Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Obraz
#1
Na Eorth, za lasem Srebrnych Liści, nieopodal rzeki Uel, jest małe miasteczko, Natal. W miasteczku tym, pośród wielu innych warsztatów, ma swoją pracownię Ned, malarz. Przyjrzyjmy się dziś jego pracy, dobrze? Dzisiaj akurat otrzymał zlecenie od miejscowego kupca na system przeciwwłamaniowy, zapytacie pewnie: ale jak to?! To jest malarz, nie kowal czy czarodziej, jak on miałby coś takiego zrobić?

Zaraz się dowiecie, moi drodzy, bo właśnie w tym momencie nasz artysta kompletuje potrzebne rzeczy i zaraz uda się na miejsce pracy, a my korzystając z tego, że jest zajęty, przejdźmy się na miejsce zlecenia, przy okazji opowiem wam troszkę o innych warsztatach znajdujących się w mieście.
Wychodząc od Neda, aby dotrzeć na miejsce, powinniśmy skręcić w prawo, w ulicę Brzęczących Dzwoneczków. Idąc tą ulicą, po swojej lewej mijamy warsztat pana Ernesta, miejscowego stolarza. Dzisiaj warsztat jest zamknięty, pewnie pojechał po towar. Następna jest kwiaciarnia pani Eol, próżno w niej jednak szukać kwiatów, albowiem na Eorth kwiaciarnie mają nieco inny charakter niż na Ziemi, może kiedyś wam o tym opowiem.
Po naszej prawej stronie zaś znajduje się warsztat kowala, zacnego Edwarda. To bardzo zręczny rzemieślnik, prawdziwy mistrz w swoim fachu słynny na całą okolicę, a my możemy podziwiać jego kunszt, oto bowiem naprawia pantofelki dla Mev, boginki leśnej. Nie są to jednak zwykłe buciki, a wykonane z rosy i pajęczego srebra szykowne czółenka, trzeba nie lada wprawy, by stworzyć te cuda.
Jesteśmy już niedaleko miejsca przeznaczenia, ostatni mijany budynek to piekarnia szacownego Teraka, krasnoludzkiego piekarza, który przybył z dalekiej północy, a teraz wykłada swoje słynne chmurowe bułeczki, dlaczego chmurowe, zapytacie? To proste, wyglądają dokładnie tak jak chmury, mają ten sam kolor i są tak samo lekkie, w smaku przypominają trochę cukier wróżki, warto spróbować.
No, jesteśmy już na miejscu, przed nami stoi rezydencja kupca, jesteśmy troszkę wcześniej, więc możemy rozejrzeć się przez chwilę. Dom, a właściwie rezydencja, stoi na lekkim wzniesieniu, otoczona zewsząd drzewami owocowymi należącymi do okolicznych rolników. Sam budynek wykonany z marmuru i piaskowca znajduje się za niskim ogrodzeniem z granitowych bloków i kutej stali, która dzięki kunsztowi Edwarda przedstawia różne motywy z życia lasu. Za tą przeszkodą zaczyna się wysypana białym żwirem, wąska dróżka prowadząca do niewielkiej fontanny i dalej do budynku, po jej obu stronach, wśród klombów, rozstawione są małe, drewniane ławeczki. Usiądźmy może na jednej z nich i poczekajmy na naszego malarza, rozkoszując się tym miłym wiosennym porankiem.
A oto nadchodzi nasz utalentowany artysta, rządca wyszedł mu na spotkanie, teraz odbędą się targi, co prawda cena jest już dawno ustalona, ale jest to część tradycji tej krainy. Przypatrzmy się uważnie temu pięknemu spektaklowi, malarz właśnie podbił kolejny raz cenę, a rządca zdjął swoją czapkę i teraz próbuje ją zjeść ze złości, to dobry znak, negocjacje wkrótce się zakończą, jeszcze tylko tradycyjne rozdzieranie szat, taniec zwycięstwa i można będzie przystąpić do wykonania zlecenia.
Służba właśnie wyniosła z rezydencji cztery sztalugi i ustawiła je po czterech stronach posiadłości. Dzięki temu całość zajmie mniej czasu i będzie trochę tańsza. Po ustawieniu tych istotnych elementów wszyscy łącznie z zarządcą opuszczają ogród, by dać Nedowi spokojnie pracować, on będzie tworzył, a ja wytłumaczę, jak to działa.
Otóż wpierw trzeba wykonać cztery dokładne szkice, po jednym na każdą stronę chronionej posiadłości, im szkice dokładniejsze, tym lepsze, co jest akurat zrozumiałe. Następnie wszystkie cztery szkice trzeba postawić obok siebie i połączyć w jeden trójwymiarowy obraz, potrzebna jest do tego specjalna nić robiona z grzywy jednorożca i pasta z roślin Sah. Po połączeniu czterech części w jedną zaczyna się trudniejsza część pracy, trwająca niekiedy ponad rok, faza właściwa, czyli malowanie. W przeciwieństwie do zwykłych obrazów, tutaj trzeba namalować nie jeden, a sześćdziesiąt cztery obrazy, po jednym na każdą stronę domu, porę roku, pogodę (słońce i deszcz, wiosną, latem oraz jesienią, a śnieg zimą), a także dzień i noc.
Kiedy wszystkie obrazy są ukończone, pokrywa się je specjalnym magicznym klejem i łączy w jeden obraz, który następnie wiesza się w domu. No dobrze, ale gdzie tu ten system antywłamaniowy? – zapytacie zapewne, już tłumaczę, pamiętacie ten szkic, o którym wspomniałem na początku? To jest, można powiedzieć, rdzeń całości, na ten właśnie szkic nakłada się specjalną farbą znaki symbolizujące pułapki i runy ochronne. Następnie, podobnie jak resztę, łączy się w jedną całość. No dobrze, ale skąd wiadomo, że ktoś wchodzący na teren posesji jest złodziejem, a nie na przykład zbłąkanym wędrowcem? Otóż w momencie, kiedy dana osoba przekracza obszar uwieczniony na obrazie, automatycznie aktywuje runy ochronne, które odróżniają osoby pożądane od niepożądanych i te ostatnie eliminują na różne sposoby. Czasem zwyczajnie błądzą, nie mogąc znaleźć wejścia do domu lub nawet samego budynku, a czasem widzą na przykład olbrzymiego wilka biegnącego w ich stronę, są też sposoby mniej humanitarne, ale lepiej o nich nie mówić.
Dzielny Ned pracuje w pocie czoła, tworząc swoje kolejne wielkie dzieło, a my w tym czasie udamy się na obiad do pobliskiej karczmy, która słynna jest na całe Elswyn. Dlaczego? Ktoś zapyta, to już osobna historia.
Eorth znajduje się w tym miejscu gdzie śpią wszystkie smoki
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
"W miasteczku tym, pośród wielu innych warsztatów(przecinek) –-–-–-–> (tu wstaw przecinek) ma swoją pracownię Ned, malarz."

"Zaraz się dowiecie, moi drodzy, bo właśnie w tym momencie nasz artysta kompletuje potrzebne rzeczy i zaraz uda się na miejsce pracy, a my korzystając z tego, że jest zajęty (przecinek) –-–-–-–-–> (tu wstaw przecinek) przejdźmy się na miejsce zlecenia, przy okazji opowiem wam troszkę o innych warsztatach znajdujących się w mieście." – czego się dowiemy?

Napisane jest ładnie, czyta się dobrze. Jedynym mankamentem tekstu jest to, że sprawia wrażenie, jakbyś pousuwał niektóre fragmenty opowiadania i pozostawił po nich puste miejsca, przez co tekst wydaję mi się nie kompletny i urywany. Rozumiem, że to celowy zabieg, jednak nie podoba mi się.
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
#3
(30-04-2015, 16:14)Krigeranethoth napisał(a): (...)krasnoludzkiego piekarza, który przybył z dalekiej północy, a teraz wykłada swoje słynne chmurowe bułeczki, czemu(Lepsze będzie "dlaczego") chmurowe, zapytacie?

Za tą przeszkodą zaczyna się wysypana białym żwirem, wąska dróżka, (zbędny przecinek) prowadząca do niewielkiej fontanny i dalej do budynku, po jej obu stronach, wśród klombów, rozstawione są małe, drewniane ławeczki.

Po ustawieniu tych istotnych elementów wszyscy łącznie z zarządcą opuszczają ogród, by dać Nedowi spokojnie pracować, on będzie tworzył, a ja wytłumaczę, jak to działa.

W przeciwieństwie do zwykłych obrazów, tutaj trzeba namalować nie jeden, a sześćdziesiąt cztery obrazy, po jednym na każdą stronę domu, porę roku, pogodę (słońce i deszcz,(zbędny przecinek) wiosną, latem oraz jesienią, a śnieg zimą), a także dzień i noc.

(akapit)Dzielny Ned pracuje w pocie czoła, tworząc swoje kolejne wielkie dzieło, a my w tym czasie udamy się na obiad do pobliskiej karczmy, która słynna jest na całe Elswyn.

Usunęłabym interlinie, bo tekst wydaje się bardzo pocięty. I zgadzam się z Bellą – momentami wydaje mi się urywany, nie wiem, czy dlatego, że umknęło mi to wcześniej, czy istotnie usunąłeś niektóre fragmenty.
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#4
Cholerny edytor... Ok poskładane raz jeszcze :P
Eorth znajduje się w tym miejscu gdzie śpią wszystkie smoki
Odpowiedz
#5
Od razu lepiej. Teraz historia tworzy spójną, napisaną przyjemnym i miłym językiem całość. Opowiadanie podobało mi się. Wybrałeś ciekawy temat i w równie interesujący sposób go opisałeś. Bardzo podoba mi się sposób narracji. Sprawia, że jako czytelnik odnoszę wrażenie, jakby tekst był taką trochę bajką, ułatwia też wyobrażenie sobie poszczególnych sytuacji i czytanie. Pomysł i wykonanie są oryginalne, ciekawie poprowadzone. :)
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości