Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
[ANNAliza] – Tajemnicze wakacje
#1
Adres bloga: http://blogthinger.blog.pl/2015/05/31/ta...ozdzial-1/

W małym miasteczku koło Warszawy mieszkała sobie dziewczyna o imieniu Anna, która miała 16 lat.
Ciekawe, ile jest takich małych miasteczek koło Warszawy... Pewnie sporo. Równie dobrze można było napisać "Za górami za lasami".

Gdy nadeszły wakacje razem z rodziną wyjechała do Grecji, a dokładniej do jej stolicy, czyli Aten. Było to od dawna marzenie jej i jej mamy.
A z ilu członków składała się ta rodzina? Mam nadzieję, że zanim dotrzemy do końca opowiadania, to się dowiemy. Na razie wiemy, że Ania ma mamę.

Gdy po długiej, męczącej podróży przybyli do hotelu położyli się od razu do łóżka. Akropol ateński to naprawdę coś wartego zobaczenia, dlatego cała rodzina następnego dnia miała plan tam się wybrać. Jednak deszcz zepsuł wszystko. Tego dnia i tak się nie nudzili, bo spędzili miło czas w hotelu.
Kolejnego dnia podróży była piękna pogoda w przeciwieństwie do poprzedniego.
Naprawdę? Czyżby czytelnik miał się w tym nie połapać? Przecież raptem dwa zdania wcześniej jest napisane, że padało. Pisanie, że piękna pogoda jest przeciwieństwem deszczu, jest traktowaniem czytelnika jak idiotę.

Więc cała rodzina udała się do akropolu ateńskiego. Wszystko było niesamowite jak mówiła dziewczynka.
Przecież ona ma 16 lat – to już nie jest dziewczynka. Chyba że był tam ktoś jeszcze...

Rodzice zrobili bardzo dużo zdjęć na pamiątkę i wszyscy zmęczeni wrócili do hotelu.
Ok, dobra... To już wiemy, że Ania ma również tatę.

Ania przed zaśnięciem marzyła o tym, by zobaczyć starożytną Grecji, ponieważ to państwo bardzo jej się spodobało. Była nim zachwycona!



No cóż. Rozdziały są bardzo krótkie. Pomijam kwestie interpunkcji, bo miałbym za dużo roboty :)
Dobra... Dajemy kolejny rozdział.



Ania obudziła się dopiero o 10:00 ( raczej już o 10:00, Anka lubiła spać ;) ).
To w końcu o której się obudziła? O 10:00 czy o 10:00?

Została sama w pokoju, rodziców nigdzie nie było. Szybko włożyła spodnie i biała bluzkę, która leżała w kącie, uczesała włosy, umyła zęby i wyleciała z hotelowego pokoju szukać mamy i taty.
Hmm... Rozłożyła skrzydła i wyleciała przez okno. Powoli nabieram przekonania, że Ania nie ma rodzeństwa. Skoro tak, to dlaczego autorka pisała, że Ania wybrała się z rodziną na wakacje, a nie z rodzicami?

Myślała, że zeszli już na śniadanie, lecz ku jej zaskoczeniu cały hotel był pusty.
Wyszła z budynku i zobaczyła przed sobą PRAWDZIWĄ starożytną Grecję! Zaskoczona zamknęła szybko drzwi myśląc, że coś się jej przewidziało.
Skoro już wyszła z budynku, to jakie drzwi zamknęła?

Lecz przy następnej próbie ujrzała to samo.
Następnej próbie czego? – zamknięcia drzwi? myślenia?

Myśląc, że to tylko głupi sen wróciła do pokoju i zaczęła szukać komputera, aby sprawdzić informacje dotyczące tego miasta. Po 30 minutach rzuciła się na łóżko, a po kolejnych zrozumiała, że jeśli jest w starożytnej Grecji to jej kochany laptop przez, który kontaktowała się z znajomymi, wchodziła na Facebooka, Instagrama itd. po prostu zniknął.
Potrzebowała 60-ciu minut, by zauważyć, że jej kochany laptop zniknął. Geniusz spostrzegawczości.

Aby to sprawdzić przeszukała swoją torebkę szukając z kolei telefonu, ale jego też nie było.
Aby sprawdzić, czy jej laptop zniknął, zaczęła szukać telefonu. Ciekawe, co by pomyślała, gdyby znalazła telefon? – że jej laptop jednak nie zniknął?

Zmęczona i wkurzona usiadła na kanapie nie wiedząc co robić.
Zmęczyło się biedactwo przeszukiwaniem torebki. Kobiety, co wy macie w tych swoich torebkach? A potem jak Mariolka w skeczu: "Po co mi ten młotek".

Po długich sekundach myślenia, postanowiła, że przynajmniej wyjdzie z hotelu i pójdzie do miasta.
No tak, bo na Facebooka już nie wejdzie.

Jak postanowiła tak zrobiła. Wzięła najpotrzebniejsze rzeczy, czyli okulary i bluzę, bo telefonu oczywiście nie miała.
I znowu traktuje czytelnika jak idiotę, oznajmiając oczywiste rzeczy po raz kolejny.

Gdy była już na ścieżce, która prowadziła do miasta (chyba) to myślała o tym, że jeszcze wczoraj stały tu domy i różne drzewa, a teraz było tu tylko pole.
Skoro ten hotel stał teraz w szczerym polu, to po czym ta superinteligentna Ania poznała, że znajduje się w starożytnej Grecji?

Nagle przed nią ukazało się to na co czekała – miasto. Wyglądało tak ja w tych wszystkich głupich, nudnych podręcznikach do historii,
Pomijając fakt, że tu powinien być koniec zdania z kropką i dalej dużą literą, że 'jak' zamiast 'ja', to dlaczego ktoś, kogo pasjonuje starożytność (marzyła, żeby zobaczyć starożytną Grecję), uważa podręcznik do historii za nudny?)

zachwycona dziewczyna nie czekając pobiegła do miasta (w sumie nie miała na kogo czekać). Gdy weszła w pierwszy rząd „chatek” obejrzała się za siebie i nie zobaczyła nawet dachu hotelu, z którego wyszła, pomyślała, że zniknął i pobiegła dalej.
A co tam... Już się przyzwyczaiła, że wszystko znika – najpierw laptop, potem telefon, a teraz hotel. Jedna rzecz wte czy wewte...

Poszła na taki jakby „rynek” i zobaczyła pierwszych ludzi (byli dziwnie ubrani).
Pierwsi ludzie? A to nie chodzi o Adama i Ewę w raju? Tak, oni byli dziwnie ubrani – byli nadzy.

Anka zadowolona, że dostała się do centrum usiadła, zmęczona na ziemi, aby odpocząć i zrozumiała, że nie ma żadnego dalszego planu. Cała radość z niej zniknęła. Nie wiedziała co robić dalej. Siedziała tak no z godzinę myśląc co dalej, ale nic nie wymyśliła.
Marzyła o starożytnej Grecji, zobaczyła rząd domów i już się nasyciła. Zrealizowałaś swoje marzenia, teraz możesz spokojnie umrzeć.

Cała zdenerwowana spostrzegła, że chłopak (dziwnie ubrany, tak jak wszyscy) podchodzi pomału do niej. Spięła się jak struna nie było sensu uciekać, więc siedziała na miejscu, myśląc czy uda się z jej z nim porozumieć.
"z jej z nim" – rewelacja. Znaczy, o co jej chodzi z tym porozmawianiem? A czemu ma się nie udać? Co, boi się, że zniknie?


C.D.N.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Skoro tak dobrze mi idzie :) to jedziemy dalej.



Chłopak usiadł koło niej. Ania nic się nie odzywała.
– Jesteś stąd ?– zapytał z ciekawością chłopak
Ach te znaki przestankowe po spacji... Autorka musiała być bardzo głodna, bo pozjadała sporo kropek w tym rozdziale.

Ania zdziwiona, że zrozumiała jego słowa odpowiedziała dopiero 30 sekund po zadaniu pytania.
– Nie – ucięła krótko dziewczyna
– Nazywam się Paweł i wiem jak tu przybyłaś – powiedział nieznajomy
Co za niesamowity zbieg okoliczności – Polak... w starożytnej Grecji... Skąd on wiedział, że ona też mówi po polsku?

– Jak mnie znalazłeś ? – zapytała Ania
To on ją szukał?

– Wyróżniasz się z tumu – odpowiedział
Dobre. Autorka powinna sprawdzić, co to jest tum. Ja wiem, ale nie powiem :P

Paweł wstał i kiwnięciem głowy zachęcił zaskoczoną dziewczynę, aby poszła za nim. Ania nie wiedząc za bardzo co robić pobiegła za nim.
Miała pójść, ale ona pobiegła – chyba za długo się zastanawiała i Paweł już poszedł.

Po paru minutach dotarli do budynku, który wyglądał jak wszystkie z zewnątrz. Jednak w środku było zupełnie inaczej.
Dlaczego to jest w dwóch oddzielnych zdaniach, to wie tylko autorka.

Nowoczesne komputery i maszyny wypełniały pokój, przy nich pracowało kilka osób. Nikt nie zwracał na nich uwagi do czasu, gdy Paweł ogłosił ich przybycie.
Ciekawe, skąd ciągnęli prąd. Pracownicy też super spostrzegawczy – nie zauważyli, że ktoś obcy jest w pomieszczeniu. Widocznie starożytna Grecja ma to do siebie, że jedne rzeczy znikają, inne się pojawiają i nikogo to nie dziwi.

Pracownicy zaprowadzili ją do jadalni, gdzie zjadła kolacje, a następnie do pokoju, w którym miała mieszkać i Paweł miał jej wszystko tam wytłumaczyć
– Znajdujesz w tajnej instytucji, która zajmuje się badaniem starożytnej Grecji od wielu lat.
Jak już wspomniałem, autorka jest bardzo głodna, bo tym razem zjadła 'się'.

Nikt nas nigdy nie znalazł, nie zadawał pytań i nikt o tym nie wiedział, a ty to……… w ogóle jak tu się znalazłaś !? – wykrzyknął chłopak
Pierwszy raz widzę wielokropek złożony z dziewięciu kropek – wielokropek do potęgi drugiej. Zaraz, zaraz! On ją pyta, jak się tu znalazła? Przecież wcześniej powiedział: "Nazywam się Paweł i wiem, jak tu przybyłaś". To w końcu wie czy nie?

– Ja naprawdę nie wiem. Marzyłam o tym przed snem i rano chciałam wyjść z hotelu, a za drzwiami zobaczyłam INNĄ Grecję.
Tak... greckie pole.

Proszę odeślijcie mnie do domu! – powiedziała Anka zdziwiona tym co powiedziała.
Ja tak nigdy nie miałem. Żyję już (zaraz, niech policzę) 44 lata i nigdy nie zdziwiłem się, że coś powiedziałem. Anka jest rewelacyjna – nie dziwi ją znikający hotel, ale jest "zdziwiona tym, co powiedziała". Genialne.

Mogło to zabrzmieć trochę dziwnie – pomyślała.
– Moi przyjaciele już się tym zajmują. Ale może to potrwać kilka dni, ponieważ nasze przejście do świata rzeczywistego się tymczasowo zepsuło – powiedział niepewnie chłopak
– Co!!!???? – wykrzyknęła zdenerwowana dziewczyna
Jacie... dziewczyno, ogarnij się. Jeszcze się nie przyzwyczaiłaś, że tu nic nie jest normalne?


Dziewczyna po 2 dniach zmartwień, postanowiła razem z Pawłem wybrać się do miasta, aby chociaż trochę pozwiedzać.
No i jesteś dwa dni w plecy.

Po długich dniach oczekiwania na odesłanie wyszła z pokoju. Na dole od razu czekał na nią chłopak i razem wyruszyli w drogę.
– To od czego chcesz zacząć? W sensie co chcesz najpierw zobaczyć? – zapytał chłopak.
– Nie wiem jak ty chcesz – odpowiedziała Ania.
No tak. Przecież Akropol już widziała, a na tym jej znajomość Grecji się kończy.

Po tym jak usłyszała, że portal się zepsuł od razu zamknęła się w pokoju. Nawet jeśli Paweł był miły ona nie chciała z nim rozmawiać. To nie była jego winna Anka sama obwiniała o to (kogo?), że miała takie marzenie, ale skąd miała wiedzieć, że się spełnij, to wszystko miało inaczej wyglądać.
I tu sprawdza się powiedzenie: "Uważaj, czego sobie życzysz, bo to się spełni".

– Możemy pójść do Aleksandra Wielkiego – władcy to znaczy w okolice jego siedziby – rzekł Paweł.
I tym sposobem dowiadujemy się, w jakim okresie czasu obecnie się znajdujemy. Aleksander Macedoński żył w latach 356-323 p.n.e. Tylko dlaczego Paweł tego nie powiedział wcześniej? Jakbym ja się cofnął w czasie, to pierwsza rzecz, jaką chciałbym się dowiedzieć, to data. Ale Anki nic nie zadziwia – sory, zadziwia ją, co sama mówi.

Ania tylko wzruszyła ramionami i poszła za nim.
Phii... Co tam... Co to ja króla nie widziałam? – pomyślała sobie Anka.

Gdy dotarli na miejsce Anka była zachwycona przyrodą, którą ujrzała, lecz nie było po niej tego widać.
Bo w starożytnej Grecji była inna przyroda niż obecnie. Banany wtedy były proste, a truskawki rosły na agawie.

Nagle z głowy spadły jej Ray Bany, silny podmuch wiatru popchnął je do ogrodu władcy.
Kurde, co to są Ray Bany?... Google... Aaa, okulary. Kurde (po raz drugi) z czego oni je robią? z papieru? Fruwające okulary.

Zaskoczeni nastolatkowie stali i nie wiedzieli co robić. Anka w końcu zaczęła po nie iść, ale chłopak złapał ją za rękę.
– Nie możemy tam wejść! – krzyknął zdenerwowany chłopak.
– Dlaczego? Muszę pójść po okulary – rzekła dziewczyna.
Przecież to Ray Bany. Starzy ją zabiją, jeśli je zgubi. Wydali na nie pół pensji. Co za snobizm, ja pitolę.

Pobiegła, a za nią chłopak.
Znaleźli się w ogrodzie Ania podniosła z ziemi swoje okulary i ni z tą ni zowąd rozległ się alarm.
Tak, bo tam wszędzie były czujniki ruchu i monitoring, i syreny alarmowe.

Przybiegli strażnicy i zabrali ich do lochu.
– Super, mówiłem żebyśmy tam nie szli ! – wykrzyknął chłopak. To wszystko przez twoje głupie okulary.
– Przepraszam- powiedziała cicho Ania.
– Po co w ogóle tu trafiłaś jesteś tu już 3 dni, a tyle problemów wiesz…… co teraz będzie!!!– dalej krzyczał
Paweł, a może tak byś się zamknął, bo to pewnie twoje urządzenie przeniosło Annę do starożytnej Grecji. Na przyszłość nie kupuj chińskich komputerów.

Nagle Ania się rozpłakała.
– Naprawdę, gdybym wiedziała……przepraszam – powiedziała przez łzy.

C.D.N.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#3
Aw, god damnit. Każdego dnia człowiek dowiaduje się, że niektórzy próbują pogłębiać dno jakim są blogi. Dlatego mam opory przez założeniem swojego blogu – moim największym strachem jest to, że dookoła walają się takie perły :D Z tego co widzę, to cała sytuacja i fabuła jest bardziej naciągana niż oceny licealistów w klasie maturalnej i równie naiwna, jak... nie, tutaj się już powstrzymam :P

Keep on rolling, Stu :3
"A więc jedyne, czym się potrafisz pochwalić, to tym, ile przeleciałeś dziewczyn? Super, to stawia cię niewiele wyżej niż małpy. Przewagę daje ci to, że potrafisz obsłużyć telewizor i spuścić wodę w kiblu."
Odpowiedz
#4
Czytałam trochę "blogasków", ale czegoś takiego jeszcze nigdy nie widziałam, aż przecieram oczy ze zdumienia. :D W sumie to opowiadanie nawet mogłoby być do czegoś zdatne... gdyby napisał je ktoś inny. xD Świetna ANNAliza, Stu. :)

Cytat:Po długich sekundach myślenia
Jak mnie rozwalają takie określenia xDD Przynajmniej czytający nie ma najmniejszych wątpliwości co do stopnia tępoty głównej bohaterki. :D

Cytat:(...)dlaczego ktoś, kogo pasjonuje starożytność (marzyła, żeby zobaczyć starożytną Grecję), uważa podręcznik do historii za nudny
Stu, to takie oczywiste przecież: każdy podręcznik z zasady jest nudny, nawet jeśli nigdy się go nie kupiło i do niego nie zajrzało (w każdym razie w przypadku ludzi, których mam nieszczęście znać, tak to działa) :D

Cytat:Autorka musiała być bardzo głodna, bo pozjadała sporo kropek w tym rozdziale.
A ja obstawiam, że zbytnio się podjarała spotkaniem bohaterki z chłopakiem, żeby zważać na takie błahostki. :D

Cytat:Dziewczyna po 2 dniach zmartwień
Hm, próbuję sobie wyobrazić dwa dni zmartwień... Dwa dni siedziała w kącie pokoju i płakała? Leżała na łóżku, ubolewając nad swym potwornym losem? xD

Cytat:Po tym jak usłyszała, że portal się zepsuł od razu zamknęła się w pokoju.
Mhm, czyli miałam rację. :D Pierwsza rzecz, którą robi się po przeniesieniu do nowej rzeczywistości: odgrodzenie się od jedynej osoby, która coś o tym wie (no, w każdym razie w jednym zdaniu).

Cytat:Phii... Co tam... Co to ja króla nie widziałam? – pomyślała sobie Anka.
O, matko, nie mogę. xDDD
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#5
(29-08-2015, 02:04)StuGraMP napisał(a): Gdy weszła w pierwszy rząd „chatek” obejrzała się za siebie i nie zobaczyła nawet dachu hotelu, z którego wyszła, pomyślała, że zniknął i pobiegła dalej.

Historia to najgłupsza rzecz na świecie i Ania to dobrze wiedziała, bo chciała do starożytnej Grecji, a tu jakieś 'chatki', a hotel fiuuu.

Stu, niezły tekst wybrałeś, ale trzeba przyznać, że rozprawiasz się z nim bezlitośnie:D Jak możesz być taki okrutny?
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#6
(29-08-2015, 14:11)Nawka napisał(a): Stu, niezły tekst wybrałeś, ale trzeba przyznać, że rozprawiasz się z nim bezlitośnie:D Jak możesz być taki okrutny?

Miałem do wyboru albo znaleźć jakiś tekst w internecie, albo wyżyć się na naszych użytkownikach :)
Naszych "użyszkodników" za bardzo lubię, więc nie mógłbym im tego zrobić :P
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Widzę, że konkurencja mi na forum rośnie jeśli chodzi o masakrowanie beznadziejnych blogasków ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Współczuję pracy z takim tekstem, chociaż też podziwiam za chęci do jego analizy. Ja bym po prostu zakwalifikował go jako słaby z miernym potencjałem do mieszania z błotem, a Tobie jednak udało się z niego coś wycisnąć :p
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
#8
Kolejny, chyba piąty, rozdział:


W lochach siedzieli całą noc i tej nocy najbardziej żałowali.
Jak dla mnie to żałować można czegoś, na co miało się wpływ (np. "żałuję, że nie byłem wczoraj u kolegi, bo była fajna impreza"). Tutaj to oni mogą żałować swojej bezmyślności, że weszli na cudzy teren.

Pod ziemią raczej pod pałacem Aleksandra Wielkiego było po prostu okropnie! Ania starała się, wtedy jak najszybciej zamknąć oczy i cieszyła się, że to jej się udało.
Mała rzecz, a cieszy. Ja nigdy nie miałem problemów z zamykaniem oczu, więc nie zrozumiem tego fenomenu.

Następnego dnia po najgorszej nocy do południa rozmawiali o tym jak się stąd wydostać, aż w końcu doszli do wniosku, że założą się z władcą, przechytrzą go czy coś.
Władco, zgadnij o jakiej liczbie myślę. Jak zgadniesz, to zostajemy, jak nie, to wychodzimy.

[Obrazek: comment_RttRyn0QVpw8uD1FD8auqaRL9FwqOOqk,w400.jpg]

– Gdy strażnik przyjdzie musimy poprosić go o spotkanie z Aleksandrem Wielkim – powiedział Paweł
Ania tylko potrząsnęła głową. Bawiła się w kącie patykiem, którym rysowała po ziemi.
"Potrząsnęła głową" – ileż w tym treści... Kurde, nawet nie wiem, czy ona przytaknęła, czy zaprzeczyła

Komnata w , której się teraz znajdowali była….nie do opisania.
Jeśli myślicie, że autorka jej nie opisze, to się grubo mylicie.
To jak teraz ja ją opiszę nie oddaje nawet w połowie jej piękna. Wyobraźcie sobie dużą sale, białe ściany, złote listwy, piękne kwiaty sprowadzone z jakiś dzikich wysp, a na środku…. na środku był ogromny złoty tron. Chodzicie przez również złote drzwi, do tronu prowadzi czerwony dywan w różne wzory. Jak się czujecie?
Czuję, że ktoś mnie w ch... robi.
Tak właśnie czuli się nasi bohaterowie :)
Super, autoreczka prowadzi dyskusję z czytelnikiem. Andersen w spódnicy: Drogie dzieci, opowiem wam bajkę...

Paweł z Anią patrząc na Aleksandra Wielkiego mieli mieszane uczucia, jednak chłopak wyglądał na pewnego siebie, a no Ania… to w ogóle była zdziwiona nie myślała, że spotkają się z nim.
No to mamy drugą rzecz, która dziwi Anię.

Udało się, stoją przed nim i Paweł się odzywa:
– Witam o władco!
Jakbym to ja był tym władcą, to już byś kopał własną głowę zamiast piłkę. WITAM? Do władcy? Jesteś gościem i mówisz WITAM?Wtargnąłeś na mój teren i jeszcze mnie witasz? Straże, ściąć go!

Przyszliśmy, aby prosić cię o wypuszczenie z lochu i ułaskawienie. – powiedział pewnie Paweł.
Ania na razie się nie odzywała.
– Rozumiem….Ale to nie jest łatwe musicie wykonać zadanie…– powiedział władca po chwili namysłu.
– Naturalnie, jak ono brzmi ?– zapytał chłopak.
Zadanie nie brzmi, zadanie POLEGA NA czymś.

– Nie wiem dawno miałem takich więźniów jak wy myślę , że o już wiem macie przejść labirynt! – wykrzyknął.
– Jaki labirynt ? – zapytała Ania.
Szybko uciszył ją Paweł ona oburzona już się nie odzywała.
– Labirynt na Krecie – Minosa – powiedział zażenowany mężczyzna.
Który mężczyzna? Bo lekko licząc było tam co najmniej dwóch.

Paweł zamarł.
Wychodzi na to, że to władca był zażenowany. Zawstydzili Aleksandra Wielkiego... Brak słów.

Ania nie robiła sobie z tego nic dopóki nie przypomniała sobie kogo tam zamknięto. Nastolatkowie bali się odezwać słowem, ale musieli przejść przez niego i znaleźć wyjście.
– Jak tam się dostaniemy? – zapytał przestraszony Paweł.
– To się da załatwić – odpowiedział z szyderczym uśmiechem władca.
Taksówką, helikopterem, katapultą... Chłopie, co ty się martwisz, jak się dostaniesz do tego labiryntu. Ty się martw, jak z niego WYdostaniesz.

(29-08-2015, 14:54)Nidrax napisał(a): Widzę, że konkurencja mi na forum rośnie jeśli chodzi o masakrowanie beznadziejnych blogasków ( ͡° ͜ʖ ͡°)

A ty myślałeś, że po kim to masz... Po matce? :D
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#9
Cytat:Komnata w , której się teraz znajdowali była….nie do opisania.
Kurde, a już myślałam, że to wygodny zabieg mający na celu uniknięcie konieczności opisywania, jeśli w ogóle się tego nie umie robić. Gdzieś coś takiego widziałam. xD (I ten przecinek, tak w ogóle :D).

Cytat:Jakbym to ja był tym władcą, to już byś kopał własną głowę zamiast piłkę. WITAM? Do władcy? Jesteś gościem i mówisz WITAM?Wtargnąłeś na mój teren i jeszcze mnie witasz? Straże, ściąć go!
Genialne. :D:D

I ten mem, no po prostu miodzio. :D Świetna robota. xD
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#10
Cytat:– Witam o władco!
Jakbym to ja był tym władcą, to już byś kopał własną głowę zamiast piłkę. WITAM? Do władcy? Jesteś gościem i mówisz WITAM?Wtargnąłeś na mój teren i jeszcze mnie witasz? Straże, ściąć go!

Się robi, szefie. Tfu, jak mogli coś takiego... ;o
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości