Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Nowy początek
#1
Może ktoś się ucieszy, bo tym razem pojawią się imiona ;)


Para, dla której ponoć nie ma ratunku. W ciągu dwóch lat tyle się wydarzyło, ale dopiero to, co się stanie, pokaże, ile dla siebie znaczą.
– Andrzej, chciałam ci powiedzieć, że jestem w szpitalu. Zaraz będę miała operację. Muszę kończyć, kocham cię.
Od razu po przyjeździe udał się do szpitala. Zastał jej rodziców, ale ona spała.
– Cześć, co z nią?
– Cześć, chyba dobrze. Co tu robisz? – zapytał zdziwiony.
– Wiesz, że się znamy z Natalią. Dowiedziałem się, że tu jest, i przyjechałem.
Kiedy rodzice na chwilę wyszli, Andrzej podszedł bliżej do łóżka i chwycił ją za rękę. Poczuł, że go ścisnęła, i spojrzał na jej twarz. Obudziła się i uśmiechnęła na jego widok.
– Hej, co tu robisz? Powinieneś być teraz daleko stąd. – powiedziała ledwie słyszalnym głosem.
– Załatwiłem sobie wolne i przyjechałem. Jak się czujesz? – zapytał z troską.
– Chyba dobrze. A gdzie mój tata? – jej głos stał się donośniejszy.
– Niedługo powinien wrócić. Skąd wiesz, że tu był? – zdziwił się.
– Słyszałam, jak rozmawialiście. Mógłbyś podać mój telefon?
– Jasne, proszę. – uśmiechnął się i położył go na jej dłoni.
– Dzięki. Ktoś do mnie dzwonił. Oddzwonię, ok?
– Oczywiście. – na jego twarzy ponownie zagościł uśmiech.
(rozmowa telefoniczna)
– Cześć, przyszła synowo. Jak po operacji? – usłyszała znajomy głos.
– Dzień dobry, dobrze. Skąd pan wie o operacji? – nie udało jej się ukryć zdziwienia.
– Andrzej mi powiedział. Jest u ciebie? – zapytał z ciekawością.
– Tak. Jak mu powiem, że pan dzwonił, to na pewno będzie zdziwiony. Skąd pan ma mój numer? – mimowolnie się uśmiechnęła.
– Od Krzysia. A on nie dzwonił?
– Chyba nie. – powiedziała zupełnie obojętnie.
– Możemy tam z żoną do ciebie przyjść? – usłyszała podekscytowanie w jego głosie.
– Jeśli państwo chcą, to zapraszam. – odpowiedziała grzecznie.
– To my będziemy jakoś za godzinę. Do zobaczenia.
– Do widzenia. – ponownie się uśmiechnęła.
Rodzice wrócili do sali. Ucieszyli się, że się obudziła. Wypytywali, jak się czuje, czy czegoś potrzebuje. Ona jednak myślała tylko o tym, że niedługo zjawią się rodzice Andrzeja. Ostatecznie znalazła się rzecz, której potrzebowała, i rodzice po nią pojechali. Mama wróciła do domu, a tata poszedł do sklepu. Krótko po ich wyjściu w drzwiach stanęli rodzice chłopaka. Kiedy zauważyli, że para trzyma się za ręce, ich uśmiechy stały się szersze. Pan Henryk pochwalił syna, że w końcu znalazł odpowiednią dziewczynę, dla której przejechał prawie tysiąc kilometrów. Pani Edyta przejęła się operacją i wypytywała o szczegóły. Właśnie w czasie tej rozmowy Natalia przypomniała sobie o dziwnym zdarzeniu, które miało miejsce, gdy leżała na stole operacyjnym.
– Andrzej, muszę ci o czymś powiedzieć. W pewnym momencie podczas operacji usłyszałam ciepły, męski głos, który zapytał, czy chcę umrzeć. Kiwnęłam głową, że tak. On odpowiedział, że niestety na to nie pozwoli. To, że trafiłam do szpitala, ma uświadomić komuś, jak ważna dla niego jestem. Ale nie wiem, o kogo chodzi. Później poczułam tak jakby ukłucie, a następne, co pamiętam, to twoja rozmowa z moim ojcem.
– To chyba niemożliwe. Pójdę porozmawiać z lekarzem.
– Raczej niczego się nie dowiesz, bo nie jesteś członkiem rodziny.
– Ale przynajmniej spróbuję.
Szukając lekarza, Andrzej spotkał ojca Natalii i opowiedział mu to, co usłyszał chwilę wcześniej. Obaj udali się do gabinetu lekarskiego. Byli zszokowani tym, co powiedział lekarz. Natalia nie żyła przez trzydzieści minut. Kiedy stracili już nadzieję i zaczęli odłączać sprzęt, powrócił oddech. Andrzej poukładał to w jedną całość i już mniej więcej wiedział, co się stało. Nadal jednak wydawało mu się to niemożliwe. Wrócił do swojej dziewczyny.
– Wiesz, że Twoje serce przestało bić na trzydzieści minut?
– Naprawdę? To pewnie wtedy odbyła się ta dziwna rozmowa.
Wszyscy byli zszokowani tą wiadomością. Natalia przypomniała sobie jednak jeszcze coś. Przed rozmową z Bogiem, a przynajmniej podejrzewała, że z Nim, widziała jakieś stworzenie. Spotkanie z nim wpłynęło na chęć jak najszybszej śmierci. Została przewrócona i kopnięta w brzuch. Odtwarzanie tych wydarzeń w jej głowie przerwał Andrzej. Zauważył, że coś jest nie tak.
– Co jest?
– Przypomniałam sobie jeszcze coś. Tam było takie stworzenie i ono mnie kopnęło w brzuch. Andrzej, ono powiedziało, że jeszcze się zemści. Boję się. Ale ten głos później. On ma mnie chronić.
– Nie musisz się bać, jesteśmy tu z tobą. A jak stąd wyjdziesz, zabiorę cię do siebie. Pokażę ci, gdzie pracuję, co robię, zwiedzimy całą okolicę. Jeśli zechcesz, to pojedziemy do Holandii.
– Jeszcze niedawno nie chciałeś, żebym z tobą jechała. Czemu zmieniłeś zdanie?
– Wystraszyłem się, że cię już nie zobaczę.
– Więc chodzi o ciebie? A co z zemstą?
W tym momencie do sali wszedł lekarz. Poprosił, żeby wszyscy wyszli. Oznajmił Natalii, że była w ciąży, ale dziecko zmarło, gdy jej serce przestało bić. Naturalnym odruchem był płacz. Kiedy lekarz wyszedł, usłyszała ten straszny głos. Wiedziała już, że to była zemsta. Jednak Bóg powiedział jej zaraz po tym, że teraz już nic złego jej nie spotka. Nie chciała, by rodzice o tym wiedzieli. Powiedziała tylko Andrzejowi. Nawet on, mężczyzna, którego mało co obchodziło, popłakał się. Podświadomie chciał mieć z nią dziecko. Jednak dopiero ta wiadomość uzmysłowiła mu, jak bardzo.
Po wyjściu ze szpitala Natalia pojechała z Andrzejem. Dotrzymał wszystkich obietnic. Po powrocie do kraju dziewczyna została na kilka dni u chłopaka. Na jedną z rodzinnych kolacji zaproszeni zostali także rodzice Natalii. Właśnie podczas tego spotkania oświadczył się jej. To był jeden z najszczęśliwszych dni w ich życiu. Wiedzieli, że Bóg nad nimi czuwa.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Przeczytane i oto moje uwagi:

"Pan Henryk pochwalił syna, że w końcu znalazł odpowiednią dziewczynę, dla której przejechał prawie 1000 km" <–-–- staraj się nie zapisywać nic cyframi tysiąc wygląda lepiej niż 100. To opowiadanie, nie książka do geografii.
tyle jeżeli chodzi o sprawy techniczne, co do reszty, to przypomina mi za bardzo telenowelę, a ten fragment:
"Kiedy stanęli pod wieżą Eiffla, oświadczył się jej.", jest najbardziej oklepanym numerem w dziejach. Poza tym akurat ta miejscówka jest tak mocno uczęszczana, że oświadczyny tam są według mnie czymś totalnie nie romantycznym. Proponuję poczytać trochę romansów, może są jakieś na forum i posiedzieć trochę dłużej nad tekstem, bo na razie nie zachwyca.
Eorth znajduje się w tym miejscu gdzie śpią wszystkie smoki
Odpowiedz
#3
Może zacznę pisać telenowele? :P 1000 zmieniłam, wieża Eiffla usunięta. Dzięki za komentarz :)
Odpowiedz
#4
(19-05-2015, 23:39)Natula napisał(a): – Andrzej, chciałam Ci (zaimki z małej litery, to nie list) powiedzieć, że jestem w szpitalu.

Kiedy jej rodzice na chwilę wyszli, Andrzej podszedł bliżej do łóżka i chwycił ją za rękę. Poczuł, że go ścisnęła i spojrzał na jej twarz.

– Dzięki. Ktoś do mnie dzwonił. Oddzwonię, ok.(Skoro jest znak zapytania, to po co ta kropka?) ?

Ona jednak myślałam(myślała) tylko o tym, że niedługo zjawią się rodzice Andrzeja. Ostatecznie znalazła się rzecz, której potrzebuje(potrzebowała) (przecinek)i rodzice po nią pojechali.

Pan Henryk pochwalił syna, że w końcu znalazł odpowiednią dziewczynę, dla której przejechał prawie tysiąc km(kilometrów).

– (...)Później poczułam tak jakby ukłucie, a następne, co pamiętam, to Twoja(słownie) rozmowa z moim ojcem.

Szukając lekarza(przecinek) Andrzej spotkał ojca Natalii i opowiedział mu to, co usłyszał chwilę wcześniej.

Natalia nie żyła przez 30(trzydzieści) minut. Kiedy stracili już nadzieję i zaczęli odłączać sprzęt, powróciły funkcje życiowe.

– Wiesz, że Twoje(słownie) serce przestało bić na 30 min(Przeciwpiechotnych? :D Wybacz, nie mogłam się powstrzymać. Oczywiście słownie – trzydzieści minut)?

Podświadomie chciał mieć z nią dziecko. Jednak dopiero ta wiadomość uzmysłowiła mu, jak bardzo tego chce(chciał). (Żeby nie było powtórzenia, zmieniłabym zdania tak: Podświadomie chciał mieć z nią dziecko Jednak dopiero ta wiadomość uzmysłowiła mu, jak bardzo.)

Powiem wprost: tekst mnie znudził. Przede wszystkim brakuje mi treści, głębi w opisach. Ukazujesz w nich głównie wydarzenia, a emocje pokazane są moim zdaniem zbyt powierzchownie, by dało się je właściwie odczuć. Dlatego całość wydała mi się sucha i drętwa. Same wzmianki o tym, że coś było szokiem, nie są wystarczające. W każdym razie nie tego oczekuję po dobrze prowadzonych opisach.
Z tym mocno wiąże się kolejna sprawa – brak tutaj jakichkolwiek opisów po wypowiedziach bohaterów, przez co dialogi są tylko samymi kwestiami wypaplanymi przez poszczególne osoby. Co więcej na skutek tego pogubili mi się autorzy wypowiedzi i nie wiedziałam do końca, co kto powiedział. Choćby proste "powiedział szybko", "wyjąkał", "stęknął ktośtam" to już coś, bo daje wyobrażenie o tym, w jaki sposób powiedziano daną kwestię. Mowa składa się przecież nie tylko ze słów, ale również z gestów, grymasów twarzy i tak ulotnych szczegółów jak błysk w oku, drżenie ust i tak dalej, i tak dalej.
To tyle ode mnie. Mam nadzieję, że moje nieowijanie w bawełnę nie urazi cię w żaden sposób.
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#5
(19-05-2015, 23:39)Natula napisał(a): – Andrzej, chciałam Ci (małą literą – to nie jest list, tu nie ma miejsca na zwroty grzecznościowe) powiedzieć, że jestem w szpitalu.

Dowiedziałem się, że tu jest (przecinek – 'że tu jest' to wypowiedzenie podrzędne wtrącone) i przyjechałem.

Poczuł, że go ścisnęła (przecinek – jak wyżej) i spojrzał na jej twarz. Obudziła się i uśmiechnęła na jego widok. (od tak sobie wybudziła się ze śpiączki – to chyba jakiś żart, co?)

Ostatecznie znalazła się rzecz, której potrzebuje (przecinek) i rodzice po nią pojechali. (o co chodzi w tym zdaniu)

Pan Henryk pochwalił syna, że w końcu znalazł odpowiednią dziewczynę, dla której przejechał prawie tysiąc km (to też wypada napisać normalnie, a nie skrótem).

W pewnym momencie podczas operacji usłyszałam ciepły (przecinek) męski głos, który zapytał, czy chcę umrzeć.

To, że trafiłam do szpitala (przecinek) ma uświadomić komuś, jak ważna dla niego jestem. Ale nie wiem, o kogo chodzi. Później poczułam tak jakby ukłucie, a następne, co pamiętam, to Twoja (twoja) rozmowa z moim ojcem.

Natalia nie żyła przez 30 (trzydzieści) minut.

– Wiesz, że Twoje (twoje) serce przestało bić na 30 min (trzydzieści minut – pół godziny)?

Natalia przypomniała sobie jednak jeszcze coś. Przed rozmową z Bogiem, a przynajmniej podejrzewała, że z Nim, widziała jakieś stworzenie. Spotkanie z nim wpłynęło na chęć jak najszybszej śmierci. Została przewrócona i kopnięta w brzuch. Odtwarzanie tych wydarzeń w jej głowie przerwał Andrzej. Zauważył, że coś jest nie tak.
– Co jest?
– Przypomniałam sobie jeszcze coś. Tam było takie stworzenie i ono mnie kopnęło w brzuch (po co było wcześniej to streszczać i stosować do tego identyczne słownictwo?).

Podświadomie chciał mieć z nią dziecko. (jeżeli uprawia się seks bez zabezpieczeń, to chyba trzeba się liczyć z ciążą – co to ma wspólnego z podświadomością?)

Nie kupuję tego tekstu. Jest jak z kiepskiej telenoweli, jakbym oglądał "Trudne sprawy" albo inny tego typu chłam. Sory, ale nie zachwyca.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#6
Tekst trochę chaotyczny. Gubiłam się, kto z kim i dlaczego, i o co tak na dobrą sprawę chodzi. Jak już się "odnalazłam", to tekst ten był po prostu pozbawiony emocji i głębi. Nie wzruszył i nie poruszył. Jak to zostało ujęte w komentarzach powyżej – telenowela rodem z "Trudnych Spraw".
Odpowiedz
Reklama AdSense
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości