Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Co ma komunizm do neoliberalizmu?
#1
Neoliberalizm i komunizm są ideologiami, które mogą wydawać się tak odległe od siebie, jak to jest tylko możliwe. Każdy miłujący gospodarkę rynkową uważa określenie „komuch” za obelgę z najwyższej półki. Gdyby tak jednak pogrzebać głębiej, to jakieś sekretne związki dałoby się znaleźć.

Zacznijmy od tego, co obiecywał komunizm. Ogólny dobrobyt, szczęście, możliwość samorealizacji dla wszystkich, a nie tylko dla wybranych, właściwie raj na ziemi. W realizacji wiadomo jak było, ale zasady wydają się słuszne. Gdzie tkwił błąd?
Zasady komunizmu nie mogły i nie mogą zostać zrealizowane, bo zostały wymyślone dla gatunku ludzi, który w rzeczywistości nie istnieje. Miały to być osoby nie myślące o własnej korzyści, gotowe do poświęceń dla dobra ogółu i do obrzydzenia praworządne. Jeśli tacy istnieją, to w granicach błędu statystycznego. Seryjni mordercy też istnieją, w ogóle nie ma takiej dewiacji umysłowej która nie miałaby swoich reprezentantów w populacji ludzkiej. Niestety, dla większości te zasady niespecjalnie pasowały.

Neoliberalizm uważa, że danie ludziom maksymalnej swobody działania spowoduje, że rozkwitną ich wrodzone zdolności i uwolniona przedsiębiorczość da takiego kopa gospodarce, że zacznie pikować w górę jak Mig 29. Problem polega na tym, że ludzi, którzy mają charakter pozwalający osiągnąć sukces w działalności na własną rękę jest stosunkowo niewielu, może więcej niż ideowych komunistów, ale nie tak znowu znacznie więcej. Większość ludzi nie uważa, że szczytem marzeń jest praca 24 godziny na dobę, chcą po prostu wykonywać spokojnie swoje obowiązki i mieć czas na normalne życie. Namawianie takich ludzi do brania sprawy w swoje ręce jest swoistym mobbingiem. Zwykle okazuje się, że taka osoba bez predyspozycji do biznesu dosyć szybko uświadamia sobie, że jest sam sobie sterem, żeglarzem i Costa Concordią. Znam wiele takich przypadków.

W ogóle słynny homo oeconomicus, który podobno podejmuje racjonalne decyzje gospodarcze, gdy zostawić mu swobodę działania, jest tworem wyobraźni, który można śmiało porównać z Nessie albo Yeti. Jeśli ktoś nie wierzy, to widocznie nie był nigdy w hipermarkecie gdy trwały promocje. Albo wyprzedaże. Większość reklam przekonuje, że wystarczającym motywem do kupna jest fakt, że coś jest tanie. Trudno to uznać za argument oparty na rozsądku. Poza tym wolność działalności gospodarczej nie może być oceniana jednoznacznie pozytywnie.

Mamy ostatnio wysyp swobód, dostajemy je wszystkie w pakiecie i mamy się cieszyć. Ja się cieszę umiarkowanie. Rozumowanie na wysokim poziomie nie wychodzi mi najlepiej, spróbuję opowiedzieć, o co mi chodzi. Wyobraźmy sobie wioskę która jest położona przy drodze i ciągnie się parę kilometrów. Przejście dla pieszych jest jedno, wójt wynajmuje strażników aby nie pozwalali przechodzić poza nim. Przychodzi delegacja i prosi o wyznaczenie jeszcze paru przejść. Wójt drapie się w głowę, bo wtedy znaki trzeba ustawić, zebrę wymalować, a to kosztuje. Zwołuje więc mieszkańców i ogłasza: daję wam wolność przechodzenia gdzie chcecie i kiedy chcecie.

Sama radość, ludzie mają swobodę, wójta to nic nie kosztowało, może oszczędzić na strażnikach, a nawet jak ktoś się zagapi i wlezie pod samochód, to trudno, z każdej wolności trzeba umieć korzystać.

Chcę powiedzieć, że dawanie swobód nic władzy nie kosztuje, a nawet zdejmuje z niej część odpowiedzialności, tak że od kolejnego przypływu wolności nie ma raczej ucieczki. Wolność gospodarcza jest znakomitą wymówką do rezygnacji z jakichkolwiek działań na tym polu. Niestety, nie każdy potrafi się w tej wolności odnaleźć, ale dyskusje na ten temat opierają się głównie na rzucaniu przykładów, temu się udało, tamtemu się udało, więc każdemu może się udać, jak się tylko zmobilizuje do działania. Gówno prawda. Ten skoczył dwa metry wzwyż, tamten też, więc nie mazgaić się i zasuwać na rozbieg! Oni mogli, więc każdy może.

Reasumując, ludzie, którzy pasują do obrazu neoliberalnej gospodarki istnieją, ale w znacznej mniejszości. Większość po prostu do tego wyobrażenia nie pasuje. Tak jak większość nie pasowała do modelu idealnego komunisty. Gdybym miał namalować ikonę naszych czasów, to byłaby to niewidzialna ręka rynku dzierżąca krzepko sierp i młot.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Hmm.. Tekst dość ciekawy. jest kilka rzeczy, które mnie zastanawiają.

Chociaż istnieje jakieś podobieństwo między komunizmem i neoliberalizmem, to nie zmienia to faktu, że te ideologie (bardzo nie lubię tego słowa) skrajnie się od siebie różnią, są wręcz swoimi przeciwieństwami. W komunizmie ludzie nie opierają się na egoistycznych pobudkach, pracują tylko i wyłącznie dla dobra ogółu. Dostają tyle, ile im łaskawie podsunie władza. W liberalizmie każdy pracuje na siebie i dostaje tyle, ile mu inni dadzą za swoje usługi. Jako że większość ludzi jest jednak egoistami, to ten system działa jednak trochę lepiej niż komunizm.

Zgadzam się, że liberalizm skrajny jest niemal tak utopijny jak komunizm. Na przykład ciężko jest sobie wyobrazić państwo, które jest tylko i wyłącznie prywatne, tak jak sobie niektórzy mogliby wymarzyć. Jednak w wielu przypadkach postulaty liberałów są nie tylko realne, ale również dokładnie sprawdzone pod kątem skuteczności.

Weźmy na ten przykład wolność do swobodnego (wolnego od obciążeń) zakładania firm. Nie chodzi o to, że naraz wszyscy staną się przedsiębiorcami, tylko o to, że każdy będzie miał taką możliwość. Większość i tak nie będzie chciała ich zakładać, bo, jak napisałeś, wolą pracować dla kogoś. Ale możliwość pozostanie i pozwoli tym, którzy chcą założyć firmę, założyć ją bez problemu.

Weźmy też wolność fiskalną (niższe podatki). Ludzie na pewno nie podejmują dla siebie najlepszych decyzji. Jednak przynajmniej próbują, natomiast urzędnik, czy polityk, który dysponuje cudzymi pieniędzmi nie ma najmniejszego interesu w wydaniu cudzych pieniędzy z pożytkiem dla kogoś innego. Oczywiście jakieś podatki muszą być (nie popadajmy w skrajność), ale zawsze dobrze jest się zastanowić zanim odda się swoje pieniądze komuś innemu.

Może na koniec wspomnę jeszcze o małym szczególe. Neoliberalizm i komunizm, to pojęcia bardzo ogólne i myślę, że ciężko powiedzieć coś sensownego używając tylko ich. Dla większości Polaków komunizm się źle kojarzy, więc są niechętni do wszystkiego, co jest z nim związane. Jednak jeśli utożsamić komunizm z systemem, w którym państwo jest "rozrośnięte", a neoliberalizm z systemem, w którym państwo jest "chude", to każdy ustrój jest w pewien sposób mieszany. Dlatego powinno się raczej skupiać na konkretnych elementach systemu oraz na tym, jak powinno się je zmieniać by państwo funkcjonowało jak najlepiej.

Jeszcze raz powtórzę, ciekawy felieton, przynajmniej trafił w mój gust. Na pewno jestem otwarty na dyskusje :).
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości