziora" :)
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Czy to wszystko stanowi jeden prolog? Czemu jest podzielony na numerowane akapity?



(06-09-2015, 15:03)Haroshi napisał(a): Prolog

Tego wieczora wyszedłem jak codzień (co dzień) z domu, skręciłem w lewo, (zbędny przecinek) do lasu i poszedłem ścieżką.

Wokół mnie rozciągał się las, a poza nim nie było nic niezwykłego. Nie był gęsty, więc z łatwością ujrzałem, że zaraz będę poza nim (powtórzenie) i znajdę się na zielonej polanie, (zbędny przecinek) równie suchej jak on.

Powtarzałem sobie, że jeśli pójdę w drugą stronę (przecinek) to już nie wrócę do domu, że coś się stanie albo po prostu się zgubię.

Rano jak zawsze, (zbędny przecinek) zadzwoniłem do matki, (zbędny przecinek) tylko po to, aby dowiedzieć się (przecinek) czy żyje. Od dawno (Od dawna) nie utrzymywałem z nią bliższych kontaktów.

Przywitałem się z nią, spytałem (przecinek) co tam u niej słychać, czy wszystko dobrze.

Nie ukrywam, że jeśli usłyszałbym od niej slowa (słowa) typu: "Tomek, mogłabym do Ciebie (małą literą) przyjechać (czy na pewno to ma być zdanie oznajmujące?)", to bym się ucieszył, lecz chyba nie miałem na co liczyć.

Oczywiście, (zbędny przecinek) istnieje wiele teorii na ten temat, ale jak dla mnie to wszystkie są durne, jeśli sam ich na sobie nie przetestuje (przetestuję) albo jeśli ktoś ich na mnie nie wypróbuje. Jak dla mnie (powtórzenie) inteligencja wynika w pewnym stopniu z tego, jak postrzegamy świat i jak go interpretujemy. Bo na przykład, (zbędny przecinek) jeśli idę na spacer i spoglądam w niebo, to myślę sobie, jak to wszystko zostało stworzone.

Nawet nie wiadomo (przecinek) czy istnieją.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#3
Tak, jeden prolog. Nie wiem, po prostu tak mi się lepiej pisze.
"Trudno. Nie jestem już wiedźminem. Przestałem być wiedźminem. Na Thanedd, w Wieży Mewy. W Brokilonie. Na moście nad Jarugą. W jaskini pod Gorgoną. I tutaj, w lesie Myrkvid. Nie, ja już nie jestem wiedźminem. Będę się więc musiał nauczyć obywać bez wiedźmińskiego medalionu." – Wiedźmin, "Wieża Jaskółki", chyba najbardziej wzruszający moment w całej sadze, no, oprócz odejścia Ciri w "Pani Jeziora" :)
Odpowiedz
#4
Chyba sobie z nas kpisz...
Widziałeś kiedyś książkę z takim zapisem? Jak zobaczę tu rozdział z ponumerowanymi akapitami, wywalę wątek do kosza!
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#5
Zupełnie mi nie chodzi o to, aby akapity były numerowane, a że tu tak wyszło, to przepraszam. Chodzi mi o dzielenie rozdziałów nna pewne strefy, zawierające więcej niż jeden akapit.
"Trudno. Nie jestem już wiedźminem. Przestałem być wiedźminem. Na Thanedd, w Wieży Mewy. W Brokilonie. Na moście nad Jarugą. W jaskini pod Gorgoną. I tutaj, w lesie Myrkvid. Nie, ja już nie jestem wiedźminem. Będę się więc musiał nauczyć obywać bez wiedźmińskiego medalionu." – Wiedźmin, "Wieża Jaskółki", chyba najbardziej wzruszający moment w całej sadze, no, oprócz odejścia Ciri w "Pani Jeziora" :)
Odpowiedz
#6
(06-09-2015, 15:03)Haroshi napisał(a): Cześć! Bardzo długo nic nie dodawałem, przez wakacje nawet nic nie napisałem, ale jak poczułem natchnienie, to zacząłem pisać. Będzie to opowiadanie typu psychologiczne, z nutką grozy. Postaram się zbudować pewien klimat, który niezupełnie mi wyszedł w poprzednim opowiadaniu :) Miłej lektury!

Prolog  


I

 Mam swoją trasę, jedną, którą dobrze znam. Podążam nią od bardzo dawna i zdawać by się mogło, że znam ją jak własną kieszeń. 
 

II


Tego wieczora wyszedłem jak co dzień z domu, skręciłem w lewo do lasu i poszedłem ścieżką. Ściółka była na tyle sucha, że dźwięk trzaskającego igliwia pod stopami  (trzaskającego pod stopami igliwia) po prostu mnie irytował.


III

 Może wydawać się to dziwne, ale nie było żadnych tragedii, które mogły do tego doprowadzić. Po prostu, wszystko działo się z czasem, który dla nikogo się jeszcze nie zatrzymał.  (który jeszcze dla nikogo się nie zatrzymał) 

 Nie ukrywam, że jeśli usłyszałbym od niej słowa typu: "Tomek, mogłabym do ciebie przyjechać?", to bym się ucieszył, lecz chyba nie miałem na co liczyć. Podobnie chyba było w drugą stronę. Po prostu się bałem.  (czego się bał?)
 

IV


A to dlatego, że się nudzę, co zaprzecza wielu teoriom, bo podobno człowiek inteligentny nigdy się nie nudzi i zawsze znajdzie coś, o każdej porze dnia, co go zainteresuje. Oczywiście istnieje wiele teorii na ten temat, ale jak dla mnie to (zbędne) wszystkie są durne, jeśli sam ich na sobie nie przetestuję albo jeśli ktoś ich na mnie nie wypróbuje.

 Może to natura, może to wielki wybuch. A może to jakaś siła wyższa. Tylko jaka. Uwielbiam filozofować, snuć teorię (teorie) na różne tematy, ale czasami zadaję sobie pytanie: po co? Przecież jest tyle pięknych rzeczy, można cieszyć się życiem, więc po jaką cholerę mam myśleć o tym, czego nie mogę dostrzec, nie mogę ich (ani) dotknąć. Ba! Nawet nie wiadomo, czy istnieją.

I jak dla mnie (po?) to właśnie to (zbędne) jest złoty środek. (nie jestem pewna, co tutaj miałeś na myśli, więc to zdanie powinno wyglądać tak: i jak dla mnie właśnie po to jest złoty środek lub i jak dla mnie to właśnie jest złoty środek)
Wybacz, że dopiero teraz zajrzałam, ale wcześniej niezbyt miałam czas. Poza numerowaniem fragmentów, o czym już wspomniał Stu, jest na tyle dobrze, że chcę więcej. Chciałabym zobaczyć ciąg dalszy, poznać bohatera i śledzić jego historię. Masz przyjemny warsztat, dzięki któremu czytanie jest przyjemnością i widać, że posiadasz jakąś konkretną koncepcję na to opowiadanie. Nie wiem, do czego zmierzasz, ale chcę się dowiedzieć, bo jak na początek tekstu jest nieźle, zainteresowałeś mnie. Mam nadzieję, że jeszcze spotkamy się pod jakimś opowiadaniem, bo chętnie przeczytam coś więcej spod twojej ręki. :) Na ten moment to tyle, niezbyt wiele mogę powiedzieć. Do zobaczenia. :3
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Następny fragment pojawi się niedługo. Nie miałem zbyt dużo czasu, ale zaczynam pisać dalej :)
"Trudno. Nie jestem już wiedźminem. Przestałem być wiedźminem. Na Thanedd, w Wieży Mewy. W Brokilonie. Na moście nad Jarugą. W jaskini pod Gorgoną. I tutaj, w lesie Myrkvid. Nie, ja już nie jestem wiedźminem. Będę się więc musiał nauczyć obywać bez wiedźmińskiego medalionu." – Wiedźmin, "Wieża Jaskółki", chyba najbardziej wzruszający moment w całej sadze, no, oprócz odejścia Ciri w "Pani Jeziora" :)
Odpowiedz
#8
Cześć! Pierwsza część tego rozdziału jest jakoby wstępem do poważniejszej kwestii tego fragmentu. Mam nadzieję, że będzie się miło czytać. Miłej lektury!

Rozdział I, cz 1.  

– Przecież wiesz, że zawsze jesteś u mnie mile widziany i możesz przyjechać w każdej chwili – powiedziałem.                                                                                               Tego wieczoru rozmawiałem akurat z moim serdecznym przyjacielem, z którym znamy się dobre piętnaście lat. Po studiach znacznie ograniczyliśmy kontakt, gdyż podjęliśmy naukę w dość dużej odległości od siebie. Zapytał mnie, czy mógłby do mnie podjechać, bo niedługo i tak musi odwiedzić rodzinne miasto. Zgodziłem się bez namysłu, bo dawno go nie widziałem.
– Odezwę się do ciebie jeszcze w tym tygodniu. Jak będę miał chwilę czasu, to obgadamy szczegóły. Trzymaj się! – pożegnał się. 
Po tej rozmowie czułem, że będę miał udany wieczór. Byłem bardzo szczęśliwy, że wreszcie go zobaczę.
Zastanawiałem się, czy nie pójść dzisiaj na spacer, ale w końcu zdecydowałem,  że wolę pooglądać telewizję. Cały dzień przesiedziałem w domu, nie wiedząc co ze sobą zrobić, a telefon od przyjaciela odebrał mi chęci na cokolwiek. Położyłem się więc na kanapie i do późnego wieczoru skakałem po kanałach. Przez całą noc nie zasnąłem. 
Około trzeciej zaczęło mi się nudzić, ale kompletnie nie miałem zamiaru iść spać. Wtedy postanowiłem, że wyjdę na spacer. Pomysł przyszedł nagle i bez dłuższego namysłu wstałem, poszedłem do przedpokoju i ubrałem się. 
Wyszedłem na dwór, wzruszyłem ramionami i ruszyłem. W głowie miałem tylko jedną trasę jednak nie miałem zamiaru jej zmieniać. Wiele razy chodziłem nią wieczorami, ale jeszcze ani razu o trzeciej nad ranem. Na wszystko musi przyjść pora, a widocznie dzisiaj był czas na nocny spacer. Szedłem powoli, nigdzie się nie spieszyłem. 
Myślałem głównie o przyjeździe przyjaciela, ale też o rodzicach, studiach i życiu. Strasznie lubiłem rozmyślać o różnych sprawach. Oparłem się o drzewo i popatrzyłem w niebo. Wydawało się czyste, bez chmur, więc gwiazdy prezentowały się w całej swojej okazałości. Były piękne, a zarazem tajemnicze. Uśmiechnąłem się lekko i poszedłem dalej. 
Droga przez las była prosta i nie dało się zgubić. Zresztą, wiedziałem jak iść. Jednak jedno mnie zastanawiało. Nie czułem strachu. Potwornie bałem się ciemności i nigdy nie opuszczałem domu o tej porze. Nie wiedziałem, co dzisiaj się ze mną działo. Nie przejmowałem się tym za długo, bo byłem po prostu szczęśliwy. Wychodząc z lasu spojrzałem jeszcze raz w niebo i ponownie się uśmiechnąłem. Dalej droga prowadziła prosto do mojego domu. Przyspieszyłem kroku.    
Dziesięć minut później byłem już koło moich drzwi, ale nie od razu je otworzyłem. Najpierw wciągnąłem głęboko chłodne powietrze, po raz trzeci zerknąłem do góry i dopiero wtedy postanowiłem wejść do mieszkania. 
Poczułem na sobie kojące ciepło domowego ogniska, westchnąłem, zdjąłem buty i bluzę i udałem się do kuchni, żeby zrobić sobie ciepłą herbatę. Pomieszczenie nie było duże, ale wystarczające na moje potrzeby. Wstawiłem czajnik z wodą, wyjąłem z kredensu saszetkę i kubek. Gdy napój był gotowy, usiadłem na kanapie w salonie i nawet nie włączałem telewizora. Przez całą noc nie chciało mi się spać, a w tym momencie nie mogłem myśleć o niczym innym. Musiałem jeszcze chwilę poczekać, bo zimna herbata jest niedobra,  trzeba było ją wypić teraz. Nie zrobiłem jednak tego. 
Zasnąłem, nie wiedząc nawet kiedy. Na dworze było jasno, a gdy spojrzałem na zegar, okazało się, że właśnie wybiła godzina piętnasta. Zerwałem się na równe nogi, kiedy sobie to uświadomiłem. Nie miałem dzisiaj żadnych wykładów na uczelni, ale i tak w takich sytuacjach wstawałem o wiele wcześniej. Kubek na stole stał pełny, więc najprawdopodobniej zasnąłem nagle.
Wstałem, nie wiedząc, co się dzieje i po chwili spostrzegłem, że strasznie boli mnie głowa i obie nogi. Coś było nie tak.
"Trudno. Nie jestem już wiedźminem. Przestałem być wiedźminem. Na Thanedd, w Wieży Mewy. W Brokilonie. Na moście nad Jarugą. W jaskini pod Gorgoną. I tutaj, w lesie Myrkvid. Nie, ja już nie jestem wiedźminem. Będę się więc musiał nauczyć obywać bez wiedźmińskiego medalionu." – Wiedźmin, "Wieża Jaskółki", chyba najbardziej wzruszający moment w całej sadze, no, oprócz odejścia Ciri w "Pani Jeziora" :)
Odpowiedz
#9
(18-10-2015, 22:29)Haroshi napisał(a):
Cześć! Pierwsza część tego rozdziału jest jakoby wstępem do poważniejszej kwestii tego fragmentu. Mam nadzieję, że będzie się miło czytać. Miłej lektury!

Rozdział I, cz 1.  

– Przecież wiesz, że zawsze jesteś u mnie mile widziany i możesz przyjechać w każdej chwili – powiedziałem.                                                                                                                                                  (nie mam zielonego pojęcia, co ty tutaj zrobiłeś, ale odstępów i akapitów nie tworzy się za pomocą spacji czy tabu. Enter + tag na forum, żadnych magicznych sztuczek)  Po studiach znacznie ograniczyliśmy kontakt, gdyż podjęliśmy naukę w dość dużej odległości od siebie. Jednak dosyć często dzwonimy,("i" w miejsce przecinka) piszemy do siebie. Zapytał się (zbędne) mnie, czy mógłby do mnie podjechać, bo niedługo i tak musi odwiedzić rodzinne miasto.

 Cały dzień przesiedziałem w domu (przecinek) nie wiedząc co ze sobą zrobić, a po telefonie od przyjaciela odechciało mi się robić cokolwiek. Położyłem się więc na kanapie i do późnej nocy skakałem po kanałach. Sam się dziwiłem, że nie zasnąłem. Byłem przytomny do rana. (równie dobrze możesz zapisać to tak: przez całą noc nie zasnąłem – sens jest zachowany, przy czym o przytomności mówimy, gdy wspominamy o tym, czy ktoś zachowuje świadomość. Utrata przytomności = utrata świadomości, natomiast sen nie jest formą utraty świadomości, bo twój mózg dalej pracuje, ba, nawet na zwiększonych obrotach i przez cały czas zachowujesz przytomność, jedynie ciało i umysł pozostają w stanie uśpienia)
Jednak (zbędne; "jednak" używamy, gdy chcemy zaznaczyć, że zaraz nastąpi jakiś zwrot akcji, coś niespodziewanego) około trzeciej zaczęło mi się nudzić, ale kompletnie nie miałem zamiaru iść spać.

Wyszedłem na dwór, wzruszyłem ramionami i ruszyłem. W głowie miałem tylko jedną trasę, (przydałby się jakiś łącznik, typu: ale, aczkolwiek, jednak) nie miałem zamiaru jej zmieniać. Wiele razy chodziłem nią wieczorami, ale jeszcze ani razu o trzeciej nad ranem. 

Strasznie lubiłem rozmyślać na temat różnych spraw.(o różnych sprawach/ na różne tematy) Oparłem się o drzewo i popatrzyłem się (zbędne) w niebo.  Było czyste, bez chmur, więc gwiazdy prezentowały się w całej swojej okazałości. Były piękne, a zarazem tajemnicze.

Droga przez las była prosta i nie dało się zgubić. Zresztą, wiedziałem jak iść. Jednak jedno mnie zastanawiało. Nie czułem strachu. Potwornie bałem się ciemności i nie wypuszczałem się nigdzie i nigdy o tej porze, dlatego nie wiem, co dzisiaj się ze mną działo. (trzymaj się jednego czasu. Nie wiedziałem, co dzisiaj się ze mną działo) Natomiast (zbędne) nie przejmowałem się tym za długo, bo byłem po prostu szczęśliwy.

Dalej prowadziła już prosta droga do mojego domu. (dalej droga prowadziła prosto do mojego domu) Przyspieszyłem kroku.    

 Przez całą noc nie chciało mi się spać, a w tym momencie zacząłem myśleć tylko o spaniu. Musiałem jednak jeszcze chwilę poczekać, bo zimna herbata jest niedobra, musiałem ją wypić teraz. Nie zrobiłem jednak tego. 
Zasnąłem (przecinek) nie wiedząc nawet kiedy. Na dworze było jasno, a gdy spojrzałem na zegar, okazało się, że właśnie wybiła godzina piętnasta. Zerwałem się na równe nogi, kiedy sobie to uświadomiłem (kropka) Nie miałem dzisiaj żadnych wykładów na uczelni, ale to i tak była za późna pora na wstawanie. Kubek na stole stał pełny, więc musiałem zasnąć nagle. 
Wstałem (przecinek)nie wiedząc (przecinek) co się dzieje i po chwili zorientowałem się, że strasznie boli mnie głowa i obie nogi. Coś musiało być nie tak.

Nadużywasz "jednak" oraz "się" – zwróć na to uwagę i staraj się szukać zamienników. Niezbyt wiele się dzieje w tym fragmencie, powiedziałabym nawet, że jest dosyć nudny. Drobna rada: nie musisz szczegółowo opisywać każdej czynności po kolei. Ba, nie powinieneś. Mnie, jako czytelnika, szalenie nudzi wymienianie następujących po sobie działań. Kiedy podajesz cały ciąg, ciężko jest wyłapać to, co jest faktycznie ważne i ma jakieś znaczenie. Postaw raczej na ogólnikowe stwierdzenia ("wyszedł i poszedł") i zaznaczanie w odpowiednich momentach czynności, które są w miarę istotne. Czasem możesz użyć metody wymieniania rzeczy, czynności etc., ale polecam tego typu triki w sytuacjach, kiedy są trzy rzeczy normalne, a czwarta szalona lub dziwna, bohater robi coś nietypowego, mówisz o przygotowaniach albo nie wszystko jest jasne na pierwszy rzut oka. Od strony zapisu jest całkiem nieźle. Pisz dalej, zobaczymy, co z tego wyjdzie. :)
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
#10
Dzięki za wskazanie błędów, poprawię w najbliższej wolnej chwili :) W następnym fragmencie akcja powoli będzie się rozkręcać.

/Edit Poprawione :)
"Trudno. Nie jestem już wiedźminem. Przestałem być wiedźminem. Na Thanedd, w Wieży Mewy. W Brokilonie. Na moście nad Jarugą. W jaskini pod Gorgoną. I tutaj, w lesie Myrkvid. Nie, ja już nie jestem wiedźminem. Będę się więc musiał nauczyć obywać bez wiedźmińskiego medalionu." – Wiedźmin, "Wieża Jaskółki", chyba najbardziej wzruszający moment w całej sadze, no, oprócz odejścia Ciri w "Pani Jeziora" :)
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Fantasy [North Region] Kraina Nocy (tytuł roboczy) Samotny wilk ze wschodu 10 2,717 28-05-2016, 02:29
Ostatni post: Samotny wilk ze wschodu
  Fantasy Klątwa Przeznaczenia (tytuł roboczy) Quritto 6 1,718 12-01-2015, 01:35
Ostatni post: xsavier
  Fantasy Mistrz Złodziei (Tytuł roboczy) Yohan 10 2,104 07-09-2014, 15:21
Ostatni post: Naglfalgar
  Fantasy Miasto wygnanych [ Tytuł roboczy ] van Tesse 23 6,905 06-03-2011, 20:30
Ostatni post: Sem
  Fantasy Gabriel [tytuł roboczy] Duśka 3 2,798 17-02-2011, 22:43
Ostatni post: Duśka

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości