Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Święta
#1
I tak po latach niebytu mogę powiedzieć niektórym osobom, co mnie jeszcze pamiętają: I'm live!

Miniatura powstała na podstawie wspólnej rywalizacji z bliską mi osobą. :)


Pewnego ranka obudziłem się dość wcześnie. Wybiegłem ze swojego pokoju, zszedłem krętymi schodami na dół i pomaszerowałem wprost do okna. Wyjrzawszy przez szklane okiennice zauważyłem, że zima trwała już w najlepsze. Na podwórzu zalegała gruba warstwa białego puszku, który spadł dziś rano, co sprawiało ogromną radość najmłodszym mieszkańcom miasteczka, którzy radośnie biegali obrzucając się śnieżkami, zjeżdżając na sankach, czy po prostu lepiąc bałwana. Domy, ulice oraz sklepy przyozdobiono najróżniejszymi lampkami, świecidełkami i łańcuchami. Zza witryn zniknęły nudne, szare wystawy, a na ich miejscach pojawiły się kolorowe prezenty, mikołaje, zabawki oraz afisze promocyjne mające na celu ściągnąć jak najwięcej klientów.
– Święta już blisko – pomyślałem z podekscytowaniem, lekko przygryzając dolny róg wargi.
Wtem nagle spostrzegłem zajeżdżający na nasz podjazd samochód. Wysiadły z niego dwie osoby, a każda z nich trzymała w dłoniach po dwie torby zakupów. Ruszyły w stronę domu i po chwili usłyszałem szczęk otwierającego się zamka. Gdy weszli do środka, podbiegłem do nich, krzycząc:
– Co dostanę na święta, co dostanę na święta?!
Rodzice spojrzeli na mnie i z pogodnym uśmiechem odpowiedzieli, że to niespodzianka i żebym był cierpliwy oraz żebym nie zaglądał do pokoju na końcu korytarza.
Mijały kolejne dni. Gwiazdka była coraz bliżej, a moja ciekawość nieustannie rosła, aż w końcu nie wytrzymałem i pewnego niedzielnego poranka, korzystając, że jak co tydzień rodzice byli na zakupach, poszedłem do zakazanego pokoju. Niepewnie chwyciłem obrotową klamkę i przekręciłem ją. Drzwi otworzyły się z cichym skrzypnięciem, a ja nerwowo połknąłem ślinkę. Uchyliłem je bardziej, a następnie zajrzałem do środka i wówczas runął cały mój dziecięcy świat, gdyż na samym końcu pokoju w lekko uchylonej szafie znalazłem wiszący czerwony strój z białymi akcentami, który jak dotąd sądziłem należał do św. Mikołaja. Rozczarowany zamknąłem drzwi, święta straciły swój magiczny urok, a ja tego roku przekonałem się, że ciekawość może czasem zgubić człowieka.

"Oceniając i komentując moje utwory pomagasz i doceniasz moją pracę. Dzięki!"
[Obrazek: sygnatura_hrwnpws.jpg]

Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Cytat:Wyjrzawszy przez szklane okiennice zauważyłem, że zima trwała już w najlepsze. Na podwórzu zalegała gruba warstwa białego puszku, który spadł dziś rano, co sprawiało ogromną radość najmłodszym mieszkańcom miasteczka, którzy radośnie biegali obrzucając się śnieżkami, zjeżdżając na sankach, czy po prostu lepiąc bałwana.

Drugie zdanie jest zdecydowanie za długie jak na mój gust. Poza tym przejście między tymi dwoma zdaniami wydaje mi się nijakie.

Cytat:Za witryn zniknęły

Zza witryn? Z witryn?


Ogólnie miniaturka nie ma w sobie nic specjalnego. Mimo to powrót do czasów dziecinnych sprawił, że lekko się uśmiechnąłem :P nie pamiętam jednak jak dowiedziałem się, że świętego Mikołaja nie ma xd
Niby to wszystko banalne lecz długo się uczyłem cieszyć z prostych rzeczy.
Całe dnie szare przyćmione żalem i narzekaniem gdy teraz na to patrzę ciężko mi uwierzyć.
Zawsze gdy wstaje czeka tu na mnie jakieś wyzwanie bo nieustannie mamy coś tu do odkrycia.
Nawet przegrane coś dają nam a więc idę odważnie i to, co dane mi biorę od życia.
Odpowiedz
#3
Dzięki, Elas. Nie jestem specem miniaturek... za bardzo mnie "ograniczają". Dwa moje utwory, wstawione tutaj niedawno, to skromny wkład w powrót po latach niebytu. Znacznie lepiej czuję się w dłuższych opowiadaniach, utworach i to właśnie do nich się przymierzam. :)

Skoro już o tym wspomniałeś, to ja pamiętam, że poszedłem po blachy z ciastem, a gdy wróciłem zastałem ojca lecącego z garścią prezentów pod choinkę. Tak właśnie prysł świąteczny czar... ;(
[Obrazek: sygnatura_hrwnpws.jpg]

Odpowiedz
#4
(12-08-2015, 19:55)Stranger napisał(a): Wtem nagle spostrzegłem zajeżdżający na nasz podjazd samochód. Wysiadły z niego dwie osoby, a każda z nich trzymała w dłoniach po dwie torby zakupów.
Rodzice spojrzeli na mnie i z pogodnym uśmiechem odpowiedzieli, że to niespodzianka i żebym był cierpliwy oraz żebym nie zaglądał do pokoju na końcu korytarza.

Gwiazdka była coraz bliżej, a moja ciekawość nieustannie rosła, aż w końcu nie wytrzymałem i pewnego niedzielnego poranka, korzystając, że jak co tydzień rodzice byli na zakupach, poszedłem do zakazanego pokoju.

Drzwi otworzyły się z cichym skrzypnięciem, a ja nerwowo połknąłem ślinkę (Nie podoba mi się ten zwrot. Brzmi trochę obleśnie i niezbyt pasuje do sytuacji; przełknąłem ślinę) . Uchyliłem je bardziej, a następnie zajrzałem do środka i wówczas runął cały mój dziecięcy świat, gdyż na samym końcu pokoju w lekko uchylonej szafie znalazłem wiszący czerwony strój z białymi akcentami, który (przecinek) jak dotąd sądziłem (przecinek) należał do św. Mikołaja.

"Oceniając i komentując moje utwory pomagasz i doceniasz moją pracę. Dzięki!"

Ogólnie napisane jest okej, aczkolwiek ostatnie zdanie jakoś średnio pasuje mi do całości. Bardzo życiowe i poważne podsumowanie odnoszące się do mało ważnej sytuacji z dzieciństwa – niestety, ale nie trafia to do mnie.
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
#5
Masz prawo do swojego zdania, które szanuję i wezmę pod uwagę. :) Dziękuję również za poświęcony czas nad oceną mojego tekstu. :)
[Obrazek: sygnatura_hrwnpws.jpg]

Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości