Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Szklana Twierdza
#1
Well, ktoś się zapyta pewnie "Wut?! Nowe opko? A co z Kolekcjonerem?". Cóż. Idzie na razie w odstawkę. Muszę go przemyśleć na nowo. Od nowa zaplanować fabułę. Naprawić go od podstaw. W między czasie wpadłem na inny pomysł. Również post-apo, ale trochę inne. Jest to bardziej opko pisane po to, aby coś przetestować.
_____________________________________________________________________

Szklana Twierdza.

Prolog.


– Pułkowniku! Pułkowniku! – Jakiś głos przebijał się przez ścianę ciszy. Nie chcę wracać. Nie chcę żyć w tym spalonym przez atomowy ogień świecie. Mam dość tego słońca.
– Przebili się przez bramę! – Drugi głos doszedł do mojej świadomości jakby z oddali.
– Wycofać się na drugą linię obrony! Migiem! – Czy to nie był przypadkiem sierżant Wałańczyk? Wszędzie poznałbym ten jego donośny, ochrypły głos.
– Szybko! Zabierzmy stąd pułkownika! – krzyknął i poczułem, jak ktoś podnosi mnie z ziemi i zaczyna biec.
– O kurwa! Dostałem! – Jakiś ranny wydarł się ze strachem i oszołomieniem. Chciałem otworzyć oczy, ale nie mogłem.
– Błękitni zaszli nas z obu flanek! – Ktoś wrzasnął jak dziki pies. Z wielką łatwością mogłem usłyszeć przerażenie żołnierza.
– Niech to! Wycofać się na drugą linię i tam się okopać! Oddziały Niedźwiedzia są już w drodze! – Sierżant wciąż starał się zachować zimną krew.
Mój słuch powoli się wyostrzał i umysł zaczął wychwytywać resztę odgłosów bitwy. Dźwięk serii z karabinu tu, tam, wszędzie. Gdzieś odezwał się jakiś CKM, gdzieś coś wybuchło, ktoś coś krzyknął, inny mu odpowiedział. Ale jeden dźwięk był głośniejszy od wszystkich pozostałych. Specyficzny łomot upadającego ciała. Był on na tyle charakterystyczny i na tyle wyraźny, że nawet w taki chaosie, mogłem go bez trudu rozróżnić.
Otworzyłem oczy. Widziałem zarośniętą twarz sierżanta Wałańczyka. Liczne rany krwawiły bardzo obficie, był blady jak ściana.
Nagle upadł ze mną. Przeturlałem się kilka metrów po gorącym piasku kończąc z twarzą zwróconą ku niebu. Błękitne, bezchmurne. Jak zawsze.
Chwiejnie podniosłem się na kolana i rozejrzałem dookoła. Kręciło mi się w głowie, a świat wyglądał, jakby nagle zwolnił.

Przede mną leżało zastygłe ciało sierżanta z licznymi dziurami w plecach. Gdzieś na lewo jakiś młodzieniec w dresie krył się za betonową ścianą, zmieniając magazynek do Thompsona. Tuż za nim stał w mundurze drugi chłopak z Garandem. Nagle jego głowa eksplodowała, pryskając krwią i resztkami mózgu na wszystko w promieniu kilku metrów.
Spojrzałem na prawo. Jakiś cywil, w białej bluzce i jeansach z M16 w rękach, wybiegł zza ściany budynku, w stronę betonowej osłony kilka metrów dalej.
Nagle na białej bluzce pojawiła się czerwona plama i ciało upadło bezwiednie na ziemię.
Za pechowcem wybiegł inny cywil, tym razem w sportowej koszulce z krótkim rękawem i w krótkich spodenkach. Chciał rzucić granat, ale coś urwało mu rękę, w której go trzymał. Młodzieniec oparł się o ścianę budynku, patrząc tępo na swoją kończynę, która wiła się na ziemi kilka metrów przed nim.
Podniosłem wzrok i moim oczom ukazała się niewielka, zielona tabliczka z napisem „Szklana Twierdza wita!”.

I wtem znów zapadła ciemność i cisza.
–"We are leaves in the wind. Where will we fall? Nobody knows."
-Nadejdzie czas, kiedy zniknę stąd. Słońce zgaśnie, nadejdzie mrok. Stojąc na granicy, zrobię krok. Rozliczony zostanie, każdy mój błąd. Odejdę w wieczny byt. Czy zdążę dojść na szczyt?
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(05-05-2015, 21:58)Samotny wilk ze wschodu napisał(a): – Pułkowniku! Pułkowniku! – j(J)akiś głos przebijał się przez ścianę ciszy. Nie chcę wracać. Nie chcę żyć w tym spalonym przez atomowy ogień świecie. Mam dość tego słońca. (To myśli bohatera? Średnio to wygląda tak połączone z resztę, oznaczyłabym to kursywą albo czymś, żeby było wiadomo)

– Przebili się przez bramę! – d(D)rugi głos doszedł do mojej świadomości,(zbędny przecinek) jakby z oddali.
– Wycofać się na drugą linię obrony! Migiem! – c©zy to nie był przypadkiem sierżant Wałańczyk? Wszędzie poznałbym ten jego donośny, ochrypły głos.

– Szybko! Zabierzmy stąd pułkownika! – krzyknął i poczułem (przecinek) jak ktoś podnosi mnie z ziemi i zaczyna biec.

– O kurwa! Dostałem! – j(J)akiś("Jakiś" nie jest zbyt fortunnym określeniem w opowiadaniach, napisałabym "któryś z rannych") ranny krzyknął ze słyszalnym(To jest wg mnie zbędne – skoro krzyczał, to wiadomo, że ton, jaki nadał głosowi, był słyszalny) strachem i oszołomieniem w głosie.

(spacja)Błękitni zaszli nas z flanki! – ktoś wykrzyczał bardzo głośno(Jakoś lepiej by mi brzmiało "wykrzyczał ktoś bardzo głośno").
– Z której?! – sierżant odpowiedział tym samym głosem(kropka)
– Z obu! – z(Z) wielką łatwością mogłem usłyszeć przerażenie żołnierza.

– Niech to! Wycofać się na drugą linię i tam się okopać! Oddziały Niedźwiedzia są już w drodze! – s(S)ierżant wciąż zachowywał zimną krew.

Mój słuch powoli się wyostrzał i mogłem już słyszeć resztę odgłosów bitwy. Dźwięk serii z karabinu tu, tam, wszędzie. Gdzieś odezwał się jakiś CKM, gdzieś coś wybuchło, ktoś coś krzyknął, inny mu odpowiedział. Ale jeden dźwięk przebijał się przez to wszystko z wielką łatwością(To określenie było już chwilkę wcześniej, lepiej zastąpić czymś innym). Był to łomot upadającego ciała. Mogłem je(go – łomot) słyszeć niemalże bez przerwy i za każdym razem czułem (przecinek)jak moje serce krwawi.

(akapit)Nagle upadł, a ja wraz z nim. Poturlałem się kilka metrów po gorącym piasku i zatrzymałem się z twarzą zwróconą ku niebu.

(akapit)Chwiejąc się(przecinek) podniosłem się na kolana i rozejrzałem się dookoła. Wciąż kręciło mi się w głowie i świat wyglądał(przecinek) jakby zwolnił.

Zaraz za nim stał w mundurze drugi chłopak z Garandem(zbędna spacja) . Nagle jego głowa eksplodowała(przecinek) pryskając krwią i resztkami mózgu na wszystko w promieniu kilku metrów.

(akapit)
Spojrzałem na prawo.
(akapit) Nagle na białej bluzce pojawiła się czerwona plama i ciało upadło bezwiednie na ziemię.
(akapit)Za pechowcem wybiegł inny cywil(przecinek) tym razem w sportowej koszulce z krótkim rękawem i w krótkich spodenkach. Chciał rzucić granat, ale coś urwało mu rękę, w której go trzymał. Młodzieniec oparł się o ścianę budynku, patrząc się tępo w swoją rękę, która wiła się na ziemi kilka metrów przed nim.

Prawdę mówiąc, nie mam o czym mówić. Bo prolog, jak to z prologami bywa, jest mało konkretny. W sumie odniosłam nawet wrażenie, że aż za bardzo.
Tak po prawdzie to nie mam pojęcia, o czym właśnie przeczytałam (choć zasadniczo jest to zrozumiałe, bo w prologach często nie pojawia się nic konkretnego). Opisane przez ciebie makabryczne sceny przemknęły mi przez głowę, by zaraz wyparować, nie wzbudziły we mnie żadnych emocji, nie zachęciły do czekania na kolejne fragmenty. Dlaczego? Bo nie mam bladego pojęcia, kogo opisane wydarzenia dotyczyły. Nie wiem, kto "nie chce żyć w tym spalonym przez atomowy ogień świecie", nie wiem, co to są "oddziały Niedźwiedzia", kim jest sierżant Wałańczyk – po prostu nie mam czego się zaczepić, żeby jakoś to ogarnąć. Jedynie przedostatnie zdanie podziałało na mnie jak rodzaj wabika – liczę, że dowiem się wkrótce, co to za Szklana Twierdza, która wita w taki sposób. :P
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#3
Poprawione :D. Dziękuję za poprawki :D
–"We are leaves in the wind. Where will we fall? Nobody knows."
-Nadejdzie czas, kiedy zniknę stąd. Słońce zgaśnie, nadejdzie mrok. Stojąc na granicy, zrobię krok. Rozliczony zostanie, każdy mój błąd. Odejdę w wieczny byt. Czy zdążę dojść na szczyt?
Odpowiedz
#4
Cytat: – Błękitni zaszli nas z flanki! – ktoś wrzasknął jak dziki pies.
– Z której?! – sierżant odpowiedział tym samym głosem.
– Z obu! – Z wielką łatwością mogłem usłyszeć przerażenie żołnierza.

Dziwna wymiana zdań, żołnierz raczej od początku poinformowałby, że na obu flankach są przeciwnicy.

Cytat:Liczne rany krwawiły bardzo obficie, a sam sierżant był blady jak ściana.
Liczne rany krwawiły bardzo obficie, sierżant był blady jak ściana.
ew:
Liczne rany krwawiły bardzo obficie, był blady jak ściana.

W scenach dynamicznych minimalizuj ilość słów.

Cytat:Nagle upadł, a ja wraz z nim.
Nie lepiej "Nagle upadł wraz ze mną"?

Cytat:Jakiś cywil w białej bluzce i jeansach, i M16 w rękach

Chyba "z M16 w rękach"


Ogólnie nie czuje akcji w tej scenie, poza tym nie wiem kto i czemu ginie, brakuje jakieś sztuczki, która by przywiązała mnie do tekstu. Prolog nie ma w sobie nic specjalnego.
Ale za szczelanie zawsze propsy, będę czytał :P
Niby to wszystko banalne lecz długo się uczyłem cieszyć z prostych rzeczy.
Całe dnie szare przyćmione żalem i narzekaniem gdy teraz na to patrzę ciężko mi uwierzyć.
Zawsze gdy wstaje czeka tu na mnie jakieś wyzwanie bo nieustannie mamy coś tu do odkrycia.
Nawet przegrane coś dają nam a więc idę odważnie i to, co dane mi biorę od życia.
Odpowiedz
#5
(05-05-2015, 21:58)Samotny wilk ze wschodu napisał(a):
Szklana Twierdza.

Prolog.


– O kurwa! Dostałem! – (J)jakiś ranny wydarł się ze strachem i oszołomieniem.

– Błękitni zaszli nas z obu flanek! – (K)ktoś wrzasknął(wrzasnął) jak dziki pies.

Mój słuch powoli się wyostrzał i mój(zbędne) umysł zaczął wychwytywać resztę odgłosów bitwy.

Jest(Był – zachowaj czas, w którym piszesz) on na tyle charakterystyczny i na tyle wyraźny, że nawet w taki(m) chaosie, jak teraz,(moim zdaniem zbędne) mogłem go bez trudu rozróżnić.

Przeturlałem się kilka metrów po gorącym piasku(przecinek) kończąc z twarzą zwróconą ku niebu.

Chwiejąc,(bez 'się' brzmi dziwnie – Chwiejnie podniosłem się..., podniosłem się na kolana i rozejrzałem dookoła.

Zaraz(Tuż?) za nim stał w mundurze drugi chłopak z Garandem.

Jakiś cywil w białej bluzce i jeansach z M16 w rękach,(bez przecinka, chyba że podkreślone potraktujesz jako wtrącenie – wtedy przecinek należy też wstawić po słowie 'cywil') wybiegł zza ściany budynku, w stronę betonowej osłony kilka metrów dalej.

Młodzieniec oparł się o ścianę budynku, patrząc się(zbędne) tępo w(na – gdybyś użył słowa 'wpatrując się' byłoby 'w') swoją kończynę, która wiła się na ziemi kilka metrów przed nim.

To jest dobrze napisany kawałek i choć nie wyjaśniasz, kim są ci ludzie, w jakich wydarzeniach wzięli udział wcześniej ani, kto do nich strzela, to wzbudzasz zainteresowanie. Końcowe zdanie brzmi tajemniczo i zachęca do poczekania na wyjaśnienia:).
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#6
(09-05-2015, 16:03)Nawka napisał(a): To jest dobrze napisany kawałek i choć nie wyjaśniasz, kim są ci ludzie, w jakich wydarzeniach wzięli udział wcześniej ani, kto do nich strzela, to wzbudzasz zainteresowanie. Końcowe zdanie brzmi tajemniczo i zachęca do poczekania na wyjaśnienia:).

Wszystko będzie wyjaśnione :D. Bez obaw :D. Dziękuje za komentarz. Naniosłem poprawki :D
–"We are leaves in the wind. Where will we fall? Nobody knows."
-Nadejdzie czas, kiedy zniknę stąd. Słońce zgaśnie, nadejdzie mrok. Stojąc na granicy, zrobię krok. Rozliczony zostanie, każdy mój błąd. Odejdę w wieczny byt. Czy zdążę dojść na szczyt?
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Cytat:że nawet w taki chaosie, mogłem go bez trudu rozróżnić.
takim*. I bez przecinka.

Cytat:Przeturlałem się kilka metrów po gorącym piasku kończąc z twarzą zwróconą ku niebu.
piasku, kończąc

Cytat:Nagle jego głowa eksplodowała
Kolejny z eksplodującymi z dupy głowami. Co wy macie, jakiś fetysz?

Cytat:Jakiś cywil, w białej bluzce
Po jakie licho Ci ten przecinek? ;c

Cytat:wybiegł zza ściany budynku, w stronę betonowej osłony
I tut toże.


Kaj kolejny fragment jest? Ubogo strasznie. Fabuły póki co nie będę oceniać, gdyż na razie mamy tylko opis walki, który za wiele nam nie zdradza, poza tym, że mamy jakiś konflikt zbrojny.
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości