Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
To mnie wkurza: Antywirusy
#1
(tekst pochodzi z mojego autorskiego bloga)


Wiele osób widząc tytuł tego wpisu już pewnie puka się w czoło i wypowiada nieprzychylnie na temat mojego ilorazu inteligencji. Takim osobom polecam uderzyć się w głowę mocniej. Najlepiej młotkiem.

Skoro już wyjaśniliśmy sobie różnice zdań, to przejdźmy do sedna. Dlaczego wkurzają mnie antywirusy? Przecież te programy służą przede wszystkim bezpieczeństwu systemu komputerowego i chronią go przed złośliwym oprogramowaniem, które może nam zrobić kuku, czyż nie?
Jak sięgam pamięcią, ostatniego trojana/wirusa, który wyrządził mi jakieś faktyczne szkody na komputerze, miałem jakieś 8-10 lat temu. Program antywirusowy przed nim nie uchronił, ba – poległ w walce, bo wirus nadpisał wszystkie pliki wykonywalne tego programu swoimi własnymi kopiami. Fajne, nie? :) Ale jego ręczne usunięcie i odwrócenie wykonanych szkód to była w sumie chwila roboty.
Aktualnie, być może ku zdziwieniu wielu z was, od jakichś dwóch lat nie korzystam z żadnego oprogramowania antywirusowego (a zaznaczam, że nadal pracuję na tym starym, okropnym Windowsie 7, który nie ma tak naprawdę wbudowanej, działającej ochrony rezydentnej) i jakoś żyję. Ba, co jakiś czas wykonuję okresowe skanowanie jakimś pakietem antywirusowym, którego potem i tak odinstalowuję i skany nigdy nie wykryły niebezpiecznych plików (czasami pluły false-positive'ami, ale o tym opowiem niżej). Tak więc można spokojnie pracować na komputerze w sieci bez obawy o to, że zaraz nałapiemy pierdyliard wirusów. Być może za jakiś czas złapię jakieś paskudztwo. Trudno. Czas, jaki poświęcę na jego usuwanie i odwracanie szkód i tak będzie krótszy niż czas, jaki poświęciłbym na użeranie się z antywirusami. Praktyka nauczyła mnie, że w większości wypadków zainfekowania komputera wirusami problem leży między monitorem a oparciem krzesła ;]

Ale ja nie o tym. Dlaczego tak bardzo irytują mnie programy antywirusowe, że zdecydowałem się ich w ogóle nie używać? Odpowiedź jest prosta: bo traktują mnie jak idiotę. Najwidoczniej według twórców oprogramowania antywirusowego użytkownicy ich programów są kompletnymi debilami, zatem najwidoczniej te aplikacje nie są do mnie kierowane. Na ten problem składają się głównie dwa elementy:
1) Heurystyka – tak, od długiego czasu antywirusy przestały chronić użytkownika jedynie przed znanymi zagrożeniami i stały się "inteligentne", analizując wszystkie uruchomione aplikacje pod kątem ich działania. Jeśli taka analiza heurystyczna wykaże, że aplikacja wykonuje "podejrzane" akcje, to nasza ochrona rezydentna potraktuje taki być może całkowicie niewinny programik, jakby to był co najmniej Wirus Czarnobyl. Teoretycznie wydaje się to dosyć dobre rozwiązanie, ale w połączeniu z następnym problemem, doświadczony użytkownik PCta może dostać kurwicy.
2) Nachalność programu antywirusowego i zachowywanie się, jakby był mądrzejszy od użytkownika. Tak, to doprowadza mnie do szewskiej pasji i mówcie, co chcecie, NIE MA oprogramowania antywirusowego, które by się tak nie zachowywało. To jest aktualnie istna, pierdolona plaga. Antywirus świruje, bo wykrył "niebezpieczny plik, który wyśle twój gówno warty komputer na księżyc". Tyle że antywirus się nie zamknie i nie da Ci świętego spokoju, gdy spróbujesz mu wytłumaczyć, że ten plik jest w porządku i ma go ignorować. Owszem, dodanie niektórych plików do wyjątków oprogramowania pomaga, jeśli z plikiem nic się nie dzieje. Ale, jeśli jest to na przykład aplikacja, którą to WY piszecie i którą po prostu testujecie, to jesteście w dupie, bo przy każdej kompilacji antywirus traktuje już ten program jako zupełnie nowy plik –inny niż ten, który znajduje się w wyjątkach i znowu blokuje jego uruchomienie, świruje pawiana i zatruwa Ci życie. Na dodatek, zdarzy się jeszcze że różne tryby gry czy inne chuje-muje, które mają powstrzymywać ochronę rezydentną, tak naprawdę są picem na wodę. Pamiętam z własnego doświadczenia, jak znany i uważany przez wielu za dobrego antywirusa NOD32 nie pozwalał na zainstalowanie u mojego kolegi ORYGINALNEJ gry z serii Tomb Raider. Wyłączanie ochrony rezydentnej czy nawet uruchamianie systemu w trybie awaryjnym nic nie pomagało. Nie zainstalujesz i chuj, bo jesteś jesteś idiotą siedzącym za biurkiem i nie wiesz, co robisz. Super.

Głownie dlatego zrezygnowałem z korzystania z programów antywirusowych. Bo po prostu nie odpowiada mi fakt, że program antywirusowy uważa mnie za bezmyślny kawał mięcha za klawiaturą i chce na siłę chronić przed wszystkim, co uzna za niebezpieczne, a w rzeczywistości niebezpieczne nie jest, tylko on pluje false-positive'ami (A wierzcie mi, wypróbowałem ich już trochę i każdy z nich traktował mnie jak upośledzonego umysłowo). Dopóki któraś z organizacji zajmujących się tworzeniem oprogramowania antywirusowego nie nauczy się nie traktować użytkownika jak półgłówka, nie zamierzam korzystać ze stałej ochrony ich programów. Będę jedynie je instalował raz na jakiś czas, aby zrobić okresowe skanowanie lub gdy będę miał przeczucie infekcji, a po skanowaniu ponownie hasta la vista, śmieciu. Bo taki mamy klimat.
Tutaj jeszcze dodam, że przed zainstalowaniem jakiegoś antywirusa, poczytajcie najpierw o nim dokładnie, bo niektóre z nich są nawet gorsze od trojanów, jeśli chodzi o wrażliwość waszych danych (tak, darmowy Avaście, patrzę głównie na ciebie).
Czy uważam zatem, że nie powinno się używać programów antywirusowych? Wręcz przeciwnie. Jak najbardziej zalecam ich używanie w firmach oraz w domu, jeśli z komputera korzystają różne osoby. Ale jeśli tak jak ja cenisz sobie swoje zdrowie psychiczne i masz świadomość tego, co się dzieje na twoim pececie, to tego typu programy częściej będą Ci psuć humor niż pomagać. Ale to oczywiście twój wybór ;]


@edit
Dla wyjaśnienia – nie jestem w żadnym wypadku zwolennikiem kompletnego braku ochrony. Jeśli już decydujecie się na zrezygnowanie z oprogramowania antywirusowego, wyposażcie się w programy, które będą izolować wasze zasoby sprzętowe lub tworzyć sobie wirtualne kopie systemu do pracy i zainteresujcie się tematem wirtualizacji. Dodatkowo polecam wyposażyć się w jakiś program do ochrony danych wprowadzanych z klawiatury i waszego schowka systemowego (za radą LukasaAMD polecam SpyShelter). Pilnujcie bezpieczeństwa waszych haseł (używajcie haseł wygenerowanych losowo, zapisanych w sejfach typu LastPass lub KeePass i korzystajcie z weryfikacji dwuskładnikowej, gdzie tylko jest to możliwe) a przede wszystkim – szyfrujcie i twórzcie kopie zapasowe ważnych, poufnych danych, aby nie stała się im krzywda ;)
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Ja powoli zamierzam także odejść od stałego antywira – drażni mnie to, że Avast zżera co najmniej drugie tyle zasobów systemowych co aplikacja. Nierzadko dochodzi do sytuacji, gdzie pochłania prawie 20MB/s transferu dyskowego, co na tradycyjnych dyskach HDD jest niemalże śmiercią i unieruchomieniem systemu. Zmiana antywirusa nie wchodzi w grę, z jakiegoś powodu czuję się najlepiej przy Avast'cie – korzystam z niego najdłużej (i raczej nie zachwalam szczególnie) i w miarę pozwala mi odpalać moje własne programy, które sam napisałem. Taka blokada zdarzała się w co najmniej 70% procentach antywirów, które wszyscy mi polecali jako najlepsze.

Jak dla mnie, najgorsza jest nachalność. Łał, strona próbowała odpalić skrypt Javascriptu z innej strony? Spoko, tylko takie coś jest rozwiązywane z poziomu przeglądarki. Mój program jest groźnym trojanem? Are you serious? Nie, drogi programie, przez 10 lat nie zakupiłem pełnej ochrony za mijlard euro i nie zamierzam tego zrobić ani dzisiaj, ani za kolejne dziesięć lat. Gdzie tu jest w ogóle opcja "zamknij ryj i po prostu pracuj"? Albo "przestań skanować te po dziesięć razy na dobę, do jasnej cholery!". Czasy gdzie na każdym kroku łapało się wirusa mamy już raczej za sobą, mimo że sieć dalej jest ich pełna. Więc o co ten strach? Przez 3 lata użytkowania laptopa złapałem tylko jednego wirusa, który okazał się być... plikiem instalacyjnym SanDiska na nówce pendrive. Uuuuu, groźne.

Problem jest taki, że lubię szlajać się tam, gdzie nie swędzi. Lubię tę ułudę bezpieczeństwa, jaką zapewnia mi avast i czułbym się trochę niekomfortowo bez tego. Z drugiej strony strasznie mnie to drażni i chciałbym odejść od tego i przyśpieszyć dzięki temu system. Jaki polecasz sposób na sprawdzanie zarobaczenia kompa? Czym skanować najlepiej, by wykryć ewentualne podsłuchy klawiatury?
"A więc jedyne, czym się potrafisz pochwalić, to tym, ile przeleciałeś dziewczyn? Super, to stawia cię niewiele wyżej niż małpy. Przewagę daje ci to, że potrafisz obsłużyć telewizor i spuścić wodę w kiblu."
Odpowiedz
#3
Ja zdecydowanie odradzam korzystać z darmowego Avasta, chyba że lubisz, gdy twoje prywatne pliki latają po sieci ;)


Jeśli już coś złapiesz, to wyczujesz, bo to widać po zachowaniu kompa. Jak masz podejrzenia, odpalasz menedżer zadań i szukasz podejrzanych procesów.
Jeśli masz jakieś niepewne apki, odpalaj je np. na maszynie wirtualnej, by uniknąć szkód na faktycznym systemie.
A do zabezpieczenia klawki służy wspomniany w artykule SpyShelter, który szyfruje komunikację z klawiaturą fizyczną.
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
#4
Jeżeli chodzi o sprawdzanie procesów, to coś takiego robię średnio po 5, 6 razy dziennie. Jak na razie, największym zagrożeniem dla stabilności jest cholerny avast. Maszyny wirtualne w sumie mam postawione (nawet chyba pięć), więc w końcu na coś się przydadzą, do jasnej cholery. Dzięki za odpowiedź ;)
"A więc jedyne, czym się potrafisz pochwalić, to tym, ile przeleciałeś dziewczyn? Super, to stawia cię niewiele wyżej niż małpy. Przewagę daje ci to, że potrafisz obsłużyć telewizor i spuścić wodę w kiblu."
Odpowiedz
#5
Dodatkowo, jeśli chcesz wyizolować przeglądarkę, a nie masz zamiaru płacić za piaskownice np. Sandboxie, to polecam ten programik: https://www.sirrix.com/content/pages/BitBox_en.htm nie izoluje wszystkiego, ale do przeglądarek się nada :)
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
#6
Ja na swoim pececie z win7 od ponad dwóch lat żadnego antywirusa nie miałem, ostatnio sobie ściągnąłem kilka anti-malware i tego typu skanerów i żaden nic nie wykrył. Komputerek cały czas śmiga tak samo dobrze. Na laptopie matki za to mnie k****a brała, jak Avast nagle zaczynał zużywać 100% procesora (na win8) i sobie w tle bez przerwy wykonywał pewnie niezwykle poważne roboty ;p
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Dla mnie antywirus jest jak stosunek przerywany. Odbiera całą masę swobody i przyjemności, ale jednak w tych 15 na 100 przypadków ratuje życie. :D
Niestety, ale żaden program nie zastąpi 2 najskuteczniejszych metod:
– nie klikania w nieznane/podejrzane strony, które walą ściemą na kilometr, że niemal świecą jak radioaktywne jeże na boisku do piłki nożnej (97% ochrony)
– podstawowej inteligencji i umiejętności używania komputera ze świadomością zagrożeń (99%)
I dodatkowo:
– regularnych skanów z gotowością do szybkiego wipe'a (tabletka 72 godzinna)
Lubię Tytanica. Moim ulubionym bohaterem była góra lodowa.
Odpowiedz
#8
Tak jak reszta, nie mam antywirusa na stałe,z laptopa korzystają czasem inni i mimo to nie ma tragedii :)

Od czasu do czasu pobieram NOD32 (na Win 8) na wersji testowej i skanuje i zostawiam – jak licencja padnie usuwam.
Co ciekawe najczęściej wyłapuje mi "uszkodzone archiwum" ale to tylko fragmenty plików :v

Nid, nigdy nie miałem problemu z swoją aplikacją crashem, piratem oryginałem czy czymś takim :)

Może nie w temacie...
http://kwejk.pl/obrazek/2577243/antyszczepionkowcy.html
Crax, do poprawek marsz! ~ Nawka
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości