Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Fantasy Maszyny vs Magia
#1
Cz. I


Leonas, magister automatyki, leniwie przewracał pożółkłe stronice starej książki opowiadającej historię Adarras — krainy dwóch bóstw. Była to stara księga o wytartej twardej okładce i pożółkłych stronach. Mimo czterdziestu pięciu lat na karku dobrze pamiętał jak jego matka mu ją podarowała, kiedy jechał do stolicy, by uczyć się w Akademii Automatyki. Była to chwila bardzo smutna, ale wyszła mu ogólnie na dobre. Nie żałował tych lat spędzonych na uczelni. W dniu wyjazdu oboje płakali na peronie, kiedy czekali na przybycie pociągu do Central-city. Wręczyła mu ją, zanim odjechał.
Książka nosiła tytuł: „Bajdy legendy i prawdy Adarras” autorstwa Minoderia Spiera, którego miał zaszczyt poznać na studiach, a nawet zdobyć jego autograf. Leonas uśmiechnął się na wspomnienie pomarszczonej twarzy profesora. Podczas nauki w akademii to właśnie on wziął młodego chłopaka z prowincji pod skrzydła. Ten starszy mężczyzna zastąpił mu ojca, którego rozszarpały dzikie wilki, kiedy miał sześć lat.
Leonas westchnął.
Kiedy zdobył tytuł magistra wrócił do Melenele, swojej rodzinnej wisi i zaczął nauczać młode wiejskie dzieciaki w wieży automatów. Na drzwiach wierzy widniał wyryty napis: Actus hominis non dignitas iudicentur. Taki sam napis też na wielkiej ścianie w akademii a pod nim było jego tłumaczenie : niech będą sądzone czyny człowieka, a nie jego godność. Miało to oznaczać, że  są powyżej podziału społecznego a tym, co się liczy są czyny.
Praca jako nauczyciel bardzo mu się spodobała. Kiedy patrzył na te dzieciaki tak chętnie chłonące wiedzę, czuł, że jego żucie ma sens. Uczył ich o maszynach, a także przekazywał im wiedzę, która mogła im się przydać w przyszłości.
Dzieci jak dzieci najchętniej słuchały legendy o Adarras. Zawsze wtedy zbierał dzieciaki wokół siebie, otwierał książkę i czytał: Adarras to wyspa na morzu wszechświata stworzona przez Ateriona i Sigrida. Aterion bóg postępu, a także Sigrid bóg mocy tajemnych złączyli swoje siły i stworzyli człowieka dając mu słabe ciało by nigdy nie próbował dorównać bogom.
Aterion i Sigrid zawarli sojusz, który nie trwał długo. Treuga Dei między bogami nigdy nie trwa dłużej od myśli poety. Bogowie zawsze się kłócili, lecz teraz sprzeczki między Aterionem a Sigridem stały się ostrzejsze. Przedmiotem kłótni byli ludzie, a raczej kierunek ich rozwoju, który każdy z nich wyobrażał sobie .
Aterion chciał, żeby zdobywali świat dzięki pracy własnych rąk i własnej pomysłowości. Natomiast Sirgid udzielił ludziom swoją własną moc i uczył ich z niej korzystać. Aterion uważał, że dawanie ludziom nawet tylko części boskich mocy jest dla nich bardzo szkodliwe. Twierdził, że w ten sposób stopuje się ich rozwój. Sirgid zaproponował, by pozwolić samym ludziom zdecydować. Był prawie pewien, że wybiorą jego drogę.
Bogowie wysłali na ziemię swoje sługi by zapytali każdego człowieka, którą ścieżkę woli. Minął rok ziemski a boska sekunda i słudzy wrócili. Bogowie wielce się zdziwili, kiedy okazało się, że głosy rozdzieliły się porównano. Nastała wielka kłótnia, której wynikiem było podzielenie Adarras pasmem górskim na dwie części. Na zachodzie zwolennicy Ateriona a na wschodzie Sigrida. I tak dwa narody skłócone ze sobą, jak ich bogowie żyli ze sobą co jakiś czas tocząc wojny, z której nigdy nie wyłonił się zwycięzca.
Następnie Leonas czytał im o starych bohaterach, odkrywcach i narodzinach nowych bogów. Uśmiechnął się pod szpiczastym nosem. Kochał uczyć dzieci.
Zegar z kukułką wybił dwunastą w nocy. Automata przeciągnął się rozprostowując stare kości. W plecach mu strzyknęło a z ust wydarło się zdradzieckie ziewnięcie. Zmęczonymi oczami rozejrzał się po sali biblioteki. Duża owalna sala z regałami sięgającymi sklepienia. Ich półki uginały się od ciężkich opasłych tomów.
Szczurki, jak nazywali kopułowate maszyny, za dnia jeździły między półkami pomagając odwiedzającym odnaleźć szukane przez nich pozycje. Stały one wyłączne ustawione w równy rzędzie przy biurku głównego bibliotekarza. Wypastowana drewniana podłoga błyszczała się od czystości. Była to zasługa małych automatów uruchamianych zaraz po zamknięciu biblioteki. Teraz spoczywały one w składziku czekając aż znów będą potrzebne.
Leonas zamknął książkę, wstał i ruszył w stronę głównego wyjścia. Drzwi były solidne, zamykane na zamek czasowy, ale on jako naczelny Automata mógł je otwierać i zamykać specjalny kluczem. Wyszedł na zewnątrz zamknął drzwi i ustawił zamek czasowy by otworzyły się o dziesiątej, kiedy to przyjdzie bibliotekarz.
Zaczerpnął świeżego nocnego powietrza. Usłyszał Tanagiela, zanim ten się odezwał. Ciche skrzypienie automatycznych odnóży jego wózka oraz delikatna woń pary wodnej z domieszką mięty były bardzo dobrze mu znane.
– Jeszcze nie śpisz? – zapytał starego weterana jednej z wielu wojen z Olbrzymami.
]Tanagiel uśmiechnął się. Dwie pary pajęczych odnóży jego wózka zatrzymały się, kiedy przyciągną do siebie boczną wajchę po swojej lewej. Bojler z tyłu zabulgotał i wydał z siebie krótkie gwizdnięcie wypuszczając obłok pary.
Tanegiel oparł lewą dłoń o drążek sterownicy wystający między jego bezwładnymi nogami.
– Tak samo, jak ty – odparł zachrypłym głosem.
Leonas poprawił na sobie zieloną szatę i zarzucił głęboki kaptur na głowę.
– Lubię sobie poczytać, kiedy biblioteka jest pusta.
Tanagiel wskazał na książkę, którą trzymał jego przyjaciel w prawej dłoni.
– Myślałem, że znasz ją już na pamięć.
– Mam do niej wielki sentyment – odparł krótko. – A ty czemu nie śpisz?
Stary żołnierz przeczesał prawie już siwe włosy, które kiedyś były koloru zboża.
– Nogi zaczęły mnie znowu boleć i nie mogłem spać – Klepnął się dłonią w bezwładne kończyny. – Do niczego się nie nadają a takie z nimi problemy. Pomyślałem wiec, że pospaceruję po naszej pięknej wsi.
Leonas musiał się z nim zgodzić. Melenele była naprawdę piękna. Bezkresne morza traw i pól uprawnych oraz gęsty las. Las, w którym zgodnie z tutejszym zwyczajem w pierwszą noc lata młodzi chłopcy stają się mężczyznami. Z kwietnego wzgórza roztaczała się piękna panorama na sielską osadę i przepływającą nieopodal rzekę Citiri, która leniwie płynęła jak sam czas w Melenele. Wysoka wieża automatów z zegarem czuwała nad wioską wyrastającą z morza traw.
Leonas westchnął.
– Szykuję się wojna – oznajmił nagle Tanagiel zapatrzony w wysoką wierze automatów majaczącą w oddali.
Leonas spojrzał na niego frasobliwie.
– Skąd możesz to wiedzieć?
Stary żołnierz spojrzał na niego ze smutnym uśmiechem.
– Mam wysoko postawionych przyjaciół w armii. Ostanie meldunki są niepokojące. Ponoć Magowie mobilizują siły. Ostatnio przy granicy lata zbyt wiele gryfów i widziano nawet jeden z latających zamków. Czuję wojnę w kościach. Teraz rozumiem co czuł mój ojciec, kiedy wbrew jego zakazom wstąpiłem do wojska. Starszy już w rangerach a młodszy niedługo skończy naukę w Akademii Rangerów.
– Nie frasuj się przyjacielu – starał się go pocieszyć Leonas.
– estem ojcem – odparł tamten. – Martwienie się jest wpisane w bycie rodzicem. Do tego moja żona... Ona przecież oszaleje, jeżeli Magowie zaatakują.
Automata podszedł do przyjaciela i położył mu dłoń na ramieniu.
– Na pewno nie wybuchnie wojna z Magami – oznajmił pewny, że ma rację.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Ok, przeczytałem i powiem, że jest ciekawe. Przyjemnie się czyta i czekam na więcej. Na chwilę obecną nie mogę nic powiedzieć, bo... cóż po pierwszym fragmencie nawet jasnowidz nie jest w stanie ocenić całej powieści :). Chętnie zagłębie się w ten świat i jestem ciekaw co stworzyłeś

Masz jednak minus za brak akapitów. Akapity wstawiamy za pomocą tego skrótu – [p.] (bez kropki). Wstaw te akapity również przed każdą kwestią dialogową :P. Resztę zostawiam niebieskim :D.
–"We are leaves in the wind. Where will we fall? Nobody knows."
-Nadejdzie czas, kiedy zniknę stąd. Słońce zgaśnie, nadejdzie mrok. Stojąc na granicy, zrobię krok. Rozliczony zostanie, każdy mój błąd. Odejdę w wieczny byt. Czy zdążę dojść na szczyt?
Odpowiedz
#3
(25-07-2015, 16:35)Loki napisał(a): Cz. I

Leonas, magister automatyki, leniwie przewracał pożółkłe stronice starej księgi opowiadającej historię Adarras — krainy dwóch bóstw. Była to stara księga w wytartej twardej okładce i pożółkłych stronach. Mimo czterdziestu pięciu lat na karku dobrze pamiętał(przecinek) jak jego matka mu ją podarowała, kiedy jechał do stolicy, by uczyć się w Akademii Automatyki.

Matka w dniu wyjazdu płakała tak samo,(zbędny przecinek) jak on, kiedy czekali na peronie na przybycie pociągu do Central-city.

Książka nosiła tytuł: „Bajdy (przecinek)legendy i prawdy Adarras” autorstwa Minoderia Spiera, którego miał zaszczyt poznać na studiach, a nawet zdobyć jego autograf.

Ten starszy mężczyzna zastąpił mu w stolicy ojca(przecinek) którego, kiedy miał sześć lat(przecinek) rozszarpały dzikie wilki.(Rozszarpały ojca, kiedy miał sześć lat, czy wtedy, kiedy bohater miał sześć lat? To z tego zdania nie wynika :P)

Leonas westchnął. (A wiesz, że od przechodzenia do nowej linijki jest klawisz "enter"? :P)

Kiedy zdobył tytuł magistra(przecinek) wrócił do Melenele, swojej rodzinnej wisi(wsi) (przecinek)i zaczął nauczać młode wiejskie dzieciaki w wieży automatów, na których(której – wieży) drzwiach widniał wyryty napis: Actus hominis non dignitas iudicentur. Taki sam napis był wyryty złotymi literami na wielkiej ścianie w akademii (przecinek)a pod nim było jego tłumaczenie (zbędna spacja): niech będą sądzone czyny człowieka, a nie jego godność.

Miało to oznaczać, że są powyżej podziału społecznego(przecinek) a tym, co się liczy są czyny.

Kiedy patrzył na te dzieciaki tak chętnie go słuchające (przecinek)czuł, że jego życie ma sens. Uczył ich(je – dzieciaki) o maszynach, a także przekazywał im wiedzę, która mogła im się przydać w przyszłości. Dzieciaki bardzo chętnie słuchały legend o Adarras. Zawsze wtedy zbierał dzieciaki wokół siebie, otwierał książkę i czytał: „Adarras było wyspą na morzu wszechświata stworzona(ą) przez Ateriona i Sigrida. Aterion (przecinek)bóg postępu, a także Sigrid (przecinek)bóg mocy tajemnych (przecinek)połączyli siły i stworzyły(stworzyli) człowieka(przecinek) dając mu słabe ciało (przecinek)by nigdy nie próbowali(próbował – człowiek) dorównać bogom.

Przedmiotem kłótni byli ludzie, a raczej kierunek ich rozwoju, który każdy z nich wyobrażał sobie inny(inaczej).

Natomiast Sirgid udzielał ludziom swoją własną moc(swojej własnej mocy) i uczył ich z niej korzystać. Aterion uważał, że dawanie ludziom nawet tylko części boskich mocy jest dla nich bardzo szkodliwe. Twierdził, że w ten sposób stopuje się(zatrzymuje się/powstrzymuje się/spowalnia się) ich rozwój. Sirgid zaproponował, by pozwolić samym ludziom zdecydować (przecinek)myśląc, że wybiorą jego drogę.

Bogowie wysłali na ziemię swoje sługi (przecinek)by zapytali każdego człowieka, którą ścieżkę woli. Minął rok ziemski (przecinek)a boska sekunda i słudzy wrócili.

Wielkie zdziwienie bogów było(A szyk zdania dziwny był... Wybacz, ale takie przestawienie szyku brzmi moim zdaniem komicznie), kiedy okazało się, że głosy rozdzieliły się porównano(po równo).

Na zachodzie zwolennicy Ateriona(przecinek) a na wschodzie Sigrida. I tak dwa narody skłócone ze sobą,(zbędny przecinek) jak ich bogowie żyły ze sobą (przecinek)co jakiś czas tocząc ze sobą wojnę, z której nigdy nie wyłonił się zwycięzca”.

Kochał uczyć dzieci.(Tu przydałby się akapit, bo te dwa zdania nie mają prawie nic wspólnego) Zegar z kukułką wybił dwunastą w nocy.

Automata przeciągnął się (przecinek)rozprostowując stare kości. W plecach mu strzyknęło (przecinek)a z ust wydarło się zdradzieckie ziewnięcie.

Szczurki, jak nazywali kopułowate maszyny, za dnia jeździły między pułkami(Ciekawa niekonsekwencja – w poprzednim zdaniu są "półki", a w tym już "pułki") (przecinek) pomagając odwiedzającym odnaleźć szukane przez nie(nich) książki (przecinek)stały ustawione w równy rzędzie przy biurku bibliotekarza. Wypastowana drewniana podłoga błyszczała się od czystości. Czyścicieli maszyn, (zbędny przecinek) uruchamianych po zamknięciu biblioteki. (Mam dziwne wrażenie, że czegoś brakuje przed tym zdaniem, bo jest całkiem wyrwane z kontekstu)

Leonas zamknął książkę, wstał z krzesła i ruszył ku drzwiom głównym. Drzwi były solidne (przecinek)zamykane na zamek czasowy, ale on jako naczelny automata mógł je otwierać i zamykać specjalny kluczem.

Wyszedł na zewnątrz (przecinek)zamknął drzwi i ustawił zamek czasowy (przecinek)by otworzyły się o dziesiątej, kiedy to przyjdzie bibliotekarz.

Cztery pająkowate odnóża jego wózka zatrzymały się, kiedy przyciągną(ł) do siebie boczną wajchę po swojej lewej(zbędna spacja) .

Bojler z tyłu zabulgotał i wydał z siebie krótkie gwizdnięcie (przecinek)wypuszczając obłok pary. Tanegiel oparł lewą dłoń o drążek sterownicy(A nie "sterowniczy"?) wystający między jego bezwładnymi nogami.(spomiędzy jego bezwładnych nóg)

– Tak samo, (zbędny przecinek)jak ty – odparł zachrypłym głosem.

(Ten odstęp to spacje? Bo tekst mi skacze, gdy to piszę) Tanagiel wskazał na książkę, którą trzymał w prawej dłoni.

– Nogi zaczęły mnie znowu boleć i nie mogłem spać(kropka) – Klepnął się dłonią w bezwładne nogi. – Do niczego nie nadają (przecinek)a takie z nimi problemy.

(To do poprzedniej linijki, bo to dalsza część wypowiedzi) Pomyślałem wiec(więc), że pospaceruję po naszej pięknej wsi.

Bezkresne morza traw i pół uprawnych oraz gęsty las, w którym zgodnie z tutejszym zwyczajem w pierwszą noc lata młodzi chłopcy stają się mężczyznami(zbędna kropka) . Z kwietnego wzgórza roztaczała się piękna panorama na sielską osadę i przepływającą nieopodal rzekę Citiri, która leniwie płynęła(Lepiej wg mnie: płynęła leniwie) jak sam czas w Melenele.

Wysoka wieża automatów z zegarem czuwała nad wioską(przecinek) wyrastając z morza traw.

– Szykuję(e) się wojna – oznajmił nagle Tanagiel zapatrzony w wysoką wierze(wieżę – znów ciekawa niekonsekwencja) automatów majaczącą w oddali.

Leonas spojrzał na niego frasobliwie.
– Skąd możesz to wiedzieć?
Stary żołnierz spojrzał na niego ze smutnym uśmiechem.

Ponoć Magowie(Raczej małą literą, nie widzę sensu, by robić z tego nazwę własną) mobilizują siły. Ostatnio przy granicy lata zbyt wiele gryfów a ponoć widziano nawet jeden z latających zamków. Czuję wojnę w kościach. Teraz rozumiem (przecinek)co czuł mój ojciec, kiedy wbrew jego zakazu udałem się akademii do Rangerów. Starszy syn w wywiadzie(przecinek) a młodszy niedługo skończy naukę w akademii Rangerów(zbędna spacja) .
– Nie frasuj się p(przecinek)rzyjacielu – starał się go pocieszyć Leonas.

– Jestem ojcem – odparł tamten.(spacja)– Martwienie się jest wpisane w bycie rodzicem.

O akapitach już ci powiedziano, drogi autorze, więc ja zacznę od innej kwestii: co jest ze spacjami w tym tekście? Forum na szczęście nie pokazuje żadnych wariacji tego typu, ale gdy wejdzie się w opcję "odpisz", widać wyraźnie, ze coś tu bardzo nie gra. Dziwne zachowanie tekstu przy nanoszeniu moich uwag podpowiada mi, że zapomniałeś, do czego służy "enter" i zrobiłeś odstępy albo ich część spacjami – jeśli tak, podziwiam chęć do wielokrotnego klikania. :P Dodatkowo po prawej stronie od tekstu mam dość pokaźną pustą przestrzeń, jednak nie jestem do końca pewna, czy to wina spacji, więc nie będę się nad tym rozwodzić. Pousuwaj podwójne spacje w edytorze tekstu, popraw te odstępy, dodaj akapity na forum i od strony wizualnej będzie OK.

A teraz odnośnie zawartości: świat zapowiada się ciekawie, mieszanka techniki z magią brzmi obiecująco, więc do całości jestem nastawiona raczej pozytywnie. Do samego fragmentu pierwszego już trochę mniej, bo średnio przepadam za wstępami, w których zmuszona jestem przyswoić sobie historię stworzenia człowieka i postać bohatera jednocześnie. Poznawanie tylu szczegółów naraz w pierwszej części tekstu, gdy dopiero wkraczam do twojego świata, nie jest czymś, co wzbudza we mnie sympatię. To trochę przywodzi mi na myśl uczenie się do sprawdzianu z historii na przerwie między lekcjami. Niby coś wiem, ale średnio to poukładane, na bardzo dobrą ocenę nie ma co liczyć. :P

Póki co nic więcej nie mogę powiedzieć, bo to dopiero pierwszy fragment. Ale chętnie zobaczę, co się z tego urodzi. :)
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#4
Po samym tytule jestem zaciekawiony. Steampunkowy klimat, a taki akurat do mnie przemawia. I nagle imię, które zbija z nóg. Przepraszam, bo się czepiam bezpodstawnie, ale: Leonas... Dlaczego wszędzie gdzie nie spojrzeć, stary, mądry i doświadczony, z całą pewnością siwobrody mędrzec-konstruktor ma imię nawiązujące do Leonarda?

W kilku miejscach się pogubiłem, prawdopodobnie dlatego, że Ty wiesz ale zapominasz dokładniej opisać.
(25-07-2015, 16:35)Loki napisał(a): Następnie czytał o starych bohaterach, odkrywcach i narodzinach nowych bogów.
Na tyle długo perorowałeś o historii stworzenia, że podbiot całkiem się rozmył. Warto by było przypomnieć, że znowu piszesz o Leo :–)

(25-07-2015, 16:35)Loki napisał(a): Nogi zaczęły mnie znowu boleć i nie mogłem spać – Klepnął się dłonią w bezwładne nogi.
Nogi, nogi, nogi... kończyny?

(25-07-2015, 16:35)Loki napisał(a): Teraz rozumiem co czuł mój ojciec, kiedy wbrew jego zakazu udałem się akademii do Rangerów.
Nie lepiej zakazowi, zakazom?

Tyle chyba. Więcej nie widzę, ale żaden to od ślepca komplement. Wyczekuję reszty! ;-P
Odpowiedz
#5
Leonas to imię które wymyśliłem pod wpływem chwilowej weny i w żadnym razie nie nawiązuję do Leonarda. Pracuję nad kolejną częścią i bohater się zmieni.
Odpowiedz
#6
Od dwóch dni korci mnie, by przeczytać to opowiadanie, ale czekałem na naniesienie poprawek. Dlaczego jeszcze nie poprawiłeś tekstu?
Trudno, najwyżej powtórzę po poprzednikach.

(25-07-2015, 16:35)Loki napisał(a): Cz. I

(pierwsza sprawa – brak wcięć akapitów; tu robimy je kodem [p]) Leonas, magister automatyki, leniwie przewracał pożółkłe stronice starej księgi opowiadającej historię Adarras — krainy dwóch bóstw. Była to stara księga w (o) wytartej (przecinek) twardej okładce i pożółkłych stronach. Mimo czterdziestu pięciu lat na karku dobrze pamiętał (przecinek) jak jego matka mu ją podarowała, kiedy jechał do stolicy, by uczyć się w Akademii Automatyki.

Matka w dniu wyjazdu płakała tak samo, (zbędny przecinek) jak on, kiedy czekali na peronie na przybycie pociągu do Central-city. Wręczyła mu ją, zanim odjechał. Książka nosiła tytuł: (zbędny dwukropek) „Bajdy (przecinek) legendy i prawdy Adarras” autorstwa Minoderia Spiera, którego miał zaszczyt poznać na studiach, a nawet zdobyć jego autograf.

Ten starszy mężczyzna zastąpił mu w stolicy ojca którego, kiedy miał sześć lat rozszarpały dzikie wilki (ojca, którego rozszarpały wilki, kiedy miał sześć lat).

Kiedy zdobył tytuł magistra (przecinek) wrócił do Melenele, swojej rodzinnej wisi (wisi) (przecinek) i zaczął nauczać młode (przecinek) wiejskie dzieciaki w wieży automatów, na których (której) drzwiach widniał wyryty napis: Actus hominis non dignitas iudicentur. Taki sam napis był wyryty (powtórzenie) złotymi literami na wielkiej ścianie w akademii (przecinek) a pod nim było jego tłumaczenie (zbędna spacja) : niech będą sądzone czyny człowieka, a nie jego godność. Miało to oznaczać, że są powyżej podziału społecznego (ponad podziałami społecznymi) (przecinek) a tym, co się liczy (przecinek) są czyny. Praca jako nauczyciel (nauczyciela) bardzo mu się spodobała. Kiedy patrzył na te dzieciaki tak chętnie go słuchające (przecinek) czuł, że jego życie ma sens. Uczył ich o maszynach, a także przekazywał im wiedzę, która mogła im się przydać w przyszłości. Dzieciaki bardzo chętnie słuchały legend o Adarras. Zawsze wtedy zbierał dzieciaki (powtórzenie) wokół siebie, otwierał książkę i czytał: „Adarras było wyspą na morzu wszechświata stworzona (stworzoną) przez Ateriona i Sigrida. Aterion (przecinek) bóg postępu, a także Sigrid (przecinek) bóg mocy tajemnych (przecinek) połączyli siły i stworzyły (stworzyli) człowieka (przecinek) dając mu słabe ciało (przecinek) by nigdy nie próbowali (próbował) dorównać bogom. (po jakiego grzyba te spacje na końcu każdego akapitu?)

Przedmiotem kłótni byli ludzie, a raczej kierunek ich rozwoju, który każdy z nich wyobrażał sobie inny (inaczej).

Natomiast Sirgid udzielał ludziom swoją własną moc (udzielał – czego? a nie co?) i uczył ich z niej korzystać. Aterion uważał, że dawanie ludziom nawet tylko (jedno z tych słów jest zbędne) części boskich mocy jest dla nich bardzo szkodliwe. Twierdził, że w ten sposób stopuje się (nie pasuje tu takie określenie) ich rozwój. Sirgid zaproponował, by pozwolić samym ludziom zdecydować (styl – by ludzie sami zdecydowali) (przecinek) myśląc, że wybiorą jego drogę. (trzy zdania i w każdym z nich jest 'ludziom')

Bogowie wysłali na ziemię swoje sługi (przecinek) by zapytali każdego człowieka, którą ścieżkę woli. Minął rok ziemski (przecinek) a boska sekunda i słudzy wrócili. Wielkie zdziwienie bogów było (szyk), kiedy okazało się, że głosy rozdzieliły się porównano (po równo). Nastała wielka kłótnia, której wynikiem było podzielenie Adarras pasmem górskim na dwie części. Na zachodzie zwolennicy Ateriona (przecinek) a na wschodzie Sigrida. I tak dwa narody skłócone ze sobą, (zbędny przecinek) jak ich bogowie żyły ze sobą (powtórzenie) (przecinek) co jakiś czas tocząc ze sobą wojnę, z której nigdy nie wyłonił się zwycięzca”.

Automata przeciągnął się (przecinek) rozprostowując stare kości. W plecach mu strzyknęło (przecinek) a z ust wydarło się zdradzieckie ziewnięcie. Zmęczonymi oczami rozejrzał się po sali biblioteki automatów. Duża (przecinek) owalna sala z półkami sięgającymi sklepienia, które uginały się od ciężkich (przecinek) opasłych tomisk. Szczurki, jak nazywali kopułowate maszyny, za dnia jeździły między pułkami (półkami – przez 'u' piszemy 'pułk' i między takimi pułkami też można jeździć, ale nie w tym przypadku) (przecinek) pomagając odwiedzającym odnaleźć szukane przez nie książki (przecinek) stały ustawione w równy (równym) rzędzie przy biurku bibliotekarza. Wypastowana (przecinek) drewniana podłoga błyszczała się od czystości. Czyścicieli maszyn, uruchamianych po zamknięciu biblioteki. (co to za zdanie i do czego je przypiąć?)
Leonas zamknął książkę, wstał z krzesła i ruszył ku drzwiom głównym. Drzwi (powtórzenie) były solidne (przecinek) zamykane na zamek czasowy, ale on jako naczelny automata mógł je otwierać i zamykać specjalny (specjalnym) kluczem. Wyszedł na zewnątrz (przecinek) zamknął drzwi i ustawił zamek czasowy (powtórzenie) (przecinek) by otworzyły się o dziesiątej, kiedy to przyjdzie bibliotekarz. Zaczerpnął świeżego (przecinek) nocnego powietrza. Usłyszał Tanagiela, zanim ten się odezwał.

Cztery pająkowate odnóża jego wózka zatrzymały się, kiedy przyciągną (przyciągnął) do siebie boczną wajchę po swojej lewej (zbędna spacja) . Bojler z tyłu zabulgotał i wydał z siebie krótkie gwizdnięcie (przecinek) wypuszczając obłok pary. Tanegiel oparł lewą dłoń o drążek sterownicy (chyba raczej miał być 'sterowniczy') wystający między jego bezwładnymi nogami.
– Tak samo, (przecinek) jak ty – odparł zachrypłym głosem.

Stary żołnierz przeczesał prawie już siwe włosy, które kiedyś były koloru zboża. (ręka do góry, kto ma w dowodzie osobistym wpisany taki kolor włosów – zbożowaty?)

– Nogi zaczęły mnie znowu boleć i nie mogłem spać (kropka) – Klepnął się dłonią w bezwładne nogi. – Do niczego (się) nie nadają (przecinek) a takie z nimi problemy. (Co tu robią te przecinki? Przecież kolejne zdanie to wypowiedź tej samej osoby!)
Pomyślałem wiec, że pospaceruję po naszej pięknej wsi.

Bezkresne morza traw i pół (pól) uprawnych oraz gęsty las, w którym zgodnie z tutejszym zwyczajem w pierwszą noc lata młodzi chłopcy stają się mężczyznami (zbędna spacja) . Z kwietnego wzgórza roztaczała się piękna panorama na sielską osadę i przepływającą nieopodal rzekę Citiri, która leniwie płynęła (pleonazm) jak sam czas w Melenele. Wysoka wieża automatów z zegarem czuwała nad wioską (przecinek) wyrastając z morza traw.

Szykuję (Szykuje) się wojna – oznajmił nagle Tanagiel zapatrzony w wysoką wierze (wieżę) automatów majaczącą w oddali.

Ostatnio przy granicy lata zbyt wiele gryfów (przecinek) a ponoć widziano nawet jeden z latających zamków. Czuję wojnę w kościach. Teraz rozumiem (przecinek) co czuł mój ojciec, kiedy wbrew jego zakazu (zakazowi) udałem się (do) akademii do (zbędne) Rangerów. Starszy syn w wywiadzie (przecinek) a młodszy niedługo skończy naukę w akademii Rangerów (zbędna spacja) .
– Nie frasuj się (przecinek) przyjacielu – starał się go pocieszyć Leonas.
– Jestem ojcem – odparł tamten.spacja)– Martwienie się jest wpisane w bycie rodzicem.

Ogrom błędów przytłacza. Zrób coś z tym i to szybko, bo nikt na dłuższą metę nie będzie poprawiał takiego tekstu.
Podstawowe błędy w formatowaniu tekstu – od kiedy używamy garnizonu spacji, by rozpocząć nowy akapit?
Co do fabuły – na razie jej nie widzę.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Z różnych powodów osobistych musiałem zarzucić serię. Postaram się znowu publikować teksty i to pociągnąć. Poprawiłem tekst ale pewnie jest jeszcze wiele błędów.
Odpowiedz
#8
Pamiętajcie, żeby, kiedy opadnie trap, nie dać zamoknąć broni i ciągle być w ruchu – krzyczał dowódca oddziału. Była to jego ostatnia lekcja.
„Powtórz to jeszcze kolejny tysiąc razy, bo za pierwszym razem na pewno nikt nie zapamiętał”. Skrzywił się Pawn.
Barka desantowa pruła błyskawicznie fale, zbliżając się do zachodniego brzegu Seto. Była to, pierwszą z czterech wysp środka, do tej pory uważanych za teren neutralny. Jednak podczas wojny stare pakty przestają mieć znaczenie. Wyspy te były łakomym kąskiem dla Magów i Autorii. Idealne miejsce jako punkt wypadowy do przeprowadzania ataków na ziemie przeciwnika. Dodatkową motywacją był trwający zastój na froncie.
Huk kilka jardów z lewej. Pawn zmielił w ustach krótką litanię przekleństw. „Kolejna barka poszła w cholerę”, stwierdził. Mimo że niebo zakryła kotara ciężkich ołowianych chmur, to bez przerwy rozświetlały je tęczowe pociski lecące od strony umocnień wroga. „Co inny kolor, to inna śmierć”, pomyślał. Nie umiał tego wytłumaczyć, ale od kiedy wszedł, na barkę czuł spokój. Kolega obok niego trząsł się jak osika, przytulając do piersi karabin i szeptał niewyraźnie słowa modlitwy do któregoś z bogów. Mimo że ich barka omal nie oberwała jednym z pocisków, on dalej był spokojny.
Umysł jego był czysty jak rzeka w jego rodzinnych stronach.
– Helisie, archaniele światła, miej nasze dusze w opiece – zaintonował głośniej żołnierz obok.
– Bogów tu nie ma! – zawołał Pawn z dziwnym uśmiechem. – Żaden bóg nie ma jaj, by zajrzeć we wrota otchłani! Jesteśmy tu w tej chwili całkiem sami.
Pawn pewnie by kontynuował, gdyby go ktoś nagle z tyłu nie szturchnął.
– Zamknij japę, świrze. – Głos był głęboki, niemal gardłowy. – Nikt cię o zdanie nie pytał.
– Ranisz moje uczucia, Black. – Pawn spojrzał za siebie na swojego rozmówcę. Wysoki, czarnoskóry mężczyzna piorunował go wzrokiem. – Chciałem tylko uświadomić chłopaka i tyle.
Black nic nie odpowiedział. Był na tyle inteligentny, by nie wchodzić z nim w dysputy.
Pawn wzruszył ramionami i zabrał się za szybki przegląd uzbrojenia. Karabin samopowtarzalny Cp – 21 był standardem wśród piechoty. Prosty w obsłudze i niezawodny. Przy pasie w kaburze spoczywał L.M. pieszczotliwie nazywany Little Man. Mała broń z dużym kopem. Idealna do walki na mniejszy dystans. A gdyby doszło do sytuacji, kiedy trzeba walczyć na odległość nieświeżego oddechu, to zostaje jeszcze bagnet.
Zaczął odliczać sekundy. Na trzydzieści dziewięć trap opadł. Stojący na przodzie nawet nie zdążyli skoczyć do wody, kiedy położyła ich seria tęczowych pocisków. Włączył się instynkt. Biegiem do wody. Karabin nad głowę. Do przodu.
Z bunkrów na szczycie zbocza co sekundę wystrzeliwały różnokolorowe pociski. Brodzący w wodzie żołnierz obok niego zmienił się nagle w parę wodną, kiedy dosięgnął go jeden z tęczowych pocisków. Biedak nie zdążył nawet krzyknąć.
Pawn starał się utrzymać wzrok tylko przed sobą. Nic innego nie istniało. Wyjść na plaże, znaleźć osłonę i przeć dalej, nie dając się trafić. Plaża była naszpikowana jeżami – zaporami przeciwczołgowymi. Od razu, kiedy tylko stanął na plaży, schował się za najbliższym. W samą porę. Gdyby tylko postał tam sekundę dłużej oberwałby czerwonym magicznym zaklęciem. Tylko bogowie wiedzą, co by się z nim wtedy stało.
„To będzie długi dzień”, pomyślał z przekąsem.
Odpowiedz
#9
Podoba mi się. Pewnie dużo oglądasz seriali dokumentalnych o IIWŚ. Dlatego widzę oczami brzeg Normandii. Brakuje mi tylko okrętów wspomagających ogniem inwazję. Oraz wsparcie powietrzne. Steampunk to także sterowce. Ale twórczość zostawiam tobie. Jeśli chciałbyś opisać walkę okrętów, polecam poczytać o okrętach z 19 w. parowe i żaglowe. Parę bitew, trochę teorii i wyobraźnia może dać niezłe połączenie. 
Czekam na ciąg dalszy. Nie zawiedź mnie ;)
"Ja nie boję się ciemności. Boję się swojej wyobraźni..."
Nieznany Autor. 

"Zombie najszybciej pozbyć się kulą pistoletu. Rozłupanie głowy toporem jest zabawniesze."
DjDanceCore. 
Odpowiedz
#10
(06-03-2016, 00:56)Loki napisał(a): (wcięcie) Pamiętajcie, żeby (przecinek) kiedy opadnie trap (przecinek) nie dać zamoknąć broni i ciągle być w ruchu – krzyczał dowódca oddziału.

„Powtórz to jeszcze kolejny tysiąc razy, bo za pierwszym razem na pewno nikt nie zapamiętał”(kropka i spacja)Skrzywił się Pawn. (zły szyk)

Barka desantowa pruła błyskawicznie fale (przecinek) zbliżając się do zachodniego brzegu Seto. Seto, była (brzydko to wygląda; może lepiej 'Była to') pierwszą z czterech wysp środka (przecinek) do tej pory uważanych za teren neutralny.

Pawn zmielił w ustach krótką litanie (litanię) przekleństw. „Kolejna barka poszła w cholerę” (przecinek albo myślnik) stwierdził. Mimo że niebo zakryła kotara ciężkich ołowianych chmur (przecinek) niebo (powtórzenie) bez przerwy rozświetlały tęczowe pociski lecące od strony umocnień wroga. „Co inny kolor (przecinek) to inna śmierć” (przecinek albo myślnik) pomyślał. Nie umiał tego wytłumaczyć, ale od kiedy wszedł na barkę (przecinek) czuł spokój. Kolega obok niego trząsł się jak osika (przecinek) przytulając do piersi karabin i szeptał niewyraźnie słowa modlitwy do któregoś z bogów. Mimo że ich barka omal nie oberwała jednym z pocisków (przecinek) on dalej był spokojny.

– Helisie (przecinek) archaniele światła (przecinek) miej nasze dusze w opiece – zaintonował głośniej żołnierz obok.

– Zamknij japę (przecinek) świrze (kropka i dalej duża literą) – głos był głęboki (przecinek) niemal gardłowy. – Nikt cię o zdanie nie pytał.
– Ranisz moje uczucia (przecinek) Black (kropka) – Pawn spojrzał za siebie na swojego rozmówce (rozmówcę). Wysoki (przecinek) czarnoskóry mężczyzna piorunował go wzrokiem.

Karabin samopowtarzalny Cp – 21 (CP-21 problem w tym, że nie znam takiej broni) był standardem wśród piechoty. Prosty w obsłudze i niezawodny. Przy pasie w kaburze spoczywał L.M. (co to takiego?) pieszczotliwie nazywany Little Man. Mała broń z dużym kopem. Idealna do walki na bliższy dystans (dystans /odległość/ nie może być bliższy ani dalszy, tylko większy lub mniejszy /krótki, długi/). A gdyby doszło do sytuacji, kiedy trzeba walczyć na odległość nieświeżego oddechu (przecinek) to zostaje jeszcze bagnet.

Brodzący w wodzie żołnierz obok niego zmienił się nagle w parę wodną, kiedy trafił go jeden taki (co za niedorzeczność).

Wyjść na plaże (przecinek) znaleźć osłonę i przeć dalej (przecinek) nie dając się trafić.

Od razu, kiedy tylko staną (stanął) na plaży (przecinek) schował się za najbliższym. W samą porę. Gdyby tylko postał tam sekundę dłużej (przecinek) oberwałby czerwonym (przecinek) magicznym zaklęciem. Tylko bogowie wiedzą (przecinek) co by się z nim wtedy stało.
„To będzie długi dzień” (przecinekalbo myślnik) pomyślał z przekąsem.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości