Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Fantasy Władca Somnium
#1
**1**


Była piękna bezchmurna noc, na nieboskłonie świeciły miliony gwiazd. W powietrzu unosiła się wilgoć oraz zapach znajdującego się nie opodal lasu. Nic nie zapowiadało tego, co miało się za chwile wydarzyć.
Na bezchmurnym niebie zaczęły kumulować sie ciemne niczym noc chmury, które niczym wiedzione magiczną różdżką zbierały się nad pagórkiem na środku polany. Zielona trawa pachnąca już deszczem letniego dnia zaczęła tańczyć poruszana niewidocznymi podmuchami wiatru. Wszystko wydawać by sie mogło całkowicie zwyczajną nocą na chwile przed burzą. Ci, którzy tak sądzili byli jednak w błędzie.
W sam środek niewielkiego pagórka uderzyła błyskawica z nad chmur, lecz poza uderzeniem grzmotu nie słychać było nic. Jak by tak potężne zjawisko matki natury pragnęło zachować w tej chwili i w tym miejscu ciszę, aby nie wzbudzać podejrzeń wścibskich oczu. Po czym ponownie nastąpiły długie sekundy spokoju. Wydawało się nawet, iż ciemne burzowe chmury zaczynają odchodzić a wiatry przestają wiać. Ale tak się tylko wydawało.
Błysk światła i kolejne setki bezgłośnych gromów uderzały w jedno i te samo miejsce po środku wzniesienia. Trawa jeżyła sie od wyładowań a las rozświetlał swe mroki raz za razem w czasie kaskady niekończących się świateł. Gra bieli i moc tego dziwnego zjawiska była oszałamiająca. Wokół całego wzniesienia czuło się niesamowity przypływ mocy, którego nikt nie był by wstanie opisać. Gdy cała okolica wraz z lasem i pagórkiem była skąpana w blasku błyskawic, wszystko ucichło. Mrok, który zapanował przez pewien czas, wydawał się być przerażającą odmianą po jasności, która miała miejsce. Kiedy jednak minęło parę minut wszystkie zwierzęta z okolicy zaczęły się zbliżać w stronę pagórka wiedzione tam przez nieznaną siłę, która nakazywała im przybycie.
Wszystkie – małe i duże, drapieżniki i ofiary, ssaki i gady. Każde z żyjących stworzeń
zajęło swe miejsce wokół wzniesienia i czekało przyglądając się temu, co miało się wydarzyć. Wzrok wszystkich stworzeń był skoncentrowany w jednym miejscu, dokładnie tym miejscu gdzie uderzały gromy. O dziwo ani jedno źdźbło trawy czy też sucha gałązka znajdująca się w tym miejscu nie doznała żadnych szkód w związku z dziwną burzą.
Nic się nie działo. Przynajmniej nic, co byłyby wstanie dostrzec ludzkie oko.

Wtedy to powoli z nikąd na górę padła mgła, lecz jej źródłem nie były chmury opadające na ziemię wczesnym porankiem jak to miało miejsce, każdego ranka w tych okolicach. Biały dym wyłaniał się z miejsca, w które były wpatrzone wszystkie oczy. Jeszcze nieuformowane przejście zaczęło się pojawiać w Świecie ludzi. Tworząc most pomiędzy dwoma tak różnymi Światami, aby na krótki czas stały się jednością. Obłoki dymu zmieniały swą barwę z przeźroczystej i niczym nieskażonej bieli w jasny i niezmącony błękit. Był on tak czysty i piękny, iż niemalże nie było możliwości, że coś takiego jest możliwe. Zaraz po zmianie barwy nastąpiło kształtowanie się wrót. Na początku niezgrabne, przypominające raczej ułudę niż materialny przedmiot, teraz wydawały się być częścią wzniesienia jak gdyby zawsze tam były. Niewzruszony i wieczny filar ziemi, który zawsze tu był.
Z głębi wrót zaczęła się wyłaniać sylwetka kobiety. Pięknej długonogiej niewiasty, która była istnym ucieleśnieniem kobiecej urody i seksapilu. Kiedy kobieta wyszła z wrót można było się przyjrzeć dokładniej jej sylwetce. Promieniście czerwono włosa dziewczyna nie była zwyczajną kobietą. Gdy stała wpatrując się przed siebie, jej ubranie wydawało się poruszać jakby żyło, jej skóra oraz długie zgrabne nogi zapłonęły czerwonymi językami ognia, które smagały jej ciało. O dziwo kobieta nie krzyczała, uśmiechała się tylko ponętnie i uwodzicielsko, kiedy płomienie nabierały na sile. Niewiasta przeszła kilka kroków, odchodząc parę metrów od wrót. Każdemu jej krokowi towarzyszył niewielki wzrost temperatury. Kiedy jej żółto czerwone buty stąpały po ziemi ta natychmiast zaczynała płonąć, aby następnie zmienić się w popiół. Tak pociągająca stanęła i przyjrzała się stworzeniom znajdującym się na polanie wokół niej. Jej uśmiech stał się bardziej krwiożerczy a jej czerwone oczy zapłonęły. Istota uniosła dłonie w górę, recytując formułę w dialekcie nieznanym na Ziemi. Nad jej głową pojawiły się trzy niewielkie kule ognia a ich płomienie wydawały się być żywe i tak samo jak kobieta żądne pożywienia. Czegoś, co mogłyby spopielić, czym mogłyby się pożywić.
-Witajcie kochanieńcy i żegnam.-Jej głos był miękki i kuszący, jak głos kobiety, która uwodzi swego kochanka, obiecując mu upojną noc.
Po tych słowach trzy płomienie uderzyły w zgromadzone zwierzęta, które niczym w transie nawet nie starały się uciekać. Płonące ogniem magii były pożerane żywcem przez wiecznie nienasycone płomienie. Pani ognia przez długie chwile przyglądała się temu wszystkiemu, radując się każdą pożeraną istotą i każdą strawioną przez ogień duszą. Jednocześnie z każdą ofiarą jej oczy stawały się coraz bardziej drapieżne a jej płomienne włosy unosiły się poruszane niewidzialną siłą. Temperatura wzrastała wokół samej kobiety sprawiając, iż jej ciało całe zostało pochłonięte przez płomienie. Jej radość z chaosu, jakiego dokonywała były nie do opisania. Było wręcz niemożliwe, aby ktoś potrafił się radować z zadawania takiego cierpienia. Jednak pani ognia cieszyła się tym. Była płomieniem i żyła tylko wtedy, kiedy niszczyła. Gdy na polanie oraz wokół pagórka zgasły ostatnie iskierki życia, kule wróciły do swej władczyni łącząc się z nią ponownie w całość. Teraz nie można było dostrzec niczego więcej poza płomieniami buchającymi od kobiety. Jej jasno czerwone odcień był jedynym blaskiem w całej okolicy i kiedy wydawało się, że to koniec z portalu zaczęła wyłaniać się postać kolejnej kobiety.
Powoli niczym mgła osiadająca na źdźbła trawy o poranku zaczęła ukazywać się w całej klasie następna postać. Błękitno biały ubiór, aksamitna długa szata i kaptur, który przysłaniał jej oblicze – to wszystko wydawało się być niematerialne tak jak i osoba samej kobiety. Dziwna pani w błękicie, choć po wydostaniu się z przejścia nie poruszyła się nawet o krok, emanowała jakąś dziwną mocą oraz czym jeszcze. Czymś, co można określić jedynie, jako bezinteresowne, pełne poświęcenia i niczym nieskażone dobro. I pomimo iż to pani ognia była najjaśniejszym punktem w okolicy a jej płomienie, tak piękne i straszne zarazem górowały nad martwymi truchłami spopielonych żywcem istot, to błękitna dama wydawała się nie lękać płomieni, które z jakiegoś powodu, gdy zbliżały się w jej stronę słabły i znikały w obłokach pary.
-Infinitri siostro, czy nie dość tego cierpienia?– Gdy wypowiedziała te kilka słów wydawać się mogło, że żadna kobieta nie posiada tak melodyjnego głosu, że żadna żywa istota na Ziemi nie potrafiłaby w tych paru słowach zmieścić tak wielkiego smutku i żalu z powodu bezsensownej śmierci istot żywych.
-Dość, dość?! Ja dopiero zaczęłam się rozkoszować przybyciem na tą niczego nie wartą skorupę.
Niewiasta w błękicie postąpiła o krok w kierunku płomieni a te zaczęły przygasać i kurczyć się, jak gdyby zostały rażone niewidzialnym strumieniem wody.
-Wiesz, że on na to nie pozwoli.
-Jego tu jeszcze nie ma a ja chcę się zabawić.
Krok za krokiem nowo przybyła zbliżała się co raz bardziej do swojej siostry, sprawiając iż blask płomieni zaczynał powoli tracić na sile. Druga z kobiet najwidoczniej nie zdawała sobie z tego sprawy. Podniecenie i gniew całkowicie zaślepiały jej osąd sytuacji. Nawet nie spostrzegła się, kiedy Amelia znalazła się u jej boku kładąc dłoń na jej ramieniu. Wtedy to można było dostrzec coś, co nie mogło być niczym innym niżeli ułudą. Kiedy dłoń Amelii znalazła się na ramieniu jej siostry, jasna skóra zmieniła swój materialny kształt zmieniając się w wodę. Najczystszą o błękicie tak pięknym i przejrzystym, iż przypominało to błękit nieba w bezchmurny, słoneczny dzień.
Czerwone oczy Infinitri zadrżały i zapłonęły żądzą mordu, gdy ta tylko wyczuła moc Ameli oddziaływującą na nią. Pani ognia chciała się odsunąć, ale poczuła, iż ziemia pod jej stopami staje się miękka, po chwili stopy władczyni były już unieruchomione. Ta jednak nie miała zamiaru dać za wygraną.
-Ty wredna suko, podeszłaś mnie!
-Uspokój się. Dobrze wiesz, że tak miało być, zaraz będzie po wszystkim i obie przyoblekniemy się w swoje prawdziwe ciała.

-Nie zgadzam się! Płomienie to moje ciało!!– Groźba w głosie kobiety świadczyła jednoznacznie, że ta nie ma zamiaru ani się uspokoić ani zgadzać się z słowami błękitnej pani.
Na potwierdzenie tych słów wokół obu kobiet buchnęły płomienie. Okrąg, który pojawił się z nikąd rósł w oczach. Z niewielkiego ogniska w parę sekund zmienił się w wysokie na trzy metry języki ognia. Ogień łączył się z sobą tworząc zwartą kopułę. Wyglądało to jak gdyby płomienie miały własną dusze i inteligencje, którą kierowały się w trakcie zamykania obu przybyszek w swoistym więzieniu.
-I co teraz zrobisz Amelio, jesteś w moim więzieniu. Wiesz dobrze, że nie wyjdziesz z niego.
-Nie mam takiego zamiaru siostro, jak zawsze nie zdajesz sobie sprawy z tego, że brutalna siła nie zawsze oznacza zwycięstwo.
-Silniejszy zawsze wygrywa nieudacznico i zaraz ci to udowodnię
.
Po słowach Infinitri ognista kopuła stała się biała niczym samo słońce, żar buchający z jej wnętrza uderzył w spopielone drzewa i ciała zwierząt, które rozpadły się niczym układanka domino. Sprawiając, iż wokół ognistego więzienia zaczęły się unosić popioły zabitych istot. Niczym duchy, szary pył wirował wokół ognia stwarzając kolejny krąg tak szczelny, iż przysłonił się całe światło promieniujące od ognia. Teraz to, co zostało po zniszczonym lesie znów zostało przykryte mrokami nocy i jedynie nikły blask księżyca oświetlał ziemie wokół nadając jej ułudny wyraz spokoju i beztroski.
Po środku tego wszystkiego znajdowały się dwie kobiety uwięziona pani ognia oraz jej siostra, która przez cały czas trzymała swą dłoń na ramieniu wściekłej i pewnej swego Infinitri. Obie wyglądały jak gdyby z każdym momentem rosły w siłę. Ale to była tylko ułuda, jako iż tak naprawdę jedna żywiła się energią drugiej. Powoli i spokojnie przejmując siły swojej rozjuszonej przeciwniczki.
Infinitri nie zdawała sobie sprawy z tego, iż przez swoją głupotę i nie potrzebne, marnotrawstwo energii sprawia, że jej siostra wzrasta w siły. Nie zdawała sobie z tego sprawy lub nie chciała pozwolić aby myśli o tym, iż może się mylić, pojawiły się w jej umyślę.
Temperatura wokół kopuły wzrastała jeszcze przez chwile, po czym zaczęła nagle spadać. Ognista bariera niespodziewanie zmieniła barwę na ciemniejszą czerwień, aby następnie ostatecznie zmienić się w błękitną barierę stworzoną z wody. Jeszcze nie dawna ognista kopuła teraz stała się wodną bańką, w której znajdowały się dwie kobiety. Obie piękne ponad wszelkie wyobrażenia. Jedna ubrana w uwodzicielski czerwony strój podkreślający jej zgrabną figurę oraz z odważnym dekoltem odsłaniającym więcej niżeli zasłaniał, nadając jej dzięki temu jeszcze ponętniejszego wyglądu. Druga z kobiet przyoblekła się w niebieską długą suknie idealnie dopasowaną do jej drobnej, anielskiej figury. Odcień śnieżno bladej skóry komponował się idealnie z długą błękitną suknią i pięknymi blond włosami opadającymi jej na niewielkie pagórki kobiecości. Obie nie przypominały już Infinitri oraz Ameli ich ciała stały się bardziej ludzkie, delikatniejsze, ale nadal o niespotykanej urodzie. Jedynymi rzeczami, które mogły zdradzać prawdziwą naturę kobiet były oczy. Błękitne i pełne miłości oraz współczucia dwa jeziorka pośród błękitów oceanu Ameli i czerwone niczym płomienie lawy i tak samo bezlitosne oczy Infinitri. Ta zmiana była dopiero początkiem. Miało jeszcze minąć sporo czasu nim obie niewiasty przybiorą swą nową postać oraz nim ich moc przyzwyczai się do nowych ciał.
Amelia spojrzała na swoją siostrę a potem na siebie samą, jej nowe ciało nie było może idealne ale ta delikatność i kruchość miała w sobie coś pięknego. Uśmiechnąwszy się do Infinitri której wyraz twarzy jednoznacznie sugerował że nie podoba jej się nowa powłoka w jakiej się znajduję a tym bardziej to, jak została perfidnie sprowokowana przez Amelie do potyczki, aby uwolnić swoją moc. Obie dobrze wiedziały bowiem że tylko gdy ich dar osiągnie maksimum swojego stanu może nastąpić połączenie i przemiana. Tak mówił im Władca. Tak więc chcąc czy nie chcąc obie zrobiły dokładnie to czego się od nich wymagało.
-I tak ja wygrałam, co do tego się zgadzamy, prawda.-To było pytanie ognistej damy ale i stwierdzenie faktu.
Oczywiście siostro, jak zawsze masz rację.-odpowiedziała spokojnie i niewinnie Amelia.
Władczyni ognia obdarzyła swą młodszą siostrę badawczym spojrzeniem starając się dostrzec drwinę albo choć zalążek kłamstwa ze słów Ameli, ale nic nie znalazła. Tym bardziej poirytowana tym iż nie może dalej się spierać odwróciła się do wrót znajdujących się za nimi obiema. Brama prowadząca do innego wymiaru nadal była otwarta a co więcej wydawało się, że nasycenie energią jest coraz większe.
-Mam nadzieje, że zaraz się pojawi. Nie lubię czekać i on o tym dobrze wie.-Odpowiedziała zakładając dłonie na piersi i łobuzersko spoglądając na wyładowania przed wrotami oraz w głębię czerni z której były stworzone.
Amelia uśmiechnęła się do swojej siostry i delikatnie pokiwała głową, tak jak to robi starszy spoglądając na to jak jego dzieci zachowują się nieodpowiednio do swego wieku ale jednak uroczo.
Teraz moja kolej na zrównoważenie tego wszystkiego. Jak to kiedyś powiedział mi mistrz. Równowaga zawsze istnieje i nawet Władcy Awatarów powinni jej przestrzegać
Te proste słowa kryły w sobie wiele tajemnic a jednocześnie odsłaniały wszystko. Długo włosa piękność w białej sukni pochyliła się kucając i dłonią zgarnęła odrobinę popiołu z ziemi. Gdy uniosła pył do swych ust, wypowiedziała cicho słowa które były niczym melodia. I choć nie miała ona żadnego sensu sprawiała że każdy kto ją słyszał zaczynał ją pojmować tak jak powinno się to robić, sercem. W śnieżno białych dłoniach zgrabnej damy zaczęło się rodzić życie, to co jeszcze przed sekundą było jedynie szarym, martwym, pyłem teraz zaczęło nabierać na kolorach. Z każdą chwilą śpiewu pył zmieniał się w trawę, liście, drzewa i zwierzęta. To wszystko co zostało zniszczone przez jej siostrę teraz znów ożywało. Łąka znów stała się zielona, porośnięta bujną trawą, której zapach można było wyczuć w powietrzu, łyse konary drzew przystroiły swoje gałęzie i poruszane zefirem kłaniały się nisko swej wybawicielce. Cały las ożył dzięki Ameli. A gdy rodziły się nowe stworzenia, gdy ich dusze wracały do ciał, brama za Amelią stawała się co raz ciemniejsza, wyładowania energii muskały płomienisto rude włosy Infinitri, ta jednak nie poruszyła się nawet o krok nadal mając obrażoną minę. Kiedy ostatnie stworzenie powróciło do żywych i ostatni listek przyozdobił korony liściastych drzew wszystko wokół ucichło. Czarne wrota przestały się powiększać a wyładowania zatrzymały się w bezruchu. Strumienie czystej magicznej energii wydawały się tworzyć złożony fresk wyrzeźbiony przez samego Boga. Wtedy przybył ten na którego czekały obie kobiety i który miał zmienić cały Świat.
Władca Somnium przeszedł przez wrota a był odziany w idealnie dopasowaną do jego ciała zbroje z białego metalu. Przyłbica i hełm wydawał się być całością tak samo jak karwasze i naramienniki tworzące odzienie wojownika. Gdy przeszedł przez wrota, te natychmiast się z nim zamknęły. Zaś strumienie energii, które nadal wisiały zastygłe w powietrzu połączyły się ze swym panem, łącząc się ze zbroją. Jeszcze przed chwilą idealnie gładka, przypominająca lustro teraz już z setkami tysięcy nie zrozumiałych znaków, run i figur tworzących złożony wzór którego znaczenie znał jedynie sam władca.
Obie kobiety patrzały się na to z nie ukrywanym podziwem oraz ze strachem. Wiedziały bowiem że mają przed sobą osobę która jest ostatnim i pierwszym z Władców Awatarów.
Infinitri jako pierwsza podeszła do przybyłego na nowo odzyskując swój gniew.
-Spóźniłeś się a wiesz, że nie lubię czekać.
-Równowaga moja droga. Nie mógłbym tu wrócić, póki nie zostałbym zaproszony. Wy dwie byłyście tym zaproszeniem. Wiedziałem, że nie powstrzymasz się od zabawy gdy zostaniesz sama. Jednak spodziewałem się również tego co zrobi Amelia
. –Mówił spokojnie nie spoglądając na Infinitri jedynie patrząc przed siebie.– Dzięki waszej magii mogłem się tu przedostać.
-Przestań mi pierdolić takie kazania!– Stanęła przed nim spoglądając rozgniewana.
-Infinitri jak możesz tak do..
-Zamknij się.– Uciszyła krótko siostrę.– Nie obchodzą mnie jego słowa nie powiedział nam że zmienimy się w coś takiego. Nie mam zamiaru…
Nie dokończyła jako iż dłoń mężczyzny powędrowała w stronę jej policzków. Delikatnie musnął jej czerwone od gniewu i pełne namiętności usta, uciszając ją w taki sposób.
-Dawno temu powiedziałem wam obu o zadaniu którego kiedyś będę musiał się podjąć. Obie zgodziłyście się na uczestnictwo w tej wyprawie, wiedząc czym może się to równać. Ale jeśli to dla ciebie za wiele, zrozumiem.
Władczyni ognia nie wiedząc czemu spotulniała. Kiedy on jej dotykał jego dotyk był tak kojący tak pełen miłości i zrozumienia. Każdego innego który by spróbował ją w taki sposób uspokoić zabiła by na miejscu, albo i nie. Być może zabijała by go powoli piekąc swoją ofiarę na ogniu przez długi czas ale to zależałoby od jej nastroju. Dotyk mistrza był jednak całkowicie inny od wszystkich innych. Nawet słowa o tym, że może uważać ją za zbyt słabą nie były wstanie teraz jej rozgniewać. Dopiero gdy cofnął dłoń zdała sobie sprawę z tego co do niej powiedział i gniew znów powrócił. Odsunęła się od niego o kilka kroków przy każdym podpalając trawę pod swymi stopami.
-Nie jestem słaba i dam sobie radę ale jeśli jeszcze raz będę musiała na ciebie czekać, to będę bardzo nie pocieszona. Na razie jednak pozwolę, abyś cieszył się moją obecnością.-Odwróciła się do niego plecami spoglądając w noc która po woli zmieniała się w dzień, szare cienie jeszcze mocno trzymały się ziemi ale już nie długo zostaną przegonione przez pierwsze promienie słońca.
Będzie to pierwszy dzień w którym Eleazar Władca Somnium powrócił na Ziemie aby odszukać pośród miliardów ludzi garstkę wybrańców oraz pierwszy z dni w których Amelia wraz z Infinitri zaczną przygotowywać się do prób przeznaczonych dla marzycieli. Obie wiedziały jakie jest w tym ich zadanie. Miały być bezstronnymi arbitrami oraz głosem Eleazara w czasie testów. I choć będą sędzinami losów ludzkich to mężczyzna zaznaczył iż będą mogły w dowolny przez siebie sposób ingerować w ludzi oraz starać się ich przeciągnąć na swoją stronę. To była część gry Władcy, znał on bowiem kobiety stojące przed nim i wiedział o nich wszystko. Były one wyjątkowe, niczym pierwszy pocałunek i równie odmienne. Każda z nich miała się stać sama w sobie próbą a jednocześnie i one były przed nią stawiane, choć nie zdawały sobie z tego sprawy. Jak zawsze zresztą gdy Eleazar planował, nie zdradzał się z tym co było jego celem, jedynie uchylał rąbka tajemnicy na tyle ile to było konieczne. Nic więcej ani nic mniej. To była jego tajemna umiejętność – potrafić przekonać innych do celów które mogą się okazać całkowicie inne niż sami sądzili. Jednak w ostatecznym rozliczeniu zawsze uczył swych uczniów czegoś nowego. Wielu mogło by to nazwać manipulacją i pozbawianiem jego awatarów własnej woli ale tak nie było. Eleazar dawał im tylko możliwości, stawiając przed nimi próby i wyzwania. Tak aby stojąc na rozstaju dróg sami wybrali tą, która jest ich. Oczywiście mężczyzna dobrze wiedział co wybiorą – znał swych podopiecznych. Wybierał oraz szkolił ich tak długo, że każdy ich ruch stał się dla niego rzeczą oczywistą. To zawsze było jego brzemię, uczył innych choć rzadko zdarzało się aby ci doceniali to co robił.
Władca spojrzał na Amelie pytająco. Jej jasne długie włosy falowały wraz z podmuchami wiatru, nadając postaci niewiasty wygląd pięknej zjawy.
-Mnie nie musisz przekonywać. Wiem, czemu tu jestem i nie zmieniłam zdania a to ciało wcale nie jest takie wstrętne jak mówi Infinitri. Jest nawet bardzo piękne i delikatne za razem. -Uśmiechnęła się do niego. Oblicze Ameli było tak niewinne i pozbawione trosk, niczym dziecka które nie wie co to zło. Choć przecież Eleazar wiedział jakie koszmary przeszła w dawnych czasach.
Więc czas rozpocząć przygotowania. Trzy dni zajmie, nim wasze mocne w pełni przystosują się do tego Świata. W tym czasie ja zajmę się tym aby nikt i nic nam nie przeszkadzało.
Kiedy skończył mówić pierwszy promień światła pojawił się na twarzy władczyni ognia a na jej obliczu pojawił się skromny uśmiech. Eleazar widząc to ucieszył się.
Powiadają, że słońce wstaje każdego dnia tylko w tedy gdy piękna kobieta uśmiechnie się w czasie gdy pierwszy z promieni słońca pojawi się na Ziemi.
Awatarka spojrzała na niego obojętnie i odwróciwszy się minęła go nie spoglądając na niego, obojętna na te słowa.
-Nie mówię iż to prawda, ale od dawien dawna te słowa sprawiały, że miałem powód aby wstawać i cieszyć się każdą chwilą. Człowiek musi w coś wierzyć a wiara w piękno i dobro jest lepsza niż poddanie się.– To powiedziawszy odprowadził kobietę wzrokiem i spojrzał na Amelie, która również spoglądała na swoją siostrę z troską i miłością siostrzaną. Stali tak jeszcze przez chwilę nim słońce nie wzeszło potem odwrócili się aby zacząć przygotowania.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Cytat:Była piękna bezchmurna noc, na nieboskłonie świeciły miliony gwiazd.
Przecinek uciekl :P

Cytat:W powietrzu unosiła się wilgoć oraz zapach znajdującego się nie opodal lasu
nieopodal raczej razem ;d

Cytat:Na bezchmurnym niebie zaczęły kumulować sie ciemne niczym noc chmury, które niczym wiedzione magiczną różdżką zbierały się nad pagórkiem na środku polany.
Niczym, niczym – powtorzenie

Cytat:Wszystko wydawać by sie mogło całkowicie zwyczajną nocą na chwile przed burzą.
Maslo maslane do redakcji.

Cytat:Jak by tak potężne zjawisko matki natury pragnęło zachować w tej chwili i w tym miejscu ciszę, aby nie wzbudzać podejrzeń wścibskich oczu.
Jakby razem...

Cytat:Trawa jeżyła sie od wyładowań a las rozświetlał swe mroki raz za razem w czasie kaskady niekończących się świateł.
Przecinek przed "a"

Cytat:Mrok, który zapanował przez pewien czas, wydawał się być przerażającą odmianą po jasności, która miała miejsce.
Ktory, ktora... Bsytko...

Cytat:Kiedy jednak minęło parę minut wszystkie zwierzęta z okolicy zaczęły się zbliżać w stronę pagórka wiedzione tam przez nieznaną siłę, która nakazywała im przybycie.
przecinek po pagorka. ZA DUZO SLOWA "ktore/ktory/ktora"...

Cytat:Każde z żyjących stworzeń
zajęło swe miejsce wokół wzniesienia i czekało przyglądając się temu, co miało się wydarzyć.
Przecinek po "czekało"

Cytat:Wzrok wszystkich stworzeń był skoncentrowany w jednym miejscu, dokładnie tym miejscu gdzie uderzały gromy. O dziwo ani jedno źdźbło trawy czy też sucha gałązka znajdująca się w tym miejscu nie doznała żadnych szkód w związku z dziwną burzą.
miejscu, miejscu...
Przecinek po "galazka"
W ogole dziwne zdanie

Cytat:Przynajmniej nic, co byłyby wstanie dostrzec ludzkie oko.
W stanie osobno...

Cytat:Wtedy to powoli z nikąd na górę padła mgła, lecz jej źródłem nie były chmury opadające na ziemię wczesnym porankiem jak to miało miejsce, każdego ranka w tych okolicach.
porankiem, rankiem, padla, opadajace... To mi naprawde nie pasuje.

Cytat:Jeszcze nieuformowane przejście zaczęło się pojawiać w Świecie ludzi. Tworząc most pomiędzy dwoma tak różnymi Światami, aby na krótki czas stały się jednością.
Swiecie, swiatami – powtorzenie i psuje tekst.

Cytat:Był on tak czysty i piękny, iż niemalże nie było możliwości, że coś takiego jest możliwe.
<lapie sie za glowe> Co to ma byc >.<

Cytat:Z głębi wrót zaczęła się wyłaniać sylwetka kobiety. Pięknej długonogiej niewiasty, która była istnym ucieleśnieniem kobiecej urody i seksapilu. Kiedy kobieta wyszła z wrót można było się przyjrzeć dokładniej jej sylwetce. Promieniście czerwono włosa dziewczyna nie była zwyczajną kobietą. Gdy stała wpatrując się przed siebie, jej ubranie wydawało się poruszać jakby żyło, jej skóra oraz długie zgrabne nogi zapłonęły czerwonymi językami ognia, które smagały jej ciało
Matko, corko i wujku Andrzeju... Tyle powtorzen, ze nawet nie mam sily tego wymieniac...

Cytat:Niewiasta przeszła kilka kroków, odchodząc parę metrów od wrót. Każdemu jej krokowi towarzyszył niewielki wzrost temperatury.
Krokow, krokowi – kolejne powtorzenie...

Cytat:Kiedy jej żółto czerwone buty stąpały po ziemi ta natychmiast zaczynała płonąć, aby następnie zmienić się w popiół.
Żółtoczerwone? ;o

Cytat:Jej uśmiech stał się bardziej krwiożerczy a jej czerwone oczy zapłonęły.
przecinek przed "a"

Cytat:Nad jej głową pojawiły się trzy niewielkie kule ognia a ich płomienie wydawały się być żywe i tak samo jak kobieta żądne pożywienia. Czegoś, co mogłyby spopielić, czym mogłyby się pożywić.
Przecinek przed "a", kolejne powtorzenie (pożywienia, pożywić)

Cytat:-Witajcie kochanieńcy i żegnam.-Jej głos był miękki i kuszący, jak głos kobiety, która uwodzi swego kochanka, obiecując mu upojną noc.
Brak spacji po "żegnam" i przed "Jej"
Poza tym, czemu zes sie tak tego uwodzenia czepil...

Cytat:Po tych słowach trzy płomienie uderzyły w zgromadzone zwierzęta, które niczym w transie nawet nie starały się uciekać. Płonące ogniem magii były pożerane żywcem przez wiecznie nienasycone płomienie.[quote]
Płomienie, płonące, płomienie... Blagam...

[quote]Jednocześnie z każdą ofiarą jej oczy stawały się coraz bardziej drapieżne a jej płomienne włosy unosiły się poruszane niewidzialną siłą.
Przecinek przed "a"... I cholera znowu te plomienie...

Cytat:Temperatura wzrastała wokół samej kobiety sprawiając, iż jej ciało całe zostało pochłonięte przez płomienie.
Znowu... Na bogow...

Cytat:Jej radość z chaosu, jakiego dokonywała były nie do opisania.

Radosc to rodzaj zenski, wiec BYLA

Cytat:Było wręcz niemożliwe, aby ktoś potrafił się radować z zadawania takiego cierpienia. Jednak pani ognia cieszyła się tym. Była płomieniem i żyła tylko wtedy, kiedy niszczyła.
Znowu Bylo, Byla, znowu plomien...

Cytat:Teraz nie można było dostrzec niczego więcej poza płomieniami buchającymi od kobiety.
Again...

Cytat:Powoli niczym mgła osiadająca na źdźbła trawy o poranku zaczęła ukazywać się w całej klasie następna postać.
Przecinek po Powoli

Cytat:Czymś, co można określić jedynie, jako bezinteresowne, pełne poświęcenia i niczym nieskażone dobro.
Zbedny przecinek po jedynie.

Cytat:I pomimo iż to pani ognia była najjaśniejszym punktem w okolicy a jej płomienie, tak piękne i straszne zarazem górowały nad martwymi truchłami spopielonych żywcem istot, to błękitna dama wydawała się nie lękać płomieni, które z jakiegoś powodu, gdy zbliżały się w jej stronę słabły i znikały w obłokach pary.
Przecinek po pomimo
Przecinek przed "a"
Znowu plomienie, plomienie...


Cytat:Niewiasta w błękicie postąpiła o krok w kierunku płomieni a te zaczęły przygasać i kurczyć się, jak gdyby zostały rażone niewidzialnym strumieniem wody.
Przecinek przed "a"

Cytat:-Jego tu jeszcze nie ma a ja chcę się zabawić.
Przecinek przed "a"

Cytat:Najczystszą o błękicie tak pięknym i przejrzystym, iż przypominało to błękit nieba w bezchmurny, słoneczny dzień.
Znowu powtorzenia...

Cytat:niewielkiego ogniska w parę sekund zmienił się w wysokie na trzy metry języki ognia.
Co to ma byc?

Cytat:Ogień łączył się z sobą tworząc zwartą kopułę.
przecinek po sobą

Cytat:Niczym duchy, szary pył wirował wokół ognia stwarzając kolejny krąg tak szczelny, iż przysłonił się całe światło promieniujące od ognia.
Przecinek przed stwarzajac. Ognia, ognia – powtorzenie

Cytat:Niczym duchy, szary pył wirował wokół ognia stwarzając kolejny krąg tak szczelny, iż przysłonił się całe światło promieniujące od ognia. Teraz to, co zostało po zniszczonym lesie znów zostało przykryte mrokami nocy i jedynie nikły blask księżyca oświetlał ziemie wokół nadając jej ułudny wyraz spokoju i beztroski.
Wokól, wokoł. Zostalo, zostalo.

Cytat:nfinitri nie zdawała sobie sprawy z tego, iż przez swoją głupotę i nie potrzebne, marnotrawstwo energii sprawia, że jej siostra wzrasta w siły.
Niepotrzebne razem... Blagam...

Cytat:ego sprawy lub nie chciała pozwolić aby myśli o tym, iż może się mylić, pojawiły się w jej umyślę
przecinek po pozwolic

Cytat:Jeszcze nie dawna ognista kopuła teraz stała się wodną bańką, w której znajdowały się dwie kobiety.
Nie, sory, zmien to, bo... <facepalm>

Cytat:Jedna ubrana w uwodzicielski czerwony strój podkreślający jej zgrabną figurę oraz z odważnym dekoltem odsłaniającym więcej niżeli zasłaniał, nadając jej dzięki temu jeszcze ponętniejszego wyglądu. Druga z kobiet przyoblekła się w niebieską długą suknie idealnie dopasowaną do jej drobnej, anielskiej figury. Odcień śnieżno bladej skóry komponował się idealnie z długą błękitną suknią i pięknymi blond włosami opadającymi jej na niewielkie pagórki kobiecości.
Znowu powtorzenia i te "pagorki kobiecosci" xD

Cytat:Błękitne i pełne miłości oraz współczucia dwa jeziorka pośród błękitów oceanu Ameli i czerwone niczym płomienie lawy i tak samo bezlitosne oczy Infinitri.
Amelii z dwoma "i" na koncu...

Cytat:Amelia spojrzała na swoją siostrę a potem na siebie samą
Przecinek przed "a"...

Cytat:Uśmiechnąwszy się do Infinitri której wyraz twarzy jednoznacznie sugerował że nie podoba jej się nowa powłoka w jakiej się znajduję a tym bardziej to, jak została perfidnie sprowokowana przez Amelie do potyczki, aby uwolnić swoją moc.
Przecinek przed ktorej, przed że, przed "w jakiej", przed "a"

Cytat:Obie dobrze wiedziały bowiem że tylko gdy ich dar osiągnie maksimum swojego stanu może nastąpić połączenie i przemiana.
Przecinek przed "ze"

Cytat:Tak więc chcąc czy nie chcąc obie zrobiły dokładnie to czego się od nich wymagało
Przecinek po "to"

Cytat:To było pytanie ognistej damy ale i stwierdzenie faktu.
Przecinek po "damy"

Cytat:Władczyni ognia obdarzyła swą młodszą siostrę badawczym spojrzeniem starając się dostrzec drwinę albo choć zalążek kłamstwa ze słów Ameli, ale nic nie znalazła.
Przecinek przed "starajac". W SLOWACH AMELII.

Cytat:Tym bardziej poirytowana tym iż nie może dalej się spierać odwróciła się do wrót znajdujących się za nimi obiema.
Tym, tym – powtorzenie. Przecinek przed "iz", przecinek po "spierac"

Cytat:-Mam nadzieje, że zaraz się pojawi. Nie lubię czekać i on o tym dobrze wie.-Odpowiedziała zakładając dłonie na piersi i łobuzersko spoglądając na wyładowania przed wrotami oraz w głębię czerni z której były stworzone
Bez kropki po "wie", "odpowiedziala" mala litera ;]

Cytat:Amelia uśmiechnęła się do swojej siostry i delikatnie pokiwała głową, tak jak to robi starszy spoglądając na to jak jego dzieci zachowują się nieodpowiednio do swego wieku ale jednak uroczo.
Matko... Co to za zdanie...

Cytat:Długo włosa piękność w białej sukni pochyliła się kucając i dłonią zgarnęła odrobinę popiołu z ziemi.
DŁUGOWŁOSA!

Cytat:Gdy uniosła pył do swych ust, wypowiedziała cicho słowa które były niczym melodia
Przecinek przed "ktore"

Cytat:I choć nie miała ona żadnego sensu sprawiała że każdy kto ją słyszał zaczynał ją pojmować tak jak powinno się to robić, sercem.
Przecinek przed że... Przecinek miedzy tak, a jak...

Cytat:To wszystko co zostało zniszczone przez jej siostrę teraz znów ożywało.
Przecinek przed co

Cytat:brama za Amelią stawała się co raz ciemniejsza,
coraz...

Cytat:ostatni listek przyozdobił korony liściastych drzew
Liscie automatycznie swiadcza o tym, ze drzewo jest lisciaste

Cytat:Czarne wrota przestały się powiększać a wyładowania zatrzymały się w bezruchu.
przecinek przed "a"

Cytat:Wtedy przybył ten na którego czekały obie kobiety i który miał zmienić cały Świat.
Przecinek przed "na ktorego". Wyrzucilabym "i ktory mial zmienic swiat"

Cytat:Władca Somnium przeszedł przez wrota a był odziany w idealnie dopasowaną do jego ciała zbroje z białego metalu
przecinek przed "a"

Cytat:Przyłbica i hełm wydawał się być całością tak samo jak karwasze i naramienniki tworzące odzienie wojownika.
Przecinek przed "jak"

Cytat:Zaś strumienie energii, które nadal wisiały zastygłe w powietrzu połączyły się ze swym panem, łącząc się ze zbroją
Znowu powtorzenie.

Cytat:teraz już z setkami tysięcy nie zrozumiałych znaków, run i figur tworzących złożony wzór którego znaczenie znał jedynie sam władca.
niezrozumialych razem
przecinek przed "ktorego"

Cytat:Obie kobiety patrzały się na to z nie ukrywanym
Po primo... Patrzaly? Blagam...
Po secundo... NIEUKRYWANY! Nie z przymiotnikami...

Cytat:Wiedziały bowiem że mają przed sobą osobę która jest ostatnim i pierwszym z Władców Awatarów.
przecinek przed "ze"
przecinek przed "ktora"

Cytat:Mówił spokojnie nie spoglądając na Infinitri jedynie patrząc przed siebie
Przecinek przed "jedynie"

Cytat:Nie dokończyła jako iż dłoń mężczyzny powędrowała w stronę jej policzków.
Ja bym to "jako iż" zmienila na bo. Poza tym kolejny przecinek umknal.

Cytat:-Dawno temu powiedziałem wam obu o zadaniu którego kiedyś będę musiał się podjąć
Przecinek przed "którego"

Cytat:Władczyni ognia nie wiedząc czemu spotulniała.
Wiedzac jest powtorzeniem ;p

Cytat:Kiedy on jej dotykał jego dotyk był tak kojący tak pełen miłości i zrozumienia.
Zdanie do redakcji

Cytat:Każdego innego który by spróbował ją w taki sposób uspokoić zabiła by na miejscu, albo i nie
przecinek przed "ktory". Znowu jakies dziwne zdanie.

Cytat:yć może zabijała by go powoli piekąc swoją ofiarę na ogniu przez długi czas ale to zależałoby od jej nastroju.
zabijalaby razem! Po "powoli" wstawilabym przecinek.
Przecinek przed "ale"

Cytat:Dopiero gdy cofnął dłoń zdała sobie sprawę z tego co do niej powiedział i gniew znów powrócił.
Przecinek po "tego"

Cytat:Nie jestem słaba i dam sobie radę ale jeśli jeszcze raz będę musiała na ciebie czekać, to będę bardzo nie pocieszona. Na razie jednak pozwolę, abyś cieszył się moją obecnością
przecinek przed "ale"
niepocieszona razem

Cytat:Odwróciła się do niego plecami spoglądając w noc która po woli zmieniała się w dzień, szare cienie jeszcze mocno trzymały się ziemi ale już nie długo zostaną przegonione przez pierwsze promienie słońca.
przecinek przed "spogladajac"
przecinek przed "ktora"
przecinek przed "ale"
niedługo razem

Cytat:Będzie to pierwszy dzień w którym Eleazar Władca Somnium powrócił na Ziemie aby odszukać pośród miliardów ludzi garstkę wybrańców oraz pierwszy z dni w których Amelia wraz z Infinitri zaczną przygotowywać się do prób przeznaczonych dla marzycieli
Przecinek przed "w ktorym"
przecinek przed "w ktorych"

Cytat:I choć będą sędzinami losów ludzkich to mężczyzna zaznaczył iż będą mogły w dowolny przez siebie sposób ingerować w ludzi oraz starać się ich przeciągnąć na swoją stronę.
przecinek przed "to"
przecinek przed "iż"

Cytat:Każda z nich miała się stać sama w sobie próbą a jednocześnie i one były przed nią stawiane, choć nie zdawały sobie z tego sprawy.
przecinek przed "a"

Cytat:Jak zawsze zresztą gdy Eleazar planował, nie zdradzał się z tym co było jego celem, jedynie uchylał rąbka tajemnicy na tyle ile to było konieczne.
Przecinek przed "gdy"
zbedny przecinek przed "nie zdradzal"
przecinek przed "co"
przecinek przed "ile"

Cytat:o była jego tajemna umiejętność – potrafić przekonać innych do celów które mogą się okazać całkowicie inne niż sami sądzili[/quote[
przecinek przed "ktore"
w ogole dziwne zdanie

[quote]Wielu mogło by to nazwać manipulacją i pozbawianiem jego awatarów własnej woli ale tak nie było
przecinek przed "ale"

Cytat:Tak aby stojąc na rozstaju dróg sami wybrali tą, która jest ich.
przecinek po "Tak"

Cytat:Oczywiście mężczyzna dobrze wiedział co wybiorą – znał swych podopiecznych. Wybierał oraz szkolił ich tak długo, że każdy ich ruch stał się dla niego rzeczą oczywistą.
Wybiora, wybieral ;/ Neeeee

Cytat:To zawsze było jego brzemię, uczył innych choć rzadko zdarzało się aby ci doceniali to co robił.
PRZECINKI!

Cytat:Jej jasne długie włosy falowały wraz z podmuchami wiatru, nadając postaci niewiasty wygląd pięknej zjawy.
przecinek po "jasne"

Cytat:-Mnie nie musisz przekonywać. Wiem, czemu tu jestem i nie zmieniłam zdania a to ciało wcale nie jest takie wstrętne jak mówi Infinitri.
Zbedny przecinek po "wiem"
przecinek po "zdania"

Cytat:Uśmiechnęła się do niego. Oblicze Ameli było tak niewinne i pozbawione trosk, niczym dziecka które nie wie co to zło
Zdanie do redakcji, przecinek przed "ktore"

Cytat:-Więc czas rozpocząć przygotowania. Trzy dni zajmie, nim wasze mocne w pełni przystosują się do tego Świata. W tym czasie ja zajmę się tym aby nikt i nic nam nie przeszkadzało.
Przecinek przed "aby"

Cytat:Kiedy skończył mówić pierwszy promień światła pojawił się na twarzy władczyni ognia a na jej obliczu pojawił się skromny uśmiech.
Przecinek po mówić
przecinek przed "a"
pojawił pojawił – powtorzenie.

Cytat:-Powiadają, że słońce wstaje każdego dnia tylko w tedy gdy piękna kobieta uśmiechnie się w czasie gdy pierwszy z promieni słońca pojawi się na Ziemi
Matko swieta... Dajta spokoj... To zdanie to kompletna porazka.

Cytat:Awatarka spojrzała na niego obojętnie i odwróciwszy się minęła go nie spoglądając na niego, obojętna na te słowa.
Awatarka... BLAGAM!
przecinek przed "nie spogladajac"

Cytat:Nie mówię iż to prawda, ale od dawien dawna te słowa sprawiały, że miałem powód aby wstawać i cieszyć się każdą chwilą. Człowiek musi w coś wierzyć a wiara w piękno i dobro jest lepsza niż poddanie się
przecinek przed "iż"
przecinek przed "a"

Cytat:Stali tak jeszcze przez chwilę nim słońce nie wzeszło potem odwrócili się aby zacząć przygotowania.
Stali tak jeszcze przez chwilę nim słońce nie wzeszło, potem odwrócili się, aby zacząć przygotowania.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Bogu dzieki, przebrnelam... SKLADNIA, STYLISTYKA, INTERPUNKCJA... powtorzenia... Tyle bykow, ze oczy wyplynely mi i wrocily na swoje miejsce z 50 razy... Naprawde musisz popracowac nad tym wszystkim, bo bledy zniechecaja do czytania. Przeladowane, za dlugie, pstre zdania – przekolorowane epitetami. Chcesz za duzo na raz przekazac.

Ok, a teraz plusy... Fabula mnie wciagnela. Generalnie bedzie dobrze, gdy poprawisz bledy i wyrobisz stylistyke tekstu. Nie tylko fabula czyni tekst DOBRYM.

Czekam na wiecej, z tym, ze zanim go wstawisz daj komus do korekty, zeby mi znowu komentarz nie zabral dwoch godzin zycia.

Peace
Dżon Rambo z cyckami
Odpowiedz
#3
Wiem, wiem masa błędów to samo usłyszałem, na konkursie opowiadań fantasy. Sama historia ciekawa, ale muszę pracować nad lepszym pisaniem.
Wielki dzięki za pokazanie byków już je poprawiłem.
Co do "pagórków kobiecości" Chodziło mi właśnie o takie użycie słów co do Amelii ^^
A Infinitri jest pożądliwą kobietą, z cechami uwodzicielki dla tego tak ją opisuję.
Najsmutniejsze jest to, że mam tego jeszcze 8 rozdziałów i mam je poprawić, do kolejnego konkursu. Bo po mimo, błędów które jak sama stwierdziłaś madam "rażą oczy", opowiadanie spodobało się na tyle abym zajął pierwsze miejsce.
Teraz czeka mnie drugi konkurs, gdzie mam pokazać całość, dla tego pokazałem tu swoją pracę. W związku z tym jeszcze raz dziękuje za pomoc. Postaram się popoprawiać wszystkie błędy w pozostałych rozdziałach, w ostateczności dam to jeszcze znajomemu do przeczytania, ale na prawdę dzięki jesteś kochana, za to, że chciało ci się przez to brnąć.

Tu pewnie również znajdzie się masa błędów, ale... Nie ważne dzięki ^^
Odpowiedz
#4
Nie bede poprawiac komentarzy, ktore nie sa tekstem literackim. Jak pewnie zauwazyles sama robie takowy blad, ze nie stawiam polskich znakow, a to niektorych razi ;p
Przy pisaniu kolejnych czesci pamietaj, by nie zarzucac czytelnika ogromem informacji i nie budowac zbyt rozladowanych zdan. Czasem warto napisac dwa krotsze, ale ladniejsze zdania, niz jednego, wielkiego habana, ktorego czyta sie po 15 razy by go zrozumiec.
Co do historii, to zapowiada sie swietnie! Powaznie ;) Jestem ciekawa dalszego rozwoju wydarzen i chetnie przeczytam kolejna czesc. Z tym, ze prosze, daj ja komus do poprawki zanim sie za nia zabiore.
I WAZNE: UNIKAJ POWTORZEN! Polecam slownik synonimow ;) niezwykle pomocna sprawa.
Dżon Rambo z cyckami
Odpowiedz
#5
Oto drugi rozdział, pokazujący odrobinę więcej odnośnie całej akcji książki. Mam nadzieje, że się wam spodoba. Miłego czytania.

**2**
Ujawnienie mocy Władcy Awatarów.

Minęły trzy dni od czasu kiedy trojka podróżników z innego Świata pojawiła się na polance w iskrach i jasnym świetle. Te trzy dni wydawały się mijać całkowicie zwyczajnie. Nikt nie dostrzegł żadnych zmian ani też tym bardziej nie dowiedział się o pojawieniu trójki. Oni zaś nie próżnowali, przygotowywali swoje ciała tak aby móc w pełni korzystać ze swych mocy będąc w całkowicie odmiennym Świecie niżeli ich ojczysta kraina. Wszyscy prócz Władcy. On nie zmieniał swojego wyglądu, może to z powodu iż nie uważał to za konieczne albo taki był jego plan, który zakładał ujawnienie swych mocy przed ludźmi. To mógł wiedzieć tylko on sam i tylko on, obie awatarki nie zostały poinformowane przez swego mentora jaki jest tego powód a sam mężczyzna nie uważał tego za konieczne. Wiedział bowiem że czasem lepiej jest mówić tyle co nic, wiedza może się okazać pomocna ale zazwyczaj wiąże się z problemami i nie wygodnymi pytaniami. W tej chwili nie miał czasu na takie pytania, przygotowywał się na ten dzień od kiedy tylko stał się tym kim teraz jest. I choć wiedział jak wszystko się skończy nie potrafił pozbyć się dziwnego uczucia, przypominającego mrowienie w pobliżu serca.
Eleazar bo tak się zwał ów mąż był jedynym w władców somnimuów rasy wszechwładnych istot posiadających moce o których zwykłym śmiertelnikom nigdy się nawet nie śniło. No prawie żadnym.
Ziemia bowiem posiadała takich, którzy są wstanie to ogarnąć, pojąć czym jest moc i z czym się wiąże.
Takich istot wśród ludzkiej rasy było nie wiele ale i tak był to niesłychanie duży procent zważając na setki miliardy galaktyk gdzie rozum górował nad marzeniem.
„ Marzyciele, ludzie którzy nie pojmują czym jest ich moc. Ale to dobrze, życie w nieświadomości jest spokojniejsze i piękniejsze, o wiele piękniejsze” -Pomyślał spoglądając na lasy wokół siebie, na poruszającą się wraz z letnim wietrzykiem zieloną trawę. Gdy człowiek, marzyciel spogląda na coś tak zwyczajnego widzi o wiele więcej niżeli tylko trawę. Eleazar był tu ostatnio około dziesięć tysięcy lat temu ale do dziś pamiętał swoje pierwsze myśli jakie go ogarnęły kiedy wiatr poruszał morzem zieleni. Mężczyzna zamknął oczy cofając się wstecz sięgając to tych zamierzchłych ale jednak bliskich czasów jego sercu. Widział jak stada koni poruszają zieloną trawa, nie materialne stworzone z samego sedna powietrza galopowały poprzez łąkę, tak wolne i piękne jak to tylko możliwe. Biegły a trawa tańczyła wraz z ich kopytami nadając temu wszystkiemu harmonie. Dłonie Eleazara powędrowały ku ciężkiemu i dusznemu hełmowi który zawsze znajdował się na jego głowie. Wojownik nie pamiętał już kiedy po raz ostatni go zdejmował, ale też nie pamiętał kiedy po raz ostatni zdarzyło się aby wrócił do domu, do swojego Świata. Kosmyki włosów opadły mu na twarz a długie hebanowe włosy na jego ramionach wyglądały tak jak gdyby miało się przed sobą rycerza z dawnych czasów o spojrzeniu pełnym wyrozumiałości, miłości ale bezwzględnym i zimnym. Masywna klatka piersiowa jegomościa uniosła się wraz z jego oddechem a zbroja dopasowywała się do jego każdego ruchu. Pochylił się nad trawą która jeszcze trzy dni temu była jedynie popiołem , wyrwawszy garść przyłożył ją do nozdrzy i zamykając oczy wypowiedział szeptem kilka słów.
-Wróciłem do domu moi drodzy, wróciłem po was.– Trawę z jego dłoni porwał wiatr unoszący ją co raz wyżej i wyżej a potem, powoli niczym w zwolnionym tępię z każdego źdźbła trawy wyrastały ogromne drzewa. Ich liście były bujne pełne owoców i życia wydawać się mogło, że ma się przed sobą rajskie drzewa a może tak też było. Gdy każde z drzew urosło na trzydzieści metrów przysłaniając swymi zielonymi liśćmi słońce i łąkę wraz z pagórkiem na którym stał władca z kobietami, pojawiło się coś jeszcze. Trawa poruszała się tym razem mocniej choć wiatru nie był, zieleń falowała niby dotknięta przez coś nie materialnego. Chwile po tym przed Eleazarem pojawiło się stado wietrznych rumaków, ich grzywy przypominały obłoki chmur a zgrabne ciała wydawały się być stworzone z rosy. Tak nie materialne a jednak prawdziwe i wspaniałe.
Wierzchowce zatrzymały się przed swym panem i stwórca za razem. Ten delikatnie niczym dobry ojciec poklepał największego z nich po szyj. Zwierze przyjęło ten objaw pieszczot z wdzięcznością ocierając się o jego dłoń.
Amelia stała tuż za swym mentorem przyglądając się jak tworzy coś z niczego tylko dzięki swojej wyobraźni, zawsze podziwiała to w nim bo choć sama też potrafiła tworzyć formy z wody przypominające rumaki to nigdy nie będzie jej dane tworzyć życia, tak jak to robił Eleazar. Ona tworzyła jedynie namiastkę, iluzję prawdziwej istoty on zaś sprawiał, że twory stawały się osobnym istnieniem posiadającym swój własny rozum i uczucia.
To było cudowne pod każdym tego słowa znaczeniem. Ale i równało się wielką odpowiedzialnością.
Stworzone bowiem twory stają się częścią samego twórcy i to on jest za nie odpowiedzialny, zarówno za te dobre czyny jak i złe. Pani wody nie sądziła aby była wstanie kiedyś podjąć się tak wielkiemu obowiązkowi.
Jej siostra również przyglądała się wszystkiemu lecz w przeciwieństwie do Ameli z nie smakiem i zazdrością spoglądała na rumaki stworzone przez jej nauczyciela. Dla niej było to nie potrzebne marnowanie energii.
-Po co, żeś stworzył te chabety??-Powiedziała opryskliwie zbliżając się do koni z uśmiechem małej nie winnej dziewczynki. Wyciągnęła w ich stronę dłoń która niemal na natychmiast zajarzyła się jasnym płomieniem.
Amelia chciała powstrzymać swoją siostrę przed skrzywdzeniem tak pięknych istot ale Eleazar skinieniem głowy zabronił jej. Jego spojrzenie w tej chwili było zimne niczym stal i tak samo pozbawione uczuć.
Kiedy Inferniti dotknęła rumaka stojącego przed Eleazarem, koń nie poruszył się nie czując strachu. Co zdziwiło władczynie ognia ale i rozłościło, chwyciła ogiera z grzywę. A kiedy to zrobiła jej dłoń zmieniła się w całkowicie ludzką . Rozgniewana do granic wytrzymałości rzuciła pełne nienawiści i zdziwienia spojrzenie najpierw na Amelie a potem na Eleazara.
-Ty to zrobiłeś!
-Ja i jeśli jeszcze raz zrobisz coś na co ci nie wyrażę swojego pozwolenia Inferniti odeśle cię.-Powiedział beznamiętnym głosem nawet nie spoglądając na wściekłą niewiastę.
-Nie masz prawa zabierać mi mojej mocy i dobrze o tym wiesz!
-Nie zabrałem ci jej, kiedyś obiecałem tobie i twojej siostrze, że nigdy nie pozbawię was daru i dotrzymałem słowa prawda?
-Ale teraz...teraz to zrobiłeś, jesteś taki sam jak inni władcy! -Głos kobiety był gniewny ale i nie pewny.
Amelia spojrzała na swoją siostrę nie mogąc uwierzyć w to co ta właśnie powiedziała, wcześniejsi władcy którzy żyli byli sadystami i używali swojej mocy do władania innymi oraz do pozbawiania wszystkich, którzy posiadali choć odrobinę magii tej cząstki ich samych aby samym stać się potężniejszymi. Eleazar to zakończył jako pierwszy z władców wypowiedział wojnę przeciwko takim samozwańczym bogom, jako pierwszy szanował innych posiadających choć by odrobinę magicznego daru. Stworzyła nawet wymiar w którym przyślij awatarowie lub też jak ich się zwało w ich świecie somnionowie mogli uczyć się panowania nad swymi mocami. On był inny i Infinitri to wiedziała sama została przecież wraz z siostrą ocalona z rąk jednego z takich samozwańczych władców wszechświata. A o rzeczach jakie tamten im czynił nie można było nie mówić nie uroniwszy przy tym łzy. Amelia do dziś miała z tego powodu koszmary i do dziś pamiętała jak Eleazar siedział przy jej łóżku przez całą noc odganiając te złe wspomnienia powtarzając jej że wszystko będzie dobrze.
A ona wierzyła mu, wierzyła bo wiedziała, iż on jest inny. Infinitri choć się do tego nie przyzna również to wiedziała i choć władczyni wody nie miała co do tego pewności to przypuszczała, że jej siostra właśnie z tego powodu co je spotkało zmieniła się stając się tym kim teraz była. Ale mimo tego Eleazar był przy niej i ją szkolił, dawał z siebie wszystko aby władczyni ognia opanowała perfekcyjnie swoją zdolności często jej powtarzając, że jest kimś więcej oraz iż stać ją na stanie się najpotężniejszą z awatarek. Kiedy to mówił wszyscy mu wierzyli nawet sama Infinitri bo gdy pierwszy z epoki wielkich i dobrych Władców Awatarów przemawiał z pasją nikt nie śmiał wątpić w prawdziwość jego słów. Dla tego słowa siostry Ameli były tak bolesne a jej oskarżenia raniły serce samego mężczyzny.
-Odsuń dłoń od rumaka moja piękna i przekonaj się sama.
Tak też zrobiła i płomień w jej dłoni znów zajaśniał jasnym blaskiem a ciepło tego ognia znów zapełniło serce i duszę awatarki. Infinitri chciała coś powiedzieć może nawet przeprosić władcę ale ten odszedł już od niej szepcząc coś do fantazyjnego wierzchowca który stał przed nimi.
-Jeśli ktokolwiek będzie próbował się dostać do tego miejsca.-Spojrzenie władcy było zimne i pozbawione wątpliwości.– Masz ich zabić. Koń po tych słowach pognał w stronę drzew, jeszcze przez chwile można było dostrzec jak kopyta wietrznego rumaka poruszają delikatnie trawą nie pozostawiając na nich żadnego śladu. Potem do jego osoby dołączyły inne istoty, wszystkie rozkoszowały się swoim życiem i wolnością wprawiając trawę oraz liście na drzewach w taniec. Eleazar uśmiechnął widząc jak jego twory żyją własnym życie które on im darował. To była jedna z niewielu chwil kiedy mężczyzna czuł się szczęśliwy i pozbawiony wszelkich trosk. Niczym jego twory on też sam w swej wyobraźni tańczył z wiatrem. Ten moment został przerwany przez Amelie która położyła swoją dłoń na ramieniu swego mistrza.
-Wiem, że nie powinnam tego mówić ale czas nagli a ty nam jeszcze nie wyjaśniłeś czemu tu jesteśmy. Dawno temu powiedziałeś, że poznamy twe zamiary dopiero w dniu kiedy przybędziemy na Ziemie, bo przedwczesna wiedza mogła by wpłynąć na nas.
Ininitri stała obok oparta o drzewo z zamkniętymi oczyma spoglądała w niebo, a ciepłe promienie słońca pieściły jej twarz.
-Bzdety i nic więcej, jestem tu tylko dla tego, że chcę wiedzieć czego od nas oczekujesz a potem odejdę stąd w jakieś cieplejsze miejsce. Nużą mnie już wasze wywody i rozczulanie się. Zacznijmy to jak najszybciej.
Mężczyzna spojrzał się to na Amelie to na jego zawsze pełną przekory i nadpobudliwą panią ognia, zatrzymując się na każdej z nich przez kilka sekund. Były tak odmienne od siebie ale jednak nie rozłączne, bliźniacze siostry które różniły się od siebie tak jak żywioły magii nad którymi panowały. Kochał je obie i troszczył się o nie od kiedy tylko pamiętał, dla tego rozumiał zachowanie Infinitri i nie raz jej pobłażał o wiele bardziej niż jej siostrze. Dla tego i teraz nie miał zamiaru okazać złości na obojętność awatarki. Nigdy tak naprawdę nie potrafił się złościć na żadna kobietę i zarówno pani ognia jak i wody wiedziały o tym lecz tylko jedna z nich to wykorzystywała.
-Jak zawsze pełna pośpiechu i nie zważająca na maniery, nieprawdaż Infinitri?– Wzrok zatrzymał się na jej obliczu, które teraz z większym zainteresowanie słuchało słów mężczyzny.– Myślałem, że twój cięty język został trochę uspokojony po tym jak Amelia po raz wtóry ukazała ci, że złością nie wygrasz.
Oblicze Infinitri płonęło z wściekłości i frustracji. Temperatura wokół niej wzrastała sprawiając że drzewo o które była oparta zaczęło dymić a liście na drzewach zmieniły swój odcień z zielonego na brązowy a następnie na czarny i zmieniły się w popiół. Delikatny podmuch wiatru zerwał te spalone liście z gałęzi drzewa porywając je ze sobą. Awatarka postąpiło krok do przodu a wtedy wiatr zmienił swój kierunek powracając do niej wraz z popiołem i wiórując pod jej stopami tworzyły czarne obłoczki.
– Nie przegrałam pozwoliłam jej wygrać i nic więcej !-Krzyknęła a z ust kobiety wydobyło się gorące powietrze które spaliło trawę przed Eleazarem oraz wokół jego osoby. Pozostawiając jednak samego mężczyznę bez szwanku, tak jak by otaczała go nie widoczna tarcza nie pozwalająca na żadne zranienie.
Patrzał się na nią oraz na to jaką mocą dysponuje i cieszyło go to co widzi. Bo dobrze wiedział, że jeszcze przed końcem tych prób oraz wyborowi nowych awatarów ona się zmieni. To będzie nowy czas dla władczyni ognia która chyba po raz pierwszy od czasu gdy się nią opiekował, przesiadując przy niej całe noce i odpędzając koszmary z dawnych czasów. W czasie tamtych nocy Eleazar wiele razy widział łzy w płomiennych oczach awatarki, ten widok został w jego pamięci i do dziś sprawiał mu ból. Obiecał sobie, że nigdy nie sprawi bólu Infinitri ani żadnej innej osobie ale w czasie prób będzie musiał złamać tą obietnice. Nim miną wszystkie dni i nim zostaną wybrani zwycięzcy wszyscy się od niego odwrócą. Wiedział o tym i był na to przygotowany, wszakże całe jego życie miało być początkiem i końcem tego co niedługo miało się zacząć.
-Spokojnie siostro, nie pozwól aby gniew nad tobą zapanował.
-Nie mów mi co mogę a czego nie!– Coraz bardziej zbliżała się do Eleazara ten jednak nie poruszył się nawet o krok, gestem dłoni nie pozwolił też Ameli w żaden sposób powstrzymywać swojej siostry.
Temperatura wzrastała, do tego stopnia że gorące obłoki powietrza zmieniły się w płomienie okalające całe oblicze kobiety. Ta jednak się nie zatrzymała, ogień nie robił jej ciału nic. W przeciwieństwie do okolicy która zmieniała się w płomienną rzekę. Ogień pochłaniał wszystko, a zielona trawa służyła mu za dywan po którym rozprzestrzeniały się płomienie. Tak bujna i nadal pachnąca wietrznymi rumakami zaczęła znikać pochłaniana przez moc Infinitri. Gdy płomienie zaczęły dosięgać drzew, pojawili się strażnicy. Rumaki stworzone z duszy wiatru starały się ukierunkować ogień tak aby nie dosięgły drzew. Niestety choć udało im się zmienić kierunek pożaru, to podmuchy wiatru jeszcze bardziej powiększały problem. Powietrze było idealnym pożywieniem dla ognia. Władca nie reagował na to nie próbując nawet powstrzymać pożaru choć najpewniej było to w jego mocy. Jedynie stał i czekał aż Awatarka podejdzie do niego.
Infinitri wyciągnęła w stronę Eleazara dłoń, powoli i spokojnie wiedząc że najpewniej zaraz trafi na osłonę.
Tak się jednak nie stało, płomienna ręka przeszła przez miejsce gdzie powinna być osłona i pochwyciła szyje władcy. Oczy kobiety były pełne gniewu i zadowolenia z siebie, wierzyła bowiem, iż to ona sama ze swą mocą przebiła się przez osłonę. Zbliżyła się do swego nauczyciela tak aby spojrzeć mu w oczy, jej gorące ciało sprawiało, że zbroja mężczyzny zaczęła się nagrzewać. Jego oczy jednak nie okazywały strachu, władczyni ognia wiedziała że Eleazar musi odczuwać ból, czuła jego mimowolne skórcze. Ale ten jego spokój sprawiał że jej krew wrzała. Chciała zadać mu ból większy i większy tak aby padł na kolana i błagał ją o litość. Jej mistrz miał stać się sługą i zapłacić za to co ona przeżyła z rąk innego samozwańczego boga.
Amelia stała za nimi przyglądając się temu wszystkiemu chcąc jakoś pomóc, zarówno Eleazarowi jak i Infinitri aby ta się uspokoiła. Ale jej nauczyciel kazał aby niczego nie robiła. Nie rozumiała tego, nie pojmowała czemu pozwala jej się ranić skoro mógłby to zakończyć w przeciągu sekundy. Nie mogła jednak nic zrobić, musiała mu zaufać tak jak to miało miejsce już wiele razy.
„Błagam was przestańcie, błagam niech to się skończy”– Mówiła w myślach swoje prośby wypowiadane w pustce. Chroniąc się przed płomieniami swojej siostry w osłonie z wody. Błękitny okrąg nie pozwalał żadnemu z płomieni przedostać się do Ameli.

Kiedy magiczne płomienie zaczęły powoli pożerać zbroje mężczyzny oraz muskać jego ciało, ten nie zrobił nic. Chociaż czuł ból, czuł gorąco pulsujące od dłoni awatarki oraz jej gniew nie mógł skrzywdzić Infinitri. Oczy Władcy były pełne spokoju i smutku. Nie powstrzymując kobiety wyciągnął przed nią dłonie obejmując ją mocno i cicho szepnął w ucho.
-Wiesz, że nie poddam się i nie padnę prze tobą na kolana. Znasz mnie lepiej niż inni. Ale nie mogę też z tobą walczyć więc jeśli taka twoja wola malutka, oddaje się w twoje ręce.– W czystym i pełnym wyrozumiałości głosie nie było ani odrobiny wahania czy też kłamstwa. Najpotężniejszy z Władców Somnium, pierwszy z Władców Awatarów Ery Dobra, oddawał swoje życie w ręce kobiety która najpewniej zaraz pozbawi go życia. Wtulony w nią jak gdyby miał przed sobą ukochaną osobę.

Wielkie podziękowania dla Wilczycy/Alicji, która pomogła mi z poprawkami stylistycznymi.
Odpowiedz
#6
"Minęły trzy dni od czasu kiedy trojka podróżników z innego Świata pojawiła się na polance w iskrach i jasnym świetle. Te trzy dni(?) wydawały się mijać całkowicie zwyczajnie. Nikt nie dostrzegł żadnych zmian ani też tym bardziej nie dowiedział się o pojawieniu trójki"

Powtarzasz wyrazy.... Chyba znowu zapomniałeś poprawić ten tekst.

"Takich istot wśród ludzkiej rasy było nie wiele ale i tak był to niesłychanie duży procent zważając na setki miliardy galaktyk gdzie rozum górował nad marzeniem" Setki miliardy...yy... setki miliardów galaktyk. Po za tym dwa razy powtórzyłeś słowo był.

"Eleazar był tu ostatnio około dziesięć tysięcy lat temu ale do dziś pamiętał swoje pierwsze myśli jakie go ogarnęły kiedy wiatr poruszał morzem zieleni"
Zjadłeś przecinek przed KTÓRYM.

Mężczyzna zamknął oczy cofając się wstecz sięgając TO TYCH zamierzchłych ale jednak bliskich czasów jego sercu.

Nie to tych tylko do tych. Oj...

Nie chce mi się więcej poprawiać ten tekst, sam to zrób!






Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Moja wina dałem go do poprawy dwóm osobą po tym jak sam sprawdziłem go na Wordzie. Wybacz, że zająłem twój czas i cię zirytowałem. Mam jednak pytanie, znasz kogoś kto zajmuję się takimi poprawkami profesjonalnie?? Albo jakąś stronę, gdzie można to zrobić??
Odpowiedz
#8
Czyżbyś podważał umiejętności Ekipy? Oo'
Take my mind and take my pain
And heal




Odpowiedz
#9
Moge to poprawic, ale jestem zrazona do tego tekstu po korekcie pierwszej jego czesci ;/ Powiedz mi Bezimienny... Ile Ty masz lat?
Dżon Rambo z cyckami
Odpowiedz
#10
Nie w żadnym wypadku nie mam nic do ekpiy forum wręcz przeciwnie, jestem im wdzięczy za to jak się muszą męczyć z moimi tekstami. Ale, problem polega na tym, że choć używam Worda, kilka razy sprawdzam, to po ludzku nie widzę, w tekście, żadnych błędów. Jako, że sam jestem dyzortografom proszę również, znajomych o poprawę, a przynajmniej sprawdzenie i pomoc. Wiecie jednak jak to jest, łatwiej pisząc dostrzec błędy nisz czytając. Dla tego szukam kogoś kto zajął by się tym na poważnie, mam całą książkę do napisania, istnieje bowiem, możliwość jej wydania. Co prawda w nie wielkim nadruku i częściowo sam muszę za to zapłacić, ale nic z tego nie będzie jeśli nie poprawię całego teksu. Więc naprawdę nie mam nic do osób które tu piszą i chcą mi pomóc. Tylko, jak widzicie mam sporo do poprawienia, a wy macie przecież całe forum do opiekowania się. Dodawanie jeszcze mojej masy poprawek na wasze barki nie jest potrzebne, z tego powodu pytałem o kogoś kto zajął by się poprawą mojego teksu za opłatą.

Do Sem, witam madam. Wiem, że jesteś zrażona i przepraszam za kolejną falę błędów. Zaś co do wieku, mam 23 lata. Więc nie mogę powiedzieć, że to wina małej ilości zim i wiosen przeżytych. Jeszcze raz przepraszam, na prawdę starałem się, sprawdzając wszystko cztery razy.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Fantasy Władca Czasu Drassen Prime 117 18,627 14-10-2014, 22:22
Ostatni post: Vetala

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości