Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
[ANNAliza] – Tajemnicze wakacje
#11
Masakrowania ciąg dalszy.


Po powrocie z trudnej rozmowy nastolatkowie od razu zasnęli o dziwno spali spokojnie, gdy nagle Ania się obudziła, usłyszała głosy.
"O dziwno" – autorka pewnie boi się formy 'o dziwo', bo myśli, że to 'dziwka' w wołaczu.

Ktoś przez kraty wrzucił im plecak. Następnie można było usłyszeć w oddali kroki. Dziewczyna obudziła Pawła.
– Co się dzieje ? – zapytał zaspany chłopak.
– Coś tam leży, ktoś nam coś wrzucił przez kraty. – powiedziała z niepokojem w głosie Ania.
– Spokojnie zobaczmy co jest w środku. – rzekł jeszcze senny nastolatek.
To pisanie małą literą po kropce jest rozbrajające.

Razem powoli podeszli do plecaka. Odważny młodzieniec otworzył suwak plecaku i zajrzał do środka. Ania była zdenerwowana nie wiedziała co tam jest, martwiła się o chłopaka.
Laska, wyluzuj. Przecież nie będzie tam bomby z opóźnionym zapłonem.

Jednak na twarzy Pawła pojawił się szeroki uśmiech. W środku było mnóstwo jedzenia i picia oraz różne pomocne rzeczy takie jak: latarka, kompas, mapa labiryntu oraz dziwny przedmiot.
W ten sposób inteligentny czytelnik dowiaduje się, że cały pałac króla jest na podsłuchu, no bo niby skąd koledzy Pawła mieliby wiedzieć, że potrzebuje mapy labiryntu i kompasu? A nie sądzę, by ktoś ze sług króla miał dostęp do takich przedmiotów.

– Co tam jest? Po co się tak uśmiechasz? – pytała zdenerwowana dziewczyna.
Paweł nic nie odpowiedział tylko pokazał jej zawartość plecaka. Na jej twarzy również pojawił się szeroki uśmiech. Nie wierzyli w to co zobaczyli. Następnie zadowoleni przeglądali zawartość torby.
– Wszytko co nam się przyda! Ciekawy jestem kto nam to podrzucił! – wykrzyknął zadowolony chłopak.
– Magiczna wróżka! – podpowiedziała Anka.
Jak już wspomniałem, dużego wyboru nie mają. Król im tego na pewno nie dał, bo niby skąd miał wziąć latarkę. Słudzy króla odpadają z tego samego powodu. Pozostają mózgowcy przy komputerach. Ale jak znam autorkę, to na pewno mnie zaskoczy.

Szczęśliwi zaczęli się śmiać.
– Wszystko super tylko do czego służy ten dziwny przedmiot to chyba jakiś kamień? – spytała dziewczyna.
Był on niewielkiej wielkości koloru czerwonego z czarnymi kropkami, wyglądał na bardzo starego.
:) 'niewielka wielkość' :umieszcza w notatniku obok 'niedługiej długości':

– Nie wiem może nam się przyda. Zostawmy go na razie w plecaku.
– Czyli może nam się udać – zadała kolejne pytanie Ania.
– Co może nam się udać? – zapytał zdziwiony chłopak.
– Przejście przez labirynt – odpowiedziała.
– Jest to teraz całkiem możliwe – powiedział ze śmiechem Paweł.
Potem z nadzieją, że może się to udać poszli spać. Śniło się im to, że udaję się im wyjść z labiryntu.
Uda nam się?... Tak, na pewno się uda... Śniło mi się, że się uda... No to się uda, bo dlaczego ma się nie udać... Ja pitolę, stawiam milion złotych, że się uda.


I od razu kolejny rozdział, bo to będzie ostatni – jak na razie. Autorka musi dopisać kolejne :)

Następnego dnia nastolatkowie obudzili się bardzo wcześnie. Od razu po przebudzeniu się do siebie tajemniczo uśmiechali. Lecz mina im rzedła, gdy nadszedł czas opuszczenia celi.
Tak im się podobało w celi, że nie chcieli wychodzić.

Przyszedł po nich sługa władcy:
– Nadszedł czas! Nasz łaskawy władca oznajmił że daje wam po bochenku chleba na przeżycie. Zapraszam za mną! – rozkazał.
Przy wyjściu wręczył Pawłowi i Ani obiecany bochenek chleba.
Co jest? Miało być po bochenku na łepka. Zatem sługa powinien dać 'obiecane bochenki chleba'.

Szli po cichu za sługą on zaprowadził ich do sali tronowej, w której wcześniej byli. Przywitał ich tam Aleksander Wielki i pokazał pewne stare drzwi, które nie pasowały ani trochę do wnętrza, wykonane z drewna.
Drzwi, które pojawiły się znikąd, bo przecież wcześniej ich nie zauważyli, a są tak wyraźnie odróżniające się od pozostałych – złotych.

– Proszę to wasze przejście do labiryntu- powiedział i machną ręką w kierunku drzwi.
Teleportacja rządzi.

Widać było że był bardzo rozkojarzony ( pewnie dlatego nie zobaczył że chłopak trzyma coś za plecami).
Władca imperium macedońskiego rozkojarzony byle drzwiami...

– Te drzwi! – wykrzyknęła trochę za głośno Ania.
– Tak te drzwi to będziemy się już zbierać miło było. Pa!
– Ale jak to? – szepczę do ucha Pawła dziewczyna.
– Co trzymasz za plecami? – pyta nagle władca.
– A nic, nic – odpowiada równie szybko pewny siebie chłopak.
– Natychmiast mi to pokaż! – rozkazuje.

Wtedy wszystko się tak szybko dzieje za rozkazem tego okropnego człowieka sługa rzuca się w stronę nastolatków, lecz oni są szybsi otwierają drzwi i wskakują do środka. Dobiega do nich wierny sługa, jednak one się już zatrzasnęły i zniknęły.
Dlaczego mnie to nie dziwi?... Znikające drzwi... Chyba na końcu książki będzie taki spis rzeczy, które zniknęły.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#12
Cytat:– Magiczna wróżka! – podpowiedziała Anka.
WTF? xD

Cytat:Był on niewielkiej wielkości koloru czerwonego z czarnymi kropkami, wyglądał na bardzo starego.
No kurde, biedronka. :D

No, nieźle się podziało. :D Przynajmniej w tym całym bezsensie Macedoński zachował resztki spostrzegawczości, choć na niewiele mu się to zdało – znikające drzwi okazały się lepsze. A sam ten teleport prosto do labiryntu... "nie wychodzi mi opisywanie/nie chce mi się opisywać, to teleportuję ich do środka, a co". :D
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#13
Jjjjezu ja po LSD nie mam fazy jak autorka tego blogu xd. Keep it on Stu. Twoje teksty mnie rozwalają xD
– Let the stars guide you. We will meet in the night skies ^^.
(Seasons, they will change
Life will make you grow
Dreams will make you cry, cry, cry...
...
I know that
Ooh, birds fly in different direction
Ooh, I hope to see you again)

Niech wasz opierzone słowa mkną wysoko w niebo! Do gwiazd! Jak niczym ograniczone ptaki, niech niosą waszą historię, niech każdy usłyszy wasz głos!
Odpowiedz
#14
Autoreczka napisała dwa kolejne rozdziały, więc wypada je przedstawić.
Oto rozdział 8.


Oszołomieni i zdenerwowani nastolatkowie znaleźli się w ciemnej grocie. Powoli docierało do nich co zrobili i gdzie się znajdują.
– Czy to ten labirynt? – zapytała Ania.
– Wydaje mi się, że tak.. – odpowiedział Paweł.
– Co my teraz zrobimy? – pyta dalej dziewczyna.
– Przejdziemy go – odpowiada z szerokim uśmiechem chłopak.
Przecież to takie proste.

Anka, jednak nie była tego pewna. Szli razem przed siebie, od razu za zakrętem, zobaczyli porzucone miecze.
– Weźmy je mogą nam się przydać – mówi nastolatek.
Ktoś im wrzuca plecak z niezbędnymi przyborami, teraz znajdują miecze...A może mają jeszcze nawigację Play?

Nastolatka tylko kiwa głową i wzięła od młodzieńca  przedmiot. Nagle usłyszeli głośny ryk. Na początku nie wiedzieli o co chodzi. Później uświadomili sobie, kto wydał ten głos. Rzucili się pędem do pierwszych drzwi, które zobaczyli. Biegli dalej otwierając za sobą kolejne. W końcu znaleźli się w małej grocie. Po dwóch jej stronach były kolejne drzwi. Szczęście, że miały one w sobie kluczę.
Dlaczego mnie to nie dziwi, że we wszystkich drzwiach są klucze?...

Ania dla bezpieczeństwa zamknęła je, lecz wiedziała, iż to nic nie da, gdy potwór będzie chciał tam się dostać. Zmęczeni i głodni usiedli na ziemi i wyjęli z plecaka koc, który zabrali ze sobą z celi oraz jedzenie. Szybko zjedli część, którą sobie na dzisiaj przydzielili i położyli się pod kocem. Ciągle zdenerwowani dzisiejszą przygodą, późno zasnęli.
Ja bym wystawił wartę – mogą się zmieniać i pilnować obozowiska.

Rano obudził ich głośny odgłos. Ania i Paweł zerwali się na równe nogi. Zaskoczeni spojrzeli na drzwi. Ktoś się do nich dobijał oczywiście był to minotaur.
No przecież to takie oczywiste – każdy labirynt ma swego Minotaura.

Jak najszybciej umieli zebrali swoje rzeczy i spakowali do plecaka. Nastolatkowie podeszli do tylnych drzwi, aby przez nie uciec. Ania szarpnęła za klamkę. Nagle uświadomiła sobie, że nie ma kluczy.
No co za pech... We wszystkich drzwiach były klucze, ale oni zatrzymali się w pomieszczeniu, gdzie tego klucza nie ma. Żadne z tych dwóch geniuszy nawet nie pomyślało, by to wcześniej sprawdzić? Żadne nie wpadło na ten genialny pomysł, gdy zamknęli za sobą jedne drzwi, to czy drugie też są zamknięte? Nie... Spokojnie poszli spać – brawo.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#15
Kurde, plottwist, zamknięte drzwi bez klucza! xD Nie no, spko, mają przecież miecze.
Interesuje mnie ta konstrukcja:
Cytat:Szczęście, że miały one w sobie kluczę.
Wyobraziłem sobie taki klucz z warkoczykiem i wymalowanym otworem od zawieszki... He, he, he, taka zabawa słowa: dziewczyna –> dziewczę, klucz –> kluczę. He... he... he...
"A więc jedyne, czym się potrafisz pochwalić, to tym, ile przeleciałeś dziewczyn? Super, to stawia cię niewiele wyżej niż małpy. Przewagę daje ci to, że potrafisz obsłużyć telewizor i spuścić wodę w kiblu."
Odpowiedz
#16
Ślepy ja. Trzeba dać to 'kluczę' na czerwono :)
Done.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#17
No cóż, to już będzie ostatni rozdział.

Dziewczyna cała zesztywniała, pomału z przestraszoną miną odwróciła się do Pawła.
– Nie wiem gdzie jest klucz…-powiedziała cicho.
– Jak to?! – wykrzyknął chłopak.
Ania zdenerwowana zaczęła szukać klucza na ziemi. Po pięciu minutach chłopak go znalazł, lecz drzwi już nie wytrzymały i do środka wpadł potwór.
Oczyma wyobraźni widzę ten mały pokoik w labiryncie innych pokoi. Jak długo można szukać klucza w takim pustym pokoiku? Pięć minut – PIĘĆ MINUT. Ciekawe, ile czasu zajęłoby im znalezienie wolnego miejsca parkingowego przed marketem w dniu promocji buraków.

Nastolatkowie stanęli jak wryci. Minotaur nie czekając zaczął biec w ich stronę.
No przecież miał do nich ze sto metrów.

Chłopak z plecaka wyjął dwa miecze, jeden rzucił zaskoczonej dziewczynie.
Ach, ten kochany, super-pojemny plecak.

Stwór rzucił się na Pawła, zaczął ciąć ostrym przedmiotem na wszystkie strony, jednak nie mógł się uwolnić od napastnika.
Stwór ciął ostrym przedmiotem? Ciekawe, czym?

Ania dopiero po trzydziestu sekundach zorientowała się co się dzieje.
Oni chyba są jakimiś ułomami. Klucz szukali pięć minut, a ona pół minuty potrzebuje, żeby zauważyć, że Paweł walczy z Minotaurem.

Szybko przybiegła do przyjaciela i wbiła miecz w plecy Minotaura. Zaczął on krwawić ale nie przestawał walczyć. Młodzieniec miał złamaną nogę, gdy nastolatka walczyła przyczołgał się do drzwi i je otworzył.
Oczywiście najpierw dwie minuty szukał tych drzwi.

Dziewczyna zadała następny cios, trafiła w nogę. To był ten moment. Przy drzwiach czekał już na nią przyjaciel z torbą.
To nie torba, to worek mosznowy.

Biegiem pognała w jego stronę. Paweł zamknął za nią drzwi na klucz. Słuchać było tylko ich oddechy i ryk potwora za drzwiami. Oboje wzięli duży łyk wody. Wiedzieli, że jak pokonają potwora to dopiero będą mogli wyjść z labiryntu.
– Jest osłabiony musimy wracać i zakończyć sprawę raz na zawsze – rzekł nastolatek.
– Masz złamaną nogę, zostajesz ja pójdę – powiedziała.
– Nie! – powiedział stanowczo chłopak, ale Ania już otworzyła drzwi.
Paweł zapewne zna kung-fu styl modliszki i potrafi się obyć bez jednej nogi.

Dzielna wskoczyła do pokoju i pobiegła w stronę potwora, który już ledwo trzymał się na nogach. Gdy ją zobaczył ryknął złowieszczo gotowy do walki. Długo machała mieczem, ale nie mogła zadać ostatecznego ciosu.
Tak to jest, gdy się "macha" mieczem zamiast ciąć i zadawać pchnięcia. Machać to możesz łapką na muchy, a i to nie gwarantuje trafienia.

Zdezorientowana zauważyła, że stwór upada na kolana i przestaje oddychać.
Dostał zawału.

Za nim stał Paweł podtrzymujący się na mieczu.
Skoro wspierał się na mieczu, to czym zadał cios?

Ich spojrzenia się spotkały i szeroko uśmiechnęli się do siebie.
– To koniec? – zapytała dziewczyna.
– Na to wygląda…– odpowiedział bohater.
– Muszę odpocząć i ty też, masz złamaną nogę! – rzekła Ania.
To już trzeci raz, jak czytamy, że Paweł miał złamaną nogę – czyżby czytelnikami mieli być sklerotycy?

Nagle z torby wypadł ten dziwny kamień,zaczął podskakiwać i zniknął.
Przypomnę – w szóstym rozdziale czytaliśmy, że w plecaku znaleźli dziwny kamień i zastanawiali się, do czego może służyć. I oto zagadka została rozwiązana – to po prostu skacząco-znikający kamień.

Zaraz po tym drzwi, z których wyszedł Minotaur zaczęły świecić. Nastolatkowie wiedzieli już co to oznacza. Przed nimi otworzyło się przejście.
– Nie wiem czy jestem gotowa. – powiedziała zmęczona Ania.
To nie jest zaproszenie do seksu, tylko wyjście z labiryntu!

– Gdy przez nie przejdziemy wszystko będzie jak dawniej. Wrócisz do hotelu, a ja do biura. Ale zawsze będziemy o sobie pamiętać? – zapytał.
– Tak – odpowiedziała ze łzami w oczach.
Do końca życia będą tęsknić za tym labiryntem.

Ostatni raz się przytulili i trzymając się za ręce przeszli przez portal.
Dziewczyna otworzyła oczy i zobaczyła, że jest w hotelu do, którego przyjechała na wakacje z rodzicami. Szybko się ubrała i pobiegła do stołówki na śniadanie tam ujrzała mamę i tatę, którzy do niej machali. Szczęśliwa podbiegła do nich.
– Cześć co masz zamiar zjeść? – zapytali.
– Tęskniłam za Wami! – powiedziała i ich uściskała.
Nie ma takiego dania 'tęskniłam za wami'.

– Co się stało? – zapytali zaskoczeni.
– Muszę na chwilę wrócić do pokoju zaraz wracam! – rzuciła i poszła.
"Cześć, tęskniłam za wami, ale teraz już mam was dosyć i idę do pokoju" – szybko się nimi nacieszyła.

Wyjrzała przez okno i zobaczyła go. Paweł stał na ulicy i machał do niej.
Chłopak był po prostu zmachany.

OK. To już wszystko. Autorka tego opowiadania napisała też kilka recenzji książek. Osoby o wrażliwych żołądkach nie powinny jednak czytać tych recenzji.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#18
Trochę późno czytam, ale lepiej późno niż wcale. :D

Cytat:Szybko przybiegła do przyjaciela i wbiła miecz w plecy Minotaura.
Dat simpyl. Ta taktyka, nie mogę, nie wiem, czy się śmiać, czy załamać xD
Cytat:To nie torba, to worek mosznowy.
XDDD
Cytat:Wiedzieli, że jak pokonają potwora to dopiero będą mogli wyjść z labiryntu.
No tak, to final boss pewnie, drzwi się nie otworzą, dopóki on nie zginie.
Cytat:– Muszę odpocząć i ty też, masz złamaną nogę! – rzekła Ania.
Ach, ta wiedza ałtorki o ludzkim ciele... Głupia ja, nie wiedziałam, że na złamaną nogę wystarczy odpoczynek.
Cytat:Zaraz po tym drzwi, z których wyszedł Minotaur zaczęły świecić. Nastolatkowie wiedzieli już co to oznacza. Przed nimi otworzyło się przejście.
No, boss jak w pysk strzelił xD
Cytat:Nie ma takiego dania 'tęskniłam za wami'.
:D Ten dialog w ogóle powala realizmem.

Kurczę, ale szkoda, że to już koniec. To było zacne, Stu. :D
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#19
Kurcze, przeczytałam całość, i jak słowo daję, nie ogarnęłam tego opka.
Próbowałam, zaprawdę próbowałam, ale jednak mnie przerosło. Może problem tkwi w tym, że czytam ostatnio mnóstwo, ale to mnóstwo złej literatury – jakimś cudem wydanej drukiem i pozbawionej przynajmniej. mniej lub bardziej, błędów stylistycznych. To, co się tutaj działo, przerosło moje możliwości.

Stu, skoro ogarnąłeś fabułę, to wiedz, że coś się dzieje :D Aczkolwiek, co do
Cytat:Nie ma takiego dania 'tęskniłam za wami'.
Jeśli są drinki "sex on the beach", czy coś, i herbaty w stylu "tęsknota za wydmami" (to ostatnie to moja inwencja twórcza, ale zbyt leniwa buła ze mnie by szukać, w każdym razie znam herbaty podobnie brzmiące), to skąd pewność, że nie ma restauracji, która serwuje jakiś swój specjał pod hasłem "tęskniłam za wami"? :D
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości