Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Minotaur – część I
#1
Nie wiem czy wstawiłem do odpowiedniego działu, ale chyba termin Fantasy jest dość szeroki.

Rozdział I

Pan Fictus był bardzo zdenerwowany. Czuł się jak człowiek zamknięty w ciele Minotaura. Tylko, że ciało też miał własne. Jedynym czynnikiem, który zaważył na użyciu tego porównania był miniaturowy labirynt pokoi do wynajęcia w hotelu Nomine, a w którym mieszkał już dobre dwa miesiące i to na co czekał.
Pan Fictus pomyślał, że to już dwa czynniki, ale jego napięte w oczekiwaniu mięśnie i dźwięk dzwonka czarnego, podstarzałego telefonu szybko przywróciło umysłowi temat przewodni.
Pan Fictus chwycił za zimną słuchawkę.
– Marek Fictus, słucham?
– Dostanie pan ten kredyt, tylko nie może pan puścić pary z ust.
– Nie mogę? – spytał wyzywająco, choć po chwili przestraszył się tego tonu.
– Nie może pan, bo to wbrew przepisom. Nie ma pan pracy, żadnych perspektyw, a to już trzeci pański kredyt. Gdyby się rozniosło mielibyśmy spore problemy. Nie mamy tyle gotówki, żeby dać wszystkim.
– Ja znajdę pracę. Jak mi się polepszy. Obiecuję.
– Nie, nie znajdzie pan. Ale to nic nie szkodzi.
– To czemu dostaję ten kredyt? Ktoś się wstawił za mną? Pan mnie zna?
– Taka jest decyzja kredytowa. Mamy na to środki w rocznym budżecie.
– Czy mam tam przyjść? Po pieniądze?
– Nie. Niech pan lepiej nie wychodzi. Proszę się nie denerwować. Nasi ludzie zajmą się wszystkim.
Panu Fictusowi ulżyło nieco na tą wiadomość. Nie lubił wychodzić. Nie lubił myśleć o wychodzeniu. Nie lubił myśleć o swoich bezpodstawnych niechęciach.
– Dziękuję bardzo. Życie mi pan ratuje. Zna pan adres? Ja zapomniałem, ale pokój jest 26, na górze.
– Znam. Niech pan tam zostanie.
Pracownik banku rozłączył się po tych słowach. Trochę niegrzecznie jak na pracownika banku, pomyślał pan Fictus. Zaraz jednak dopadła go ponownie frustracja. Jest tutaj zamknięty jak Minotaur! I dają mu te pieniądze, jak mięso. Nie musi się nawet o nie starać. A może jest tylko zagubionym Ateńczykiem, którego zaraz wyprowadzi jakiś mityczny heros?
Pan Fictus wstał i powolnym, cichym ruchem nacisnął klamkę. Drzwi jego pokoju uchylały się lekko. Jego serce przyspieszało za każdym razem gdy w powietrzu rozlegał się pogłos skrzypienia. Nie zwalniało jednak i gdy jego wzrok napotkał posturę drobnej pokojówki zamiatającej korytarz, pan Fictus trzasnął drzwiami chowając się na powrót w swoim sanktuarium. Dlaczego to zrobił? Korytarz zazwyczaj był pusty, ale czy pojawienie się tam pokojówki powinno nim tak wstrząsnać?
Pan Fictus postanowił, że musi jakoś zażegnać tą niezręczną sytuację. Kto wie czy pokojówka nie poskarży się na niego i nie wyrzucą go z tego miejsca. A tylko tutaj w całym mieście nikt nie zadaje pytań. Układał parę sekund wyrażenia, których powinien użyć w dyskusji, po czym wciągnął w płuca powietrze i otworzył drzwi na oścież. Pokojówka odwróciła się w jego stronę wyraźnie czekając, aż zacznie.
– Dzień dobry. Ładny mamy dzisiaj dzień.
Pokojówka nie odpowiedziała, zwinęła tylko swoje wąskie usta w rulonik, jakby te sztampowe zwroty w ogóle nie odpowiadały jej koncepcji rozmowy z klientami hotelu.
Pan Fictus postanowił zaatakować jeszcze raz.
– Dzień dobry. Przepraszam za to trzaśnięcie drzwiami. Chciałem nieco przewietrzyć pokój i... cholerne przeciągi! Chociaż, głupi jestem, przecież bez tych przeciągów nic by się nie wietrzyło. Żaden pokój.
– Niech pan nie przeprasza. Ja wiem co się stało, ale nie doniosę na pana.
– Nie zrobiłem nic niewłaściwego! – twarz pana Fictusa nabierała czerwonych asymetrycznych rumieńców. – Czemu miałaby pani na mnie donosić?
Pokojówka przyłożyła palec do ust próbując go uciszyć, a w jej oczach odmalował się strach.
– Przecież recepcjonista mówił panu, że tutaj nie wolno zadawać żadnych pytań – przemawiała konspirycajnym szeptem. – Tyczy się to też pana. Gdyby pan Rorschach się dowiedział, że zadaje pan pytania, i to na korytarzu, mógłby mieć poważne zastrzeżenia.
– Ale to nie było pytanie, tego rodzaju pytanie.
– Taką mamy politykę. Nikt nie wie jakie pytania, są tego rodzaju pytaniami, więc nie zadaje się ich wcale. Jesteśmy najlepszym hotelem w mieście, pod tego rodzaju względem.
Pan Fictus miał ogromną ochotę roześmiać się pokojówce w twarz i spytać jakiego rodzaju względem. Zamiast tego zamknął powoli drzwi, nie pożegnawszy się nawet, i usiadł ciężko na niewygodnym sprężynowym materacu. Przed podjęciem radykalnych działań należało najpierw odebrać pieniądze z banku. A raczej poczekać, aż ktoś mu je przyniesie. Wiedział, że może polegać na urzędnikach. Pojawiali się zawsze w parę minut po wykonaniu telefonu. Budynek banku musiał być bardzo blisko, albo też telefon wykonywali oni będąc już w drodze. Nieważne. Ważne było to, że nadchodzili.
Ciche pukanie we framugę rozbudziło uwagę pana Fictusa. Na progu stał młody, schludnie ubrany mężczyzna. Jego chłopięca dłoń zaciskała się na pasku skórzanej torby.
– Drzwi były otwarte, więc pozwoliłem sobie wejść – zaczął dość grzecznie zważywszy, że nie wszedł do pomieszczenia.
– Tylko, że drzwi nie były otwarte – ciągnął, już na głos, swoją myśl, pan Fictus.
– Mam dla pana pieniądze – urzędnik nie zważał na jego wypowiedzi.
– I nie muszę nic podpisywać – pan Fictus był tego nieomal pewien.
– Nie musi pan.
– Jestem Minotaurem, prawda?
Na twarzy pracownika banku rozlało się zmieszanie i zdumienie. Chciał się chyba wycofać dyskretnie, bo jedna z jego nóg dokonała wyraźnego zwrotu w lewo i trwał w tej pozycji parę sekund, dopóki nie postanowił przestąpić krok naprzód. Opanowanym ruchem zamknął za sobą drzwi.
– Wie pan, to by było bardzo niedobrze, gdyby ktoś słyszał, że pan pyta.
– Niedobrze? A to dlaczego? Nie miałem na myśli prawdziwego Minotaura.
Młodzieniec usiadł miękko obok pana Fictusa i zaczął gładzić go po wymiętej marynarce. Jego twarz rozciągnęła się w sztucznym uśmiechu, przygotowywanym specjalnie do uspokajania i pocieszania .
– Źle mnie pan zrozumiał. Nie powinien pan pytać, bo ktoś na dole mógłby nas usłyszeć, a pokojówka żaliła się już na pana. Takie są reguły. Osobiście też ich nie popieram, ale co zrobić? Mnie się one nie tyczą, bo tu nie mieszkam.
– Szczęściarz z pana. Nie znalazłaby się i dla mnie jakaś posada w banku?
– Wtedy ja straciłbym pracę, bo nie miałbym po co tu przychodzić z pieniędzmi. Chyba nie życzy mi pan źle?
– Nie. Przepraszam. Po prostu czuję, że jestem Minotaurem. Nocami zdarza mi się wychodzić na korytarz i błąkać bez celu. Myślę, że to przez brak zajęcia. Nie wychodzę z tego hotelu od paru tygodni, wszystko mi przynoszą.
– Proszę uprawiać ćwiczenia. Dużo, najlepiej zaraz przed snem. Zmęczy pan mięśnie to i to całe wychodzenie i błąkanie się panu przejdzie.
– Kiedy ja i tak budzę się w nocy, bo ten człowiek spod numeru 25 przychodzi o północy i wrzeszczy na cały hotel straszne rzeczy. Że też mu pozwalają odstawiać takie numery.
– To bardzo dyskretne miejsce. Zapewne nie chcą naruszać jego prywatności – młodzieniec westchnął. – Ale na mnie już czas. Nie powinienem tak długo tu przebywać. Gotówkę zostawiam panu na stoliku.
Urzędnik wyjął z torby plik banknotów i odłożył w rzeczonym miejscu. Wychodził bardzo cicho, tak, jakby nie chciał zbudzić nikogo w pokoju, chociaż pan Fictus był całkowicie rozbudzony. Pan Fictus rozejrzał się machinalnie po otoczeniu, ale nie znalazł nic prócz ścian i mebli.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(15-05-2015, 17:24)GhostOfThePast napisał(a): Nie wiem czy wstawiłem do odpowiedniego działu, ale chyba termin Fantasy jest dość szeroki.

Rozdział I

Pan Fictus był bardzo zdenerwowany. Czuł się jak człowiek zamknięty w ciele Minotaura. Tylko, że ciało też miał własne. Jedynym czynnikiem, który zaważył na użyciu tego porównania był jakoś nie podchodzi mi to zdanie, może: jednak miniaturowy labirynt pokoi do wynajęcia w hotelu Nomine przywodził na myśl właśnie takie porównanie. miniaturowy labirynt a nie labirynt miniaturowych pokoi? Mi miniaturowy labirynt kojarzy się z takim dla szczurka, gdzie wsadza się zwierzaka i obserwuje, co robi. pokoi do wynajęcia (zbędne) w hotelu Nomine, a w którym mieszkał już dobre dwa miesiące i to (dałabym przecinek) na co czekał.
Pan Fictus pomyślał, że to już dwa czynniki, ale jego napięte w oczekiwaniu mięśnie i dźwięk dzwonka czarnego, podstarzałego jakoś nie mogę wyobrazić sobie podstarzałego telefonu, więc raczej "przestarzałego" :P szybko przywróciło przywrócił – proponowałabym raczej: skierował myśli, przywrócił do rzeczywistości, przypomniał o albo coś podobnego umysłowi temat przewodni.
Pan Fictus – powtarzanie w nieskończoność "pan Fictus" nie wydaję mi się szczególnie błyskotliwym ani dobrym zabiegiem i przywodzi mi na myśl "pana Samochodzika". chwycił za zimną słuchawkę.

– Nie mogę? – spytał wyzywająco, choć po chwili przestraszył się tego swego(?) tonu.

Gdyby się rozniosło (przecinek) mielibyśmy spore problemy. Nie mamy tyle gotówki, żeby dać pożyczyć wszystkim.

Ktoś się zmieniłabym szyk: za mną wstawił wstawił za mną?

– Czy mam tam przyjść? bez znaku zapytania. Dziwnie to brzmi, kiedy osoba biorąca kredyt pyta, czy ma przyjść po pieniądze, jakby zdziwiona, że nie po pralkę. Po pieniądze?

Panu Fictusowi ulżyło nieco na tą (tę) wiadomość.

Ja zapomniałem, ale pokój dwudziesty szósty z kolei czy ma numer 26? jest 26, na górze.

Trochę niegrzecznie jak na pracownika banku, pomyślał pan Fictus. Zaraz jednak ponownie dopadła go dopadła go ponownie frustracja. Jest tutaj zamknięty jak Minotaur! I dają mu te pieniądze, normalnie, zupełnie albo coś – myślę, że będzie lepiej brzmiało jak mięso. Nie musi się nawet o nie starać. A może jest tylko zagubionym Ateńczykiem, którego zaraz wyprowadzi uratuje jakiś mityczny heros?

Pan Fictus wstał i powolnym, cichym (zbędne) ruchem nacisnął klamkę. Drzwi jego pokoju uchylały uchyliły się lekko. Jego serce przyspieszało za każdym razem (przecinek) gdy w powietrzu rozlegał się pogłos skrzypienia skąd pogłos w hotelu? skrzypnięcie. Nie zwalniało jednak i (przecinek) gdy jego wzrok napotkał posturę drobnej pokojówki zamiatającej korytarz, pan Fictus trzasnął drzwiami (przecinek) chowając się na powrót w swoim sanktuarium. Dlaczego to zrobił? Korytarz zazwyczaj był pusty, ale czy pojawienie się tam pokojówki powinno nim tak wstrząsnać wstrząsnąć ?
Pan Fictus postanowił, że musi (zbędne) jakoś zażegnać tą (tę) niezręczną sytuację. Kto wie (przecinek) czy pokojówka nie poskarży się na niego i nie wyrzucą go z tego miejsca. dałabym raczej znak zapytania niż kropkę A tylko tutaj w całym mieście nikt nie zadaje pytań. Układał parę sekund wyrażenia, których powinien użyć w dyskusji, po czym wciągnął w płuca powietrze odetchnął i otworzył drzwi na oścież. Pokojówka odwróciła się w jego stronę wyraźnie czekając, aż zacznie.

Pokojówka nie odpowiedziała, zwinęła tylko swoje wąskie usta w rulonik, jakby te sztampowe zwroty w ogóle nie odpowiadały jej koncepcji rozmowy z klientami hotelu.
Pan Fictus postanowił zaatakować spróbować jeszcze raz.

– Nie zrobiłem nic niewłaściwego! – (T)twarz pana Fictusa nabierała czerwonych (przecinek) asymetrycznych rumieńców.

– Przecież recepcjonista mówił panu, że tutaj nie wolno zadawać żadnych pytań – przemawiała konspirycajnym konspiracyjnym szeptem.

– Ale to nie było pytanie, (nie) tego rodzaju pytanie.

Nikt nie wie (przecinek) jakie pytania, (bez przecinka) są tego rodzaju pytaniami, więc nie zadaje się ich wcale. Jesteśmy pod tym względem najlepszym hotelem w mieście najlepszym hotelem w mieście, (bez przecinka) pod tego rodzaju względem.
Pan Fictus miał ogromną ochotę roześmiać się pokojówce w twarz i spytać (przecinek) jakiego rodzaju względem. Zamiast tego zamknął powoli drzwi, nie pożegnawszy się nawet, i usiadł ciężko na niewygodnym (przecinek) sprężynowym materacu. Przed podjęciem radykalnych działań (dałabym przecinek) należało najpierw odebrać pieniądze z banku.

Budynek banku musiał być bardzo blisko, (bez przecinka) albo też (zbędne) telefon wykonywali oni (przecinek) będąc już w drodze. albo wykonywali telefon będąc już w drodze.

Ciche pukanie we framugę (zbędne) rozbudziło zwróciło uwagę pana Fictusa.

Jego chłopięca dłoń zaciskała się ściskała na pasku skórzanej torby.

– Drzwi były otwarte, więc pozwoliłem sobie wejść – zaczął dość grzecznie (przecinek) zważywszy, że nie wszedł do pomieszczenia.
– Tylko, że drzwi nie były otwarte – ciągnął kontynuował , już na głos, swoją myśl, nie wiem, co tu jest wtrąceniem, a co nie, więc: Pan Fictus ciągnął swoją myśl już na głos pan Fictus.
– Mam dla pana pieniądze (kropka)(U)urzędnik nie zważał na jego wypowiedzi.
– I nie muszę nic podpisywać(kropka)(P) pan Fictus był tego nieomal pewien.

Chyba chciał się dyskretnie wycofać Chciał się chyba wycofać dyskretnie, bo jedna z jego nóg dokonała wyraźnego zwrotu w lewo i trwał w tej pozycji parę sekund, dopóki nie postanowił przestąpić przestąpić progu krok naprzód.

– Wie pan, byłoby bardzo niedobrze to by było bardzo niedobrze, gdyby ktoś słyszał, że pan pyta.

Jego twarz usta rozciągnęła się w sztucznym uśmiechu, przygotowywanym przeznaczonym, wyuczonym specjalnie do uspokajania i pocieszania (bez spacji) .

Zmęczy pan mięśnie (się) to i to całe wychodzenie i błąkanie się panu przejdzie.

Zapewne nie chcą naruszać jego prywatności (kropka) (M) młodzieniec westchnął.

Wychodził bardzo cicho, tak, jakby nie chciał zbudzić nikogo w pokoju, chociaż pan Fictus był całkowicie rozbudzony. Pan Fictus rozejrzał się machinalnie po otoczeniu, ale nie znalazł nic (przecinek) prócz ścian i mebli.

Całkiem nieźle napisane, czytało się dość przyjemnie. Jak pisałam wyżej, niezbyt do mnie przemawia zaznaczanie wszędzie, że pan Fictus to, pan Fictus tamto. Co do nazwiska bohatera, to kojarzy mi się z Fiskusem. Jak na pierwszy rozdział, tekst nie jest zachwycający. Nie przyciągnął mojego zainteresowania, nie sprawił, że będę chciała przeczytać jego kolejną część i zobaczyć, co stanie się dalej – a takie właśnie są podstawowe założenia prologu lub I rozdziału, kiedy nie ma wstępu.
Pomysł jest godny uwagi – koleś odizolowany od świata, dziwne zasady panujące w hotelu, ludzie powtarzający ciągle, że nie wolno zadawać pytań – ciekawie, ciekawie. Nawet rozmowa z urzędnikiem miała jakiś swój urok i została całkiem przyjemnie napisana. Ale motyw Minotaura do mnie nie przemawia. Mam wrażenie, że na siłę chciałeś zrealizować początkowy zamysł, który w czasie pisania zmienił się, a jego pierwotna wersja po prostu przestała pasować. Chwilowo niewiele mogę powiedzieć o fabule, zaczekam na kolejny fragment. :)

EDIT: nie mogłam sobie przypomnieć, o co mi chodziło, kiedy pisałam komentarz, ale już pamiętam: używasz zbyt dużo zbędnych przymiotników. Jest ich cała masa, a tekst wcale nie zyskuje, ale wręcz traci. Po co mi wiedzieć, że słuchawka była czarna i chłodna? To była po prostu słuchawka i na tym poprzestańmy.
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
#3
.
Spróbuję nie powtarzać uwag Arabelli :)

(15-05-2015, 17:24)GhostOfThePast napisał(a): Rozdział I

Tylko, (zbędny przecinek) że ciało też miał własne. Jedynym czynnikiem, który zaważył na użyciu tego porównania (przecinek) był miniaturowy labirynt pokoi do wynajęcia w hotelu Nomine, a (zbędne) w którym mieszkał już dobre dwa miesiące (przecinek, bo to było wtrącenie) i to (przecinek) na co czekał.
Pan Fictus pomyślał, że to już dwa czynniki, ale jego napięte w oczekiwaniu mięśnie i dźwięk dzwonka czarnego, podstarzałego telefonu szybko przywróciło (przywróciły) umysłowi temat przewodni.

Gdyby się rozniosło (przecinek) mielibyśmy spore problemy.

– Czy mam tam przyjść? (Arabella zasugerowała, żeby usunąć ten znak zapytania, ale przecież to jest zdanie pytające, więc pytajnik musi być) Po pieniądze?

Ja zapomniałem, ale pokój jest 26, na górze. (Tak, jak wspomniała Arabella – ja tylko wyjaśnię szerzej tę kwestię. Jeśli w opowiadaniu podajemy, że coś 'miało' jakiś 'numer', to zapisujemy ten numer cyframi, ale w pozostałych przypadkach liczebniki zapisujemy słownie – zwłaszcza porządkowe)

I dają mu te pieniądze, (zbędny przecinek) jak mięso.

Pan Fictus wstał i powolnym, cichym (zbędne, bo ruch jest cichy – chyba że mu stawy skrzypią) ruchem nacisnął klamkę. (jeśli chciałeś podkreślić, że klamka nie wydała odgłosu, mogłeś zakończyć to zdanie czymś w rodzaju "klamkę, która ustąpiła bezszelestnie")

Nie zwalniało jednak i gdy jego wzrok napotkał posturę drobnej pokojówki (pokojówkę drobnej postury – bo postury nie da się napotkać) zamiatającej korytarz, pan Fictus trzasnął drzwiami (przecinek) chowając się na powrót w swoim sanktuarium.

Pokojówka odwróciła się w jego stronę (przecinek) wyraźnie czekając, aż zacznie.

Pokojówka nie odpowiedziała, zwinęła tylko swoje wąskie usta w rulonik, jakby te sztampowe zwroty w ogóle nie odpowiadały jej koncepcji rozmowy z klientami hotelu. (Obsługa hotelu raczej nie powinna się tak zachowywać – powinna być uprzejma i służyć pomocą. Ale... jaki hotel, takie obyczaje :P)

– Niech pan nie przeprasza. Ja wiem (przecinek) co się stało, ale nie doniosę na pana. (a cóż to za przestępstwo popełnił?)

Pokojówka przyłożyła palec do ust (przecinek) próbując go uciszyć, a w jej oczach odmalował się strach.
– Przecież recepcjonista mówił panu, że tutaj nie wolno zadawać żadnych pytań – przemawiała konspirycajnym szeptem. (nie, no... proszę cię... pierwsze pytanie, jakie zadał, to było "Czemu miałaby pani na mnie donosić?", więc o co jej chodziło wcześniej)

Przed podjęciem radykalnych działań (tu nie potrzeba przecinka) należało najpierw odebrać pieniądze z banku.

– Tylko, (zbędny przecinek) że drzwi nie były otwarte – ciągnął, już na głos, swoją myśl, (zbędne przecinki) pan Fictus.

Dużo, najlepiej zaraz (tuż) przed snem. Zmęczy pan mięśnie (przecinek) to i to (zbędne) całe wychodzenie i błąkanie się panu przejdzie.
– Kiedy ja i tak budzę się w nocy, bo ten człowiek spod numeru 25 (dwudziestego piątego) przychodzi o północy i wrzeszczy na cały hotel straszne rzeczy. Że też mu pozwalają odstawiać takie numery. (no właśnie – cisza nocna w hotelu to rzecz święta, a oni czepiają się zadawania pytań)

Mam jedno pytanie: Co to za dziwny pomysł z tym zakazem zadawania pytań?
Jak w takich warunkach ten hotel może funkcjonować? Jak personel ma się dowiedzieć od klienta, czy mu czegoś nie potrzeba? Jak klient ma zapytać, czy może płacić kartą, czy ktoś nie zostawił dla niego wiadomości, czy może stąd zadzwonić na miasto albo czy może zamówić rano budzenie? To jakiś poroniony pomysł.
Nie zachwyca też styl – Arabella wskazała wiele takich miejsc, gdzie użyte zwroty nie są najlepsze lub wręcz nie pasują.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#4
@StuGraMP napisał:
Spróbuję nie powtarzać uwag Arabelli :)

(15-05-2015, 17:24)GhostOfThePast napisał(a): Rozdział I


– Czy mam tam przyjść? (Arabella zasugerowała, żeby usunąć ten znak zapytania, ale przecież to jest zdanie pytające, więc pytajnik musi być) Po pieniądze? Mój błąd, wybaczcie. Wstawiłam uwagę nie w tym miejscu. xD Chodziło mi o "po pieniądze?", które, według mnie, jest zbędne i nie ma sensu w kontekście wcześniejszego dialogu.

Ja zapomniałem, ale pokój jest 26, na górze. (Tak, jak wspomniała Arabella – ja tylko wyjaśnię szerzej tę kwestię. Jeśli w opowiadaniu podajemy, że coś 'miało' jakiś 'numer', to zapisujemy ten numer cyframi, ale w pozostałych przypadkach liczebniki zapisujemy słownie – zwłaszcza porządkowe) Wiedziałam, że o czymś zapomniałam. xD

Nie zwalniało jednak i gdy jego wzrok napotkał posturę drobnej pokojówki (pokojówkę drobnej postury – bo postury nie da się napotkać) Pozwolę sobie na wtrącenie, że najlepiej byłoby usunąć zupełnie "postury" i zostawić samo "drobną pokojówkę".

Przed podjęciem radykalnych działań (tu nie potrzeba przecinka) należało najpierw odebrać pieniądze z banku. Nie byłam pewna tego przecinka, zazwyczaj mam problem z takimi zdaniami. :)
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Half of the ghost- pierwsza część Edariano 9 4,021 15-08-2011, 11:03
Ostatni post: van Tesse
  Half of the Moon- druga część Edariano 1 2,222 08-08-2011, 19:33
Ostatni post: StuGraMP

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości